Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

Witajcie
Jakiś czas temu założyłam wątek pt. Rozsypka czyli jak zinterpretować zachowanie mężczyzny - skracając wątek - znamy się 10 lat ( znajomość z gg ), od kilku lat on nalegał na spotkanie. Jest dla mnie ważną osobą która zawsze pierwsza wiedziała co się u mnie dzieje. Czasami potrzebowałam się wygadać to wchodził na gg i gadaliśmy do późnej nocy. Potrafił mnie zrozumieć, uspokoić, zmotywować. W końcu zaproponował spotkanie. Ponieważ sama zajmuję się niepełnosprawnym bratem cierpliwie czekał ( a trwało to 1,5 roku ) aż uda nam się zgrać terminy a mnie załatwić opiekę dla brata. W końcu pojechaliśmy w góry i zrobił na mnie duże wrażenie. Coś zaiskrzyło. Było cudownie - on pierwszy złapał mnie za rękę i w końcu pierwszy raz od kilku lat poczułam się doceniona. Po powrocie były sms'y , on zaproponował kolejne spotkanie. Umówiliśmy się i nastąpiła cisza która trwała dwa tygodnie. Dwa dni przed wyjazdem zapytałam czy w ogóle jedziemy. Od razu odpisał, że tak. No i pojechaliśmy. Pierwsza noc była super. Poza seksem były rozmowy o wszystkim i o niczym. Na drugi dzień obrót o 180 stopni - dystans, dystans... Nie wiem jak to opisać - pojechaliśmy na miasto  - czułam jak między nami rośnie mur. Gdy łapałam go pod rękę nie wycofywał się, jak dawałam buziaka  - odwzajemniał. I tyle.. Gdzieś zniknęła spontaniczność, chęć rozmowy. Podczas wspólnego obiadu trochę udało się pogadać. Zapytałam o jego plany a ponieważ wiem, że jest zapalonym narciarzem to pochwalił się , że w tym roku ma sporo planów z tym związanych. To była nasza najdłuższa rozmowa. Wieczorem chciałam go przytulić to odsunął się. Przespaliśmy tak całą noc - rano przytuliłam się do niego to nie chciał mnie wypuścić - tak jakbym miała za chwilę zniknąć. Trwało to 15 minut i znowu dystans - jeszcze większy niż poprzedniego dnia. Tak w zasadzie minęły kolejne dwa dni. Zwiedzaliśmy, byliśmy na basenie, w saunie ale niby razem a osobno. Gdy odwiózł mnie do domu powiedział, że ma nadzieję, że uda nam się w tym roku jeszcze spotkać. I tyle - teraz znowu cisza.. Powiem szczerze, że nie mam pomysłu o co chodzi. Dlatego proszę Was o radę. Z jednej strony wiem, że nikt nie ma prawa mnie tak traktować a z drugiej - nie chcę żeby w taki sposób zakończyła się nasza znajomość która wiele dla mnie znaczyła. Chciałam z nim o tym pogadać ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Oboje jesteśmy po 30 więc wydawało mi się, że szczeniackie zachowania mamy za sobą. Gdyby była to krótkotrwała znajomość można by było powiedzieć ok bzyknął Cię i tyle. Ale kurde nie znam faceta który czekał by tym aż 10 lat bo prędzej dałby sobie spokój. No i jestem w kropce.. Jak zareagować... ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??
Poziomka79 napisał/a:

Witajcie
Jakiś czas temu założyłam wątek pt. Rozsypka czyli jak zinterpretować zachowanie mężczyzny - skracając wątek - znamy się 10 lat ( znajomość z gg ), od kilku lat on nalegał na spotkanie. Jest dla mnie ważną osobą która zawsze pierwsza wiedziała co się u mnie dzieje. Czasami potrzebowałam się wygadać to wchodził na gg i gadaliśmy do późnej nocy. Potrafił mnie zrozumieć, uspokoić, zmotywować. W końcu zaproponował spotkanie. Ponieważ sama zajmuję się niepełnosprawnym bratem cierpliwie czekał ( a trwało to 1,5 roku ) aż uda nam się zgrać terminy a mnie załatwić opiekę dla brata. W końcu pojechaliśmy w góry i zrobił na mnie duże wrażenie. Coś zaiskrzyło. Było cudownie - on pierwszy złapał mnie za rękę i w końcu pierwszy raz od kilku lat poczułam się doceniona. Po powrocie były sms'y , on zaproponował kolejne spotkanie. Umówiliśmy się i nastąpiła cisza która trwała dwa tygodnie. Dwa dni przed wyjazdem zapytałam czy w ogóle jedziemy. Od razu odpisał, że tak. No i pojechaliśmy. Pierwsza noc była super. Poza seksem były rozmowy o wszystkim i o niczym. Na drugi dzień obrót o 180 stopni - dystans, dystans... Nie wiem jak to opisać - pojechaliśmy na miasto  - czułam jak między nami rośnie mur. Gdy łapałam go pod rękę nie wycofywał się, jak dawałam buziaka  - odwzajemniał. I tyle.. Gdzieś zniknęła spontaniczność, chęć rozmowy. Podczas wspólnego obiadu trochę udało się pogadać. Zapytałam o jego plany a ponieważ wiem, że jest zapalonym narciarzem to pochwalił się , że w tym roku ma sporo planów z tym związanych. To była nasza najdłuższa rozmowa. Wieczorem chciałam go przytulić to odsunął się. Przespaliśmy tak całą noc - rano przytuliłam się do niego to nie chciał mnie wypuścić - tak jakbym miała za chwilę zniknąć. Trwało to 15 minut i znowu dystans - jeszcze większy niż poprzedniego dnia. Tak w zasadzie minęły kolejne dwa dni. Zwiedzaliśmy, byliśmy na basenie, w saunie ale niby razem a osobno. Gdy odwiózł mnie do domu powiedział, że ma nadzieję, że uda nam się w tym roku jeszcze spotkać. I tyle - teraz znowu cisza.. Powiem szczerze, że nie mam pomysłu o co chodzi. Dlatego proszę Was o radę. Z jednej strony wiem, że nikt nie ma prawa mnie tak traktować a z drugiej - nie chcę żeby w taki sposób zakończyła się nasza znajomość która wiele dla mnie znaczyła. Chciałam z nim o tym pogadać ale każda próba kończyła się niepowodzeniem. Oboje jesteśmy po 30 więc wydawało mi się, że szczeniackie zachowania mamy za sobą. Gdyby była to krótkotrwała znajomość można by było powiedzieć ok bzyknął Cię i tyle. Ale kurde nie znam faceta który czekał by tym aż 10 lat bo prędzej dałby sobie spokój. No i jestem w kropce.. Jak zareagować... ?

Moze nie spelnilas jego oczekiwan w realu.

3

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

Wiesz też tak myślałam ale po co proponował następne spotkanie ? Po pierwszym mógł napisać - słuchaj niech nasza znajomość pozostanie na stopie koleżeńskiej. Poza tym przy pierwszym spotkaniu odniosłam wrażenie, że mu zależy. Przynajmniej takie dawał znaki i tak się zachowywał.

4 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-09-29 19:12:06)

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??
Poziomka79 napisał/a:

... on zaproponował kolejne spotkanie. Umówiliśmy się i nastąpiła cisza która trwała dwa tygodnie. Dwa dni przed wyjazdem zapytałam czy w ogóle jedziemy. Od razu odpisał, że tak. No i pojechaliśmy. Pierwsza noc była super. Poza seksem były rozmowy o wszystkim i o niczym. Na drugi dzień obrót o 180 stopni - dystans, dystans... Nie wiem jak to opisać - pojechaliśmy na miasto  - czułam jak między nami rośnie mur. Gdy łapałam go pod rękę nie wycofywał się, jak dawałam buziaka  - odwzajemniał. I tyle...

Tu był chyba punkt zwrotny.

Poza tym nasuwa się pytanie, co Ty tak w ogóle o nim wiesz oprócz jego opowieści o sobie??

5

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

Hmm  - dobre pytanie. Sporo informacji o nim znalazłam w internecie - informacji które potwierdzają to co pisał o swojej pracy i zainteresowaniach. Od strony charakteru - cóż - albo dobrze grał przez 10 lat i jeden weekend albo ze mną jest coś nie tak. Kompletnie tego nie rozumiem..

6

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

Netowy charakter można sobie dowolnie kształtować... Wiedza netowa o kimś to też mało.

Chyba nie muszę Ci przypominać, że czyny się liczą a nie farmazony...

7

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

Ok - masz rację. Więc co radzisz ??

8

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??
Poziomka79 napisał/a:

Ok - masz rację. Więc co radzisz ??

Na mój gust ten gość jest nie rokujący związkowo, taki niebieski ptak. Kontakt przez tyle czasu utrzymywał, bo było mu wygodnie po prostu, miał zainteresowanie, namiastkę związku o ile można to tak nazwać, zresztą tak samo jak Ty. Poza tym brat w pewnym sensie Cię ogranicza, a tacy ludzie nie chcą żadnych barier w swoim życiu...
Chyba powinnaś pozwolić, aby tę znajomość przykrył kurz zapomnienia...

9

Odp: Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

I tak chyba zrobię - będzie ciężko ale cóż.

Dziękuje.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy warto się angażować w .... no właśnie... w co ??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024