Od niedawna jestem w zwiazku z cudownym policjantem. Jesteśmy ledwo po 20, on od roku w policji. Naprawdę jest czuły, mimo krótkiego stażu w zwiazku mieliśmy sporo wypadów za miasto. To sa początki wiec wiadomo, ze sielanka. Ale wydaje mi sie, ze oboje poważnie o sobie myślimy. Mimo, ze ja wydaje sie byc bardziej zdystansowana nizeli on do mnie.. Ale tak czy siak nie moge narzekać na niego.
Czytałam jednak wiele o związkach z policjantami i podobno nie sa one łatwe. Ze zdradzają, biją i piją. Moj facet nie pije bo był sportowcem i tak juz mu to zostało. Mam jednak świadomość ze te wszystkie nieszczęścia w związkach sa związane z tym co ci mężczyźni widza na codzień. Tę patologie... Moj tez widział juz jakies trupy, bite dzieci. Mowi, ze złapała go juz (zaczyna znaczy łapać) taka znieczulica. I ze do tej pory te bite dzieci robia jeszcze na nim jakies wrażenie.
Mimo wszystko jest bardzo spokojny i nie podnosi na mnie głosu, szanuje mnie. Jestem z nim bardzo szczesliwa. Rozmawiałam z nim kiedyś i mówił mi, ze musze miec na uwadze to, ze to ciężka praca i on nie chciałby mnie skrzywdzić, bo na to nie zasługuje. I ze chciałby wystrzegać sie przenoszenia pracy do domu, tego stresu. Z powodu braku ojca wydaje mi sie, ze mam zakodowane i mam taka potrzebę dbania o faceta.. Wtedy czuje sie lepiej. Nie mowie o kobiecie bluszczu oczywiście
Nie chciałabym rezygnować z tej znajomosci juz teraz, bo naczytałam sie jakichś opowieści w necie. Wiem, ze nie mozna wrzucać wszystkich do jednego worka, bo to od nas zalezy jakimi jesteśmy ludźmi. Dlatego chce by wypowiedzieli sie ludzie, ktorzy dobrze znają to środowisko. I moze jakies porady by mi sie przydały jaka powinnam byc w tym zwiazku, by nie zatracic i siebie i nie dopuścić do pogorszenia tej relacji jaka jest aktualnie miedzy nami.
2 2014-09-11 18:36:28 Ostatnio edytowany przez apollina3 (2014-09-11 18:38:02)
Spotykałam się chwile z policjantem. Zabiegał o mnie, potem pobawił się i zostawił. Później dopiero naczytałam się postów, że trzeba z nimi uważać. Znam kilku policjantów i prawie każdy kombinuje coś na boku, dlatego zostaje mi Cię ostrzec. Faceci często mówią co kobieta chce usłyszeć, a potem się cierpi. U Ciebie może być inaczej, możesz być z nim szczęśliwa. Nie można uogólniać przecież każdy człowiek jest inny. Porady? Nie daj się zmanipulować. Musisz mu pokazać, że ma szczęście, że z Tobą jest/będzie. Powodzenia
Od niedawna jestem w zwiazku z cudownym policjantem. Jesteśmy ledwo po 20, on od roku w policji. Naprawdę jest czuły, mimo krótkiego stażu w zwiazku mieliśmy sporo wypadów za miasto. To sa początki wiec wiadomo, ze sielanka. Ale wydaje mi sie, ze oboje poważnie o sobie myślimy. Mimo, ze ja wydaje sie byc bardziej zdystansowana nizeli on do mnie.. Ale tak czy siak nie moge narzekać na niego.
Czytałam jednak wiele o związkach z policjantami i podobno nie sa one łatwe. Ze zdradzają, biją i piją. Moj facet nie pije bo był sportowcem i tak juz mu to zostało. Mam jednak świadomość ze te wszystkie nieszczęścia w związkach sa związane z tym co ci mężczyźni widza na codzień. Tę patologie... Moj tez widział juz jakies trupy, bite dzieci. Mowi, ze złapała go juz (zaczyna znaczy łapać) taka znieczulica. I ze do tej pory te bite dzieci robia jeszcze na nim jakies wrażenie.
Mimo wszystko jest bardzo spokojny i nie podnosi na mnie głosu, szanuje mnie. Jestem z nim bardzo szczesliwa. Rozmawiałam z nim kiedyś i mówił mi, ze musze miec na uwadze to, ze to ciężka praca i on nie chciałby mnie skrzywdzić, bo na to nie zasługuje. I ze chciałby wystrzegać sie przenoszenia pracy do domu, tego stresu. Z powodu braku ojca wydaje mi sie, ze mam zakodowane i mam taka potrzebę dbania o faceta.. Wtedy czuje sie lepiej. Nie mowie o kobiecie bluszczu oczywiście![]()
Nie chciałabym rezygnować z tej znajomosci juz teraz, bo naczytałam sie jakichś opowieści w necie. Wiem, ze nie mozna wrzucać wszystkich do jednego worka, bo to od nas zalezy jakimi jesteśmy ludźmi. Dlatego chce by wypowiedzieli sie ludzie, ktorzy dobrze znają to środowisko. I moze jakies porady by mi sie przydały jaka powinnam byc w tym zwiazku, by nie zatracic i siebie i nie dopuścić do pogorszenia tej relacji jaka jest aktualnie miedzy nami.
Nikt nie każe Ci od razu rezygnować.... ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte.
4 2014-09-14 07:21:43 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-09-14 07:22:55)
zartujesz? chcesz zrywac z facetem mimo ze wszytsko ci w nim pasuje bo naczytalas się jakiś historii??
STEREOTYPY tak oceniasz ludzi? to może rzeczywiście z nim zerwij bo ty na niego nie zaslugujesz
Hmmmmm... od lat słyszę kawały o inteligencji blondynek - chcąc mieć inteligentną kobietę czy w takim razie powinienem wchodzić w relację z blondynką? ;-)
A odnośnie tego co piszesz - jest w tym ziarnko prawdy, jak wszędzie, ale wskaż mi grupę społeczno/zawodową gdzie mężczyźni nie "zdradzają,biją,piją"?? Twój chłopak wybrał sobie ciężki kawałek chleba, i to co się czyta - cóż ma się styczność z "patologią" na co dzień, jednak chyba największą patologią i ośrodkiem absurdu jest ta sama instytucja w sobie. Nikt Ci tutaj nie powie co będzie za 5 - 10 lat, jeśli trafiłaś na człowieka który będzie potrafił oddzielić pracę od życia (bo Policjantem jest się wbrew pozoru 24/7) to moim zdaniem trafiłaś na normalnego człowieka i tyle.
Jestem z policjantem juz kilka lat. Czy bije? Nie. Pije ? Tyle co ja, na imprezach, tyle co wszyscy nasi znajomi. Zdradza? Nie a przynajmniej mi o tym nic nie wiadomo.
Wczesniej miałam chłopaka który jeszcze nie pracował i on można powiedzieć ze mnie bil i na koniec zdradzil. Wnioski wyciagnij sama.
Mój obecny facet jest kochany i czuły i mimo , ze popełnia błędy (możesz sobie poczytać temat założony przeze mnie) robi wszystko dla mojego dobra. Moja rodzina jest bardzo za nim uwielbiają go wręcz. Jest pogodny uśmiechnięty otwarty do ludzi. Nigdy nikogo nie zdradził i nie zranil.
To wszystko zależy od człowieka i przestano sluchac tych głupich stereotypów.
Związek z policjantem... nie polecam. Już napisałam trochę na ten temat i jest tego typu watek na tym forum.
http://www.netkobiety.pl/t16634.html
To wszystko zależy od psychiki człowieka. Jednych ta praca zmieni, innych nie. Nie bądźmy tacy ograniczeni i nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. W takim razie z wojskowym , pracownikiem więzienia itp. lepiej też się nie wiązać? Czyli tacy ludzie są z góry skazani na samotność? Głupie gadanie
9 2014-09-15 04:12:47 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-09-15 04:32:04)
Witaj, Czerwona Malino.
W stereotypach o policjantach jest tyle samo prawdy, co w dowcipach o nich.
Gdyby w to wszystko wierzyć, okazałoby się, że policjantami zostają wyłącznie genetycznie zwichrowani psycho- i socjopaci o mózgach wielkości orzecha włoskiego.
Prawda jest taka, że poza wybitnie wyższym poziomem narażenia na stres pourazowy, oraz coraz to częstsze przypadki służby "w świątek, piątek i niedzielę", ta grupa zawodowa jest jak inne.
Jak w każdej, znajdą się damscy bokserzy, awanturnicy-alkoholicy, czy zwykli cyniczni oszuści. Gdzie ich nie ma.
Tyle, że o, np. górnikach, którzy przejawiają podane wyżej zachowania nie pisze się i nie mówi. A o policjantach i owszem. Choć te zawody łączy jedna tylko rzecz, że często ich przedstawiciele ponoszą śmierć na służbie lub pracując pod ziemią.
Ja byłem łapsem 30 lat - od mundurowego prewencji zaczynając na stanowisku kierowniczym w wydziale kryminalnym kończąc.
Wybacz, ale Twój chłopak jeszcze nie zaznał kolejnych z rzędu świąt i sylwestrów na służbie i nie widział i nie przeżył wszystkiego. Dopiero zaczyna...
Chcę jednak stanowczo powiedzieć jedno: mnie te 30 lat nie zmieniło na tyle, abym przestał się czuć porządnym człowiekiem. Nigdy nie uderzyłem kobiety, ani rozmyślnie nie raniłem werbalnie. Kochałem i byłem kochany, tak sądzę.
Jedyne, co sobie zarzucam, to to, że nie potrafiłem długi czas zapanować nad alkoholem (od dłuższego czasu nie piję). Na to, oprócz pracy od rana do wieczora albo do następnego rana, złożyła się śmierć pierwszego naszego dziecka, potem śmierć mojej żony w dwunastym roku małżeństwa, 20 lat temu i trudności w samotnym wychowywaniu dwojga dzieci. Długo by wymieniać.
Jeśli Twój chłopak jest sportowcem, to raczej będzie się wystrzegał alkoholu. Ale uważać nie zaszkodzi. U mnie nie miał kto tego pilnować.
W każdym razie, jeśli jest porządnym człowiekiem, to fakt, że jest również policjantem nie sprawi, że wybrany zawód spaczy mu charakter.
Pozdrawiam.