problem alkoholowy - mąż-żona - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problem alkoholowy - mąż-żona

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 ]

Temat: problem alkoholowy - mąż-żona

Witam
Mam poważny problem ze swoim małżeństwem... Z mężem mamy po 27 lat, małżeństwem jesteśmy od 4 lat, mamy trzyletniego syna do tego jestem w 4 miesiącu ciąży,

Czuję, że się oddalamy od siebie, brakuje mi czułości, nie mogę liczyc że mąż  mnie przytuli, zapyta, jak minął dzień. Ma do mnie pretensję, że nic nie robię, bo nie pracuję. Ale przecież zajmuję się domem. Zawsze jest posprzątane, ubrania wyprane i wyprasowane, dziecko nie chodzi brudne i głodne, w domu zawsze czeka na niego ciepły obiad. Nawet rano wstaję ok. 5.30 żeby zrobic mu kawę i kanapki do pracy.

Mąż ma do mnie pretensje, że go nie doceniam, że nie szanuję tego, że na mnie zarabia. Twierdzi, że marnuje mu życie, że traktuję go jak psa. Owszem, kiedy jest pod wpływem alkoholu przestaję go szanowac, po prostu nie mogę udawac, że wszystko pasuje, nie potrafię się przytulic, bo czuję wstręt.

Ja ciągle mu wypominam picie alkoholu. Może i nie dużo pije, bo ok. 2 piwa codziennie lub co drugi dzień. Ale ja nie mogę znieśc zapachu alkoholu. A on jak wypije zaczyna mnie poniżac, ubliżac. Czepia się mojej rodziny a swoją stawia za wzór idealności.

Próbujemy ze sobą rozmawiac ale to niewiele daje. Mąż przestaje pic na 3-4 dni a potem znów jest to samo. Teściowa twierdzi, że przesadzam, bo przecież dwa piwa to jeszcze nie alkoholizm.

Mam już dośc ciągłego niańczenia go. Mąż twierdzi, że nie ma przy mnie własnego zdania, że to ja chcę wszystkim żądzic. Prawda jest taka, że jak trzeba podjąc jakąś decyzję to on to zrzuca na mnie. Jak mówię, żeby to on zadecydował to słyszę, że jemu to jest obojętne i możemy zrobic po mojemu. Wolałabym mieć w domu mężczyznę a nie dziecko za które trzeba decydowac. Mam dośc zajmowania się wszystkimi problemami. Nie wiem o co tak naprawdę chodzi. Mi przeszkadza głównie jego picie. A on twierdzi, że pije bo ja go denerwuję i musi się odstresowac

Wczoraj jak wrócił z pracy poszedł do garażu naprawiac auto. Jak przyszłam po jakimś czasie zapytac dlaczego nie zjadł to zobaczyłam przerażający widok. Mąż wisiał nad kanałem na kablu z przedłużacza. Zaczęłam krzyczec jak opętana i ze wszystkich sił wyciągnęłam go. Może jakbym przyszła minutę później mąż już by nie żył. Znów mi wykrzyczał, że go nie szanuję, traktuję jak szmatę. Powiedział, że i tak się zabije. Był pod wpływem alkoholu a mimo to wsiadł do samochodu i pojechał.
Myślałam, że się wykończę psychicznie. Na szczęście po godzinie wrócił, nic mu się nie stało. Nigdy mnie nie szantażował i nie straszył samobójstwem, dlatego było to dal mnie szokiem. Do teraz mam w głowie obraz wiszącego męża. Koszmar jakiś.

Myślała, żeby odejśc od niego, ale tak naprawdę to tego nie chcę. Kocham go tylko nie wiem jak możemy sobie pomóc. Myślę, że mąż też mnie jeszcze kocha. Może czasowe odejście byłoby dobrym rozwiązaniem? A może właśnie rozstanie wszystko tylko pogorszy?

Może ktoś mógłby mi pomóc, podpowiedziec, doradzic?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Straszne...
Jedyna słuszną radą wydaje mi się pomoc specjalistów psychologa i psychiatry.
Problemem jest namówienie męża na terapie. W tym także terapię leczenia z uzależnienia. On jeżeli jeszcze nie jest alkoholikiem to niedługo nim będzie.
Musisz porozmawiać z rodziną męża. Wytłumacz im jak jest źle. Obarczanie tylko Ciebie Waszymi problemami jest wysoce lekceważącym podejściem. Kiedy zrozumieją, że ich syn/ brat targnął się na życie spróbują razem z Tobą namówić go do leczenia. Sami z tego nie wybrniecie, tym bardziej, że pomocy potrzebujecie oboje.

3

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Wiesz,ja mam bardzo podobną sytuację. Mój mąż pije podobnie do Twojego i jak wypije robi się bardzo nieprzyjemnie i ja mu to jego picie cały czas wypominam. Mojej rodziny też się czepia..W lutym zeszłego roku,kiedy wróciłam do domu po pracy na stole zastałam list - że mnie kocha i widzi że mnie nie uszczęśliwia i dlatego chce się zabić! Całe miasto postawiłam na nogi-policje,pogotowie,straz,rodzine,znajomych....a On wrócił po kilku godzinach pijany.Po tym już nie próbował takich wybryków.Ogólnie na chwilę obecną średnio nam się układa,ale doszłam do wniosku ,że to po części z mojej winy-bo nie potrafiłam mu się postawić i być wobec niego konsekwentna (ciężko jest być konsekwentną wobec osoby którą sie kocha). Pił kiedy chciał,wychodził i wracał kiedy chciał,siedział przed kompem kiedy chciał...Ale teraz powiedziałam krótko-do końca tygodnia ma znaleźć dla siebie terapię,na komputer wprowadziłam limity i na chwilę obecną jest powiedziane,że kontakt z kolegami jest ograniczony do minimum.Nie wiem co z tego będzie,jak na razie daję rade i sie trzymam w tych postanowieniach.Dodatkowo jeszcze wkręciłam go w opiekę nad naszą 7 miesięczną córeczką,bo pamiętaj,że to że zarabia na dom nie zwalnia go z obowiazku bycia mężem i przede wszystkim ojcem!W waszym przypadku wydaje mi sie ,że konieczna jest pomoc terapeuty,psychologa,psychiatry.Pamiętaj w walce o własne dobro,dobro swoich dzieci i małżeństwo-wszystkie chwyty dozwolone.

4

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Ja także uważam, że w tym przypadku nie obejdzie się bez psychologa... To już poważna sprawa, gdy mąż próbuje popełnić samobójstwo. Zwłaszcza, że nic na to nie wskazywało. Zazwyczaj tacy co straszą- dużo o tym gadają- to są nie groźni. Ale tacy co "nikt nic nie wie" naprawdę mogą to zrobić...

5

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Myślę, że wizyta u psychiatry to podstawa-później psycholog wskazany jak najbardziej.

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

masz podobną sytuacje do mojej i powiem ci jedno-nie daj sie dłużej poniżać,bo on cię wykończy psychicznie!wiem co mówię,tez tak żyje 4lata!z tym ,ze ja nie mam męża na codzień(jest za granicą),ale wykańcza mnie dzwoniąc i obwiniając o wszystko!ja też załatwiałam wszystkie sprawy za meża,zajmuje się dzieckiem,ma wszystko zrobione na czas,staram sie najbardziej jak moge...a mój maż po tych 4latach powiedział mi,ze nie jest ze mną szczęśliwy,ze mnie nie będzie kochał i jest ze mną z poczucia obowiązku,bo jest dziecko!ja już mam dość!i jak mój mąż przyjedzie na urlop do POLSKI to pewnie się rozstaniemy...pewnie robisz wszystko żeby wasze dziecko miało szczęsliwą i pełną rodzinę,ale czy warto?przecież twoje dziecko widzi co sie dzieje i jest nieszczęśliwe,nie pyta cię dlaczego tatuś jest pijany i krzyczy na ciebie,nie ma koszmarów,nie jest mało radosne?moja córcia ma 1,5roczku i już czuje co sie dzieje-przytula sie do mnie jak ja płaczę,boi się jka się kłoce z mężem,boi sie podniesionego tonu głosu..
ja wiem,że nie będzie ci łatwo,nie masz możliwości pójść do pracy,ale może rodzice ci pomogą?może najwyższy czas,żeby przyznać się do tego,że zycie ci się wali(bo pewnie jeszcze przed wszystkimi udajesz,że jest dobrze)?nie jest łatwo przyznać się do porażki w życiu,ale dla szczęścia dziecka warto zrobic wszystko!!!
a twój mąż to pewnie tak samo słaby człowiek jak mój-on wszystko niszczy,pije,robi różne rzeczy,za które obwinia ciebie..a ty patrzysz na to wszystko i nic nie możesz zrobić,żaden argument nie dociera do twojego męża...a prawda jest taka,ze oni ranią nas najbardziej i robią to całkiem świadomie!!!

7

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

arbuzica27, jesli obydwoje sie kochacie, to to jest najwazniejsze i napewno uda wam sie wyjsc z tego kryzysu, jesli oboje bedziecie tego chcieli. O kurde, podziwiam, ze wstajesz o 5.30, zeby mu kawe i kanapki robic.
Jesli on uwaza, ze go nie szanujesz i nie doceniasz, to widocznie tez ma swoje powody. Zastanow sie nad tym! Musisz sprobowac to zmienic, wiecej go chwalic i byc dla niego mila i wiecej wyrozumialosci kochana! Jak sobie wypije od czasu do czasu to 2 piwka to przeciez taka tragedia sie nie stanie, przeciez pijany nie chodzi, mogloby byc gorzej. Badz dla niego mila i okazuj mu swoja milosc, zacznij od zmiany swojego zachowania, a na pewno on tez bedzie sie inaczej wzgledem ciebie zachowywal. Przeciez kochacie sie i nie chcecie tak zyc ze soba jak pies z kotem wink Powodzenia zycze, bedzie dobrze! Czasami niewiele potrzeba, zeby cos zmienic, ale trzeba chciec, a nie tylko narzekac!

8

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Pegi23 napisał/a:

arbuzica27, jesli obydwoje sie kochacie, to to jest najwazniejsze i napewno uda wam sie wyjsc z tego kryzysu, jesli oboje bedziecie tego chcieli.

Tylko jak narazie to chce tego tylko arbuzica !!!On nie widzi problemu w sobie tylko, zrzuca odpowiedzialnosc na nią!Pije bo Ona jest nie taka? Smieszne!!!Pije bo chce on sam ,a picie codziennie nawet dwóch piw robi swoje ,jest nieodpowiedzialny i zachowuje sie jak rozkapryszony dzieciak.Kiedy ona ma go chwalic, skoro jest dla niej nie miły i za co  ma to robic?.Mysle ze arbuzica  jesli robi jakis bład to, jest nim tylko to, ze za bardzo sie  poswieca!Jest w ciązy mają dziecko nalezy jej sie spokój i oparcie w męzu.Pegi piszesz ,ze bywa gorzej ano bywa ale moze dla niej to grzej jest juz teraz! On sie wiesza na kablu fundujac jej tyle stresu to  chyba wystarczające ,czy ona ma wziąść za to odpowiedzialnosc?  Ma dawac soba pomiatac bo jej np nie bije?Nie rozumiem.Za wszlka cene, chce zwrócic na siebie uwage czy ten "mężczyzna" robi to w dojrzały sposob?..... Wstając tak wczesniej robiąc mu kawe,gotujac obiadki chyba okazuje mu swoje uczucia. Pegi  Co Ty bys zrobiła jak by Twoj partner wieszał sie na kablu, pił i Cie ponizal .Jak bys sie czuła gdyby kolezanka powiedziała Ci ,ze nazekasz -on wcale taki zły nie jest,- zastanów sie troche na tym co piszesz.To nie jest kwestia piwa Tylko tego co on przy tym robi jak sie zachowuje.  .Ona jest jego kobietą żoną, nie matką, ktora bedzie go głaskac po głowie. Załozył rodzine wiec niech wezmie za siebie odpowiedzialność jak dorosły facet.......arbuzica nie daj sie nie ustawiaj sie w pozycji niani dbaj o swoj komfort musisz walczyc. Nie podkładaj sie mu nie bądz dywanikiem, po ktorym sie depta, wiem co mowie bo robilam tak samo i mialam podobna sytuacje teraz sie to zmienia bo otwarcie mowie co mi sie nie podoba i ,ze nie biore odpowiedzialnosci za jego zachowanie.Moj mąż tez mnie straszyl, ze sobie cos zrobi ,ze nie pośiwiecam mu uwagi i tez popija "tylko"dwa piwa dziennie,bo jak mówi cała sytuacja go przerasta i to moja wina..On uwaza ,ze nie ma przy Tobie własnego zdania,wiesz dlaczego bo czuje sie pewnie troche gorszy od Ciebie  i tak jak mówi zbuntowana żona jest słaby psychicznie, ale Ty jego własnych rozterek emocjonalnych nie rozwiazesz  .To są jego emocje i musi sam sobie pomóc .Uwazam, ze mogłabys isc do terapeuty Ty sama zebys mogła troche sie wzmocnic w swoich racjach, czesto sie je gubi wobec najblizszych bo boimy sie rakcji, bo nam zal drugiego.Musisz spróbowac twardo postawic granice i zapowiedziec o konsekwencjach ,ktore go czejkają ,jesli tego nie zrobi.Sama bądz konsekwetna i nie zmieniaj zdania nie bój sie, faceci tak łatwo nie odchodzą .Doceni Cie, jak zajmiesz sie toche soba i dzieckiem bo tylko za to jestes odpowiedzialna!  .Zycze Ci powodzenia trzymaj sie smile

9

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Zgadzam się w 100% z shania.Dlaczego arbuzica ma zmieniać siebie,skoro to nie Ona jest tutaj winna?!Ja próbowałam tego sposobu i było tylko jeszcze gorzej,mój mąż bardziej mną pomiatał,bo myślał,że będę mu uległa i będzie mógł mieć nade mną władzę-byleby tylko ode mnie nie odchodził.Pochodzę z patologicznej rodziny-mam ojca i ojczyma alkoholika i wiem  od podszewki jak to wszystko działa.Trzeba się twardo postawić!Facet jest słaby psychicznie i chce podbudować swoje poczucie wartości znecając sie nad kobieta-która z pozoru jest istotą słabszą,ale tylko z pozoru.Ostatnio postanowiłam dac mężowi jeszcze jedna sznasę-zacząć wszystko od zera i nie życ przeszłością.To było dokładnie dwa dni temu,a wczoraj mój mąż wyszedł po 21 do sklepu i wrócił o 3 nad ranem pijany.Nie wpuściłam go do łóżka,jak wszedł tam na siłę,to na siłe go wyniosłam,próbował walczyć ze mna krzykiem,ale ja krzyknelam tylko raz(po raz pierwszy) i...cisza.Rano wstałam powiedziałam mu dosadnie i bardzo donośnym i niemiłym tonem co myśle o nim i o jego zachowaniu.Powiedziałam mu ,że nie jestem taka głupia i słaba jak myślał i nie dam na siebie zwalić całej winy za to co się dzieje i nie będę ponośiła konsekwencji jego pijaństwa.Powiedziałam też,że bardzo go kocham ale jeszcze bardziej nasze dziecko i nie godze się na to żeby rozwijało sie w takich warunkach.I dopóki się nie ogarnie i nie zacznie zachowywac jak facet to śpi w drugim pokoju na kanapie,pierze,gotuje prasuje itp sobie sam.Jest mi cieżko,ale muszę byc konsekwentna,bo jeżeli teraz popuszcze,to On będzie zawsze się tak zachowywał.Arbuzica-od dwóch piw się zaczyna..pamiętaj.Nikt nie staje sie alkoholikiem od razu.Przede wszystkim idż do terapeuty podreperuj swoją kondycję psychiczna,nabierz pewności siebie.Wiem,że to wszystko brzmi jak wielka wojna,ale tak właśnie jest (chociaż żadna z nas nie takiego życia oczekiwała),ale pamiętaj,że walczysz o cos bardzo ważnego-o siebie,o dziecko i swoje małżeństwo.

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

właśnie,miłośc do naszych dzieci jest najsilniejsza!każda z nas chce dla dziecka szczęścia,pelnej rodziny,tego co mają inne dzieci,inne małzeństwa!nam,żonom,matkom-należy sie szacunek naszych mężów!to,ze robimy dla nich wszystko,nie pracujemy,zajmujemy sie domem,decyzjami!a jeśli nasza walka nie pomaga,nasz płacz ich nie wzrusza to może warto chociaz pomysleć o dzieciach-to one najbardziej przeżywają to co sie dzieje w naszym życiu,to dla nich trzeba być silną,zmienić swoje życie...może na początku warto próbować ratować małżeństwo,ale ile można i jakim kosztem?ja probuje już prawie dwa lata i jestem na skraju wyczerpania emocjonalnego!a najbardziej cierpi moja corcia-to ona widzi jak płacze,to ona mnie przytula i boi się jak tylko podniose głos..
pomyśl o dzieciach-o tym ktore już masz i tym ,które ma się urodzić,to ich szczęście jest najważniejsze,to zeby spokojnie spały i spokojnie wstawały,żeby nie budził je krzyk ,awantury,tylko miły pocałunek rodzica
jeśli twój mąż nawet ze względu na dzieci nie chce sie zmienić,zacząć cię szanować to może nie warto sie starać?nie powiem-trudno,bo to nie jest latwe przekreślić wspólne lata,miłość którą go pewnie jeszcze darzysz...ale dla spokoju i szczęścia dzieci warto wiele znieść,z czasem ból minie,a uśmiech dzieci da siłe na przetrwanie tych chwil=)

11

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Droga arbuzico - człowiek, który podejmuje próbę samobójczą to człowiek, który wymaga specjalistycznej pomocy. Nie ma szansy na to abyś sama sobie z takim problemem poradziła - zwłaszcza zajmując się dzieckiem i spodziewając się kolejnego (swoją drogą szczęście w nieszczęściu, że nie byłaś w bardziej zaawansowanej ciąży ściągając go z tego kabla i przeżywając taki stres...).
Natychmiast skontaktuj się z jego rodziną i wspólnie zadecydujcie jakie podejmiecie kroki. Jeżeli on nie zgodzi się na terpię spróbujcie tzw. metodę interwencji. Można o niej poczytać w internecie chociażby tu - http://pl.wikipedia.org/wiki/Interwencja_kryzysowa

Trzymam kciuki bo wiem, że nie będzie Ci łatwo, ale dasz radę - dla siebie, dla swoich dzieci i dla człowieka, którego kochasz a który pobłądził i potrzebuje pomocy.

12

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Arbuzica,co u Ciebie?

13

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Witaj!!
Też żyje u boku alkoholika... z ta różnica ,że on mówi że się zabije czy powiesi-ale tego nie robi... ponoc raz próbował nożem sobie umilic życie, ale mówił że nie ma odwagi...
twój mąż jest alkoholikiem... a tesciowa broni synusia... moja tez tak mówiła do pewnego momentu...

piszesz:
,,Mąż ma do mnie pretensje, że go nie doceniam, że nie szanuję tego, że na mnie zarabia. Twierdzi, że marnuje mu życie, że traktuję go jak psa. Owszem, kiedy jest pod wpływem alkoholu przestaję go szanowac, po prostu nie mogę udawac, że wszystko pasuje, nie potrafię się przytulic, bo czuję wstręt.''

Wiem jak to jest, ale lata przy takim męzu i podjęta przeze mnie w ostatnich miesiącach terapia, zmieniła moje nastawienie do życia i do męża... jestes, podobnie jak ja, osoba współuzaleznioną... tak mówi sie o zonach alkoholików... mimo,że nie pijemy, to jednak pomagamy trwac w piciu męża... dlaczego??? otóż nie pozwalałysmy mu odczuć skutków jego picia ...  jest to troche do zrozumienia, ale chodzi o to ,że mąż nie ZOBACZYŁ tego co zrobił po pijanmu-bo my,przynajmiej ja zawsze sprzatałam i tuszowałam to co zrobił po pijanemu... w internecie jest duzo na ten temat napisane...

uważam ,że powinnas skozystac z pomocy terapeuty/psychologa... mimo ,że ty niepijesz to jednak jestes bezradna i sama sobie nie poradzisz...

moja terapeutka poradziła mi:
*nie zwracać uwagi na to, że wypije piwo 1 lub 2 piwa... mimo,że mnie trafia od srodka,nie pokazuje mu tego...wtedy on jest spokojniejszy i nie furczy do mnie... nie zwala tez wtedy na mnie winy że przeze mnie pije....
*kiedy nie pije i jest miły mówic mu jaki jest kochany, fajny ...doceniac jego prace i nie wspominac o piwie....
*kiedy wyzywa, szuka zaczepki własnie po to by wyjśc sie napić-udaje że tego nie słyszę, wychodze z domu, nie wchodze z nim w kłótnie... wtedy jak pójdzie to juz nie powie że przeze mnie, bo ja sie nie odzywam...

duzo bym mogła tu tobie pisać.... może poczytaj moje posty...tam tez wiele opisuję o terapii i jej skutkach...
i uwierz że dla mnie jest lepiej... mimo że mąz pije nadal, ja jestem zdrowsza   !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

14

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Bardzo dziękuję wszystkim za odzew. Przeczytałam wszystkie posty z niektórych wyciągnęłam wnioski i posłucham rad.

Przeszliśmy z mężem 2 poważne rozmowy, jedna bardzo burzliwa, druga spokojna, rzeczowa, trzeźwa!!!

Prubujemy razem wydostac się z dołka. Oboje sobie coś obiecaliśmy - i jak na razie udaje nam się tego dotrzymac. Od mojego napisanego postu minęło 12 dni, mąż pił w tym czasie 2 razy. Nie upił się, było to kulturalne piwko przy grilu.

Codziennie uczymy się siebie od nowa, pokazujemy, że nam zależy, staramy się, dużo rozmawiamy. Mąż codziennie mnie przytula, mówi, że mnie kocha i pokazuje to. Staram się pokazac mężowi, że nadal jest dla mnie bardzo ważny, że doceniam jego pracę... I on odpłaca się tym samym, chwali za obiady, dziękuje za upieczone ciasto... Niby nic wielkiego ale dla nas to dużo znaczy.

Jest inaczej niż do tej pory było, w domu jest cicho i miło (bez kłótni, wyzwisk), oboje częściej się uśmiechamy, mąż zaczął więcej czasu spędzac z synem. Wczoraj pierwszy raz od bardzo dawna widziałam męża jak się śmiał... A kiedy byłam zła, nie powiedział, że znów mam humory, że przesadzam itp, tylko mocno mnie przytulił.

Kiedy coś mnie drażni staram się to delikatnie powiedziec, bez krzyku. Czasem nie mówię od razu tylko czekam aż emocje nieco opadną. Nie mam wtedy do niego pretensji tylko proszę, żeby więcej tak nie robił...

Wiem, że to dopiero początek, ale głęboko wierzę, że to co robimy ma sens, że nam się uda...
Był moment, że jednak chciałam odejsc, ale teraz wiem, że warto walczyc o miłośc, rodzinę, szczęście. Daleko nam do wzorowego małżeństwa, ale myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Nawet jak któremuś z nas powinie się noga to wiemy, że próbujemy dalej.

15

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Trzymam kciuki smile

16

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

super... bardzo sie cieszę!!!! ale wiesz, że jeszcz nie raz powinie sie mu noga i Cie zawiedzie... bo to nieuniknoine... ale bądz cierpliwa, małymi kroczkami osiągniesz to do czego zmierzasz... tzrymam kciuki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

17

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Wytrwale walczysz o szczęście swojej rodziny.
Życzę powodzenia smile

18

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Bravo Arbuzica! U mnie się sypie... Szczęścia i wytrwałości życzę.

19

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Wczoraj były urodziny teściowej... wiadomo alkohol... I co? I mąż się nie upił smile Choc niektórzy namawiali na kolejne kieliszki, mąż odmawiał, tłumacząc się pracą, a do mnie mrugał oczkiem... Wróciliśmy razem do domu w dobrych humorach. A bałam się, że wieczór zakończy się kłótnią.

20

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

aaa no to super,gratuluję! ja miałam wczoraj imieniny ojczyma,ja wyszłam z imprezy o 20:30 bo Mała marudziła,a mój mąż został....wrócił o 5:48....fajnie,nie?

21

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Avva współczuję... ale nie wiem co poradzic, bo sama ciągle szukam pomocy, żeby wyprowadzic swoje małżeństwo na prostą... Mogę ci tylko życzyc powodzenia.

22

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Dzięki Arbuzica. JA też muszę powalczyć,dla siebie i dla naszej córki,jeszcze nie wiem jak,ale na pewno się nie poddam bez walki

23

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Wiecie co mnie cieszy? To, że widzę, jak mąż się stara. To że nie pije, nie krzyczy, nie złości się... To, że potrafi odmówic jak ktoś go częstuje alkoholem... Do tej pory nie odmawiał. Cały miniony tydzień nie pił smile Mimo, że były okazje.

Może ta ostatnia nasza kłótnia była na tyle poważna, że oboje się przestraszyliśmy, że nasze małżeństwo wisi na włosku. Oboje bardzo się staramy i nie jest to takie trudne. Przymykam oko na małe potknięcia męża, a jak czuję, że jestem zła i mogę coś nieodpowiedniego powiedziec, to zamykam się w pokoju i staram się wyciszyc.

Teraz wiem, że rozstanie byłoby błędem. Mimo, że na pewno nie zawsze będzie tak dobrze między nami jak teraz to wiem, że chcemy walczyc smile

24

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Bravo arbuzica dla Ciebie i męża. Dobrze,że widzisz i doceniasz,że mimo małych potknięć mąż się stara i wychodzi na prostą. Dobrze,że w porę się ockneliście,bo mogliście stracić coś bardzo ważnego. Trzeba cieszyć się z małych rzeczy i nie stawiać sobie i drugiej osobie od razu poprzeczki zbyt wysoko,tylko zacząć od zera i powolutku tą poprzeczkę podnosić.Nabieram nadziei ,jak czytam co piszesz.Mój mąz znowu się napił,wykańcza mnie to psychicznie.Przyznaje się do tego ,że ma problem,ale chyba tylko po to żeby załagodzić sytuację...żeby powiedzieć mi to co chcę usłyszeć

25

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

avva jesli uwazasz ze Twoj maz ma problem alkoholowy to radze Ci poszukac grup wsparcia Al-anon a zobaczysz jak bardzo Twoje zycie sie zmieni na lepsze wink pozdr

26

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Arbuzica, szczere gratulacje, życzę szczęścia. Wyjdźcie na prostą smile

27

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Wpadłam napisac, że u nas dalej ok. Staramy się oboje i na razie nie zaliczyliśmy wpadki...

28

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Witam wszystkich i Gratuluję Arbuzicy27.

U mnie niestety nie jest tak różowo wpadka na całej linii Byliśmy na weselu -uchlał się jak świnia a co wyczyniał na drugie już odmówiłam nie chcę tego wstydu przechodzić od nowa .

było juz całkiem fajnie i miło między nami .Zafundował mi taki ubaw że głowa boli .

Razem zatańczyliśmy może trzy utwory a potem mój rozrywkowy pan zaczął podrywac dziewczyny w które mogły byc jego córkami żenujące .Wsyd,wstyd,iwstyd
Co ja mam z tym teraz zrobić?
--------------------
Tamara

29 Ostatnio edytowany przez takisam (2011-04-12 02:58:11)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Srutu -Tutu
Sam kiedyś leżałem pod garażem - żeby zamarznąc
To było dawno.
Wyzwoliłem się z tej durnowatej traumy - nie wyzwoliłem się od alkoholu...nad czym boleję strasznie.
Żony nie bijam, dzieci kocham one mnie również
No i co
Ale piję
Piję, czuję się z tym okropnie - tylko nie wspomagajcie się nawzajem proszę - że ten popijający facet, to swołocz najgorsza jest
Bo to nieprawda.
Niejeden jak ja siedzi w nocy, popija, pisze nocną porą jakieś żale i wynaturzenia - zamiast spać obok swej żony na materacu....

I edit jeszcze
pracuje, dba, stara sie.......
ale to i tak jest do niczego - nie wolno jednak skazać go na wygnanie, co?

30

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

takisam - dlaczego więc wolisz siedzieć pod garażem w nadziei że zamarzniesz niż iść po nadzieje - np do grupy AA?Bardzo łatwo jest sami się oszukujemy - co takiego traumatycznego było w siedzeniu pod garażem - i tak zabijasz się na raty...

Powidz mi taką rzecz - czy nie jest tak że stojąc przed ladą w sklepie z alkoholem możesz dokonać wyboru - kupię albo nie kupię tą p........ butelkę? Czy możesz sobie pozwolić nad chwilą zastanowienia - co ja z tego będę miał kiedy umoczę" dziób"?

Kiedyś współczułam - teraz już nie.Kiedyś pozwoliłam wmówić sobie że alkoholik to taki chory nieszczęśliwy człowiek  ( na spotkaniach żon alkoholików nasłuchałam się takich bredni).
Czy nie jest tak że kiedy czujesz że nadciąga ten kryzysowy moment,kiedy tak chce się pić -masz wybór - pójdę z kimś o tym pogadać.Pójdę i powiem jak bardzo się boję że kolejny raz nie dam rady ,że czuję się z tym okropnie.

Wybory - każdy dokonuje wyborów.Nie tak dawno widziałam zwłoki faceta pod śmietnikiem owinięte czarnym worem - nikt przy nim nie stał, nikt nie płakał.Widok i odczucia - jedna wielka samotność.
Więc jeśli masz jeszcze kogoś kto Cię kocha... - sam powinieneś otoczyć się miłością - to tak na początek.

31

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Taksim, pijesz i czujesz się z tym okropnie, sam to napisałeś. Więc PO CO PIJESZ? Interesuje mnie PO CO, nie DLACZEGO.
Temat "dlaczego piję", to ulubiony temat alkoholików, ach, ile tam nieszczęścia! Że mama nie kochała, że do szkoły pod górkę, że szef nie docenia i że....makaron w rosole krzywy!

Odpowiedz sobie na pytanie Po co pijesz, co Ci to daje? Wiem, ulgę i lepsze samopoczucie....na chwilę. Alkoholicy zwykle czuja się okropnie i zeby poczuć się trochę lepiej, piją.
Im więcej piją, tym gorzej się czują. Im gorzej się czują tym więcej piją. Jest w Małym Księciu taka scenka, gdy Mały Książe na jednej z planet spotyka pijaka i pyta go "czemu pijesz - bo się wstydzę. czego się wstydzisz - tego, że piję". To zaklety krąg, sam musisz go przerwać. Skonfrontować się ze swoimi problemami bez alkoholu. Nauczyc się innych sposobów na nie. Oduczyć się chodzenia na łatwiznę. Nauczyc się prosić o pomoc innych ludzi, zamiast topić smutki w alkoholu.  Puki jest jeszcze na to czas, puki jeszcze chce Ci sie pisać na forum o swoim piciu.
Idź do AA, zamiast użalać się nad sobą. Zrób dla siebie coś konstruktywnego!

32

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Wracając do Małego Księcia - bohater nie tracił czasu na "rozmowę" z pijakiem.Poszedł własną drogą.Kiedyś pomyślałam że powinnam uczynić tak samo - ale do tej pory tkwię w tym g...nie.

33

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Pegi23 napisał/a:

arbuzica27, jesli obydwoje sie kochacie, to to jest najwazniejsze i napewno uda wam sie wyjsc z tego kryzysu, jesli oboje bedziecie tego chcieli. O kurde, podziwiam, ze wstajesz o 5.30, zeby mu kawe i kanapki robic.
Jesli on uwaza, ze go nie szanujesz i nie doceniasz, to widocznie tez ma swoje powody. Zastanow sie nad tym! Musisz sprobowac to zmienic, wiecej go chwalic i byc dla niego mila i wiecej wyrozumialosci kochana! Jak sobie wypije od czasu do czasu to 2 piwka to przeciez taka tragedia sie nie stanie, przeciez pijany nie chodzi, mogloby byc gorzej. Badz dla niego mila i okazuj mu swoja milosc, zacznij od zmiany swojego zachowania, a na pewno on tez bedzie sie inaczej wzgledem ciebie zachowywal. Przeciez kochacie sie i nie chcecie tak zyc ze soba jak pies z kotem wink Powodzenia zycze, bedzie dobrze! Czasami niewiele potrzeba, zeby cos zmienic, ale trzeba chciec, a nie tylko narzekac!

Tak,kochana Pegi23,zarejestrowałam się tylko po to żeby napisać ci,że jesteś kompletną kretynką,albo masz mleko pod nosem,rób tak jak piszesz,a niedługo będziesz niewolnicą samej siebie i alkoholika,gratulacje,ale takie mądre rady zachowaj dla siebie,ale mnie wzburzyła twoja wypowiedź,masakra,babo,ogarnij się!

34

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Alkocholik zawsze będzie najważniejszy dla siebie, a w swoim mniemaniu wszyscy wokoło winni tylko nie on. Mieszkamy razem pod jednym dachem ale żyjemy oddzielnie- jak współlokatorzy. On opłaca rachunki ja sprzątam w domu, odprowadzam dzieci ze szkoły. On jak ma humor to spędzi z nimi trochę czasu, a tak to go wieczorami nie ma. Nie wnikam gdzie jest, od dawna z nim nie śpię, bo nie chcę zgadywać czy trzeżwy w tym łóżku czy nie. Jak jest trzeżwy to jest całkiem fajny, ma poczucie humoru i w takim się zakochałam, a dzisiaj wolałabym mieszkać sama. Gdy czytałam powyższe posty, to zauważyłam, że alkocholicy winią wszystkich i wszystko za picie, a ja do tej pory dawałam się wpędzać w poczucie winy, że go nie szanuję nie doceniam, a on na nas pracuje. Starałam się być miła w sypialni, to on na drugi dzień w " pijące tango" -chyba z tej radości. Tak nadskakiwałam uczuciowo tyle lat, a teraz mi się już nie chce, chyba się wypaliłam, już dawno nie wydzwaniam gdzie jest, to pretensje do mnie, że się nim nie interesuje. Taki Piotruś Pan. Tylko jemu nadskakiwać, żeby miał dobry humor,a reszta jak se chce, grunt, że jemu dobrze jest i już. Jak macie dziewczyny możliwość zostawić takich pijaków, to zróbcie to. Mi doradzały różne osoby i psycholog od AA, żeby dać sobie spokój. Patrzę wstecz 14 lat i wiem, że zmarnowałam sobie życie. Nieliczne chwile szczęścia przelane łzami, nerwami, stresem- z tego biorą się nowotwory:(

35 Ostatnio edytowany przez Artek87 (2019-10-03 15:53:14)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Witam , drogie Panie czytelniczki i pewnie też panów bo każdy szuka miejsca na poradę lub pomocy. Mam 33 lata, pracuje przy komputerze w domu , jest to praca praktycznie 24/h , razem z żoną mam 7 miesięcznego synka. Żona jest ode mnie starsza, ma 43 lata. Nie ukrywam że lubię alkohol , lubię się napić ale nie robię tego regularnie lub jakoś często , z racji iż najczęściej po prostu nie mam siły i chcę się przespać po wielu godzinach spędzonych przed komputerem. Nasz synek jest bardzo absorbujący , jeśli tylko mam chwilkę to staram się nim zająć by żona mogła trochę odpocząć i się wyspać, i tak to ona najwięcej poświęca dziecku czasu, przez swoją pracę już od kilku miesięcy śpimy osobno gdyż jako spedytor muszę liczyć się z tym że np. o 3 w nocy zadzwoni do mnie kierowca lub firma - nie chcę stawiać całego domu na nogi w środku nocy. Gdy tylko jest moment w którym mogę odpocząć to staram się to robić - wtedy jednak jestem posądzany o to że w d...pie mam syna i rodzinę. Gdy już się trochę napiję już mam wypominane to samo i że jestem alkoholikiem , gdy zobaczyła że pod zlewem w szafce obok kosza leży pół butelki jakiegoś tam alkoholu a ja spałem po całej nocy pracy od razu powiązała to z alkoholem, że pewnie jestem pijany  i wyszła awantura , szkoda tylko że butelka ta stała tam już od kilku tygodni a stan zawartości w niej nic a nic się nie zmienił lecz skoro śpię to pewnie naje...any.  Nie jestem święty ale też nie jestem jakimś tyranem czy ostatnią mendą , nigdy nie ubliżałem żonie, nigdy nie podniósł bym na nią ręki (sam byłem wychowywany głównie przez matkę przez długi czas) ,naprawdę psychicznie jest mi coraz gorzej bo zaczynam być posądzany o to że nie obchodzi mnie rodzina wtedy gdy naprawdę nie mam siły i próbuję chwilkę odpocząć. Alkohol nie stanowi dla mnie problemu i nie mam nałogu , mogę nie pić miesiącami itd. ale kiedy mam tą jedną małą chwilkę na odrobinkę relaksu , odrobinę odprężenia to nawet tego nie mogę spożytkować bo skoro napiłem się to znaczy że jestem złym człowiekiem i nie obchodzi mnie rodzina. Nikt nie zauważa że ja też wiele poświęcam , nie pracuje tylko dla siebie , wiem że mojej żonie nie jest lekko ale dlaczego ona nie widzi że ja też mam pod górkę. Dochodzi nawet do takich sytuacji że nie daje mi podejść do dziecka, wygania mnie z pokoju gdzie śpi mały ze słowami typu "nie miałeś wcześniej czasu to po co tu wchodzisz..." , " nie potrzebujemy cię..." , "idź się nachlać..." . Wystarczy że mam cięższy dzień w pracy i nie mam czasu zająć się dzieckiem to  kończy się on tym co napisałem wyżej. Wystarczy że prześpię się dłużej niż zazwyczaj to jestem posądzany że pewnie wypiłem i śpię nachlany. Grozi mi że odejdzie i zabierze dziecko. Problem alkoholowy... żebym tylko rzeczywiście go miał tak jak jest on wszędzie opisywany a nie tylko posądzany o to bo gdzieś ktoś zobaczył pustą butelkę itp. Szczerze to rzeczywiście przez to wszystko mam ochotę się nachlać , nie dlatego że  lubię lub muszę ale żeby odciąć się od tego wszystkiego chociaż na chwilę i wyciszyć wszystkie nerwy. Jednak nie robię tego. Problem tkwi również w tym iż mojej żony matka przez długie lata była i jest nadal alkoholiczką , nie mają ze sobą zbyt ciepłych relacji i również przez ten pryzmat moja żona ocenia rzeczywistość wokoło siebie samej. Lecz najdziwniejsze też jest to... Jej matka to bardzo samolubna , mściwa i "wredna" kobieta , zrobi wiele by tylko uprzykrzyć komuś życie, po złości robi dla zasady. Moja żona się z nią nie utożsamia ale czasem widzę że te wyganianie mnie od małego, nie miłe słowa itp, to tak jak bym widział jej matkę...

36

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Jak potrzebujesz alkoholu aby sie zrelaksowac - picie do lustalra, to masz bardzo powazny probem.

Ile razy w ciagu dnia/tygodnia Twoja zona jest w stanie sie zrelaksowac ? Pospac dluzej ? Wiesz jak wyglada jej zycie ? Wy9braz sobie ze idziesz do pracy ... I z niej juz nie wracasz. Tak czesciowo to wyglada u niej, czesciowo bo ma ciezsj od Ciebie. Ty uzalasz sie jak to ciezko masz a nie zdajesz sobie sprawy, nawet nie chcesz, ze Twoja zona ma ciezej.
Zona ma 100% racji.

37 Ostatnio edytowany przez Artek87 (2019-10-03 17:19:51)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
ja86 napisał/a:

Jak potrzebujesz alkoholu aby sie zrelaksowac - picie do lustalra, to masz bardzo powazny probem.

Ile razy w ciagu dnia/tygodnia Twoja zona jest w stanie sie zrelaksowac ? Pospac dluzej ? Wiesz jak wyglada jej zycie ? Wy9braz sobie ze idziesz do pracy ... I z niej juz nie wracasz. Tak czesciowo to wyglada u niej, czesciowo bo ma ciezsj od Ciebie. Ty uzalasz sie jak to ciezko masz a nie zdajesz sobie sprawy, nawet nie chcesz, ze Twoja zona ma ciezej.
Zona ma 100% racji.

Alkoholu napiję się może raz w miesiącu więc proszę nie gadaj mi że do lustra bo wtedy kupuję sobie jedno góra dwa piwa i nie chlam do odcięcia , jest to jedna z form relaksu a nie główna forma relaksu (mam jeszcze swoje zainteresowania - strzelectwo, paleontologia, majsterkowanie, elektronika, modelarstwo i na to też nie mam czasu) na dodatek staram się trafić z tym gdy żona i mały śpią by im nie przeszkadzać jak i również żebym ja mógł te dwa piwa raz na jakiś czas spokojnie się napić.  Codziennie gdy rano mały się przebudzi zabieram go i zabawiam, karmię, zajmuje się nim (jednocześnie pracując)  kilka godzin by żona mogła pospać jak najdłużej, staram się robić jak najwięcej , wiem jak wygląda życie mojej żony bo nie jestem na etacie a pracuje w domu lecz moja praca wymaga ciągłej uwagi . Ja w pracy człowieku jestem 24/h , często nie przespane noce, i w dzień oczy na zapałkach , litry kawy itd. Przestań gadać jak osoba która wie o życiu innych wszystko a szczególnie codziennym życiu innych ludzi . Gdy jest tylko okazja razem z żoną wychodzimy na miasto biorąc synka ze sobą (restauracja, pizzeria, jakiś festyn itd lub zwykły spacerek całą rodziną). To że raz na jakiś czas mam ochotę się na pić nie znaczy że robię to regularnie i często o czym napisałem więc czytaj ze zrozumieniem. Uwielbiam radę osoby Która gada o "lustrze  i alkoholu..." widzę że zakładasz iż jestem patolem który codziennie chla bo nie ma nic innego do roboty w dodatku twoja ocena wykazuje skłonności do jakiejś złowrogiej formy feminizmu nie wiadomo z jakiego powodu (nie mam nic do feminizmu o ile nie stanowi to jakiejś formy wrogości).... Problem w tym że moja żona miała jedno z rodziców alkoholika i tym samym pryzmatem chce oceniać mnie , w sumie pewnie jak połowa tutaj komentujących. Zakładam że to jakiś syndrom strachu alkoholowego który przysłania niektórym realną, obiektywną ocenę sytuacji... Przyszedłem tu o radę jak postępować z osobą która jest przewrażliwiona na punkcie alkoholu (z racji swoich doświadczeń życiowych/rodzinnych) a nie jako osoba która z alkoholem ma problem bo w świetle ogólnie przyjętych kryteriów nie kwalifikuje się do takowej grupy ale widzę że wystarczy iż facet powie coś o alkoholu i już jest szufladkowany nie wspominając że w myśli jest forma zdania : " aha, alkoholik który nie widzi swojej winy"...

38

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Byc alkoholikiem to nie tylko chlac codziennie.
Z tego co piszesz to regularnie musisz wypic dla relaksu. Do lustra, sam ze soba. Twoja reakcja doakonale pokazuje, ze masz z tym problem. Idealna reakcja alkoholika. I te tlumaczenia, jak chce to i pare miesiecy moge nie pic.
Jak postepowac z osoba przewrazliwiona na tle alkoholu - nie pic. To takie proste.

Zreszta z tego co piszesz wynika wyraznie, ze zona ma nie tylko pretensje do Ciebie o to, ze pijesz.

Wiec moze jednak probkem kezy gdzie indxiej  a to tylkp Ty tlimaczyszbsobie wszystko wina alkoholu bo miala ojca alkoholika

39

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Autorze, jesteś na bardzo dobrej drodze, by rozwalić swoją rodzinę. Podzielam zdanie Ja86 i jestem pewna, że aktualnie mocno ci się pali pod czterema literami, więc napisałeś tu, żeby uzyskać jakieś pocieszenia, wyrzucić z siebie swoje żale i tym samym utwierdzic się w przekonaniu, że to ty masz rację. Nie ma dymu bez ognia. Skoro dla twojej żony twoje picie to taki problem, a dla ciebie żaden, to dlaczego pijesz i doprowadzasz ja do rozpaczy?
Myśl tak dalej o swoim piciu, a ja zapewniam cię, że przyjdzie czas, że zbierzesz żniwa. Pycha idzie przed upadkiem, rób więc po swojemu, a przekonasz się jak skończysz.

40 Ostatnio edytowany przez Artek87 (2019-10-11 02:33:32)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Drogie Panie widzę że nadal nie potraficie czytać ze zrozumieniem - wyraźnie napisałem "raz na jakiś czas" i to że też spędzam wolny czas dla relaksu nie tykając nawet kropli alkoholu  (mowa tu była o zainteresowaniach i hobby...) . Słowo raz na jakiś czas znaczy że nie regularnie , nie co tydzień itd... i nie do lustra bo mam przyjaciół i kolegów i przykro mi moje drogie ale często  jest herbatka i ciasto lub po prostu kawa. Nie rozumiem tej tendencji wpychania człowieka w coś czego nie doświadcza ale alkohol to oczywiście słowo klucz. Nie wypieram się tego iż  napiję się alkoholu bo każdy normalny facet wie kiedy może się napić i ile a także jak często. Mam rodzinę na utrzymaniu i jestem odpowiedzialnym facetem więc bardzo proszę nie róbcie ze mnie debila...  To że któraś z was dostała kiedyś piekło od jakiegoś zapijaczonego h..ja nie znaczy że każdy kto ma styczność z alkoholem nie zależnie co do ilości i częstotliwości jest tym samym h..jem którego same miałyście nieprzyjemność na swojej drodze życia spotkać - przykro mi ale to wasz problem i wasza trauma , nie wciągajcie w to innych. Gdybym był alkoholikiem to bym tu nie pisał , co najwyżej jestem osobą która okazyjnie spożywa alkohol - imprezy okolicznościowe i czasami właśnie te 2 piwa bo mam ochotę napić się tego zimnego piwa , mam do tego prawo tak samo jak kobieta która idzie z koleżankami na lampkę wina czy drinka - o kur..a , przecież one to już alkoholiczki (jeśli odnosić się do słów niektórych z was to każdy jest na tym forum alkoholikiem, każdy kto alkohol weźmie do ust - nawet jak napije się łyżeczkę nalewki babcinej roboty bo akurat koleżanka miała)... - to jest wasz tok rozumowania właśnie . Przepraszam bardzo ale powielam pytanie bo nie zamierzam rezygnować z tego że jak każdy człowiek mam prawo do odrobiny swobody, jak postępować z osobą która przeżyła traumę alkoholową  - Czy wyraziłem się jasno Pnie psycholog czy trzeba wam to narysować ?

Podsumowując : tak spożywam alkohol , jak większość ludzi bo nie można nazwać kogoś abstynentem gdy kiedykolwiek alkoholu spróbował  lub  go spożywa , problem w tym że wy uparcie widzicie we mnie alkoholika (osobę która ma problem z nadmiernym i zbyt częstym spożywaniem alkoholu) zamiast odpowiedzieć na proste pytanie. Nie mój zakichany interes jakie miałyście przeżycia ale jak chcecie się bawić w znawcę problemów alkoholowych to zapraszam na odpowiednie kierunki psychologii , rozeznania  terenowego, konsultacji z odpowiednimi grupami wsparcia i obiektywnym zapoznaniem się z tą tematyką. Jeszcze raz moje pytanie, jak postępować z osobą która przeżyła traumę alkoholową ? To takie trudne dla was czy może nie to forum , bo być może trafiłem na żale i płacze a nie konstruktywną psychologię, i nie ,nie pali mi się pod nogami, gdyby tak było to udał bym się do psychologa/ specjalisty a nie pisał na forum pełnym pseudo psychiatrów i psychologów (to tak dla ciebie ulle żebyś wiedziała jak wygląda sytuacja a nie wyciągała wymysły jak z telenoweli...)

41

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Artek87 napisał/a:

Drogie Panie widzę że nadal nie potraficie czytać ze zrozumieniem - wyraźnie napisałem "raz na jakiś czas" i to że też spędzam wolny czas dla relaksu nie tykając nawet kropli alkoholu  (mowa tu była o zainteresowaniach i hobby...) . Słowo raz na jakiś czas znaczy że nie regularnie , nie co tydzień itd... i nie do lustra bo mam przyjaciół i kolegów i przykro mi moje drogie ale często  jest herbatka i ciasto lub po prostu kawa. Nie rozumiem tej tendencji wpychania człowieka w coś czego nie doświadcza ale alkohol to oczywiście słowo klucz. Nie wypieram się tego iż  napiję się alkoholu bo każdy normalny facet wie kiedy może się napić i ile a także jak często. Mam rodzinę na utrzymaniu i jestem odpowiedzialnym facetem więc bardzo proszę nie róbcie ze mnie debila...  To że któraś z was dostała kiedyś piekło od jakiegoś zapijaczonego h..ja nie znaczy że każdy kto ma styczność z alkoholem nie zależnie co do ilości i częstotliwości jest tym samym h..jem którego same miałyście nieprzyjemność na swojej drodze życia spotkać - przykro mi ale to wasz problem i wasza trauma , nie wciągajcie w to innych. Gdybym był alkoholikiem to bym tu nie pisał , co najwyżej jestem osobą która okazyjnie spożywa alkohol - imprezy okolicznościowe i czasami właśnie te 2 piwa bo mam ochotę napić się tego zimnego piwa , mam do tego prawo tak samo jak kobieta która idzie z koleżankami na lampkę wina czy drinka - o kur..a , przecież one to już alkoholiczki (jeśli odnosić się do słów niektórych z was to każdy jest na tym forum alkoholikiem, każdy kto alkohol weźmie do ust - nawet jak napije się łyżeczkę nalewki babcinej roboty bo akurat koleżanka miała)... - to jest wasz tok rozumowania właśnie . Przepraszam bardzo ale powielam pytanie bo nie zamierzam rezygnować z tego że jak każdy człowiek mam prawo do odrobiny swobody, jak postępować z osobą która przeżyła traumę alkoholową  - Czy wyraziłem się jasno Pnie psycholog czy trzeba wam to narysować ?

Podsumowując : tak spożywam alkohol , jak większość ludzi bo nie można nazwać kogoś abstynentem gdy kiedykolwiek alkoholu spróbował  lub  go spożywa , problem w tym że wy uparcie widzicie we mnie alkoholika (osobę która ma problem z nadmiernym i zbyt częstym spożywaniem alkoholu) zamiast odpowiedzieć na proste pytanie. Nie mój zakichany interes jakie miałyście przeżycia ale jak chcecie się bawić w znawcę problemów alkoholowych to zapraszam na odpowiednie kierunki psychologii , rozeznania  terenowego, konsultacji z odpowiednimi grupami wsparcia i obiektywnym zapoznaniem się z tą tematyką. Jeszcze raz moje pytanie, jak postępować z osobą która przeżyła traumę alkoholową ? To takie trudne dla was czy może nie to forum , bo być może trafiłem na żale i płacze a nie konstruktywną psychologię, i nie ,nie pali mi się pod nogami, gdyby tak było to udał bym się do psychologa/ specjalisty a nie pisał na forum pełnym pseudo psychiatrów i psychologów (to tak dla ciebie ulle żebyś wiedziała jak wygląda sytuacja a nie wyciągała wymysły jak z telenoweli...)

Proponuję, żebyś odwiedził specjalistę od uzależnień i tam popytał, jak postępować z osobą, która ma "traumę alkoholową".
I proponuję jeszcze, żebyś trochę spuścił z tonu, bo nikt nie ma obowiązku Ci odpowiadać, a robi to jedynie z dobrej woli lub chęci pomocy, nawet, jeśli odpowiedzi nie spełniają Twoich oczekiwań.

42

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Cyngli - Bardzo przepraszam za swoje zachowanie , po prostu czasami puszczają człowiekowi nerwy gdy coś mu się uparcie wmawia bo patrzy się przez pryzmat swoich lub kogoś przykrych doświadczeń zamiast podejść do sprawy obiektywnie. Jak każdy normalny człowiek chciałem najpierw zapytać o radę innych ludzi ale chyba masz rację i lepiej udać się do specjalisty, na tego typu forach nie mam co liczyć na dobrą radę. Pozdrawiam.

43

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Artek87 napisał/a:

Cyngli - Bardzo przepraszam za swoje zachowanie , po prostu czasami puszczają człowiekowi nerwy gdy coś mu się uparcie wmawia bo patrzy się przez pryzmat swoich lub kogoś przykrych doświadczeń zamiast podejść do sprawy obiektywnie. Jak każdy normalny człowiek chciałem najpierw zapytać o radę innych ludzi ale chyba masz rację i lepiej udać się do specjalisty, na tego typu forach nie mam co liczyć na dobrą radę. Pozdrawiam.

Nie znam Ciebie, ani Twojej partnerki... ale wydaje mi się, że Twoja żona to taka ja sprzed lat.
Zajrzyj i porzeczytaj: https://www.netkobiety.pl/t41059.html
Może znajdziesz jakieś podobieństwa.

44 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-10-11 11:00:24)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Artek87 napisał/a:

Szczerze to rzeczywiście przez to wszystko mam ochotę się nachlać , nie dlatego że  lubię lub muszę ale żeby odciąć się od tego wszystkiego chociaż na chwilę i wyciszyć wszystkie nerwy.

Hej,

jeśli obiektywną prawdą jest to co piszesz, to może problemu jeszcze nie masz, jednak to zdanie pokazuje iż rodzi się w Tobie potrzeba regulacji emocji, która może prowadzić do uzależnienia od w tym przypadku nałogowego(schematycznego) regulowania emocji, których nie możesz przetrawić, a które pojawiają się w Twojej relacji,

nie słyszysz żony, Ona również Cię nie słyszy, a w zamian czujecie i wyobrażacie sobie, jak i bronicie swojego

ta gierka kończy się dla każdego źle, Ty się czujesz nie doceniony, Ona komunikuje że nie jesteś w tym systemie częścią, będziesz wchodzić w izolacje,

nawet praca jest formą pewnie ucieczki, rozumiem że się poświecasz, starasz, itd itp

czasem po prostu w jednym miejscu trzeba mniej, aby w drugim dać coś dla dobra rodziny

wspominasz coś również że wychowywała Cię matka, nie widzisz tego że tym samym pokazałeś nieobecnego mężczyznę, stań w dystansie do emocji i sytuacji zobacz czy czasem dokładnie to się nei zadziewa

polecałbym psychologa, internet zabierze Ci czas, który mógłbyś poswiecić dziecku, aby np dać czas żonie dla niej samej, jest w stresie i obciążeniu również smile


Artek87 napisał/a:

czasami puszczają człowiekowi nerwy gdy coś mu się uparcie wmawia bo patrzy się przez pryzmat swoich lub kogoś przykrych doświadczeń zamiast podejść do sprawy obiektywnie. Jak każdy normalny człowiek chciałem najpierw zapytać o radę innych ludzi ale chyba masz rację i lepiej udać się do specjalisty, na tego typu forach nie mam co liczyć na dobrą radę.

rada może być dobra, kwestia czy TY potrafisz z niej wyciągnąć to co realnie może Ci pomóc, rozeznanie w temacie jak najbardziej OK, sęk w tym że wprowadzasz do swojego racjonalizowania, nie obiektywne info

to szkodzi relacji smile

wzmacniasz subiektywność własną, zamiast obiektywności budowania smile

45 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-10-11 11:16:05)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Dziękuję za link, właśnie o coś takiego mi chodziło, chcę pomóc swojej partnerce i ją zrozumieć bo tworzą się między nami konflikty z powodu jednego głupiego piwa raz na jakiś czas a później mam to głupie piwo wypominane przez pół miesiąca, nie jest to dla mnie normalna sytuacja i raczej do takich nie należy tym bardziej że partnerka reaguje bardzo stresowo i nad wyraz  porównując mnie już do ostatniego degenerata , hlejusa itd. W końcu osoba która zrozumiała o co chodzi w przypadku mojej sytuacji. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

Amethis - Cieszę się że przeanalizowałąś moją sytuację , owszem wychowywała  mnie matka przez pewien okres czasu ale później miałem i mam do tej pory ojczyma, człowieka który jest dla mnie wzorem do naśladowania, jest to facet uczciwy, słowny, pracowity, szczery i z zasadami , honorowy. Czasami czuje się niedoceniony ale to raczej normalne w związkach , raz na wozie, raz pod wozem , nie można oczekiwać że związek będzie płyną miodem każdego dnia bo nawet i to było by męczące. Koleżanka podesłała mi link co do DDR - o to właśnie mi chodziło bo widzę u swojej partnerki zachowania które świadczą o przeszłości z alkoholikiem co nie korzystnie odbija się na naszym związku, chciałbym ją zrozumieć i jej pomóc. Sam nie jestem święty ale w tej sytuacji nie o mnie jest mowa bo z partnerką potrafię rozmawiać i jeśli jest jakiś problem to obydwoje nie owijamy w bawełnę. Jednak jej stres co do przeszłości z alkoholikiem to już inna sprawa i o tym ciężko się z nią rozmawia a de facto odbija się to na naszych relacjach. Nie mniej jednak dziękuję za twoją uwagę i poświęcony mi czas, pozdrawiam.

46 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-10-11 11:23:29)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Artek87 napisał/a:

Amethis - Cieszę się że przeanalizowałąś moją sytuację , owszem wychowywała  mnie matka przez pewien okres czasu ale później miałem i mam do tej pory ojczyma, człowieka który jest dla mnie wzorem do naśladowania, jest to facet uczciwy, słowny, pracowity, szczery i z zasadami , honorowy. Czasami czuje się niedoceniony ale to raczej normalne w związkach , raz na wozie, raz pod wozem , nie można oczekiwać że związek będzie płyną miodem każdego dnia bo nawet i to było by męczące. Koleżanka podesłała mi link co do DDR - o to właśnie mi chodziło bo widzę u swojej partnerki zachowania które świadczą o przeszłości z alkoholikiem co nie korzystnie odbija się na naszym związku, chciałbym ją zrozumieć i jej pomóc. Sam nie jestem święty ale w tej sytuacji nie o mnie jest mowa bo z partnerką potrafię rozmawiać i jeśli jest jakiś problem to obydwoje nie owijamy w bawełnę. Jednak jej stres co do przeszłości z alkoholikiem to już inna sprawa i o tym ciężko się z nią rozmawia a de facto odbija się to na naszych relacjach. Nie mniej jednak dziękuję za twoją uwagę i poświęcony mi czas, pozdrawiam.

alkohol jest tu tylko dodatkiem, wisienką na torcie którego warstwy świadczą o tym jaki tort jest

wymieniłeś cechy, nie widzę jednak czegoś co o emocjonalności by mówiło, to trochę jak niedostępność emocjonalna wink

a jeśli piszesz o braku docenienia, to właśnie to samo, i podbijasz że to normalne w związkach, tak to jest normalne że jest akceptacja nie normalnego ;P taki mamy mentalności obraz w tym kraju, na całe szczęście się zmienia

nie szukaj w żonie odpowiedzi, jest w Tobie i możesz się zdziwić co może wnieść smile

powodzenia w przecieraniu świadomości wink bo nie bez powodu jesteście w relacji smile a przecież wchodziliście w nią razem

no i weź pod uwagę, że żona dziecko urodziła, ma kilka miesięcy, może jeszcze nie doszła do siebie, może uzasadniony jest jej głos, tyle że forma raniąca, pomyśl smile

47

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Amethis - Cieszę się że przeanalizowałąś moją sytuację , owszem wychowywała  mnie matka przez pewien okres czasu ale później miałem i mam do tej pory ojczyma, człowieka który jest dla mnie wzorem do naśladowania, jest to facet uczciwy, słowny, pracowity, szczery i z zasadami , honorowy. Czasami czuje się niedoceniony ale to raczej normalne w związkach , raz na wozie, raz pod wozem , nie można oczekiwać że związek będzie płyną miodem każdego dnia bo nawet i to było by męczące. Koleżanka podesłała mi link co do DDA - o to właśnie mi chodziło bo widzę u swojej partnerki zachowania które świadczą o przeszłości z alkoholikiem co nie korzystnie odbija się na naszym związku, chciałbym ją zrozumieć i jej pomóc. Sam nie jestem święty ale w tej sytuacji nie o mnie jest mowa bo z partnerką potrafię rozmawiać i jeśli jest jakiś problem to obydwoje nie owijamy w bawełnę. Jednak jej stres co do przeszłości z alkoholikiem to już inna sprawa i o tym ciężko się z nią rozmawia a de facto odbija się to na naszych relacjach. Nie mniej jednak dziękuję za twoją uwagę i poświęcony mi czas, pozdrawiam.

48

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Artek, bardzo dużo złości widać w Twoich postach. Napisałeś posta aby dowiedzieć się jak postępować z żoną która jest jak piszesz prawdopodobnie DDA? Jej po prostu przeszkadza ze spożywasz alkohol. Skoro kochasz żonę i rodzinę i oraz jak piszesz możesz nie pić miesiącami to dla waszego dobra nie pij. Są inne sposoby relaksowania się. Jeżeli żona nie toleruje alkoholu pod żadną postacią to nie ma sposobu oprócz całkowitej abstynencji aby przywrócić zdrowe relacje w związku. I nie napinaj się tak na innych którzy Ci odpisują ale rzeczywiście w postach widać mechanizmy które stosują osoby uzależnione (nie żebym Ci wmawiał że nim jesteś ale po prostu od 20 lat mam stały kontakt z tymi zagadnieniami). Najlepsze co możesz teraz zrobić to udać się do poradni i porozmawiać ze specjalistą, postowanie na forum to nie to samo co rozmowa w cztery oczy. I nie żebym Ci coś wmawiał. W poradni psycholog na pewno udzieli Ci rad gdyż zajmują się tam także relacjami międzyludzkimi, komunikowaniem się ze sobą itp. Idź, wygadaj się szczerze i napisz do jakich wniosków doszedłeś. Powodzenia.

49 Ostatnio edytowany przez Artek87 (2019-10-11 14:26:24)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Przepraszam za powtórzenie wiadomości, przeglądarka mnie czasem zawodzi. Mam jednak wrażenie że starasz się idealizować związek obojga ludzi , szukasz konsensusu ideału ale niestety nie ma czegoś takiego. W każdym związku ludzie się spierają , dyskutują, wymieniają poglądami - to dynamika która odpowiednio ukierunkowana potrafi napędzać ten związek i zapobiegać rutynie , nie wyobrażam sobie związku w którym oboje ludzi wiecznie się ze sobą zgadzają i wzajemnie sobie przytakują... ile to już słyszałem opowieści o rozstania z właśnie takiego powodu bo było że tak trywialnie powiem "za dobrze" , nudno, coś się wypaliło itd. Wspomniałaś o uczuciowości... - Tak jestem uczuciowy , za każdym razem czule się rano witamy , mówimy sobie miłe słowa , okazujemy sobie miłe gesty itp. o uczuciach też rozmawiamy. Jak już wspomniałem problem nie leży w tej dziedzinie a w przeszłości mojej partnerki z którą nadal ma problem , jak pisałem chciałbym jej pomóc jak tylko umiem i wspierać ją ale nie wszystko jestem w stanie zrozumieć dlatego tu też czytam posty i zdania ludzi w zakresie tej tematyki (DDA). Jednak , pójdę również za radę i razem z partnerką udamy się do specjalisty, mam nadzieję że ją namówię i będzie wstanie się otworzyć , rozmawiać o swojej przeszłości ze specjalistą a i pewnie mi przydadzą się jakieś rady od takiej osoby.

50 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-10-11 15:17:09)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Dlatego idź do poradni i porozmawiaj. Może żonie potrzebna jest terapia dla DDA? Mając chwilę czasu weź kartkę, podziel na pół i po jednej stronie napisz co dobrego dzieje się w waszym małżeństwie a po drugiej co złego. Staraj się racjonalnie przemyśleć dlaczego tak się dzieje.

51

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

No , to chwilę mnie nie było. Całkowicie nie pijam już alkoholu czy to okazjonalnie czy też gdybym miał ochotę na to jedno piwo. Żona zadowolona... Lecz zadowolenie nie trwało długo , mam wrażenie że po prostu żona jest z tych osób które bez awantury nudzą się i nie potrafią normalnie funkcjonować. Dzisiaj dla przykładu taka trywialna rzecz... Wystarczyło że wyszedłem z psem na spacer , psina już od rana miała coś w kiszkach  i popuściła w przedpokoju. Pierwsze jak wstałem zajrzałem tylko czy wszystko ok u żony i małego w drugim pokoju i pędem na spacer żeby pieskowi ulżyło i się nie męczył. Po powrocie awantura że nie zająłem się dzieckiem od rana (sorki ale nie było mnie może 30 min. ) ale że pies już srał na podłogę to jest nie ważne...  Wczoraj musiałem zmienić tablice rejestracyjne w aucie, niedawno kupiłem samochód dla nas , dla całej rodziny i chciałem go przygotować by był bezpieczny na zimę plus wiadome sprawy urzędowe , oczywiście awantura że nie było mnie w mieszkaniu choć mówiłem jej o tym, mówiłem ile czasu mi to zajmie itd. Jak to ona stwierdziła w dupie mam rodzinę - tak mam w dupie, szczególnie wtedy gdy staram się aby rodzinie było jak najlepiej , najwygodniej i była bezpieczna, szczególnie gdy robię coś nie zmyślą o sobie a o nich. Wyjdę z mieszkania na dłużej niż na 10 min i telefon z awanturą "gdzie ty ku...wa jesteś , co tak długo " a gdy mówię jej "przecież Ci mówiłem gdzie idę i w jakiej sprawie, nie załatwię tego w 2 minuty" to oczywiście słyszę słowo typu  "yhhmmm, taaa jasne" i się rozłącza . Ostatnio to sam się wkurzyłem już na nią przez takie rzeczy i jej parę słów powiedziałem bo są pewne granice , nie wiem czy to okres, czy przekwitanie czy cholera wie co jeszcze ale każdego normalnego faceta taka sytuacja wytrąci z równowagi po pewnym czasie. Mogę się spuszczać nad rodziną , skakać , biegać , robić wszystko żeby było dobrze a i tak coś będzie jej nie pasowało... Ludzie to już mnie czasami do furii doprowadza bo żebyś się zesrał to nie dogodzisz i zawsze jest jakieś "ale".  "Gdzie ci dobrzy faceci? , pytajcie kobiet które takich miały..." Naprawdę staram się dawać z siebie jak najwięcej ale coraz bardziej widzę że zamiast być lepiej to dostaje siekierę w plecy i sierpem cięte serce...

52

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

myślę że nie wiesz co się dzieje, a martwić bym się osobiście zaczął, po takim tekście

Artek87 napisał/a:

No , to chwilę mnie nie było. Całkowicie nie pijam już alkoholu czy to okazjonalnie czy też gdybym miał ochotę na to jedno piwo. Żona zadowolona... Lecz zadowolenie nie trwało długo ,

dokładnie miesiąc temu pisałeś ostatnio, to nie jest długo w relacji, zwłaszcza że, dalej pokazujesz, że albo ta abstynencja całkowita Ci nie służy, albo nią nie jest smile
a już emocjonalność którą pokazujesz, całkiem dobrze nie rokuje,  nie piszę Ci tego aby Cię zdołować, chcę Ci pomóc zobaczyć, przyczynowość

zadam Ci pytanie, czy Ty pytasz się czego rodzina potrzebuje?, czy robisz samowolnie rzeczy które wydają Ci się istotne, a za które nie dostajesz uznania, zauważenia, co w konsekwencji doprowadza CIę do postawy względem rodziny, jak niżej własnymi słowami opisałeś

bo zgodzisz się zapewne
że być może rodzina potrzebuje czegoś innego, ale to trzeba by było spytać wpierw wink o to, to mogło by takie wiesz łączące się stać, nie że każdy sobie,

mogło by też poczucie dążenia w jednym kierunku dawać, jednak ciężko jak sądzę się przemóc wewnętrznie gdy, stosunek pojawia się w słowach

Artek87 napisał/a:

żona jest z tych osób które bez awantury nudzą się i nie potrafią normalnie funkcjonować.

Artek87 napisał/a:

Mogę się spuszczać nad rodziną , skakać , biegać , robić wszystko żeby było dobrze a i tak coś będzie jej nie pasowało... Ludzie to już mnie czasami do furii doprowadza bo żebyś się zesrał to nie dogodzisz i zawsze jest jakieś "ale".

Artek87 napisał/a:

Naprawdę staram się dawać z siebie jak najwięcej ale coraz bardziej widzę że zamiast być lepiej to dostaje siekierę w plecy i sierpem cięte serce...

spuszczać nad rodziną, kurcze czemu ja tego nie robię, hmmmm? smile

53 Ostatnio edytowany przez Artek87 (2019-11-14 12:21:24)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Amethis - Codziennie pytam czy żonie czegoś nie potrzeba, czy ma na coś ochotę, czy gdzieś razem nie pojedziemy , czy może sama by chciała spędzić czas z dala od rodziny by odpocząć. Robię różne rzeczy dla rodziny ale to nie jest tak że nie pytam czego rodzina potrzebuje... Również zwracam uwagę na potrzeby rodziny , te ważne i poboczne, mniej istotne. Szykuje się również do remontu mieszkania, by mały i żona miały ładny odnowiony pokój a później stopniowo kolejne pomieszczenia... Oczywiście mam wypominane że kupuje narzędzia które będą mi do tego remontu niezbędne a powód tego jest bardzo prosty: " i co , teraz je używasz, już zacząłeś remont..." nie dociera do niej że aby coś zacząć najpierw trzeba się do tego przygotować, kupić narzędzia, materiały itd. to taka mała anegdota , tak przy okazji... . Emocjonalnie podchodzę do tego bo już kosztowało mnie to sporo nerw, wiele razy usłyszałem niecenzuralne słowa pod swoim adresem od niej a mimo to nigdy nie odpowiedziałem do niej tym samym (szacunek mimo wszystko do kobiety jest silniejszy i tego się trzymam). Postaw się w mojej sytuacji i przez chociaż kilka miesięcy postaraj się powstrzymywać nerwy wtedy zobaczymy co napiszesz... Bez obrazy. I tak , teraz to już nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi... Próby dialogu nie przynoszą nic co mogło by mi pomóc w poprawie sytuacji, bo jednego dnia jest ok a drugiego ni stąd ni stamtąd nagle jej "odwala" . Nie mam pojęcia o co jej tak naprawdę chodzi gdy jest taka huśtawka... Ręce mi opadają bo to gorzej jak z 5 letnim dzieckiem a kobieta jest już po 40... Nawet zapytałem ją jakiś czas temu czy chce zaszaleć , rozerwać się , oderwać od rzeczywistości. Powiedziałem że zajmę się dzieckiem a Ty znikaj na tydzień i się rozerwij .... Efekt : jeszcze gorzej bo stwierdziła że mam ją w dupie i chcę się jej pozbyć.... Weź tu bądź mądrym człowiekiem... Ja już nie wiem, albo być miłym dobrym facetem , który będzie starał się jak mógł albo być totalnym , samolubnym h...jem bo nie da się jednoznacznie połączyć dwóch skrajnych osobowości w jednym ciele - no chyba że się ma zaburzenia emocjonalno-psychiczne...

54 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-11-14 12:20:22)

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Artek87 napisał/a:

Postaw się w mojej sytuacji i przez chociaż kilka miesięcy postaraj się powstrzymywać nerwy wtedy zobaczymy co napiszesz... Bez obrazy.

nie mam nerwów, nie muszę ich powstrzymywać, tudzież regulować, a jeśli to robię to ze świadomością ;P i na wiele sposobów

od dwóch lat nie uczestniczyłem i nie miałem kłótni w relacji smile a jest pełna emocji

co z tym zrobiłeś, że słyszałeś wiele razy nie cenzuralne słowa? nic smile

to nie szacunek, to lęk facet, nie wyrażasz siebie na poziomie emocjonalnym, a kobieta traci już pomysły, aby Cię aktywować żebyś się otworzył, na tym poziomie jesteś w jej skali "niczym", pomyśl o tym z takiej strony

stąd jej podejście, do spraw dla Ciebie istotnych, obyś załapał zanim się zagonisz na własne życzenie na koniec relacji, żeby zrozumieć że pewne sprawy są mniej istotne niż się wydaje, a pewne są priorytetowe, zwłaszcza w relacji

55

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

Amethis - Zrobiłem to co musiałem po tym jak któryś raz zostałem zbesztany z błotem... Wczoraj nie wytrzymałem. Przepraszam że użyje takich słów i tak odpowiedziałem ale to były już moje granice i skończył się dobry Artuś. Powiedziałem jej w najprostszych słowach i zwięźle że jeszcze jeden taki numer to może stąd wypier...lać razem z dzieckiem, bo nie pozwolę sobie żeby ktoś mnie przez całe życie obrażał i  traktował jak szmatę... Powiedziałem jej że są granice i właśnie je przekroczyła, ma ultimatum albo zmieni podejście albo skończy się to na rozwodzie i alimentach. Ma gdzie mieszkać w razie co a ja finansowo jestem skłonny pomagać ale nie ma mowy o wspólnym życiu jeśli tak sprawy mają wyglądać. Kocham syna i też go nie zostawię, nie jestem z tych co by tylko płacili i zero kontaktu. Od wczoraj jest cisza, nie odzywamy się do siebie ale też nie ma żadnych wrogich spojrzeń , biorę to na czas. Nie jestem z tego dumny ale nie pozostawiła mi wczoraj wyboru. Jęli brakowało jej we mnie jakiś emocji,emocjonalności to proszę bardzo - teraz ma... Przepraszam , wiem że to już tragedia w oczach niektórych osób ale może właśnie to coś da.  A wracając do tych niecenzuralnych słów , już wielokrotnie jej powtarzałem że się na tym przejedzie i żeby hamowała język. Jestem z tych co najpierw mówi , potem ostrzega, a na końcu dziękuję do widzenia.  Zwracałęm jej uwagę , nie pomagało więc przeszedłem do działania.

56

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

A ja podtrzymuję swoje zdanie...
Żona boi się Twojego picia, ale nawet, jak już nie pijesz, to brakuje jej emocji z tym związanych, więc robi awantury o głupoty, by sobie tych emocji dostarczyć... Zachowywałam się IDENTYCZNIE zanim poszłam na terapię. Twoja żona ma problem i powinna coś z nim zrobić.

P.S. Lepiej dla Ciebie, że odrzuciłeś alkohol. Nawet, jeśli nie nadużywałeś - po co pchać place między drzwi.

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
Artek87 napisał/a:

Amethis - Zrobiłem to co musiałem po tym jak któryś raz zostałem zbesztany z błotem... Wczoraj nie wytrzymałem. Przepraszam że użyje takich słów i tak odpowiedziałem ale to były już moje granice i skończył się dobry Artuś. Powiedziałem jej w najprostszych słowach i zwięźle że jeszcze jeden taki numer to może stąd wypier...lać razem z dzieckiem, bo nie pozwolę sobie żeby ktoś mnie przez całe życie obrażał i  traktował jak szmatę... Powiedziałem jej że są granice i właśnie je przekroczyła, ma ultimatum albo zmieni podejście albo skończy się to na rozwodzie i alimentach. Ma gdzie mieszkać w razie co a ja finansowo jestem skłonny pomagać ale nie ma mowy o wspólnym życiu jeśli tak sprawy mają wyglądać. Kocham syna i też go nie zostawię, nie jestem z tych co by tylko płacili i zero kontaktu. Od wczoraj jest cisza, nie odzywamy się do siebie ale też nie ma żadnych wrogich spojrzeń , biorę to na czas. Nie jestem z tego dumny ale nie pozostawiła mi wczoraj wyboru. Jęli brakowało jej we mnie jakiś emocji,emocjonalności to proszę bardzo - teraz ma... Przepraszam , wiem że to już tragedia w oczach niektórych osób ale może właśnie to coś da.  A wracając do tych niecenzuralnych słów , już wielokrotnie jej powtarzałem że się na tym przejedzie i żeby hamowała język. Jestem z tych co najpierw mówi , potem ostrzega, a na końcu dziękuję do widzenia.  Zwracałęm jej uwagę , nie pomagało więc przeszedłem do działania.

Artek, twoim problemem nie jest alkohol, nie upierdliwa żona .....a praca i jej charakter.
Zmień pracę na regularną. 8 maks 10 godzin dziennie i na zewnątrz domu. Na dłuższą metę nie wytrzymasz.
Stres nieustanny i nieunormowane godziny pracy ZNISZĄ cię i to obojętnie z kim będziesz.
Też kiedyś miałem taką pracę, wytrzymałem 3 lata i odszedłem z radością.

58

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona
zwyczajny gość napisał/a:
Artek87 napisał/a:

Amethis - Zrobiłem to co musiałem po tym jak któryś raz zostałem zbesztany z błotem... Wczoraj nie wytrzymałem. Przepraszam że użyje takich słów i tak odpowiedziałem ale to były już moje granice i skończył się dobry Artuś. Powiedziałem jej w najprostszych słowach i zwięźle że jeszcze jeden taki numer to może stąd wypier...lać razem z dzieckiem, bo nie pozwolę sobie żeby ktoś mnie przez całe życie obrażał i  traktował jak szmatę... Powiedziałem jej że są granice i właśnie je przekroczyła, ma ultimatum albo zmieni podejście albo skończy się to na rozwodzie i alimentach. Ma gdzie mieszkać w razie co a ja finansowo jestem skłonny pomagać ale nie ma mowy o wspólnym życiu jeśli tak sprawy mają wyglądać. Kocham syna i też go nie zostawię, nie jestem z tych co by tylko płacili i zero kontaktu. Od wczoraj jest cisza, nie odzywamy się do siebie ale też nie ma żadnych wrogich spojrzeń , biorę to na czas. Nie jestem z tego dumny ale nie pozostawiła mi wczoraj wyboru. Jęli brakowało jej we mnie jakiś emocji,emocjonalności to proszę bardzo - teraz ma... Przepraszam , wiem że to już tragedia w oczach niektórych osób ale może właśnie to coś da.  A wracając do tych niecenzuralnych słów , już wielokrotnie jej powtarzałem że się na tym przejedzie i żeby hamowała język. Jestem z tych co najpierw mówi , potem ostrzega, a na końcu dziękuję do widzenia.  Zwracałęm jej uwagę , nie pomagało więc przeszedłem do działania.

Artek, twoim problemem nie jest alkohol, nie upierdliwa żona .....a praca i jej charakter.
Zmień pracę na regularną. 8 maks 10 godzin dziennie i na zewnątrz domu. Na dłuższą metę nie wytrzymasz.
Stres nieustanny i nieunormowane godziny pracy ZNISZĄ cię i to obojętnie z kim będziesz.
Też kiedyś miałem taką pracę, wytrzymałem 3 lata i odszedłem z radością.

Z pracy? Czy relacji? smile

59

Odp: problem alkoholowy - mąż-żona

No cóż , z pracy nie zrezygnowałem bo na chleb trzeba zarobić a w tym co robię jestem naprawdę dobry i bardzo dobrze mi za to płacą. Dzisiaj się cieszymy i razem śmiejemy. Kryzys zażegnany , żona zrozumiała że przeszłość nie może przesłaniać wspólnej przyszłości a ja sam również zmieniłem nie co podejście do swojej pracy i mam więcej wolnego czasu. Problem był ale trzeba było nie co innego podejścia i poskutkowało to wspólnym dobrem. No to teraz jeszcze muszę zakasać rękawy i biorę się za remont mieszkania, naszego wspólnego mieszkania. Pozdrawiam.

Posty [ 59 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » problem alkoholowy - mąż-żona

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024