Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 52 ]

Temat: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Hej dziewczyny! Jestem nowa na tym forum.
Opowiem Wam w skrocie moja historie ,mam nadzieje,ze ktoras z Was bedzie w stanie mi doradzic,co robic?!

Kilka lat temu bylam w bardzo dziwnym,toksycznym zwiazku.Zeby nie rozpisywac sie za bardzo powiem tylko,ze przyna rozstania byly zdrady(z Jego strony),po roku kiedy zakonczyl sie moj kolejny(tez nieudany!!!) zwiazek nawiazalam z Nim kontakt(wczesniej zmienilam adres ,telefon i mail byleby o Nim zapomiec) .

Mowil,ze sie zmienil,ze mu bardzo przykro za to jak mnei traktowal,ze widzac moje cierpienie jakie mi sprawil zrozumial swoj blad. W skrocie- chcial zebym wrocila ,zeby hmmm powiedzmy-odpokutowac.Chcial mnei traktowac jak krolowa(wczesniej to gorzej niz sluge traktowal,potrafil byc podly!)

Oczywiscie mialam wieeeelkie opory,bo trudno mi wierzyc w zmiane czlowieka,aczkolwiek brakowalo mi Go nadal i chcialam wierzyc ,ze sie zmienil. Ale bylam zimna.Nie chcialam znowu cierpiec. Z miesiac korespondowalismy(nie chcialam sie z Nim spotkac,a byl gotow zrobic wszytsko zeby mnei zobaczyc choc na chwile) .

Pewnego dnia oswiadczyl mi,ze ...poznal dziewczyne,ktora bardzo mnei przypomina,ze to doslownie moja kopia!!!! I ,ze bedac z Nia czuje jakby nadal byl ze mna!!! Wyobrazacie to sobie?!  FAcet mial tupet! Mowi mi,ze sie zmienil,ze nie bedzie wiecej zdradzal po czym mi o Niej mowi,tlumaczac,ze podly jest moze troche dla Niej ,ale poki JA sie nie zdecyduje to NAI sie zadowoli,ale nie jest szczesliwy ,bo chcialby miec mnei na Jej miejscu!!!!!

Bez komentarza! Zranil mnei kolejny raz i nei rozumial czemu!!!! Mowiac,ze przeciez jest szczery i,ze to mnei chce dobrze traktowac,a nie Ja i ,ze to JA jestem ta jedyna!

Ok,facet ma chyba spore problemy z glowa,ale.....JA chyba tez,ze po pierwsze bylam z kims takim ,po drugie ....nadal o Nim myslalam i terazsednop mojego problemu i najgorsza sprawa: On po niecalym roku ozenil sie z Nia !!!! I widac,ze faktycznie sie zmienil.Mi nigdy nie dal nawet kwiatka,nie zabra na wakacje czy do restauracji,obiacywal,ze sie to zmieni i faktycznie zmienilo,ale daje to wszytsko Jej !

Nie myslcie,ze Jej zazdroszcze,a niech ma! Ale Ja bez przerwy o tym mysle,nie rozyumeim czemu mnei tak okropnie traktowal ,a JA tak dobrze?! W dodatku to moja kopia !!!! NAprawde bardzo do mnie podobna !

Nie potrafie sie z tym pogodzic,z ta cala przeszloscia. JAkis czas temu skontaktowalam sie z Nim i zapytalam czy ejst szczesliwy(zawsze mowil,zeszczescie nie istnieje) ,On na to,ze nie....nie mowi o Nij zle(wrecz przeciwnie),ale stwierdzil,ze umysl ludzki tak jest sonstruow2any,ze zawsze chcemy przeciwienstwa tego co mamy.
Sa razem od ponad dwoch lat ,to dosc szybko na takie stwierdzenia,ale pomimo wszytsko nadal JA traktuje jak krolowa!!!!!
A Ja glupia zakladam wymyslone konta na facebooku(nie mam swojego ,bio nie przepadam) i gapie sie na Jej zdjecia i mnei zal rozsadza od srodka !
Dlaczego?! Bo wiem dobrze,ze daje Jej to co chcial dac mi (w sensie dobrego traktowania),sama z tego zrezygnowalam i nei chcialam do Niego wracac ,ale i tak bardzooooo boli.

Jak zapomniec?! JAk przestac sie tak meczyc?!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Pytanie do dziewczyn, ale napiszę takie zdanie, które powinnaś sobie wytatuować.

Inni traktują nas w taki sposób, w jaki dajemy siebie traktować.

3

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Wiem,masz racje thepass .Traktowal mnie tak jak sie traktowac dalam .Wiem,ze cos ze man nie tak !
Ale ,ze JA tym nadal zyje(a minelo jzu troche lat!!! ( ,to mnie przeraza !!!! I nie wiem jak przestac_! Myslec o Nim ,o tym co mi zrobil,o tym jak Ja traktuje!!!!! To jest straszne! Mam jakas obsesje chyba!

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Jak zapomnieć, jak się z tego wyrwać? Po prostu DAJ SOBIE SPOKÓJ, przede wszystkim przestań obserwować, odzywać się. Ona jest Twoją kopią? Skąd możesz to wiedzieć? Może z wyglądu do siebie pasujecie, ale nie ma dwóch takich samych osób pod względem charakteru. Widocznie ona mu podpasowała bardziej i tyle w temacie.
On nie jest szczęśliwy? To po co ślub, po co angażowanie dwóch rodzin do tego niby nieudanego związku? Po co ją traktuje jak królową, skoro nie jest mu do końca dobrze? Moim zdaniem jest mu super, a Tobie ściemnia. Nie musi mieć w tym konkretnego celu, może niczego od Ciebie nie oczekiwać, ale sama świadomość, że druga osoba wierzy we wszystko, co powie, może napawać go poczuciem wyższości.
Moim zdaniem to nie jest sytuacja jak w amerykańskich dramatach, że Ty byłaś niedostępna na amen, więc bidulek znalazł sobie bardzo podobną do Ciebie, aby mieć chociaż namiastkę, a teraz się męczy, bo jednak to nie to do końca...
Sama napisałaś, że to był toksyk. I jest nadal dla Ciebie, bo ciągle masz go w głowie, steruje Twoimi uczuciami - na Twoją własną prośbę.

5

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Niby piszesz, że nie jesteś zazdrosna, a z Twojego postu aż bije zazdrość.

Krętacz to z niego dobry jest, mógłby robić karierę w kierunku aktorstwa. Gdyby nie był szczęśliwy z nią to nie oświadczyłby się jej, nie wziąłby z nią ślubu, nie traktowałby jej tak dobrze jak ją traktuje itd.

6

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Powiedzial,ze nie znalazl szczescia i jako,ze nie wierzy w milosc to sie i w Niej nie zakochal.RAz sie z Nim tylko slyszalam od czasu jak z Nia jest.

Podobna jest oczywiscie tylko fizycznie ,od poczatku sama mumowilam,ze dwoch identycznych osob sie nie znajdzie.

On byl strasznyum babiarzem,ale jak go pytalam po co tak skacze z kwiatka na kwiatek mowil,ze....szuka zony!!!!
Trudno bylo uwierzyc,bo z Niego typ macho,playboya,ale tego chial! Chcial rodziny! On mial tylko ojca,ktory wciaz Go krytykuje,strasznie przezyl smierc matki,od Jego przyjaciol wiem,ze po tym tak bardzo sie zmienil(ranij dziewczyny) .

Kiedy po roku od rozstania sie z Nim uslyszalam dopiero co stracil babcie,ktora Go praltycznie wychowywala.
Chcial zebym wrocila,chcial mnei dorze traktowac i zenic sie ze mna,ale....nie z milosci! Bo nie byl do Niej zdolny jak sam mowil.Chcial odkupic winy i...jak dla mnei czul sie samotny i tyle.
Znalazl Ja i....nie mowie,ze nie ejst dla Niego wazna! Nie chialabym byc na Jej miejscu.
Mi powiedzial jedynie,zemilosci i tak nie znalazla,le ,ze Ona mu bardzo pomogla w trudnych chwilach,a ,ze szczescie wg. niego mogloby mu dac dziecko,o ktorymzawsze marzyl i szukajac zony ,myslalo rodzinie.
Ale Ona jak widac wybralakariere,w ktorej On Jej bardzo pomogl.Niemiala nic ,ma wszystko dzieki Jemu znamoscia....TAAAAKKK ! Jestem zazdrosna ! Przyznaje !

Wiecie,On sam powiedzial,zeoNa maszczescie,bo teraz sie zmienil,a to wszytsko dzieki temu ,ze zrozumial ,ze mi sprawial cierpienie!

Mowicie,ok,traktuje JA dobrze to i pewnie jest powod!
Ale mi Go troche zal! Wiem glupota,po tym comi zrobil!!!! Ale jak na Niego patrze(zdjecia)....uwierzcie mi ,zebyl zawsze naprawde bardzooo przystojnym i zadbanym chlopakiem! >Wszystkie sie w Nim zakochiwaly.Jest i wyksztalcony itd. Tylko ten charakter podly ,ktory mial w tym zcasie rozwalal wszytsko.
Mial bardzoooo narcystyczny charakter!

JAk Go zobaczylam jak wyglada teraz ! MAsakra! Z jednej strony mnei cieszy(tak,mtak!),ze tak skonczyl,bo dla Niego tylko wyglad sie liczyla,le z drugiej zal mi Go ,bo na szczesliwego nie wyglada!

Ubiera sie koszmarnie ,dresy,rozciagniety stary T-shirt ,zapuscil wlosyi widac,ze ichnie myje!!!!! Nie goli sie!
Ok,JA wiem,ze wielu facetow(i kobiety) poslubie juz tak o siebie nie dbaja jak przed) ,ale zeby taki lalus tak sie zapuscil !!!!!
Nie mowic o twarzy,zapuchnieta,podkrazone oczy,wyglada jakby prawie wcale nie mial brwi !!!!!

JA sie nie znam,ale znajomi mowia,ze to typowa twarz alkoholika,ze pije.

TAk wiec mysle sobie-zenil sie z moja kop?ia ,jak to mowil ,zeby myslec,ze jest ze mna. Dzieci choc sa kilak lat razem jak nie bylo tak nie ma ,bo panienka jestzajeta wydawaiem Jego kasy i praca,ktora Jejzalatwil(specjalnie dla Niej stworzyl mozna powiedziec) .

On jest swiecie przekonany ,ze Ona Go kocha na zaboj,a JA widzialam na profilach Jej kolezanek jak o Nim pisze jedynie "maz" ,a pod zdjecismi innych facetow "slini sie"jacy to sa fajni !

Powinnam moze byc szczesliwa,ze trafil swoj na swego,ale nie ! nie potrafie !
Za bardzo mnei zranil i jak mysle,ze dzieki temu ,ze JA sie wycierpialam teraz inna ma dobrze to....krew mnei zalewa.

Nie wiem po co gapie sie na te Jej profile,na to Jej szczescie ,a Jego nieszczscie ?! NAdal Go kocham?! Watpie !
Myslalam,ze jak po okolo 2och latach od kiedy Ja poznal ,a mei znowu zranil nap?isze do Niego ,wygarne mu wszytsko,przejdzie mi.Pomoglo,ale tylko na chwile.:(

7

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Zastanawia mnie, dlaczego nie potrafisz wyplątać się z tej relacji, skoro mężczyzna o którym piszesz założył już de facto rodzinę?
Wydaje mi się, że podstawowym problemem jest to, że Ty musisz uwolnić się od tego człowieka, bo wciąż jesteś z nim bardzo związana psychicznie. Może powinnaś zerwać wszelaki kontakt, przestać sprawdzać jego partnerkę i po prostu oderwać się od niego zupełnie? Wtedy czas powinien zrobić swoje.

Sama kiedyś byłam w dosyć toksycznej relacji, dlatego zdaję sobie sprawę, jak bardzo można się przywiązać do człowieka, który źle nas traktował. Niby akceptujemy to, że nie ma go już w naszym życiu, niby się cieszymy że się uwolniłyśmy, ale dalej pozostaje jakiś żal i potrzeba wiedzy, co się dzieje w jego życiu.

W moim przypadku zadziałało samo postanowienie: kończę z tym. Uwierz, to nic nie zmienia, a jedynie Ciebie wyniszcza! Nie pozwól, żeby ten człowiek negatywnie oddziaływał na Twoje życie nawet wtedy, kiedy go w nim nie ma.

8

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Dobrze powiedziane aubree ,nie ma juz Go w moim zyciu i to od dawna ,a nadal je "niszczy" .

JA na samym poczatku na caly rok zerwalam z Nim kontakt,no moze raz Go uslyszalam ,On bardzo zalowal ,przepraszal i to mi pomoglo ,ale bylam w innym zwiazku i tylko to mi pomoglo o Nimzapomniec na jakis czas.

Drugi zwiazek sie skonczyl,Ja z Niego znowu wyszalam psychicznie poranona i myslalam o obojgu...

Mialam nadzieje,ze sie zmienil,ale obawialam sie powrotu,nie myslalam raczej o tym.No,ale jak mi zrobil toco obiecywal,ze juz nigdy nie zrobi (znalazl inna zanim sie ze man spotkal,mowiac wdodatku,ze musi sie ze mna zobaczyc,zeby zrozumiac czy fatycznie czuje to co mysli ,ze czuje-do mnie....jak nie to kolo zapasowe juz mial! W zyciu nei moglam sie na taki uklad zgodzic i sama zerwalam kontakt.Wrecz Go postraszylam ,zeby wiecej sie nei odzywal do mnei ,bo zle sie to skonczy-pomogli znajomi  w tym "zastraszaniu" ) .

Cierpialam znowu ,znowu myslalamjak mniekiedys potraktowal,wszystko wrocilo !!! Bylam ciekawa czy z Nia nadal jest,a bylam pewna ,ze to jest Jej cel-wyjsc za maz.

W koncu udalo mi sie dotrzec do informacji,ze sa razem.I sie zaczelo.Dzien wdzien sledzialmJej profil.
Potem odezwalam sie do Niego mozna powiedziec ,zewysmiewajac troche Jego wybor. Mowil,ze ozeni sie jedynie z dziewczyna z duzymi piersiami(tak wiem ,glupi byl) ,mniekrytykowal ,ze za duzych nei mailaam,ale ozenil sie z zupelnie plaska! Lubil mlodziutkie,Ona ma 30 lat ,jest jeszcze wiele przyladow. Wiadomo,sa ine wartosci w zyciu poza wygladem,co mu zawsze tlumaczylam.Widocznie zrozumiala,ale mnie krytykowal do bolu.JAk JA teraz i Jego srytykowalam w odwecie,stwierdzil,ze zycie to nie konkurs pieknosci,ze nie liczy sie kto ma ladniejsza buzie.I kto to mowi?!! JA to wiem od zawsze,a On sie zachowuje jak po praniu mozgu.Chlopak ,ktory wciaz gadal o wygladzie,swoim ,dziewczyn,krytykowal wszytskie ,a teraz jest z jedna ,ktora idealna wcale nei ejst .I co da sie? Da!

On nei wiedzial ,ze Ona wrzuca na swoj profil zdjecie zkazdej minuty swojego zycia(nawet ich sedes!!!!!,serio!) ,kazal Jej skasowac profil.Wiedzialam,ze sie tak to skonczy,ale cieszylam sie ztego,bo nie maialam jzu gdzie Jje szpiegowac.ALe po kilku meisiacach znalazlam inne Jej konta,pojedyncze fotki i znowu sie zaczelo!

To jak nalog!!!!!!Niemoge sie powstrzymac choc wiem ,ze to mnei niszczy!!!!

9

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Ktoś tu już napisał, że w życiu obowiązuje zasada "masz to na co godzisz się" i chyba teraz muszę się pod tym podpisać rękami i nogami. Widocznie jego obecna partnerka oczekuje od niego godnego traktowania i jasnych zasad, więc on jej to daje. A może po prostu się dopasowali? Miejmy nadzieję, bo jeśli tak jest, to facet nie nawiąże już z Tobą więcej kontaktu. Powinnaś się cieszyć - mniej krwi Ci zepsuje.

Zastanawia mnie to Twoje ciągłe roztrząsanie każdego szczegółu. Ty żyjesz ich życiem, śledzisz jej profil. Naprawdę chcesz dla siebie takiego życia, które kręci się wokół obecnego związku Twojego pomylonego byłego? Współczuję Ci, bo strasznie się w to wszystko uwikłałaś.

Sądzę, że on po prostu wyczuł, że jesteś dosyć słabą psychicznie osobą i cały czas to wykorzystywał. W pewnym momencie stałaś się dla niego taką "kryzysową narzeczoną", kołem ratunkowym, jak to nazwałaś. Tylko, że to Ty sama wpakowałaś się w tę rolę. Smutna rzeczywistość.

Napisałaś, że przez pewien czas byłaś w innym związku i to pozwoliło Ci zapomnieć. Może faktycznie powinnaś po prostu intensywnie zacząć się za kimś rozglądać? To chyba jedna z tych sytuacji, kiedy lekiem na starą miłość jest nowa miłość.

10

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Tez wierzylam kiedys ,ze lekiem na stara milosc jest nowa,ale jak ta nowa tez okazywalasie nietrafoina to wtedy myslalam i o tej starej nieudanej i nowej.

Widocznie jest cos ze mna nie tak,albo zle wybieram,bo kazdy zwiazek zle sie konczyl,ale z roznych powodow,nie ,ze np. mnie wciaz zdradzali ,tak jak ten , o ktorym pisze.

To,ze mnei tak traktowal jak mu na to pozwalalam to On sam mi powiedzial,ze fakt,On widocznie musial byc szalony,ze tak mnie ranil,ale ,ze JA mu na to pozwalalam,a On jak male dziecko ,toremu sie pozwoli na wszytsko....bedzie przesadzalo ,ze sprawdzic ile mama jeszze wytrzyma (na przykladzie dziecka) .
To Jego wlasne slowa.

Ok,wiem,ze zle miedzy Nami bylo za maja zgoda,ze pozniej nie chcialam wracac,noa,le tez i mialam racje skoro w miedzyczasie juz sobie inna znalazl.

Teraz jest inny wiec i Ja traktuje dobrze,a czy by sie zgodzila czy nei na takie traktowanie jak traktowal mnie tego nie wiem.Teraz taki nie jest(tak mysle!)

Ja po prostu nie wiem jak wybaczyc?! Bo chyba to jest moim problemam.

Watpie,ze jest szczesliwy ,stracil urode ,ktora byla dla Niego tak wazna,ozenil sie z dziewczyna,ktora nie daje mu tego czego chcial-dziecka . Byc moze Ona Go zostawi jak dostanie obywatelstwo(jest Rosjanka) ,ebdzie cierpial,ale.....to mi nie zwroci mojego cierpienia.

Zdeptal moje uczucia,moje poczucie wlasnej wartosci,zranil bardzo,choc przepraszal,ale nie czuje sie winny za to co zrobil potem.Twierdzi,ze skoro jak mowilam nie kochalam go juz to jak mogl zranic moje uczucia ,ktorych nie bylo wiarzac sie z inna...i mi o tym mowiac!!!!!

Sama nie wiem czego chce ?! Zal mi Jego,zal mi siebie. Tylko Ona na tym zyskala.
Nie wiem czy powinnam sie z Nim spotkac wykrzyczec mu wszytsko w twarz,ale czy to cos zmieni?! No,ale jakies rozwiazanie musze znalezc!!!!

11

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Cóż, to nie jest normalny człowiek. Wnioskuję tak patrząc na Twoje opisy jego osoby, na to co mówił. Wiesz, tacy ludzie nie są szczęśliwi. Dławią się sami ze sobą. Pomyśl więc, że Ty masz pewien luksus, którego on nie ma - w każdej chwili możesz się od niego odciąć. wink

Tak... Sztuka wybaczenia bywa karkołomna. Ale czasami zbawienna. Może masz rację, może właśnie tego potrzebujesz. Nie da się rozstać z przeszłością, dopóki jej nie zaakceptujemy. To jednak czasami bywa prawie niemożliwe.

Spróbuj zrobić bilans swojego życia. Jak z pracą, znajomymi, zainteresowaniami? Czy znajdziesz coś, co daje Ci szczęście? Jeśli tak - doceń teraźniejszość.
Pomyśl też, jak byłaś nieszczęśliwa przez cały czas, kiedy on Cię tak traktował. Dzięki temu, już drugi raz nie wejdziesz w podobną relację. Wiesz czego unikać, a co powinnaś uznać za sygnał ostrzegawczy. Podejdź do waszej znajomości w inny sposób. Doceń to, jako lekcję - to kolejna rzecz, którą możesz dopisać do zbioru swoich doświadczeń. Być może uratuje Cię to kiedyś przed jeszcze gorszym człowiekiem.

A co do miłości... zawsze tak jest, że po skończonym związku roztrząsamy wszystkie swoje niepowodzenia miłosne, to normalne, spokojnie. smile Tak jak z każdą inną porażką w życiu - nagle zauważamy nawet te mikroskopijne błędy i przegrane. Ale później wycieramy nos, a na nasze usta powraca uśmiech. Dlatego Ty też się nie poddawaj. Gdzieś tam czeka na Ciebie mężczyzna, który da Ci szczęście i poczucie bezpieczeństwa. A ten człowiek stanie się tylko ponurym cieniem przeszłości.

12

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Tak,mysle,ze ma jakies ostre zaburzenia,problemy ze soba i nie mowie tego zlosliwie jako o bylym,zawsze wiedzialam ,ze cos jest z Nim nie tak,ale ze man jest chyba jeszcze gorzej skoro sie z takim czlowiekiem zwiazalam.
Probowalam mu pomoc i z tego co widze zmienic sie zmienil wobec innych,ale On nadal nie jest szczesliwy.

JAk z NIm bylam powtarzal mi,ze szczescie nie istnieje,ze zycie jest trudnie itp. (choc niczego mu nie brakowalo,ni urody,ni pieniedzy ...wiem,ze to rzeczy powierzchowne,ale On naprawde mial wszytsko....wlacznie z inteligencja,wyksztalceniem),Ja bylam optymistycznie nastawiona do swiata,ale chyba mnie zarazil ta swoja "nieszczesliwoscia"-jesli moge tak to nazwac.

Za kazdym razem ucze sie na wlasnych bledach ,poznalabym na kilometr chlopaka z problemami takimi jak Jego i bym uciekala,tak jak przed Nim mialam nieudany zwiazek,ale inny. Po nim kolejny,ktory tez nie wypalil. I jeszcze jeden.
I to mnei przeroslo w pewnym momencie.Ucieklam gdzies z dala od wszystkich ludzi,zatracilam przyjaznie,rzucilam prace i zyje tymi wspomnieniami,nawet jzu nei chce z nikim probowac !

Uczylam sie na bledach,na doswiadczeniach,ale to nic nie dawalo,trafialam z deszczu pod rynne !!!!

13

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Powinnaś w końcu zająć się SOBĄ  skreślić w końcu faceta a nie uporczywie trzymać się tego co było, co minęło i co nie powinno powrócić. Zająć się pracą , tym co lubisz robić , hobby coś co zajmie ci złe myśli. powoli będziesz powracać  uspakajania się czy też równowagi psychicznej.

Pozdrawiam i życzę Samo uzdrowienia przez Dobrą Decyzję.

14

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Eh,chcialabym zeby to bylo takie proste,ale JA od zawsze tak mialam,ze calymi latami potrafilam rozpamietywac krzywdy ze strony jakiegos bylego....przyjaciolki czy kogokolwiek.

Nie potrafie sobie ze soba poradzic!

A moze po prostu powinnam sie z tym pogodzic,ze na zawsze demony mojej przeszlosci pozostana czescia mojego zycia??!!!

15

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Wiesz  nie tylko ty masz z tym problem... u mnie jest podobnie,ale staram się sama to odrzucać jeśli mnie nachodzą myśli czy też wydarzenia niedobre z przeszłości zastąpić dobrymi pozytywnymi myślami,nawet marzeniami nie koniecznie się spełniającymi,ale uwierz mi to pomaga.
Jeśli sama będziesz Siebie zabijać tym co było i sama doprowadzać do nerwowych stanów to sobie nie pomożesz , zatracisz się w tym ale po co?

Najwyższy czas zacząć myśleć wyłącznie o SOBIE i tylko o SOBIE.

16

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
fufiqna napisał/a:

Eh,chcialabym zeby to bylo takie proste,ale JA od zawsze tak mialam,ze calymi latami potrafilam rozpamietywac krzywdy ze strony jakiegos bylego....przyjaciolki czy kogokolwiek.

Rozpamiętywanie krzywd i pielęgnowanie żalu to utajone pragnienie postrzegania siebie z pozycji ofiary.
"Ten zły świat - taki i owaki.. ci źli ludzie..a ja taka biedna pokrzywdzona owieczka, powinniście się nade mną pochylić i docenić powagę i wagę (!) mego cierpienia, które to w mej głowie ubzdurałam se jako poświęcenie. To ja teraz będę się przejawiać jako ta biedna ofiara :> a wy teraz będziecie tańczyć jak ja wam zagram..na wyrzutach sumienia!" itd. etc. wink



A moze po prostu powinnam sie z tym pogodzic,ze na zawsze demony mojej przeszlosci pozostana czescia mojego zycia??!!!

A może po prostu -zamiast doszukiwać się w swoich doświadczeniach szatana i demonów- spróbujesz od poszukania schematów i wzorców zachowań, którymi kierujesz się w życiu, powtarzając w kółko te same błędy?
To nie 'zły los' podsyła Ci tych facetów, tylko działają na Ciebie jak magnes.
Jedno jest pewne - doświadczanie bliskich relacji z nimi było ci do czegoś potrzebne.
Może chciałaś sobie "dosrać"? Może odgrywałaś nieprzepracowane toksyczne relacje z ojcem? Może miłość kojarzysz ze znoszeniem bólu i upokorzenia ze strony partnera? Może może..możliwości jest mnóstwo. Odpowiedzi w Tobie.
Tylko niech Ci się zachce ich trochę poszukać. Wbrew pozorom to wciągająca i fajna zabawa jest smile

17

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Ale Ja o sobie potrafie myslec chyba tylko zle.NAwet nie tak bardzo w sensie,ze co ze man jest nie tak,ze mniezle faceci traktowali,ale raczej czemu jestem tak glupia,ze sie pakowalam w zwiazki,ktore z gory bylo wiadomo,zesie zle skoncza??!!!!
Np. ten byly,o ktorym pisze,drugiego dnia znajomosci mi powiedzial,ze jest playboyem i ma zamiar kontynuowac takim byc.

Czy Ja chce ich zmianiac,robic za Matke Terese?! Z jednej strony tak,ale z drugiej mysle,ze chyba nienawidze siebie do tego stopnia ,ze sama szukam zwiazkow ,w ktorych bede raniona,znowu i znowu...bez konca.

Nie wiem skad mi sie to wzielo??!!!

18

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Czy Ja chce ich zmianiac,robic za Matke Terese?! Z jednej strony tak,ale z drugiej mysle,ze chyba nienawidze siebie do tego stopnia ,ze sama szukam zwiazkow ,w ktorych bede raniona,znowu i znowu...bez konca.

BINGO!

To teraz tylko poszukać przyczyny i..jesteś wolna! big_smile

19

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Elle88,w tym samym momencie pisalam mneij wiecej o tym o czym Ty mi piszesz.

JA wiem ,ze ich przyciagam jak magnes,a dokladniej wybieram tych najgorszych z mozliwych,tych ,z ktorymi wiem ,ze bedzie zle,gdzie znowu bede mogla byc ofiara i oczywiscie pozniej tez jak pisalas uzalac sie nad soba i sprawiac zeby mieli wyrzuty sumienia...wypominajac im ich winy przy kazdej mozliwej okazji!

20

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

A przyczyne probuje rozgryzc jzu od bardzo dawna,moze moj pierwszy zwiazek nieudany spowodowal ,ze "szukalam" kolejnych jemu podobnych?! Chociaz juz wtedy zle wybralam na samym poczatku.
Gdybym zrozumiala,dotarla do sedna sprawy na pewno nei powielalabym juz tych chorych schematow!

21

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Ale to nie jest problem w związkach, tylko Tobie. Twojej psychiki, charakteru. To sie tworzy latami. Dziecinstwo, rodzice, rodzenstwo, pozniej wpływ znajomych, zadowolenia z siebie i życia.

22

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
fufiqna napisał/a:

Elle88,w tym samym momencie pisalam mneij wiecej o tym o czym Ty mi piszesz.

JA wiem ,ze ich przyciagam jak magnes,a dokladniej wybieram tych najgorszych z mozliwych,tych ,z ktorymi wiem ,ze bedzie zle,gdzie znowu bede mogla byc ofiara i oczywiscie pozniej tez jak pisalas uzalac sie nad soba i sprawiac zeby mieli wyrzuty sumienia...wypominajac im ich winy przy kazdej mozliwej okazji!

Kochana, tez kiedyś wytykanie błędów innym i zalewanie ich wyrzutami sumienia miałam opanowane do perfekcji. To była moja: weapon of  choice, jak w grach komputerowch- nikt mi nie podskoczył ;P
A potem siedziałam i zastanawiałam się, czemu do cholery ludzie spierniczają ode mnie w podskokach..W końcu zrobili co zrobili i nic tego nie usprawiedliwiało, ale dlaczego nie czuli się winni?
I tak się sama ze sobą męczyłam i spalałam w tych żalach i złości, dopóki nie zrozumiałam, że nic tak ludzi nie wkurza jak człowiek-chodzący-żywy-wrzód, który przy każdym przypadkowym dotknięciu zalewa Cię tymi wyrzutami i pretensjami jak ropą. Taka ropa potrafi oblepić nie tylko Ciebie, ale negatywna energia wokół tego rozbryzgu wink sadzi na kilometr i po prostu w obecności takiej osoby trudno się oddycha.
To było do zmiany..

Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
Ściskam.

23

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
thepass napisał/a:

Ale to nie jest problem w związkach, tylko Tobie. Twojej psychiki, charakteru. To sie tworzy latami. Dziecinstwo, rodzice, rodzenstwo, pozniej wpływ znajomych, zadowolenia z siebie i życia.

Tak,tak,wiem,ze to we mnie tkwi problem.
Domyslam sie nawet ,ze moga miec z tym cos wspolnego moi rodzice,ktorzy coz,nie kochali sie.Zwlaszcza mama tate,bo On Ja raczej tak.
kwili tak sobie cale zycie wtym malzenstwie,zgodnym w sumie,ale mama sie strasznie meczyla ,bo po prostu wyszla za maz nie za tego faceta co chciala.Kochala innego,ale o zgrozo byl rozwodnikiem,a wiadomo iles tam lat temu to wielki problem byl dla rodziny. Moj tata wydawal sie odpowiednim kandytatem na meza,ale co z tegop ,ze rodzina byla zadowolona jak mamie On nei odpowiadal,o czym wszytskim w kolo poza Nim o tym opowiadala.

Ale az mnei dziwi,ze to moglo tak wplynac na mnei,rpzeciez ani sie nie kloci,ani bili,ani pili.

24 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-23 02:09:06)

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Ale az mnei dziwi,ze to moglo tak wplynac na mnei,rpzeciez ani sie nie kloci,ani bili,ani pili.

Opisujesz (prawie) moje doświadczenia i "wzorzec" miłości rodziców z dzieciństwa.
Niedostępność emocjonalna ich względem siebie (chociażby - pomijam Twoje relacje 1 do 1 z każdym z rodziców z osobna) to wystarczy by skojarzyć miłość z wiecznym poczuciem niespełnienia. To niespełnienie może przybierać różne formy: od lokowania uczuć w partnerach niedostępnych emocjonalnie przez wikłanie się w rolę "tej trzeciej", po skrajności typu kat-ofiara, itp.
W dzieciństwie podświadomość chłonie wszystko jak leci, jak gąbka. Co przy kompletnym braku kryteriów i granic tego, co chce się "wchłonąć" daje konkretny burdel w głowie na później. 100% gwarancji na to wink

Także patologia w rodzinie niejedno ma imię, nie muszą to być zaraz dantejskie sceny by wypaczyć psychikę dziecku na tyle, żeby stworzenie 'normalnej' relacji w przyszłości graniczyło z cudem.

25

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
Elle88 napisał/a:
fufiqna napisał/a:

Elle88,w tym samym momencie pisalam mneij wiecej o tym o czym Ty mi piszesz.

JA wiem ,ze ich przyciagam jak magnes,a dokladniej wybieram tych najgorszych z mozliwych,tych ,z ktorymi wiem ,ze bedzie zle,gdzie znowu bede mogla byc ofiara i oczywiscie pozniej tez jak pisalas uzalac sie nad soba i sprawiac zeby mieli wyrzuty sumienia...wypominajac im ich winy przy kazdej mozliwej okazji!

Kochana, tez kiedyś wytykanie błędów innym i zalewanie ich wyrzutami sumienia miałam opanowane do perfekcji. To była moja: weapon of  choice, jak w grach komputerowch- nikt mi nie podskoczył ;P
A potem siedziałam i zastanawiałam się, czemu do cholery ludzie spierniczają ode mnie w podskokach..W końcu zrobili co zrobili i nic tego nie usprawiedliwiało, ale dlaczego nie czuli się winni?
I tak się sama ze sobą męczyłam i spalałam w tych żalach i złości, dopóki nie zrozumiałam, że nic tak ludzi nie wkurza jak człowiek-chodzący-żywy-wrzód, który przy każdym przypadkowym dotknięciu zalewa Cię tymi wyrzutami i pretensjami jak ropą. Taka ropa potrafi oblepić nie tylko Ciebie, ale negatywna energia wokół tego rozbryzgu wink sadzi na kilometr i po prostu w obecności takiej osoby trudno się oddycha.
To było do zmiany..

Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
Ściskam.

Tak,tak,jak najbardziej wiem o co Ci chodzi,ale Ja mysle,ze przeszlam wszelkie granice perfekcjonizmu(coz za skromnosc wink ) ,Ja potrafilam wypominac kazdemu Jego bledy przy kazdej okazji,przez lata,w kazdy mozliwy sposob i czuli sie winni ,oj czuli! Przynajmniej tyle dobrego,ze faktycznie sie poczuwali do winy,nie wymuszalam na nich przyznania sie do tego,sami dotego dochodzili,ale Ja potem nie dawalam im o tym zapomniec !!!! I walkowalam to w nieskonczonosci i jeszcze raz i jeszcze.Zranili mnei,coz niech cierpia.
A pisze,ze bylam taka perfekcjonistka,bo potrafilamn ich zameczac tymi wyrzutami sumienia,ale....sami wracali po wiecej. JA na ich miesjcu bym wiala jak najdalej.Przepraszali na wsyztskie sposoby,chcieli odpokutowac,ale Ja przy kazdej mozliwej okazji odplacalam im za to co i zrobili.
Nie bylam perfidna zeby im niszczyc zycie,a zawsze mialam jakies mozliwosci (np. wyslac maile ,ktore mi pisali im nowym dziewczynom,co do mnei pisali jak jzu z Nimi byli),nieeee, Ja chcialam zeby cierpieli tak jak cierpialam Ja-emocjonalnie.
Udawalo mi sie to,naprawde bylam okrutka(na rowni z Nimi!!!!!!! ) ,ale widocznie Oni tez mieli cos z masochistow,bo....nie potrafili zyc beze mnie. Po tym wszytskim co im powiedzialam ,jak im wypomnialam wszytskei winy milion razy i tak sie plaszczyli przede mna i akceptowali dalsze tego typu traktowania (nie! Do zadnego z Nich nie wrocilam!)

Tak wiem,znizylam sie do ich poziomu. To co mnei nieco przeraza to fakt,ze tak jak nie moge zapomniec krzywd ,ktore mi zrobuili tak i nie potrafie przestac sie nad nimi pastwic,mscic jak tylko mam okazje.

26

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Wiem,ze w mojej rodzinie choc moglaby sie wydawac idealna cos nie gralo.
MAma nie potrafila okazywac czulosci choc dla mnei i dla rodzenstwa robila wszytsko co mogla by Nas uszczesliwic.Tata tez nie potrafil np. przytulic,zamiast tego kupowal mi wszytsko co tylko mogl(na co mogl sbie w pewnych granicach pozwolic)

Ciezko myslec,ze rodzice,ktorzy robili to wszytsko z milosci....bo przeciez nie rozstawali sie na pewno przede wszytskim ze wzgledu na dzieci.....potrafili tak mi rozwalic zycie.

JA sie upatrywalam w sobie zawsze czegos co nie gra.Np. ten ex o ktorym pisze podsumowujac to,ze sie ozenil z ta moja kopia stwierdzil,ze Ona jest w przeciwientwie do mnie czula,JA sie bardzo staralam,ale nie potrafilam okazywac nigdy czulosci,bylam zimna jak lod,teraz sie powoli,powoli tego ucze.
Ale tez trudno yc czulym dlatakiego drania!

27 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-23 02:17:08)

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

ale widocznie Oni tez mieli cos z masochistow,bo....nie potrafili zyc beze mnie. Po tym wszytskim co im powiedzialam ,jak im wypomnialam wszytskei winy milion razy i tak sie plaszczyli przede mna i akceptowali dalsze tego typu traktowania

Na drugim miejscu -zaraz po pożądaniu -wyrzuty sumienia są najsilniejszym narzędziem zniewalania drugiej osoby.
W ten sposób można kogoś "trzymać" w głębokiej zależności emocjonalnej latami.
Dlatego "wracali po więcej", chcieli odkupić winy (mniej lub bardziej wyimaginowane). I zabawa mogła się toczyć dalej wink

Tylko to jest miecz obosieczny, bo zniewolenie odczuwa także osądzający i rzucający gromami wink Żeby oskarżać trzeba czuć złość, żal, czasem nienawiść, a te uczucia niszczą od środka jak mało co.

Także z której strony by nie patrzeć - dupa wink Nie ma zwycięzców po żadnej stronie.


JA sie bardzo staralam,ale nie potrafilam okazywac nigdy czulosci,bylam zimna jak lod,teraz sie powoli,powoli tego ucze.

Byłam taka sama, witam w klubie "świrów" wink

28

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Widocznie masz po matce, że do dobrych i kochających Cie nie ciągnie, bo czujesz, że nie będziesz go szanowała. Nie pokazali Ci jak prawdziwa miłość wygląda i na czym powinna polegać. Kiedyś pewnie sobie to uświadomisz.
Z jednej strony nie mogłaś być czuła dla drania (czyli nie ten typ co trzeba), a z drugiej jakbyś kochała go do szaleństwa (bo matka takich wolała). Tak się nie da żyć i podejmować decyzji.

29

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
Elle88 napisał/a:

ale widocznie Oni tez mieli cos z masochistow,bo....nie potrafili zyc beze mnie. Po tym wszytskim co im powiedzialam ,jak im wypomnialam wszytskei winy milion razy i tak sie plaszczyli przede mna i akceptowali dalsze tego typu traktowania

Na drugim miejscu -zaraz po pożądaniu -wyrzuty sumienia są najsilniejszym narzędziem zniewalania drugiej osoby.
W ten sposób można kogoś "trzymać" w głębokiej zależności emocjonalnej latami.
Dlatego "wracali po więcej", chcieli odkupić winy (mniej lub bardziej wyimaginowane). I zabawa mogła się toczyć dalej wink

Tylko to jest miecz obosieczny, bo zniewolenie odczuwa także osądzający i rzucający gromami wink Żeby oskarżać trzeba czuć złość, żal, czasem nienawiść, a te uczucia niszczą od środka jak mało co.

Także z której strony by nie patrzeć - dupa wink Nie ma zwycięzców po żadnej stronie.

No wlasnie! W tym problem.Nie mialam satysfakcj,ze teraz to JA zadaje im cierpienie,bo za kazdym razem wypominajac im ich przewinienia przypominalam sobei ten bol ,ktory mi zadali.TAkie krecenie sie w kolko.

30

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

W kazdym zwiazku bylo tak samo,ze wcale mi sie nei wydawalo,ze jestem zakochana,ale jakos trudno bylo mi sie wyrwac z tych toksycznych zwiazkow ,ajak w koncu sie udawalo to ilez JA przeszlam,jak tesknilam,jak cierpialam i wtedy sobie uswiadamailam,ze chyba jednak mi zalezalo.
TAk chyba to zamama Mam,ze zataka cierpietnice robie.Zamiast od drania zwiewac to JA wole siedziec i uzaac sie nad swoim losem jaka to JA nieszczesliwa jestem.

31

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Ex ,o ktorym sie tak rozpisuje z charakteru przypominal mojego tate!!!! Ale Ja tate uwielbaim ,ztego Jego wadami,wrecz mowilam bylemu,ze na mei to nie dziala,jego takie drobnostkowe czepianie sie okazdy szczegol,ze np. krzywo szklanke ustawilam.I w dumu i przy nim nie zmienialam sie ,robilam po swojemu,ale takie to "swojskie" bylo.Przypominalo mi tate,te Jego zachowania.

32 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-23 02:31:45)

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
fufiqna napisał/a:

W kazdym zwiazku bylo tak samo,ze wcale mi sie nei wydawalo,ze jestem zakochana,ale jakos trudno bylo mi sie wyrwac z tych toksycznych zwiazkow ,ajak w koncu sie udawalo to ilez JA przeszlam,jak tesknilam,jak cierpialam i wtedy sobie uswiadamailam,ze chyba jednak mi zalezalo.
TAk chyba to zamama Mam,ze zataka cierpietnice robie.Zamiast od drania zwiewac to JA wole siedziec i uzaac sie nad swoim losem jaka to JA nieszczesliwa jestem.

Bo dla dorosłych dzieciaków DDD, jakimi jesteśmy, z takim dzieciństwem, każdy dobrze rokujący, kochający facet z sercem na dłoni jest nudny jak flaki z olejem. To nic osobistego - po prostu "podany na tacy" jak świnka w niedzielny obiad wink podświadomie wzbudza pogardę, to jest silniejsze od nas.
Dlatego dopiero gdy role się odwracają i to my zaczynamy go potrzebować, coś tam zaczyna do nas docierać, coś dzwoni w kościele (zazwyczaj, kiedy jest już za późno), taki facet zyskuje na atrakcyjności 100%. Potem już jest klasyka gatunku - czepienie się jego nogawki i desperackie próby powrócenia do stanu sprzed - mission impossible oczywiście, bo oni tez mają uczucia i swoje problemy i traumy - inaczej by się z nami nie związali, nie? wink
I tak się ten cyrk kręci, dopóki komuś żyłka pierdząca nie pęknie..
Ale pozytyw dla nas jest taki, że to jest ten moment, kiedy zaczynamy kwestionować swoje zachowanie i swoje wybory. I pojawia się szansa na zmianę. I zrozumienie, że ci faceci byli bardziej 'lekcją życia' i lekcją o sobie samej, niż partnerami na życie. Dwie strony miały coś do przepracowania, co kto z tym zrobi to już indywidualne decyzje. Nie zawsze można być na tym samym etapie z osobami, które się kocha i to nie jest takie straszne jak spojrzeć na to z szerszej perspektywy rozwoju wink

33

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Elle super piszesz, masz dużo racji. Pewnie gdzieś juz natknęłaś się na moją historię bo spamuję ją delikatnie po różnych wątkach tongue ale to co piszesz ty i autorka wątku trochę odzwierciedla mojego ex, który też jest z dysfunkcyjnej rodziny. Powiedz mi czy układa się to w całość i rzeczywiście jest jakieś podobieństwo do was:

jego rodzice rozstali się jak on miał dwa latka.ma jeszcze siostrę która miała wtedy 5.
rozstali się bo matka była świrniętą katoliczką (dzis typowy moher), z opowieści jego ojca wynika że była zepsutą kobietą, szpiegowała go, wiecznie obrażona, albo krzyczała -no taki typowy toksyk. mówi że po prostu zły człowiek.
po rozwodzie zakazała ojcu spotykać się z dziećmi (to pokazuje jaki z niej człowiek-nie liczyło się dla niej dobro dzieci tylko swoje urażone ego).
nigdy po tym (prawie 30 lat temu) ona nie związała się z nikim a całą miłość (chorą ?) przelała na dzieci.
poznali ojca dopiero przy okazji komunii, w ukryciu się z nim spotykali po szkole, konspiracyjnie bo ona ojca nienawidziła.
z czasem gdy dorastali (u boku matki) spotykali się z nim, okazjonalnie, od święta, facet ułożył sobie życie, poznałam go (nawet z nim mieszkałam przez ostatnie 3 tyg) super gość, serio, fajny facet.
tak więc mój facet u boku szalonej toksycznej mamusi dożył 27 wiosen. poznał mnie i chyba chciał się wyrwać z tego obłakanego domu bo po 4 miesiącach znajomosci zamieszkalismy razem, przeprowadziłam się do niego (wynajmowanie pokoju).
Na początku nic nie zapowiadało tragedii. Miłość i w ogóle super.
Matka oczywiscie zrobiła WOJNE. nawet nie bede opisywała ale generalnie CYRK i LAMENT, błagała go żeby jej nie zostawiał-prośba groźba no wszystko żeby jej nie zostawiał. po pół roku dzowniła i kazała/prosiła żeby wrócił do niej, że jak to tak bez ślubu no kosmos. szantażowała go, pozorowała choroby, odcinała od rodziny, szantażowała emocjonalnie no cała paleta absurdu.
Ja poznałam ją raz i to tylko dlatego że wypadało. potraktowała mnie jak śmiecia, więcej się z nią nie spotkałam.
niestety mój chłopak pozostawał i nadal jest pod dużym jej wpływem bo to w końcu MATKA.
ja wywodzę się z zupełnie zdrowej, wesołej rodziny gdzie nie ma takich akcji, wspierałam go i NIGDY nie powiedziałam złego słowa na matkę (mimo, że oczywiscie ze mam ją za stukniętą). Nie robiłam problemów jak się z nią szedł spotkać w weekend (sam, bo ja byłam nieproszona), jak się kłocili to pocieszałam, czasem nawet ją broniłam bo w końcu to matka, przypominałam żeby do niej dzownił (bo jak nie dzwonił to robiła mu jazdy). no kurde dobra dziewczyna ze mnie.
No ale puenta jest taka, że po roku zaczął mnie wyraznie zlewać.
sukcesywnie, zaczął się oddalać.
nie robiłam mu akcji, w sumie ja byłam usatysfakcjonowana związkiem który wg mnie był całkiem szczesliwy.
a on zaczął się oddalać ode mnie psychicznie (nie chciał ze mną rozmawiać, prowadziłam monologii a on milczał=nie było jak rozwiązywac problemów) pozniej tez fizycznie (seks? pfff, pod koniec to juz nawet nie chciał ze mna pod jedna kołdrą spać albo za ręke chodzić).
mówi się, że miłość wygasa. Ale jak???????
Dla mnie miłość jest wtedy gdy budzę się rano, on mi robi kawę, z usmiechem na ustach żegnamy się rano buziakiem, on do pracy, ja na uczelnię, wracamy popołudniu, on idzie na swój trening, ja na swój albo razem (nikt nikomu nie robi o to problemu, szanujemy ze mamy swoje pasje), wieczorem robimy razem jedzenie, albo jemy razem, opowiadamy sobie jak minął nam dzien. siadamy do filmu, książki, kochamy się, rozmawiamy, albo idziemy się spotkac ze znajomymi (bardzo lubię jego znajomych a oni mnie) albo kazde z nas siada do kompa do pracy- nie ma problemu. wieczorem spotykamy się w łożku, buziak, dobranoc, zasypiamy przytuleni.
CODZIENNOŚĆ, zwykła ale jednak codziennie inna i taka w której każda ze stron ma w ciągu dnia poza pracą i uczelnią też miejsce na swoje pasję.
to jest dla mnie definicja UDANEGO ZWIĄZKU. Nie mam potrzeby główkowania czy to co do niego czuję to miłość czy przyjazn czy cholera wie co. Jest nam dobrze na codzien, dogadujemy się=jestem szczesliwa i tyle.
Czy dla osoby która jest z takiej rodziny jak to opisałam wyżej, taki związek jest NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM?
Czy taka osoba po prostu jest nieusatysfakcjonowana takim związkiem?
myślicie, że to można być składowa tego, że po 1,5 roku usłyszałam "mam wątpliwosci co do naszej przyszłosci" przy jednoczesnym "ale nie musisz teraz podejmować decyzji o rozstaniu" (podjęłam ją dwa dni pozniej i go rzuciłam)

Dodam, że ostatnio doszło mu kolejne zmartwienie ponieważ wprowadzilismy się tymczasowo do domu jego ojca 3 tyg temu, a że jego matka jest tak cięta na tego ojca to on nie moze się do tego przyznać i ukrywa to przed wszystkimi (co świadczy, też że nie potrafi się jej postawić, powiedzieć np "mamo mam juz 30 lat, moge mieszkac z ojcem i to nie znaczy,że ciebie nie kocham", boi się bo wie, że jak matka się dowie, że sie od niej wyprowadził i zamieszkał z jej największym wrogiem to go znienawidzi na amen -kiedyś jego siostra się z nia pokłóciła i wyobrazcie sobie, ze matka z córką nieodzywały się 2 lata(!!!!!!) do siebie, takie mają charakterki w tej rodzinie-on też jest obrażalski. po tym jak próbowałam z nim rozmawiać to się potrafił na kilka dni na mnie obrazić i traktować jak wroga/powietrze. No FOCHMISTRZ był z niego taki, że własnie nie dało się z nim pogadać.

Prosze oceńcie to czy jego przeszłosc jest wystarczająco stuknięta by tak na niego wpłynąć.

Szukam odpowiedzi ponieważ przy okazji rozstania on mi jej nie udzielił.
nie wiem co się stało, że mu tak odbiła szajba- na każe moje próby rozmowy dostawałam odpowiedz "NIE WIEM CO SIĘ STAŁO/NIE WIEM CZEMU TAK MAM"

34

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
Elle88 napisał/a:
fufiqna napisał/a:

W kazdym zwiazku bylo tak samo,ze wcale mi sie nei wydawalo,ze jestem zakochana,ale jakos trudno bylo mi sie wyrwac z tych toksycznych zwiazkow ,ajak w koncu sie udawalo to ilez JA przeszlam,jak tesknilam,jak cierpialam i wtedy sobie uswiadamailam,ze chyba jednak mi zalezalo.
TAk chyba to zamama Mam,ze zataka cierpietnice robie.Zamiast od drania zwiewac to JA wole siedziec i uzaac sie nad swoim losem jaka to JA nieszczesliwa jestem.

Bo dla dorosłych dzieciaków DDD, jakimi jesteśmy, z takim dzieciństwem, każdy dobrze rokujący, kochający facet z sercem na dłoni jest nudny jak flaki z olejem. To nic osobistego - po prostu "podany na tacy" jak świnka w niedzielny obiad wink podświadomie wzbudza pogardę, to jest silniejsze od nas.
Dlatego dopiero gdy role się odwracają i to my zaczynamy go potrzebować, coś tam zaczyna do nas docierać, coś dzwoni w kościele (zazwyczaj, kiedy jest już za późno), taki facet zyskuje na atrakcyjności 100%. Potem już jest klasyka gatunku - czepienie się jego nogawki i desperackie próby powrócenia do stanu sprzed - mission impossible oczywiście, bo oni tez mają uczucia i swoje problemy i traumy - inaczej by się z nami nie związali, nie? wink
I tak się ten cyrk kręci, dopóki komuś żyłka pierdząca nie pęknie..
Ale pozytyw dla nas jest taki, że to jest ten moment, kiedy zaczynamy kwestionować swoje zachowanie i swoje wybory. I pojawia się szansa na zmianę. I zrozumienie, że ci faceci byli bardziej 'lekcją życia' i lekcją o sobie samej, niż partnerami na życie. Dwie strony miały coś do przepracowania, co kto z tym zrobi to już indywidualne decyzje. Nie zawsze można być na tym samym etapie z osobami, które się kocha i to nie jest takie straszne jak spojrzeć na to z szerszej perspektywy rozwoju wink

Do tego postu przywiodła mnie Elka smile, wydaje się on również bliski mojemu życiu, po gruzach jakie zostały po moich związkach, nadszedł czas refleksji i przyjrzenia się regelacjom rodzinnym i powielanym schematom. Nigdy nie patrzyłam na moje życie przez pryzmat dzieciństwa, bo wydawało mi się to bezsensowne, było minęło, nie ma co wracać. Pochodzę z domu w którym był alkohol, przemoc oraz oziębłość emocjonalna, jedyne znane mi emocje to strach, smutek, niemoc. Nigdy nikt nie potrafił cieszyć się z życia i dzielić ta radością z innymi. Również swego czasu tez nie potrafiłam się z niczego cieszyć, tylko grałam na niskich emocjach, dużo się zmieniło, będąc jakiś czas sama odnalazłam się no i bach weszłam w toksyczny związek,  może ja uczyniłam go toksycznym. W sumie oboje byliśmy toksyczni. Nie rozpaczam po tym związku, jestem spokojna i jest to duży sukces, który zawdzięczam Elce i poru osoba z tego forum smile.
Jednak jest jedna rzecz która mnie meczy otóż relacja z mama, kobieta która poświeciła wszystko dla Nas i starała się w swój sposób chronić Nas przed ta patologia, ale nigdy nie potrafiła wyjść z tej chorej relacji, trwa w niej do teraz. Mam do niej zal w sercu i jakoś podświadomie ja ranie, z ojcem mam dobry kontakt mimo tych wszystkich krzywd jakich doznałam z jego strony. Jest to dla mnie paradoks ze lepiej potrafię się dogadać z moim oprawca niż z kobieta która mnie broniła. Ojciec nie ma na mnie już żadnego wpływu i nie wzbudza we mnie żadnych emocji, może dlatego ze nie jest to relacja czysto kumpelska innej nawet bym nie chciała.
Ahh tak pisze by sobie poukładać w głowie, może jak ktoś spojrzy na to z innej perspektywy, będzie wiedział co mi jeszcze w głowie siedzi.

35

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
Elle88 napisał/a:
fufiqna napisał/a:

W kazdym zwiazku bylo tak samo,ze wcale mi sie nei wydawalo,ze jestem zakochana,ale jakos trudno bylo mi sie wyrwac z tych toksycznych zwiazkow ,ajak w koncu sie udawalo to ilez JA przeszlam,jak tesknilam,jak cierpialam i wtedy sobie uswiadamailam,ze chyba jednak mi zalezalo.
TAk chyba to zamama Mam,ze zataka cierpietnice robie.Zamiast od drania zwiewac to JA wole siedziec i uzaac sie nad swoim losem jaka to JA nieszczesliwa jestem.

Bo dla dorosłych dzieciaków DDD, jakimi jesteśmy, z takim dzieciństwem, każdy dobrze rokujący, kochający facet z sercem na dłoni jest nudny jak flaki z olejem. To nic osobistego - po prostu "podany na tacy" jak świnka w niedzielny obiad wink podświadomie wzbudza pogardę, to jest silniejsze od nas.
Dlatego dopiero gdy role się odwracają i to my zaczynamy go potrzebować, coś tam zaczyna do nas docierać, coś dzwoni w kościele (zazwyczaj, kiedy jest już za późno), taki facet zyskuje na atrakcyjności 100%. Potem już jest klasyka gatunku - czepienie się jego nogawki i desperackie próby powrócenia do stanu sprzed - mission impossible oczywiście, bo oni tez mają uczucia i swoje problemy i traumy - inaczej by się z nami nie związali, nie? wink
I tak się ten cyrk kręci, dopóki komuś żyłka pierdząca nie pęknie..
Ale pozytyw dla nas jest taki, że to jest ten moment, kiedy zaczynamy kwestionować swoje zachowanie i swoje wybory. I pojawia się szansa na zmianę. I zrozumienie, że ci faceci byli bardziej 'lekcją życia' i lekcją o sobie samej, niż partnerami na życie. Dwie strony miały coś do przepracowania, co kto z tym zrobi to już indywidualne decyzje. Nie zawsze można być na tym samym etapie z osobami, które się kocha i to nie jest takie straszne jak spojrzeć na to z szerszej perspektywy rozwoju wink

CZyli po prostu : Ciagnie swoj do swego !!!!! My ze swoimi problemami laczymy sie z osoba,ktora tez ma nierowno pod sufitem i jak tu byc szczesliwym?!
Ojciec mojego bylego wciaz Go krytykowal,matka ,ktora podobno byla bardzo dobra kobieta,ale chyba niezbyt obecna (ze wzgledu na prace-duzo podrozy) ,babcia,ktora Gopraktycznie wychowywala,ktora tez sie Go o wszytsko czepiala.
Probowalam rozgryzc ta rodzine,domyslalam sie,ze babcia wrzeszczala wciaz na swojego syna,krytykowal,potem On p?owielil tenschemat na swoim jedynym synu.
Juz wpierwszych dniach jakOn mnei wciaz krytykowal zapytalam czy aby Jego ojciec tak z Nim nei postepuje(jeszcze Go nei znalam ) i faktycznie tak wlasnie bylo ! Mnie tez facet ledwie poznal ,a traktowaljak idiotke,ale Ja sobie na leb wejsc nei dalam po pierwszym szoku(ze co mnei sie obcy facet czepia?!) odpowiedzialam mu i.....uwielbial mnie.
A moj luby ?! Co by nie zrobil to ojciec niezadowolony .I takich sobie przyjaciol szukak(choc mial niewielu) ,im wiecej Go kytykowali tym lepiej ....i tam tez doszlam do faktu,ze rodzice tych przyjaciol tak ich traktowali.

Wiec bylo mi Go troche zal no i oczywiscie chcialam mupomoc,nie potrafiac pomoc sobie.a powinnma zaczac od siebie,zeby ewentualnei probowac naprawiac swiat ! Chocia zznalazlam w sobie sile i czesto zmienialy sie te osoby,ponziej byli normalni wink i cieszyli sie zyciem ,ale JA jak gabka chlonelam te ich problemy i nawet jak z Nimi bylo juz lepiej Ja po prpostu nie mialam sily ciagnac tego dalej!

Moi rodzice tez by chcieli zeby znalazla jakiego sksiecia z bajki.JA z jednym kolesiem bylam przez dwa lata (mieszkalismy razem) i udawalam ,ze to jedynie moj wspollokator ! ,byleby nei sluchac ,ze to zly wybor bla,bla,bla.Ze wybor kolejny byl zly wiedzialam,ale przeciez za <niego za maz nie wychodzilam.
A Oni wecznie tacy przejeci,wiem ,ze chca mojego dobra ,najchetniej to sami by mi znalezli meza jak w dawnych czasach sie robilo.

36

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ
sosenek napisał/a:

Elle super piszesz, masz dużo racji. Pewnie gdzieś juz natknęłaś się na moją historię bo spamuję ją delikatnie po różnych wątkach tongue ale to co piszesz ty i autorka wątku trochę odzwierciedla mojego ex, który też jest z dysfunkcyjnej rodziny. Powiedz mi czy układa się to w całość i rzeczywiście jest jakieś podobieństwo do was:

jego rodzice rozstali się jak on miał dwa latka.ma jeszcze siostrę która miała wtedy 5.
rozstali się bo matka była świrniętą katoliczką (dzis typowy moher), z opowieści jego ojca wynika że była zepsutą kobietą, szpiegowała go, wiecznie obrażona, albo krzyczała -no taki typowy toksyk. mówi że po prostu zły człowiek.
po rozwodzie zakazała ojcu spotykać się z dziećmi (to pokazuje jaki z niej człowiek-nie liczyło się dla niej dobro dzieci tylko swoje urażone ego).
nigdy po tym (prawie 30 lat temu) ona nie związała się z nikim a całą miłość (chorą ?) przelała na dzieci.
poznali ojca dopiero przy okazji komunii, w ukryciu się z nim spotykali po szkole, konspiracyjnie bo ona ojca nienawidziła.
z czasem gdy dorastali (u boku matki) spotykali się z nim, okazjonalnie, od święta, facet ułożył sobie życie, poznałam go (nawet z nim mieszkałam przez ostatnie 3 tyg) super gość, serio, fajny facet.
tak więc mój facet u boku szalonej toksycznej mamusi dożył 27 wiosen. poznał mnie i chyba chciał się wyrwać z tego obłakanego domu bo po 4 miesiącach znajomosci zamieszkalismy razem, przeprowadziłam się do niego (wynajmowanie pokoju).
Na początku nic nie zapowiadało tragedii. Miłość i w ogóle super.
Matka oczywiscie zrobiła WOJNE. nawet nie bede opisywała ale generalnie CYRK i LAMENT, błagała go żeby jej nie zostawiał-prośba groźba no wszystko żeby jej nie zostawiał. po pół roku dzowniła i kazała/prosiła żeby wrócił do niej, że jak to tak bez ślubu no kosmos. szantażowała go, pozorowała choroby, odcinała od rodziny, szantażowała emocjonalnie no cała paleta absurdu.
Ja poznałam ją raz i to tylko dlatego że wypadało. potraktowała mnie jak śmiecia, więcej się z nią nie spotkałam.
niestety mój chłopak pozostawał i nadal jest pod dużym jej wpływem bo to w końcu MATKA.
ja wywodzę się z zupełnie zdrowej, wesołej rodziny gdzie nie ma takich akcji, wspierałam go i NIGDY nie powiedziałam złego słowa na matkę (mimo, że oczywiscie ze mam ją za stukniętą). Nie robiłam problemów jak się z nią szedł spotkać w weekend (sam, bo ja byłam nieproszona), jak się kłocili to pocieszałam, czasem nawet ją broniłam bo w końcu to matka, przypominałam żeby do niej dzownił (bo jak nie dzwonił to robiła mu jazdy). no kurde dobra dziewczyna ze mnie.
No ale puenta jest taka, że po roku zaczął mnie wyraznie zlewać.
sukcesywnie, zaczął się oddalać.
nie robiłam mu akcji, w sumie ja byłam usatysfakcjonowana związkiem który wg mnie był całkiem szczesliwy.
a on zaczął się oddalać ode mnie psychicznie (nie chciał ze mną rozmawiać, prowadziłam monologii a on milczał=nie było jak rozwiązywac problemów) pozniej tez fizycznie (seks? pfff, pod koniec to juz nawet nie chciał ze mna pod jedna kołdrą spać albo za ręke chodzić).
mówi się, że miłość wygasa. Ale jak???????
Dla mnie miłość jest wtedy gdy budzę się rano, on mi robi kawę, z usmiechem na ustach żegnamy się rano buziakiem, on do pracy, ja na uczelnię, wracamy popołudniu, on idzie na swój trening, ja na swój albo razem (nikt nikomu nie robi o to problemu, szanujemy ze mamy swoje pasje), wieczorem robimy razem jedzenie, albo jemy razem, opowiadamy sobie jak minął nam dzien. siadamy do filmu, książki, kochamy się, rozmawiamy, albo idziemy się spotkac ze znajomymi (bardzo lubię jego znajomych a oni mnie) albo kazde z nas siada do kompa do pracy- nie ma problemu. wieczorem spotykamy się w łożku, buziak, dobranoc, zasypiamy przytuleni.
CODZIENNOŚĆ, zwykła ale jednak codziennie inna i taka w której każda ze stron ma w ciągu dnia poza pracą i uczelnią też miejsce na swoje pasję.
to jest dla mnie definicja UDANEGO ZWIĄZKU. Nie mam potrzeby główkowania czy to co do niego czuję to miłość czy przyjazn czy cholera wie co. Jest nam dobrze na codzien, dogadujemy się=jestem szczesliwa i tyle.
Czy dla osoby która jest z takiej rodziny jak to opisałam wyżej, taki związek jest NUDNY JAK FLAKI Z OLEJEM?
Czy taka osoba po prostu jest nieusatysfakcjonowana takim związkiem?
myślicie, że to można być składowa tego, że po 1,5 roku usłyszałam "mam wątpliwosci co do naszej przyszłosci" przy jednoczesnym "ale nie musisz teraz podejmować decyzji o rozstaniu" (podjęłam ją dwa dni pozniej i go rzuciłam)

Dodam, że ostatnio doszło mu kolejne zmartwienie ponieważ wprowadzilismy się tymczasowo do domu jego ojca 3 tyg temu, a że jego matka jest tak cięta na tego ojca to on nie moze się do tego przyznać i ukrywa to przed wszystkimi (co świadczy, też że nie potrafi się jej postawić, powiedzieć np "mamo mam juz 30 lat, moge mieszkac z ojcem i to nie znaczy,że ciebie nie kocham", boi się bo wie, że jak matka się dowie, że sie od niej wyprowadził i zamieszkał z jej największym wrogiem to go znienawidzi na amen -kiedyś jego siostra się z nia pokłóciła i wyobrazcie sobie, ze matka z córką nieodzywały się 2 lata(!!!!!!) do siebie, takie mają charakterki w tej rodzinie-on też jest obrażalski. po tym jak próbowałam z nim rozmawiać to się potrafił na kilka dni na mnie obrazić i traktować jak wroga/powietrze. No FOCHMISTRZ był z niego taki, że własnie nie dało się z nim pogadać.

Prosze oceńcie to czy jego przeszłosc jest wystarczająco stuknięta by tak na niego wpłynąć.

Szukam odpowiedzi ponieważ przy okazji rozstania on mi jej nie udzielił.
nie wiem co się stało, że mu tak odbiła szajba- na każe moje próby rozmowy dostawałam odpowiedz "NIE WIEM CO SIĘ STAŁO/NIE WIEM CZEMU TAK MAM"

Mysle,ze taka sytuacja gdzie jedna osoba w zwiazku jest normalna wink (Ty ) mawieksze szanse przetrwania niz gdybyscie oboje mieli bagaz doswiadczen i trudna sytuacje z rodzicami.
Chociaz niestety On moze Cie pociagnac na dno.Tak maja te osoby,nie ejst latwo NAS zmienic!
My szukamy powielenia tego co przezylismy,chociaz oczywiscie nie swiadomie.Bo to tak jakby np. pobity szukal kolejnego kto mu da w zeby.

Jesi On zrozumie swoj problem to juz bedzie pierwszy wazny krok,ale uwierzmi nei ejst latwo do tego dojsc,zwlaszczasameu,mi potrzeba bylo bardzoooo duzo czasu,choc za glupia sienei uwazam,jestem wyksztalcona,przeczytalam cala mase ksiazek psychologiczych poradnikow.

Ja raz probowalam tlumaczyc jednemu z moich ex,ktorego tata byl alkoholikiem i znecal sie nad Nim ,rodzenstwem i matka,ze Jego matka tez ma w tym swoja wine,bo pozwalala,ze oni sie podstawiali zaNia do bicia.>Zal mi kobiety,wiadomo ,trudno mi zrozumiec Jej pozycje,nie chodzi o to,ze ma Ja znienawidziec,alezrozumiec,ze nie ejst swieta(choc mnei uwielbiala,Ja Ja tezbardzo lubilam,wiec nie chodzi o to,ze takmowilam ,bo cos  do Niej mialam) .Ona wrzeszczala nadal na Niego,mnei traktowala o nibo lepiej niz Jego ,sa o ojcu (zmarlym juz) opowiadala jako o dobrym czlowieku.
AleOn nie chcial zrozumiec,ze Jego niepowodzenia w zwiazkach maja zwiazek z przezyciami z dziecinstwa!!!! Za nic nei dal sie przekonac. Rozwalil NAsz zwiazek,poprzednie i cale swoje zycie i uwazal z,e to z NIm jest cos nie tak.
TAk wiec nie bedzie latwo z Twoim chlopakiem,ale probowac mozna!
Ten moj byly to inny,nie ten ,o ktorym wczesniej pisalam.

37

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Hej Dziewczyny,
Niezła grupka "kochających inaczej" wink się nam w tym wątku zebrała..
Wszystko co piszecie jest mi gdzieś tam znane, na szczęście już nie 'bliskie' i 'swojskie', bo dziś bym się w czymś takim nie odnalazła.

Sosenek,

Historia dzieciństwa Twojego ex jest bardzo podobna do mojej i jak to czytałam to czułam takie ukłucia złości momentami - dla mnie to znak, że jest coś do wybaczenia jeszcze.
Trudno powiedzieć co mu siedzi w głowie do końca, jedno co pewne - na 100% ten toksyk rodzinny wpłynął na to jak on "prowadzi" związki i jak w nich funkcjonuje. Z Twojego opisu wychodzi duży dzieciak, który na każdy problem ma jedno rozwiązanie - ucieczka albo ciche dni, co na jedno wychodzi- bo nie ma możliwości otwartej konfrontacji i rozwiązania problemu jak dorośli.

Określenie "nuda" w związku było umowne i każdy to może rozumieć trochę inaczej. Dla mnie "nudna", a tak naprawdę przerażająca, bo nieznajoma była taka 'stabilna' relacja: stabilna w znaczeniu, że nie było kłótni czy "rozbrajania bomby" wink codziennie, czułam się wtedy jakoś nie na miejscu.. Jakby mnie ktoś do innej bajki wsadził i nie potrafiłam czuć się w niej swobodnie. Z drugiej strony podobało mi się bardzo i przyciągało to, że druga osoba jest czuła, wyważona i spokojna (ale to też było tylko do czasu i złudzenie w dużym stopniu).
Czyli ta 'nuda' to tak naprawdę w praktycznym znaczeniu zlepek: strachu, poczucia wyobcowania i nieumiejętność odnalezienia się w 'zdrowej relacji', więc coraz bardziej się człowiek na to zamyka, próbując to sobie racjonalizować na różne sposoby, byle nie wgłębiać się w syf, który ma w głowie i poszukać w sobie źródła, bo podświadomie się czuje, że będzie bolało.

Musisz wiedzieć, że zawsze nawiązujemy relacje z ludźmi, którzy maja takie same albo podobne wzorce, inaczej przechodzilibyśmy obok nich obojętnie. Tzn. że Ty też, pomimo że pochodzisz ze szczęśliwej rodziny, możesz mieć wzorzec, który świetnie wpasowuje się w klimaty DDD, niczym plus i minus w magnesie - syndrom misjonarza np. wink Czyli usilna chęć naprawiania takich ludzi, pomocy im, bycia wsparciem niezależnie od własnych kosztów, itp. Niestety DDD, mimo że może kochać taka osobę, nie przeszkadza mu to wyssać z niej cała energię albo pozbyć z życia w sytuacji dla niego newralgicznej (czyli prawie każdej).

Przede wszystkim nie możesz czuć się odpowiedzialna za jego zdrowienie, decyzja i chęć naprawy siebie (dopiero potem związku) musi wyjść od niego i musi do niej dojrzeć sam. Ty zrobiłaś wystarczająco dużo już, byłaś przy nim kawałek czasu i pokazałaś tą inną, lepszą perspektywę na związek. Nic więcej nie mogłaś i nie możesz zrobić i on to podświadomie czuje, albo z czasem poczuje wink o ile zacznie mu coś trybić i poczuje jakąś odpowiedzialność po swojej stronie.

redaaples: Zrobiłaś wielki krok do przodu rezygnując z toksycznego związku i skupiając się teraz na sobie. Prawda jest taka, że nie da się pominąć etapu pobycia samemu ze sobą żeby się uczciwie i do końca poskładać w 1 kawałek zanim będzie się miało coś do zaoferowania komuś innemu. Nieważne ile takie składanie będzie trwało, bo na każdym jego etapie- podnosząc swoje wibracje (świadomość) wyżej i tak spotykać będziemy już zupełnie inne osoby, bardziej z naszym nowym myśleniem kompatybilne, przez co mniej toksyczne lub w końcu wcale wink

38

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Elle88 !
Widze,ze NAsze przezycia sa bardzoo podobne.Dobre to okreslenie"kochajacy inaczej " wink)
JA to nawet jak trafialam na ,jak to okreslam Ciapka (czyli normalnego,psychicznie zrownowazonego=(w moim przekonaniu) nudnego ,to i tak wszytsko niszczylam i wrecz prawie Go zmuszalam zeby stal sie taki jak podswiadomie tego oczekiwalam(czyli zeby tak mnei traktowal zeby mi bylo zle)....ale to chore!

Ale o czym inym chcialam pisac,tzn. zwrocilam sie do Ciebie nie tylko ze wzgledu na podobienstwa miedzy Nami,ale przede wszystkim dlatego,ze widze,ze Ty jests o krok(krok milowy) dalej ode mnie.

Ja przeszlam jzu etap zrozumienia (przynajmniej w ok 80% ) przyczyn moich destruktywnych zachowan,przerobilam ksiea?zki typu : Toksyczni rodzice, RAdykalne wybaczanie itp. ,rozumiem wiec,ze sa to powtarzajace sie wzorce poki czegos moj oporny leb nie pojmie ( jak nie pojme to w nieskonczonosc bede te same lekcje przerabiala) ,zrozumialam tez ,ze zwiazki neiudane z facetami moga miec swoj "poczatek" w nieudanych troche relacjach z rodzicami.

Brakuje mi jednak jednego,najwazniejszego elementu tych puzzlow,a mianowicie umeijetnosci wykorzystania tej calej wiedzy,wprowadzenia Jej w moje zycie.

Bo w sumie to co piszesz jest bardzooo trafne,ale gdzies jzu to sobie w swojej glowie poukladalam ,tyle,ze Ty jesli sie nie myle jestes jzu na prostej (jesli mozna tak powiedziec,jesli dasie w 100% z tego "wyjsc").

I tu moje pytanie-jak tego dokonalas?! Albo w ktorym momencie zycia cos sie zmienilo ??!!

Wiedza to nic jak sie Jej nie potrafi wykorzystac. Nibys ie czuje taka...oswiecona,szczesliwa,ze tyle jzu zrozumialam,choc przyznam szczerze,ze dzis (od Ciebie!!!) dowiedzialam sie,ze istnieje cos takiego jak DDD !!!! Poszukalam szynko w internecie coz to takiego?! Myslalam DOROSLE DZIECI DZIECI ???!!! W sensie ,ze jestesmy dziecmi niedojrzalych rodzicow,ktorzy sami sa nadal jak dzieci?!  Ok,poczytalam sporo,wiem teraz o co kaman wink I jak najbardziej pasuje do mnei to okreslenie!!!! Jestem DDD ! O DDA slyszalam wielokrotnie,ale o DDD nigdy!!!!!! A juz myslalam,ze wiem wszystko!
Chociaz i o istnieniu toksycznych rodzicow(w sensie np. nadopiekunczosci,nie maltretowania itp.) tez sie niedawno dowiedzialam.Ale lepiej pozno niz wcale.

Wiec Elle jako,zesie domyslam ,ze keidys bylas na tym etapie na ktorym Ja teraz jestem ,powiedz co zrobic zeby isc o krok dalej,w strone zrozumienia,oswiecenia...jak zwal tak zwal.

39

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Fufi i  Elle, dzięki za odpowiedz, dużo mi rozjaśnia, minęło kilka dni i dzięki temu forum powoli sama znajduję odpowiedzi na pytania na które on mi nie odpowiada.
czuje się jak sherlock holmes wink

"podobało mi się bardzo i przyciągało to, że druga osoba jest czuła, wyważona i spokojna (ale to też było tylko do czasu i złudzenie w dużym stopniu)."
-tzn? masz na myśli to, że twój partner był taki zrównoważony i wyrozumiały do czasu? a później pękł? o co chodzi? bo mam wrażenie, że w tym zdaniu kryje się to, że twój facet też w pewnym momencie (tak jak ja) powiedział BASTA. czy się mylę?

"byle nie wgłębiać się w syf, który ma w głowie i poszukać w sobie źródła, bo podświadomie się czuje, że będzie bolało"
taaaak, to tez prawda, moj ex jest mistrzem uciekania od myślenia. nawet znalazł sobie po pracy hobby któremu poświęca ok 3 godziny dziennie 7 dni w tygodniu, żeby tylko nie myśleć smile sam mówi, ze nienawidzi lekkich treningów bo wtedy myśli, a to jest wg niego złe.

"syndrom misjonarza"
mam na 100% i wiem o tym i lecze się z tego własnie tym, że zerwałam. mój poprzedni ex miał depresje, opiekowałam się nim, sama przy tym tracąc siebię, w końcu go zostawiłam. Poznając TEGO FACETA na początku nic nie wskazywało, że będzie miał problemy (poza że tak powiem- obciążonym wywiadem rodzinnym jak t się mówi w naszym języku:P). Chyba na początku był bardzo zajarany tą znajomością, miał w sobie siłę by to kamuflować, ale jak zamieszkaliśmy razem to już nie umiał kryć się ze swoim ciężkim charakterem.


tak więc rzuciłam go bo już tak dłużej nie mogłam, chciałabym żeby się ogarnął bo to fantastyczny facet, kocham go oczywiście nadal, ale na podstawie tego co przeszłam z tym exem z depresją to nie zamierzam w to dalej brnąć. Jego macocha (z macochą mam świetny kontakt w przeciwieństwie do matki która mnie nie zna i nienawidzi) sama mi powiedziała na podstawie tego co jej opowiedziałam, ze on jest jakiś niedojrzały i dla własnego dobra powinnam odejść bo fajna ze mnie dziewczyna na to żeby się tak zamartwiać. Że on sam musi to poukładać bo widocznie myślał, że jest dorosły i chciał rodzince zakładać, kota przygarniać, ale chyba jego emocje nie nadążyły za wyobrażeniami o szczęsliwej rodzince.

40

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

"podobało mi się bardzo i przyciągało to, że druga osoba jest czuła, wyważona i spokojna (ale to też było tylko do czasu i złudzenie w dużym stopniu)."

Tu mysle, ze chodzi o to, że tylko na początku sie jej to podobało, a pozniej juz zaczelo irytować, dusić. Jakkolwiek to nazwać. Czuła sie nieswojo, po prostu zdrowa relacja źle na nią wpływa. Jest taka... normalna.

41

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Tez mam "syndrom misjonarza" ,jestem taka wieczna wolontariuszka wink ,chociaz sama bym potrzebowala kogos kto by sie tak mna zajal JAjak proboje innymi.

Sosenek! Dobrze zrobilas rzucajac Go,moze On w ten sposob sie otrzasnie,popracuje nad soba byleby Cie odzyskac,jak nie ... lepiej ,zejuz twraz to skonczylas zamiast ciagnac to i sie meczyc.

Ja bedac taka problematyczna osoba wole sie nei wiazac z nikim ,a juz na penwo nie mysle o zakladaniu rodziny czy dzieciach (choc  wiek jak najbardziej odpowiedni!) ,wole zostac stara panna,samotna bezdzietna kobieta niz meczyc kogos.Bo wiem,zepoki sama sobie zesoba nie poradze bede unieszczesliwiac nie tylko siebie ,ale i innych.
Bo gdybym tak trafila(wybrala) normalnego faceta,wykonczylby sie przy mnei ,jak Ty sosenek przy swoim chlopaku.
A dzieci? nie chcialabym na nie przenosci tych samych wzorcow! O zgrozo! Tylko nie to!

Z jednej strony chcialabym miec kogos kto mi pomoze ,ale tez wiem ,ze sama musze tego chciec i sama jestem kluczem do rozwiazania swoich problemow.
Nie mam tez co tracic czasu na innych problematycznych ludzi,bo w ten sposob pomijam swoje probemy,a wrecz je jesxcze poglebiam.

Ale ciezko mi se powstrzymac. Tylu osobpom pomoglam....naprawde czulam sie jak swietny psycholog,dziekowali mi za to,sa zupelnie innymi ludzmi,tyle,ze zauwazylam,ze czesto wolazerwac ze man kontakt ,bo jakby wstydza sie swojej przeszlosci,ze JA wiem jacy byli,wola zaczac z kims zupelnie nowym jako nowe osoby ,a nowi przyjaciele,partnerzy nie maja pojecia jakie mieli wczesniej problemy i ,ze jakas misjonareczka pomogla im je przezwyciezyc.

Dobija mnei troche fakt jak mysle,ze JA tyle dla innych robie ,staram sie,a mi nikt nie pomoze,bo....mysla ,ze JA takiej pomocy nei potrzebuje!!!!!Albo jest tak swietna aktorka zyciowa,albo Onimysla,ze ich problemy sa prawdziwymi ,a moje sa jakies wyomaginowane!

42

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

fufiqna ale nie mozesz działać na zasadzie sprzeczności. Sama potrzebujesz pomocy, choć siedzi w Tobie chęć dawania pomocy komuś. Tobie może pomoc tylko dobry człowiek, a dobry będzie nudny i nie będzie też potrzebował Twojej pomocy. Jak to pogodzisz?

43

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

fufiqna: Fajnie, że tak szybko łapiesz i ten I etap - dostrzeżenie wzorca w sobie masz odfajkowany wink

Co do mnie, to dzięki za miłe słowa i zaufanie, ale muszę Ci uczciwie powiedzieć, że pomimo, że wyszłam z najgorszego g... i coraz częściej doceniam możliwość oddychania świeżym powietrzem to bywają jeszcze "nawroty". Niezaprzeczalnym postępem (krokiem milowym, jak to nazwałaś) jest fakt, że mam spokój i pewność, że nie wejdę więcej w toksyczna relację, ani jej nie stworzę, bo mnie to po prostu już w ogóle nie interesuje.

Pytasz ile to zajęło.. Kupę czasu (lata) nie ma co ściemniać i pewnie jeszcze trochę zajmie, natomiast na pewno jestem bliżej celu niż dalej. To trochę jak z trzeźwiejącym alkoholikiem - mimo, że nie pije całe lata i może przechodzić codziennie obok flaszki obojętnie, jednak co pewien czas jakieś wspomnienie, czyjaś reakcja czy dobrze znany zapach powoduje, że tamte emocje wracają. Z tymże im dalej w czas, tym jest to coraz słabsze i nie powoduje reakcji u Ciebie - nie powoduje już chęci odreagowania na innych (acting-out) czy na sobie -zachowania autodestrukcyjne - i to jest ten przyjemniejszy etap, tutaj można w końcu naprawdę 'popracować', bo skończyła się walka ze sobą i ze światem.

Nie ma gotowej recepty jakie kroki podejmować, stawiaj na intuicję i słuchaj siebie. Kluczem jest żeby uwolnić to zaszczute i sparaliżowane emocjonalnie dziecko z "piwnicy", które żeby przetrwać to co się działo w domu wykształciło szereg mechanizmów obronnych, które w dorosłym życiu nie dość że kompletnie nieprzydatne, to są jak taka ciężka kula ze śmierdzącym trupem (starych nieprzepracowanych i bolesnych emocji) u nogi. I paradoksalnie żeby te emocje z siebie wywalić trzeba pozwolić sobie je do końca w głowie znowu odegrać i odczuć.
Płacz, wściekłość, ogromny żal, rozdzierająca pustka, permanentny brak poczucia bezpieczeństwa, itd itd.. Aż dojdziesz do momentu, w którym poczujesz, że więcej nie zniesiesz - wtedy zaczyna "puszczać". Ale to będziesz powracać, coraz słabsze i słabsze..aż w końcu któregoś dnia nic nie poczujesz wink

Można to leczenie z DDD porównać spokojnie do rozstawania się z ukochana osobą, bo tak naprawdę rozstajesz się z iluzjami n/t swoich rodziców, swojego "szczęśliwego" dzieciństwa, miłości rodzicielskiej (której nie doświadczyłaś w wystarczającym stopniu)..co przy potężnym z reguły mechanizmie wyparcia jest jak odrąbywanie sobie kończyn siekierą, bez znieczulenia - i nie raz a dobrze, tylko małymi kawałeczkami, powolutku..

Opisałam to trochę od strony emocjonalnej, wiem że nie o to Ci chodziło, ale tak naprawdę to oswojenie się i przyzwolenie na stany, których niewątpliwie będziesz doświadczać jest tu kluczem. Bo tempo i kolejne kroki tej pracy ze sobą będziesz ustalała sama, w zależności od tego, kiedy będziesz gotowa.

I jeszcze wracając..Bardzo ważne jest teraz żebyś nie czuła się winna za finał poprzednich związków. Zrozum, że nie mogłaś inaczej i tamta osoba tez reagowała na miarę swoich możliwości. Oboje mieliście problemy i oboje próbowaliście jakoś sobie z nimi radzić.
Pamiętaj, że żaden szczęśliwy i kochający siebie człowiek nie jest w stanie świadomie krzywdzić, dlatego możesz spokojnie uznać, że jakakolwiek krzywda została Ci zadana, nie było to zamierzone (choćby nie wiem jak niedorzecznie to brzmiało), tak samo jak Ty -będąc szczęśliwa i kochając siebie, odrazu po rozpoznaniu, że nie jesteś traktowana tak jak na to zasługujesz - opuściłabyś taką relację.

I tak można pisać i pisać.. wink

44

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

I tu wlasnie jest problem!
Chociaz Ja liczylam (nie w kazdym przypadku),ze kiedy Ja komus pomagam to i sama ta pomoc otrzyam,nawet jakjuz "ulecze" ta osobe,czyli stanie sie normalna! Tylko,ze tak,JA w takiej sytuacji odchodze,no ,bo przeciez normalny,to co mam naprawiac.

I teraz nie zrozum mnie zle thepass ,nie dzialam na zasadzie cos za cos. Pomogam z wlasnej inicjatywy,ale co ciekawe czasem nabieram sie na chwyt takich problematycznych osob.Np. moj ostatni chlopak(jzu ex) jak Go poznalam w momencie wielkiego kryzysu(bolesne rozstanie) mowil,ze rozumie,ze pomoze,zeOn jest jak psycholog,ze bedzie moim aniolem bla,bla,bla. Wydawal sie normalny! Szczesiwy,nei rozpamietujacy przeszlosci,nei rozdrapujacy (swoich) ran.Nic bardzej mylnego!!!!!

Nie dosc ,ze wcale mnei nie wspieral ,tlko wrecz jeszcze dolowal....moze w pierwszych dwoch tygodniach zachowywal sie tak jak sie zareklamowal...taki aniol stroz,ale potem wyszlo szydlo z worka. Zrozumialam ,ze On ma wiecej problemow ze soba niz Ja. Ile Ja stracilam nerwow,zycia dla tego czlowieka.Ni z milosci! NAwet Go nei kochalam .Ale tak mi Go zal bylo.Wyszedl na prosta,po drodze traktujac mnei naprawde koszmarnie.
Wiem z,e chcialby mi pomoc,ale nie potrafi! Nie dlatego,ze JA jestem oporna na przyjmowanie pomocy,On po prostu nei dawal rady.Nie rozumial mnie!

JA mailam inne problemy niz On,zupelnie inne,ale mam"rozwinieta" empatie i potrafilam sie wczuc w Jego sytuacje. On w moja nie !!!! NAwet minimalnie.
MAm do Niego zal ,bo dalam sie nabrac. NAprawde myslalam,ze w koncu bede mogla przestac pomagac i sama uzyskam pomoc,ze to taka moja bratnia dusza,ale nie skonczylo sie jak zwykle,to JA Jego "nianczylam" ,a On tylko pogorszyl moje samopoczucie!

A Ci nudni ! No nei potrafie,nie moge,nie umiem! Zawsze mowilam,ze takie normalne zycie to jei la mnei,jestem czarna owca w rodzinie,jedyna bez meza,dzieci ,chociaz po 30stce!!!! Ciagle zyje jak studentka....zmieniam prace,wynajmuje pokoje,zmieniam miasta.

JA bym sie udusila z normalnym chlopakiem !!! Al ei byloby mi go zal.Bo wariat wariata zrozumie,chociaz dwoch wariatow to za duzo w jednym zwiazku! Taka wiec troche sytuacja bez wyjscia! sad

45

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

-tzn? masz na myśli to, że twój partner był taki zrównoważony i wyrozumiały do czasu? a później pękł? o co chodzi? bo mam wrażenie, że w tym zdaniu kryje się to, że twój facet też w pewnym momencie (tak jak ja) powiedział BASTA. czy się mylę?

Te wzorce nie ujawniają się nigdy tak odrazu, jak sama później zauważasz. On na początku, owszem - wydawał się bardzo wyrozumiały, a im bardziej taki był, tym bardziej mnie kusiło by sprawdzić, w którym momencie nastąpi "zmęczenie materiału" i facet pęknie.
Nawet jak to się stało, nie miałam dość. To był jakiś amok niszczenia i obserwowania jego cierpienia.

Tak jak zauważyła fufiqna, z czasem zrozumiałam, że traktowałam go tak, jak sama podświadomie wierzyłam, że chciałam być traktowana. Oczywiście role się odwróciły, spełniło się moje "marzenie".. finał znacie.

To jest taki banał, ale do bólu prawdziwe zdanie, że "Cokolwiek złego komuś czynimy, sobie czynimy."
W każdym bliskim związku ta druga osoba jest naszym alter ego i traktujemy ją zawsze tak jak chcielibyśmy traktować siebie (podświadomie oczywiście). Im bardziej siebie nie lubimy, tym z większą lubością ranimy partnera.
Dzisiaj jest to dla mnie oczywiste i nikt nie jest w stanie przekonać mnie, że cierpienie "zadawane z miłości" uszlachetnia - taki związek tez przechodziłam i był to największy koszmar.

46 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-23 15:46:32)

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

I jeszcze jedno, być może najistotniejsza uwaga w tej całej pisaninie:

To, że my jako DDD mamy skłonność do ranienia innych wynika z dzieciństwa - nie jest wadą genetyczna w mózgu, jak w przypadku całej masy socjopatów, psychopatów, których przyciągamy, a którzy doskonale wyczuwają w nas skłonności do bycia ranionym.

Niestety większość przypadków, które opisujecie - tj. wasi ex- wcale nie muszą być ddd/dda - brak empatii i wyrzutów sumienia PO wszystkim wskazuje raczej na socjopatię, a to nie jest do 'wyleczenia', to genetyczna dysfunkcja w możliwości współodczuwania emocji z innymi.
Takie osoby traktują partnerów bardziej jak postać z filmu czy gier komputerowych, której można dowalić, zdradzać, ranić - a ona po wszystkim owszem, pokrwawi pocierpi, ale na końcu otrzepie się i pójdzie dalej (w końcu ma kilka żyć). Tak widzi świat psychopata.

Tu oprócz zerwania relacji i skupienia na odbudowie siebie, nie ma szans na to samo po stronie "oprawcy", który kiedyś pod maską wyrozumiałości, wsparcia i czułości wydawał się "bratnią duszą" w ciele DDD. Jeżeli kiedykolwiek sprawiał wrażenie człowieka empatycznego było to na zasadzie wielokrotnego przekalkulowania co on będzie z tego miał, bo jeśli nic - nie zawaha się by odejść przy 1 lepszym kryzysie.
To samo z pozorowaniem emocji - często przebywając z takim człowiekiem ma się wrażenie, że jego emocje to gra..mają w sobie coś teatralnego (w końcu bardzo łatwo przesadzić grając, kiedy jedyne co można pokazać to mimika twarzy czy słowa) i pewną taka 'sztywność'.
Niby taki człowiek okazuje smutek, miłość czy zaangażowanie, a tak naprawdę nie jesteśmy w stanie tych emocji od niego zwyczajnie poczuć.
Taka oszczędność w wyrażaniu emocji dla DDD z początku wydaje się mega atrakcyjna, bo daje pozory opanowania i spokoju, dopiero z pierwszym kryzysem i cichymi dniami okazuje się, że tamta osoba w ogóle tego nie rpzeżywa, a jeśli już to tylko z pozycji :"Ja, ja..Mnie, mi."


Sposób kończenia relacji czy zachowanie tuż po kłótni, sytuacjach stresujących mówią o typie osobowości najwięcej.
DDD przeżywa, odczuwa wyrzuty sumienia po czasie, analizuje (zakłada wątki wink), pisze smsy.. Psychopaci i socjopaci po prostu zamykają drzwi za sobą pozostawiając zgliszcza, najczęściej zero kontaktu i "następny/następna proszę".

47

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

no ja jeszcze nie wiem jak się skonczy ta moja historia, na razie jadę jutro odebrać resztę rzeczy z mieszkania, dam mu znać że to robię, będzie miał szanse pogadać bo na razie oficjalnego zerwania nie było (wyszłam z założenia że po ostatnich gorzkich słowach to juz jest zbędne bo to oczywiste że odejdę). mogłam go tym tylko zaskoczyć bo dzień przed rozstaniem nie dałam tego po sobie poznać, poszliśmy razem do kina, gotowaliśmy razem, następnego dnia rano po prostu wyjechałam.

48

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

"DDD przeżywa, odczuwa wyrzuty sumienia po czasie, analizuje (zakłada wątki wink)"

HAha...to mi sie spodobalo wink)

Ja w kazdym z tych moich ex znalazlam cos z czlowieka,w sensie ,ze nie byly to jedynie roboty,chociaz mogloby sie tak wydawac. No ten moj ex co mi najbardziej zapadl w pamieci to wydawacby sie moglo ,zenie mial uczuc ,traktowal dziewczyny(w tym mnie) gorzej niz przedmioty ,keidys mi powiedzial pelen dumy,ze jedna z Jego ex skonczyla w osychiatryku tak sie zalamala po rozstaniu z Nim !!!! Psychol,moza pomyslec.ALe gdzies tam w glebi w glebi byl jak male dziecko skrzywdzone.
Powol ,powoli dowieadywalam sie jakie sa przyzyny,On sam w chwilach "normalnosci" mowil mi,ze powinnam znalezc sobie normalnego chlopaka,bo On mnei ejdynie unieszczesliwia.Oj,mial racje.

Ale On po klotni,rozstaniu reagowal jak czlowiek nie jak potwor .

Powtarzal mi czesto,ze jestesmy acy sami,JA zaprzeczalam ,bo na pewno sie nie czulam taka jak On,ale z czasem widzialam duuuzo podobienst. Te NAsze maski,ze jestesmy tacy silni,tacy obojetni na uczuci,a pod ta maska takie wrazliwe istotki smile

49

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Elle,bardzo Ci dziekuje za odpowiedz na moje pytanie wczesniejsze.
Oczywiscie zdaje sobie sprawy,ze nei ma gotowej recepty an rzwiazanie problemow i ,z epotrzeba duzo czasu.ie spodziewalam sie odpowiedzi typu: Wystarczy,ze zamkniesz sie w pokoju na trzy tygodnie,bedziesz dzien w dzien medytowala,jedla tylko kalafior wink)) ....i ci przejdzie.Eh,byloby milo gdyby to bylo tak proste,ale nie jest.

Domyslalam sie tez ,ze to jak np. z alkoholizmem(podalas nawet taki przyklad),ze to w sumie w jakims tamn stopniu na zawsze w NAs zostanie.To jak zaprogramowanie kogos,trudno zmienic od tak oprogramowanie zainstalowane w dziecinstwie i ,ktore bylo uzywane przez kupe lat!

Nie ladowac sie w chore zwiezki to mozna powiedziec ,zemozna w miare latwo rozwiazac sprawe...nei wiazac sie z nikim...wiem,ze to ucieczka przed problemem ,a nie Jego rozwiazanie,ale moze czas spedzony w samotnosci czegos tam nauczy(chociaz JA mialam dluuugie przerwy meidzy jednym koelsiem ,a drugim i jakos niewiele mi to dawalo)

Najgorsze przestac walczyc ze samym soba...i tu klaniaja sie zachowania autodestrukcyjne,niskie poczucie wlasnej wartosci. Od siebie nie uciekne.Mozna uciec od calego swiata,ale nigdy od siebei...od swoich mysli!
A to one najbardzej mecza,bo w sumei moje zwiezki nie trwaly szczegolnie dlugo,tak wycierpialam sie ,ale chyba bardziej po ich zakonczeniu,bo z momentem zakonczenia nie mijalo ,a wrecz pogarszalo,bo rozpamietywalam ,rozdrapywalam rany.To dopiero byl koszmar. Potem np. po latach jak np. z niektorymi z tych watkow z mojego zycia uporalaam sie jakos to wyrzucalam sobie ,ze tyle czasu stracilam na rozmyslanie o nich ,rozpamietywanie.I w ten sposob stracilam maseeee czasu!!!!

Kolejny problem to rodzice.Trudno tak z dnia na dzien (choc jzu od jakiegos zasu zdaje sobie sprawe ,ze maja zwiazek z moimi emocjami popapranymi) nie wiem....wybaczyc?! Nie,nawet nie o to chodzi,bo przeciez nei zrobili tego umyslnie. No,ale jednak. I sa przeciez nadal obecni w jakimsn stopniu w moim zyciem...choc meiszkam daleko od nich to czuje ich oddech na karku dzien w dzien,podczas podejmowania kazdej decyzji.No,ale zeby mnei zle traktowali to byloby lepiej sie od nich oderwac,a tak to co dbaja o mnei,zrobiliby dla mnei wszytsko ,a Ja mialabym im powiedziec : Odwalcie sie ode mnei ,bo mnei niszczycie?! Probowalam tlumaczyc,ale nie dociera do nich!!!!

Zerwac kontakt?! To troche podle ,ale poki sa pobecni w moim zyciu wydaje mis ie ,z epozostane wiecznie taki duzym,niedorozwinietym dzieciem-tak mnei traktuja.

50

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

dzieckeim ,niedzieciem oczywiscie wink Sory za literowki smile

51

Odp: Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

DZIECKIEM !!!! Ufff,tym razem udalo mi sie poprawnie napisac wink)))

Posty [ 52 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czemu MNIE nie traktowal tak jak JEJ

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024