Witam ;-) singielka lat 43 z Wrocławia poszukuje współtowarzyszki podróży. Chętnie zakumpluję się z miłośniczką podróży, która raz czy też dwa razy do roku ma ochotę na wypad i zwiedzanie, a boryka się z "problemem singielstwa" w podróży ;-). Ja należę do grona turystów niskobudżetowych, samo organizujących i niespiesznych (zwiedzanie i wypoczynek, ale jak to mówią nic na siłę i ma być przede wszystkim przyjemnie i na luzie). Interesują mnie podróże dalekie i bliskie, od Indii przez Włochy po mini wycieczkę np do Zamku Czocha. Może jest tu bratnia duszyczka myśląca podobnie ;-) zatem puk puk i może się uda ;-)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich miłośników podróży.
Hej. Próbowałaś gdzieś pojechać sama? Byłam ostatnio na 4dniowym wypadzie w Rzymie. Sama, samiuteńka, pierwszy raz.
Myślałam, że będzie nudno, strasznie itp itd. Było fantastycznie! Miałam tak napięty plan, że nie było czasu się nudzić. A wieczorami byłam padnięta, zasypiałam w moment i budziłam się o świcie
Tylko jedzenie samej czy to w restauracji, czy w hotelu było dla mnie trochę niekomfortowe, bo wszyscy jedli w parach lub rodzinnie, z przyjaciółmi. I kelnerzy upewniali się dwa razy: dla jednej osoby?
Mimo to, wiem już, że na dzień dzisiejszy lubię samotne podróże, ale takie krótkie. Nie wiem czy sprawdziłoby się przy dłuższych wypadach, ale zawsze można poznać ludzi na miejscu ![]()
Anstawia, ja do tej pory zwykle podróżowałam sama (coś tak od 1997), lub w nielicznych przypadkach z przyjaciółmi. Podróżowanie sprawia mi mnóstwo frajdy, co nie znaczy, że czasem najzwyczajniej w świecie fajnie mieć kompana w podróży. Nie wspominając o tym, że singlom zwykle każą dopłacać w hotelach za niewykorzystane miejsce ;-) i wciąż jeszcze bardzo mało jest miejsc przyjaznych singlom, gdzie nie "karze" się ich finansowo za to, że są singalmi. Ja jestem turystą niskobudżetowym - swoje wyjazdy organizuję sobie sama nie korzystając z biur podróży, dlatego tym bardziej fajnie podróżować z kimś życzliwym, kto na bagaż zerknie jak trzeba i takie tam praktyczne drobnostki. A że można wymienić wrażenia, zawrzeć ciekawe znajomości to już tylko sama przyjemność. Dlatego mimo wszystko, że mam za sobą wiele samodzielnych wypraw, postanowiłam coś zmienić i poszukać kompanki. Uda się albo nie ;-) To także ochota na poznanie pozytywnie turystycznie zakręconej ;-)
To prawda z tymi opłatami. Też byłam sama a musiałam zapłacić hotel jak za dwie osoby i mimo, iż miałam dostać pokój dwuosobowy to dostałam jedynkę.
A możesz mi napisać w jaki sposób organizujesz swoje niskobudżetowe wyprawy?
Najbardziej pomocne przy organizacji podróży niskobudżetowych są oczywiście internet i tanie linie lotnicze. Dzięki tanim liniom lotniczym można złowić bilet w obie strony w bardzo zachęcającej cenie, w śledzeniu promocji biletowych niezwykle pomaga obecnie strona loter.pl, ponadto kayak i tripsta jako wyszukiwarki i porównywarki. Co do hoteli lub hosteli korzystałam głównie z serwisu agoda, gdzie dodatkowo gromadzisz punkty, które przekształcają się w zniżki, oczywiście zwracałam uwagę na hotele i hostele lubiące singli ;-). Obecnie pojawiły się nowe możliwości w związku z uruchomieniem serwisu airbnb, gdzie oferowane są pokoje i różne inne formy noclegowe. Podczas swoich podróży korzystam zawsze z komunikacji miejscowej, czyli staram się zorientować co jeździ, czy są są darmowe shuttle busy itp. Bardzo pomocne są serwisy podróżnicze i relacje z wypraw, zawsze znajduję jakieś przydatne wskazówki a to o darmowych wejściówkach do muzeum albo innych bonusach. No i jakoś się udaje. Oczywiście trzeba się liczyć z niespodziankami, ale to zawsze jest wpisane w samą podróż.
Witam, sama nigdy nie jeździłam, zazwyczaj we dwójkę, ale były to prywatne wyjazdy, nie takie zorganizowane przez biura podróży.
Pierwszy raz bałam się jechac za granice, tak prawie sama, samemu trzeba było załatwiać podróż, hotel, plan zwiedzania, ale gdy juz spróbowałam , to mi sie spodobało.
Zazwyczaj lubię taki wypoczynek "pośrodku". Coś pomiedzy leżakowaniem całymi dniami i całodziennym zwiedzaniem.Odpowiada mi, gdy na przemian, po kilku godzinach zwiedzania jest czas żeby spokojnie posiedzieć w parku, na plaży, na głównym rynku...bez pośpiechu.
Co do zwiedzania, to lubie poczuc klimat miejsca, w którym przebywam.Jeśli jestem w jakimś miescie, to oprócz zwiedzania zabytków, zamków, muzeów odwiedzam też sklepy, porównuję z naszymi, bary, restaurcje--ale nie turystyczne, tylko takie miejscowe, odwiedzam jakieś zapomniane miejsca, uliczki, których z przewodnikiem nie byłoby szans zobaczyć, bo napięty program. Oserwuję ludzi, jak się zachowują, jakie mają aktywności, w co się ubierają i takie tam. Takie wyjazd wydaje mi się 'pełniejszy"niż taki z biura podróży.Ale jak dla mnie to się tyczy Europy.Bałabym sie sama jechac do np Afryki czy krajów arabskich.
Rossanko jak wiadomo nie od razu Rzym zbudowano ;-) ja też zaczynałam od tradycyjnych podróży z biurem, ale w miarę upływu czasu chciałam podróży niespiesznych,właśnie takich jak opisujesz, żeby i zobaczyć i odpocząć totalnie się wyluzowawszy, żeby nikt mnie nie gonił po sklepach z futrami i żebym mogła posiedzieć w malutkiej kafejce nad brzegiem morza rozkoszując się kawą, krajobrazem i rozmową z ludźmi. I tak to się zaczęło ;-). Dziś absolutną frajdę sprawia mi rozkoszowanie się każdą chwilą czy to na plaży, czy w muzeum, czy też przy budce z miejscowym jedzeniem - śmiem twierdzić, że w podróży jestem prawdziwą hedonistką ;-). Nie mam spinki, że muszę, że trzeba, po prostu korzystam, a jak mam chwilowy spadek formy, albo lenia bez żalu moszczę się na leżaku i czytam, rozmawiam. Nie tylko zaglądam w różne zakątki, niekoniecznie te z przewodników, ale w ramach szacunku do miejscowej kultury staram się przestrzegać zasad ubioru i zachowania i zawsze kieruję się zasadą bezpieczeństwo przede wszystkim. Co do krajów arabskich trudno mi się wypowiadać, byłam jedynie w Egipcie, trzykrotnie, nie było problemów, choć w obecnej sytuacji też nie zdecydowałabym się na podróż. Zasada bezpieczeństwo na pierwszym miejscu równa się dla mnie udany urlop.
8 2013-09-15 18:51:38 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-15 18:51:56)
Jesteś bardzo mądra i dojrzała ja też szerokim łukiem omijam takie państwa nie mówiąc już o Syrii bo chyba tylko kompletny świr tam by pojechał.
Niestety mój znajomy Piotr w ogóle nie zwraca uwagi na sytuację geopolityczną państw i właśnie chyba na złość wybiera się do Syrii wcześneij był w Pakistanie a jeszcze wcześniej w Maroko, chyba lubi państwa muzułmańskie....
9 2013-09-15 21:51:45 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-09-15 22:03:29)
Jeśli chodzi o Maroko, to (podobno) nie ma się czego obawiać. Jeszcze nie byłam, ale chciałabym zobaczyć Marakesz. Czytałam pozytywne opinie w internecie od samotnie podróżujących kobiet, które były w Maroku.
Mój znajomy, który stamtąd pochodzi, też mówi, że jest bezpiecznie i jest dużo turystów. Myślę, że stosowne ubranie i stanowcze NIE, wystarczy. I chodzenie po zmroku też bym sobie odpuściła.
Witam! A myślałam, że tylko ja podróżuję samotnie. Na pewno trzeba wydać więcej na osobę i trochę się nudzi trochę samej, dlatego chętnie dołączyłabym się do towarzystwa.
Pozdrawiam!
Coraz nas więcej, samotnych podróżniczek
Chyba niebawem stworzymy podróżniczy team ![]()
Jest jakieś konkretne miejsce, do którego chciałybyście pojechać?
Coraz nas więcej, samotnych podróżniczek
Chyba niebawem stworzymy podróżniczy team
Jest jakieś konkretne miejsce, do którego chciałybyście pojechać?
Ja sie zastanawiam nad północą.Skandynawia (zwłaszacz Szwecja), albo jeszcze lepiej-Islandia.Sprawdzałam nawet ostatnio rozkład i cennik lotów na wyspę, nie jest zachęcający finansowo,ale kiedyś na pewno polecę.Bardziej dostępna jest własnie Skandynawia.
Na południe tez mogłabym leciec, tylko nie w lato, bo upał bywa morderczy.
Ostatnio tez wpadła mi do głowy Grenlandia, ale to już calkiem ekstremalne jak na ten czas...
Brrryyy, aż zimny dreszcz przeszedł mi po plecach ![]()
Islandia- też bym zwiedziła. Eh, gdybym mogła, to zwiedziłabym cały świat. Ale o Grenlandii jeszcze nie myślałam nigdy.
Mnie teraz korci Lizbona w Portugalii, tak 4 dni max. Muszę tylko zorganizować pieniążki i opiekę dla królika. Trochę to potrwa.
Z moich podróżniczych obserwacji wynika, że facet w podróży może więcej ;-) dlatego męscy miłośnicy adrenaliny wybierają takie dzikie kierunki ;-) My kobietki musimy pamiętać, że można nas skrzywdzić więc mądrość życiowa podpowiada, żeby nie wchodzić w paszczę lwa.
Rossanko kraje skandynawskie mogę Tobie zdecydowanie polecić na podróż, zwiedzałam Danię i troszeczkę Szwecji, bardzo pozytywne doświadczenia i wg mnie Skandynawowie płci obojga są naprawdę fajni i pomocni turystom. Jedyny minus to ceny, jest dość drogo, zwłaszcza wstępy do zabytków.Ale warto. Ciekawe doświadczenia z równouprawnienia ;-)
A co do marzeń podróżniczych oj ma się, ma się woreczek cały ;-), np. chciałbym wrócić do Holandii (konkretnie do Kukenhof) w okresie kiedy zakwitają tulipany ;-), zwiedzić hiszpańską Cordobę, Zobaczyć sycylijską Etnę ;-), a z tych dalszych Indie ;-). Aaaaaa i ostanio niestety przeszła mi koło nosa Wenecja, bileciki z Wrocka po 126 zł były, ale noclegi w strasznej cenie i musiałam odpuścić ;-((
ale warto pomarzyć, a co ;-))
pozdrawiam solowe podróżniczki
Brrryyy, aż zimny dreszcz przeszedł mi po plecach
Islandia- też bym zwiedziła. Eh, gdybym mogła, to zwiedziłabym cały świat. Ale o Grenlandii jeszcze nie myślałam nigdy.
Mnie teraz korci Lizbona w Portugalii, tak 4 dni max. Muszę tylko zorganizować pieniążki i opiekę dla królika. Trochę to potrwa.
Ale do Portugalii to samolotem, skoro na 4 dni?W sumie może być ciekawie.Tam mnie jeszcze nie było.
Rossanko kraje skandynawskie mogę Tobie zdecydowanie polecić na podróż, zwiedzałam Danię i troszeczkę Szwecji, bardzo pozytywne doświadczenia i wg mnie Skandynawowie płci obojga są naprawdę fajni i pomocni turystom. Jedyny minus to ceny, jest dość drogo, zwłaszcza wstępy do zabytków.Ale warto. Ciekawe doświadczenia z równouprawnienia ;-)
A co do marzeń podróżniczych oj ma się, ma się woreczek cały ;-), np. chciałbym wrócić do Holandii (konkretnie do Kukenhof) w okresie kiedy zakwitają tulipany ;-), zwiedzić hiszpańską Cordobę, Zobaczyć sycylijską Etnę ;-), a z tych dalszych Indie ;-). Aaaaaa i ostanio niestety przeszła mi koło nosa Wenecja, bileciki z Wrocka po 126 zł były, ale noclegi w strasznej cenie i musiałam odpuścić ;-((
ale warto pomarzyć, a co ;-))
Są nawet bardzo pomocni, byłam pozytywnie zaskoczona
I z każdym bez problemu możesz się porozumieć po angielsku.
A tanie loty możesz sprawdzać na Skyscanner.Wiem, ze teraz tanie loty sa do Szwecji, Norwegii, Belgii i Finlandii.Na południe ceny jednak nie spadły.
Zazdroszczę wam odwagi, sama chyba jednak bym się bała wyruszać w świat. Kocham podróże, jak do tej pory to tylko z przyjaciółmi lub przyjaciółką, tez często na własna rękę. Teraz przyjaciółka się wyłamała, ma partnera więc przyjdzie mi w domu siedzieć w następne wakacje ![]()
Zazdroszczę wam odwagi, sama chyba jednak bym się bała wyruszać w świat. Kocham podróże, jak do tej pory to tylko z przyjaciółmi lub przyjaciółką, tez często na własna rękę. Teraz przyjaciółka się wyłamała, ma partnera więc przyjdzie mi w domu siedzieć w następne wakacje
proponuję się nie bać ;-) i spróbować ;-), ja właśnie po to założyłam ten post, gdyby któraś z singielek podróżniczek miała ochotę wyruszyć na wyprawę razem ;-)
Anstawia napisał/a:Brrryyy, aż zimny dreszcz przeszedł mi po plecach
Islandia- też bym zwiedziła. Eh, gdybym mogła, to zwiedziłabym cały świat. Ale o Grenlandii jeszcze nie myślałam nigdy.
Mnie teraz korci Lizbona w Portugalii, tak 4 dni max. Muszę tylko zorganizować pieniążki i opiekę dla królika. Trochę to potrwa.Ale do Portugalii to samolotem, skoro na 4 dni?W sumie może być ciekawie.Tam mnie jeszcze nie było
Tak, tylko samolotem. Prawie jak japoński turysta. Polecieć, zobaczyć, napstrykać fotek. Wrócić. ![]()
Ale tak szczerze mówiąc go nie byłoby mnie aktualnie stać na dłuższy pobyt tam. Poza tym nie chcę brać za dużo wolnego w pracy. No i nie zdążę się tam znudzić.
Czas pokaże czy pojadę.
izis1973 nie zazdrość, bo chyba nie ma czego. Ja też myślałam, że to nie lada wyczyn tak sobie samej pojechać. Bałam się. Okazało się, że było normalnie, tylko widoki inne, jedzenie, nowi ludzie. Wiem, że nie wszyscy chcą podróżować samemu, ale jak ktoś chce a się boi, to polecam pokonać strach.
Tak, tylko samolotem. Prawie jak japoński turysta. Polecieć, zobaczyć, napstrykać fotek. Wrócić.
Ale tak szczerze mówiąc go nie byłoby mnie aktualnie stać na dłuższy pobyt tam. Poza tym nie chcę brać za dużo wolnego w pracy. No i nie zdążę się tam znudzić.
Czas pokaże czy pojadę.
Oj ja też zawsze robie sporo zdjęc.Ale ostatnio staram się nie pstrykać na oślep tylko robic jakieś z sensem.
A ja będę bronić japońskich turystów ;-)
po pierwsze pomocni w cykaniu fotek singlom
po drugie można podać aparat bez obawy, że z nim zwieją ;-))
po trzecie rozumieją, że człowiek chce na zdjęciu dobrze wyglądać ;-)
dlatego lubię japońskich turystów! o!
A ja będę bronić japońskich turystów ;-)
po pierwsze pomocni w cykaniu fotek singlom
po drugie można podać aparat bez obawy, że z nim zwieją ;-))
po trzecie rozumieją, że człowiek chce na zdjęciu dobrze wyglądać ;-)
dlatego lubię japońskich turystów! o!
co racja to racja.
Czasami sama się łapię na tym, że wyglądam jak japoński turysta
, zwłaszcza gdy jestem na wycieczce z przewodnikiem z biura podróży i ten goni, żeby program zrealizować. Nie ma wtedy czasu za wiele na wybór miejsca, ustawiania tylko "obstrykam" miejsce i dalej pędzę... ![]()
Kiedyś jak byłam na wycieczce w Turcji, to mieliśmy w grupie takiego Pana co "pstrykał" wszystko jak leci, ale to dosłownie wszystko, przebił Japończyków ![]()
I pomyśleć, że kiedyś musiała wystarczyć jedna albo dwie klisze po 36 zdjęć.Bez gwarancji, że jakieś wyjdzie.
23 2013-09-18 11:52:54 Ostatnio edytowany przez amidala1 (2013-09-18 15:24:03)
I pomyśleć, że kiedyś musiała wystarczyć jedna albo dwie klisze po 36 zdjęć.Bez gwarancji, że jakieś wyjdzie.
nawet nie chcę pamiętać tamtych czasów !!!! z podróży na Riwierę Olimpijską w Grecji, między innymi zwiedzenie Meteora, przywiozłam 4 rolki spapranej kliszy, bo się cudowny aparacik zepsuł, ale nijak nie dawał poznać, że coś z nim tak... aż się okazało jak zaniosłam filmy do wywołania ;-((( ZERO FOTEK!
dlatego niech żyją cyfrówki! ;-)
a co do cykania wszystkiego... no cóż, od pewnego czasu wolę cykanie wszystkiego tylko nie siebie ;-))) ach ten czas....
Wszystko ma swoje plusy i minusy.
W nowych aparatach trzeba pamiętać o wcześniejszym podładowaniu baterii, bo tez może być niezły bum jak w ciągu dnia bateria się rozładuje i nici z fotografowania
a tu jeszcze tyle pięknych miejsc do sfotografowania i nie ma możliwości podładować aparaciku.
25 2013-09-18 15:47:28 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-09-18 19:56:16)
A ja będę bronić japońskich turystów ;-)
po pierwsze pomocni w cykaniu fotek singlom
po drugie można podać aparat bez obawy, że z nim zwieją ;-))
po trzecie rozumieją, że człowiek chce na zdjęciu dobrze wyglądać ;-)
dlatego lubię japońskich turystów! o!
Oj, ja wcale nie narzekam na japońskich turystów. Powiem ci, że zgadzam się z tobą w 100%. Niesamowite jest to, że oni tak wzbudzają zaufanie.
Do Rzymu leciałam z Amsterdamu. Byłam w szoku, bo prawie cały samolot był zajęty przez japończyków. Mieli chyba przesiadkę w Holandii. No a potem też ich często widziałam ![]()
Też pstrykałam dużo zdjęć w Rzymie, ale specjalnie czekałam dwie godziny, żeby zrobić zdjęcie fontannie Di Trevi wieczorem.
I zdecydowanie wolę robić zdjęcia czegoś niż sobie ![]()
A z kliszą to były jaja czasami. Mam nadzieję, że mój stary kodak wciąż jest gdzieś w moim rodzinnym domu. A najbardziej to bym chciała, żeby znalazł się ruski stary aparat moich rodziców.
Amidala1, mieszkam niedaleko Keukenhof. W przyszłym roku daj znać, to przyjedziesz do mnie i pojedziemy pooglądać tulipany ![]()
A wywołujecie potem zdjęcia z podróży, czy są one jedynie w formie cyfrowej? Plusem klisz było to, że jak już się wypstrykało to się później wszystko wywoływało.I były pamiątki na papierze.Ja raz w roku robię przegląd dysku i wywołuje w miare na bieżąco.
Co do pamiątek z wakacji, to jak byłam nastolatką i potem na studiach, zbierałam pocztówki z różnych miejsc.
Póżniej przerzuciłam się na drobiazgi typu ;kubek, figurka,maskotka itd.Ale miejsca to zajmuje a na dodatek się kurzy.
Teraz jestem fanką magnesów na lodówkę. Można wybrać ciekawe, mało miejsca zajmuje, nie trzeba specjalnych pólek, a zawsze na widoku, to człowiek sobie coś często przypomina w trakcie gotowania.
Chyba sobie wywołam zdjęcia i gdzieś powieszę na ścianie. W komputerze tak siedzą w tym folderze i nawet nie mam czasu do nich zaglądać. A tak, zawsze można rzucić okiem i powspominać ![]()
Też zbieram magnesy na lodówkę. Najbardziej lubię takie malutkie holenderskie chodaki.
Chyba sobie wywołam zdjęcia i gdzieś powieszę na ścianie. W komputerze tak siedzą w tym folderze i nawet nie mam czasu do nich zaglądać. A tak, zawsze można rzucić okiem i powspominać
Też zbieram magnesy na lodówkę. Najbardziej lubię takie malutkie holenderskie chodaki.
Jakbym tam kiedyś była to może bym kupiła magnesy-tulipany.Tak jakoś mi sie kojarzy. Aha z wiatrakami i z serem żółtym.
Pomysł z powieszeniem na ścianie-też o tym myślałam. Może w jakiś antyramach?
Koleżanki z netkafejki dla przyjaciół zaciekawiły mnie, co też jest w dziale podróżniczym i cóż widzę?
Też uwielbiam podróże, co prawda sama nigdy się nie wybierałam, wolę ze znajomą lub w kilka osób.
Też organizuję sobie sama wyjazdy- od lotów, po noclegi i plan podróży.
Koleżanki z netkafejki dla przyjaciół zaciekawiły mnie, co też jest w dziale podróżniczym i cóż widzę?
Też uwielbiam podróże, co prawda sama nigdy się nie wybierałam, wolę ze znajomą lub w kilka osób.
Też organizuję sobie sama wyjazdy- od lotów, po noclegi i plan podróży.
Ja po 30 stce tak naprawde zaczełam podróżowac. Bardzo lubie te szukanie lotu, bookowanie hotelu no i planowanie co i gdzie zobaczyć
a co można odpuścić. ![]()
Witaj Jadzia ![]()
Proszę, jest nas coraz więcej. Jak miło ![]()
No ja jeszcze jestem przed 30-tką, ale już się trochę zwiedziło
.
Oj tak, planowanie podróży zajmuje sporo czasu, ale daje niesamowitą radość.
Włochy polecam do podróży, ten kraj na pewno nigdy się nie znudzi
.
Anstawia, mam pytanie, bo byłaś sama we Włoszech.Jak się ma sprawa wynajmu pojedynczych pokoi?Dużo się przepłaca niż za dwie osoby?
Rossanka, masz wymagania z tymi magnesami. Muszę zobaczyć z ciekawości czy takie są.
A zdjęcia w antyramie mogą być, ale w takim artystycznym nieładzie.
Po 30ste to się dopiero zaczyna życie ![]()
Rossanka, może ja odpowiem, bo wiem coś na ten temat- ogólnie w każdy kraju opłaca się bardziej jeździć w dwójkę, jeżeli chodzi o noclegi.
Rossanka, może ja odpowiem, bo wiem coś na ten temat- ogólnie w każdy kraju opłaca się bardziej jeździć w dwójkę, jeżeli chodzi o noclegi.
O chętnie posłucham.co prawda ostatnio byłam z koleżanką , ale kto wie...A gdzie byłaś?
Lepiej zapytać, gdzie nie byłam
.
Jeżeli chodzi o Włochy, to byłam w Lombardii- Bergamo, Jezioro Como, Mediolan (odradzam). To była super wycieczka- niezapomniany weekend na początku lutego.
Za drugim razem "wzięłam na ruszt" Toskanię- Pizę i trochę zahaczyłam o Ligurię- La Spezia. Ale za drugim razem pogoda nam nie dopisała, a to był kwiecień. Na tydzień pobytu pięć dni było deszczowych
.
Anstawia, mam pytanie, bo byłaś sama we Włoszech.Jak się ma sprawa wynajmu pojedynczych pokoi?Dużo się przepłaca niż za dwie osoby?
Myślę, że różnica mnie wyniosła około ?100. Tylko, że ja byłam w biurze podróży i oni mi znaleźli lot i hotel. Pierwszy raz jechałam sama, ale korzystałam już wcześniej z tego biura, więc miałam do nich zaufanie. Chyba wyszło mi drożej niż gdybym sama czegoś szukała. Następnym razem może spróbuję na własną rękę.
Lepiej zapytać, gdzie nie byłam
.
Jeżeli chodzi o Włochy, to byłam w Lombardii- Bergamo, Jezioro Como, Mediolan (odradzam). To była super wycieczka- niezapomniany weekend na początku lutego.
Za drugim razem "wzięłam na ruszt" Toskanię- Pizę i trochę zahaczyłam o Ligurię- La Spezia. Ale za drugim razem pogoda nam nie dopisała, a to był kwiecień. Na tydzień pobytu pięć dni było deszczowych.
Jestem pod wrażeniem.Włochy-może kiedyś?A co złego w Mediolanie?I czy byłas gdzieś w Europie północnej?
Też jestem ciekawa dlaczego Mediolan odradzasz?
41 2013-09-18 20:35:41 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-09-18 20:39:30)
Byłam w Szwecji, super kraj, trochę mi przypominał Kanadę, bo jest bardzo zielony, dużo lasów. Ludzie bardzo mili, te ich domki są przeurocze- jeden z nich wynajmowaliśmy. Jedyne, co mi trochę nie odpowiadało, to kuchnia
.
A Mediolan? No cóż, jak ktoś lubi tłumy turystów przez cały rok, to pewnie się w nim odnajdzie, mi zdecydowanie bardziej podobało się Bergamo, które oddalone jest od Mediolanu o ok. 50 km. A już o Jeziorze Como nie wspominam, bo to bajka
. Mediolan nie jest taki urokliwy. Nie lubię takich miast.
Zresztą, gdzieś w netkafejce dla przyjaciół opisywałam swoje wspomnienia z niektórych podróży, tą na pewno.
Myślę, że różnica mnie wyniosła około ?100. Tylko, że ja byłam w biurze podróży i oni mi znaleźli lot i hotel. Pierwszy raz jechałam sama, ale korzystałam już wcześniej z tego biura, więc miałam do nich zaufanie. Chyba wyszło mi drożej niż gdybym sama czegoś szukała. Następnym razem może spróbuję na własną rękę.
Obawiam sie ,ze sama tez bys wiecej za pokoj płacila. Za trzyosobowy to juz w ogóle spada cena.
43 2013-09-18 20:41:04 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-09-18 20:45:06)
Za pokój napewno drożej, ale nie jestem do końca pewna, czy biuro pobrało jakąś dodatkową prowizję, czy gdybym sama wybrała ten lot i hotel to cena byłaby taka sama. Kiedyś muszę to porównać.
Jakbym miała jechać sama, to raczej tam gdzie turystów jest sporo, bo jakoś tak bezpieczniej mi się wydaje. Choć pod latarnią najciemniej
Mediolan mogłabym zobaczyć.
A z kimś to mogę jechać gdzieś gdzie mało ludzi a dużo natury, w jakieś dziewicze rejony ![]()
Wklejam moje wspomnienie z podróży do Włoch
.
To i ja przyłączę się do wspomnień. Jak tylko mam fundusze i czas, to mogę podróżować. Uwielbiam to. Żadne dobra materialne nie są warte tyle, co wspomnienia z wyjazdów. I dokładnie tak, jak Marena napisała- w pamięci zostają właśnie te migawki.
Opiszę mój pobyt we Włoszech.
Rok temu w czasie sesji zimowej zadzwoniła do mnie koleżanka z czasów liceum podekscytowana, że znalazła tani lot do Mediolanu,dokładniej Bergamo oddalone ok. 50 km od Mediolanu. Okazało się, że wylot był dokładnie za dwa tygodnie od jej telefonu i musiałam się zdecydować szybko. Co prawda miałam w planie wyjazd na narty, ale pomyślałam- "Czemu nie?". Miał to być wyjazd tylko z bagażem podręcznym, tzw. tanie podróżowanie.
Leciałyśmy tylko na 3 dni- w piątek wieczór wylot z Wrocławia, a powrót w poniedziałek rano.
Przez te dwa tygodnie o niczym inny nie myślałam, tylko o wylocie, co zobaczyć, jakie miasta zwiedzić, hotel zarezerwować? Przez co zawaliłam ostatni egzamin, który był w dniu wylotu.
Stanęło na tym, że zarezerwowałam hotel w Bergamo w zabytkowym budynku z XV wieku, zamówiłyśmy odbiór z lotniska.W końcu nadszedł moment, kiedy nasz samolot odbił się od ziemi. Doleciałyśmy przed czasem. Po pól godzinie pojawił się chłopak, który miał nas zawieźć do hotelu- był to wysoki barczysty murzyn (przystojny), ale niestety nie mogłyśmy się z nim dogadać, ponieważ rozmawiał tylko po włosku lub francusku.
Hotel był wspaniały, cudny, ludzie bardzo mili i pomocni. Na dodatek naprawdę zabytkowy. Az nam żal było opuszczać to miejsce, lecz na drugi dzień zaplanowałyśmy sobie Jezioro Como.
Trochę pochodziłyśmy po samym Bergamo (na pewno tam wrócę, bo to piękne miasteczko), po czym pojechałyśmy na dworzec kolejowy- Ospedale Stazione (po polsku spedalona stacja). To był 5 luty, a pogoda była wiosenna. U nas był mróz, a tam 19 stopni.
Wsiadłyśmy w pociąg do Varenny- tam to już na pewno muszę wrócić. Piękne miasteczko, jezioro Como plus zatoczki, a wokół alpejskie szczyty. Niestety musiałyśmy opuścić to urokliwe miejsce, ponieważ prom przypłynął, a my miałyśmy w planie Cadenabbię.Podróż promem mogłaby trwać bez końca, widoki zapierały dech w piersiach. Pomijam fakt temperatury, jednak lutowe słońce nie grzało. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. W tym jednak przypadku dobre się skończyło, a lepsze nadeszło.
Cadenabbia to miejscowość, która w sezonie tętni życiem. Widać, że cieszy się powodzeniem zamożniejszych turystów.
Wybrałyśmy na noc Grand Hotel Britannia Excelsior (nie sugerujcie się nazwą, kwota którą zapłaciłyśmy za noc była dość przyzwoita dla trzech studentek). Jednakże różnił się on od poprzedniego noclegu. Osobiście wolałam klimat L'Angolo del Poeta, gdyż przepych i złoto tego hotelu aż oślepiała.
Po zakwaterowaniu przypomniałyśmy sobie, że mamy żołądki i wybrałyśmy się na obchód miejscowości. Po zjedzeniu lasagni u starszego Włocha, który prosił nas, żebyśmy zostały, bo on potrzebuje kelnerek w restauracji, zrobiłyśmy sobie spacer po promenadzie w czasie zachodu słońca. Oczywiście widoki były przepiękne. Nie chciało nam się wracać do złotego hotelu, więc poszłyśmy po wino, usiadłyśmy na ławeczce przy jeziorze i tak napawałyśmy się włoskim klimatem. To był jeden z najlepszych wieczorów mojego życia.Rano po "wykwintnym" śniadaniu udałyśmy się w dalszą podróż. Najpierw autobusem do miejscowości Como (nic specjalnego), ale trasa do miasteczka wiodła przez piękne wybrzeże jeziora. Z miejscowości Como pojechałyśmy do Mediolanu. Mediolan nas rozczarował. Nie podobało mi się to miasto, dużo ludzi, tłumy praktycznie wszędzie. Jedyne, co w tym mieście było dobre to pizza w Cafe Verdi niedaleko La Scali.
Z Mediolanu wróciłyśmy szybko do Bergamo, aby uzupełnić zapasy i pojechać na noc do niezwykłego hotelu, jakim jest lotnisko Orio al Serio. Przyznam, że nie spałyśmy wcale, ponieważ zapoznałyśmy się z kolegami z Litwy oraz Portugalii.Jeszcze muszę poruszyć jedną kwestię. Otóż w Cadenabbii po winku nad jeziorem zachciało nam się więcej winka, ale sklep już był nieczynny, więc pozostał na jedynie bar w hotelu. Okazało się, że nie byłyśmy jedynymi gośćmi w hotelu, gdyż w bar był pełny starszych ludzi. Po ich rozmowie domyślałyśmy się, że to Brytyjczycy. Jako, że młodych osób było tam, jak na lekarstwo, stałyśmy się obiektem zainteresowania. Rozmawiałyśmy z nimi. Gdy już szłyśmy do pokoju, zatrzymał nas jeden z panów i zaczął z nami rozmawiać o Polsce. Że cieszy się, że po młodzi Polacy mogą poruszać się swobodnie po świecie, bo przecież przez tyle lat byliśmy sterowani przez rosyjskich przyjaciół. Ogólnie rozmawiał z nami o historii naszego kraju, znał ją lepiej niż niektórzy Polacy. Wręcz miał zaszczyt z nami rozmawiać. Dał nam adres do grobów polskich żołnierzy z czasów II wojny światowej w Newark. To był dowód, że nie wszyscy odbierają nas jako złodziei i cwaniaków.
Baba Jago fajny wypad.Co do Mediolanu, to pewnie kwestia gustu.Bo już bałam się, ze coś sie tam niemiłego stało. Takie spontaniczne na szybko wycieczki sa najlepsze.
Jadzia, fajne wspomnienia, i ta spedalona stacja ![]()
Co do końcówki, za granicą można usłyszeć dużo miłych słów na temat Polski i Polaków. Czasami myślę, że to my rodacy tworzymi te okrutne mity na własny temat, ale to temat na inny wątek.
To był jeden z miłych wypadów.
Czechy też polecam, z racji tego, ze mam je blisko, to i dosyć często tam bywam.
Ostatnio Sylwestra w czeskich górach spędzałam.
Tak, to chyba sami Polacy tworzą o sobie mity, bo i w Szwecji, i w Kanadzie słyszałam bardzo dużo miłych słów o nas
.
To był jeden z miłych wypadów.
Czechy też polecam, z racji tego, ze mam je blisko, to i dosyć często tam bywam.
Ostatnio Sylwestra w czeskich górach spędzałam.Tak, to chyba sami Polacy tworzą o sobie mity, bo i w Szwecji, i w Kanadzie słyszałam bardzo dużo miłych słów o nas
.
Pragę też polecam.Byłam tam 10 dni. Przez cały czas mieliśmy tropiki ponad 30 stopni!Hradczany przepiękne!
A nie myślałyście, Dziewczyny, o couchsurfingu?
Babo Jago. w Szwecji byłam w tym roku.Następnym razem powymieniajmy się wrażeniami?Byłam bardzo zadowolona z pobytu.I smakowaly mi te ich mięsne klopsiki. :-)
Babo Osiadła nie wiem o czym piszesz,ale doksztalce się i wygooglam.
A nie myślałyście, Dziewczyny, o couchsurfingu?
Myślałam, ale mam obawy.
Chociaż moja bardzo dobra koleżanka rok temu była w Paryżu i skorzystała z możliwości couchsurfingu. Była zachwycona
.
Couchsurfing to strona internetowa. Użytkownicy oferują darmowy nocleg i jednocześnie sami mogą nocować u innych, gdy wybierają się do danego miasta na całym świecie.
Ja byłam tylko w Paryżu, Barcelonie, Rzymie, Antwerpii i widziałam kilka miast w Holandii.
O couchsurfingu też słyszałam. Bałabym się ![]()
Anstawia to i tak dużo widziałaś, wiele ludzi nie miało okazji wyjechać za granicę, a jeżeli już wyjeżdżają to tylko w celach zarobkowych.
Mam trochę takich znajomych.
Wiele też nie rozumie chęci wyjazdów turystycznych. Kiedyś spotykałam się z chłopakiem, który wręcz wyśmiał mój wyjazd do Chorwacji, ba, zaczął mnie strofować, że za te pieniądze można okno wymienić albo auto sobie kupić. Nie rozumiał, że ja nie potrzebowałam wtedy auta.
54 2013-09-19 12:51:05 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-09-19 12:51:54)
Ja mam właśnie dylemat, panele do salonu czy Lizbona
Mam znajomych, którzy mieszkają w Holandii już z 10 lat, a nigdy nie byli w Amsterdamie, 25 min drogi. Mają za to świetne auto.
Czytałam też blogi, na których ludzie opisują, że zbierają na przykład cały rok kasę, oszczędzają na wszystkim a potem jadą w świat na pół roku. Też bym tak mogła. Tylko chociaż te panele położę, dla świętego spokoju ![]()
Anstawia to ja już Tobie zazdroszczę widoków, bo ja bardzo miło wspominam moją podróż do Amsterdamu, bardzo mi się tam podobało i miejscowi przyjaźni byli ;-) zobaczyłam wiele ciekawych miejsc i muzeów. Jedyne w sowim rodzaju muzeum tortur a tuż obok muzeum sexu ;-)). Tylko nie byłam w porze kwitnienia, kwiatki to tylko na targu i klombach, ale i tak cudne trzeba przyznać ;-)
A fotki - fakt większość trzymam na kompie, ale musowo parę z każdej podróży drukuję i wkładam do klasycznego albumu, żeby wszystko było jak trzeba ;-)
I też się przyznaję do podróżniczego kolekcjonerstwa - ja zbieram łyżeczki z charakterystycznymi elementami danego państwa, no i dochrapałam się już pokaźnej kolekcji 30 sztuk ;-))
BabaOsiadła wywołała tu temat couchsurfingu. Ja się tam nie boję i chciałam spróbować, ale dowiedziałam się, że to nie takie proste, że trzeba mieć osobę, która za ciebie poręczy w tej organizacji, że nie można przyjść od tak i powiedzieć ja chcę ;-). Ponadto nie wszyscy maja możliwości goszczenia osób u siebie, bo w sumie trochę na tym się to opiera, że jesteś i podróżnikiem i gospodarzem. Czyli jeździsz i korzystasz z noclegów, ale i określasz zasady kiedy możesz podjąć gości.
Wydaje mi się, że w tej sytuacji dobrym rozwiązaniem jest nowy sposób szukania miejsc noclegowych proponowany przez serwis www.airbnb.pl - czyli tzw. odpłatny wynajem pokoi, domów, apartamentów itp, bo oczywiście ceny te są dużo niższe niż ceny hoteli, czy hosteli. Ja właśnie tego zamierzam spróbować na następne wakacje - jak się uda ;-) Nieśmiało myślę o Sycylii i Sardynii podczas jednego wypadu ;-)
Amidala1, troszeczkę mi już Holandia spowszedniała. Ale w muzeum tortur i sexu nie byłam, także mam jeszcze sporo do zobaczenia. W Keukenhofie byłam ale też nie w porze kwitnienia, więc efekt nie był spektakularny. A ludzie owszem, bardzo mili. Na Holendrów nie mogę złego słowa powiedzieć. No może tyle, że to dusigrosze, ale ja jestem centuś z Krakowa, więc ich rozumiem ![]()
Z tego co napisałaś o couchsurfingu, wygląda na to, że to bezpieczny serwis skoro tak trudno się tam dostać.
Sycylia i Sardynia.... też marzy mi się.
Trzymam kciuki za spełnienie marzeń nas wszystkich! ![]()
Mniej więcej wiemy już kto i gdzie chciałby pojechać.A jaka jest wasza najbardziej ekstremalana, wymarzona podróż?Ekstremalana może co innego dla każdego znaczyć (albo że okropnie kosztowna, albo daleka, albo w niebezpieczne rejony itp).
Mam kilka miejsc-
Japonia (bo daleko i jak dla mnie całkiem egzotyka zwłaszcza pod wzgledem kultury i przyrody.No i języka
) (Tokyo!!!!)
Australia ( tutaj daleko i tropikalnie.I wygląda ciekawie na filmach, interesują mnie też zwierzęta -wiadomo torbacze, endemity)
Grenlandia ( bo to skrajne przeciwieństwo tropiku, najbardziej interesowałoby mnie, jak ludzie daja tam radę żyć no i przyroda, ukształtowanie geograficzne).
Baba Jaga jesteś?Co ze szwecją?Opowiesz?
Jestem, jestem.
Co byś chciała wiedzieć o Szwecji?
Ja byłam w okolicach Kalmar.
Wiesz, że w Szwecji ludzie nie kradną?
To się wiąże z tym, że w czasach średniowiecza za kradzież ucinano ręce.
Gdy tam byliśmy, to przy drodze do Kalmaru stał rower. W koszyku miał przewieszony sweter.
Rower przez cały ten czas, gdy byliśmy stał w tym samym miejscu, dopiero w dzien wyjazdu rower zniknął.
Nikt go nie wziął.
W Polsce pewnie w ciągu godziny by go nie było.
Wiem jak karano złodziei i ze tam nie kradną,no może teraz to się zmieniło,bo wiesz ,imigranci. A w małych miasteczkach ludzie mieszkają w takich prawie nie ogrodzonych domkach.Plot pełni role niewielkiej dekoracji,nie spełnia praktycznej funkcji.Bylas prywatnie czy z biurem podroży i jak długo?
Znajoma mamy wszystko przez internet załatwiła. Na dwa tygodnie pojechaliśmy.
Tzn. najpierw do tych znajomych do Niemiec, a potem z Niemiec do Szwecji.
A znasz też ten zwyczaj, że ludzie mogą rozbić namioty nawet na terenie czyjejś posesji?
Nie muszą za to nic płacić, z tym, że to musi być jedna noc.
Spotkaliśmy studentów z Polski, którzy przypłynęli promem, razem z rowerami i w ten sposób zwiedzali kraj.
Mówili, ze Szwedzi bardzo przyjaźnie do tego podchodzą i w zasadzie nie odmówił im nikt rozbicia namiotu.
63 2013-09-19 23:26:53 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-19 23:37:51)
Znajoma mamy wszystko przez internet załatwiła. Na dwa tygodnie pojechaliśmy.
Tzn. najpierw do tych znajomych do Niemiec, a potem z Niemiec do Szwecji.A znasz też ten zwyczaj, że ludzie mogą rozbić namioty nawet na terenie czyjejś posesji?
Nie muszą za to nic płacić, z tym, że to musi być jedna noc.Spotkaliśmy studentów z Polski, którzy przypłynęli promem, razem z rowerami i w ten sposób zwiedzali kraj.
Mówili, ze Szwedzi bardzo przyjaźnie do tego podchodzą i w zasadzie nie odmówił im nikt rozbicia namiotu.
O tym z namiotami nie slyszalam.Ja miałam noclegi w hotelu.Dwa łóżka w pokoju,łazienka w korytarzu,na dole wspólna kuchnia-to raczej było cos jak schronisko.
I wszędzie pełno rowerów.I nikt ich nie kradł!Na ulicy nie widziałam policjanta,żadnych patroli.
IDE spać,bo padam juz.Ale rozmowę z chęcią pokontynuuje :-)
Fajny ten Wasz wątek o podróżach ![]()
Z krajów skandynawskich byłam dwa razy w Finlandii. Raz jako nastolatka, więc tak wiele nie pamiętam, ale drugi raz parę lat temu w Helsinkach. To była krótka wizyta - 2 dni - w ramach objazdowej wycieczki po krajach nadbałtyckich. Jako, że wycieczka była właśnie objazdowa, to nie miałam wiele czasu na zwiedzanie każdego z miejsc, ale mam wyrobioną ogólną opinię. Ze stolic najbardziej podobały mi się Ryga i Tallin. Ryga przed kryzysem, to było bogate kosmopolityczne miasto z pięknymi zabytkami. Natomiast Tallin, sporo mniejszy ma cudowną, urokliwą Starówkę i fajny klimat. Helsinki podobały mi się mniej. To chyba najbardziej kwestia architektury, ale mają za to piękny port z którego można popłynąć promem na którąś z okolicznych wysp. Ja byłam w twierdzy położonej na tych wysepkach, o nazwie Suomenlinna, cały dzień fantastycznego zwiedzania. W porcie w Helsinkach jest targowisko, na którym oprócz pamiątek i innych gadżetów można kupić świeżo złowioną usmażoną rybę - oczywiście łosoś najlepszy
- smak bez porównania z tym co mamy u nas w sklepach. Co ciekawe rano i w porze obiadowej jeden filet kosztował ok 8 e, ale późno popołudniu, jak wszyscy zaczynali się zwijać można już było zjeść rybkę za 4 e i to z zestawem surówek. Polecam spróbować ![]()
Ja też potwierdzam, że w krajach skandynawskich nie kradną! Podróżowałam samochodem z duńskiego Rodby (wyspa Lolland) aż do szwedzkiego Malmo i jadąc przez maleńkie miasteczka i wioseczki widziałam przy drodze wystawione stoliki z warzywami: ziemniaki, marchewka, cebula i inne, wszystko popakowane w woreczki, obok tego stał sobie cennik i puszka na pieniądze i (uwaga, uwaga) żywego ducha wkoło. Zakupy robiło się tak, że się brało woreczek z warzywami, wrzucało do puszki odliczoną gotówkę i jechało dalej. I nikt, powtarzam nik,t tego nie kontrolował - ot po prostu tacy są właśnie Skandynawowie. Miałam okazję się jeszcze przekonać, nocując u zaprzyjaźnionych miejscowych, że w sumie to nawet drzwi nie zamykają na noc, a jak wychodzą to na taki sobie jeden zamek ;-). Zatem można ;-) Dla nas to brzmi jak bajka ;-)))
A co do ekstremalnych podróży to oczywiście Australia i Indie ;-)