Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Jestem na kursie prawa jazdy, zaczęłam właśnie jazdy i nie potrafię się odnaleźć za kierownicą, w ogóle nie czuję jazdy i bycia kierowcą.
Na skrzyżowaniach auto mi gaśnie, w panice musze zapalać silnik. Trąbią na mnie z tyłu, to jeszcze pogarsza sytuację, bo jeszcze bardziej się denerwuję.Możecie mi coś poradzić jako początkującemu adeptowi sztuki prowadzenia samochodu?
Naprawdę nie masz sie co stresowac tym,że trąbią na Ciebie, sami sobie robią krzywdę w ten sposób, bo Cię zdenerwują i Ty zamiast spokojnie ruszyć stoisz.
Niektórzy kursanci łąpią bakcyla jak już trochę pojeżdżą, ja miałam to szczęście,że złapałam od razu i z pasją i ochotą podchodziłam do zajęć z kursu. Myślę,że potrzbujesz jeszcze kilku jazd by nabrać pewności a potem zaczniesz wreszcie odczuwac przyjemność z jazdy samochodem:)I nie stresuj się innymi kierowcami, bo tak naprawdę jesteś tzw. pojazdem uprzywilejowanym, bo zauważ,że jak kierowcy widzą eLkę to często ustępują, no nie zawsze,ale dla świetego spokoju, by pozbyć się przeszkody:) Fajnie jest pomyśl o jazdach w tej kategorii!!!
Offline
Pewnie jestes po 8 godzinie dlatego tak mowisz;p Ja zanim rozpoczelam kurs wszystcy mi mowili nie przejmuj sie jak po 7, 8 godzinie zaczniesz beczec krzyczedc i zebedziesz chciala jedynie rzucic ten kurs! Ale myslalam ze to glupei stereotypy. Az doszlo do dnia kidy po powrocie do domu z jazdy poryczalam sie powiedzialam rodzicom ze rezygnuje ze nie jestem do tego stworzona ze mam dosc i ze to koniec! Wtedy tez okazalo sie ze byl to moja 8 godzina:P POzniej bylo juz tylko lepiej;) Ok 15 zaczelam juz marudzic ze zostalao mi tylko 15 i ja nie chce konczyc jezdzic na kursie!! Naprawde, wierze ze masz chwilowe zalamanie formy i ze pozniej bedzie juz wszystko cudownie! naprawde nie przejmuj sie! Trzymamy kciuki, ja czekam na zdradzenie przez ciebie terminu egzaminu to mysle ze wszystkie forumowiczki beda trzymaly kciuki ![]()
Offline
celine będzie dobrze, to że za kierownicą jest kobieta czy mężczyzna nie ma znaczenia, za kierownica jest człowiek. To, że trąbia to ich problem, sami kiedyś byli w twojej sytuacji, no cóż zapomnieli: amnezja szybka postępująca. Ja myślę, że będzie Ok, a nawet bardzo OK. Powodzenia
Offline
Zupełnie zgadzam sie z wypowiedzią Magdy
Ja jestem typowym dowodem na to że nie ma znaczenia czy kierowcą jest kobieta czy mężczyzna
Wiem że to nie skromne ale nauka jazdy szła mi świetnie chociaż pamietam początki które były trudne
Teraz sobie radzę doskonale
Nie przejmuj się i staraj się nie stresować tak za kierownicą potraktuj to jak zabawę. Ja jak się uczyłam jeździć wszystkie moje błedy komentowałam śmiechem i już
Na kurs zabierałam swojego chłopaka który siedział z tyłu ale wbrew pozorom to mi pomogło
Bo dzieki temu nauczyłam się podzielnej uwagi
Dasz sobie radę nie martw się najważniejsze to mieć dobre nastawienie ![]()
Offline
.
Ostatnio edytowany przez Ewa (2009-02-21 12:27:27)
Offline
Gdy byłam małą dziewczynka zawsze chciałam nauczyć się jeździć samochodem, pozwalano mi siadać na kolanach gdy jechaliśmy przez boczne dróżki i czułam się w tedy tak bosko. Jednak potem gdy czas mijał chciałam czegoś więcej zazdrościłam rówieśnikom których rodzice brali ich na stare lotniska czy gdzieś na ubocza żeby mogli się nauczyć jeździć. Mnie jednak rodzice zawsze powtarzali, że na naukę będe miała czas na kursie i, że przez takie ich doradzanie co i jak mogę nabrać złych nawyków lub też odwrotnie będę czuła się zbyt pewnie. No i przyszedł ten upragniony dzień gdy wsiadłam po raz pierwszy za kierownicę aby móc samodzielnie poprowadzić samochód. Od razu wiedziałam, że to jest to strach strachem trzeba go przełamać owszem ale jazda powinna sprawiać Ci przyjemność a nie stawać się przykrym incydentem w życiu. Zlewaj innych którzy na Ciebie trąbią sami kiedyś uczyli się jeździć i myślę, że też mięli nie jedna taka sytuacje gdzie na początku nie wiedzieli za co się złapać a teraz zgrywają wielkich kierowców, którzy jak przyjdzie co do czego nie potrafią się zachować na drodze, jednym słowem nie pamięta wół jak cielęciem był.
Offline
Na kursie złapałam bakcyla - jeździło mi się super, - zdałam, kosztowało mnie to kupę nerwów i stresu. Jeżdżę, wożę moje dzieciaki i teraz żałuję, że nie zrobiłam prawa jazdy wcześniej:)
Ostatnio edytowany przez Bianca (2009-11-16 09:43:07)
Offline
Trąbić będą też wtedy jak już będziesz miała prawko- to oczywiste. Nauka jest trudna. O wiele trudniejsza poza tym jak juz jedziesz sama własnym samochodem i nie masz z boku pana który jakby co wciśnie hamulec (z czym swoja drogą w mojej opinii przesadzają). Dasz rade sobie bez problemu.....wystarczy chłonąć ile sie da z każdej przejażdżki. Zresztą żeby być bardzo dobry kierowcą potrzeba lat jazdy, i zanim będziesz mogła tak o sobie powiedzieć minie jeszcze dużo czasu. Więc niczym się nie przejmuj!!!!!! Bo świetnie się siedzi za kółkiem jak już się człowiek tak wszystkim w koło nie stresuje:)
Offline
Ja jestem po 10 godzinie , wlasnie worcilam z jazd:( zgasl mi dzisiaj chyba z 20 razy,walnelam w smietnik i poprostu porazka:( nigdy wczesniej mi sie to nie zdarzylo:( czulam sie za kierownica super,nawet zarobilam na samochod i czeka na mnie,a dzisiaj poprostu TRAGEDIA. załamalam sie . Co mam robic:(?
Ja juz mam za soba 3 nie zdane egzaminy i wcale mnie to nie wkurza, bo wiem, ze załużyłam na to.... Jeśli chodzi o jazdy to ja często miewałam tak, że były dni straszne, że lepiej żeby nikt nie wychodził na ulicę
a nieraz tak śmigałam autkiem, że szok....
Ale nauka to pikuś w porównaniu do stresu z pierwszym egazminem ![]()
Jazda po całości ![]()
Offline
O rany ! Kiedy ja robiłam prawko ! Na poczatku tez nie bylo latwo , znaki STOP snily mi sie po nocach
Myslalam , ze zrobie prawo jazdy i schowam go gleboko do szuflady.Ale teraz mysle , ze to wina instruktora.Nie potrafil niczego nauczyc.Kiedy oblalam egzamin drugi raz , wykupilam sobie godziny u innego instruktora.Niebo a ziemia! Na prawdę ! Nagle jazda zaczela byc dla mnie przyjemnoscia.Na egzamin poszlam bez stresu , bo poradzil mi , zebym podczas jazdy nie patrzyla w strone egzaminatora , tylko wyobrazila sobie , ze jade na kursie , a obok mnie siedzi on - instruktor.I tak zrobilam.Egzamin zdalam na luzie , sama w to nie wierzylam.Ale na poczatku to i w ogrodzenie wjechalam podczas cofania , bo mi sie pedal gazu z hamulcem pomylil:D Wtedy to byla porazka , a teraz sie z tego smieje ![]()
Dziewczyny bez załamki zanim poszłam na kurs jeździłam autem bez prawka przez pół roku i nie tam żeby po wioskach tylko po mieście a zdałam egzamin za 9 razem bo puszczały mi nerwy tak więc głowa do góry.
Offline
Dla mnie kurs były zarówno wielka przyjemnościa i stresem. Tak bardzo chciałam zostać kierowcą, ze po prostu musiałam wytrzymac. Na trąbienie nie zwracałam uwagi. Po prostu jeździłam swoim tępem. Egzamin zdałam za czwartym podejściem. Pierwszy był koszmarem. Nie pamiętam kiedy byłam tak zestresowana. Na ostatni szłam z przekonaniem, ze sie nie uda. Mowiłam, ze jesli sie teraz nie uda to rezygnuje, ze juz nie bedzie ze mnie kierowcy. Wyluzowana siadłam za kierownice. Zrobiłam swoje i sie udało. Wg mnie duzo zależy od egzaminatora.
Offline
Ja jeszcze nie robiłam prawka,a co powiecie o instruktorach,nauka przyjemna była z nimi?
Offline
ja miałam instruktora super
uczył mnie dosłownie wszystkiego, prawko robiłam z zimę, bo uważałam ze lepiej naucze się jeździc w trudnych warunkach { akurat ta zima była śnieżna jak diabli}
mój instruktor uczył mnie hamować na lodzie, oczywiście na pocztku pokazywał mi jak on to robi a ja prawie gorączki dostawałam ze strachu
pozwalał mi czasami jeździć szybciej niż zazwyczaj jeżdzą kursanci
zaspy, jazda w śnieżycę { nie odwołał jazdy}
nauczył mnie jeździć dobrze, no i udało się zdać prawko za pierwszym razem
bardzo dużo zależy od instruktora, ja miałam jednego przez cały okres kursu i wiem, że warto było choć niektórzy są zdania, że dwóch instruktorów lepiej nauczy jazdy
Offline
Ja prawko zdałem za 4 razem i to niedawno
Nie jeździłem wcześniej samochodem, i nawet bałem się jechać, bo nie mogłem ogarnąć gazu, sprzęgła, lusterka, kierownicy i kierunkowskazu naraz
Jednak z czasem sie przyzwyczaiłem, i szło dobrze. Dziś, gdyby samochód był na wodę to bym z niego nie wychodził
Ale wszędzie gdzie mogę to pcham się za kierownicę
Tak więc będzie dobrze! Trzeba się zapoznać z samochodem, wyczuć pedały a potem to z górki ![]()
Co do trąbienia to i na mnie trąbili
Nawet na egzaminie na mnie trąbili, pomimo że stałem na CZERWONYM świetle bez strzałek
Zawsze sobie mówię coś niecenzuralnego na takich idiotów i zapominam o sprawie
Zamiast się stresować to wyzwij takiego "szybkiego i narwanego" czy to na głos, czy to po cichu i zapomnij ![]()
Ja też miałem chwile zwątpienia, zwłaszcza po 3 oblanym egzaminie, ale powiedziałem sobie, że za dużo czasu, nerwów i pieniędzy w to włożyłem, żeby zakończyć. Nie poddawaj się, pamiętaj że się uczysz, a nie jesteś kierowcą z 20-letnim stażem
Każdy przez to przechodził i czasem pojawiały się wątpliwości, ale po czasie zobaczysz (jadąc swoim samochodem
), że to nie było takie straszne, jak się wydawało na kursie/egzaminie ![]()
Offline
Ja prawo jazdy zdawałam rok temu, zdałam za pierwszym razem, a instruktorzy uczyli w zasadzie nie ucząc - tzn nie było to na zasadzie ,,a teraz zrób to i to" tylko mówili np. ,,nie rób tego tak, bo ja chcę dojechać na obiad"
i w ogóle cuda wianki wyprawiali. Na egzaminie 2 razy powtarzałam łuk, bo wg egzaminatora zrobiłam go... za szybko! Potem się z nim pokłóciłam w czasie jazdy, myślałam, że mnie obleje, ale powiedział: ,,ma pani charakterek" i zdałam bez żadnego punktu karnego ![]()
Offline
Ja nie jestam kierowcą i nigdy nie będę.![]()
ale właśnie wczoraj mój synuś oblał trzeci egzamin z jazdy.![]()
jak zobaczyłam co się tam dzieje ,ile ludzi oblewa to jest istny horror.![]()
rekordzista w czwartek oblał 35 raz,napiszcie jak to się wygląda w waszych miastach?
Offline
Mnie od zawsze ciagnelo do samochodow a szczegolnie do kierowania nimi
Jak bylam mala i jeszcze nie bylam w stanie dosiagac do pedalow, jezdzilam na kolanach u rodzicow, dziadkow itd
Gdy mialam jakies 10-11 lat ( bo bylam duzym dzieckiem ;P) rodzice pozwolili mi samej prowadzic
czulam sie wtedy taaaakaaa dorosla
Teraz oczekuje na moj pierwszy egzamin, ktory mam za niecale 2 tyg i mysle ze uda mi sie zdac za 1-wszym razem:D. Co do kursu- nie stresowalam sie, ludzie na mnie nie trabili, instruktor byl bardzo mily
No ale wiadomo inaczej zachowuja sie ludzie ktorzy pierwszy raz prowadza samochow, a inaczej tacy ktorzy sa juz obeznani w 'tej sztuce' ![]()
Offline
Ja jestem w trakcie robienia kursu a dokładnie po 15 godzinie.
Musze powiedziec że ostatnio mam chwile zwątpienia co do tego czy sie nadaje
pomimo tego że jazda sprawia mi przyjemnosc...
Mam nadzieje ze wszystko dobrze sie potoczy
Offline
witam, ja jestem obecnie po 16 godz jazdy. Moge powiedzieć, że raczej się uwsteczniam niż rozwijam. Myślałam już o zrezygnowaniu, bo naprawdę dochodzę do wniosku, że jestem całkowitym antytalentem w prowadzeniu samochodu. Jeżdżenie jeszcze jakoś, ale nie potrafię praktycznie żadnego manewru zrobić. Parkowałam już chyba ze 20 razy i ani razu prawidłowo. Jazda nie sprawia mi już przyjemności i tak naprawdę nie wiem co zrobić dalej.
a ja juz jestem po egzaminie
na szczescie zdany za 1 razem, przed chwila odebralam prawko ![]()
Offline
Poczytałam sobie...że ludzie się załamują po 8 godzinie...no ja dzisiaj po pierwszej wróciłam z płaczem.Może to był zły pomysł.Ale mam też wrazenie,że z instruktorką sobie nie podasowałyśmy.
Kurcze a ja planuje się wybrać na prawko i cały czas przezywam ten fakt :( Nigdy w życiu nie siedziałam za kierownicą !!! Natala - co to oznacza ,że nie dopasowałaś się z instruktorkom?
Podziwiam zdających wiele razy, tych co podchodzą do tego i do jazdy po naszych drogach z humorem i pasją. Ja prawko mam. Auto też. Zrobiłam je 25 lat temu w małym mieście, teraz mieszkam w wielkim i nie mogę się przełamać mimo wielu prób. Ciągle ledwo pomyślę o tym, że mam jechać robię się zielona i ręce mi sie trzęsą. Za kierownicą jestem sparaliżowana prawie nieprzytomna ze strachu. Powiedzcie mi, czy istnieją ludzie, którzy się po prostu do tego nie nadają, czy też mam walczyć do skutku i jak długo to może trwać? Myślę już o sprzedaży samochodu...
Offline
Jestem dopiero po 2 godzinach jazdy, więc tak naprawdę nic nie mogę powiedzieć na temat tego jak mi się będzie jeździło.Jak do tej pory jest super - zresztą ja bardzo chciałam od wielu lat iść na prawko, ale jakoś tak schodziło.Zapisał mnie w końcu narzeczony i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Zresztą staram się dla niego również, ponieważ jest on kierowcą rajdowym i myślę, że nie wypada nie mieć prawa jazdy będąc jego żoną(za chwilę). Oczywiście to żart, ale przydałoby mu się, żebym miała to prawko.Nie chwaląc się, instruktor po 2 godzinie powiedział, że jeżdżę najlepiej z osób na tym kursie :-)ale ja mam problemy z ruszaniem, nie zawsze ale jednak.
Uważam, że ogromne znaczenie ma dobranie odpowiedniego instruktora.Mój to po prostu IDEAŁ - spokojny, opanowany, z poczuciem humoru, którym rozładowuje nerwy.
LIDIA47 niestety, ale moim zdaniem albo ktoś jest stworzony do jazdy, albo lepiej niech da sobie spokój.Myślę, że jeśli 25 lat jeździsz i nie czujesz się pewnie to nic z tego nie będzie :-(
Offline
A ja.......... zostaję przy jeździe rowerem........ chociaż czasem trafia mnie najjaśniejsza- jak stoję na przystanku autobusowym....... wtedy myślę....... kurcze....... wystarczyło by mieć prawo jazdy..... i ogarnia mnie jakiś nieracjonalny strach przed usiądzeniem za kierownicą.Zresztą babki po 50-tce...... lepiej się czują u boku kierowcy....... no nie??????
Offline
sory, napisałam nieprecyzyjnie, prawko było 25 lat temu, potem 24 letnia przerwa i ponowne próby ( w tym jedna stłuczka).
Twój narzeczony może być dumny!!!
Offline
Danusiu, moim marzenie jest własny kierowca, zżktórym by mozna jeszcze pogadać na wszystkie tematy...
Offline
Ee tam, lepiej być samowystarczalnym:) Taka jest przynajmniej moja opinia. Ja miałam to szczęście zdać za pierwszym razem, ale najważniejsze jest to, żeby jak najszybciej po zdaniu egzaminu zacząć jeździć. A wiek tutaj nie ma znaczenia, ja zdawałam egzamin w wieku 18 lat, a zaraz po mnie zdawała moja mama, która wcześniej nie miała żadnego kontaktu z samochodem. I to teraz ona wozi mojego tatę:) Tak więc, grunt żeby mieć motywację no i nie bać się, bo nie ma czego. W końcu prowadzenie samochodu powinno być też frajdą a nie tylko powodem stresów!
Offline
lida47: moja kolezanka, po 10-letniej przerwie dostala samochód, wykupila sobie kilka lekcji z instruktorem, zeby sobie poprzypominac, poczuc sie pewnie, moze tego warto sprobowac? ![]()
Ja razem z mezem teraz sie na prawko zapisalam, jestem po drugiej godzinie jazdy i jest ok., co prawda przeraza mnie widok ciezarowki, ale co tam
Co do ruszania... Ponoc kwestia wprawy (mam nadzieje).
Jesli chodzi o streotyp, to dzis instruktor stwierdziL "Chłopie, nie tak!" ;]
Ostatnio edytowany przez Silke (2008-12-19 22:14:43)
Offline
cóż, motywacja jest, a z tym własnym kierowcą trochę żartowałam.
Kiedy podejmowałam próby jazd po przerwie to najpierw problemem było wszystko związane z samym prowadzeniem, ale zawsze największy problem stanowił ruch na drogach. Miałam już nawet taki moment, że nie musiałam zastanawiać się nad co zrobić w samochodzie i mogłam skupić się wyłącznie na ruchu. Jeździłam z mężem, koleżanką i instruktorem, ale zawsze towarzyszył mi ogromny stres, radości nie czułam. No może wtedy, gdy już wysiadałam z samochodu.
Z tego co piszecie wynika, że jazda większości sprawia przyjemność i że po kilku jazdach jest już ok. Chyba ze mną jest coś nie tak, może mój brak pewności siebie, nieśmiałość stanowi barierę, której nie umiem przeskoczyć. No i czy warto...tylko wkurzam się na siebie,gdy marznę na przystanku, a samochód stoi w garażu.
Offline