Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1 Ostatnio edytowany przez klaudia2104 (2014-04-19 21:15:18)

Temat: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

No właśnie jak... Rozstaliśmy się juz ponad 5 miesiecy temu.. Przed Bożym Narodzeniem, a ja? Dalej pamietam, dalej cichutko płacze po kątakch i dalej nie mogę sie z tym pogodzić. To nie jest tak, że nic innego nie robie tylko użalam sie nad sobą.. Pracuje, studiuje, spotykam sie z przyjaciółmi, chodze na randki, na fitness, był nawet jakis seks, ale... Wszedzie i z każdym czuje sie "nie na miejscu".

Na początku był koszmar, pomimo że nasz zwiazek należał do tych cieżkich, byłąm świecie przekonana że to facet na całe życie, z tego co sie dowiedziałam, on też tak sądził, tak sądzili nasi przyjaciele, rodzina.  Po rozstaniu załamałam sie, płakałam, w  srodku nocy budziłąm sie przerażona tym, że nie ma go na łózku obok, wyprowadzkę pamietam jak przez mgłę, jako koszmar.  Nigdy tak bardzo nie cierpiałam po rozstaniu, ale też chyba nigdy tak bardzo nie kochałam. On w sylwestra zadzwonił z życzeniami, jednocześnie prosząc, wprost błagajac żebym z nikim sie nie przespała, a nawet jeśli to żebym mu o tym nie mówiła bo on tego nie przeżyje, mówiłam mu że przecież powinien wiedzieć, że to on jest najważniejszy.... no ale nie rozumiał. W święta pisał mi że mysłał że to jest to, że to najsmutniejsze boże narodzenie, że wierzył, że razem założymy rodzine... Ale w sumie  nic z tego nie wyszło...

Rozstanie nastapiło po rocznym, dosć burzliwym zwiazku, on upierał sie na to żebysmy nadal utrzymywali kontakt, po co? Hmm teraz tłumacze sobie tym że chciał się "wybielić", że dzieki temu uznał że "skoro ona nadal chce ze mną rozmawiac, to chyba znaczy że jej nie skrzywidziłem" a skrzywdził jak cholera, połamał serce na kawałki.

Ciągłe utrzymywanie kontaktu tylko komplikowało sprawe, słuchałam o remoncie mieszkania, mieszkania w którym mielismy mieszkać, zakładac rodzine, kochać się, dowiedziałam się że sie z kims spotyka, żyłam jego problemami, a on w pewnym sensie moimi, oszkiwałam siebie i innych że nic nie czuje, moja mama stwierdzila ze dalej czuje sie jakbysmy byli parą, mówiła do niego per zięciu, utrzymywali stały kontakt. Umawialiśmy sie na spotkania, które on potem odwoływał, sotkalismy sie kiedy naprawiał mój komputer, był tak blisko, ale jednocześnie tak cholernie daleko....A mi na szyi zaciskał sie powoli sznur...

Wygadało to tak, az do poprzedniego piątku. Wracałam w nocy z imprezy, przez dzielnice w ktorej razem mieszkalismy, a potem przez tą w której sie poznalismy. Napisałam mu smsa, że jestem w X, że wspominam  wspolne chwile, uciekajace tramwaje (co łączyło sie ze spaniem u niego), nasze najlepsze chwile. Odpisał, pisalismy do 4 nad ranem, z mocnym podtekstem, nawet lekko flirtując, wysłał mi zdjęcie swojego łóżka, mówiac o nim w kontekscie moich fantazji, o wspolnych posiłkach, droczylismy sie, w końcu poszlismy spać. W sobote, niedziele - cisza. W poniedziałek rozmawialismy na gg. Dowiedziałam się że... w sobote, gdzie w piatek mówił, że czeka go ciezki dzień pełen remontu, był na obiedzie z "kimś kogo nie znasz ale przecież ty też sie z kimś spotykałaś". Poczułam sie jakbym dostała w twarz z pięsci od Gołoty. Następnie zapytał mnie czy nie wpadłabym do niego w czwartek przed świetami pomóc mu ogarnąć wypieki na świeta, zgodziłam się, znowu iskierka nadzieji, tylko po to żeby w środe ją zgasił, twierdząc że jednak nie możemy sie spotkac, bo ktoś tam przyjeżdza i będą montować kuchnie. Popłakałam się. Pierwszy raz od dość dawna... I uznałam, że coś z tą znajomoscią trzeba zrobić bo tak dalej być nie może...

W czwartek napisałam mu smsa. Że zbliżają się moje urodziny, kolejne swieta ( Boże narodzenie pamietam jak przez mgłę bo głównie płakałam). Że niechce kolejnych świat płakać, a kolejnego roku życia rozpoczynać rozsypana. Że tęsknie, że dalej go pragnę, że jestem bardzo zmęczona, że z całego serca życzę mu szczęscia, ale.. .ale ze jeśli nie mogę być cześcią tego szczescia, nie chce też ogladać go z boku, że jeżeli jest szczesliwszy beze mnie niz ze mną, to ja już nie chce kontynuować tej znajomości, ze ja mam kolegów, przyjacioł, ale dla niego przeznaczyłam kiedys inną rolę i nie umiem tej roli zmienić, że przy żadnym innym facecie nie czułam sie tak "na miejscu" jak przy nim... Napisał tylko że sms koszmarnie długi i nie wie kidy go przeczytam, odpisałam, że nie ważne kiedy byle go przeczytał.


Od tamtej pory cisza. Wiem co to oznacza. Że nie chce, że nie kocha... I ,że zdecydował się urwać tę znajomość. A ja? Czuje pustkę, cholerną, bolesną, dziure, wyrwe w sercu. Już nie płacze, nie rozpaczam, nie chce błagać. Po prostu czuje taką jakąś niemoc, bezsilnosć. Wiem, że ta wiadomosć byłą dobra, że lepiej kontaktów nie utrzymywać niż mieć "namiastkę ukochanej osoby". Ale mam dziwne wrażenie, że już nikogo tak nie pokocham, że w moim życiu ktoś zrobił wielką wyrwę. Pusktkę.. Jak zapomnieć? Jak odżyć? Jak zacząć widzieć świat kolorowo? Co robić... Tak bardzo chcialabym z nim być, ale wiem że nic na silę.. On wyraźnie podjął decyzje... Skasowałam numer, gg, zrobiłam go dla siebie niewidocznym na fb, ale... z serca usunąć się nie da...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-04-19 21:39:14)

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Facet Cie skrzywdzil w dodatku manipuluje Toba no wiec poloz lache na niego. Z czasem z serca tez sie go pozbedziesz. Czas jest Twoim sprzymierzencem.

3

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Mam podobną sytuację, ale uwierz mi , żeby coś było muszą chcieć 2 osoby. W grudniu też mój ex mnie zostawił, potem kilka miesięcy robil wodę z mózgu- bo raz chciał raz nie. Później gdy się do niego nie odzywalam niestety spotkałam go przez przypadek i znów moje rozterki zaczęly się od nowa. Po 3 dniach od tego feralnego spotkania spotkalismy się i skonczyliśmy to raz na zawsze- a raczej on, bo się wypalil. Wiem że to boli ale musisz zrobic wszystko by o nim nie myśleć i nie rozdrapywać ran bo nigdy się z tego nie otrząśniesz. Trzymam za Ciebie kciuki bo Ci faceci skoro tak się zachowują to nie są nas warci:) Trzeba iść do przodu i faktycznie CZAS jest najlepszym lekarstwem:) Trzymaj się!:)

4

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Dobrze zrobiłaś pisząc tego SMS'a do niego. Po prostu miałaś już dość robienia sobie złudnych nadziei przez niego. Chciał się umówić z Tobą, a potem nagle się wykręcał, bo to albo tamto mu nie pasowało... bez sens. Jak by naprawdę mu zależało to by nie robił takich "uników". Żeby o nim zapomnieć potrzebujesz tylko jednego: czasu smile Dobre, że się spotykasz ze znajomymi, wychodzisz gdzieś, ciekawie spędzasz czas. Zobaczysz, że z czasem o nim całkowicie zapomnisz. Cierpliwości.

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Bardzo mi przykro, ze tak bardzo prez niego cierpialas. Ciesze sie jednak, ze zdecydowalas sie urwac z nim jakikolwiek kontakt. Wiem, ze to bardzo boli ale zobaczysz z czasem bedzie bolalo coraz mniej. Glowa do gory.

Pozdrawiam serdecznie.

6

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Przede wszystkim nie rób sobie krzywdy odgrzebując wspomnienia, albo reanimując znajomość. Całkowite odcięcie, co zresztą zrobiłaś (skasowanie nr tel., itd.) jest na początek najlepszą opcją, jedyną szansą na ratowanie samej siebie. Mój mąż myślał np., że po rozstaniu będę jego "koleżanką", że bedziemy się przepisami na ciasta wymieniać. Wybiłam mu to z głowy mówiąc, że mogłam być dla niego wszystkim, albo nikim. Ponieważ wybrał opcję drugą, uświadomiłam mu, że nie zamierzam kontynuować znajomości. Oczywiscie ze względu na wspólne dziecko muszę tolerować jego obecność w naszym życiu, ale nie mamy już o czym ze sobą rozmawiać, a jego życie mnie nie interesuje. Z czasem zacznie boleć mniej, ale pamiętaj, że to Ty tonąc w myślach o nim, sama blokujesz sobie drogę do "wyzdrowienia". Zatem odsuwaj na siłę negatywne myśli, zastępując je pozytywnymi, aż zmiana nastawienia stanie się Twoim przyzwyczajeniem. Zadaj sobie pytania: z czego jesteś dumna, co osiągnęłaś, kogo kochasz i kto kocha Ciebie, jakie są pozytywne strony sytuacji, w której się znalazłaś? A jeśli dodatkowo jesteś wierząca, poszukaj sensu w wierze, po prostu oddaj swoje życie w ręce Boga. Jakkolwiek to brzmi, istnieje siła wyższa, która kieruje naszym życiem. Jeśli będziesz w ten sposób pojmować to, co Cię spotyka, łatwiej będziesz otrząsać się z życiowych porażek. Wszystko teraz zależy tylko od Ciebie. Pożegnaj tę osobę. Fajnie, że była, ale nie jest Ci juz potrzebna. Wyciągnij wnioski, przeanalizuj ostatni raz to co się wydarzyło. Gwarantuję Ci, że po pewnym czasie spojrzysz na wszystko z odpowiednim dystansem i będziesz na siebie zła, że tyle czasu straciłaś na rozmyślania. Głowa do góry, dasz radę.

7

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Zgadzam się z przedmówczynią - to, co mnie uderzyło w opisywanej historii to to, że to był trudny związek od samego początku, ale jednocześnie przeświadczenie, że mężczyzna na całe życie. Nic bardziej mylnego. Wiem, że będąc w samym środku cyklonu myśli się, że jest się silnym, bo się kocha, a te samotne barki udźwigną całe zło świata i przezwyciężą go, w imię udanego wspólnego życia. Nie ma czegoś takiego. Te barki w końcu pękają.
Autorko, naprawdę chcesz spędzić X najlepszych lat swojego życia z takim typem, którego za samo złe traktowanie bliskiej osoby powinno się znakować i zesłać do jakiegoś getta, żeby już nigdy więcej nikogo nie skrzywdził? Tego dla siebie chcesz?
Coś Ci powiem - takie związki i tak nie przetrwają próby czasu. Można na siłę je ciągnąć jeszcze rok, może dwa. Ale w końcu kończą się z głośnym hukiem, dlatego, że nie mają fundamentu.

Dobre związki, rokujące, to takiego, w których partnerzy są dla siebie przede wszystkim przyjaciółmi, lubią się i kochają, nie chcą dla siebie krzywdy. Te tzw. "trudne" związki nie mają z nimi nic wspólnego.

Uwierz mi, przed Tobą bardzo dużo pracy, ale nagrodą jest Twoje szczęście u boku wartościowego, fajnego, odpowiedzialnego mężczyzny - tak! takich jest na pęczki! trzeba tylko umieć po nich sięgnąć smile

Wiesz co mi pomagało w trudnych chwilach? pisanie listów do mojego ex, których nigdy nie wysłałam. Pisałam ręcznie, na papierze, żeby bardziej się zmęczyć, potem chowałam do koperty i ukrywałam głęboko w szufladzie. A po kilku tygodniach wszystkie podarłam, spaliłam a popiół zamknęłam w słoiku, słoik zaś wyrzuciłam do osiedlowego śmietnika, żeby wywieźli go daleko stąd. Wiesz, podziałało naprawdę oczyszczająco.

Ale ja tego chciałam. W pewnym momencie zrozumiałam, że muszę skupić się nie na rozpamiętywaniu przeszłości, tylko skierować tę energię na osłabienie uczuć do ex - a te były różne, od złości, żalu, nienawiści, po tęsknotę, pożądanie i miłość. Nie. Szkoda energii na kogoś, kto tak parszywie traktuje drugiego człowieka. Więc całą tę energię przekierowałam na to, by te uczucia zbledły.

Nawet napisałam list, strasznie długi, do mojej podświadomości, i czytam go każdego wieczora przed zaśnięciem-piszę w nim o tym, że chcę, aby ta osoba stała się dla mnie neutralna, przezroczysta, zupełnie jak kiedyś, gdy znaliśmy się tylko jako koledzy. To pomaga. Ale wszystko sprowadza się do chęci tego, co chcesz osiągnąć.

Masz dwa wyjścia - rozpaczać kolejne miesiące i nie zauważać najdrobniejszych cudów codzienności - pąków na drzewie, wiewiórki, przebiegającej koło Ciebie itp. a możesz wybrać życie i czerpać z niego garściami po to, żebyś za jakiś czas otworzyła się na nową fajną osobę. I tym razem jestem pewna, że będziesz mądrzejsza. Nauczona doświadczeniem, już nigdy nikomu nie pozwolisz źle siebie traktować. smile Uwierz w siebie. To podstawa.

8

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

stylance, napisałam do ciebie w wątku http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1956560#p1956560 , opisz swoją historię, dobrze mówisz, jestem ciekawa jak wygladało to u ciebie:)

9

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

No i doczekałam sie czego chciałam, napisał dziś do mnie, z głupia frant, czy wróciłam do domu, potem jak zwykle opowiadał o remoncie, o tym że chciałby spróbować torta który robiłam na urodziny itp. Zapytałam się wiec czy przeczytał smsa którego mu napsiałam, i w tym momencie sie zaczeło. Zaczął mnie atakować, że co ja sobie myślę, czy sądze ze po 5 miesiącach od rozstania wrócimy do siebie i będzie super i ekstra, czy po tym jak zmarnowałam mu pół roku życia, wiecznymi awanturami, fochami i nie odzywaniem sie (ON...?)  że licze na cokolwiek, usłyszałam, że chyba zwariowałam, że mam sie zająć sobą, że utrzymywał ze mną kontakt Z GRZECZNOŚCI, bo przecież "ZAWSZE MOŻNA CZEGOŚ POTRZEBOWAĆ I WTEDY DOBRZE MIEĆ SIE DO KOGO ZWRÓCIĆ".  Na koniec wykrzyczał mi, że chyba jestem niepoważna i problematyczna i że w takim razie on będzie ograniczał ze mną kontakt bo jestem pieprznięta...

Czuje sie jakby mnie ktoś obuchem w głowe zdzielił... Co za gnojek...

10

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Wiesz klaudia, kluczem do wyzwolenia się z tego jest zrozumienie, że ten typ faceta jest niedojrzały by tworzyć związek z kimkolwiek.
On jest na etapie "łowów" i jeszcze sporo czasu upłynie zanim przewartościuje pewne rzeczy. Ciebie już zdobył. Jeszcze chciało mu się robić w Twoim kierunku cokolwiek, dopóki nie upewnił się, że "będziesz czekać", co niestety dałaś mu bardzo dobitnie do zrozumienia (tylko nie pisz mu teraz, że nie będziesz, bo on i tak czuje jak jest wink).
I zapamiętaj- nie ma w tym Twojej winy. Po prostu jesteście na innych etapach w życiu i świadomości: on chce się jeszcze pobawić, pokorzystać z życia (tak, chce poznać jeszcze kilka panienek, wie że ma wiele "opcji" i nie potrafi narazie z tego zrezygnować - a raczej nie chce).
Im bardziej będziesz naciskać, tym bardziej on będzie chciał się wydostać z tej klatki - w jego odczuciu.

Dla Ciebie to był ktoś z kim chciałaś planować przyszłość, dla niego - to była świetna zabawa, która sprawdzała się, dopóki nie zaczęła przypominać regularnego związku, gdzie są deklaracje i zobowiązania - tutaj zabawa się kończy.
Więc pozwól chłopcu się bawić. Wcale nie musisz czekać aż on dorośnie, zwłaszcza że nie masz gwarancji kiedy i czy w ogóle to się stanie- niektórzy nie czują potrzeby bycia dorosłym nigdy.
On jest takim 5-latkiem emocjonalnie, od którego nie możesz wymagać tego by zachowywał się jak 30 latek np. On może taki będzie za 10-15 lat, a może nigdy. Dopóki będzie spotykał kobiety gotowe zaniżać swoje wymagania względem niego i dawać mu wszystko czego chce, nie żądając niczego w zamian i płakać po nim, kiedy rozkapryszony chłopczyk odejdzie, dopóty on nie będzie czuł potrzeby i sensu żeby zmieniać swoje zasady.

11

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...
Elle88 napisał/a:

Wiesz klaudia, kluczem do wyzwolenia się z tego jest zrozumienie, że ten typ faceta jest niedojrzały by tworzyć związek z kimkolwiek.
On jest na etapie "łowów" i jeszcze sporo czasu upłynie zanim przewartościuje pewne rzeczy. Ciebie już zdobył. Jeszcze chciało mu się robić w Twoim kierunku cokolwiek, dopóki nie upewnił się, że "będziesz czekać", co niestety dałaś mu bardzo dobitnie do zrozumienia (tylko nie pisz mu teraz, że nie będziesz, bo on i tak czuje jak jest wink).
I zapamiętaj- nie ma w tym Twojej winy. Po prostu jesteście na innych etapach w życiu i świadomości: on chce się jeszcze pobawić, pokorzystać z życia (tak, chce poznać jeszcze kilka panienek, wie że ma wiele "opcji" i nie potrafi narazie z tego zrezygnować - a raczej nie chce).
Im bardziej będziesz naciskać, tym bardziej on będzie chciał się wydostać z tej klatki - w jego odczuciu.

Dla Ciebie to był ktoś z kim chciałaś planować przyszłość, dla niego - to była świetna zabawa, która sprawdzała się, dopóki nie zaczęła przypominać regularnego związku, gdzie są deklaracje i zobowiązania - tutaj zabawa się kończy.
Więc pozwól chłopcu się bawić. Wcale nie musisz czekać aż on dorośnie, zwłaszcza że nie masz gwarancji kiedy i czy w ogóle to się stanie- niektórzy nie czują potrzeby bycia dorosłym nigdy.
On jest takim 5-latkiem emocjonalnie, od którego nie możesz wymagać tego by zachowywał się jak 30 latek np. On może taki będzie za 10-15 lat, a może nigdy. Dopóki będzie spotykał kobiety gotowe zaniżać swoje wymagania względem niego i dawać mu wszystko czego chce, nie żądając niczego w zamian i płakać po nim, kiedy rozkapryszony chłopczyk odejdzie, dopóty on nie będzie czuł potrzeby i sensu żeby zmieniać swoje zasady.

Wiesz, co? Najgorsze jest to, że masz racje, on jest kompletnie niedojrzały emocjonalnie, pomimo tego, że ciagle zapierał się, że marzy o założeniu rodziny itp, dosć wczesnie stracił rodziców, jego mama zmarła jak miał jakieś 13 lat, ojciec 5 lat później, był zawsze skazany na siebie i chyba utknął emocjonalnie na etapie tego 13 latka....

12

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Tak. z czasem zrozumiesz, że nie mogłaś i nie możesz mu pomóc. On sam musi dojść do pewnych wniosków, tak jak Ty musisz pozwolić mu odejść i znaleźć kogoś, kto ma podobne oczekiwania do Twoich. On nie miał, mówił Ci tylko to, co czuł że chcesz od niego usłyszeć.

13

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Albo jeszcze inaczej, ubzdurał sobie że czas założyć rodzine, bo metryka goni, koledzy sie hajtają, tylko szkoda że w miedzy czasie nie przemyslał na czym tak naprawde polega ta rodzina, zwiazek, miłosc itp... wieczne wymagania, zero kompromisów i wszytko pod "jego dyktando" to raczej nie recepta na szczesliwe życie...

14

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Dokładnie. rozsądek mu podpowiadał, że czas się ustatkować, ale poziom rozwoju i "trociny" w głowie mu realizację uniemożliwiały.
Powiem Ci jak będzie dalej.

Za jakiś czas, być może bardzo niedługo, pozna pierwsza lepsza dziewczynę i żeby udowodnić Tobie (a tak naprawdę sobie wink) jak bardzo się pomyliłaś (a to będzie dowód, że trafiłaś w sedno) będzie traktował ten związek "bardziej serio". Być może zaryzykuje i spróbuje z nią związku na poważnie. Ty będziesz zachodziła w głowę, jak koleżanka z innego wątku, że "Jak to możliwe? Taka nagła zmiana? A dlaczego nam się nie udało?!".
A to będzie taka sama szopka i teatrzyk. Będzie chciał przy jej pomocy "odkupić swoje winy" względem Ciebie, ale bądź pewna, że z takimi intencjami nie zbuduje trwałej relacji.
On coś zniszczył bezpowrotnie. A Ty bądź mądrym nauczycielem i pozwól mu ponieść trwałe konsekwencje.

15

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...
Elle88 napisał/a:

Dokładnie. rozsądek mu podpowiadał, że czas się ustatkować, ale poziom rozwoju i "trociny" w głowie mu realizację uniemożliwiały.
Powiem Ci jak będzie dalej.

Za jakiś czas, być może bardzo niedługo, pozna pierwsza lepsza dziewczynę i żeby udowodnić Tobie (a tak naprawdę sobie wink) jak bardzo się pomyliłaś (a to będzie dowód, że trafiłaś w sedno) będzie traktował ten związek "bardziej serio". Być może zaryzykuje i spróbuje z nią związku na poważnie. Ty będziesz zachodziła w głowę, jak koleżanka z innego wątku, że "Jak to możliwe? Taka nagła zmiana? A dlaczego nam się nie udało?!".
A to będzie taka sama szopka i teatrzyk. Będzie chciał przy jej pomocy "odkupić swoje winy" względem Ciebie, ale bądź pewna, że z takimi intencjami nie zbuduje trwałej relacji.
On coś zniszczył bezpowrotnie. A Ty bądź mądrym nauczycielem i pozwól mu ponieść trwałe konsekwencje.

Wiesz, resztki rozumu podpowiadają mi że to jednak nie do końca ze mną jest coś nie halo... w końcu to jego pierwsza miłość zostawiła go tuż przed zaręczynami dla faceta z którym teraz na fb wygladają jakby mieli sobie z dziubków jeść, kupili mieszkanie, zaręczyli się itp, potem kilka lżejszych związków, następna kobieta miała dziecko z poprzedniego zwiazku, powielił się schemat, związek, mieszkanie razem i ... po roku rozstanie, potem lżejszy związek i ja, teraz sie "spotyka z róznymi osobami", takze czekać na następny "super hiper poważny związek".

Generlanie może jestem szurnieta że to analizuje, ale przychodzą mi dwa rozwiazania do głowy, albo na siłe chce dogonić pierwszą dziewczynę, stąd idiotyczne pomysły, typu kupowanie mieszkania w szczerym polu, czy te wszystkie "super powazne zwiazki", albo własnie tak jak pisałam, czuje ze metryka bije, tylko w głowie siano..

16

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Wiem, że ciężko zapomnieć. Jednak z czasem Ci przejdzie i tylko chwilami będziesz go wspominała smile

17 Ostatnio edytowany przez synthetica (2014-04-22 17:51:30)

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Hej klaudia,
ja też miałam do czynienia z takim panem. Formalnie miał lat 30, był po kilkuletnim trudnym związku, z którego ma dziecko. Podobnie deklarował wielkie chęci i plany rodzinne i mam wrażenie, że ? jak zauważyła Elle ? niestety traktował je wyłącznie jako emocjonalne narzędzie do zdobycia mnie. Jak już mi puściły blokady i się zakochałam, to po miesiącu objawił prawdziwe, psychopatyczne oblicze manipulanta-egoisty. W przerażeniu zerwałam, potem próbowałam to odkręcać, wmówiłam sobie samej przesadnie ostrą reakcję i brak wyrozumiałości. Przepraszałam, przekroczyłam niestety granice własnej godności. Pan się odgrywał, aż się odegrał podobnie do tego Twojego, tylko sporo ostrzej. Jak opowiadam znajomym sytuację ze szczegółami, to się chwytają za głowę. Elle ma rację, to zachowania niedojrzałych i nieempatycznych egoistów. Uciekaj. Za parę tygodni albo miesięcy będzie lepiej, o ile naprawdę pozwolisz samej sobie odejść. Posłuchaj sobie tematycznie adekwatnej piosenki Ane Brun ? To let myself go (do znalezienia na yt).

18

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...
klaudia2104 napisał/a:

Wiesz, co? Najgorsze jest to, że masz racje, on jest kompletnie niedojrzały emocjonalnie, pomimo tego, że ciagle zapierał się, że marzy o założeniu rodziny itp, dosć wczesnie stracił rodziców, jego mama zmarła jak miał jakieś 13 lat, ojciec 5 lat później, był zawsze skazany na siebie i chyba utknął emocjonalnie na etapie tego 13 latka....

Nie tłumacz go przeszłością! Każdy ma własny rozum i albo chce zmian, albo jest mu tak wygodnie. Znam wielu pocharatanych okrutnie przez los i zdecydowana większość z nich zrobiła wszystko, żeby nie powtórzyć błędów ich rodziców - dojrzała bo tego chciała i nad tym pracowała. A znam też takich, którzy pomimo całkiem fajnych rodzinnych relacji nie są w stanie udźwignąć własnych zobowiązań.

Niestety, co do niedojrzałości to tego też trzeba się nauczyć - ale jak? tego jeszcze nie wiem - że dojrzałość emocjonalna nie idzie w parze z metryką. W przyszłości poznasz wielu mężczyzn - żonatych/rozwodników, ojców dzieci, którzy mając lat 30, 40, 45 czy 55 cały czas będą rywalizować z własnym ego o to, które zdobędzie tych kobiet więcej.

Wielu jest takich, którzy po prostu "kochają" zbyt wiele kobiet jednocześnie i to nie chodzi o ilość w ich przypadku, a nieumiejętność znalezienia szczęścia, satysfakcji uczuciowej, emocjonalnej i fizycznej z jedną konkretną babką. Tacy, nawet jeśli zapalają się szybko jak zapałki i pędzą do składania płomiennych deklaracji - że kochają/uwielbiają/świata nie widzą a przed "nami" wspaniała przyszłość - oni gasną równie szybko, jak się zapalają. Wystarczy, że zacznie dopadać ich proza wspólnego życia i partnerka traci na atrakcyjności a zyskuje ta, u której trawa jest bardziej zielona, bo ta druga na pewno zawsze ma świetne dni, jest uśmiechnięta nawet przez sen i nigdy nie zdarzyło się jej zepsuć obiadu.

TO wychodzi dopiero po czasie, dlatego jak napisałam wcześniej, nie mam bladego pojęcia w jaki sposób odróżnić takich facetów po to, by znowu nie wpakować się w syf z jednym z nich, ale krokiem do sukcesu jest zrozumienie, że i tacy istnieją, a to, że ktoś mówi.... Można powiedzieć wszystko.

19

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

stylance, znowu się zgadzam, ja się sparzyłam teraz na takim PŁOMIENNYM facecie i boję się znowu wpakowac to samo. nie wiem po czym poznac tych NORMALNYCH...

20

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

A uwierzysz mi, jak Ci powiem, że w pewnym sensie, nie masz wpływu na to kogo poznajesz i wybierasz? Znam to uczucie + strach przed osobą, która znowu zdradzi, bo przecież ludziom teraz to tak łatwo przychodzi-zupełnie jak pożarcie rogalika z czekoladą na śniadanie.
Ale nie ma się co bać - inaczej doprowadzisz do sytuacji, że w każdym będziesz widziała potencjalnego wroga.

Moim zdaniem na początek wystarczy podejść do nowej znajomości na chłodno, poumawiać się niezobowiązująco na randki, zobaczyć jak dana osoba zachowuje się w różnych sytuacjach, czy nam takie zachowanie odpowiada. Nie deklarować i nie oczekiwać deklaracji. Zrobić wszystko, żeby te początki były jak najbardziej niezobowiązujące i spokojnie zaczekać na rozwój sytuacji.

Uciekać, jeśli...
- partner/partnerka nie uszanuje Waszej prośby o czas i spokojne poznawanie siebie, bez ciśnienia, nacisku itp.
- partner/partnerka podczas spotkań opowiadając różne historie ze swojej przeszłości: nabija się z byłych partnerów, mówi o nich z pogardą, przechwala się jak to zostawił partnerkę bo pojawiła się nowa i w zasadzie tę "starą" wystawił za drzwi itp.; jak facet opowiada, że jego była wisiała mu ciągle w kieszeni a sama nic z siebie nie dawała -> takie zachowania pokazują Wam/Nam jak my zostaniemy potraktowane, gdy zaczniemy tej drugiej stronie uwierać
- partner/partnerka wyskakuje z deklaracjami różnej treści już po kilku tygodniach znajomości - wyznania miłości, wspólne zamieszkanie, ślub, dzieci i kotek na kominku - UCIEKAĆ!
- czujecie, że partner/partnerka nie jest w pierwszej kolejności Waszym przyjacielem i Was nie lubi, a jej/jego zainteresowanie to chemia na fizyczność i zajawką nową osobą w życiu.

Zdaję sobie sprawę, że w przypadku wielu młodych dziewczyn takie chłodne podejście do nowej relacji jest szalenie trudne, bo każda w zasadzie widzi "i żyli długo i szczęśliwie w domku na kurzej stopce z rumianymi maluszkami", ale to jest właśnie często klucz do nieudanych małżeństw i późniejszych rozwodów. Dziewczyny wybierają źle pod ciśnieniem.

I co więcej - musicie zrozumieć, że to WY wybieracie partnerów/partnerki a nie oni/one Was - nie musicie godzić się na "pierwszą, lepszą", która właśnie wykazuje zainteresowanie bo od roku nie byłam/byłem na kawie z kimś bliskim. Powinniście wybierać i przebierać dotąd, aż będziecie pewni, że z tą osobą warto zaryzykować i zrobić ten krok dalej.

21

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

A ja sie krece wkoło... Dziś znowu napisał... Po awanturze spokoju miałam 1 DZIEŃ. Wstałam właczam kompa, tadam wiadomość od X, miła przyjacielska, normlana, zanim przemyslałam sytuacje odpisałam... Ja mam wrażenie ze w naszej relacji najwiekszy problem polega na tym, żeby on zrozumiał, że skoro mnie nie chce to stracił mnie całą, a nie wybiera tylko miłe rzeczy ze mnie, a ja że skoro on mnie nie chce to mam go olewać ;/

22

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Klaudia, szkoda Ciebie dziewczyno! Twój ex jak sama stwierdziłaś jest niedojrzały i według mnie niepotrzebnie sobie robisz nadzieję. Utrzymując z nim kontakt tylko skazujesz się na cierpienie. Czas zamknąć pewien rozdział w życiu, ruszyć naprzód i być szczęśliwą BEZ NIEGO! Da się, uwierz mi na słowo. Byłam w podobnej sytuacji, zamknięta na innych mężczyzn. Nie mogłam się przełamać i zawsze kończyło się tylko na koleżeństwie albo urwaniu kontaktu, bo tak naprawdę nikt nie mógł dorównać mojemu ex. Pewnego dnia po całej nocy przepłakanej postanowiłam, że tak dłużej być nie może i jestem warta czegoś więcej, chce być kochana, a nie tylko wiecznie błagać o miłość mojego byłego. Wzięłam się w garść i teraz mam przy sobie mężczyznę, który jest kompletnie inny od mojego ex i to mi się w nim chyba najbardziej podoba;) Wiadomo, że sentyment pozostaje zawsze, bo mój były był jakąś częścią mojego życia, odzywa się do mnie i chyba trochę żałuje tego, że mnie rzucił, ale ja mu nie odpisuję, wiem, że tak jest lepiej i Tobie naprawdę radzę to samo. Klaudia, nie ma sensu żyć przeszłością, naprawdę:) Jeszcze poznasz kogoś, kogo pokochasz, to tylko kwestia czasu. Życzę Ci wytrwałości:)

23

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...
klaudia2104 napisał/a:

A ja sie krece wkoło... Dziś znowu napisał... Po awanturze spokoju miałam 1 DZIEŃ. Wstałam właczam kompa, tadam wiadomość od X, miła przyjacielska, normlana, zanim przemyslałam sytuacje odpisałam...

Dopóki nie zrozumiesz, że wcale nie jesteś lepsza od niego (bo mu odpisujesz), nie uwolnisz się. Dajesz sobą manipulować, bo TEGO CHCESZ, choć zaprzeczasz. Przestań zgadzać się na to, żeby tak Tobą huśtał. Weź się ogarnij i przestań reagować- to już musi być dla Ciebie ktoś obcy. Potraktuj jego wiadomości jak wiadomości innych przypadkowych osób, przez które czasami jesteśmy zaczepiani - dostajesz taką wiadomość, zamykasz okienko i idziesz do swoich zajęć.

wybacz za dosadne słowa.

24

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...
stylance napisał/a:
klaudia2104 napisał/a:

A ja sie krece wkoło... Dziś znowu napisał... Po awanturze spokoju miałam 1 DZIEŃ. Wstałam właczam kompa, tadam wiadomość od X, miła przyjacielska, normlana, zanim przemyslałam sytuacje odpisałam...

Dopóki nie zrozumiesz, że wcale nie jesteś lepsza od niego (bo mu odpisujesz), nie uwolnisz się. Dajesz sobą manipulować, bo TEGO CHCESZ, choć zaprzeczasz. Przestań zgadzać się na to, żeby tak Tobą huśtał. Weź się ogarnij i przestań reagować- to już musi być dla Ciebie ktoś obcy. Potraktuj jego wiadomości jak wiadomości innych przypadkowych osób, przez które czasami jesteśmy zaczepiani - dostajesz taką wiadomość, zamykasz okienko i idziesz do swoich zajęć.

wybacz za dosadne słowa.

Ja to wszystko wiem... Jestem juz sytuacją zmęczona... Plącze się, wije i nic z tego nie wychodzi...

25

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

To przestań się plątać, wić, a zacznij działać smile
No kobieto, weź się w garść. Zrób sobie żelazny plan na początek - na kartce wypisz i czytaj go codziennie i stosuj się do niego, noś w torebce, w kieszeni od spodni, cokolwiek - ale zorganizuj się.

26

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...
stylance napisał/a:

To przestań się plątać, wić, a zacznij działać smile
No kobieto, weź się w garść. Zrób sobie żelazny plan na początek - na kartce wypisz i czytaj go codziennie i stosuj się do niego, noś w torebce, w kieszeni od spodni, cokolwiek - ale zorganizuj się.

Staram się. Dzisiaj od rana chodze chora że nie ma od niego odzewu, ale z drugiej strony sie ciesze. Chciałabym ten kontakt utracic na dłuższy czas, zobaczyć że sie da życ, ale co ja już staje na nogi to on wyrasta jak spod ziemii, ale są też plusy, żeby nie bylo że tylko się umartwiam smile W środę byłam na randce, fajny chłopak,dobrze nam sie rozmawiało, spacerowało, niestety do końca maja jest za granicą... Na majówkę uciekam do rodziców, rower, przyjaciele itp. Muszę zając głowę przyjemnymi rzeczami wink

27

Odp: Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...
klaudia2104 napisał/a:

Staram się. Dzisiaj od rana chodze chora że nie ma od niego odzewu, ale z drugiej strony sie ciesze. Chciałabym ten kontakt utracic na dłuższy czas, zobaczyć że sie da życ, ale co ja już staje na nogi to on wyrasta jak spod ziemii, ale są też plusy, żeby nie bylo że tylko się umartwiam smile W środę byłam na randce, fajny chłopak,dobrze nam sie rozmawiało, spacerowało, niestety do końca maja jest za granicą... Na majówkę uciekam do rodziców, rower, przyjaciele itp. Muszę zając głowę przyjemnymi rzeczami wink

To albo chodzisz chora, albo się cieszysz wink
Skoro chcesz utracić kontakt - zmień numer albo powiedz wprost, że nie życzysz sobie żadnego kontaktu z jego strony.
Co do randki - good! smile

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak zapomnieć? Czyli wielka wyrwa w sercu...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024