Witam,
mam mały problem. Mam nadzieję, że uzyskam tutaj spostrzeżenia i ewentualne rady.
Jestem w związku przeszło dwa lata. Mieszkamy razem.
Mój partner jest kochający, pomocny, absolutnie nie mogę/nie mogłam/ narzekać.
Nie jesteśmy tez dziećmi bo mamy po 28 lat!
Jest tylko jedno ale...
W lipcu, szperając w sieci, znalazłam jego profil na komicznej fotce.pl/kilka razy przyłapałam go jak przegląda te strony,jednak nie pomyślałam, że takowy profil założył/.
Bezczelnie weszłam na jego konto a tam niespodzianka...
Te teksty pod adresem niektórych kobiet zmroziły mnie.
Szlag mnie trafił. I nie dlatego, ze oglądał czy komentował poszczególne zdjęcia, ale z/w na sam fakt, że perfidnie kłamał mi w oczy.
Zostawiłam mu wiadomość przyklejona do monitora.
Po powrocie z pracy powiedziałam spokojnie, że mnie zawiódł/kłamstwami/ etc.. Oczywiście było przepraszam, łezki, strach, że sobie pójdę, i świadomość tego, że zawiódł najbliższą mu osobę.
Wszystko wróciło do normy.
Oczywiście patrzyłam czasami podejrzliwie.
Zaznaczę, że otwarcie rozmawiamy na tematy intymne. Nie ma tajemnic.
Jednak dzisiaj "odkryłam", że moja szanowna połowica zalogowała się na nowym portalu:) /uśmiech ironiczny/...
No jasny gwint!
Rozumiem, że faceci lubią sobie pooglądać ale znowu te kłamstwa i robienie ze mnie kretynki za plecami.
Jeszcze te cudowne wiadomości, że może się fotkami wymienić ![]()
No perwersja czysta
/uśmiech szyderczy/
Wiem/albo juz sama nie wiem/, że z jego strony to tylko czcze"gadanie" odnośnie przesłania swoich zdjęć.
Ale tutaj chodzi mi o sam fakt zaistniałej sytuacji.
I teraz nie wiem, czy mam podjąć kolejny raz ten sam temat?
Zastanawiałam się nad tym czy po prostu nie powiedzieć zwyczajnie, że wiem kto to jest ............/jego login/.
Jak to wszystko infantylnie brzmi, no ale tak to wygląda.
Może ktoś się wypowie, doradzi, dorzuci jakieś rozwiązanie.
Będę wdzięczna szczególnie za opinie panów.
Pozdrawiam ![]()