Sprawa wygląda tak... Mam bardzo dobrego kolegę, może nawet przyjaciela. Znamy się około 4 lata, wcześniej on spotykał się z moją koleżanką, ja też mówiłam mu o innych facetach itd. Właściwie nasza przyjaźń zaczeła się pół roku temu, bo wcześniej traktowałam go jak zwykłego kolegę, czasem nawet zbyt natrętnego:) Wcześniej on często mnie komplementował, mówił, że jeszcze się przekonam że jestem jego drugą połówką i inne rzeczy w tym stylu. Mówił mi wprost, ze jestem dla niego atrakcyjna, tylko ja nigdy nie brałam tych jego słów na poważnie. Jednak od pewnego czasu, kiedy rozmawiamy ze sobą niemal codziennie, on pomaga mi w każdej sprawie, z którą się do niego zwrócę, myślę, że zaczynam coś do niego czuć... Ale wydaje mi się, że po takim czasie on jest przekonany że mam go wyłącznie za przyjaciela i niczego się nie domyśla. Mogę jeszcze dodać, że kiedy on jest pijany a ja przypadkowo o coś do niego zagadam (przez smsa), on za każdym razem pisze, że mnie kocha.. A ja nie wiem, czy brać te jego pijackie deklaracje na serio. Dlatego boję sie wykonać ruch w jego stronę, boję się odrzucenia. Czy myślicie, że jest sens coś robić w tej sprawie, i czy on może coś do mnie czuć?
A ile ten chłopak ma lat? Tak z ciekawości pytam.
Może faktycznie się w Tobie zakochał, myślę, że nie mówiłby komplementów, gdyby tak naprawdę nie myślał. Zresztą po pijaku ludzie szczerzy tymbardziej
ponoć.
Tak to jest z tymi przyjazniami męsko-damskimi , wcześniej czy pózniej są problemy. A On ogólnie Ci się podoba jako facet, kurcze może z Nim pogadaj, chociaż znając siebie ja bym za dużo nie zrobiła w tym kierunku, o którym wspominasz. Uważam, że to należy do faceta.
Ma 23 lata. Ja też nigdy nie biorę takich spraw w swoje ręce, ale to pewnie spory błąd
bo wierząc w to, co on mówi gdy jest pijany, on już niby ten pierwszy krok wykonał. Ja nigdy nie nawiązuje do tego, że on wyznaje mi miłość w tych smsach.. Sama nie wiem już co zrobić.
No to najwyższy czas nawiązać
i zacząć temat
tych smsów . Trzymam kciuki.
No to najwyższy czas nawiązać rozmowę
Trzymam kciuki
.
Dzięki za odpowiedź:)
Pytałaś jeszcze czy podoba mi się jako facet.. Kiedyś nie umiałam na niego spojrzeć inaczej i widziałam same wady w jego wyglądzie, a teraz uważam ze jest bardzo przystojny, wydoroślał:) Chciałabym bardzo z nim porozmawiać, zwłaszcza że teraz czeka nas długa rozłąka, może z tej okazji się odważę:)
Nie ma za co dziękować karolciu
Uwierz każda dziewczyna miała lub ma jakieś problemy z facetami , zaprzątają nam myśli , ile ja się namyślałam, ile naprzeżywałam i powiem Ci, że czasem warto się przełamać i właśnie odważyć, ja tak raz zrobiłam, bo mi zależało, co prawda nic z tego nie wyszło, ale mam czyste sumienie
warto czasem złamać swoje zasady
To mówisz, że z czasem wypiękniał Twój przyjaciel
hm no właśnie ja na pocieszenie Ci powiem, że obecnie też zaczyna się w moim życiu trudna sytuacja, podeślę Ci link, jak masz ochotę poczytaj. Nie jesteś sama
Każda ma problemy w sferach męsko damskich, ja ich już trochę miałam i chyba nowy przede mną.
Pozdrawiam.
http://www.netkobiety.pl/t61118.html
Porozmawiaj z nim
. Nie ma lepszej podstawy pod związek od przyjaźni. Jesteście sobie bliscy, dlaczego tego nie wykorzystacie? on pierwszy ktoku nie zrobi ponieważ mysli,że nigdy od Ciebie szansy nie dostanie, tak to postrzegam. Ty wiesz,że jesteś dla niego ważna, teraz czas byś ty mu to okazała
Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem dla niego ważna. Ale mimo wszystko jakimś cudem cały czas tłumacze sobie, że on jest po prostu dobrym człowiekiem, że jego wyrozumiałość i pomoc w kazdej sprawie, o której mu powiem, jest po prostu wynikiem tego, że mnie lubi, a nie koniecznie kocha. Boję się, że to co on mógł do mnie czuć wcześniej już mineło..
Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem dla niego ważna. Ale mimo wszystko jakimś cudem cały czas tłumacze sobie, że on jest po prostu dobrym człowiekiem, że jego wyrozumiałość i pomoc w kazdej sprawie, o której mu powiem, jest po prostu wynikiem tego, że mnie lubi, a nie koniecznie kocha. Boję się, że to co on mógł do mnie czuć wcześniej już mineło..
Myślę,że jesteś w bardzo dużym błędzie. Również byłem przyjacielem dla pewnej dziewczyny, byłem dla niej wsparciem zawsze i bardzo mocno ją kochałem. Ona podobnie jak ty miała obawy czy dać nam szansę. Podobnie jak ty wiedziała,że ejstem dobrym człowiekiem,ze kocham ją. W końcu zostaliśmy parą a ja przez 2 lata byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi
. Dziś nie jesteśmy już razem a mimo to jestem pewny,że jakby coś się stało nie dobrego w jej życiu to rzuciłbym wszystko żeby tylko byc przy niej i byc dla niej wsparciem. Jeśli on Cię kocha jako przyjaciel to możesz być pewna że bedzie bardzo dobrym dla Ciebie partnerem
Czyli mówisz, że taka oddana przyjaźń ze strony chłopaka, nie może być nie podszyta chęcią czegoś więcej?
Co masz dokładnie na mysli?
To co napisałam
Czy w ogóle istnieje bezinteresowność w takiej przyjaźni damsko męskiej?
Pewnie,że istnieje
. Prawdziwą miłość spotkałem w swoim życiu tylko raz i mowa jest właśnie o mojej przyjaciółce. Obecnie mam dardzo dobry kontakt, przyjacielski z inną dziewczyną, również serce bym dla niej oddał ale nigy w życiu nie pomyślałbym o niej jako o kimś bliższym od przyjaciółki. Także możliwa jest przyjaźń damsko-męska. Wszystko zależy od ludzi
Pewnie. Dlatego pytanie czy warto za wszelką cenę zmieniać przyjaźń w coś więcej, a pózniej jak coś pójdzie źle, stracić i najlepszego kumpla, i chłopaka...
Sprawa wygląda tak... Mam bardzo dobrego kolegę, może nawet przyjaciela. Znamy się około 4 lata, wcześniej on spotykał się z moją koleżanką, ja też mówiłam mu o innych facetach itd. Właściwie nasza przyjaźń zaczeła się pół roku temu, bo wcześniej traktowałam go jak zwykłego kolegę, czasem nawet zbyt natrętnego:) Wcześniej on często mnie komplementował, mówił, że jeszcze się przekonam że jestem jego drugą połówką i inne rzeczy w tym stylu. Mówił mi wprost, ze jestem dla niego atrakcyjna, tylko ja nigdy nie brałam tych jego słów na poważnie. Jednak od pewnego czasu, kiedy rozmawiamy ze sobą niemal codziennie, on pomaga mi w każdej sprawie, z którą się do niego zwrócę, myślę, że zaczynam coś do niego czuć... Ale wydaje mi się, że po takim czasie on jest przekonany że mam go wyłącznie za przyjaciela i niczego się nie domyśla. Mogę jeszcze dodać, że kiedy on jest pijany a ja przypadkowo o coś do niego zagadam (przez smsa), on za każdym razem pisze, że mnie kocha.. A ja nie wiem, czy brać te jego pijackie deklaracje na serio. Dlatego boję sie wykonać ruch w jego stronę, boję się odrzucenia. Czy myślicie, że jest sens coś robić w tej sprawie, i czy on może coś do mnie czuć?
myślę że musisz się zastanowić czego chcesz czy miłości czy przyjazni.ja bym przyjazn nie zamienił na seks seks zawsze wszystko psuje.więc jeśli wierzysz że byłby prawdziwym przyjacielem i to taki aż do konca to lepiej pomyśl zanim stracisz jedno i drugie..tak uważam..
Pewnie. Dlatego pytanie czy warto za wszelką cenę zmieniać przyjaźń w coś więcej, a pózniej jak coś pójdzie źle, stracić i najlepszego kumpla, i chłopaka...
z jednej strony masz rację ale z drugiej strony zastanówmy się kim jest osoba którą darzymy miłością na początku musi być on przyjacielem..aby miłość dalej mogła iść swoim torem. może tylko te słowo przyjazn każdy innaczej rozumie..
Przyłączę się do wątku ponieważ sama mam "problem" z moim przyjacielem. Znamy się od 3 lat, rozumiemy się bez słów. On pół roku temu rozstał się ze swoją dziewczyną. Do tej pory traktował mnie jak bardzo dobrą koleżankę/przyjaciółkę. Ostatnio rozmawialiśmy, zwykła rozmowa o wszystkim i o niczym, w pewnym momencie powiedział mi, że miewa sny w których kochamy się ze sobą. Przyznam, że zbierałam zęby z podłogi, nie wiedziałam co powiedzieć, on też był zmieszany, ale szanuję to że odważył mi się zwierzyć z czegoś takiego. Od tamtego dnia gdy się spotykamy każda nasza rozmowa kończy się na flirtowaniu, ale na tym koniec, żadnego przytulania, pocałunków chociaż on próbuje się do mnie zbliżyć. Nie wiem co robić, zaczynam na niego patrzeć w inny sposób niż kiedyś, jak na mężczyznę z którym mogłabym się związać, powstrzymuję się żeby go nie pocałować. Z jednej strony zaczynam czuć do niego coś więcej niż przyjaźń, a z drugiej boję się że gdy nam nie wyjdzie to stracę przyjaciela. Może któraś z Was była w podobnej sytuacji? Pomóżcie!
ja miałam takiego kilkuletniego kolegę/przyjaciela. pewnego dnia on się odważył i teraz jesteśmy małżeństwem:) też miałam obawy czy się uda i czy nie stracę przyjaciela. to była "gra" o wszystko albo nic. ALE KTO NIE RYZYKUJE TEN NIC NIE MA.
piszesz, ze obawiasz się zrobić ruch w jego stronę, obawiasz się odrzucenia. a jak jeszcze ten biedny chłopak ma ci dać do zrozumienia, że jest zainteresowany czymś więcej niż przyjażnią?? co jeszcze biedak ma zrobić? mówi o "drugiej połówce", sadzi komplementy, jest dla ciebie zawsze, po pijaku (bo na trzeźwo nie ma odwagi) pisze, ze cie kocha! czy to dla ciebie za mało sygnałów? ma cię pocałować?raczej boi się, ze w pysk dostanie! dziewczyno- wg mnie on tylko czeka na twój krok!! może przy jakimś jego kolejnym wyznaniu napisz/powiedz: "ty tez mi nie jesteś obojętny-co z tym zrobimy?"
jeśli się mylę, to przynajmniej oczyścisz tą atmosferę i będziesz wiedziała na czym stoisz. w przeciwnym razie całe życie będziesz myśleć (zwłaszcza po jakimś nieudanym związku): "czy byłabym z nim szczęśliwa?"
ja mam podobną sytuację z moim przyjacielem, o której napisałam w wątku http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=9988&p=185
Generalnie uważam, że przyjaźni między kobietą, a mężczyzną nie ma, bo zawsze któraś ze stron poczuje coś więcej. Czy warto ryzykować tą bliską znajomość i przejść o poziom wyżej? Myślę że warto, sama jestem przykładem takiego ryzyka, ale moja sytuacja jest nieco trudniejsza
W każdym razie, jeśli wiesz, że on Cię kocha ( po pijaku człowiek najbardziej szczery przecież jest) to tak naprawdę oboje teraz oszukujecie siebie trwając w przyjaźni. Bo Ty wiesz co on czuje, on wie co on czuje, i teraz od Ciebie zależy co z tym zrobisz.
Zauważ, że tak, czy tak ryzykujesz utratę tej przyjaźni. Bo jeśli ten mężczyzna Cię kocha, to nie wytrzyma długo w takim zawieszeniu. Oczywiście, że zrobi dla Ciebie wszystko, ale on po czasie może mieć dość bycia TYLKO przyjacielem. Ta sytuacja może go przerosnąć i zacznie się wycofywać. Tak więc myślę, że jeśli nie pogadacie szczerze i Ty nie zdecydujesz co dalej, to ta bliska więź, która Was łączy, może prędzej czy później się osłabić, jeśli nie zaniknąć..
Warto spróbować, żebyś potem nie miała do siebie pretensji, że mogło być całkiem inaczej gdyby nie to, to i to. Tak będziesz chociaż miała czyste sumienie, że próbowałaś i dałaś Wam szansę, tym bardziej, że być może zaczynasz coś do niego czuć ![]()
Postanowiłam. Muszę jakimś cudem się przemóc i z nim porozmawiać. Tylko jak to zrobić żeby go nie wystraszyć
Sytuacja jest o tyle ciężka, że ostatnio mniej rozmawiamy, teraz ja muszę zabiegać o jego czas, mimo że oczywiście wtedy kiedy go potrzebuje on zawsze jest dla mnie. Nie wiem, pewnie zmęczyło go to, ze spotykamy się, rozmawiamy, i nic więcej z tego nie ma... Dlatego potrzebuje rady, jak zacząć tą rozmowę.. Nigdy jeszcze tak trudnej rozmowy nie przeprowadzałam:(