Kto lubi biografie, z zapartym tchem czyta historię życia opisywanej osoby, oczyma wyobraźni przedstawiając sobie opisywane miejsca, osoby, sytuacje.... które jakże często nigdy nie miały miejsca.
Wielokrotnie zastanawiałam się, co jest w danej biografii prawdą, a co nadinterpretacją - celowe kłamstwo jednak staram się odrzucać.
Biografię najczęściej czytamy po śmierci znanej osoby - więc tym łatwiej o niedoinformowanie, bo dana osoba nigdy już nie będzie miała szansy niczego sprostować i niczemu zaprzeczyć.
PO obejrzeniu filmu "Diana" (2013) przeczytałam z kilku źródeł info. na temat romansie Diany z kardiochirurgiem, Hasnatem Khan. Jako, że jeszcze żyje, wypowiedział się na temat filmu, że "film opiera się na "hipotezach i plotkach" przyjaciół Diany i domysłach jego krewnych, którzy o ich związku wiedzą niewiele."
oraz
"Za fałszywy uznał m.in. język ciała. Aktor Naveen Andrews odtwarzający postać Khana w filmie ma zwyczaj składania rąk za plecami, co nie podoba się sławnemu lekarzowi. Krytykuje też to, że film sugeruje, iż między nim a Dianą istniała hierarchia. "Byliśmy dwojgiem normalnych ludzi, których łączyła przyjaźń" - mówi." (Internet)
Czy wierzycie biografiom znanych osób, przyjmując je bezkrytycznie i bezrefleksyjnie? Czy też traktujecie je jako powieść lub film fabularny?