Zwracam sie do was z problemem z którym nie moge sobie poradzić już przez rok. Mój problem polega na tym że jestem z chłopakiem od około 5 lat od prawie 2 lat zaczeło sie wszystko psuć .On mieszka u mnie w zasadzie od kiedy pamietam, czyli prawie od poczatku naszego zwiazku i pracuje u mojego ojca ;] Mój tata bardzo zawsze na niego liczy i wydaje mi sie ze to on jest wazniejszy odemnie . A więc mój problem polega na tym że nasz związek polega na tych samych czynnościach- monotonia. W kółko to samo , dla niego wazniejsze sa motory i auto i wiem to doskonale poniewaz to widze chociaz on twierdzi inaczej i zawsze zdaje sobie sprawe z tego ze jest zle gdy chce go zostawic. On odrazu jedzie do rodzinnego domu i pije . Ostatnio poznałam w sumie znałam juz go o wiele wczesniej ale miedzy nami powstalo cos takiego ze wiem ze moge mu zaufac a kiedy jestem obok niego to robi mi sie tak gorąco że nie moge oddychac. zrozumialam ze moje zycie moglo by byc inne przy nim niz przy moim obecnym partnerze , próbowalam z tym skonczyc ale oczywiscie skonczylo sie na grozbach z strony mojego obecnego chlopaka ze sie zabije ze pije itd ;/ oczywiscie w to wtracil sie moj tata i jest bardzo po jego stronie tylko ze ja tak dalej nie moge juz zyc , chcialabym byc w koncu szczesliwa
prosze pomóżcie mi w jakiś sposób bo ja już nie mam siły .
Podstawowe pytanie - czy próbowałaś z nim o tym normalnie porozmawiać, bez grożenia zostawieniem itp?
I drugie - widzisz w swoim chłopaku jakieś pozytywy? Kochasz go?
Podstawowe pytanie - czy próbowałaś z nim o tym normalnie porozmawiać, bez grożenia zostawieniem itp?
I drugie - widzisz w swoim chłopaku jakieś pozytywy? Kochasz go?
i ja bym jeszcze to skwitowała na koniec przestrogą"pamiętaj każda nowa szmata dobrze zamiata" brzydko sformułowane ale bardzo prawdziwe
martka88 napisał/a:Podstawowe pytanie - czy próbowałaś z nim o tym normalnie porozmawiać, bez grożenia zostawieniem itp?
I drugie - widzisz w swoim chłopaku jakieś pozytywy? Kochasz go?
i ja bym jeszcze to skwitowała na koniec przestrogą"pamiętaj każda nowa szmata dobrze zamiata" brzydko sformułowane ale bardzo prawdziwe
Tak tak, właśnie miałam to dopisać:)
Pamiętaj, że nowy fascynuje tym, że jest nowy a za jakiś czas może już nie być tak fajnie...Przypomnij sobie początki z obecnym partnerem - pewnie też serce szybciej biło.
tak rozmawialam z nim , wyszlo na to ze mial sie wyprowadzic i mielismy sobie dac czas po czym o wrocil po paru dniach i dalej mieszkal u mnie ;] chyba go kocham skoro go nie zostawilam do tej pory , ale to nie to samo . Meszczyzna ktorego poznalam znam od czasow gimnazjum a jest mi bliski od roku ;] i bardzo mnie wspiera trudno mi to przynac ale o wiele bardziej niz moj obecny partner ...
tak rozmawialam z nim , wyszlo na to ze mial sie wyprowadzic i mielismy sobie dac czas po czym o wrocil po paru dniach i dalej mieszkal u mnie ;] chyba go kocham skoro go nie zostawilam do tej pory , ale to nie to samo . Meszczyzna ktorego poznalam znam od czasow gimnazjum a jest mi bliski od roku ;] i bardzo mnie wspiera trudno mi to przynac ale o wiele bardziej niz moj obecny partner ...
Widzę, że zafascynowalaś się na maksa
Owszem, teraz Twój partner w jakiś sposób wydaje Ci się obcy, drugi ( niby ten bliski) pojawił się kiedy przezywasz jakiegoś rodzaju kryzys. Jeżeli kochasz tamtego walcz z samą sobą. Nieraz kierujemy się sercem zamiast rozumem. Przemysł to.
Za rok czy dwa, albo pięć lat ten "Nowy" może być tak samo nudny jak obecny facet. Niby tak czas wpływa na związek, oczywiście nie zawsze, kwestia dopasowania.
Jeżeli jakikolwiek facet, czy przyjaciel/ przyjaciółka, groziłaby, że się zabije jak zerwę relację, to bym powiedziała "krzyżyk na drogę, Twoja sprawa" Nie ma nic bardziej żenującego niż tego typu "groźby". A ojcem nie masz się co sugerować to nie on spędzi z tym czy innym (Twoim) facetem całe życie
Meszczyzna ktorego poznalam znam od czasow gimnazjum a jest mi bliski od roku ;] i bardzo mnie wspiera trudno mi to przynac ale o wiele bardziej niz moj obecny partner ...
To po co ten cały temat skoro już podjęłaś decyzję? Potrzebujesz społecznej akceptacji swojego wyboru, skoro ten drugi jest Ci 'bliski' od roku to = od roku robisz w balona swojego obecnego chłopaka.
Groźba zabicia się to taki bardziej hardcorowy etap usilnego płaszczenia się w sytuacji groźby utraty drugiej osoby, tym bym się nie przejmował. Nie krytykowałbym też zbytnio, chłopak widać jest mocno pogubiony a może nie ma na koncie zbyt wielu rozstań.
Rutyna towarzyszy WSZYSTKIM ludziom w życiu. Uważam że nie chodzi o zmianę chłopaka, zacznij podróżować i często zmieniać otoczenie, związki olej zupełnie, w żadnym nie będziesz szczęśliwa ![]()
Pozdrawiam
dalej nie wiem co robić , ale dzięki Wam za rady ;]