Witam Was.Mam problem z mezem.Zaczne od tego ze razem jestesmy 11lat.7lat po slubie cywilnym,2 lata po koscielnym.Mamy 2letnia corke i ja mam jeszcze 12 letniego syna z pierwszego malzenstwa.Moj maz ma problem z alkoholem ,codziennie po pracy pije piwo,nie raz zdarza sie ze przychodzi pijany do domu.On nie widzi problemu natomiast ja go widze.Gdy przychodzi pod wplywem alkoholu to zaczynamy sie klocic na oczach dzieci kilka razy byla wzywana policja maz mial zalozona Niebieska Karte ale gdy poprawil sie na pare miesiecy to ja ja zamknelam.No i zaczelo sie znow picie, maz potrafil pojsc ,do pracy w piatek a po niej juz nie wracal do domu dopiero w niedziele lub w poniedzialek.
Jak zwykle tlymaczyl sie tym ze nie potrafi odmowic kolegom ze ma za duzo na glowie itd.Zostawia mnie sama z dziecmi i ma wszystko wiecie gdzie...Do tego doszly narkotyki.Wiele razy obiecywal poprawe i przepraszal ale to jest na tydzien ,dwa moze miesiac gora.Pracownik Mopsu widzac co sie dzieje skierowal sprawe do Miejskiej Komisji Rozwiazywania Problemow alkoholowych ale on sie tam nie stawial ani na terapie antyalkoholowa.Ja widzac co sie ze mna dzieje poszlam na terapie dla osob wspoluzaleznionych zeby pomoc sobie . Najgorsze jest to ze jestem uzalezniona od niego finansowo ja nie pracuje i nie mam mozliwosci pojscia do pracy bo nie mam co zrobic z corka nie mam wsparcia ze strony swojej rodziny ojciec nie zyje matka ma rente na glowe tesciowie tez alkoholicy ostatni raz tesciowa widziala sie z wnukami na slubie koscielnym ....Utrzymuje sie z pensji meza oraz swiadczen rodzinnych a tak nie raz brakuje nam na chleb.Mieszkam w prywatnej kamienicy czynszu jest prawie 700 zl mam dodatek mieszkaniowy ale dochodza inne oplaty jak prad gaz tvNa corke wydaje okolo 300zl wiadomo pampersy mleko modyfikowane chusteczki nawilzajace leki ubrania buty nie mowiac juz o starszym synu.
Boje sie ze sama nie dam rady utrzymac dzieci i mieszkania.Nie raz myslalam o rozwodzie badz o separacji nie wiem tez czy w sadzie okregowym dostane chociaz separacje majac slub koscielny
Maz ma swietny kontakt z corka ona go tak kocha,. coreczka tatusia ale co z tego skoro on nie chce sie zmienicZachowuje sie jak nastolatek w tygodniu pracuje a w weekendy balanguje.I tak juz od stycznia co drugi trzeci weekend.Ma tu kolege 3 bramy dalej ktory ma mieszkanie i tak razem cpaja i pija.Nic nie daja tez dlugie rozmowy z nim ani rozmowa z dzielnicowym.Wczoraj na przyklad przyszedl nawalony jak swinia a ze po raz enty nie chcialam go wposcic do mieszkania to urwal mi klamke do drzwi a jak wszedl do mieszkania to zabral mi z portfela 200z i wyszedl.Dzis rano dzwonil jak zwykle z przeprosinami a jak mu powiedzialam ze mysle o separacji to mi powiedzial ze bez niego zgine a pozatym on sie nie wyprowadzi bo nie ma gdzie i jest meldowany i tak bedziemy razem mieszkac.Nie wiem co mam robic pozew mam napisany o separacje tylko kwestia czy go zloze
koleżanką mi powiedziala zeby poczekac jeszcze troche az corka pojdzie do przedszkola we wrzesniu to moze znajde prace na jedna zmiane inna ze tak owszem ale dziecko w przedszkolu choruje czesto i a kto bedzie sie nia zajmowal gdy zachoruje.Jestem tym wszystkim zmeczona psychicznie ifizycznie non stop mam hustawki nastrojow doradzcie cos
Postaw mu ultimatum alkohol lub rodzina. W przypadku mojej rodziny to poskutkowalo. Jesli Cie kocha to pojdzie sie leczyc. Pomysl o dziecku.
A jakie znaczenie ma ślub kościelny dla orzeczenia separacji? Żaden.Nie mamy w Polsce prawa wyznaniowego tylko cywilne. Tak więc sąd spokojnie może orzec separację czy też rozwód niosący skutki prawne. Aczkolwiek w świetle prawa kanonicznego nadal będziecie małżeństwem, wtedy trzeba się strać przed sądem kościelnym o unieważnienie małżeństwa.