Witajcie;-)
W końcu przestałam się nad sobą użalać, czas wziąć sprawy w swoje ręce. Ale nie o tym dziś.
Od kilku dni mamy nowy rok szkolny. Pokonując codzienną drogę do pracy, przechodzę obok 2 szkół podstawowych i 1 gimnazjum. Od razu widać, że świat tętni życiem, a ten cały hałas jest strasznie urokliwy;-) Aż chciałoby się powrócić do tamtych czasów, kiedy to jedynym problemem było z kim pójść na pierwsze imprezy i czy rodzice pozwolą zostać do końca? Gdzie myśli skupiały się wokół zabawy i "chcenia" zostania dorosłym. Przyznam się, że to wcale nie był dobry pomysł z tym spieszeniem się do dorosłości;-).
A wy, jak uważacie?
Myślę,że każdy z nas tak uważa..:-) te nasze ówczesne problemy teraz są błachostką..praca,kasa,dzieci...a kiedyś lekcje dobre stopnie imprezy...znajomi....eh a teraz to ja na wywiadówki będę chadzać....
3 2013-09-04 14:43:27 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-09-04 14:47:47)
Przyznam zupełnie szczerze, że za nic na świecie nie chciałabym wrócić do czasów dzieciństwa. Pomimo, że byłam bardzo dobrą uczennicą, nie cierpiałam szkoły - kojarzyła mi się z nudą, zakazami i nakazami, z marnowaniem czasu. Na imprezy częściej chodzę teraz, niż w czasach nastoletnich, a to dlatego, że wtedy mieszkałam pod miastem, do najbliższego przystanku autobusowego miałam prawie 3 km i nigdy nie mogłam zostać tak długo jak inni, byłam uzależniona od tego, czy mama akurat mogła po mnie podjechać.
Oczywiście nie miałam złego dzieciństwa, nie mam żadnych tragicznych wspomnień, dużo się bawiłam i ogólnie miałam dość sporo swobody w domu, ale jednak czułam się wtedy tak, jakbym nie miała wpływu na własne życie i to bardzo mnie frustrowało (od najmłodszych lat miałam duże ciągoty do niezależności
). Teraz dopiero mogę iść dokąd chcę i wrócić kiedy chcę, rozporządzam swoimi własnymi pieniędzmi i nie muszę nikogo prosić o kieszonkowe, mogę się kształcić w tym kierunku, w którym chcę (albo wcale, jeśli tak wybiorę), wprawdzie też codziennie spędzam 8 godzin poza domem, ale teraz przynajmniej mi za to płacą ![]()
P.S. Pozwoliłam sobie zmienić tytuł wątku, bo poprzedni był mało konkretny, tak że w zasadzie nie było wiadomo, o czym wątek jest ![]()
Nie chciałabym wrócić do czasów dzieciństwa. Od 12. roku życia marzyłam o dorosłości, własnych pieniądzach, samodzielnym mieszkaniu, odliczałam czas do osiemnastki. Zaraz po niej zaczęłam pracę i wyprowadziłam się od rodziców. Młodo, jak na dzisiejsze czasy, wyszłam za mąż (bez nieplanowanej ciąży).
Od dziecka śpieszyło mi się do dorosłości i dobrze na tym wyszłam, teraz trwa najszczęśliwszy okres mojego życia.
Nigdy w zyciu nie chcialabym wrocic do dziecinstwa. Gdybym mi ktos dal wybor smierc albo powrot do bycia dzieckiem, to wolalabym umrzec.
Oh tak! Do dzis mam uczucie nostalgii kiedy przechodze obok bylego ogolniaka...