Mam problem z którym nie wiem jak sie uporać. Byłam z chłopakiem ponad dwa lata. był cudowny, zawsze mnie wspierał, kochał, był czuły opiekuńczy. Mieliśmy oczywiście chwile słabości zdarzały isę sprzeczki ale zawsze z nich wychodziliśmy. MIesiąc temu był w pracy nad morzem, gdzie w jego towarzystwie były same pary. Pisał ze tęskni, ze kocha. tak jak zwykle mieliśmy ze sobą codzienny kontakt. dwa dni przed jego powrotem pojechałam do niego. Był bardzo szczesliwy jak mnie zobaczył. Podkreślam ze to nie jest chłopak który rozgląda sie za innymi dziewczynami, zawsze był wierny. ten weekend był dla nas wspaniały, tyle ciepłych słów, tyle czułości, wróciliśmy następnego dnia sie znowu zobaczyliśmy było super, ale kolejnego wyłączył komórke. wieczorem napisał ze musiał sobie i musi nadal cos przemyśleć. Spotkaliśmy isę i powiedział mi że chyba jiuż mnie nie kocha tak jak kiedyś, że uczucie powoli wygasło że nie wie co robić bo jak ze mną jest jest szczęsliwy ale jak nie to ma poczucie że okłamuje siebie i mnie, nie wie czy jeszcze chce być ze mną. Ja go bardzo kocham. Jak mi to wszystko mówił to widziałam ze jest mu z tym strasznie cięzko widziałam nawet chyba łzy. To jest naprawde facet wart wielu rzeczy który nie skrzywdziłby muchy Powiedział ze jak był nad morzem to przez chwile pomyslał ze chce być wolny. Powiedziałam ze możemy spróbować na nowo to odbudować ale on powiedział ze potrzeba czasu bo sam nie wie co się dzieje czy jeszcze kocha czy już nie, ze uczucie wygasa . ja nie wiedziałam co robić myslałam nad tym i doszłam do wniosku że skoro on narazie sie chyba pogubił albo faktycznie to wygasa i nie chce być narazie ze mną tzn nie wie czy chce to powiedziałam mu że powinniśmy isę rozstać na jakiś czas żeby sobie wszystko na spokojnie przemysleć. On powiedział ze tez myslał o separacji ale nie wiedział jak mi to powiedzieć. zgodził isę pocałował mnie w policzek i widziałam ze to go strasznie gryzie, łzy... Jest mi cięzko bo nie było żadnych znaków z jego strony że coś jest nie tak i jeszcze kilka dni temu wydawało isę ze byliśmy szczęsliwi ze on przy mnie był bardzo radosny . nie potrafił wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje czemu przez cały czas pidsał ze kocha ze tęskni a czuł ze coś jest nie tak ze już chyba nie kocha, on sam nic nie wie. NIe chce na niego czekać bo boje isę ze to będą złudne nadziejec wolałabym jakoś sie z tym uporać ale będzie strasznie ciężko mamy po 20 lat. ale jak patrze co było jeszcze kilka dni temu, to nie moge uwierzyc. Jak sie rozstawaliśmy to widziałam że to strasznie przeżywa. On ma ost duzo problemów, przyjaciókli mi mówią ze sie pogubił i ze wróci do mnie, mówią ze byliśmy idealną para. Ja nie chce robić sobie nadziei pomóżcieI jeszcze jedno. Mówił ze jak był w mrzezynie to tęsknił i że teraz też tęskni ale ze nie kocha jak kiedyś, ze jest ze mną szczęsliwy a jak ode mnie wychodzi czuje sie strasznie zle. KOcham go nie wiem co robić:(
2 2009-08-07 13:25:40 Ostatnio edytowany przez november (2009-08-07 13:27:21)
Rozumiem Cię dokładnie. Sytuacja, którą przechodziłam ostatnio była co prawda inna, a my też krócej byliśmy ze sobą(choć nie wiem czy to aż tak istotne). Trudno jest coś doradzić w takiej sytuacji. Przede wszystkim dajcie sobie czas- jeśli masz pewność, że z jego strony to nie jest gra(ja tak miałam, "mój facet chce przerwy" to mój wątek.)
Musisz uzbroić się w cierpliwość, ale też przygotować na to, że to może być koniec. Faceci często zastanawiają się chyba nad tym czym jest miłość a czym zwykłe przywiązanie. Chcą stale czuć "motyle". choć to nie jest możliwe, bo każdy związek to kolejne etapy.. na tym polega rozwój. Kiedyś byłam z kimś długo. Nie było przerwy tylko rozstanie na prawie pół roku. Potem było super... ale ostatecznie rozstaliśmy się. On ciągle miał rozterki. Ale znam też sytuację, że facet powiedział "chyba Cię nie kocham, nie wiem co czuję". Ona spakowała się (mieszkali już razem) i o 5 rano z walizą wyszła. Po 6 dniach nastąpił przełom.:) Teraz są małżeństwem a ona we wrześniu rodzi:) Bywa różnie, ale dystans jest Ci teraz potrzebny moja droga. Teraz nie zadręczaj się- wiem, to ciężkie. Zajmij się sobą, zrób coś nowego... Nie wiesz co się stanie a najgorsze to bać się przyszłości. Co by się nie działo, staniesz zawsze na nogi.:)3mam kciuki
w związku są czasem chwile zwątpienia i nie raz sie nasuwa myśl, że "ciekawe jakby to było jakbym była sama", ale zaraz potem dochodzi sie do wniosku, że ma sie wspaniałą połówke i nie ma nad czym sie już zastanawiać...
dziwne jest to, że Twój facet po takim czasie związku mówi, że nie wie co czuje kiedy Cie przy nim nie ma, a kiedy jest z Tobą to czuje sie fantastycznie...gdyby jeszcze chociaż było na odwrót to może ta przerwa byłaby jakimś wyjściem (chociaż nadal nie jestem zwolenniczką tych "przerw") ale w tym wypadku to obawiam sie, że będzie to czas stracony...
Kurcze tak mi go brakuje. Nie wiem co jest że on mówi ze przy mnie jest szczęsliwy a beze mnie nie wie co czuje. może masz racje ta przerwa to czas stracony...można się zakochać ale czasem miłość przechodzi..tylko tak trudno sie z tym pogodzić tym bardziej ze to nie mi ona przeszła. NIe chce czekać ale z drugiej strony wiem ze mam zgubne nadzieje:( ale gdybyście go widziały dosłownie sam nie wiedział co robić:( nie wiem jak nauczyc sie żyć dalej bez niego to mój pierwszy chłopak:(
bardzo dobrze Cie rozumiem, bo najgorszą rzeczą jest kiedy jedna osoba w związku ma inne plany niż druga, ale no nic na to nie da sie poradzić... Na Twoim miejscu nie nastawiałabym sie na dalsze bycie z tym chłopakiem, a jeśli będzie inaczej to po prostu miło sie rozczarujesz
jeśli mówisz, że tak strasznie cierpiał to może jakieś szanse są, ale gwarancji nikt Ci nie da...
november gdzie jest twój wątek? chętnie przeczytałabym go. Boże dziewczyny czy ta miłośc do niego kiedys minie czy będzie kiedyś dobrze?
7 2009-08-07 23:33:37 Ostatnio edytowany przez november (2009-08-07 23:34:42)
http://www.netkobiety.pl/t6010.html
przemyśl sobie wszystko i zastanów się czy chcesz się w przyszłości zastanawiać czy ta sytuacja się nie powtórzy. U mnie minął miesiąc jak widziałam go po raz ostatni... trudny miesiąc i wierz mi, budzę się rano i pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że go nie ma. Jak to minie i budząc się pomyślę czy jestem wyspana, to znak, że jestem wyleczona całkowicie. Wszystko boli, ale ten ból właśnie nas wzbogaca. To z niego uczymy się jak najwięcej...
jesli chodzi o to to napewno nie
dziś rano wstałam i komórka zaczęła wibrawoąc pierwsze co pomyslałam to że dostałam smsa od niego. Zawsze na dzień dobry tak było:( "rozstaliśmy się " dwa dni temu a ja już bym chciała coś mu napisać coś co może przekonałoby go do decyzji, ale z drugiej strony on musi podjąć ją sam. nic nie dzwoni nie pisze ahhh... Zawsze był jakiś codzienny kontakt a ze on raczej nie kwapi sie do kontaktu to chyba zaczeło mu sie podobać życie na wolności a ta przerwa nic nie da nic nie zmieni...czuje że to koniec...boże nie wiem co mysleć. staram sie normalnie funkcjonować. wychodze spędzam czas z innymi ale zawsze spoglądam na komórke z nadzieja na jakąs wiadomość, gdy znów jestem sama wszystkie wspomnienia wracają chce sie płakać
U mnie jest inaczej...jestem z moim facetem od ponad 5 miesięcy...Niby to niedługo, ale bardzo się zżyliśmy, czujemy się dobrze w swoim towarzystwie, już nawet byliśmy razem na tygodnim wyjeździe w górach.niedawno się dowiedziałam, że ma wątpliowości...nie wie czy mnie kocha...choć wcześniej mówił mi to w kółko.teraz takich słów już nie wypowiada.jak się dowiedziałam to był dla mnie szok. sama nie wiedziałam co mam dalej myśleć...jak się spotykamy to staram się poruszać ten temat, ale on jakoś nie jest przychylny go dalej kontyynuować.mówi, że nie chciałby być z nikim innym, bo lepszej nie znajdzie, ale z drugiej strony czasami chciałby być sam.nie jest już tak romantyczny jak kiedyś, być może udawał:( czuję taką niepewność...z jednej strony chciał by być sam, a z drugiej strony boi się że jak się rozstaniemy to będzie chciał wrócić, a ja może już w tym momencie będe miała kogoś innego lub po prostu będe miała dość zmiany zdań.płacze codziennie, bo przypomina mi się, jak to było np 2 miesiące temu...bardzo źle śpie ,płacze. nie wiem czy mam go zostawić??:( czy mam mu dać czas?
Sylwucha77 widzisz u mnie on nie wiedział co robić nie wiedział jak się zachować, dla mnie to też był szok bo jeszcze niedawno było tak pięknie a tu z nienacka szok...Piotrek nie mówił o rozstaniu tylko o tym że nie wie co robić nie wie czy jeszcze kocha jak kiedyś jak jeste przy mnie jest szczęsliwy jak nie to czuje się nas obu oszukuje, myslał o samotności że może chciałby być wolny, ale nie jestem dla niego obojętna. w momencie gdy powiedział ze ma wątpliwości ze chyba uczucie już wygasło po czasie przemysleń z mojej strony stwierdziłam ze go kocham ale nie chce być z facetem który ma wątpliwości kurcze najgorsze ze dla mnie on jest ideałem rozumiem można przestać kochać to jest naturalne tylko nas to boli...dlatego mu powiedziałam że chce sie rozstać na jakiś czas..taka separacja, żeby kazdy pomyslał, i jesli naprawde isę kogoś kocha to zatęskni sie za sobą i może on sie odezwie, jesli nie to koniec powoli się z tym godze ale też płacze każdego dnia. Skoro mówi ze czasami chciałbybyć sam to moze daj mu troche wolności , moze on jej nie czuje. może nie rozstanie a przerwa jakaś niewiem 2 tygodniowa coś zaradzi nie kontaktujcie isę niech on przemysli czy cie naprawde Kocha a jesli ty go bardzo to powiedz mu że wątpliwości to normalna rzecz każdy je ma, dajmy sobie przerwe ja nie zrobie niczego takiego że będe już z kims innym.
glad_eye! Miałam dziś trochę czasu, aby przemyśleć całą sytuację...narazie zdecydowałam, że dam mu czas, nie będę poruszać tak tego tematu choć na to też na pewno też przyjdzie czas...poczekam parę miesięcy...zobaczymy jak to dalej się potoczy, ale i tak jest ciężko. kiedyś słowo kocham słyszałam tak często, że za każdym razem jak o tym mówił cieszyłam się jak małe dziecko:( teraz niestety już tak nie jest, więc muszę się przekonać co będzie...myślę, że etap zauroczenia, gdzie wszystko było pięknie, ładnie już minęło...teraz trzeba pobyć ze sobą, sprawdzić się w wielu jeszcze niespotkanych wcześniej sytuacjach, a może w końcu będzie pewien swoich uczuć... jeżeli nic się nie zmieni mimo, że minie trochę czasu to będę musiała się z nim rozstać:( może wtedy przejrzy na oczy, a może lepiej jednak będzie mu samemu...czas pokarze...mam nadzieję, że do tego nie dojdzie...
Liczę, że Ty też sobie poradzisz. Jeśli Cie naprawde kocha to wróci, odezwie się, zrobi wszystko by znów z Tobą być...Ale potrzeba na to więcej czasu...Faceci nie są niestety zbyt bystrzy w tych kwestiach i zazwyczaj przekonują się o utracie tak ważnej osoby, gdy jest czasami już za późno, bo przecież kobieta nie może czekać w nieskończoność.Choć i tak jest oczywiście, że zakochana kobieta czeka i czeka, bo wierzy, że szczęscie powróci:) ja może też bym tak czekała...
Życzę wytrwałośći i pozdrawiam;)
Sylwucha 77 twój chłopak narazie chociaż chce być z Toba spotykać się, mój nie potrafił dlatego zdecydowałam się na rozłąke na przerwe bo wiem że na siłe nic nie wskuram. nie będe pisać, dzwonić niech przemysli a ja postaram sie już odz dziś żyć bez niego mimo że kocham ale nie wiem jak to powiedziała "november" czy mogłabym być dalej z chłopakiem który miał takie wątpliwości bo zawsze to będzie mine dręczyło. Z drugiej strony można mieć takie wątpliwości to chyba normalne, aczkolwiek nikłe szanse że on wróci, chyba już nie kocha:( sama nie wiem czego chce:(
14 2009-08-09 06:34:27 Ostatnio edytowany przez sylwucha77 (2009-08-09 07:54:48)
To też mnie denerwuje w facetach, że niektórzy mimo swego wieku( mój ma 24,5 roku) mają wątpliwości i nie wiedzą czego chcą. Dla mnie to troche niedojrzałe...Jestem pewna, że go kocham, bo z czasem można się o tym spokojnie przekonać. Mam nadzieję, że zda sobie sprawę,że może mnie stracić...Tęsknie za nim nawet jak przy mnie siedzi, bo wiem że jest inny...
Twój chłopak niestety zagubił się, ale myślę, że im mniej macie ze sobą kontaktu tym bardziej przekonuję się czy chce być dalej z Tobą czy tęskni...Jeżeli jednak się nie odezwie to oznacza, że zakonczył się etap w Twoim życiu,a rozpoczyna się kolejny i niekonicznie gorszy.
Jeszcze raz życzę wytrwałości.
Mniw też to denerwuje i zaczynam dostrzegać u mojego było chłopaka coraz więcej oznak niedojrzałośći w tym jak sie zachowywał. Tylko że on to baardzo dziwny przypadek bo mówi ze jest dobrze jak mnei widzi jak się rozstajemy to nie to czuje się zle i mysli o wolności więc taka rozłąka jaka jest teraz mija 3 dzień bez żadnego kontaktu bo tak sobie ustaliliśmy żadnych kontaktów przez 2 tygodnie to ta rozłąka będzie tym bardziej wydaje mi sie go przekonywać o chęci wolności...no cóż chyba nigdy nie poznam prawdy co naprawde sie stało bo to do niego nie podobne i to że sie nie odzywa tez...ale niby na tym polega przerwa...ehhh będe wytrwała i mam nadzieje że dam sobie jakoś rade
Niestety faceci są jak dzieci...Póki nie przekona się czy mu na Tobie jeszcze zależy to będzie się tak zachowywał....Kobiety jakoś potrafią być stałe w uczuciach, a tu zdarzają się takie przykre niespodzianki. Facet musi przejrzeć na oczy i zdać sobie sprawę jaką wartościową dziewczynę stracił. Oby doszło do tego jak najszybciej...Takie czekanie jest straszne. Mam nadzieję, że jak troche poczuje wolności, to jednak stwierdzi że lepiej mu było z Tobą!!! Nie poddawaj się, bo w końcu to dopiero trzeci dzień.
Pozdrawiam
dziewczyny, nie mogłam sioe powstrzymac. Napisałam mu smsa " Tęsknie. Przepraszam że się odezwałam" bo jest ta przerwa... On mi odpisał " Nigdy nie przepraszaj że piszesz do mnie, pewnie trudno Ci w to uwierzyć ale ja też tęsknie" nie wiem co myslec, bo jak się rozstawaliśmy to zapytałam czy tęsknił będąc nad morzem. On powiedział tak że teraz też tęskni i że za miesiąc tez będzie tęsknił:(
no to ja nie rozumiem...albo jest stęskniony albo zastanawia sie czy chce z Tobą być, chyba nie da sie tego robić równocześnie...
A może coś się stało jednak nad tym morzem, a on wstydzi się do tego przyznać nawet przed samym sobą...
No bo to jest jednak dziwne. Tęskni, ale chce przerwy. Kocha, ale twierdzi, że się oszukuje.
właśnie też mi sie wydaje, że jest coś o czym nie wiesz i stąd to rozdarcie Twojego faceta...
Miałam podobną sytuacje. Wręcz identyczną! Wrócił po dwóch miesiącach mówiąc "Nie kocham Cię, nie wiem czemu zerwałem i nie wiem czemu, ale chce z Tobą być" - wróciłam do Niego i walczyłam o to by znów pokochał.
Minęły dwa miesiące "Kocham Cię" powiedział. Od tamtej pory jesteśmy bardzo szczęśliwi i On już nawet nie myśli o takich rzeczach jak "zrywanie".
To zwykły kaprys i chęć spróbowania życia. Jeśli mu się nie uda- wróci. Jeśli uda... kto wie.
nie chce go do niczego zmuszać do podjęcia wczesniejszych decyzji ale to dziwne, no i taki czas jak mam czekać jest okropny. wolałabym sie pogodzić ze stratą ale chyba tym zrobił mi nadzieje...zgubne zapewne
Ja przez te dwa miesiąca żyłam w nadziei. To były najgorsze dwa miesiace w życiu. I wierz mi po powrocie by zapomnieć o tym jak mnie zranił musiało minąć ponad pół roku. To strasznie trudne i bolesne. Jeśli masz na tyle siły by wytrzymać -uda się wam.
Ale jak ty to wytrzymałas? tez powiedział nie wie czy kocha jeszcze czy chce być z Toba? te dwa miesiące musiały byc chyba dla ciebie straszne ja już teraz nie moge wytrzymać. Mam w sobie siłe tylko nie mam pewności że on wróci, ze kocha. Pisze że tęskni. dzis napisałam mu kocham, on nie odpisał. Wiesz on ma kontakt z moją kuzynką i napisał jej że duzo spraw mu sie zwaliło ze musi sobie poukładac w głowie, ogarnąć sie, że coś sie zmienia, że coś się sypie, może nowego tworzy, ale powiedział ze chyba jednak sypie tak on czuje. czy można tęsknić nie kochając, po co mi on to napisał teraz robie sobie zgubne nadzieje
Ciesz się ze Twój spotkał się z Tobą i Ci to powiedział. Mój po całym dniu nieodpisywania wieczorem napisał smsa- "To koniec. Nic do Ciebie nie czuje. Wybacz. Nie odpisuj na smsa" . Dostałam tą wiadomość po dniu w którym zapewniał mnie ze mnie kocha. Ja miałam o tyle lepsza ta sytuacje ze tak naprawde nie widziałam go przez miesiac, potem zaczęłam wychodzic z domu i on zaczal nalegac na spotkania itd.
Nie mów mu ze go kochasz. To podstawa. Powiesz mu to wtedy gdy się spotkacie i bedzie odpowiednia chwila. Ja tak zrobiłam.
Masz racje, źle zrobiłam, już nie będe pisać. Wiesz jak się spotkamy kiedyś to pewnie tej odpowiedniej chwili nie będzie tak czuje. Ale będe silna. dzięki za rady
Bądź uśmiechnięta, nie pokazuj mu że Tobie jest gorzej, ale wskazane jest by wiedział iż masz lepsze dni i gorsze.
Dbaj o siebie- to podstawa.
Bądź taką osobą którą Ty byś pokochała.
3maj się =*
wiesz, nawet nie mam jak to robic bo nie mamy zadnego kontaktu..bedzie dobrze. godze sie z tym ze to juz mineło, ze sie skończyło ale to trudne...kocham
Byliśmy ze soba ponad dwa lata..tyle przez ten czas sie wydarzyło..o miłośc sie walczy jesli są wątpliwośći jesli są rozterki nie tak poprostu kończy. Czemu on nie walczył?:(
ja rozumiem mógł miec wątpliwości ale coś przez te dwa lata się wydarzyło i tak poprostu godzi się na to ze to koniec ze jesli ma wątpliwości że nie czuje tych motyli ze moze nie kocha tak jak kiedyś to odrazu trzeba kończyć? Nie próbować walczyc, odnowić to uczu cie? Ja bym tak zrobiła ale to on musi chcec spróbowac a natrazie chyba nie chce. Czy ta przerwa coś mu da?
Wydaje mi sie ze co do przeskrobania to raczej nie...znam go i widziałam jego towarzystwo nad morzem więc to raczej odpada. nie wiem czemu nie chce walczyć, mówił ze od jakiegoś czasu już to czuje i chyba te smsy dzwonienie spotykanie się było jego cichą formą próbowania czegoś naprawić tak jakby odzyskać miłosc, tzn ja mu to powiedziałam zapytałam a on niby potwierdził. Duzo rozmawialiśmy przed rozstaniem ale on sam nie potrafił wyjasnicz czemu tak sie dzieje ze musi wszystko przemysleć.
Ja dokładnie znam tę sytuację. Niestety z drugiej strony i uwierz,że jest to cholernie trudne. Również przez 2 jesteśmy razem. Natomiast co jakiś czas nawiedza mnie uczucie, że to nie jest to, że jest dobrze, wręcz idealnie, ale brakuje bliżej nieokreślonego czegoś. Mimo że się kocha, szanuje, uwielbia, pragnie i jest się dla siebie najważniejszą osobą, czuję się, że to nie jest związek do końca. A może właśnie do końca, ale kiedyś, za kilka lat. Ja nie chciałabym skrzywdzić mojego faceta, on wie o moich rozterkach, co jakiś czas. Jednak czy lepiej to ciągnąć i czekać na kroplę, która wszystko zniszczy czy rozstac się z nadzieją, że kiedyś wszystko wróci? Wydaje mi się, że ta druga opcja, ale ja jestem za mało odważna.
Dobrze że się wypowiedział ktoś kto jest na miejscu mojego byłego chłopaka..wiesz tylko że on powiedział ze nie wie czy kocha..że uczucie już wygasło, ze nie jest tak jak kieyś na 101%. to ja powiedziałam że chce sie rozstać mimo ze ledwo mi to przesło przez gardło. On nie wiedział co robić chciał sobie wszystko poukładac nie chciał narazie się spotykac ale nie mówił o rozstaniu. więc to ja to zrobiłam. Zobaczymy co czas pokaże ale wątpie w to bo u niego chyba faktycznie wygasło
Dziewczyny stało się coś dziwnego...miała być ciasza przez dwa tygodnie a On wczoraj w nocy napisał mi smsa... "Dobranoc" zawsze sobie tak pisaliśmy. Ja mu nic nie odpisałam bo już spałam ale co to może oznaczac???
Zostaw go w spokoju, niech sobie mysli ile chce. Ty zajmij sie soba i swoim zyciem. Sproboj zdystansowac sie do tej sytuacji, do niego, waszego zwiazku. Odtrac go troszke, moze sie obudzi, a jak nie, to jego strata :-)
Ja dokładnie znam tę sytuację. Niestety z drugiej strony i uwierz,że jest to cholernie trudne. Również przez 2 jesteśmy razem. Natomiast co jakiś czas nawiedza mnie uczucie, że to nie jest to, że jest dobrze, wręcz idealnie, ale brakuje bliżej nieokreślonego czegoś. Mimo że się kocha, szanuje, uwielbia, pragnie i jest się dla siebie najważniejszą osobą, czuję się, że to nie jest związek do końca. A może właśnie do końca, ale kiedyś, za kilka lat. Ja nie chciałabym skrzywdzić mojego faceta, on wie o moich rozterkach, co jakiś czas. Jednak czy lepiej to ciągnąć i czekać na kroplę, która wszystko zniszczy czy rozstac się z nadzieją, że kiedyś wszystko wróci? Wydaje mi się, że ta druga opcja, ale ja jestem za mało odważna.
Przeczytałam to co napisałaś... i poczułam pewną obawę. Mój ukochany odszedł kiedyś bo powiedział, że nic nie czuje. Wrócił- znów kocha i jest idealnie... ale może On myśli tak jak Ty ? Choć jego zachowanie i słowa nie wskazują na to... ych...
Dziewczyny stało się coś dziwnego...miała być ciasza przez dwa tygodnie a On wczoraj w nocy napisał mi smsa... "Dobranoc" zawsze sobie tak pisaliśmy. Ja mu nic nie odpisałam bo już spałam ale co to może oznaczac???
Nie będę tu pisać "a nie mówiłam" i nie powiem Ci, że mój też napisał mi smsa po tygodniu "Myślę o Tobie" ![]()
Kurcze tylko on już nic więcej nie napisał, nie wiem co moze oznaczac ten sms...wydaje mi sie że on tez nie wie..nie chce robić sobie nadziei
Ja jestem ze swoim 3lata(on ma25lat),mieszkamy razem 2lata,teraz jest przerwa wakacyjna wiec on mieszka sam a ja jestem u rodzicow.Jak przychodza wakacje to zaczynaja sie tez klotnie i sceny zazdrosci.Rok temu w wakacje zerwalam z nim. dwa dni pozniej dostalam od niego smsa "czesc.co slychac?" . nie odpisalam bo chcialam dac mu nauczke. kolejnego dnia bylo kilka smsow swiadczacy o zazdrosci,cos tam ze pewnie teraz spotykam sie z kims. nie odpisalam. pozniej niby pomylkowy sms do kolegi ze idzie na impreze a tak naprawde siedzial w domu. milczalam. wkonczu przestal pisac a ja odezwalam sie do niego po2tyg i zapytalam dlaczego sie nie odzywal tak dlugo.odp ze myslal ze ja juz sie nie odezwe do niego.a w tym czasie pocieszla go jakas obca kobieta mezatka ktora miala problem z mezem a moj chlopak udzielal jej porad,no i ona w dowod wdziecznosci zaprosila do siebie.on od poczatku mowil jej ze ma dziewczyne.potem znalazlam zdjecia na gg ze wymieniali sie.tlumaczyl sie ze zakonczyl z nia znajomosc po tym jak zaproponowala mu przyjazd i ogole byla natarczywa.nie bralam juz tego do siebie.Niektorzy faceci to sa tacy ze pierwsi sie nie odezwa. I teraz jak sie poklocimy to boje sie nie odzywac do niego bo znowu pomysli ze o nim zapomnialam i znajdzie sie Zyczliwa dziewczyna ktora zechce pocieszyc. w tym roku przed wakacjami powiedzial ze chce odpoczac ode mnie na czas wakacji bo go denerwowalam scenami zazdrosci(tylko ze sam tez to robil-on z natury jest zlosliwy)...czyli chce korzystac z wolnosci(chociaz mowi ze nie robi nic zlego) a potem w pazdzierniku wroci do cieplych ramion i bedzie ok? moj chlopak rzadko dzwoni i pisze chociaz ostatni czesciej sie odzywal niz zwykle. i jak tak milczy to wpadam w furie i zaczynam wylewac swoje zale w sms co go to bardzo zlosci. ostatnio zwalilo sie na mnie pare problemow,rodzinnych, zdrowotnych i ze studiami. nie potrafie sobie z tym wszystkim poradzic i mam doła. i jeszcze ta jego obojetnosc. jak sie widzimy to jest bardzo mily,czuly i mowi ze teskinil ze kocha a jak jestesmy daleko to milczy. wkurza mnie to
no i napisalam mu w smsach ze bardzo mnie to dobija że woli spotykac sie z kolegami niz ze mna itp.a jak ma problemy to dzwoni do mnie a nie do kolegow. ze nie pisze do mnie i nie dzowni a mowi ze ma przekroczony abonament.no i jak go zapraszam do siebie to slysze ze nie ma pieniedzy ale na impreze z kolegami wyda ostatni grosz. i na koniec ze nie wiem co do niego czuje(ale to tak napisalam w zlosci bo nie odpowiadal na moje smsy a jak zaproponowalam rozmowe na gg to powiedzial ze juz dzie spac). czasami w zlosci sam mi pisze jakies glupie smsy z dziwnymi opowiesciami a na koniec ze jestem malo inteligentna ze w to uwierzylam.nastepnego dnia pomylilam numery i zamiast wyslac sms do brata wyslalam do niego a to nie byl mily sms
i moj chlopak bardzo sie zdenerwowal i napisal ze wkurzam go tymi glupimi smsami i pretensjami,ze mam sie od niego odpieprzyc ze chce miec spokoj ode mnie. i jeszcze cos takiego napisal "napisalas pare dni temu ze nie wiesz co do mnie czujesz a ja chyba juz nic do ciebie nie czuje" i potem dodal ze nie chce miec ze mna nic wspolnego.przeprosilam go, wyjasnilam mu o co chodzilo z tym ze nie wiem co czuje i ze mam teraz problemy i dlatego wariuje. wlaczylam swoje gg i widze ze on ma tez wlaczone(od miesiaca nie korzystal z gg wiec sie zdziwilam). zagadalam do niego,przeprosilam za zachowanie a on tylko napisal zebym dala sobie spokoj i zablokowal mnie
nastepnego dnia odezwal sie do mnie bo mial mi zalatwic pewna sprawe,a w klotni powiedzial ze tego nie zalatwi ze nie chce miec ze mna nic wspolnego. dziwne ze to zrobil bo jego o cos prosic, trzeba baaardzo dlugo czekac na efekt. wiec nie wiem co myslec o tym ze "chyba nic do mnie nie czuje". mowil tak czasami podczas powaznej klotni a teraz jak tak sobie o tym mysle-nie odzywa sie,nie chce przyjechac,to mam wrazenie ze mowil prawde tylko ze co wakacje jest tak ze to ja pierwsza sie odzywam:( a jeszcze w czerwcu mnie pytal czy jakby mi sie oswiadczyl to czy zgodzilabym sie o i nawet w tych swoich glupich opowiesciach napisal "kiedys nasze dzieci..". nie wiem czy on mysli o nas powaznie czy po prostu boi sie zaczynac wszystkiego od nowa i dlatego ze mna byl. narazie nie odzywam sie do niego bo tak jak chcial dalam mu spokoj ale czasem mnie korci ![]()
Fajny masz nick ...wampirek ![]()