Nosze aparaty słuchowe poniewaz mam niedosłuch. Niedosłuch nie jest jakis duzy ale skutecznie przeszkadza w rozmawianiu i nie mam przez to przyjaciół. Czy ktos wie co zrobić.
Nie przejmuj sie tonie sa prawdziwi ludzie a co do przyjacio przyjdzie czas i beda od serca a ile masz lat ?
Przede wszystkim nie przejmuj się tym, że jesteś niedosłyszący. Nie cały świat składa się z ludzi takich, których spotkałeś - takich, którzy śmieją się z rzeczy całkowicie przez Ciebie niezależnych. Rozumiem, że kiedy nosisz aparat słuchowy słyszysz lepiej, więc chyba nie ma problemu, żeby wyjść gdzieś do pubu, klubu.. a może masz siostrę / brata? W towarzystwie zawsze raźniej.
Nie rozumiem ludzi, ktorzy siemeja sie z czyjegos nie szczescia.
Ale nie ma sie czym przejmowac, znajdziesz przjaciol mimo tego, ze masz taki problem i im nie bedzie to przeszkadzalo.
Takich ludzi jest pełno
nie przejmuj się nimi, znajdziesz jeszcze przyjaciół i nie zapominaj o naszym forum
ludzie potrafią oceniać innych nie patrząc na samych siebie...
Hej. Ja też mam niedosłuch, a dokładniej nie słysze na jedno ucho. Rozumiem Cie doskonale, sama nie nosze aparatu bo mi to strasznie przeszkadzało na początku (wiem kwestia przyzwyczajenia) a po drugie chyba z powodu ludzi własnie..
Przyjaciół znajdziesz ![]()
A kto się smieje? Ludzie na ulicy czy osoby ktore juz znasz? Ile masz lat? Mi się wydaje że dzieci i nastolatki maja najgorzej np. w szkołach.
Nie przejmuj się nimi...to znaczy, że oni nigdy w swoim życiu nie przeżyli niczego, co mogłoby ich chociaż trochę nauczyć życia. To, że jesteś niedosłyszący wcale nie wyznacza tego, że jesteś gorszy. Mam przyjaciółkę. Nie jest w takiej samej sytuacji jak ty - jest sparaliżowana. Nie potrafi chodzić, nie umie utrzymać w rekach nawet szklanki, bo ma tak powykręcane dłonie i inne dolegliwości. Jednak nie jest osobą samotną. Ma wielu przyjaciół i znajomych, bo trafiła na ludzi, którzy nie patrzą na wady zewnętrzne, na jej niedoskonałości. Tobie też się to przydarzy. Wystarczy poszukać, znaleźć kogoś z podobnymi zainteresowaniami, co ty. W każdym razie życzę powodzenia:)
Taka już jest mentalność ludzka.. Nie akceptuję niczego, co w jakiś tam sposób odbiega od ich pojęcia normalności, ale to świadczy tylko o takich osobach jak bardzo są ubogie, może nam ich być tylko żal, bo na to nie znaleziono jeszcze lekarstwa. Nie martw się, wartość człowieka ocenia się po jego gestach, czynach, słowach. Z pewnością wokół Ciebie jest wielu pełnowartościowych ludzi, ich odnalezienie to tylko kwestia czasu, dobro zawsze odnajdzie drogę do drugiego dobra
Pamiętaj, że sposób w jaki traktujemy drugiego człowieka, "zemści" się na nas w przyszłości, dlatego nie reaguj na docinki, głupie komentarze i inne przykrości, pokaż w ten sposób swoją wyższość i mądrość, mniej inteligentnym ludziom pozostają takie zachowania, bo czym innym mogli by się oni wykazać?
Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki ![]()
Nie przejmuj się tymi ludźmi. Ja słyszę doskonale ale mam inną wadę- niedowidzę. I mimo, że w okularach widzę dobrze to niektórzy też się ze mnie śmiali że jestem ślepa, noszę okulary itp. Tak już jest z ludźmi, że śmieją się z cudzego nieszczęscia. A prawdziwych przyjaciół znajdziesz bo dla nich nie będzie ważne że niedosłyszysz. Z cierpliwością będą pewnie powtarzać kilka razy abyś usłyszał. ![]()
Przede wszystkim- głowa do góry! Nie ma co się zamartwaić ![]()
10 2009-09-29 12:43:54 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2009-09-29 12:44:14)
Dlaczego przejmujesz sie smiechem innych?Warto z takimi pójść na kawę?
Przeciez oprócz tego ,ze nosisz aparaty słuchowe masz jakieś hobby ,a w kręgu ludzi o podobnych zainteresowaniach mozna znaleźć mnóstwo zyczliwych.
kalectwo nie jest uposledzeniem! Pozytywne nastawienie nie jednego przyjaciela przyciągnie))))
"Głupota - tu nawet mądrość jest bezsilna"
To przykre, że trafiasz na ludzi, którzy zachowują się w ten sposób. Jeśli śmieją się z Ciebie z powodu aparatu, to nie warto sobie nawet takimi osobami zaprzątać głowy.
Z tytułu wątku wynika, że problemem jest wyśmiewanie innych, a piszesz, że niedosłuch uniemożliwia Ci rozmawianie z innymi i przez to nie masz przyjaciół. Może to jest kwestia złego dobrania aparatu? Czasami warto odwiedzić kilku specjalistów.
Nosze aparaty słuchowe poniewaz mam niedosłuch. Niedosłuch nie jest jakis duzy ale skutecznie przeszkadza w rozmawianiu i nie mam przez to przyjaciół. Czy ktos wie co zrobić.
jest na to dość prosty sposób. Odpowiadaj uprzejmością, np jeśli ktoś ci dotnie, podziękuj z uśmiechem i idź dalej, zobaczysz że wprawisz innych w osłupienie i wstyd;)
Ja nosze aparaty od 14 lat. Mialam wtey 13 i aparaty zakladane za uszy. Nikt sie ne smial. W liceum tez a teraz na studiach tez nie. Jedynie z moimi blizkimi przyjaciolkami mialysmy wielki ubaw, jak przekrecalam slowa i zadawalam bezsensowne pytania. Np. zamiast list rozumialam lis. Ale to nie bylo wysmiewanie sie, tylko cala sytuacja byla bardzo zabawna. Wiec nie martw sie, nie wszyscy sa tak ograniczeni. ja przez 14 lat nigdy nie spotkalam sie z czyms takim, moze za moimi plecami, ale nie sadze. Mi to nigdy nie przeszkadzalo, zaakceptowalam to i juz. Nigdy tego nie ukrywalam. Na pierwszych lekcjach w liceum mowilam przy calej klasie do nauczycieli, ze niedoslysze i by sie nie zdziwili, jak bede sie pytala, ze czegos nie uslyszalam i by nie mysleli, ze nie uwazam. Ludzie wiedzieli, ze nawet jakby mnie zaczeli z tego wysmiewac, to by to po mnie splynelo, wiec nie bylo sensu tego robic. Na chamstwo reaguj uprzejmoscia i obojetnoscia. Jak ktos Ci dogryzie to spytaj co ma na mysli, by bardziej wyjasnil, co chcial powiedziec a jak to zrobi, to skometuj krotkim aha i urwij temat i nie daj po sobie poznac, ze Cie to zabolalo.
Nosze aparaty słuchowe poniewaz mam niedosłuch. Niedosłuch nie jest jakis duzy ale skutecznie przeszkadza w rozmawianiu i nie mam przez to przyjaciół. Czy ktos wie co zrobić.
Nie powinieneś przejmować się takimi docinkami, bo to przeważnie ludzie krzywdzący innych są niedojrzali emocjonalnie.
Przyjaciół na pewno kiedyś znajdziesz. Powodzenia ![]()
Uważam, że każdy zwraca uwagę na Twój aparat słuchowy wtedy, gdy Ty masz wrażenie, że każdy widzi. Skąd to wiem? Moja najlepsza przyjaciółka od roku nosi taki aparat. Też za każdym razem gdy wychodzi pyta "nie widać aparatu?" zupełnie nie rozumiem dlaczego!?
Przecież to nie jest ani Jej ani Twoja wina, że macie wadę słuchu.. To tak jakby ktoś śmiał się ze mnie, że nie widzę i noszę okulary..
Ale czy mamy wpływ na to jakie wady się rozwijają w naszych organizmach?
Spotykam w rożnych okolicznościach i miejscach ludzi z aparatami i jeszcze nikt nie zadrwił z takiej osoby. Koleżanka w klasie nosi aparat a jest okropnie lubiana! Nawet Pani na kasie w markecie miała aparat i nie zasłoniła go nawet włosami. Takich osób jest mnóstwo!
Moja rada - nie przejmuj się tak mocno swoją wadą.. zaakceptuj ją a zobaczysz, że i przyjaciele pojawią się bo nie jesteś inną osobą od nich ![]()
"Kto się śmieje, ten się śmieje ostatni." Każdego może to spotkać. Nie przejmuj się i brnij przez życie z podniesioną głową:) pozdrawiam
No cóż ja jestem dokładnie w takiej samej sytuacji jak Ty .Mam obustronny niedosłuch i niestety wada się pogarsza.nikt kto nie nie był na naszym miejscu nie domyśli się jak ciężko jest czasem żyć w naszym społeczeństwie.niestety nasza wada jest taka że wielu ludzi reaguje tak iż myślą że spotkali osobę z upośledzeniem umysłowym ponieważ oczywiście są pytania lub błędnie zrozumiany sens słów.Dla mnie jest to osobiście wielka tragedia ,ponieważ zawsze byłam bardzo towarzyską osobą ,która dobrze czuje się wśród ludzi.niestety choroba odziedziczona po ojcu w wieku 17 lat dała o sobie znać i powoli zamienia moje życie w koszmar.I chociaż jakoś radzę sobie w codziennym życiu to jednak nie zliczę jak wiele miałam przykrości z powodu tej choroby ,zwłaszcza w pracy.niestety nietolerancja Polaków i głupota jest ogromna ,czego doświadczyłam na własnej skórze.Trochę pużno trafiłam na to forum,bo jednak pomyślałam że najprościej odnależć przyjaciół jeżeli problemy są podobne .Tak że można pisać na e-mail lub gg 689692.Pozdrawiam ciepło.
ojej niektórzy ludzie są straszni.....
ile jest przecież chorób....i każdemu z nas może się coś przytrafić...
do dziś pamiętam dziewczynę z gimnazjum..
miała problemy z chodzeniem....i wszędzie towarzyszyła jej mama....
ludzie się z niej śmiali..nie tylko z tego, że nie chodzi normalnie ale też, że źle wygląda
było mi jej bardzo żal..i wielokrotnie oferowałam jej moją pomoc...
dziwiła mnie jej reakcja...złość, że w ogóle jej coś zaproponowałam....
z własnych obserwacji wiem, że to musi być trudne..być troszkę innym od innych:):)
ale czy nie wszyscy chcemy przyjaźni..i zrozumienia.....
dlatego tym, których spotyka problem niezrozumienia radzę:
uśmiechnijcie się, bądźcie przyjaźni nawet jeśli spotkacie się z przejawem wrogości....
ludzie się śmieją....ale jeśli nie będziecie reagować..to w końcu przestaną...no i mogą nawet się wami zainteresować:)
najgorsze to się martwić:)zamknąć się na świat.
uszy i głowa do góry!
Zainspirowana tematem postanowiłam napisać coś od siebie i o sobie.." Problem "z wadą słuchu jest mi bardzo bliski..Sama z nim się borykam. Dla mnie najcięższym okresem był etap gimnazjum i szkoły średniej, nie z powodu trudności szkolnych lecz własnej nieśmiałości, poczucia inności, barier.. Nie miałam większych nieprzyjemności ze strony rówieśników...ale czułam się po prostu INNA.. Ciągle brakowało mi pewności siebie.. gdybałam że gdyby nie ta wada to byłabym bardziej otwarta, bardziej lubiana i w ogole .. Studia wszystko zmieniły.. Zmieniłam się Ja.. Nabrałam pewności siebie.. Zaczęłam mówić o swojej wadzie jako o czymś naturalnym.. Przestałam bać się chcieć.. Z nieśmiałej zakompleksionej dziewczyny stałam się pewną siebie kobietą która wie czego chce.. Kiedyś wszystkie swoje porażki czy niepowodzenia mocno przezywałam i zwalałam winę na swoja niepełnosprawność.. Dziś wiem ze nie wszystko musi być tak jak tego chcemy i każdy z nas w swoim zyciu napotyka na przeszkody.... i tak na prawdę porażki budują charakter.. Napisałam o tym żebyś wiedział że możemy żyć tak jak pełnosprawni w naszym społeczeństwie.. pomimo trudności.. Możemy coś osiągnąć, być kimś ...Wiem że to nie jest łatwe.. Trzeba znaleźć w sobie siłę żeby przełamać się.. Czasami wydaje mi się że większy problem tkwi w nas samych, naszej psychice niż w naszej niepełnosprawności..Nie rezygnuj ze swoich marzeń, kontaktów z ludźmi.. Walcz o swoje szczęście!