Rozumiem, że zmagałaś się z depresją i to bardzo utrudniało normalne funkcjonowanie. Sama przyznasz jednak, że co najmniej dziwnie wygląda, że zawsze tylko na ten przedmiot nie byłaś w stanie przyjść. Jak dziekan jest czepialski/a, to zwróci na ten fakt uwagę.
Ze zwolnieniem lekarskim też może być słabo, bo jak uargumentujesz to, że we wtorki o 10 miałaś depresję i nie mogłaś przyjść na przedmiot X, a o 14 już "nie miałaś" i byłaś na zajęciach Y? Z resztą, bardzo mnie wkurzawszelkie kombinowanie, które praktykują niektórzy. Załatwianie sobie dodatkowych terminów, bo nie chciało się uczyć itd. (nie piję do Ciebie, tylko ogólnie do tego, co niejednokrotnie przychodzi mi oglądać).
W każdym razie, dobrze, że zdajesz sobie sprawę, że tego przedmiotu już nie zaliczysz w tym semestrze. U mnie zwykle można mieć jedną nieobecność nieusprawiedliwioną, reszta tylko zwolnienie lekarskie. Jak jest ich dużo (zwykle prowadzący ustala na początku ile w ogóle można mieć nieobecności) to nie ma zaliczenia i trzeba się z tym liczyć. No i zgadzam się z tym, bo tak to każdy by sobie chodził na zajęcia jak mu się podoba. U mnie dwie osoby nie dostały zaliczenia z jednego przedmiotu z powodu dwóch nieobecności usprawiedliwionych. Koleś od początku mówił, że można mieć tylko jedną nieobecność i się nie ugiął. Jak dla mnie trochę przesada, bo ktoś może być chory 2 tygodnie... no, ale cóż- zasady zaliczenia przedmiotu zostały nam przedstawione na pierwszych zajęciach.
Co do warunku. Zapytaj w dziekanacie, nie na forum. Wizyta w tym miejscu i tak Cię nie ominie. Z resztą radzę się pośpieszyć, ponieważ wrzesień się kończy, nie wiadomo do kiedy można składać takie pismo. No i też może kilka dni minąć zanim zostanie rozpatrzone.
Uwierz, że każda uczelnia rządzi się swoimi prawami i trudno wyczuć jak to jest u Ciebie. Moja koleżanka np. nie zdała jednego przedmiotu na drugim semestrze i musiała powtarzać rok, bo się okazało, że nie u niej na uczelni warunki można brać dopiero od drugiego roku. U mnie można wziąć warunek już na pierwszym roku. Niektóre uczelnie mają ustawiony próg (np. 10 ECTS), powyżej którego nie można brać warunku. Inne mają tzw. "przedmioty wymagane do warunku"- jak go nie zdasz, to nie dostaniesz wpisu na kolejny semestr. Zwykle to są jednak jakieś "ważniejsze" przedmioty, wyżej punktowane niż te 3 punkty.
Czy potrzebujesz zwolnienie lekarskie? Nie wiem, musisz W DZIEKANACIE zapytać. Wydaje mi się, że niekoniecznie, bo np. jeśli ktoś nie zda trzech terminów, to raczej nie uargumentuje tego chorobą... No,ale z drugiej strony Ty nie chodziłaś na zajęcia, więc bardziej czepialska osoba będzie chciała wiedzieć z czego wynikały te nieobecności. Poszperaj w necie, czym ludzie argumentują prośby o warunek. Powód raczej musisz podać. Mojej koleżance np. dziekan odrzucił podanie o przedłużenie sesji, bo nie uargumentowała tego wystarczająco.
No i myślę, że wystarczy rozmowa z panią z dziekanatu. Dziekani raczej nie zajmują się takimi sprawami, tylko podpisują (lub nie) gotowe pismo.