Witam...
Po pierwsze chce powiedzieć ze mam 22 lata i licze na jakieś rady a nie na obelgi czy pisanie typu zachowujesz się jak dziecko. No wiec tak jestem z chłopakiem ponad 3 lata od ponad pol roku nie układa się ... Ciągle się klocimy nie możemy się doigadac itd... Przez pierwsze dwa lata byłam dla niego wszystkim , zawsze na pierwszym miejscu itd... Od roku zaczynam się czuć jakby miał mnie gdzies... Ciągle jest zmęczony ciągle cos nie tak robię ciągle mu cos nie pasuje... Ale oczywiście zawsze ja winna.. Dodam ze w ostatnim czasie chcial zerwać z co najmniej 5 razy! Stal się czlowiekiem wymyslajacym sobie choroby ( nawet lekarz na sorze w szpitalu to stwierdził) zaczynam czwarty rok studiów , na pierwszym roku spotkalam pewnego chłopaka który po pol roku zakończył studia... Wówczas to był typ drgania imprezowicza itd... Ale mimo to zwrocilam na niego uwagę ... Przez te trzy lata próbował być ze mną... Od jakiś 2 miesięcy gadam z nim bardzo często i mogę na niego zawsze liczyć... Jestem dla niego najważniejsza ... Mowi ze mnie kocha.. A ja będąc z swoim chłopakiem ciągle o nim myślę... Do tego przy moim prawie wogole się nie usmiecham a przy tym koledze ciągle... Wiem jestem nie fair w stosunku do chłopaka ale ja juz nie wiem co robić:( poprostu mam wrazenie ze nasz związek się rozpadł. Tylko boje się to powiedzieć na glos. Do tego ciągle boje się o chłopaka ze sobie cos zrobi po rozstaniu bo juz nieraz chciał...proszę doradzcie mi cokolwiek...
Za dwa lata możesz też przestać się do tego nowego chłopaka uśmiechać ,myślałaś o tym?
Jak motylki odfruną co wtedy? Następna para skarpetek?? ![]()
Jesteście jeszcze młodzi ,twój obecny popełnia błędy jak każdy chłopak w jego wieku ,ten nowy też może okazać się nie udolny w pewnych sprawach .
Sztuką nie jest wymieniać sobie partnera na nowy model (na pozór lepszy) ale próbować chociaż się dotrzeć ,pomóc sobie nawzajem.