Wiem, że to forum dla kobiet ale myślę , że tutaj znajdę chyba najlepszą opowieść na to wszystko co wydarzyło mi się ostatniego dnia...
A więc było tak... 2 lata temu poznałem piękną dziewczynę ale miała ona 13 lat... I traktowałem ją jako koleżankę pisaliśmy sporo i ogólnie dobrze mi się z nią pisało. Aż pewnego dnia usłyszałem, że ona się we mnie zakochała ale odpychał mnie od niej jej wiek i postanowiłem nic nie robić a ona sama nie chciała też powiedzieć , że coś do mnie czuje. Spędzaliśmy czas na imprezach tańcząc ale też nie chciałem za bardzo spędzać wiele z nią czasu bo wydawało mi się , że ja jako 3 lata starszy chłopak do niej nie pasuje. 2 lata przyjaźni ona miała chłopaka do którego nic nie czuła a ja miałem dziewczynę którą rzuciłem po 2 miesiącach bo to nie był prawdziwy związek. No i ostatniego czasu z 3-4 miesiące przemyślałem to sobie (mam 18 lat a ona 15) , że Jeśli ona tak bardzo się o mnie stara i dużo osób mi to mówi to może spróbuje zadziałać no i udało się... spędziliśmy wiele cudownych dni, zaprosiłem ją na wesele jako osobę towarzyszącą wszystko było dobrze... mówiła , że mnie kocha. No i tutaj nadszedł smutek gdy dowiedziałem się , że ona mnie już nie kocha ze to wygasło ..., że to może było zauroczenie albo po prostu woli być wolna... a ja już się w niej zakochałem przez te dwa miesiące i myślałem , że to jest ta jedyna.. Czy to możliwe, że uda mi się jakoś do niej wrócić? nawet nie rozmawialiśmy na ten temat poważniej bo ona wszystko podjęła sama może po prostu to jest tylko jakaś jej kryzysowa sytuacja w związku i tak to odczuła? bo powiedziała , że byłem dobrym chłopakiem... Wypowiedz może być trochę niezrozumiała bo jestem roztrzęsiony smutas.gif Myślicie , że jak dam jej czas to może zatęskni i wróci? Potrzebuje waszej pomocy i rad w tej sprawie.
Znajdziesz jeszcze takich wiele nie przejmuj się
Dziewczyna w wieku 15 lat nie wie czego chce, kiedyś z tego swojego przeżywania tego rozstania będziesz się jeszcze śmiał.
Znajdziesz jeszcze takich wiele nie przejmuj się
Dziewczyna w wieku 15 lat nie wie czego chce, kiedyś z tego swojego przeżywania tego rozstania będziesz się jeszcze śmiał.
Ehh jakoś mnie ta odpowiedz nie uszczęśliwiła ... :<
Co w tym niesamowitego?:)
Dziewczyny w takim wieku (nie zawsze, ale często) nie myślą poważnie o chłopakach. Coś nie spasuje i następny, taki wiek. Za facetem, mężczyzną rozgląda się w późniejszym wieku (18+), przynajmniej tak wynika z mojego przemyślenia Twojej sprawy i przeanalizowania siebie i moich koleżanek. Wcześniej, gdy byłyśmy młode, nie myślały aż tak poważnie.
Dziewczyny maja pelna racje. Takich dziewczyn jeszcze bedziesz mial wiele, ale musisz sie przygotowac ze do 22-25 roku zycia wiekszosc dziewczyn bedzie taka kaprysna. Potem wlacza im sie przynajmniej wiekszosci instynkt macierzynski i szukaja czegos powazniejszego.
Potem wlacza im sie przynajmniej wiekszosci instynkt macierzynski i szukaja czegos powazniejszego.
To znaczy gwoli ścisłości, najczęściej nie szukają miłości, a jedynie nadzianego faceta żeby mieć dzieci. Jeśli kobieta patrzy na faceta pod względem zastanawiania się nad posiadaniem dzieci, a nie pod względem osobowości faceta, która ją fascynuje, to taka relacja jest bardzo płytka i nie warto się wiązać z taką kobietą, chyba że uczucia nie są facetowi do niczego potrzebne, podobnie jakby miał utrzymankę.
Wiem, że to forum dla kobiet ale myślę , że tutaj znajdę chyba najlepszą opowieść na to wszystko co wydarzyło mi się ostatniego dnia...
A więc było tak... 2 lata temu poznałem piękną dziewczynę ale miała ona 13 lat... I traktowałem ją jako koleżankę pisaliśmy sporo i ogólnie dobrze mi się z nią pisało. Aż pewnego dnia usłyszałem, że ona się we mnie zakochała ale odpychał mnie od niej jej wiek i postanowiłem nic nie robić a ona sama nie chciała też powiedzieć , że coś do mnie czuje. Spędzaliśmy czas na imprezach tańcząc ale też nie chciałem za bardzo spędzać wiele z nią czasu bo wydawało mi się , że ja jako 3 lata starszy chłopak do niej nie pasuje. 2 lata przyjaźni ona miała chłopaka do którego nic nie czuła a ja miałem dziewczynę którą rzuciłem po 2 miesiącach bo to nie był prawdziwy związek. No i ostatniego czasu z 3-4 miesiące przemyślałem to sobie (mam 18 lat a ona 15) , że Jeśli ona tak bardzo się o mnie stara i dużo osób mi to mówi to może spróbuje zadziałać no i udało się... spędziliśmy wiele cudownych dni, zaprosiłem ją na wesele jako osobę towarzyszącą wszystko było dobrze... mówiła , że mnie kocha. No i tutaj nadszedł smutek gdy dowiedziałem się , że ona mnie już nie kocha ze to wygasło ..., że to może było zauroczenie albo po prostu woli być wolna... a ja już się w niej zakochałem przez te dwa miesiące i myślałem , że to jest ta jedyna.. Czy to możliwe, że uda mi się jakoś do niej wrócić? nawet nie rozmawialiśmy na ten temat poważniej bo ona wszystko podjęła sama może po prostu to jest tylko jakaś jej kryzysowa sytuacja w związku i tak to odczuła? bo powiedziała , że byłem dobrym chłopakiem... Wypowiedz może być trochę niezrozumiała bo jestem roztrzęsiony smutas.gif Myślicie , że jak dam jej czas to może zatęskni i wróci? Potrzebuje waszej pomocy i rad w tej sprawie.
A gdzie ta niesamowita historia?
Jesteś młody więc się tym nie przejmuj, jak się zakochasz prawdziwie wiek nie gra roli ja mam narzyczonego o 13 lat starszego i nam to nie przeszkadza. Dziewczyny mają rację że bedziesz miał dużo takich dziewczyn. Ja pamietam że przed moim obecnym narzyczonym tak z 6 chłopaków miałam. I wiesz nie żałuje tego , bo przynajmiej dowiedziałam się co mi przeszkadza w drugiej osobie, to są drobne sprawy ale istotne typu chrapanie, nie mycie po sobie naczyń, nie zamykanie pasty od zębów i wiele podobnych. Takie doświadczenia są każdemu z nas potrzebne gdyż wtedy zdajemy sobie sprawę czego oczekujemy od drugiej osoby.
U sporej części dziewczyn w tym wieku związki są na zasadzie sprawdzania jaki chłopak im odpowiada, to przykre, aczkolwiek prawdziwe. Sprawdzają kto im odpowiada, kto im się podoba, co im się podoba. Rzadko się zdarza, bo wymaga to naprawdę dojrzałości i trochę innego podejścia do życia by 15-latka kochała naprawdę, o wspólnej przyszłości mówiła poważnie.
Cóż... Powiem Ci tak, pamiętam jak mając 12 lat wraz z "chłopakiem" planowaliśmy sobie ślub, przyszłość, dzieci, gdzie zamieszkamy, dosłownie wszystko. Teraz? Teraz traktuję to jako wspomnienie do śmiania się, z przymrużeniem oka, takie słodkie dziecięce marzenia
książę na białym koniu, dom... A potem czas się obudzić. Teraz jest ciężko, kiedyś będziesz się z tego śmiać
Nie przejmuj się, to tylko drobny zawód miłosny, pewnie jeszcze nie raz Cię to spotka