Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

Witam,
Czytając to forum zdobyłam duże zaufanie do jego użytkowników, dlatego odważyłam się napisać i opisać swoja historie.
Czeka mnie jutro rozmowa z 'jeszcze' z partnerem i nie wiem jak powinnam się zachować i co powiedzieć.

Początki:
Drugi związek w jakim byłam 8 lat skończył się po zdradzie mężczyzny, ja wyjechałam do innego miasta on przez 2 lata mnie zdradzał. Była to dla mnie sytuacja całkiem nowa i nie radziłam sobie z nią.  Moj ex był czuły, cierpliwy, wyrozumiały, nie pił samo złoto można pomyśleć. Chciałam by do mnie wrócił mimo ze nie mógł(wpadka, ślub o jakim nie wiedziałam) i pewnie nie chciał, chociaż pisał ze tęskni, ze kocha że nie wie jak do tego doszło. Dwa lata dochodziłam do siebie szukając przyczyny w sobie, bo on żadnej nie podał. Doszłam do wniosków ze moja miłość była nachalna, pełna wyrzutów.
W mieście do jakiego się przeprowadziłam szukałam dla niego pracy, wymarzyłam sobie ze będziemy żyć jak w bajce.

EtapII
Po otrząśnięciu się z tego wszystkiego zaczęłam żyć własnym życiem, powoli zaczynałam mieć wielu znajomych z którymi podróżowałam, wychodziłam do kina na kawę, zapraszałam do siebie. Stałam się w końcu samodzielna w pełni i szczęśliwa, jednak w głębi duszy czułam się samotna. Znalazłam nowa miłość w mieście w którym obecnie mieszkam. Przez rok czasu podchodziłam do tego z dystansem, nawet chciałam przerwać ta znajomość, po pierwszej akcji kiedy owy mężczyzna będąc pod wpływem alkoholu wyzwał mnie, przeprosił a ja wybaczyłam. Wydawało mi się ze podchodzę zdrowo do tej znajomości miałam swoje pasje, znajomych, fajne życie.

Jednak jemu po roku czasu zaczęło to przeszkadzać, zaczął mnie szantażować ze on nie wyobraża sobie by jego kobieta wyjeżdżała ze znajomymi, chciałam by zawsze ze mną jechał i był, ale były wymówki (w mojej ocenie słuszne), wiec zrezygnowałam ze znajomych, bo myślałam ze tak trzeba ze ma racje, ze związek ponad wszystko, ale w zamian dostawałam mało.
Wydaje mi sie ze wróciłam do złych nawyków, tańczyłam jak mi zagrał, wszystko pod jego dyktando. Nawet jak mnie wyzwał drugi raz (od ku... itd.) zignorowałam to zrzucając winę na to ze był pijany i się zdarza.

Przez kolejne 4 miesiące było dobrze, później on zajął się swoimi sprawami a mną mniej, zaczęłam stawiać wymagania i wyrażać swoje potrzeby, zaczęłam mu robić wyrzuty o to ze nigdzie nie wychodzimy, ze nie dba o mnie i takie narzekanie. Na co on ze mogę przecież wychodzić sama i zając się sobą (zgłupiałam) nie wiem o co chodzi. Wcześniej nie bardzo chciał o tym słyszeć. Pokłóciliśmy się. Chłopak pojechał na noc do kolegi po czym cały tydzień się nie odzywał, tylko suche sms'y.

EtapIII
Jutro mamy rozmowę na temat pewnie co dalej a ja nie wiem co począć, co powiedzieć. Wydaje mi sie ze jestem kobieta kochająca za bardzo, chciałam się podporządkować zrobić wszystko by to uratować, jednak wiem ze nie tedy droga. Do tego wszystkiego pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej, nie radze chyba sobie z emocjami. Jestem kolo 30 i chciałabym stworzyć związek oparty na normalnych relacjach i jestem w kropce.

Czy wypomnieć ta akcje po alkoholu? Dac mu większa swobodę i zając się sobą, nie wiem, mam mętlik.
Wydaje mi się ze on sam chyba nie wiem czego chce.
Jak odmówić jego żądaniom by się nie wkurzał, bo czasem czuje się jakby on chciał bym mu matkowała, strasznie mnie to irytuje.
Jest czuły i można na niego liczyć(jak sie nie kłócimy), ale ja czuje się przy nim zestresowana, tak jakbym nie sprostała wymaganiom.

Co mi umyka, co robię źle...?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

Nie powinnaś pozwalać ,aby tak Cię traktował.. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której w normalnym związku, mężczyzna wyzywa kobietę od k... i innych "pań". Według mnie, wnioskując z tego co piszesz, facet manipuluje Tobą i Twoimi emocjami.. Zbyt mocno mu wierzysz, ufasz. Zaangażowałaś się, a On to wykorzystuje. Moim zdaniem, to nie przetrwa, już od początku wkroczył na złą drogę w "związku".

3 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-02-04 20:28:06)

Odp: Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

Dziękuje za odpowiedz, dodała mi odwagi. Zgadzam się z Toba ze nie można dać sobą pomiatać. Na razie robię sobie przerwę na przemyślenia i poukładanie sobie w głowie, później wrócę do rozmowy i zadam konkretne pytania, podchodząc do tematu bez emocji.
Czas mi ucieka i chciałabym założyć rodzinę, potrzebuje stabilizacji a nie pijaństwa.

4

Odp: Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

e tam nie masz zobowiązań, ja bym wybrała znajomych jak 'problemowego" faceta.

5

Odp: Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

W początkach mojego związku, gdy wspólnie z partnerem byliśmy w burzliwym okresie "docierania się", zawsze powtarzałam, że albo bierze mnie taką jaka jestem, z całym inwentarzem, albo w ogóle, że musi mieć świadomość, iż nasz związek nie jest formą obowiązku, i nie ma przymusu w nim trwać. Może warto byłoby, abyś przejęła podobne nastawienie, uwierzyła w siebie, a dobre reakcje wytworzą się same...? O ile widzisz szansę na ratowanie tego związku, bo osobiście po tym, jakby mnie facet wyzwał, bez różnicy czy po procentach czy nie, dostałby z liścia, i tyle by mnie widział.

6 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-02-04 23:52:02)

Odp: Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

Miałam z nim dzisiaj rozmowę, powiedział tyle że chce zerwać na co ja, że ok, tylko chce wiedzieć co mu sie nie podobało. Usłyszałam tylko tyle że się oddaliliśmy co mnie zdziwiło, bo miałam wrażenie że się aż za bardzo przyssałam i dręczyłam o tematy przyszłościowe.
Więc zapytałam jaki ma argument, na co on że jesteśmy ponad dwa lata a ja nie zaprosiłam go na święta do rodziców (300km)i też nie spędzamy świąt u niego. Na święta jeżdżę do domu, bo widuję się z mamą raz w miesiącu on u swojej mieszka. Powiedziałam mu że to od w jego gestii leży zaproszenie mnie na święta, że nie jestem oficjalną częścią jego rodziny i nie będę się napraszać, w końcu to rodzinny czas. Dla mnie to jest szukanie problemu gdzie go nie ma. On chyba jest przewrażliwiony na słowo Ja(ja jadę do domu, ja wychodzę itd.). Ja nie zaczęłam rozmowy na temat picia i tego jak się do mnie odezwał, powiedziałam tylko że przyjmuję jego decyzję. On na to że do tematu wrócimy jak wróci z wyjazdu i będzie dzwonił.
Jeszcze tylko jeden tekst mnie rozwalił ze za kolacje jakie mu robię mam plusa, poczułam się jak 5 plusów i dostanę nagrodę.
Po kolacji oczywiście jedzie do domu, bo rano praca, nauka że zmęczony itd. wiec nie rozumiem spędzania wspólnie świat jeżeli nie może się zdeklarować przyszłościowo. Z jednej strony odpowiada mi spędzanie wspólnie świat i jest to sygnał że ważne jest dla niego życie rodzinne, ale z drugiej nie uciekałby tak szybko do domu.
W czerwcu kończy podyplomowe a ma lat ~30, wiec czas się określić. Jednak jak czarnadama napisała źle sie zaczęło, wiec chyba nie ma co tracić energii. Podejście Ygai jest zdrowe i chyba trzeba się nauczyć i podchodzić do życia w taki sposób i przestać sie zadręczać przyszłością, chociaż to trudne i zazdroszczę takiego podejścia. Ciesze sie, ze mogłam sie Wam wygadać, trudno jest tak otwarcie i szczerze z kimś pogadać o problemach.

7

Odp: Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.
redapples napisał/a:

Podejście Ygai jest zdrowe i chyba trzeba się nauczyć i podchodzić do życia w taki sposób i przestać sie zadręczać przyszłością, chociaż to trudne i zazdroszczę takiego podejścia.

Rzeczywiście nie zadręczam się przyszłością - bo i po co ? - ale to też nie jest tak, że o niej nie myślę. smile
Trzeba mieć ambicje, plany, pasje, marzenia, żeby życie miało jakikolwiek sens, ale żeby druga osoba została w nie wkomponowana, trzeba być jej pewnym, a pewność jest efektem czasu, i pracy z obydwu stron.
Mojemu lubemu zajęły 2 lata intensywnej pracy, żebym zobaczyła go ku swego boku jako mężczyznę, z którym chcę spędzić życie. Nigdy nie podniósł na mnie głosu, nie ubliżył mi (ha! tylko by spróbował big_smile), nie próbował mnie w jakikolwiek sposób ograniczać,  dba, abym czuła się przy nim komfortowo, żeby nasza relacja była stabilna. Z takim człowiekiem można snuć wspólną perspektywę przyszłości, a nie z takim kimś jak Twój (na szczęście!) ex.
Też jestem z rodziny dysfunkcyjnej (tata jest degustatorem napojów wysokoprocentowych wink), i takie podejście do siebie, do związków, do życia, jest do wypracowania. Kwestia polubienia siebie, uwierzenia, że zasługujesz na wszystko co najlepsze, więc głupio byłoby w takich okolicznościach zadowalać się ochłapami. Powodzenia ! smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czeka mnie trudna rozmowa i nie wiem jaka droge wybrac.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024