Mam problem ze swoim eks(nazwijmy go T). Poznaliśmy się ponad 5 lat temu w pierwszej klasie liceum. Była to moja pierwsza miłość i podobno ja byłam też taką "jego pierwszą poważniejszą kobietą ", jeżeli można powiedzieć, że w wieku 17-18 lat coś jest poważne. Byliśmy w sobie strasznie zauroczeni i bardzo "przeżywaliśmy" nasz związek.
Po jakimś czasie zrobiło się bardzo toksycznie... po ok pół roku związku zaczęło się robić nie fajnie.. były łzy, rozstania i powroty... On zawsze do mnie wracał i zawsze o mnie zabiegał w momencie gdy ja się oddalałam od niego. nie pozwalał mi odejść. nie mogliśmy się rozstać. Trwało to 2 lata. On miał manie porównywania mnie z innymi kobietami(to było chore) upewniał się, że to jednak ja jestem tą najlepszą(robił takie swoje stałe numery jak np jeżdżenie do innych z kwiatami i patrzenie na ich reakcje, czy uda mu się zbajerować dziewczynę czy też nie, a potem się z nich śmiał często)... po jego 3 takiej akcji powiedziałam dość.. dostał w twarz jak się dowiedziałam, że coś takiego zrobił. próbował przepraszać.. nie odbierałam, nie reagowałam. Po tygodniu od tego zdarzenia przyjechał zdenerwowany po swoje rzeczy mając pewną dziewczynę w samochodzie(to była ta kobieta przez którą dostał w twarz jak się dowiedziałam, że był u niej z kwiatami). Nie odzywał się już do mnie, za to po miesiącu czasu był już w związku z tą dziewczyną, (nazwijmy ją Ania). Uważam, że to bardzo szybko, o wiele za szybko by po takim "ciężkim" naszym związku wejść od razu w nowy związek. Ja się do niego w ogóle nie odzywałam, po prostu się odcięłam. Po jakiś niecałych 2 miesiącach jego związku zaczął do mnie pisać...
Były to wiadomości, że wreszcie sobie znalazł cudowną kobietę, z którą jest bardzo szczęśliwy, i ją cały czas wychwalał jaka to ona nie jest cudowna. Zaczęło to być w pewnym momencie trochę upierdli** , ale zachowywałam spokój i pisałam, że cieszę się, że znalazł sobie kogoś takiego i że jest szczęśliwy.
I widząc to, że nie robi to na mnie żadnego wrażenia wypisywał jeszcze więcej do mnie. Pisał cały czas, jaka to ona nie jest cudowna, "że moje oczy były puste a ona (ta ania) ma w nich to coś" itd. mówił cały czas jak ją bardzo kocha. Potem zaczął się mnie wypytywać czy ja kogoś mam i czy z kimś spałam, czy poszłam już z kimś do łóżka bo on to MUSI wiedzieć. Był strasznie nachalny i natarczywy w tych pytaniach czy mam jakiegoś partnera z którym spałam itd. Mówiłam mu, że to nie jest już jego sprawa, co go jeszcze bardziej "prowokowało". Po czasie powiedziałam, że się z kimś spotykam, ale nie będę o nim mówić bo ten z którym się spotykam by sobie tego nie życzył. To zaczął pisać z pretensjami "czemu ja dla niego taka nie byłam jak byliśmy razem"( w sensie, że bardzo się bał, że jestem lepsza dla tego z którym się spotykam niż dla niego). ( on cały czas był z tą swoją anią).
Doszło nawet do takiej sytuacji, ze jak zobaczył mnie z jakimś innym mężczyzną to dzwonił jak głupi i mówił, że mnie odwiezie do domu. Zazdrosny był cały czas o mnie. Czy to jest możliwe, że ją kochał naprawdę tak jak mówił?
Po jakiś 5 miesiącach ich "cudownego" związku przyjechał do mnie. Powiedział, że on tylko mi ufa i że tamta ania go chyba zdradza i chciał żebym ja się dowiedziała wszystkiego na jej temat, oraz umówiła się z jej poprzednim partnerem i wypytała o nią. Uznałam, że to chore co on robi i nie zgodziłam się na to. Miał pretensje, że się nie zgodziłam ale nadal chciał się ze mną spotykać. Chciał tez seksu ode mnie... próbował mnie całować.... ( przeżywał tamtą Anię i próbował zapomnieć o niej dzięki mnie? ).
No ale tamta ania jednak odeszła od niego dla kogoś innego z kim była wcześniej... Widać było, że to przeżył, że było mu z tym bardzo źle... I tutaj jest pytanie do Was, czy to jest możliwe by coś do niej poważnego czuł a mimo wszystko był zazdrosny o mnie? Czemu chciał wzbudzić we mnie zazdrość? Teraz już ponad półtorej roku z nią nie jest... lecz cały czas się kręci w okół mnie, zachowuje się jak taki pies ogrodnika, który sam nie weźmie i nikomu nie da... to się już ciągnie 5 rok, że on nie odpuszcza...
Mamy po 22 lata chociaż mam wrażenie, że on zatrzymał się na rozwoju emocjonalnym w wieku 15 lat..