Witajcie,
wlasnie wrocilam z centrum mojego miasta i uznalam, ze w koncu musze to z siebie wyrzucic, ze potrzebuje porady..
Mam 21 lat, od dziecka nie znosilam glosnych, zatloczonych miejsc
(majac 4 lata ucieklam z wesela cioci ;D ).. i do dzisiaj to pozostalo. Gdy wokol mnie jest za duzo osob, od razu czuje sie zagubiona,niewazna.. niepotrzebna. Ide szybkim krokiem, rozgladajac sie, ale nie utrzymujac z nikim kontaktu dluzej niz sekunde..
Jestem tez okropnie zakompleksiona. Wlasciwie glownym powodem, dla ktorego czuje sie ´wycofana´jest obecnosc jakiejs pieknej, zgrabnej dziewczyny. W jednej chwili mam wrazenie, ze zajmuje tylko przestrzen, ze to ona zasluguje na cala uwage...
Nie moge chodzic do klubow. Za kazdym razem, gdy z nich wracam czuje sie taka brzydka, gruba..paskudna.. Nie chce tak zyc.. Nie chce, zeby moje samopoczucie definiowal WYGLAD innych ludzi..
Czy ktoras z Was kiedys tak sie czula?
To zabija moja samoocene..