Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Do założenia wątku zainspirował mnie wpis mojej koleżanki, Niemki, na FB. Postanowiła ona zapisać się do okulisty, zadzwoniła, radośnie wyćwierkała, kim jest i czego chce, po czym usłyszała: "Zapraszamy w listopadzie" yikes

Tak zawsze narzekamy, że w Polsce to tak i siak, ludzie chamscy, wredni, marudni i zazdrośni, z pensji nie idzie wyżyć, o mieszkaniach można tylko marzyć, kredyty trzeba brać, lekarze to konowały, a pobyt w szpitalu to obóz przetrwania... ale czy w innych krajach jest lepiej? Jeśli tak, to pod jakim względem? A jeśli nie, to skąd te wszystkie wyprowadzki z Polski - kiedyś za granicą było lepiej, teraz już nie jest, ale wciąż szukamy szczęścia, czy... no właśnie, u sąsiada trawa zawsze zieleńsza?

Szczególnie gorąco zapraszam do dyskusji Koleżanki mieszkające za granicami Polski.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-08-10 13:27:57)

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

BabaOsiadła Taaak, przerabiałam już ten temat w swoim życiu big_smile Wydawało mi się, że żyjemy w jednym z najgorszych krajów na świecie, tymczasem okazało się, że gdzie indziej również nie jest aż tak kolorowo, jak sobie wyobrażamy.
Obecnie nie mieszkam poza granicami PL, ale mam znajomych, którzy mieszkają i z ich relacji mogę napisać, że np.
- w UK RÓWNIEŻ są kolejki do specjalistów i to długie,
- W Skandynawii pomimo, że cudne widoki, raj na ziemi to.... życie bywa ciężkie; klimatycznie. Jest to związane ze zrównaniem dnia z nocą, co za tym idzie z depresją czy alkoholizmem ( w Szwecji są tylko wyznaczone punkty, w których można kupować alkohol, toteż by się "zaopatrzyć" Szwedzi bywają po trunki w Estonii),
- ewidentnie nie zazdroszczę krajom, które miały kiedyś kolonie w krajach muzułmańskich a teraz mają z tego powodu wyrzuty sumienia wink

3 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2013-08-10 14:15:04)

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Post niezwiązany z tematem - proszę o przestrzeganie regulaminu forum. Moderatorka Anemonne

4

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Porównując z Niemcami - tam jest dużo lepszy standard życia jeśli chodzi o stosunki cen do zarobków. Za najniższą pensję da się spokojnie wyżyć i jeszcze wynająć jakąś tanią kawalerkę socjalną (która nota bene będzie na wcale przyzwoitym osiedlu, z mediami etc). Natomiast niemiecka administracja to zabójstwo. Godziny urzędowania w rodzaju 10:00-13:00, oczekiwanie nawet przez parę dni, a na koniec odesłanie do innego urzędu po inn formularz i powtórka z rozrywki.

5

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Kolejny przykład: mój przyjaciel, też Niemiec, nie może sobie pozwolić na jadanie poza domem. Pamiętam, jaka byłam zdziwiona, że coś, co dla mnie jest normalne (a wcale nie jestem zamożna!), czyli jakieś piwko w pubie, pizza na telefon, raz na jakiś czas włoska knajpka, dla niego było: "Nie, przepraszam, nie stać mnie". Co mnie zszokowało, on nie jadał w restauracjach nie tylko u siebie, ale i u nas, w Polsce!

6

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Dwie moje bardzo dobre koleżanki ,jeszcze z licealnej ławki ,układają sobie życie za granicami naszego kraju i nie wyobrażają sobie powrotu. Pierwsza z nich, skorzystała z możliwości postudiowania w Belgii i nie żałuję . Póki co , pracuje na zmywaku w restauracji ale jak sama mówi , przez pierwszy tydzień pracuje na opłacenie mieszkania ,drugi tydzień na rachunki a co zarobi przez kolejne 2 ma tylko na swoje przyjemności,czego w Polsce nie doświadczyła. Druga koleżanka razem ze swoim chłopakiem rok temu postawili wszystko na jedną kartę i wyjechali do Kanady ( podobno raj dla imigrantów ). Chłopak zostawił tutaj firmę,którą rozkręcił razem z kolegą , natomiast Sylwia za wiele do stracenia nie miała bo po ukończeniu filolologii bułgarskiej pracy nie mogła za bardzo znaleźć. 3 tygodnie temu rozmawialiśmy na fejsie i absolutnie do Polski nie mają zamiaru wracać , są zakochani w Kanadzie , w mentalności tamtejszych mieszkańców, w wielokulturowości tego kraju .Kilka dni temu na fejsie wrzucili fotki i filmiki z wakacji z Meksyku więc wierzę ,że źle im tam nie jest....a za kilka tygodni Sylwia zaczyna 2 letnie studia inżynierskie , by zdobyć lepszą pracę .

7

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Pozytywka1985 napisał/a:

natomiast Sylwia za wiele do stracenia nie miała bo po ukończeniu filolologii bułgarskiej pracy nie mogła za bardzo znaleźć.

Jakoś mnie to nie dziwi smile W przypadku kobiety to jeszcze rozumiem ale jak wpadałem na uczelnię żony, to się zastanawiałem co kieruje tymi wszystkimi chłopakami co wybrali się na te wszystkie socjologie, politologie, filologie, marketingi i zarządzanie? Czy naprawdę wierzą w pracę w zawodzie, czy wierzą, że taki dyplom ma jakiekolwiek znaczenie przy znalezieniu pracy? W mojej branży jest akurat tak, że firmy z Europy ściągają do Polski, bo u siebie nie mają co robić. Daleki znajomy z mojej profesji od parunastu lat pracował w pewnym kraju zachodniej Europy w dużej międzynarodowej firmie. Fajnie było posłuchać co tam robią, szczególnie w konfrontacji z naszą siermiężnością. A w tym roku coraz bardziej przebąkuje o powrocie do Polski. Międzynarodowa firma zwolniła 90 % pracowników, bo tam nie mają roboty. A w Polsce zlecenia są, mimo tego gadania o kryzysie. Zresztą podobna sytuacja jest na wyspach brytyjskich, bo mam rodzinne rozeznanie (a kiedyś mnie namawiali jaki to miałbym tam raj).
Według unijnych norm liczenia bezrobocia u nas wynosi ponad 10 %, a w Hiszpanii, Grecji ponad 30 %. W Portugalii podobnie. Zaczynają tam ciąć wypłaty i świadczenia w sektorze publicznym. Owszem, można twierdzić, że jest z czego. Zresztą dobrze im tak, bo takiego oszukiwania państwa i kombinowania jak w Grecji, to w Polsce trudno szukać. Brytyjczycy właśnie chyba kombinują jak tu zmniejszyć liczbę uprawnionych do różnych świadczeń aby wyeliminować z nich jak największą liczbę imigrantów. A u nas ciężko znaleźć chętnych do różnych prac fizycznych, choćby sezonowych w rolnictwie. Takie to bezrobocie, taka bieda, a do wakacyjnej pracy w polu nikt się nająć nie chce. Rolnicy chodzą i błagają urzędy aby sprawniej wydawały wizy Ukraińcom i Białorusinom, bo bez nich będzie bieda przy zbiorze owoców...

8

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Rany, filologia bułgarska to żyła złota...

9

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Tegoroczny urlop spędzaliśmy w sąsiedztwie tak zwanych polskich Niemców, od kilkunastu (co najmniej 17-tu) lat żyjących poza granicami naszego kraju. My, klasa całkiem średnia, oni usiłowali udawać ,,zamożniejszych światowców", a jednak to, co nam wydawało się drogie, im dokładnie tak samo, choć przecież zarobki w Niemczech (przynajmniej teoretycznie) diametralnie różnią się od naszych. Mało tego, oni potrafili odmówić sobie w knajpce piwa, bo za drogie, gotować samodzielnie obiady, bo taniej, samochód zostawić 2 km poza płatną strefą, bo po co ponosić koszty parkowania. Obserwując ich doszłam do wniosku, że chyba wcale niż żyje im się tam tak kolorowo, jak usiłowali to kreować.

BabaOsiadła napisał/a:

ale czy w innych krajach jest lepiej? Jeśli tak, to pod jakim względem?

Moja szwagierka, mieszkająca również w Niemczech, 5 lat temu zachorowała na nowotwór. O chorobie dowiedziała się w wyniku standardowych badań okresowych - bardzo obszernych i dokładnych. Natychmiast, bo następnego dnia, poszła pod nóż, dzięki czemu dziś wydaje się, że chorobę ma już za sobą. Jednak diagnozując ją badania rozpoczęto od tomografii komputerowej, na której u nas zwykle się kończy, bo to droga impreza. Tej profilaktyki i procedury postępowania szczerze im zazdroszczę, bo my na tę chwilę możemy o tym tylko pomarzyć.

10

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Tak na prawde jesli w Polsce ktos ma dobrze platna prace to pieniedzy nie musi szukac za granica. Mieszkam w UK od 6 lat ucze sie i pracuje. Nie chce wrocic do Polski ale w przyszlosci chce wyjechac do Kanady albo Australii. W kazdym kraju sa i plusy i minusy. W Anglii sluzba zdrowia wedlug mnie, mojej rodziny i wielu znajomych wola pomstwe o nieba. Wszystko zalatwia sie telefonicznie co kiedys bylo dla mnie nie do pomyslenia a teraz uwazam ze jest latwiej. Ludzie sa bardzo mili, natomiast bardzo duzo emigrantow. Pogody nie nawidze i tesknie za ta w Polsce. System szkolnictwa tez bardzo mi sie podoba. Jedzenie idzie w gore, zarobki stoja w miejscu chociaz zalezy tez kto gdzie pracuje i co robi. W Niemczech mam rodzine i z opowiadan jest podobnie jak w UK. Ponoc najlepiej sie teraz zyje w Australii ale na pewno tez sa jakies minusy jak wszedzie. Dla posumowania kazdy kraj ma cos do zaoferowania smile

11

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Stwierdzenie,że.... wszędzie dobrze,gdzie nas nie ma.... jest jak najbardziej pasujące do obecnej rzeczywistości. Każdy myśli, że za granicą praca na nas czeka,tylko jechać i pracować, nie ,nie ma tak lekko, tam też nie jest łatwo o pracę, no chyba, że na zmywaku,do sprzątania,lub do opieki nad starszymi ludźmi,ale czy o to nam chodzi? A w Polsce jeśli ktoś chce pracę znajdzie, tylko musi tego chcieć i starać sią jej szukać. W Polsce też nie jest łatwo i szybko dostać się do lekarza,sąsiadka do specjalisty jest zapisana dopiero na czerwiec przyszłego roku - czy doczeka?,trudno przewidzieć. Lekarzy to widocznie nie interesuje,zresztą to nie tylko od nich to zależy.Drugie powiedzenie... cudze chwalimy,swego nie znamy,sami nie wiemy,co posiadamy...no właśnie,jesteśmy przekonani,że na Zachodzie, lepiej się żyje, nic bardziej mylnego , tak samo żyje się i u nas,tylko trzeba umieć to robić,a przede wszystkim chcieć, bo chcieć to móc,a móc to chcieć.

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Mam 22 lata,wyjechałam do Szwajcarii , mieszkam tutaj półtora roku. 1. Wyjechałam bo już nie miałam siły walczyć o przetrwanie w Polsce, to tak jak z motyką na słońce. Szukanie pracy i sama praca potrafi odessać czasami siłę z człowieka.2.  Najważniejszym jednak powodem wyjazdu było takie uczucie ,że po prostu muszę, jakiś głos czy intuicja. Nie czułam się dobrze w Polsce, chciałam zmienić swoje życie teraz jestem tu i od pierwszego dnia wiem, że tu jest moje miejsce. 3. Gdyby moi rodzice mieli pieniądze to prawdopodobnie studiowałabym w Polsce i właśnie z tego powodu czuję się trochę gorsza i szkoda, że ten cel zrealizuje dopiero za kilka lat gdy odlożę pieniądze.

Ale mniejsza z tym, chcecie wiedzieć dlaczego jest wszędzie coraz gorzej? Bo jest. Na całym świecie zresztą będzie tylko gorzej nie lepiej to chyba jasne. A w krajach miodem i mlekiem płynących, np w Niemczech czy w Szwajcarii dlatego że wpuścili zbyt dużo emigrantów, szczególnie z dołu, muzłumanów. Przyjeżdża ich coraz więcej i rozmnażają się szalenie. Para szwajcarska ma jedno dziecko lub w ogóle a albańska para ma czwórkę nie zważając na to jak powodzi się rodzinie. To pracownicy tani dlatego każdej firmie jest na rękę ich przyjmować. Dlatego wiele młodych ludzi ma problem ze znalezieniem pracy i robieniem kariery, wiele młodych ludzi ma problemy finansowe. Dlatego, że on jest Szwajcarem , chce zarabiać godne pieniądze jaz zawsze wszyscy Szwajcarzy ale spotyka się z niespodzianką, bo firmy nie będą dawać takich pensji skoro moga przyjąć Albańczyka za połowę ceny.
Nie powinniśmy się tak mieszać rasowo, kraje same sobie zrobiły krzywdę i robią wpuszczając ludzi calkiem innej innej rasy. Mówię w ten sposób bo myślenie muzłumaninów rożni się bardzo ale to bardzo od Europejskiego. Zakończę ten temat bo nie chcialabym używać obraźliwych słów.


A teraz prawda na temat Leczenia. A więc. W Szwajcarii czeka się tak samo długo bo wszystko jest prywatne. W Polsce dasz 50 zł i do okulisty pójdziesz na drugi dzien a jak nie dasz to za miesiąc. Tutaj czekasz tak czy inaczej, na równi ze wszystkimi bo lekarz od każdego dostanie takie same pieniądze. Jeśli jeden mówi ze najbliższy termin jest za dwa miesiące, obdzwaniasz 10 innych aż trafisz najbliższy dla siebie termin. Co miesiąc płacę 290 frankow za ubezpieczenie i muszę zapłacić pierwsze 300 franków w roku a potem 10 procent.

Super sprawą jest to, że żadko można natknąć się tutaj na absurd. Wszystko jest takie naturalne, harmonijne i logiczne, zupełnie jak moje myślenie. Więc pasuje do Szwajcarii. Z wypłaty, nawet najmniejsze , stać człowieka, żeby wynajął mieszkanie, opłacił rachunki i dobrze zjadł. W Polsce wyplata nie straczy nawet na same rachunki...

W banku, w urzędach, u lekarza, w sklepie, ludzie są mili i chcą Ci pomóc. Pewnie dlatego że sami są zadowoleni z życia i nie mają problemów. A w Polsce gdy pani sklepowa zarabia 1100 złotych za które nic nie można zrobić myslicie, że ma ochotę się usmiechać?

A teraz narodowe wady Polaków przez które wyjechałam do Szwajcarii:
Złośliwość, zawiść
na każdym kroku szukanie sposobu żeby kogoś "wykręcić"
zrzucanie z siebie odpowiedzialności
robienie wszystkiego dla siebie zamiast działać na korzyść wszystkich
nie dbanie o przyrodę
nie dbanie o dzieci i szkolnictwo
nie dbanie o starszych ludzi
w ogóle nie dbanie o drugiego człowieka.

Podsumowanie numer 2. Tak jest gorzej w Szwajcarii, Niemczech, Austrii, Holandii itd i będzie gorzej z powodu mieszania się ras i emigrantów z innych kontynentów. To jedyny powód.

Ale i tak jest lepiej niż w Polsce.

13

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
BabaOsiadła napisał/a:

Do założenia wątku zainspirował mnie wpis mojej koleżanki, Niemki, na FB. Postanowiła ona zapisać się do okulisty, zadzwoniła, radośnie wyćwierkała, kim jest i czego chce, po czym usłyszała: "Zapraszamy w listopadzie" yikes

No bo jesli sprawa nie zagraza jej zyciu to nikt cie cackal nie bedzie. Sa inni bardziej chorzy.

BabaOsiadla napisał/a:

Tak zawsze narzekamy, że w Polsce to tak i siak, ludzie chamscy, wredni, marudni i zazdrośni,

A to prawda.
Moi zagraniczni znajomi jakos zawsze pozytywniej podchodzili do rzeczywistosci a jesli ktos widzial same czarne barwy to bylo to cos tymczasowego a nie permanentnego.

BabaOsiadla napisał/a:

z pensji nie idzie wyżyć,

Bo nie idzie. smile
Pensje mamy polskie ale ceny zagraniczne. Tu jest pies pogrzebany.

BabaOsiadla napisał/a:

o mieszkaniach można tylko marzyć,

...bo w UK dominuja domy a mieszkan jest malo.
Zaczynaja budowac wiecej mieszkan ale nadal dominuja domy. smile

BabaOsiadla napisał/a:

kredyty trzeba brać,

Straszne. smile
Ale nadal jest to mniejszy problem niz w Polsce

BabaOsiadla napisał/a:

lekarze to konowały, a pobyt w szpitalu to obóz przetrwania...

No tak ale do lekarza nie chodzi sie codziennie a w szpitalu nie jest sie co tydzien.

Co do przyjezdzania na wakacje do Polski...to mnie tez na to nie stac smile
Lot do Polski z jedna walizka to jak dla mnie kwestia ponad ?120. Za sam fakt polozenia walizki na tasmie placi sie ?40. Owszem mam tyle ale to juz wole dodac kolejne ?100 i poleciec gdzies do Turcji czy Grecji na tydzien. Tam piekna pogoda, ludzie usmiechnieci, morze, nowe przygody. Nie jak w Polsce szarosc, idiotyzmy mniejsze lub wieksze i ogolny marazm....
Jak ktos kocha Polske to czesc mu i chwala...ale ja wole zagranice. Wieksza tu u nas tolerancja smile

14

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

w Szwecji kolezanka (ma obywatelstwo Szwedzkie)  tak opisywał każdą wizytę u swojego lekarza -poklika w kompa i  da lek - koniec rozmowy - jakby nie była na wizycie u człowieka; oczywiście terminy wyznaczone

w Irlandii super opieka w czasie porodu ale zupełnie inna opieka nad dzieckiem niż u nas - na zdjęcie stawów biodrowych przyjechała do Polski - tam się tym nie zajęli; jej maż jest tam lekarzem więc nie o kolejkę chodziło;

ogólnie to w Polsce nie ma kryzysu; jest poziom zycia niższy ale w porównaniu z dysproporcją z przed lat to jest skok duzy;

fatalny jest stan służby zdrowia - nie ma lekarzy i to się skończy dramatem

uciążliwa jest niestabilność i niejasność przepisów

15

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

W Holandii kazdego obowiazuje ubezpieczenie zdrowotne - kazdego kto pracuje, badz przebywa na terenie tego kraju powyzej 3 miesiecy. Ubezpieczenie kosztuje (w zaleznosci od wybranych opcji i ubezpieczyciela ) miesiecznie od ok 90 do 107 euro, albo ok 140 wtedy jest z dentysta (strasznie drogi jest tutaj wiec warto wybrac ta drozsza opcje). Nigdy nie mialam problemow z przyjeciem, ze zrobieniem badan.  Antybiotyki i wiekszosc lekarstw ''w abonamencie'' wink , a jak nie, kosztuja naprawde niewiele. Mam troszke problemow ze zdrowiem, czasami musze polezec w szpitalu - badania robione od reki, specjalisci sprowadzani, jak nie przenosza cie tam gdzie sa na stale, opieka cudowna, lekarze, pielegniarki, personel 2 jezyczny, przesympatyczni, zawsze dostaje jedynke (nie wiem czy to taka praktyka, czy mnie juz tam polubili czy mam farta, bo nie mam az tak strasznych problemow aby mnie izolowac). I co najwazniejsze maltretuja cie badaniami puki nie wykryja co ci jest. Stale przypominania tel badz listowne o nastepnych wizytach. Bez problemu lekarz do domu przyjedzie... Jak masz stale leki wystarczy tel i tylko podaja godzine o ktorej mozna leki odebrac... Pomoc u psychologa czy psychiatry tak samo refundowana i bez czekania x czasu na wizyty. No na sluzbe zdrowia naprawde tutaj nie mozna narzekac smile Fakt wiem, ze po porodzie kobiety albo sa po kilku godzinach wypisywane, albo rodza w domu a pod domem czeka karetka. Ale sama nie bylam w ciazy wiec nie wiem dokladnie smile
A co do Niemiec - y jezdzimy raz na 2 miesiace na duze zakupy do DE ze wzgledu na lepsza jakosc artykulow spozywczych, szczegolnie miesa i niska jak dla nas cene. Niemcy wcale duzo nie zarabiaja, dlatego raczej nie chodza po restauracjach, ja dosc czesto odwiedzam tam znajomych i tez sie od nich tego nauczylam. Lepiej i taniej w domu fakt. Ale jak jestem tylko z moim w DE zawsze zahaczymy o smaczne jedzonko gdyz dla nas to kosmicznie male kwoty W NL placimy tyle samo za jedna osobe (albo i wiecej) co w DE za 2. Poza tym tez zalezy od rejonu Niemiec, jeden jest droszy inny o wiele tanszy. Ale w sumie tak jest wszedzie.

16

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Ja mogę coś powiedzieć o Czechach i Niemczech.
W Czechach mają fajne zaplecze socjalne. Koleżanki mąż pracuje w Czechach, do bodajże 5 roku życia dziecka otrzymują od państwa "materskie" czy jakoś tak big_smile w kwocie (przeliczając na złotówki) około 1000zł. Jedynym warunkiem otrzymania materskiego było to że dziecko nie uczęszcza do publicznego żłobka/przedszkola. Obydwoje rodzice mogą pracować, dzieckiem może się zająć niańka, albo można delikatnie ominąć prawo - zapisując dziecko do prywatnego przedszkola. Zdarzały się konrole z Czech w naszych przygranicznych przedszkolach (a raczej w gminach zarządzających placówkami) i jak dziecko było na liście to rodziców czekała kara, nie powiem Wam ile, ale wiem czy była bardzo wysoka + zwrot materskiego (tyle ile się go zdążyło wziąć). W przedszkolach prywatnych sprawa wygląda inaczej, bo do gminy nie wysyła się listy z nazwiskami dzieci a jedynie podaje ilość przedszkolaków. W Polsce wiadomo, mamy becikowe a dalej to już chyba tylko mops i jakieś marne gorsze na paczkę pieluch z Lidla. Ten zasiłek nie ma nic wspólnego z polskim rodzinnym (w Czechach rodzinne też jest, chyba 500 koron, ale moja znajoma nie dostaje, bo przekroczyły im zarobki), nie ma nic wspólnego z macierzyńskim czy wychowawczym, bo przysługuje KAŻDEJ matce, bez względu na to czy będąc w ciąży pracowała czy była bezrobotna. Krótko mówiąc, państwo w jakiś sposób "dba o dzieci". Po ukończeniu piątego roku życia, kiedy skończy się materskie - rodzice dostają jakieś doraźne dodatki na dzieci, np. na książki do szkoły itp.
W Niemczech z kolei mój mąż (Polak posiadający niemieckie obywatelstwo) przeszedł operację kręgosłupa. Był bardzo zadowolony z opieki medycznej. Podczas gdy w Polsce, traktowali go okropnie. Lekarze byli opryskliwi, chamscy, traktowali jak zło konieczne. Na charaktery ludzi nie ma wpływu, bo i u zachodnich sąsiadów może trafić się lekarz cham. Ale mam wrażenie, że wiedza medyczna (chociaż może też i podejście do pacjenta) jest bardziej na poziomie. Kiedy mój mąż po wypadku trafił do szpitala, po dwóch tygodniach wybudził się ze śpiączki - to lekarz zamiast go zapytać czy pamieta swoje imię, czy wie gdzie jest i takie tam inne jak słyszymy na filmach, to mu dobił gwóźdź do trumny - oświadczył - "jeśli się pan nie zdecyduje na operację to za pół roku przestanie pan chodzić, a jeśli się pan podda operacji to 50 na 50, albo będzie pan będzie chodził albo nie". Chyba niezbyt tfane powitanie. W Niemczech dali mu 80% szans, na to że operacja się uda. I tu własnie nie wiem, czy chodziło bardziej o umiejętności niemieckich lekarzy (że byli bardziej pewni powodzenia) czy też o samo podejście do pacjenta, który sam musi wierzyć, że się uda.
smile a tak zupełnie szczerze, gdyby było naszej rodzince źle w Polsce to przecież mamy możliwość zamieszkania w Niemczech, ale jakoś nas tam nie ciągnie.

17

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
modzia napisał/a:

W Polsce wiadomo, mamy becikowe a dalej to już chyba tylko mops i jakieś marne gorsze na paczkę pieluch z Lidla. Ten zasiłek nie ma nic wspólnego z polskim rodzinnym (w Czechach rodzinne też jest, chyba 500 koron, ale moja znajoma nie dostaje, bo przekroczyły im zarobki), nie ma nic wspólnego z macierzyńskim czy wychowawczym, bo przysługuje KAŻDEJ matce.

500 koron?? Czy 5000?
Bo 500 koron to przecież są marne grosze, wychodzi jakieś 81 złotych.

Co do Szwecji i tak trudnego dostępu do alkoholu, to też nieprawda. Owszem, mocniejszych trunków nie uświadczy się w supermarketach, ale są specjalne sklepy z rozmaitymi rodzajami trunków. Bodajże otwarte do 20, czy 21. W soboty krócej. Tak, jak napisałam- wybór alkoholi naprawdę duży.
Zresztą taki system istnieje również w Kanadzie (tzw. sklepy LCBO w Onatrio, w Quebecu inaczej nazwane). Zapewniam, że do Estonii nie trzeba się wybierać.

To tak gwoli poprawy.

Ja mogę się wypowiedzieć na temat Kanady (tam mam 3 ciocie), czy też Niemiec (wiele znajomych).

Napiszę w ten sposób- wszędzie, by jakoś żyć, trzeba pracować. Nie ma nic za darmo.

W Kanadzie plusem jest to, że nawet sprzątaczka może godnie żyć. A już wujek, który jest inżynierem, ma coś ponad 30 $ (o ile nie więcej)na rękę za godzinę pracy. Służba zdrowia- nie można jej stawiać na równi z naszą, bo to różnica lat świetlnych. Aczkolwiek ciocia po amputacji piersi, czekała ponad dwa lata na operację rekonstrukcji piersi. Nie wiem, jak to wygląda w naszym kraju, ale podejrzewam, że po dwóch latach nie ma mowy o żadnej rekonstrukcji.
Poza tym cena paliwa- nieporównywalnie niższa, niż w Europie.
Każda z moich cioć, posiada więcej, niż jedno auto. Jedna ma trzy. Są to zwykle auta terenowe lub tzw. pick- up.

Czy bym się tam wyprowadziła? Jest mój plan "Z", bo i wielokrotnie dostawałam propozycję, że gdybym myślała o tym, to mi pomogą. Jednakże na "zieloną kartę" czeka się długo. Chociaż młodych "chętniej" przyjmują.

Poza tym zielona trawa u sąsiada mnie nie kręci.

18

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Ja uwazam, ze nie da sie zyc w Polsce tak jak ja zyje i jak zyc chce. Niestety.
Polske lubie, ale jesli ja tylko odwiedzam czasami.

19

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Jaga Baba07 napisał/a:

500 koron?? Czy 5000?
Bo 500 koron to przecież są marne grosze, wychodzi jakieś 81 złotych.

500 koron smile ale to jest zasiłek rodzinny. Marny, owszem. Ja pisałam wcześniej o materskim. To jest zupełnie odrębny dodatek, dla każdego, bez względu na wysokość dochodów.

20

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Jaguar napisał/a:

Wieksza tu u nas tolerancja smile

Ja za taką tolerancję, to akurat dziękuję smile Uważam, że kraje "rozwinięte" które naturalnie się ateizują.... się islamizują i dziękuję Bogu, że w Polsce to nie ma miejsca. Zatem tolerancja-owszem, ale w zdrowych granicach, które zarówno Niemcy, Francja, Belgia i UK zatraciły.

Tak sobie myślę; jakby te wszystkie dobre cechy narodów, które wymieniłyśmy, połączyć w jedno, to wyszedłby kraj idealny smile

21

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Nie wyszedłby żaden kraj idealny. To są tylko puste słowa które nic nie znaczą. A nawet realne rzeczy działają tylko w określonym kontekście.

22

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Pan Lewski, ale ja nie planuję, tylko marzę smile

23 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-08-12 12:30:09)

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Catwoman napisał/a:

- W Skandynawii pomimo, że cudne widoki, raj na ziemi to.... życie bywa ciężkie; klimatycznie. Jest to związane ze zrównaniem dnia z nocą, co za tym idzie z depresją czy alkoholizmem ( w Szwecji są tylko wyznaczone punkty, w których można kupować alkohol, toteż by się "zaopatrzyć" Szwedzi bywają po trunki w Estonii),

Czuje sie wywolana do tablicy:)

Troche tu mitow i troche prawdy szczerej. Co do tego tragicznego klimatu i tych ciemnosci egipskich to jednak mit.
Mieszkam od dobrych paru lat obok Helsinek (czyli bardziej na polnoc niz spora czesc Szwecji) i juz spiesze poinformowac, ze zima zaczyna sie tu w grudniu i konczy na dobre w kwietniu, czyli jakis miesic pozniej niz w PL. Lata mamy ostatnio cudownie sloneczne i cieple i bez zadnych takich zawirowan i ekstremow jakie nawiedzaja Europe Centralna. Dzien jest krotszy w zimie o jakies 2h maksymalnie niz w PL (jasno jest od 9 do 15), natomiast w marcu juz jest dluzszy i coraz dluzszy az po biale noce (albo bardzo krotkie noce:) w lecie. Ktore sa fantastyczne, bo wowczas ulice i kawiarnie Helsinek sa pelne od switu po swit:) A ja z kolei moge isc poplywac w pobliskim jeziorze nawet o polnocy:)

Alkoholizm, depresja i zakupy taniego alkoholu w Estonii - to fakty. Niemniej mnie nie zrazaja, bo alkoholikow jest tyle samo jak nie wiecej i w naszej ojczyznie i w kazdej innej ojczyznie. Z ta depresja to chyba jest to bardziej spowodowane izolacja miedzyludzka bardziej niz klimatem. Skandynawowie uznaja zimny wychow, brak okazywania uczuc i emocji jest wiec naturalny..a to czesto prowadzi do chorob i zalaman.
Wycieczki do Talina polecam, niekoniecznie z podrecznym skladanym wozeczkiem na "zakupy":)) Ot, tak przejechac sie (od nas 2,5h promem) i pozwiedzac, bo Talin jest przepiekny:).

Poziom uslug jest porownywalny pewnie z naszym wiec ani wychwalac ani psioczyc nie zamierzam:) Podobnie z cenami czy kolejkami - i tu i tu sie da ponarzekac.

Za co jednak pokochalam Finlandie - wreszcie!!! i nie moge sie nachwalic to tak powszechne i wszechobecne rownouprawnienie kobiet i mezczyzn. Jasne, ze nie w 100% (nadal place w niektorych zawodach sa nierowne, nadal zdarzaja sie seksistowskie uwagi chocby wsrod politykow i osob znanych - na co ostro reaguja rozne ugrupowania, nadal mezowie tluka zony - choc nie bezkarnie i reakcja policji jest natychmiastowa, ostra a kobieta z automatu otrzymuje skierowanie do najblizszego osrodka, gdzie zostaje jej i dzieciom zorganizowana kompleksowa pomoc od lokum po srodki na zycie, opieke dla dzieci, nawet pomoc w zatrudnieniu itp.).


Ostatnio bylo cos na temat urlopow tacierzynskich w Polsce i porownano je do Szwecji, smieszne wrecz przepascie:) Przypomnialam sobie wowczas wizyte grupy klientow z Polski tu u nas i to jak z kilkoma paniami wybralam sie w sobotnie przedpoludnie na taki basem przyhotelowy, w zasadzie taki prawie aquapark. Traf chcial, ze o tej samej porze odbywala sie jakas "kapiel z niemowleciem" czy cos takiego. Jednym slowem tlumnie naszlo sie rodzicow z niemowlakami do poplywania. I to, co zaskoczylo moje towarzyszki to ogromna przewaga ojcow na tym basenie. Same z siebie powiedzialy, ze one w zyciu nie zagnalyby swoich partnerow w sobote rano na basen z malenkim dzieckiem. Podobnie jak na spacer z wozkiem, czy na plac zabaw czy do sklepu z artykulami niemowlecymi. To tylko jeden z takich malych przykladow na to, ze kobietom zyje sie tutaj zdecydowanie lzej, moglabym pisac o tym elaborat ale bylby to off-topic.
I z powodu tej wyczuwalnej na kazdym kroku rownosci wracac na ojczyzny lono jeszcze dlugo nie zamierzam:))

24

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Sądzę, że na zadowolenie w ogromnej mierze wpływa poczucie bezpieczeństwa związane z działaniem rządu danego kraju; czy zapewniają dobrą opiekę zdrowotną, czy Policja działa jak należy, czy sądy są faktycznie sprawiedliwe... Czy możecie wypowiedzieć się w tych aspektach pozytywnie, jeśli chodzi o kraj, w którym aktualnie mieszkacie?
Ja o Polsce powiem tak: osobiście jakichś złych wspomnień (prócz lekarzy) na tych gruntach nie mam, jedynie słyszę dużo i czytam.

25

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Catwoman napisał/a:

Sądzę, że na zadowolenie w ogromnej mierze wpływa poczucie bezpieczeństwa związane z działaniem rządu danego kraju; czy zapewniają dobrą opiekę zdrowotną, czy Policja działa jak należy, czy sądy są faktycznie sprawiedliwe... Czy możecie wypowiedzieć się w tych aspektach pozytywnie, jeśli chodzi o kraj, w którym aktualnie mieszkacie?
Ja o Polsce powiem tak: osobiście jakichś złych wspomnień (prócz lekarzy) na tych gruntach nie mam, jedynie słyszę dużo i czytam.

no ale az takiego osobistego doswiadczenia z ww. organami scigania i sprawiedliwosci na szczescie nie mam:). OK, raz musialam zaplacic dosc slono za fotke w przelocie przed kamera i na podstawie tego powiem tak - system bardzo skuteczny, sprawiedliwy i bolesny;) Mandat nalicza sie od ilosci kilometrow/h ponad dozwolona predkosc i od wysokosci zarobkow brutto. Moga to byc wiec kwoty odstraszajace i zmuszajace niejednego wariata do poluzowania nogi na gazie.

A z sadownictwem spotkalam sie tylko podczas sprawy rozwodowej - bez zadnej sprawy. Podanie, oplata i za pol roku rozwod orzeczony i decyzja przeslana eks malzonkom.

Pomoc socjalna jest na wysokim poziomie ale w PL nie korzystalam,wiec nie moge porownac.

Co do opieki zdrowotnej - lekarze jak wszedzie lepsi i gorsi (bez powolania i checi), kolejki tez sie zdarzaja, oplaty sa ok, na normalnym poziomie. Natomiast bardzo podobaly mi sie wszystkie moje pobyty w tutejszych szpitalach, o ile moze to byc przyjemnosc:) Ale to byl albo porod albo ostatnio krotka operacja plastyczna, wiec nic groznego. Jest bardzo czysto, przytulnie, opieka niesamowicie ciepla i profesjonalna, a wyzerka jak na wczasach:). Nawet nie chcialo mi sie za bardzo do domu wracac;)).

To jest moze ta bardziej zielona wersja ale sa oczywiscie sprawy, ktore tez draznia, chocby straszna flegmatycznosc i powolnosc w zalatwianiu spraw w urzedach, tu kazdy klient ma czas nieograniczony i jak sie trafi na kolejke paru osob przed soba to mozna i pol dnia przebalaganic w ten sposob.

A, jeszcze jeden drobiazg - uwielbiam brak napiwkow w tym kraju, wszedzie w zasadzie placi sie karta wiec problem z glowy. Ale i tak nie ma takiego zwyczaju, co mi baaardzo pasuje;)

26

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

No nie ma co ukrywać, że u nas z takimi pensjami i takimi cenami to jest wegetacja, a nie życie.
Wkurza mnie, że mimo, iż nie żyje mi się wcale jakoś bardzo źle, to cały czas jest ciśnienie, że chwilowo nie ma kasy - bo nie zapłacili, bo nie ma zleceń itd. Moja mama założyła firmę aby były dodatkowe pieniądze. Jak jest duży obrót to super, ale bywają miesiące, że jest mały, albo prawie nie ma, a ZUS jest taki, że czasem ciężko uciągnąć biznes. Sama bym założyła jakiś własny interes, ale mam poważne obawy, czy mi to nie narobi więcej szkody niż pożytku.
Wiele ludzi pracuje całymi dniami i ledwie im starcza na podstawowe potrzeby, a gdzie tam jakieś hobby, sport, wyjazdy na weekend.
W Szwecji jest 6 tyg urlopu, nawet niższe pensje pozwalają normalnie żyć. Poza tym ludzie mają czas na coś innego niż tylko pracę.
Co do klimatu - mnie chłodniejszy odpowiada. Poza tym nie są to też takie skrajne temperatury jak się wydaje. Będąc w tym roku w czerwcu i lipcu w Finlandii i Szwecji miałam przez ponad miesiąc ładną, słoneczną pogodę, kurtki nie używałam w ogóle, skarpetek prawie też, bo chodziłam głównie w odkrytych butach. W Finlandii miałam 30 stopniowy upał przez kilka dni.
Norwegia jest klimatycznie trochę bardziej kapryśna - południe jest dość ciepłe i słoneczne, ale w środkowej leje prawie bez przerwy (jak ktoś był w Bergen to wie o czym mówię). Wieje albo od morza, albo od gór, ale w zasadzie zawsze, zwłaszcza na wyspach. Na Lofotach w sierpniu zdarza się, że nocą temperatura spada z lekka poniżej zera. Niektóre rejony górskie też mają specyficzny, chłodny klimat. Niemniej latem 25 stopni to nie jest żadna anomalia. Co do ciemności - no za kręgiem polarnym, to już jest dosyć ciemno, a tak to ok. Bardzo mi się zaś podoba, że latem bywa widno do 23-24, a w Finlandii jak byłam to się prawie nie robiło całkiem ciemno.
Co do alkoholu - Szwedzi sobie też inaczej radzą - pędzą bimber albo owocowe winka, a baniaki przechowują w wielkich mrowiskach w lesie ze względu na stałą temperaturę w kopcu i łatwe ukrycie cennej cieczy smile

27

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Co do tych Niemców "których nie stać" smile Ja sobie tak myślę, że oni po prostu są nie tyle biedni, co oszczędni; dlatego też są bogaci - nie wydają pieniędzy nieroztropnie wink

28

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Catwoman napisał/a:

Co do tych Niemców "których nie stać" smile Ja sobie tak myślę, że oni po prostu są nie tyle biedni, co oszczędni; dlatego też są bogaci - nie wydają pieniędzy nieroztropnie wink

Też tak myślę. wink

29

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Catwoman napisał/a:
Jaguar napisał/a:

Wieksza tu u nas tolerancja smile

Ja za taką tolerancję, to akurat dziękuję smile Uważam, że kraje "rozwinięte" które naturalnie się ateizują.... się islamizują i dziękuję Bogu, że w Polsce to nie ma miejsca. Zatem tolerancja-owszem, ale w zdrowych granicach, które zarówno Niemcy, Francja, Belgia i UK zatraciły.

No ale przeciez nie od dzisiaj wiadomo ze kazde extremum sie msci.

Ateizacja mnie akurat nie przeszkadza.
Ten kto chce byc wierzacy to moze a ten kto chce byc niewierzacy to nie jest w zaden sposob inny. Tylko o to mi chodzi.

30

Odp: Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?
Catwoman napisał/a:

Co do tych Niemców "których nie stać" smile Ja sobie tak myślę, że oni po prostu są nie tyle biedni, co oszczędni; dlatego też są bogaci - nie wydają pieniędzy nieroztropnie wink

Owszem, są oszczędni, czasem do przesady (ci, których znam). Ale czy bogaci? Znam tylko jednego bogatego Niemca, reszta to poziom, powiedzmy, średni.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Zielona trawa sąsiada, czyli wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024