Zona mnie nie kocha - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zona mnie nie kocha

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: Zona mnie nie kocha

Witam i proszę o chłodne i obiektywne spojrzenie na temat, bo ja nie wiem co mam robić. Jesteśmy małżeństwem od 15lat. Mamy dwójkę dzieci .Zaliczmy się raczej do małżeństw, które z zewnątrz patrząc mają wszystko: siebie,fajne dzieci, dom. Tylko czegoś nie ma. Miłości mojej żony do mnie. Przez pierwsze 7 lat naszego małżeństwa z racji pracy dojeżdżałem do domu na weekendy, ale bywało tak że po nazbieraniu nadgodzin przyjeżdżałem w piątek a nawet czwartek. Ta sytuacja była za naszą wspólną zgodą. Ustaliliśmy że se poradzimy z tym i jakoś nasza sytuacja zaraz się poprawi. ostatnie lata były dla nas bardzo ciężkie. Budowa domu na barkach zony , drugie dziecko, koszmar.Podziwiam że dała radę. Potem zmieniłem pracę i jestem bardzo często w domu i zamiast cieszyc się wreszcie soba zacząłem dostrzegać że przeszkadzam rodzinie w domu. Jako że ja bywałem już bardzo często w domu żona podjęła pracę. I to taką że potrafi pracować od 6 rano do 23, a nawet 1 w nocy. Wściekałem się na to, ale trochę odpuszczałem iż z natury jestem ugodowego usposobienia i myslałem że będzie dobrze, Zona nieustannie pracowała i pracuje, a ja cały czas czekałem i czekam. Teraz twiedzi ze się wypaliła i nie wie czy jest co ratować. Na dodatek znalazła sobie serdecznego przyjeaciela z którym pisze po nocach i mu się zwierza i żali. Nie mogę tego znieść, bo to ja miałem być jej przyjacielemi osobą z którą miała rozmawiać o wszystkim. Po wspólnych rozmowach w moży wspólnie wylanych łez, żona twierdzi że mnie szanuje i podziwia, ale.............. coś się wypaliło. Powiedzieliśmy sobie że damy sę jeszcze trochę na zastonowienia, ale to chyba tylko ze względu na mnie i z litości do mnie. Jej wzrok jest pusty przy mnie,Patrzy gdzies daleko, lub odsypia zapracowany dzień. Co ja mam robić?  Jest miłościa mojego życia, i nie chcę jej stracić ale chyba nic już dla niej nie znaczę. Pomóżcie

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-06-02 22:16:47)

Odp: Zona mnie nie kocha

A więc zacznijmy od tego, że rysujesz sufit wspaniałym porożem, dlatego uczucia żony się "wypaliły"...

Przeczytaj bardzo uważnie ten wątek http://www.netkobiety.pl/t68627.html
Jest tam sporo sugestii i procedura postępowania, nie popełnij błędów jego autora.

PS Ten "pocieszacz" to jej kolega z pracy???

3

Odp: Zona mnie nie kocha

Koleś jest gejem. rozmawiałem z nim i mówił że są tylko przyjaciółmi.

4

Odp: Zona mnie nie kocha

Chłopaku, weź się do roboty, bo inaczej stracisz żonę.

5

Odp: Zona mnie nie kocha
marek7 napisał/a:

Koleś jest gejem. rozmawiałem z nim i mówił że są tylko przyjaciółmi.

To, że jest gejem nie znaczy, że żona nie przeniosła na niego swoich uczuć...

6

Odp: Zona mnie nie kocha

I tego się bardzo obawiam. Ze teraz on jest dla niej bratnią duszą i z nim omawia wszystkie sprawy wyżala mu się i inne. Zona od jakiegos czasu zacząła przesadnie dbac o swą prywatność. Chowanie telefonu, czyszczenie w nim historii. W trakcie rozmowy zapewnia mnie że nigdy nie miała nikogo i nie ma. Ale do mnie nic nie czuje i nie wie czy to wszystko ma jakiś sens. Moje siostry, jej rodzice, nasze kuzynki wszyscy są po rozwodach. Ja tak nie chcę ale nie wiem co robić. Zależy mi na niej. Nigdy nie szczędziłem jej miłych słów, gestów. Ale chyba od dawna nie zwracała na to uwagi.

7

Odp: Zona mnie nie kocha

Obiektywnie i z dystansem:)
ale z własnego doświadczenia....
może to zwykły kryzys jakich wiele w czasie związku. Nie było Cię a jesteś...może trudno jest znowu się zbliżyć? Szanuje i podziwia, a powiedziała Ci, że nie kocha? Może trzeba potrząsnąć wink Powiedzieć coś dosadniej..
Może jest zauroczona tym nowym przyjacielem..to nic, że jest gejem. To nic:) a może nawet trudniej...bo gej zrozumie, wysłucha smile....i spędza z nim godziny w necie? To coś znaczy. Zauroczenie to chyba najlepsze określenie.
Skąd wiesz, że mu się żali?

Jest 22.33 też jesteś na necie wink
Nie zakładaj, że z litości...
Jeśli kiedyś było między Wami coś fajnego to trzeba powalczyć

8

Odp: Zona mnie nie kocha

oj....
czyszczenie historii w telefonie....
niedobrze....


czasami coś się kończy
to też wiem, ale lepiej mieć pewność ,że zrobiło się wszystko

9

Odp: Zona mnie nie kocha
marek7 napisał/a:

I tego się bardzo obawiam. Ze teraz on jest dla niej bratnią duszą i z nim omawia wszystkie sprawy wyżala mu się i inne. Zona od jakiegos czasu zacząła przesadnie dbac o swą prywatność. Chowanie telefonu, czyszczenie w nim historii. W trakcie rozmowy zapewnia mnie że nigdy nie miała nikogo i nie ma. Ale do mnie nic nie czuje i nie wie czy to wszystko ma jakiś sens. Moje siostry, jej rodzice, nasze kuzynki wszyscy są po rozwodach. Ja tak nie chcę ale nie wiem co robić. Zależy mi na niej. Nigdy nie szczędziłem jej miłych słów, gestów. Ale chyba od dawna nie zwracała na to uwagi.

Czyszczenie historii, telefon... jesteś pewien, że to gej, albo czy nie ma jeszcze kogoś na tapecie...

Piszesz, że w Twojej najbliższej rodzinie wszyscy są po rozwodach... efekt domina...

10

Odp: Zona mnie nie kocha

Nasz kryzys trwa jakieś 6lat. To chyba za długo.Raz jest lepiej a raz gorzej. Jej podejście jest raczej cały czas takie chłodnie. Muszę pracować na kredyt i dlatego tak puźno wracam. Ja też na ten kredyt pracuję i może po prostu mniej wydajmy pieniędzy a wtedy będziemy więcej czasu razem i może sie poprawi. Twierdzi że nie ma możliwości żeby odmówiła pracy, że musi. I takie błędne koło. Jest 22:43 i pisze bo ona jest cały czas w pracy i ja cały czas czekam na nią. dla niektórych zmęczonych związkiem męzów to byłby super układ. Cały dzień bez gderającej żony. A ja nie. Czekam i tęsknię aż doprowadza mnie to do obłędu. Tylko wyjaśnie: gdy ona wraca nie robie awantur, choc czasem jestem zły: wolę cieszyc się tą chwilą że już jest. Cieszy mnie jak podam jej sok i takie tam. A rano znowu 6 wychodzi i znowy czekam do nocy.

11

Odp: Zona mnie nie kocha

Assassin pytałem,płakałem i prosiłem żeby powiedziała prawdę czy ma lub miała kogoś. Też płakała i mówiła że nie. Jak ją znam raczej wtedy mówiła prawdę.

12

Odp: Zona mnie nie kocha
marek7 napisał/a:

Assassin pytałem,płakałem i prosiłem żeby powiedziała prawdę czy ma lub miała kogoś. Też płakała i mówiła że nie. Jak ją znam raczej wtedy mówiła prawdę.

Chyba nie sądzisz, że jeśli ma kogoś to się do tego przyzna?
Przykro mi, ale wygląda to na romans i to na całego.
A tak na marginesie, gdzie pracuje żona, że tak co dzień musi po nocach siedzieć? Zainteresuj się lepiej tym z kim naprawdę siedzi żona, bo z pracą to na pewno nie ma nic wspólnego.

13

Odp: Zona mnie nie kocha
marek7 napisał/a:

Assassin pytałem,płakałem i prosiłem żeby powiedziała prawdę czy ma lub miała kogoś. Też płakała i mówiła że nie. Jak ją znam raczej wtedy mówiła prawdę.

to dlaczego chowa przed Tobą telefon i czyści historię ??
Gej z którym rozmawia po nocach ?? smile
A kto jest partnerem tego geja ?
Wie o tym, że rozmawia z koleżanką i nie jest o to zazdrosny ?

Jesteś karmiony bajeczkami i starasz się w nie uwierzyć.
Grzeczny z Ciebie chłopczyk.

Odp: Zona mnie nie kocha

Smutna ta twoja historia. Tak jak to opisałeś, dla mnie to wygąda na związek w stanie agonalnym, pytanie jak długo wytrzymacie.
Twoja żona nie chce być z tobą i liczy, że sam dojdziesz do tego, że lepiej się rozstać, albo, że zaakceptujesz życie w małżeństwie, ale obok siebie. A w pracę ucieka, żeby się z tobą nie widywać i zebyś w nocy od niej nic nie chciał. Tak się robie jak żyjesz z kimś, z kim nie chcesz mieć nic wspólnego.

W to, że kogoś ma to ja wątpię. Jeśli by miała to by ci raczej nie powiedziała, że cię podziwia i szanuje., tylko byś usłyszał, że to twoja wina bo...coś. Przykro mi, ale ona cię po prostu nie chce i już. Od lat nie ma między wami bliskości, a ona już nie chce się na ciebie otwierać.
A to że chowa telefon w tym kontekście nie musi świadczyć o romansie,choć może. Jakbym żyła pod jednym dachem z kimś kto by przeglądał mój telefon to też bym kasowała wiadomości, bo to jest straszne naruszenie czyjejś prywatności.A żona Marka ,z nim, swojej prywatności dzielić nie chce i tego nie ukrywa. Dla mnie to taki komunikat"odczep się od moich prywatnych spraw".

Ponieważ wina nie jest po twojej stronie, nie masz mocy, żeby to naprawić. Za późno. Nie znam pary, która wyszła zwycięko z tej fazy rozpadu związku.Ale jak wiadomo nadzieja umiera ostatnia...

15 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-03 08:32:26)

Odp: Zona mnie nie kocha

jak jesteś wierzący to się módl o swoje małżeństwo.

moim zdaniem twoja żona jest kimś zauroczona (pusty wzrok, unikanie rozmowy z tobą, czy patrzenia na ciebie....). Poza tym czyści historię w telefonie- wiadomo dlaczego.. nie chce żebyś przeczytał o czym pisze ze swoim przyjacielem. A to niedobrze. Ty powinieneś być dla niej podporą i przyjacielem do zwierzeń.
Na twoim miejscu porozmawiałabym z nią o tym, że tak nie może być, że jesteście rodziną, czy chce też rozwodu tak jak to było w przypadku jej rodziny, jak sobie dalej takie życie wyobraża? itd.



A tak w ogóle to gdzie ona pracuje że wychodzi o 6 rano a wraca tak późno????

A telefony odbiera w pracy jak dzwonisz?

16

Odp: Zona mnie nie kocha
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Smutna ta twoja historia. Tak jak to opisałeś, dla mnie to wygąda na związek w stanie agonalnym, pytanie jak długo wytrzymacie.
Twoja żona nie chce być z tobą i liczy, że sam dojdziesz do tego, że lepiej się rozstać, albo, że zaakceptujesz życie w małżeństwie, ale obok siebie. A w pracę ucieka, żeby się z tobą nie widywać i zebyś w nocy od niej nic nie chciał. Tak się robie jak żyjesz z kimś, z kim nie chcesz mieć nic wspólnego.

W to, że kogoś ma to ja wątpię. Jeśli by miała to by ci raczej nie powiedziała, że cię podziwia i szanuje., tylko byś usłyszał, że to twoja wina bo...coś. Przykro mi, ale ona cię po prostu nie chce i już. Od lat nie ma między wami bliskości, a ona już nie chce się na ciebie otwierać.
A to że chowa telefon w tym kontekście nie musi świadczyć o romansie,choć może. Jakbym żyła pod jednym dachem z kimś kto by przeglądał mój telefon to też bym kasowała wiadomości, bo to jest straszne naruszenie czyjejś prywatności.A żona Marka ,z nim, swojej prywatności dzielić nie chce i tego nie ukrywa. Dla mnie to taki komunikat"odczep się od moich prywatnych spraw".

Ponieważ wina nie jest po twojej stronie, nie masz mocy, żeby to naprawić. Za późno. Nie znam pary, która wyszła zwycięko z tej fazy rozpadu związku.Ale jak wiadomo nadzieja umiera ostatnia...

Szarlotkonagorąco tu bym się z Tobą nie zgodził. U Marka kryzys trwa od 6 lat. U mnie trwał znacznie dłużej. Ja z małżonką też się pogubiliśmy i byliśmy razem a odzielnie. Tylko nam, zaznaczam nam ( bo razem) udało się związek naprawić. Wiesz dlaczego?
Dlatego, że razem coś chcieliśmy i że nam zależało. Może nasze uczucia nie umarły http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif.
Dlatego może jestem jedynym przypadkiem gdzie się udało.
Natomiast u Marka to on chce, ale jego żona nie. Wiadomo, że do tanga trzeba dwojga. Sam Marek nic nie zrobi.
Do miłości nikt nikogo nie zmusi.
Tylko zastanaiam się czy żona Marka nie wysyłała jakiś sygnałów, że coś jest nie tak, czy oni ze sobą nie rozmawiali i tylko mijali się w drzwiach.
Znam osoby (z tego forum-kobiety) gdzie rozstały sie ze swoimi partnerami bo ich miłość wygasła.
Oni na uszach stawali i niestety nic to nie dało.
Kobiety to bardzo skomplikowane istoty  http://emotikona.pl/emotikony/pic/2glowawmur.gif w przeciwieństwie od facetów, którzy zawsze będą dużymi dzićmi.

Odp: Zona mnie nie kocha

Lepxpar, no to gratuluję, że wam się z żoną udało, a przedwe wszystkim, iż wam sie chciałao podjąć próbę naprawy po tak długim okresie stagnacji.
A to, że sygnały były to na pewno, zresztą zawsze jak w związku się ktoś wypala to jest to proces wieloletni. I zwykle chodzi o brak szczerej komunikacji. Przemilczaniu problemów, gubieniu się w niedomówieniach.

Faktem też jest, tak z obserwacji długoletnich związków widzę, że dla kobiet poczucie emocjonalnej bliskości z partnerem jest bardziej potrzebne niż facetom. Dlatego zdarzją się takie sytuacje jak ta Marka. Jego perspektywa: mam żonę, która nadal jest dla mnie atrakcyjne, do której jestem przywiązany,chcę z nią być. Jej perspektywa: mam dobrego męża, z którym nic mnie nie łączy,więc nie chcę z nim być.
Dodatkowo brak emocjonalnej bliskości przekłada się u kobiet na niechęć do seksu,  Uprawianie seksu z musu, z facetem, do którego się nic nie czuje jest na dłuższą metę mocno odstręczjące,co doprowadza do uników w tym aspekcie i powoduje dalaszy rozpad więzi.

Tak zgadzam się, że kobiety są bardziej skomplikowane w tej materii.

18

Odp: Zona mnie nie kocha

Moja żone jest fryzjerką. Pracuje u kogoś, a że to troszkę jak ona twierdzi za mało żeby sie utrzymać bierze klientki przed i po pracy. Moim zdaniem moglibyśmy postarać się mniej wydawać i też wyszłoby dobrze , a nawet lepiej bo mielibyśmy wiecej czasu dla siebie. Moja żona to  bardzo uparta osoba. Odkąd pamiętam nigdy w życiu po jakiejś kłótni nie pogodziliśmy się ustalając i zgadzając że to ja lub ona była winna tej kłótni. Zawsze godzinami trwała kłótnia. Potem używając niezliczonej ilosci argumentów tłumaczyłem jej swoją rację. Nawet gdy oczywista była mija racja spuszczała głowę i się nie odzywała. Potem zmęczeni już tą próbą dojścia do porozumienia, czasem nawet śmiejąc się ile czasu nam zajęła ta rozmowa po prostu kończyliśmy ją nie dochodząc do porozumienia lub ugody. Jest w tym mnóstwo mojej winy. JAk kogoś kocham a tak jest w przypadku mojej żony to obdarzam ją ogromnym zaufaniem. Nawet w przypadku tego telefonu. Ma tam sobie jakieś babskie tematy z koleżankami pewnie se tłumaczę.  Tylko moja jezeli faktycznie nie ma nikogo to wyglada jakby pogubiła się w tym jakoś. zachowuje się bardzo dziwnie. Wie że mnie rani ale tak robi, wie że jej praca powoduje że nasz synek strasznie za nią tęskni i mówi jej to po 10 razy dziennie: czy dziśiaj mamusiu wrócisz wcześniej, nie raz płacze przy niej że nienawidzi jej pracy, ale ona cały czas pracuję tak długo. 10 lat temu po porodzie syna rzuciła palenie. Teraz znowu pali. Mówi że wie że robi głupio i jest wściekła na samą siebie (tak sama mówi) ale pali. Tracę nadzieję ale bardzo ją kocham

19 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-03 10:41:21)

Odp: Zona mnie nie kocha

No ale pomyśl... aż tyle tych klientek ma ? Rozumiem że można mieć klientki poza pracą ale ciężko żeby mieć je poza pracą codziennie, raz na jakiś czas - TAK - ale nie codziennie.
Jeśli się mylę to faktycznie musi mieć niezłe szczęście żeby aż tyle tych klientów mieć, w takim razie niezła fucha.
I aż tak do późna robi komuś włosy? Nie chce mi się w to wierzyć. O 23 robić komuś włosy? No co ty...

20 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-06-03 10:56:17)

Odp: Zona mnie nie kocha
szczęście111 napisał/a:

No ale pomyśl... aż tyle tych klientek ma ? Rozumiem że można mieć klientki poza pracą ale ciężko żeby mieć je poza pracą codziennie, raz na jakiś czas - TAK - ale nie codziennie. Jeśli się mylę to faktycznie musi mieć niezłe szczęście żeby aż tyle tych klientów mieć, w takim razie niezła fucha.
I aż tak do późna robi komuś włosy? Nie chce mi się w to wierzyć. O 23 robić komuś włosy? No co ty...

Ja tez jakos w to nie wierze . Klientka robi sobie włosy na bóstwo o 23 wraca do domu i kładzie sie spać  ??

Byleś kiedyś  w tym salonie o tej godzinie np pod pretekstem ze przyniosłeś kolacje i sprawdzałeś czy ona tam rzeczywiście jest ???
Albo próbowałeś dzwonić choćby na stacjonarny tel. do zakładu i sprawdzić czy ktoś odbierze ??



A jeszcze od strony pracodawcy : Czy ten pracodawca otrzymuje jakaś prowizje za to ze użycza twojej zonie swojego lokalu , ona pracuje na jego sprzęcie na jego kosmetykach itp . Przecież dla pracodawcy to sa dodatkowe  koszty i nie wierze ze tak charytatywnie udostępnia twojej zonie.

21

Odp: Zona mnie nie kocha

Moja żona należy to tych ludzi co kochają to co robią. Dla niej fryzjerstwo jest wypoczynkien. Do 19 pracuje u kogos a potem biega po domach. Czasem dzwoniłem i bywało że słyszałem jakieś odgłosy suszarek, jakby faktycznie coś robiła. Ale sam juz nie wiem. Twierdzi że teraz wszyscy tak długo i do puźna pracują i wcześniej nie mają kiedy się uczesać czy pofarbowac. A ona aby nie stracic klientki musi robic tak puzno. Nie raz chciałem pojechać i ja nawet pośledzic ale nie wiem pod jakimi adresami te klientki mieszkają.

22

Odp: Zona mnie nie kocha

Zgadza się, tak pracują fryzjerzy. Co ci da śledzenie? Według mnie jak ją pośledzisz to zapał do bycia z Tobą jej raczej nie wróci.

23

Odp: Zona mnie nie kocha
bet napisał/a:

Według mnie jak ją pośledzisz to zapał do bycia z Tobą jej raczej nie wróci.

Moze jej zapał nie wroci ale on bedzie wiedział tak naprawde na czym stoi. On ustabilizuje  swoja sytuacje i dziecka. Przeciez nie mozna tak zyc w nieskonczonośc .


marek7 napisał/a:

nasz synek strasznie za nią tęskni i mówi jej to po 10 razy dziennie: czy dziśiaj mamusiu wrócisz wcześniej, nie raz płacze przy niej że nienawidzi jej pracy, ale ona cały czas pracuję tak długo.

Przecież w tym wszystkim jest dziecko które nie jest wstanie zrozumieć dlaczego mama woli " prace".

24

Odp: Zona mnie nie kocha

Myśl o pojechaniu za nią przychodziła wtedy gdy nie byłem pewny czy faktycznie jeździ robic włosy czy aby sie z kimś spotkac. Teraz otwiera swoja działalność i twierdzi że bedzie pracować tylko w zakładzie od 10-20 i tylko w nim. koniec z jeżdżeniem po ludziach.Troche mnie to cieszy. Co robic zakładając że ona faktycznie nie miała i nie ma nikogo? Ze ten gej to było tylko szukanie sobie oparcia w jakims mężczyźnie bez spraw sexu? Jest jakaś szansa? co mam robic?

25

Odp: Zona mnie nie kocha

Dla mnie za dużo podejrzeń. Dopóki sam naocznie nie dowiesz się nie wytłumaczysz całej sprawy. Najbardziej niepokojącym w tej sytuacji jest to, że ona zlewa dziecko, bo Ty Marku dasz sobie rady, a dziecko dostaje największą krzywdę. Myślę, że jak tu kobiety wypowiedziały się, że jeżeli sobie już coś tam ubzdurała, to będzie Ci bardzo ciężko. Bardziej w tej sytuacji radzę zainwestować w dziecko i siebie, z naciskiem na dziecko i dbaj o jego komfort. I oczywiście musisz powiedzieć jej zaniedbywaniu obowiązków macierzyńskich. I też jeszcze jedna kwestia, nauczyć się kłócić merytorycznie i bez hałasów, co też robi krzywdę dziecku - pracuj nad sobą i na pewno odbije się pozytywnie to na Tobie i na sytuacji.

26

Odp: Zona mnie nie kocha

Tak właśnie wygląda kłótnia z mojej strony. Spokojnie stonowana ale merytoryczna. Nigdy nie krzyczę.Czasem może troszkę unoszę głos. Ale to nie krzyk. I jakoś to nie przemawia. Jak wspomniałem, my nigdy po jakimś sporze sie nie dogadaliśmy. Tylko zmęczeni ta rozmową odpuszczaliśmy sobie. A ja liczyłem ze to co powiedziałem dotrze do niej jak sie prześpi. Myślałem ze  może jest taką osobą która nie przyzna się za żadne skarby ale w duszy na chłodno już spojrzy na to inaczej. Chyba byłem zbyt naiwny. Ze trzy lata temu było kiepsko i zdecydowalismy się na terapię u psychologa. Było jakby trochę lepiej. Przez jakiś czas. Tylko jak w dłuższej perspektywie mozna pielęgnować swe relacje w pojedynkę. Ona poza domem, a ja na nią czekający z dziećmi.

27

Odp: Zona mnie nie kocha
marek7 napisał/a:

Tak właśnie wygląda kłótnia z mojej strony. Spokojnie stonowana ale merytoryczna. Nigdy nie krzyczę.Czasem może troszkę unoszę głos. Ale to nie krzyk. I jakoś to nie przemawia. Jak wspomniałem, my nigdy po jakimś sporze sie nie dogadaliśmy. Tylko zmęczeni ta rozmową odpuszczaliśmy sobie. A ja liczyłem ze to co powiedziałem dotrze do niej jak sie prześpi. Myślałem ze  może jest taką osobą która nie przyzna się za żadne skarby ale w duszy na chłodno już spojrzy na to inaczej. Chyba byłem zbyt naiwny. Ze trzy lata temu było kiepsko i zdecydowalismy się na terapię u psychologa. Było jakby trochę lepiej. Przez jakiś czas. Tylko jak w dłuższej perspektywie mozna pielęgnować swe relacje w pojedynkę. Ona poza domem, a ja na nią czekający z dziećmi.

Musisz ją uświadomić, że jej kariera zawodowa odbija się się na wychowaniu waszych dzieci. I zwyczajnie spytać, czy jej pasuje to, że rozpada się rodzina? Bo ona nie stara się wcale, a mało tego wszystko robi (tak jak czytam) aby do tego rozpadu doszło. I na ewentualne jej, że wszystko wypaliło się, jak ona wyobraża życie jej dzieci po wszystkim. Musi Ci po prostu uświadomić o co jej chodzi? Jeżeli nie chce rodziny i opieki nad dziećmi to niech tak powie i nie daje Ci nadzieje... .

28

Odp: Zona mnie nie kocha

Czy tylko ja mam takie wrażenie, że pojawia się coraz więcej wątków panów, którym żony planują odejść?

ryba81 może niektóre chcą się podobać mężom o tej porze. wink

Albo ta jej praca to po prostu ucieczka od problemów, albo na horyzoncie jakiś nowy, który planuje pobawić się nożyczkami żony.
Sorry Marku za sarkazm, ale przecież na dłuższą metę taka ilość pracy wpływa na człowieka destrukcyjnie. W którymś momencie by padła na twarz ze zmęczenia. Dziwne to wszystko.

29

Odp: Zona mnie nie kocha
Aniaa34 napisał/a:

Czy tylko ja mam takie wrażenie, że pojawia się coraz więcej wątków panów, którym żony planują odejść?

ryba81 może niektóre chcą się podobać mężom o tej porze. wink

Albo ta jej praca to po prostu ucieczka od problemów, albo na horyzoncie jakiś nowy, który planuje pobawić się nożyczkami żony.
Sorry Marku za sarkazm, ale przecież na dłuższą metę taka ilość pracy wpływa na człowieka destrukcyjnie. W którymś momencie by padła na twarz ze zmęczenia. Dziwne to wszystko.

Też mam takie wrażenie. Czyżby nastąpiła nowa moda wśród kobiet?

30

Odp: Zona mnie nie kocha

Moda albo i nie.
Wiem jedno-jeśli miłość się skończyła,to nie ma "zlituj".
Pozostaje  małżeństwo z rozsądku,albo rozstanie.
Kurcze blade-zauważyłam pewną prawidłowość w związkach:
zawsze jest jedna strona kochająca bardziej!
                         hmm

31 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-06-03 13:42:56)

Odp: Zona mnie nie kocha
Aniaa34 napisał/a:

ryba81 może niektóre chcą się podobać mężom o tej porze. wink

a moze zony w tym czasie sa w delegacjach i ten nowy fryz nie dla męża a kochanka  .........
a mąz siedzi grzecznie w domu z dziecmi i czeka na żone  tongue



Marku co do Ciebie - nie wiemy jak wygladaja wasze relacje na codzien . Ty wieczorem czekasz z utesknieniem na nia z herbata czy sokiem a ona jak sie zachowuje w takich sytuacjach. Mowi dziekuje , ciesze sie ze czekałes ??  czy jest osła i zmeczona  ???  i traktuje cie jak powietrze.

Musisz chyba zadac jej konkretne pytanie.  Co dalej z wami jako z małżeństwem ?
Czy to ze ona załozy swoj salon to jest dla was abyscie spedzali moze wiecej czasu razem ??
czy po to aby ona sie usamodzielniła finansowo od Ciebie i wtedy odejdzie  ??

32 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-06-03 15:34:02)

Odp: Zona mnie nie kocha

Zacznę od tego, że mam nadzieję, że się mylę ale ... Marku, gdzieś tu na forum był wątek, w którym opisane są symptomy tego, że małżonek zdradza. Niestety Twoja żona mieści się idealnie w schemacie zdradzacza, a Ty przejawiasz zachowanie partnera takiej osoby. Poczytaj co napisałeś, praktycznie całą winę bierzesz na siebie a ją usprawiedliwiasz !
Marku, to jest przykre ale ja tak to widzę, niestety. Nie dopuszczamy do siebie w takim momencie myśli, że mąż/zona nas zdradza, wierzymy w największe brednie a jeśli okażą się nieprawdą to uwierzymy w każde wytłumaczenie i co gorsza wmawiamy sobie, że przesadzamy z podejrzeniami względem małżonka.

marek7 napisał/a:

...żona podjęła pracę. I to taką że potrafi pracować od 6 rano do 23, a nawet 1 w nocy...

Litości !

marek7 napisał/a:

.... Powiedzieliśmy sobie że damy sę jeszcze trochę na zastonowienia, ale to chyba tylko ze względu na mnie i z litości do mnie. ..

Tak ? Skąd ja to znam ? Potrzebuje czasu, ale na pewno nie zastanawia się nad tym jak ratować małżeństwo.

marek7 napisał/a:

Koleś jest gejem. ....

Uwierzyłeś ? Napisz szczerze.

Zbieraj dowody, mogą Ci się przydać. Nie musisz ich używać ale mieć nie zaszkodzi. Scvhowaj wszystko co Ci wpadnie w ręce, zapisz sobie itp.
Nie chodź i nie szpieguj bo się pognębisz i w odruchu możesz zrobić coś złego.
Zwracaj jedynie uwagę na to co się dzieje. Miej oczy otwarte. Bądź miły.
Nadstaw koszyk, jeśli coś jest na rzeczy niespodzianki same będą wpadać.
Wg mnie w tym "niekochaniu" ktoś jej pomaga i nie jest on gejem.

Ja sądzę, że to efekt motylków, a czy to ten "gej" czy kto inny ciężko przesądzić ale obstawiam na niego. Wiem co czujesz z własnego doświadczenia. Na chwilę obecną żadne argumenty nie trafią do małżonki co już sam zauważyłeś, ona myślami jest gdzie indziej. Prośbami i groźbami w jej oczach jesteś żałosny, malutki.
Nie lubię tego pisać ale to niestety jest prawdziwe: Twoja słabość jest jej siłą, Twoja siła jej słabością.

Przede wszystkim: Nie wierz w nic co słyszysz i w 50 % tego co widzisz.
Pozdrawiam

Odp: Zona mnie nie kocha

Marku co do Ciebie - nie wiemy jak wygladaja wasze relacje na codzien . Ty wieczorem czekasz z utesknieniem na nia z herbata czy sokiem a ona jak sie zachowuje w takich sytuacjach. Mowi dziekuje , ciesze sie ze czekałes ??  czy jest osła i zmeczona  ???  i traktuje cie jak powietrze.

Musisz chyba zadac jej konkretne pytanie.  Co dalej z wami jako z małżeństwem ?
Czy to ze ona załozy swoj salon to jest dla was abyscie spedzali moze wiecej czasu razem ??
czy po to aby ona sie usamodzielniła finansowo od Ciebie i wtedy odejdzie  ??

Według mne traiłaś w sedno, ja też myślę, że raczej chodzi o to, żeby przygotować sobie grunt. Zresztą bardzo dobrze pomyślane.

Kurcze blade-zauważyłam pewną prawidłowość w związkach:
zawsze jest jedna strona kochająca bardziej

To nie jest prawidłowość w związkach, tylko w złych związkach.
Jak jedno kocha i stara się dużo bardziej to zawsze świadczy to o tym, że w związku coś nie gra. W dobrym związku nikt nikomu nie musi nadskakiwać, ani wiecznie ustępować , ani wiecznie o partnera zabiegać.
W żadnym z niewielu znanych mi udanych związkach nie umiałabym wskazać osoby bardziej zaangażowanej. Zaangażowanie jest tam równomierne i obustronne. Obie strony chodzą na ustępstwa, obie czasem doprowadzają do spięcia, albo coś nawalą i muszą przeprosić. Nikt w tych związkach nie jest "idealnym mężem, czy idelną żoną". Nie jest, bo nie musi. Może być sobą, bo jest kochany i akceptowany przez drugą stronę.

34

Odp: Zona mnie nie kocha
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Marku co do Ciebie - nie wiemy jak wygladaja wasze relacje na codzien . Ty wieczorem czekasz z utesknieniem na nia z herbata czy sokiem a ona jak sie zachowuje w takich sytuacjach. Mowi dziekuje , ciesze sie ze czekałes ??  czy jest osła i zmeczona  ???  i traktuje cie jak powietrze.

Musisz chyba zadac jej konkretne pytanie.  Co dalej z wami jako z małżeństwem ?
Czy to ze ona załozy swoj salon to jest dla was abyscie spedzali moze wiecej czasu razem ??
czy po to aby ona sie usamodzielniła finansowo od Ciebie i wtedy odejdzie  ??

Według mne traiłaś w sedno, ja też myślę, że raczej chodzi o to, żeby przygotować sobie grunt. Zresztą bardzo dobrze pomyślane.

Ja sie tylko obawiam ze jej odpowiedz bedzie jedna : NIE WIEM.
w TYM MOMENCIE ty Marku juz chyba bedziesz musiał wiedziec co robic .

35

Odp: Zona mnie nie kocha

Powyżej wspomniano o przygotowywaniu gruntu pod odejście... zgadzam się z tym niestety. I wszystko na to wskazuje, że lada moment Autorze rodzina Ci się rozleci. Sam, choćbys na rzęsach stawał, nie uratujesz tego (nadal uważam, że masz wspaniałe poroże). Zacznij się już powoli przygotowywać na taką ewentualność pod kątem zarówno psychicznym jak i fizycznym (majątkowym).

Naprawdę wszystko to do złudzenia przypomina wątek JankaM...

Odp: Zona mnie nie kocha

Mi się wydaje, ze ona jest pewna, że nie chce tego małżeństwa. Przynajmniej tak się zachowuje. Tylko liczy, ze Marek sam najpierw odpuści. Że to on jej w końcy powie "nie ma sensu dłużej tego ciągnąć". A ona tylko przytaknie.

Strasznie ciężko brać na siebie odpowiedzialność za rozpad rodzny i podjąć taką decyzję, wiedząc, że druga strona nie zawiniła.Zresztą to, że jego żona płacze, jak zaczynają rozmawiać o swoich relacjach, świadczy, że ma ona straszne poczucie winy w tej sytuacji. Ludzie często tkwią w tej patowej sytuacji latami, bo nikt nie chce podjąć ostatecznych, trudnych decyzji.

37

Odp: Zona mnie nie kocha
marek7 napisał/a:

Koleś jest gejem. rozmawiałem z nim i mówił że są tylko przyjaciółmi.

Jak dla mnie to jest jej alibi . Moze ona ma z nim kontakt jakis przyjacielski od czasu do czasu  ale jest jeszcze ktoś "czwarty"

38 Ostatnio edytowany przez URMA (2014-06-03 14:55:57)

Odp: Zona mnie nie kocha
ryba81 napisał/a:
Aniaa34 napisał/a:

ryba81 może niektóre chcą się podobać mężom o tej porze. wink

a moze zony w tym czasie sa w delegacjach i ten nowy fryz nie dla męża a kochanka  .........
a mąz siedzi grzecznie w domu z dziecmi i czeka na żone  tongue



Marku co do Ciebie - nie wiemy jak wygladaja wasze relacje na codzien . Ty wieczorem czekasz z utesknieniem na nia z herbata czy sokiem a ona jak sie zachowuje w takich sytuacjach. Mowi dziekuje , ciesze sie ze czekałes ??  czy jest osła i zmeczona  ???  i traktuje cie jak powietrze.

Musisz chyba zadac jej konkretne pytanie.  Co dalej z wami jako z małżeństwem ?
Czy to ze ona załozy swoj salon to jest dla was abyscie spedzali moze wiecej czasu razem ??
czy po to aby ona sie usamodzielniła finansowo od Ciebie i wtedy odejdzie  ??

Co jesteś taka podejrzliwa sama zdradziłaś tongue
Związek bez zaufania to już właściwie rozwód.

39

Odp: Zona mnie nie kocha
Szarlotkanagorąco napisał/a:

.Zresztą to, że jego żona płacze, jak zaczynają rozmawiać o swoich relacjach, świadczy, że ma ona straszne poczucie winy w tej sytuacji.

Ten płacz to raczej zwykła szopka, żeby Autor przestał drążyć i daj jej spokój z rozmowami. Są tyle czasu ze sobą, że z pewnością wie co na męża działa.
Swoją drogą ciekawe jak ta dama wyobraża sobie opiekę nad dziećmi po ewentualnym rozstaniu, biorąc pod uwagę poprawkę na jej obecny tryb życia oraz fakt, że Autor o dzieciach w takim wypadku w tym kraju może co najwyżej pomarzyć. Chyba, że dzieci też porzuci...

40

Odp: Zona mnie nie kocha
URMA napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Aniaa34 napisał/a:

ryba81 może niektóre chcą się podobać mężom o tej porze. wink

a moze zony w tym czasie sa w delegacjach i ten nowy fryz nie dla męża a kochanka  .........
a mąz siedzi grzecznie w domu z dziecmi i czeka na żone  tongue



Marku co do Ciebie - nie wiemy jak wygladaja wasze relacje na codzien . Ty wieczorem czekasz z utesknieniem na nia z herbata czy sokiem a ona jak sie zachowuje w takich sytuacjach. Mowi dziekuje , ciesze sie ze czekałes ??  czy jest osła i zmeczona  ???  i traktuje cie jak powietrze.

Musisz chyba zadac jej konkretne pytanie.  Co dalej z wami jako z małżeństwem ?
Czy to ze ona załozy swoj salon to jest dla was abyscie spedzali moze wiecej czasu razem ??
czy po to aby ona sie usamodzielniła finansowo od Ciebie i wtedy odejdzie  ??

Co jesteś taka podejrzliwa sama zdradziłaś tongue

Czy twoje pytanie do mnie wnosi cos do tego wątku ?

Odp: Zona mnie nie kocha
assassin napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

.Zresztą to, że jego żona płacze, jak zaczynają rozmawiać o swoich relacjach, świadczy, że ma ona straszne poczucie winy w tej sytuacji.

Ten płacz to raczej zwykła szopka, żeby Autor przestał drążyć i daj jej spokój z rozmowami. Są tyle czasu ze sobą, że z pewnością wie co na męża działa.

Nie spotkałam nigdy kobiety powyżej piętnastego roku życia, placzącej w celu zrobienia szopki. Znam natomiast mnóstwo kobiet placzących wtedy kiedy po prostu czują się bezsilne...

42

Odp: Zona mnie nie kocha
Szarlotkanagorąco napisał/a:
assassin napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

.Zresztą to, że jego żona płacze, jak zaczynają rozmawiać o swoich relacjach, świadczy, że ma ona straszne poczucie winy w tej sytuacji.

Ten płacz to raczej zwykła szopka, żeby Autor przestał drążyć i daj jej spokój z rozmowami. Są tyle czasu ze sobą, że z pewnością wie co na męża działa.

Nie spotkałam nigdy kobiety powyżej piętnastego roku życia, placzącej w celu zrobienia szopki. Znam natomiast mnóstwo kobiet placzących wtedy kiedy po prostu czują się bezsilne...

Szopka może to złe słowo. Ale płaczem ona zamyka całą dyskusję i oddala konieczność odpowiedzi na niewygodne pytania. A Autor musi się domyślać o co chodzi, a właściwie dlaczego o coś chodzi.
PS akurat taką blisko 40 letnią aktorkę kiedyś poznałem... taki sobie sposób na manipulowanie męża wymyśliła... Dziecinny ale co z tego jak na niego działał...

43

Odp: Zona mnie nie kocha
ryba81 napisał/a:
URMA napisał/a:
ryba81 napisał/a:

a moze zony w tym czasie sa w delegacjach i ten nowy fryz nie dla męża a kochanka  .........
a mąz siedzi grzecznie w domu z dziecmi i czeka na żone  tongue



Marku co do Ciebie - nie wiemy jak wygladaja wasze relacje na codzien . Ty wieczorem czekasz z utesknieniem na nia z herbata czy sokiem a ona jak sie zachowuje w takich sytuacjach. Mowi dziekuje , ciesze sie ze czekałes ??  czy jest osła i zmeczona  ???  i traktuje cie jak powietrze.

Musisz chyba zadac jej konkretne pytanie.  Co dalej z wami jako z małżeństwem ?
Czy to ze ona załozy swoj salon to jest dla was abyscie spedzali moze wiecej czasu razem ??
czy po to aby ona sie usamodzielniła finansowo od Ciebie i wtedy odejdzie  ??

Co jesteś taka podejrzliwa sama zdradziłaś tongue

Czy twoje pytanie do mnie wnosi cos do tego wątku ?

Nie wnosi do jego wątku ale do całości owszem.

44

Odp: Zona mnie nie kocha

Pytałem ją o wszystkie wspomniane sprawy.W większości niestety padało nie wiem. Twierdzi ze jakbyśmy się rozstali to ona zabierze dzieci bo nie wyobraża sobie tego inaczej. Mówię jak to będzie skoro od rana do 20 bedzie salon otwarty. Twierdzi że będzie sie zwalniać aby podrzucić ich do domu. A co potem same tam mają siedzieć i czekac za tobą jak ja teraz?! Wzrusza ramionami. Salon zawsze był jej marzeniem. Wydaję mi się że teraz traktuje to jako uniezależnienie się ode mnie. Załatwia teraz dużo spraw, ale nie uczestnicze w tym. Nie pyta mnie o radę. Jak zapytam jak idzie to mi opowiedziała jak sprawa z wizytówkami i wystrojem na jakich zasadach będzie funkcjonować. Ale w jej tonie wyczuwalna była nadchodząca niezależność. Gdy wraca bardzo późno i podaję je posiłek i inne Nie ma "dziękuję,super ze o mnie pamiętałeś' Tylko raczej dzięki ale zjem, wypiję i spadam bo jestem zmęczona.Uległem teraz i poszliśmy wspólnie po jej namowach ze znajomymi na imprezę na której miał byc ten gej. Umówiłem się z nim na spotkanie aby mu powiedziec że nie życze sobie wchodzenie w moją rodzinę i kontaktowanie się z żoną o późnych godz. Koleś był zdziwiony ze mówiłem że mamy kryzys. Twierdzi że ich kontakty były i są tylko kumpel-kumpela. A ona dwa tyg temu mówiła mu że mnie kocha. Przez ostatnie pół roku byłem na kontrakcie za granicą. Kontaktowaliśmy się z żoną przez skype i tel i wielokrotnie podkreślała że mnie kocha i strasznie tęskni. Uwierzcie były to słowa mojej żony jak z początku naszego małżeństwa.Tego jestem pewien. Lecz przez telefon na miesiąc przed moim powrotem zaczęło coś się psuć.Jak twierdziła obawiała się mojego powrotu.Ze będę chciał narzucić rodzinie jakieś swoje rządy i to ją paraliżowało. Na samej imprezie jakoś było tak wisielczo.Tzn wszyscy bawili się ok ale uwierzcie  mnie było raczej ciężko opędzić się od mysli o moim życiu. Raczej nie byłem duszą towarzystwa. A kolega gej przeciwnie. Zabawiał żartował, a moja żona uśmiechnięta i rozbawiona chyba nawet zapomniała że jest tam z mężem. Kolega gej chyba wyczuwał że go obserwuję i słucham i się kilka razy rozpłakał bo mu było ciężko. Moja żona pierwsza pognała pokrzepić go i pocieszyć. Interweniowałem, a raczej tylko doszedłem do nich i nie zdąrzyłem nic powiedzieć. Wyszło że przeze mnie on jest zestresowany. Zleciały się koleżanki. Dostało mi się że takie sprawy załatwia się w domu i takie tam. Nie wytrzymałem i wyszłem z trzaskiem. Zona wyszła za mną i skończyło się wielogodzinną rozmową jak zwykle bez rezultatu. Bez jej zrozumienia dla mnie. I znów zmęczeni skończyliśmy bez porozumienia

45

Odp: Zona mnie nie kocha
marek7 napisał/a:

Moja żona należy to tych ludzi co kochają to co robią. Dla niej fryzjerstwo jest wypoczynkien. Do 19 pracuje u kogos a potem biega po domach. Czasem dzwoniłem i bywało że słyszałem jakieś odgłosy suszarek, jakby faktycznie coś robiła. Ale sam juz nie wiem. Twierdzi że teraz wszyscy tak długo i do puźna pracują i wcześniej nie mają kiedy się uczesać czy pofarbowac. A ona aby nie stracic klientki musi robic tak puzno. Nie raz chciałem pojechać i ja nawet pośledzic ale nie wiem pod jakimi adresami te klientki mieszkają.

odgłosy suszarki,,, żaden problem, ja za chwilę też mogę swoją włączyć rozmawiając ze swoim mężem przez telefon i powiem mu że włosy robię. A goowno prawda.

Odp: Zona mnie nie kocha

To co napisałeś powyżej jednak zmienia obraz sytuacji.
Twoja żona ciepni na syndrom "żony marynarza". Jak mąż i tata jest przez 10 miesięcy  w morzu to wszyscy go kochają i na niego czekają. A jak jest w domu, to wszystkim przeszkadza i czekają, aż odpłynie.
Świadczy to o chronicznej umiejętności budowania bliskich związków.
Rozwiązania masz dwa:
1. Optymalne: Idziecie na terapię i budujecie wasze relacje od zera i uczycie się normalnie komunikować.
2. Ty się dystansujesz od niej i zajmujesz się sobąi dziećmi, a z nią grzecznie ale chłodno postępujesz.
Szukasz sobie zajęć  bez niej poza domem. Co któryś weekend możesz masz prawo mieć tylko dla siebie.Znajdź sobie męskie towarzystwo, jakiś facetów po rozwodzie lub wolnych i jedźcie razem w góry, na ryby czy cokolwiek. Jeśli twojej żonie potrzebny jest dystans, a nie chce pracować nad sobą, to stwórz jej ten dystans.
Najgorsze co możesz zrobić to jej się narzucać, ona wtedy będzie coraz bardziej się od ciebie odsuwać.

A zresztą popatrz kolega gej to też obiekt niedostępny dla kobiety, więc też jest ten sam motyw.Może z nim być blisko, ale nie moze go mieć.

47

Odp: Zona mnie nie kocha

Trochę tak planowałem. Zapisałem się na siłownię aby zadbać bardziej o siebie wyjśc między ludzi i nie myśleć tylko o niej. Myślę że będzie mi  z tym strasznie ciężko,bo bym chciał spędzać z nią każdą chwilę i robic dla niej wiele. Idę też do psychologa aby pomógł mi sobie z tą tęsknotą i żalem poradzić. Może jak opowiem mu to stwierdzi że może da się z żoną coś jeszcze zrobić gdyby faktycznie nie miała nikogo.

48

Odp: Zona mnie nie kocha
Szarlotkanagorąco napisał/a:

To co napisałeś powyżej jednak zmienia obraz sytuacji.
Twoja żona ciepni na syndrom "żony marynarza". Jak mąż i tata jest przez 10 miesięcy  w morzu to wszyscy go kochają i na niego czekają. A jak jest w domu, to wszystkim przeszkadza i czekają, aż odpłynie.
Świadczy to o chronicznej umiejętności budowania bliskich związków.
Rozwiązania masz dwa:
1. Optymalne: Idziecie na terapię i budujecie wasze relacje od zera i uczycie się normalnie komunikować.
2. Ty się dystansujesz od niej i zajmujesz się sobąi dziećmi, a z nią grzecznie ale chłodno postępujesz.
Szukasz sobie zajęć  bez niej poza domem. Co któryś weekend możesz masz prawo mieć tylko dla siebie.Znajdź sobie męskie towarzystwo, jakiś facetów po rozwodzie lub wolnych i jedźcie razem w góry, na ryby czy cokolwiek. Jeśli twojej żonie potrzebny jest dystans, a nie chce pracować nad sobą, to stwórz jej ten dystans.
Najgorsze co możesz zrobić to jej się narzucać, ona wtedy będzie coraz bardziej się od ciebie odsuwać.

A zresztą popatrz kolega gej to też obiekt niedostępny dla kobiety, więc też jest ten sam motyw.Może z nim być blisko, ale nie moze go mieć.

49 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-06-03 19:06:59)

Odp: Zona mnie nie kocha
chaber05 napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

To co napisałeś powyżej jednak zmienia obraz sytuacji.
Twoja żona ciepni na syndrom "żony marynarza". Jak mąż i tata jest przez 10 miesięcy  w morzu to wszyscy go kochają i na niego czekają. A jak jest w domu, to wszystkim przeszkadza i czekają, aż odpłynie.
Świadczy to o chronicznej umiejętności budowania bliskich związków.
Rozwiązania masz dwa:
1. Optymalne: Idziecie na terapię i budujecie wasze relacje od zera i uczycie się normalnie komunikować.
2. Ty się dystansujesz od niej i zajmujesz się sobąi dziećmi, a z nią grzecznie ale chłodno postępujesz.
Szukasz sobie zajęć  bez niej poza domem. Co któryś weekend możesz masz prawo mieć tylko dla siebie.Znajdź sobie męskie towarzystwo, jakiś facetów po rozwodzie lub wolnych i jedźcie razem w góry, na ryby czy cokolwiek. Jeśli twojej żonie potrzebny jest dystans, a nie chce pracować nad sobą, to stwórz jej ten dystans.
Najgorsze co możesz zrobić to jej się narzucać, ona wtedy będzie coraz bardziej się od ciebie odsuwać.

A zresztą popatrz kolega gej to też obiekt niedostępny dla kobiety, więc też jest ten sam motyw.Może z nim być blisko, ale nie moze go mieć.

Szarlotko trafiałaś w sedno: syndrom żony marynarza. U męża w pracy było kilka takich przypadków. Natomiast najgorzej jest po przejściu na emeryturę tego delegacyjno- wyjazdowego męża. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że my ze staruszkiem tez się z tym będziemy borykac. Przedsmak już miałam, gdy musiał wykorzystac zaległy urlop. Końcówka wolnego była nie do wytrzymania, chciałam żeby sobie pojechał. Jak męża nie ma, żyję sobie wg mojego planu. Jest na delegacji, tęsknimy za sobą diabelnie. Przyjedzie - intensywnie wykorzystujemy swój czas, jest bosko, ale nie może byc za długo w domu. Pracoholikowi trudno usiedziec na miejscu, musi coś robic, a najchętniej to co lubi, w przeciwnym razie bywa przykry.

Tak więc Marku idź do psychologa, oboje do psychoterapeuty, bo borykacie się z problemem, który dotyka naprawdę wiele osób. Oczywiście jeśli żona faktycznie nie nosi się z zamiarem odejścia i też jest chętna coś z tym zrobic.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zona mnie nie kocha

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024