Piszę w nadziei, że ktoś się zetknął z podobnym problemem. Mój teść nigdy nie należał do ludzi przesadnie dbających o porządek. Odkąd pamiętam teściowa wojowała z nim o sterty zalegających ciuchów w szafie, czy bałagan w papierach firmowych. Nie mieszkamy z teściami, dlatego narzekania teściowej oboje z mężem traktowaliśmy z przymrużeniem oka.
Niestety ostatnio problem się nasilił i to bardzo! Mąż pojechał do rodziców w odwiedziny. Teścia nie było, a mama oprowadziła go po mniej widocznych zakątkach domu. To co zobaczył przyprawiło go o szok! Piwnica jest zawalona niemal po sufit starymi gratami, które nadają się tylko na śmietnik, ale teściu nie pozwala ich tknąć. W piwnicy mają dodatkowe dwie lodówki, które są w całości wypchane mrożonym mięsem ze świniobicia i warzywami, które gniją bo we dwójkę nie dają rady tego przejadać. Wokół lodówek stoją zapasy wód, konserw i nalewek domowej roboty, które pewnie starczyłyby na 3 lata wojny. Oprócz piwnicy, wypchał też stary, nieużywany samochód. Leżą w nim zapasy ręczników papierowych, chusteczek i innych rzeczy, a wszystko wymieszane z częściami samochodowymi. Teściu każdy grosz przeznacza na kupowanie jedzenia w promocji. W tajemnicy kupuje i ukrywa przed swoją żoną, a kiedy ta porusza temat - reaguje słowną agresją i krzykiem. Mój mąż często odświeża garderobę, a stare ciuchy zawozi mamie na wydanie dla rodziny. Ostatnio jednak teściu nie pozwala nic rozdawać. Chodzi w jego starych rzeczach, które nadają się tylko na śmietnik i ani myśli przekazywać dalej. Z jego szafy ciuchy się wylewają. Często szpera w przydomowych śmieciach i wraca z jakąś rzeczą, która "może się jeszcze do czegoś przydać".
Mąż po powrocie od rodziców był wstrząśnięty. Mama płakała mu w rękaw, bo marzy jej się wyjazd na wakacje, albo - od czasu do czasu - obiad w restauracji, ale teściu wszystkie pieniądze wydaje na promocje w supermarketach i zapycha nimi coraz więcej zakątków domu. Ostatnio oboje przeżywają trudne chwile, bo babcia (mama mojej teściowej) ciężko choruje i cała rodzina dotkliwie przeżywa jej pobyt w szpitalu. Przy tej okazji patologiczne zbieractwo jakby się u niego nasiliło.
Co robić w takiej sytuacji? Czy jest na to jakaś rada? Wyczytałam, że taki nałóg jest gorszy do wyleczenia niż alkoholizm, czy narkomania. Niezbyt to pocieszające...