Poznalismy sie, ona po przejsciach i ja tez. Oboje mamy dorosle samodzielne dzieci. Po krotkiej znajomosci postanowilismy zamieszkac razem, u mnie. Mieszkamy daleko od Polski.
Po kilku miesiacach, poinformowala mnie, ze tu mieszka kolega szkolny i chcialaby sie z nim skontaktowac, oczywiscie nie mialem nic przeciwko. Pewnej soboty bardzo zle sie czula, byla chora. Caly dzien biegalem, zeby tylko jej ulzyc. Nagle wieczorem zadzwonil telefon, to byl on.
Zerwala sie i zaczela przygotowywac do wyjscia. Na moje pytanie dlaczego nie mozemy pojsc razem na spotkanie z kolega i jego zona, odpowiedziala ze zostala zaproszona do nich do domu sama. Po powrocie powiedzialem ze nie podoba mi sie to, poniewaz ja zabieram ja wszedzie i nie moge sobie wyobrazic, zebym zostawil ja w domu, a sam poszedl do znajomych.
Zycie toczylo sie dalej. W maju zostalem poinformowany, ze odbedzie sie spotkanie szkolne. Pojechalismy wiec do Polski. Zastanawialem sie jak to rozegra, poniewaz spotkanie klasowe bylo oddalone od miejsca naszego pobytu o jakies 100 km. Czekalem na jakies propozycje. W koncu zaproponowalem ze zawioze ja tam autem, ma mi tylko powiedziec o ktorej mam sie zjawic zebysmy wrocili do domu.
Otoz uslyszalem ze moge ja zawiesc, a wroci sama na drugi dzien. Zaprotestowalem, mowiac ze skoro tak to bedzie musiala sama tam pojechac i wrocic. W koncu stanelo na tym, ze pojedziemy razem i mam ja odebrac ok. 24.00, nie moge z nia tam pojsc bo maja cytuje: ,,zakaz przychodzenia z partnerami" Dla mnie jest to jakies dziwne, ale coz.
Powrot do naszego miejsca zamieszkania, byl smutny. Byla zamyslona, widzialem ze cos jest nie tak.
Pozniej zaczely sie maile od kolegi szkolnego. Pisane w formie: Droga R... i propozycje spotkania sie na kawie.
Zapytalem wprost co to ma wszystko znaczyc? Otrzymalem odpowiedz ze jestem chorobliwie zazdrosny. A te maile to od kolegi. Zapytalem czy jego zona wie o tym ze jestes dla niego taka ,,droga" Efektem tego bylo wymazywanie wiadomosci od niego i do niego.
Jestesmy nadal razem, ale wiem ze nie mowiac mi nic spotkala sie juz z tym amatorem kawy.
Jak to potraktowac? Czy tego typu zachowania sa calkiem normalne? Ja mam watpliwosci.