Czesc.. Chcialabym sie Was poradzić co zrobić w mojej obecnej sytuacji:
Mam chłopaka, bywalo miedzy nami roznie, byly dobre i zle chwile..
Od listopada 2013 zaczal mnie bić, za wszystko co nie zrobilam, za kazdy moj blad, wyzywal mnie od najgorszych..
On zdradzil mnie 4 razy, po czym ja mu wybaczylam każdą, tlumaczac sobie ZE GO KOCHAM!!
Teraz cos sie w nim zmienilo, ale czy ja wiem czy na lepsze?
Marcin-tak ma na imię mój chłopak, dalej mnie wyzywa, wczoraj rozmawiając przez telefon powiedział mi dużo rzeczy, ktore mnie dotknely.. A mianowicie, ze jestem ku**ą, piz**, dziw** itp, ze jestem nic nie warta, ze moglby mna podlogi wycierac i napluć mi w "buzie" ze jestem zerem, ze nie zadowalałam go nigdy w łóżku, ze jego była była ode mnie we wszystkim lepsza (tak nawet w lozku) podkreslil to.. że do niczego sie nie nadaje, ze jesli mnie spotka to bedzie targal mna o asfalt itd.. a najgorsze jest to, ze ja go nadal kocham i jestem w stanie mu wszystko wybaczyc, a dobrze wiem, ze bedzie gorzej, ze to sie nie skonczy i że robie źle.. Marcin nawet, gdy mnie juz nie bije, a klocimy się, to czuje do niego dystans, bojąc się, ze znow podniesie na mnie rękę. Nie umiem z nim szczerze porozmawiać bo się boję, kiedys jak rozmawialismy SZCZERZE to za kazde moje szczere slowo dostawalam w twarz. Najzwyczajniej w świecie go kocham i nie chcialabym go stracic..
Poradzicie mi cos?
Dziewczyno nikt nie ma prawa nikogo tak traktować jak on Ciebie. Zgłoś się po pomoc do psychologa i odejdź od niego! Pewne jest to że on Cię nie kocha. Żaden kochający facet nie zdradza szczególnie 4 razy, nie bije ani nie wyzywa. Z tego nic nie będzie. Twój związek nie ma przyszłości lepiej odejdź zanim zrobi Ci coś gorszego
Może powiem Ci coś o czym nie słyszałaś ... w normalnym związku się nie bije partnera/partnerki. Nie wyzywa się! Nie zdradza ! Jak uważasz, że "kocham więc zniosę wszystko" to musisz wyleczyć się z tej tak zwanej "miłości".
On Cię nie szanuje, nie wiem czy kocha, może ma problem ze sobą, ale nie powinno Cię to obchodzić, chyba ,że szukasz kata i drania. Z takim podejściem niech się zatrudni w zakładzie penitencjarnym !
Gdzieś tam jest facet który co najwyżej na Ciebie krzyknie podczas kłótni, jak go zezłościsz to pójdzie do kolegów, wróci szukając przytulenia i pogodzenia i nigdy nie wyzwie od najgorszych. Są tacy, poszukaj, a nie marnujesz czas z chamem.
Ja czytam i oczom nie wierze. Facet cie bije, poniza zdradza a ty sie o rade pytasz ?
Jakiej odpowiedzi oczekujesz ? Zeby z nim rozmawiac ? Dziewczyno szanuj sie !!!!
Czekasz az cie zabije ?
Ta historia brzmi niewyobrażalnie aż.
Niech mi ktoś powie, czy faktycznie miłość jest w stanie znosić to wszystko o czym autorka tu pisała czy to jest jakiś inny powód, że z nim jest.
Chyba, że to jest zmyślone wszystko..
Myślę że w takiej sytuacji nie zostaje nic innego jak całkowite zerwanie wszelkich kontaktów z tym człowiekiem. Nie masz na co czekać, nie wiadomo co może wam się jeszcze przydarzyć.
Przecież ten człowiek jest niezrównoważony psychicznie i powinien trafić na leczenie do psychiatry. Jeśli to nie jest zmyślone to uważam, że Ty również potrzebujesz wizyty u specjalisty.
Wiele razy probowalam z nim zerwac kontakt, ale bardzo mi go brakowalo..
A może nie robiłaś nic w tym kierunki, żeby Ci go nie brakowało?
Wiele razy probowalam z nim zerwac kontakt, ale bardzo mi go brakowalo..
...no tak wkoncu komu nie brakuje wyzywania od "szmat" i ciągłych porównań do ex, a o zdradzie to nie wspomnę, bez tego nie da się żyć.... jakiś koszmar !!!
Dlatego pisałem o wizycie u specjalisty całkiem poważnie. Zdarza się takie zaburzenie.
"A może nie robiłaś nic w tym kierunki, żeby Ci go nie brakowało?"
Co przez to rozumiesz?
To nie jest tylko tak, że mnie wyzywal.. Bo jak pisalam byly tez dobre chwile i ciezko mi o nich zapomniec..
wspolne wyjazdy, wakacje itp.. Nie raz bylo pieknie
"A może nie robiłaś nic w tym kierunki, żeby Ci go nie brakowało?"
Co przez to rozumiesz?
No np. przychodzi Ci do głowy myśl o nim, a Ty wtedy walisz głową o ścianę i czujesz ból, jaki on Ci sprawiał. To oczywiście taka przenośnia, ale chyba wiesz o co mi chodzi.
15 2014-08-12 11:53:27 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2014-08-12 11:55:21)
Tkwij dalej w tym związku, daj się bić, wyzywać i poniżać. Do czego to doprowadzi? Bardzo możliwe, że przyjdzie moment gdy np. wbijesz mu nóż w plecy, bo już nie dasz rady. Wysiądziesz psychicznie. Masz rację, znoś wszystko w imię "miłości". Ręce opadają...
Mnie mój były mąż uderzył raz. Na naszym weselu. Był to pierwszy i ostatni raz, bo później spotkaliśmy się na rozprawie rozwodowej. Trochę szacunku do siebie...
Dziewczyna ma problem z psychiką. Moim zdaniem cierpi na syndrom ofiary i oprawcy. To żadna miłość. To zaburzenie.
Czesc.. Chcialabym sie Was poradzić co zrobić w mojej obecnej sytuacji:
Mam chłopaka, bywalo miedzy nami roznie, byly dobre i zle chwile..
Od listopada 2013 zaczal mnie bić, za wszystko co nie zrobilam, za kazdy moj blad, wyzywal mnie od najgorszych..
On zdradzil mnie 4 razy, po czym ja mu wybaczylam każdą, tlumaczac sobie ZE GO KOCHAM!!
Teraz cos sie w nim zmienilo, ale czy ja wiem czy na lepsze?
Marcin-tak ma na imię mój chłopak, dalej mnie wyzywa, wczoraj rozmawiając przez telefon powiedział mi dużo rzeczy, ktore mnie dotknely.. A mianowicie, ze jestem ku**ą, piz**, dziw** itp, ze jestem nic nie warta, ze moglby mna podlogi wycierac i napluć mi w "buzie" ze jestem zerem, ze nie zadowalałam go nigdy w łóżku, ze jego była była ode mnie we wszystkim lepsza (tak nawet w lozku) podkreslil to.. że do niczego sie nie nadaje, ze jesli mnie spotka to bedzie targal mna o asfalt itd.. a najgorsze jest to, ze ja go nadal kocham i jestem w stanie mu wszystko wybaczyc, a dobrze wiem, ze bedzie gorzej, ze to sie nie skonczy i że robie źle.. Marcin nawet, gdy mnie juz nie bije, a klocimy się, to czuje do niego dystans, bojąc się, ze znow podniesie na mnie rękę. Nie umiem z nim szczerze porozmawiać bo się boję, kiedys jak rozmawialismy SZCZERZE to za kazde moje szczere slowo dostawalam w twarz. Najzwyczajniej w świecie go kocham i nie chcialabym go stracic..
Poradzicie mi cos?
Jedyna rada droga koleżanko dla Ciebie, to terapia u psychiatry, na która musisz niezwłocznie pójść.
myślę, że to prowokacja, ale jeśli nie ( jakieś max 0,5% ) to odpowiem. Najzwyczajniej w świecie ..to Ty masz poczucie własnej wartości na poziomie zero. Z tego powodu pozwalasz sobie na takie traktowanie. dziewczyna , która znałaby swoją wartość już dawno posłałaby takiego palanta jak najdalej. Ale Ty chyba jesteś w stanie wylizać asfalt po ... niż zostać wreszcie samej i odzyskać swój oczekiwany poziom życia i spokój.
Ja odnoszę wrażenie, że autorka napisała post w taki sposób, jakby chciała się pochwalić. Zobaczcie jaka ja jestem biedna ale jednocześnie wspaniala i miłosierna, on mnie tak traktuje a ja mu wybaczam i kocham, bierzcie ze mnie przykład! Myślę, że dobrze wiesz co powinnaś zrobić więc żadne rady nie są tu potrzebne tylko działanie. każdy kto to przeczyta powie Ci jedno, uciekaj i to w sensie doslownym i idź na terapię. Bo to już uzależnienie od poniżania. Ty widocznie tego potrzebujesz. A wspomnienia o dobrych chwilach? To są tylko wspomnienia, które zostają zabite tymi wszystkimi złymi rzeczami. Szala sie przeważa na niekorzyść. My Ci mówimy odejdź i idź się leczyć, a Ty nam odpowiesz, że nie potrafisz bez niego bo tęsknisz i wracasz. I tak kółko się zamyka.
Tego się czytać nie da.. Masz coś z głową?
Facet traktuje Cię jak szmatę a ty 'kocham go, jestem w stanie mu wybaczyć, nie chce go stracić'
Jasne niech Cię dalej leje i wyzywa, to przecież na Twoje życzenie ;-)
powiedz co on ma ci jeszcze zrobić zebys go zostawila? on wie ze nie ma zadnych granic tego co zniesiesz, jak ma cie szanować skoro ty sama siebie nie szanujesz?
22 2014-08-21 17:14:33 Ostatnio edytowany przez Kerty (2014-08-21 17:16:13)
Niech mi ktoś powie jedną rzecz - dlaczego miłością niektórzy tłumaczą takie zachowanie. "Liebe macht blind" ('Miłość jest ślepa'), ale żeby aż tak... Autorko - wyślij tą swoją 'miłość' albo do stu diabłów albo do okulisty (tylko dobrego) ![]()
No i proponuję zmienić nazwę tematu na 'poważny problem ZE SOBĄ...'