Zajrzałam na forum, bo mam starszny mętlik w głowie. Mam nadzieję, że może mi powiecie o co chodzi, bo ja sama nie wiem. Uprzedzam, że to długa, skomlikowana i nużąca historia sad Może troche naświetle ogólnie sytuacje. Poznliśmy się z kolegą 2 lata temu, jest to kuzyn siostry chłopaka, postanowili nas ze sobą wyswatać, nasza znajomośc od razu była na ten tor ukierunkowana. W tym samym czasie on poznał swoją dziewczynę, która mieszka na drugim końcu Polski. I w sumie można by powiedzieć poznawałyśmy sie z nim równolegle. Znając go z opowieści, wiedziałam, że lubi przebywać w towarzystwue dziewczyn i grać na dwa fronty, ale myślę sobie -ok, nic sie przeciez nie dzieje. Kwestia jest tego typu że zaczęliśmy dużo ze sobą rozmawiać, pisać na początku-jest z innej miejscowości, ale później były też spotkania w realu. Lubiliśmy się ze sobą "droczyć" i jego styl rozmawiania ze mną, przynajmniej w moim odczuciu wskazywał na to, że jest mną w jakiś sposób zainteresowany, a jesli nie to było na zasadzie naprawde dobrego kumpelstwa (wciąż w tym czasie była już ta inna, ale dla niego na samym początku była ona "jest bo jest") Mieliśmy nocki filmowe, razem spaliśmy, w sumie bardziej przegadane niż pooglądane, później było na etapie zeby drapać go po plecach itp (wiem, nie jestem naiwna żeby myśleć, że jak mam go drapać tojest coż poważnego, ale jeśli nie, no to na pewno dobra znajomośc. a jesli dobra znajmość, to nie rozumiem dlaczego mnie tak traktuje.) Dodam że specjalnie nie jestem doświadczona w sprawach damsko-męskich choć nie wiem czy ma to znaczenie. Na samym początku pisaliśmy ze sobą codziennie po kilka godzin. Z czasem zaczęło się to zmieniać, i później normą było pisanie do mnie powiedzmy tydzień cały czas poczym później nagle puff nie odzywa się przez dajmy na to miesiąc, później ja sie odzywam, rozmaiwa ze mną normalnie, dalej tym samym stylem jak cały czas, widzimy się, odzywa się jakiś czas i znowu nagle puf nie odzywa się kolejny miesiąc,dwa. Tak to wygląda do tej pory od 2 lat. Kwestia jest tego typu ze teraz bardziej sie znamy bo więcej ze sobą przebywaliśmy niż kiedyś. Z nikim tak dobrze mi się nie rozmawia. Wiem, długi wstęp, ale przechodzę do sedna.. Ostattnio, Po 1,5 miesiącu nieodzywania się przez niego do mnie w końcu nie wytrzymałam i napisałam do niego. Jak mi odpisał to pisał już do mnie codziennie przez jakiś tydzień. Miał wolną chate i powiedział że w sumie moge do niego przyjechać na tyle na ile będę mogła. Przyjechałam do niego na nocke to na następny dzień od razu chciał sie mnie pozbyć, oczywiście nie powiedział mi tego wprost ale to widziałam. Dał mi osobną kołdrę czego nigdy nie robił bo zawsze siedzieliśmy pod jedną.To nie jest to, że go zaczęłam nagle denerwować, znamy się długo, rozmawiamy przez skypa, wie jaka jestem. Wróciłam do domu- nie odzywa się. Myślę ok, ja też nie będę. Ale tak się złożyło że za 2 dni była impreza w tej miesjowości gdzie on mieszka, wiec zadzwoniłam do niego czy mozemy tam przenocować właśnie z siostrą i jego kuzynem. powiedział ze ok jasne nie ma sprawy. pojechaliśmy tam, poszliśmy zostawić swoje rzeczy u niego, a on tylko nas wpuścił do domu oswiadczył ze wychodzi,w ogóle sie ze mną nie przywitał, słowem się do mnie nie odezwał, a swojemu kuzynowi(najbliższemu, jedna z najbliższych jego osób, z którą też długo nie rozmawiał bo mieszka teraz gdzie indziej a jeszcze nie tak dawno sie mocno ze sobą kumlowali) podał tylko reke i powiedział suche "czesc". Wkurzyłam sie i stwierdziłam-ok nie bede sie odzywała do niego. poejchał gdzieś z kolegą, a później pojawił sie tam gdzie my byliśmy. rozmawiał z moją siostrą, kuzynem, ale nie ze mną. Pożniej jak podszedł to mu odpowiadałam zdawkowo, prawie wcale. Pozniej znowu poszedł do kolegów. Pozniej troszke już był podpity, ale ma mocną głowe wiec ogarniał, wrócilismy wszyscy do jego domu. Tamci poszli spać, my włączyliśmy film ale w sumie też zasnęliśmy od razu, przynamnije on. Ja nie spałam. Przytulił sie do mnie raz choc pewnie tego nie wie. Spaliśmy tak blisko siebie ze czułam jego oddech na karku, choć to nie pierwszy raz, rano sie obudziliśmy i było normalnie-zachowywał sie ok, żartowalismy i w ogóle. Wróciłam do domu i od 4 dni nic. koniec.
wiem ze namieszane, ale dodam jeszcze że od początku byłam świadoma że ma dziewczynę, ale rozmawiając ze mną zachowywał się tak jakby jej nie miał. stworzył pozory, a we mnie wzbudzał powoli nasilającą sie nadzieje choć próbowałam tak do tego nie podchodzić. Oprócz tego, ze tak sie zachwywał jakby jej nie miał to moim zdaniem on właśnie sie tak po części czuł, cały czas słyszałam ze cos nie bardzo, nie dogadują się, ze ona jest w rezerwie, ze ma jej dość, ze jak nie ta to inna, (oczywiście on mi tego nie powiedział) lecz wciąż z nią nie zrywał a ją przynajmniej w moim odczuciu porabiał, bo flirtował ze mną smile. najlepsze jest to, ze raz pwiedział, ze dla niego jest to skończone, a dla niej nie i sie zaczął śmiać (też nie mi to powiedział). a ona o tym wiedzieć nie mogła, bo skąd. na początku o niej mi mówił a później zaczął omijać jej temat, mówił ze idzie np gdzies z kolegą a sie okazuje ze ona tez tam była, wrócił od niej kiedyś, nawet o tym mi nie wspomniał jak rozmawialiśmy, a zawsze opowiadał przynamnije ze był. . w każdym razie, okazało sie że zerwał z nią tej nocy kiedy sie do mnie przytulił na chwile śpiąc.
nie wiem co mam robić, czy całkiem zerwać kontakt, jeśli sytuacja mnie przerasta, czy pogodzić się i zachowywać się tak, jakby nic sie nie stało, a ja nic nie czuje. Nie odzywam się, ale boje sie ze pekne i napisze bo nie moge wytrzymać, zawsze tak jest, a mam wrażeine ze on jest tego świadomy ze jak on nie napisze to i tak ja to w końcu zrobie więc czeka. Ponadto nie chce tracić takiej znajomości. Wszystkie opcje wydają mi się teraz bezsensu, cokolwiek nie zrobie będzie bolało. A mu za łatwo wszystko przychodzi.
Mówi mi ze nie pije piwa, a pije, że nie przeklina, a przecież słysze ze sie przy mnie (w ogóle przy dziewczynach ponoć) hamuje ale on twierdzi że nie. z e-papierosem jest to samo, pwiedziałam mu ze jest uzależniony to pwoiedział mi ze nie i mówi, dobra już odstawiam.. po co mówi coś, żeby ustawić sie w lepszym świetle skoro ma mnie gdzieś?
wiem, strasznie chaotycznie, mam nadzieje ze ktoś dotrwał do końca:)