Witam serdecznie,już nie wiem co robić stąd wizyta na forum.Szukam pomocy w zrozumieniu mojej sytuacji.Opiszę jak wyglądała dzisiejsza kłótnia z mężem. Po powocie do domu okazało się że kasjerka wsklepie naliczyła mi podwójny towar, poprosiłąm męża czy przejedzie do slkepu okazać paragon a ja tam zadźwonię, oczywiście odpowiedź brzmiała nie. Wesząłm do domu wyjełam z lodówki zupę aby ją podgrzać i pojechałąm do sklepu, po powrocie mąż mnie zatrzymał na podwórku, obawiając się że jak powiem że coś gotuje to znowu będzie zły,zostałam po wysłuchaniu co ma do powiedzenia poszałm mówiąc żeby przyszedł zjeść. Po wejściu do domu zupa była przypalona, córka mimo że czuła nie wyłączyła jej, oczywiście ja to spokojnie jej wytłumaczyłam a mąż na nią naskoczył.Ale to nic, córka z koleżanką wyszłą na powietrze, a mąż powiedział że ma ochotę zjeść pstrąga ja na to ok, mimo że byłam zmęczona po pracy, w trakcie szykowania się do wyjścia dwukrotnie wycofywał się z tej decyzji, a po moim pytaniu kto jedzie samochdem naskoczyłana mnie że przecież wiem że wypił piwo głupia jestem że pytam kto pojedzie, przezemnie nigdzie nie jeździ co może zjeść bo cały dzień nic nie jadł, podkreślając mu przecież zupa byław lodówce wystarczyło podgrzać,nadal mnie atakował że to wszystko moja wina, ja w takich chwilach mam straszne myślki, nie chce mi się żyć.Po tym zajściu wyszedł z domu kupił sobie kilka piw i nie całkowicie ignoruje,nie mam komu o tym powiedzieć,mam 14 letnią córkę,niechcę aby widziała moich łez.Jak jej nie ma godzinami płaczę zamknięta w pokoju.Męża moje łzy nie wzruszają,nigdy mnie nie przeprosił po awanturze.
Smutne jest to co piszesz. Przebija z tego samotność, Twoje wycofywanie się, brak zaangażowania męża ale i córki, choć może się mylę. Mało napisałaś ale brzmisz smutno, depresyjnie, jakby para do walki o siebie z Ciebie uciekała. Może masz jakąś przyjaciółkę,której mogłabyś się wygadac , albo znasz jakąś mądrą, nawet starszą od Ciebie osobę, która mogłaby spojrzeć na to co sie dzieje w Twoim domu z dystansu- wystarczy jedna mądra ale nie zaangażowa w wasze życie-oczywiscie najlepiej psycholog, ale to nie zawsze jest możliwe.
Bardzo Cie rozumiem, to co odczuwasz i że nie masz takiej osoby, która mogła Ci pomóc, być z Tobą w trudnej chwili. Ja też jestem sama i nie mam takiej bliskiej osoby. U mnie z mężem nie było dobrze. Byli takie momenty że po prostu nic w życiu nie chcialam. Ja jestem z Bialorusi i moja rodzina jest daleko. Nawet nie mogłam do mamy zadzwonic w trudnej chwili. Przyjaciołek też nie mam. I ze wszystkimi problemami muszę radzic sama. Jest ciężko, też często płacze. Ale pewnego dnia pomyslawam sobie " co ja moge zrobic, żeby moje relacje z mężem się polepszyły?! A może to ja robie coś nie tak? Nie tak się zachowuję" Ja zaczełam mówić swojemu mężu że jest najlepszy na świecie, staram się chwalic go za wszystko co mu sié udaję. Czasami jestem zła na niego i nic mi się nie chce do niego mówic, ale staram się zawsze byc miła dla niego. A najważniejsze, jak jest mu ciężko albo w pracy np. problemy, to ja zawsze jestem z nim i mówie mu że damy rady Kochanie, jestem z Tobą, nie martw sie, wszystko sie uda. Kiedys nie wierzylam ale mój mąż zaczą sie zmieniać. Bo miłość robi wielkie rzeczy. A kobieta jest mądrzejsza od faceta. Tylko trzeba tą mądroścą prawidłowo posługiwać się.
W twojej sytuacji proponowałabym Ci porozmawiac spokojnie z mężem, postarac się zrozumiec dla czego on tak się zachowuję. Często jest tak że facet ma jakiś problemy, np. w pracy, ze zdrowiem. I to wszystko, co jego nie pokoi, trzyma w sobie. Może byc dla tego jest taki agresywny, nerwowy.
I jak nie wiesz całej sytuacji, to trudno coś powiedzieć.
Mam nadzieję że wszystko u Ciebie bedzie dobrze. Bądz miła dla męża ( chociaż czasami możesz mieć wszystkiego dość), pokaż mu że jest dla Ciebie najważniejszy, i on się zmieni.
A jeśli on nigdy nie przeprasza, to pszyjdz do niego i przeproś sama, nawet jesli nie ma twojej winy. Z moim mężem to zadziawało.
Trzymam za Ciebie kciuki. Bądz silna i wszystko Ci się uda.
Ja bym się nie dala tak traktować żadnej osobie a już tym bardziej przez męża
Cos wyczuwam autorko ze za mało masz pewności siebie i niska samoocenę, bo nie potrafisz zwalczyć o swój honor i godność do własnej osoby . Maż nie ma wobec ciebie nic a nic szacunku, niestety twoja uległa postawa sprzyja takim sytuacjom
Smutne jest to co piszesz. Przebija z tego samotność, Twoje wycofywanie się, brak zaangażowania męża ale i córki, choć może się mylę. Mało napisałaś ale brzmisz smutno, depresyjnie, jakby para do walki o siebie z Ciebie uciekała. Może masz jakąś przyjaciółkę,której mogłabyś się wygadac , albo znasz jakąś mądrą, nawet starszą od Ciebie osobę, która mogłaby spojrzeć na to co sie dzieje w Twoim domu z dystansu- wystarczy jedna mądra ale nie zaangażowa w wasze życie-oczywiscie najlepiej psycholog, ale to nie zawsze jest możliwe.
Witam! wodanaupaly i mortisha mają dużo racji. Powinnaś porozmawiać szczerze z mężem o tym jak sie czujesz,gdy on Ciebie tak traktuje.Możesz też napisać do niego list w którym opiszesz swoje uczucia i oczekiwania. Nie przepraszaj męża za jego złość na Ciebie. Nikt nikogo nie ma prawa tak traktować. Wiem co piszę, ponieważ mój mąż jest strasznym cholerykiem i po prawie 16-latach,Kryzysach małżeńskich mam dość, zrozumiałam i dojrzałam do pewnych decyzji.
Czy tak wygląda miłość? Czy żona ma bać się męża? Warto sobie nawzajem zadać takie pytania.
Kochaj i szanuj Siebie,a twój mąż powinien dorosnąć i być partnerem a nie zachowywać się jak dziecko.
Mąż zapewne ma poważne problemy z radzeniem sobie ze zlością więc to on potrzebuje pomocy psychologa lub odreagowania np.przez sport czy jakąś pasję. Pozdrawiam i trzymam kciuki za was.