'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 105 ]

1 Ostatnio edytowany przez Paszkuda (2013-08-07 01:38:00)

Temat: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Z partnerem studiujemy razem. Wszystko przyszło dość szybko. Był dla mnie dużym wsparciem, gdy nie miałam się gdzie podziać. Załatwił nocleg u znajomych. Poznałam Jego mamę, gdy przygarnął mnie na dzień do siebie, bo nie dało się w innym miejscu. Taka to niby sympatyczna kobieta, ale po moim wyjściu odpowiednio to skomentowała. Potem dłuższy czas pojawiałam się tam co jakiś czas a to obiadek a to nauka do egzaminów albo ćwiczeń a to został sam na weekend i spędziłam go całego z Nim. Ale nie było jakiejś takiej bliższej znajomości. Różnie byłam komentowana, raz że źle, raz pozdrów, zanieś słoik zupki, macie ciasteczka itd... Potem była możliwość wyjazdu na działkę na weekend. Wpadł nam pomysł, żeby zostać tam na tydzień i w sumie może nie do końca w porę zapytaliśmy. Był wyjazd, pojechaliśmy my, Jego brat, rodzice i babcia. Babcię poznałam przed wyjazdem i tylko Ona usłyszała, że jestem Jego dziewczyną (dla zasady). Na miejscu, w osobnym domku byli ciocia z wujkiem i kuzynką. Tata z bratem stwierdzili "Olej pomoc, zajmij się gościem." Coś tam jednak pomogliśmy. Zachowanie Jego mamy było inne, oboje zauważyliśmy, że chodzi jakaś skwaszona. Wiedzieliśmy, że nie podobało Jej się, że tam pojedziemy, a tym bardziej, że rodzina nakłoniła Ją do tego, żebyśmy zostali i odpoczęli. Stwierdziliśmy że to wina tego. Wszędzie chodziliśmy sobie razem, no bo nie chciał mnie zostawić na pastwę mamusi. Często okazywałam przy Nich uczucia, nie myląc oczywiście okazywania uczuć (objęcie ramieniem, pogłaskanie po pleckach itp) z wpychaniem sobie języków do gardeł. Byłam sobą, nikogo nie udawałam, opowiedziałam o sobie. W niedzielę wieczorem zostaliśmy sami. Ten tydzień był cudowny. Na prawdę bardzo się kochamy. Dogadujemy się świetnie czy to tak po prostu czy to w łóżku. Mimo że jesteśmy ze sobą krótko, to jest coś wyjątkowego. Co prawda bywa, że mnie poniesie (nie jestem osobą zbyt spokojną), ale mój partner twierdzi, że zmieniam się na lepsze. Do piątku byliśmy z wujostwem na działce, ale głównie siedzieliśmy sami, choć dość długo siedziało się u nich. W piątek przed przyjazdem, posprzątane, podłogi umyte, czyściej niż przed przyjazdem naszym. No i dalej to samo. A przywitała się z nim tak czule, że On sam się zdziwił. Z tym wyjątkiem, że atmosfera była napięta. Oboje zauważyliśmy skwaszoną minę mamy, gdy było mi wesoło i nagłe rozpogodzenie jak robiło mi się smutno. Byłyśmy we dwie na osobności, poprosiłam o Jego telefon, odpowiedziała mi takim tonem, że aż mnie zmroziło. Nie lubię udawać, że kogoś lubię. Nic nie powiedziałam. Ogólnie może 2 razy powiedziałam jakiś nie dla wszystkich uszu dobry żart.
Wróciliśmy, było dobrze, dopóki nie usłyszał w nocy, jak Jego mama płacze.
Następnego dnia (ten poniedziałek) powiedziała Mu coś w stylu "W co Ty się wpakowałeś?". Jako że musieliśmy oboje coś załatwić na mieście, mieli porozmawiać później. O efektach tej rozmowy dowiedziałam się wczoraj (bo w sumie już środa) czyli we wtorek. Przyszedł do mnie z płaczem. Oto co usłyszał (mniej więcej):
Że jestem marginesem społecznym, ogólna patologia i spaczenie. Ktoś taki się nie nadaje do budowania głębszych relacji, bo patrzy na to jakby wszystkich wykorzystać, że wyszło szydło z worka, że nie dam Mu domu pełnego miłości. Że kłamię na temat swojego życia, jestem osobą złą. Że pewnie mam jakiegoś syfa, że tak często do ginekologa chodzę, bo podczas rozmowy o lekarzach powiedziałam, że z ginekologa jedynie jestem zadowolona, bo zawsze dobrze i porządnie zbada, to od razu że chora (biorę tabletki, więc co jakiś czas mam te badania krwi i chodzę po te tabletki, to od razu mnie bada). Że Ją ignorowałam (no cóż, może z tym rację miała, bo nie chciałam z Nią zostać po tym jak widziałam takie zachowanie).  Że pewnie mam kilku na boku (pisałam kilka smsów, powiedziałam że kolega ma problem). Jako, że partner jest dość patyczkowaty, zawsze się śmieję, że ma 'robić masę' A to wrzuciłam kiełbaskę na talerz, podałam chlebek, ale to w granicach rozsądku, bo wiem ile On je. Nie widziałam w tym nic złego. Dla mnie to normalne, że powiedziałam (na kolacji ostatniego dnia), że to ostatnie jajeczko i kanapka czekają na Niego, tak pół żartem, pół serio. Od razu odpowiedział mi dość ostry ton mamusi, że jak będzie chciał to sobie weźmie, chociaż nie przeszkadza Jej to w komentowaniu w podobny sposób, tyle że już nie na żarty (bo może zjesz to, a może jednak). To też uznała za zło. Ogólnie chcę Go tylko wykorzystać. I tu wisienka na torcie. "MASZ WYBÓR, ALBO ONA, ALBO MY. JAK JĄ WYBIERZESZ TO TRUDNO, DACH NAD GŁOWĄ MIEĆ BĘDZIESZ, JEDZENIE I INNE RZECZY TEŻ, ALE RODZINY JUŻ NIE, BO NIKT KTO Z RODZINY JĄ POZNAŁ JEJ NIE LUBI. KIEDYŚ MI ZA TO PODZIĘKUJESZ, TO DLA TWOJEGO DOBRA". Jako że to Jego jedyna rodzina dobra, nie miał wyjścia. Poszedł się napić z kolegą, gdy wrócił powiedział, że wygrała. Potem było jeszcze tłumaczenie, że to nie tak, że to ma być Jego dobrowolna decyzja (ciekawe, przy takim ultimatum). Jak się jeszcze okazało miał zostać sam od około 15 do końca miesiąca. Teraz mama Jego stwierdziła, że zostaje na urlop w domu z Nim. Chcesz się uczyć na poprawę egzaminów z kimś, proszę bardzo, ale tylko w domu. Ogólnie teraz myślą, że albo to koniec, albo mam okres 2 miesięcy na zmianę mojej patologii, przy czym miał nie dawać zbytniej nadziei (to tak tylko umownie powiedziane mamusi). Postanowiliśmy ograniczyć kontakty i poczekać aż wrócimy na studia. Stwierdziliśmy, że zbyt dobrze nam razem i że będziemy walczyć.

I tu problem.
1. Jak przetrwać widząc się raz w tygodniu (oficjalnie) i ewentualnie nieoficjalnie (że niby trening, kolega czy coś)? Może źle sformułowałam, ale po prostu jestem osobą, która potrzebuje kogoś blisko (a w sumie On będzie siedział w domu przed laptopem, tylko po to, żeby być i nie siedzieć ze mną).
2. Jak Go wesprzeć i samej sobie poradzić, widząc jak się męczy?
3. Czy ja na prawdę jestem taka zła, niedobra i paskudna? Może jakaś teściowa coś może o tym powiedzieć?
4. Kto tu jest spaczony? Osoba, której może nie do końca wychodzi a widać, że daje dużo szczęścia, czy ktoś kto stawia takie ultimatum.
5. Czy to na prawdę możliwe, żeby taka babcia, która mnie nie zna, też mnie nie lubiła. Albo wujostwo, któremu nie wadziłam w żaden sposób? Bo dla mnie to nie do ogarnięcia.
6. Serio miałam tam pracować więcej? U mnie w domu, jak przyprowadziłam chłopaka (teraz już byłego) jedynym zajęciem jakie miał z konieczności, to zabawa z moim młodszym bratem, bo Go polubił i męczył. Nie żebym się tam zaharowywała, bo wiele tam nie zrobiłam, ale może to ma jakiś wpływ?

Zapytałabym jeszcze czy aż tak kijowo gotuję, ale nie próbowaliście lecza, które zrobiłam a Jemu smakowało (zupełnie po innemu niż u rodzinki).

Czekam na wasze szczere opinie na ten temat, bo może faktycznie mogę coś zmienić w sobie przez te dwa miesiące.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

...Zapytałabym jeszcze czy aż tak kijowo gotuję, ale nie próbowaliście lecza, ....

Jak można to naprawić? smile
A poważnie - interwencje mamusi w związki syneczka są patologią.
Niezłe pranie mózgu Ci zrobili, że masz wątpliwości.

3 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-08-07 07:25:00)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

witaj!jesteś w porządku, normalna dziewczyna, młodzi tylko jesteście, albo to przetrwacie albo koniec. dlaczego on nie walczy, nie postawi się?boi się?jest zazdrosna, a ty nic w sobie nie musisz zmieniać.
mnie tez nie lubiłyteściowa,bratowa, szwagierka, nie raz nie było komu powiedzieć, żebym usiadła czy poczęstować herbatą, aż przykro; a wiesz ja teraz nie jestem lepsza dla nich.

4

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Na Twoim miejscu doprowadziłbym do rwspólnej dyskusji na ten temat. Niech "teściowa" powie Ci w oczy co myśli a nie za plecami. Niech też synekk coś doda bo najłatwiej oddzielnie mamusi ppsłuchać a przed Tobą się rozpłakać. Uratować Wasz związek może tylko całkowite odcięcie się od wpływu mamusi ale.to już jego zajęcie. Pamiętaj, że na zawsze będziesz tą złą, która tak ich kochanego synka uwiodła i im zabrała. Twój facet powinien powiedzieć mamie, że to ona ma wybór; albo akceptuje Was oboje albo nie ma syna. Tylko czy on ma jaja by tak postawić sprawę?

5

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

nie chodzi o jaja, ale pewnie o to, ze syn jest na utrzymaniu swoich rodziców.

6

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Ojciecpiotr napisał/a:

... Twój facet powinien powiedzieć mamie, że to ona ma wybór; albo akceptuje Was oboje albo nie ma syna. ..

Zdecydowanie tak.

7

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Jesteś jego pierwszą dziewczyną ?

8

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
maggie93 napisał/a:

Jesteś jego pierwszą dziewczyną ?

Wydaje mi się, że mając taką matkę nie ma to żadnego znaczenia. W każdej potencjalnej synowej będzie doszukiwać się cech dyskredytujących.

9

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
N4VV napisał/a:
Paszkuda napisał/a:

...Zapytałabym jeszcze czy aż tak kijowo gotuję, ale nie próbowaliście lecza, ....

A poważnie - interwencje mamusi w związki syneczka są patologią.
Niezłe pranie mózgu Ci zrobili, że masz wątpliwości.

Ja bym nawet podciągnęła pod znęcanie się psychiczne. A wątpliwości mam, bo może faktycznie coś ze mną nie tak. Jakoś już mam niską samoocenę no i po prostu chcę mieć czyste sumienie.



nokiaaa napisał/a:

dlaczego on nie walczy, nie postawi się?

Bo ma wybór, rodzina albo ja. A nawet jak wybrałby mnie to i tak by zniszczyli Go. Zwłaszcza, gdy On powiedział, że jak Jego mamusia rozwinie skrzydełka, pracując tu i tam, to tym bardziej to straszne.  I On i Jego przyjaciel, z którym w ten dzień się spotkał, doszli do wniosku (każdy osobno), że może by tak "przejął" ich wspólny przyjaciel i każdy byłby w dobrych rękach



Ojciecpiotr napisał/a:

Na Twoim miejscu doprowadziłbym do rwspólnej dyskusji na ten temat. Niech "teściowa" powie Ci w oczy co myśli a nie za plecami.

Przegadałaby mnie. Pewnie jakoś zemściła. Nie jestem u nich mile widziana. Poza tym właśnie o tym z Nim piszę, proponował to mamusi i powiedziała:  to nic  nie da. nie rozumiesz że ona kłamie. Znowu pociśnie te same kłamstwa opowie jakaś historyjkę żeby wziąć cie na litość. Ona non stop kłamie, i kłamać będzie " i ogólnie, że absolutnie się na to nie zgadza.



Ojciecpiotr napisał/a:

Twój facet powinien powiedzieć mamie, że to ona ma wybór; albo akceptuje Was oboje albo nie ma syna. Tylko czy on ma jaja by tak postawić sprawę?

To by oznaczało, że wybrał. Życia by nie miał w domu.



nokiaaa napisał/a:

nie chodzi o jaja, ale pewnie o to, ze syn jest na utrzymaniu swoich rodziców.

Powiedzieli, że Go utrzymywać będą, ale rodziną niech się nie nazywa.



maggie93 napisał/a:

Jesteś jego pierwszą dziewczyną ?

Tak. Na dodatek opowiedziałam im o wspólnej koleżance, o którą się wcześniej starał, a która wybrała Jego kolegę. Koleżanka z tatusiem psychologiem. Oczywiście mamusia pociągnęła temat, mówiąc że mógł się postarać o kogoś z dobrego domu a nie przygarnął patologię. Nie przekonało Jej nawet to, że kolega wziął na nią kredyt, żeby wziąć ją do Turcji i że po prostu nie stać by ich było na taką Jego dziewczynę i ich działeczka i łóżeczko w kuchni, gdzie złośliwa teściowa budzi trzaskiem talerzy, nie jest standardem dla Niej. No i że w sumie Jej rodzice się rozwodzą, bo Jej mama jest 'popier**lona'.

10

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Nie potrafisz walczyć o faceta. Poczekaj lepiej na kogoś bezproblemowego.

11

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Ojciecpiotr napisał/a:

Nie potrafisz walczyć o faceta. Poczekaj lepiej na kogoś bezproblemowego.

Co według Ciebie mam zrobić? Jak mam niby walczyć?

12 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-08-07 13:59:27)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Zastanów się najpierw czego chcesz. Dowiedz się czego on chce. Dopiero wtedy należy szukać metod osiągnięcia wspólnego celu. Zakładanie z góry że się nie uda skazuje przedsięwzięcie na porażkę. Na pewno będziecie mamie musieli powiedzieć (razem) o tym co czujecie do siebie i jakie macie plany. To co ona zrobi może tak naprawdę uderzyć tylko w nią samą bo Wasze wspólne problemy i cele tylko Was zbliżą do siebie. Czy jesteście na to gotowi na to (zwłaszcza on) tego nie wiem.

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Nie potrafisz walczyć o faceta. Poczekaj lepiej na kogoś bezproblemowego.

Co według Ciebie mam zrobić? Jak mam niby walczyć?

Poradź się Bags-a on psiał o tych toksycznych związkach z teściową.

14 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-08-07 14:14:52)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

"wypłoszą mnie, potem następną,a potem zostaniesz starym kawalerem bez własnego życia"
to mozesz mu powiedziec, z drugiej strony jeżeli matka ustąpi to przygotuj się na wojnę: o wnuka, o syna, o wakacje, o plany, o wszystko.
juz to gdzies czytalam, a potem synowa zajmuje się taką teściową, a tamta leży bezbronna mając 80lat. w temacie "mama i ja" jak to córka 48latka chce wyprowadzić się do faceta, chce ułożyc sobie życia, a matka-staruszka jej nie daje. coś smutnego. mama ktora nie wypuszcza swojego dziecka poza dom, niszczy mu życie.


http://www.netkobiety.pl/t35122.html

http://www.netkobiety.pl/t30490.html
proszę o niekasowanie tych tematów, tych linków bardzo mi zależy aby autorka sie z nimi zapoznała...

15

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Ojciecpiotr napisał/a:

Zastanów się najpierw czego chcesz. Dowiedz się czego on chce.. Na pewno będziecie mamie musieli powiedzieć (razem) o tym co czujecie do siebie i jakie macie plany. To co ona zrobi może tak naprawdę uderzyć tylko w nią samą bo Wasze wspólne problemy i cele tylko Was zbliżą do siebie. Czy jesteście na to gotowi na to (zwłaszcza on) tego nie wiem.

Wiemy czego chcemy. Ale Mamusia twierdzi, że kłamię i chcę Go omotać i rozmowy nie pomogą.



AdrianDąbrowski napisał/a:

Poradź się Bags-a on psiał o tych toksycznych związkach z teściową.

Napisałam do Niego wink



nokiaaa napisał/a:

proszę o niekasowanie tych tematów, tych linków bardzo mi zależy aby autorka sie z nimi zapoznała...

Czytam powoli. Problem w tym, że cała rodzina przyklaskuje mamusi. W tych postach zauważyłam jeszcze coś czego nie dopisałam. Jako że ma wolne to ma swoje obowiązki wobec domu i babci. Jak zrobi co musi, zajmuje się sobą (zazwyczaj był u mnie albo na treningu albo siedział przed laptopem). Siedział u mnie do późna i zazwyczaj telefon od mamusi był normą. Raz nawet powiedziała "Może byś już tak do domu wrócił" i to w porze, kiedy zazwyczaj się zbiera i wraca. Wrócił do domu a tam mamusia zadowolona "Zjedz kolacyjkę". Nie wiem na co On im wcześniej w domu, skoro zazwyczaj nic nie robi tam, jak już zrobi co ma zrobić.

16

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

nie pomogą. czy on będzie walczył o was?

17

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

On oczywiście chce walczyć. Nie raz podczas rozmowy usłyszałam, że nigdy przy nikim tak dobrze się nie czuł i że nie chce czegoś takiego psuć, nawet jeśli ma nie wyjść. Chce się sam przekonać.

Wyszło coś jeszcze napisał:
"jak mama mi wygarneła że nie raz słyszała że w tamtej rodzinie "od taty strony" popularne było mówić że synowa to nie rodzina" i że babcią tamtą się nie opiekowała na starość a gościła tam tylko w urodziny a Jego tata u teściowej również.
"skarżyła mi sie że czuje sie jak 5 koło u wozu nieraz i widać wie jak zrobić żebyś ty czuła sie dokłądnie tak samo"

18

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

jaką babcia?twoja tesciowa sie nie opiekowala?

19

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
nokiaaa napisał/a:

jaką babcia?twoja tesciowa sie nie opiekowala?

To był opis relacji teściowej z jej zmarłą już teściową.

20 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-07 18:59:20)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

A Ty masz jeszcze wpasować się w ten "wirujący" układ z doskoku i najlepiej obu nie szkodzić... hmm wtf???
Diagnoza:
Zapewne matka jest uzależniona (emocjonalnie) od córki/syna. I w pewnym stopniu na odwrót (również finansowo).
Zapewniają sobie wzajemnie poczucie bezpieczeństwa. A jeśli Ty stanowisz zagrożenie dla teściowej to ona odpowiednio indoktrynuje córkę/syna. Nic na to nie poradzisz co matka mówi córce/synowi gdy tego nie słyszysz.
A nawet jeśli słyszysz to zwracanie uwagi, żeby się nie wtrącała będzie tylko wywoływało niepotrzebne kłótnie.
U niej w domu jesteś tylko gościem. I musisz się w dużym stopniu podporządkować.
Więc albo mieszkanie u teściowej i podporządkowanie się jej, albo - własne mieszkanie. AMEN!

"Związek dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób swoje życie w związku."

Jesteście teraz jak narkoman na odwyku a toksyczne związki - nawet jeśli Twój takowych znamion nie miał, to schemat jest identico - są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczęła swoje życie na nowo... BEZ NIEGO i z dala od uzależnienia!!!

Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach...

Jak to w toksykach bywa: toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.
    Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.
            Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg nie rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.
           Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Ale co Ty robisz???
Przez x lat okazywałaś radość, smutek, gniew, podniecenie. ciekawość, zadumę - byłaś sobą. Nic nie udawałaś, oddawałaś partnerowi siebie i robiłaś wsio, by on się czuł wspaniale - syndrom współuzależnienia - a Ty żyłaś jak nieświadomy potencjalnego zagrożenia kotek. Są ludzie, którym tego zwyczajnie dawać w nadmiarze nie wolno. Którzy patrzą z zimnym wzrokiem i w lukrowanych słowach - bo słyszysz to co na daną chwilę chcesz usłyszeć - dają Ci w pysk, im bardziej pokazujesz, że Ci zależy na "rozwiązaniu", "wyjaśnieniu".
Z tego bycia sobą paradoksalnie tak się uzależniłaś od partnera, że teraz gubisz się co jest nim fizycznie a co wyobrażeniem jego w Twojej głowie. Wyparcia, zaprzeczenia patologiczne, chore by nie powiedzieć urojone wizualizacje to krok od depresji, po której  polecisz błyskawicznie na dno. Jeśli tego nie zastopujesz teraz sama przy wsparciu psychologa, to wykończysz się psychicznie i skończysz w odosobnieniu bez klamek.
Byłaś sobą przed związkiem i jesteś teraz też sobą, tyle że na teraz to samej siebie dopatrujesz się w jego wyobrażeniu.

Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli znasz ten pakiet ? witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia.... "moje dwie głowy" to tak na cito.

Do niczego człowiek nie jest tak przywiązany jak do wyobrażenia o samym sobie. Tylko czasem to wyobrażenie Nas "przerasta" i ciągle dążymy do "ideału" wpojonego Nam przez rodziców i czasem otoczenie... "zostaw bo zepsujesz a ja to zrobię LEPIEJ za Ciebie".
Robiąc coś z żelazną konsekwencją, to jak powiadają Nasi Dziadowie i Skrybowie "tylko głupiec oczekuje innych rezultatów robiąc wciąż to samo". Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Pomyśl czy czasem ta Twoja żelazna konsekwencja nie jest wynikiem zakorzenionej "żelaznej kurtyny" przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Nie można jej zreformować pod Twoje potrzeby?
Życie wg schematu powielanego z dziada pradziada na ojca, a potem "z ojca na dzieci aż się rozleci" jest destrukcyjne i prowadzi do ciągłej frustracji. Bo nie osiągasz za każdym razem tego ideału wg "norm" starszyzny, a sam efekt końcowy nie jest wystarczająco zadowalający dla Ciebie. Nie jest tak?
"Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Kiedy potrafisz ustalić, co jest warte Twojego czasu i uwagi - działasz zgodnie z własnym interesem."

Rzeczywistość pokazała co innego. Okazało się, po krótkim czasie, że moja partnerka to wampir emocjonalny, podkopujący pode mną metrowe doły. Jak to bywa w takich toksycznych związkach, na początku było cudownie, dogadywaliśmy się, w przypadku nieporozumień stawialiśmy na rozmowę. Do tej pory nie wiem, co takiego się stało, co w tego człowieka wstąpiło, albo jak to ja bardzo byłem "ślepy".

Kilka 'aktywności' wampira emocjonalnego:
- deprecjonowanie waszych pasji, zainteresowań, dokonań, na początku w żartach, które z czasem stają się natarczywe
- próba zrzucenia win wynikających z jego strony na was - odwrócenie 'kota ogonem'
- dotkliwe, notoryczne uwagi na temat waszego wyglądu, stylu ubierania się, tzw. 'małe szpilki'
- nieumiejętność rozmowy, trzaskanie drzwami, a tym bardziej brak poczucia winy z jego strony
- ignorowanie, próby sił przy znajomych
- wieczne fochy i obrażanie się, nawet przy spokojnej rozmowie, którą on prowadzi do karczemnej awantury
- kompletny brak szacunku pod przykrywką 'nie umiem wyrażać uczuć'
- próby odciągnięcia od nabliższych
- granie na waszych emocjach, czasie i pieniądzach
- pozowanie na kochającego, dobrego partnera, który rzuca wszystko dla was, dopóki grozicie mu odejściem
- wszelkie pozostałe próby przemocy psychicznej, prowadzące do znacznego obniżenia pewności siebie, rezygnowania ze swoich zainteresowań, przyjaciół, prowadzące do przejęcia całkowitej kontroli nad waszymi emocjami

Jak wy czujecie się w związku z wampirem emocjonalnym?
- wykończone, śpiące, niekochane, nieakceptowane
- zaczynacie zwracać uwagę na bzdury i drobnostki w swoim wyglądzie, co często prowadzi do niskiej samooceny
- odcinacie się od ludzi wokół, gdyż zazwyczaj jemu osoby z waszego towarzystwa 'nie pasują'
- rezygnujecie z siebie kompletnie

Co zrobić:
Mówiąc brzydko sp...rzać od takiego człowieka, bo to tylko szkoda czasu, im szybciej tym mniejsze szkody wam wyrządzi. Nie bawcie się w Matkę Teresę, gdyż ona była tylko jedna, tacy ludzie NIGDY, PRZENIGDY się nie zmieniają, żerują na waszych negatywnych emocjach.
Zapewne łatwo jest mówić, ale wierzcie - sam przeżyłem taką sytuację i jedyne, co można zrobić to całkowicie urwać kontakt. Nie jest to łatwe, w szczególności gdy w grę wchodzą dzieci, czy małżeństwo... Ale jedno jest życie i błagam was, nie marnujcie go na kogoś, kto was kompletnie zniszczy! Będzie to trudne, gdyż takie osoby często po rozstaniu próbują nawiązać kontakt i kuszą obietnicami zmian, nie nabierajcie się na to! Nie dajcie się zgnoić tak jak ja, że z sympatycznego, pełnego energii faceta stałem się wrakiem... "wyremontowanym" z pomocą ludzi na tym forum i w realu smile

21

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Jak dla mnie to co piszesz niewiele ma wspólnego z sytuacją. My jesteśmy szczęśliwi. A jako że to są początki, to szukam sposobu na pomoc i nam i samej 'teściowej'.

22

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

Jak dla mnie to co piszesz niewiele ma wspólnego z sytuacją. My jesteśmy szczęśliwi. A jako że to są początki, to szukam sposobu na pomoc i nam i samej 'teściowej'.

tak, to początek piekla, przedpiekle. lepiej nie mieszkaj w przyszłości z mamusią.

23

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

Jak dla mnie to co piszesz niewiele ma wspólnego z sytuacją. My jesteśmy szczęśliwi. A jako że to są początki, to szukam sposobu na pomoc i nam i samej 'teściowej'.

Prosiłaś o poradę, to ją dostałaś. NIe spełnia Twoich oczekiwań? bywa.

Nie mniej jednak pomóc możesz sobie, nie Im.Im juz nic zdecydowanie nie pomoże. Ale skoro chcesz się z tym "szczęśliwym" koniem kopać, to życzę wybitnego powodzenia z usmiechem nr 5 na ustach i tira motyk do rzucania się na słońce.

Nokiaaa Toż to czyściec dopiero... wink Jakie piekło z radości Ją czeka, to musi się sama na własnym odwłoku przekonać. Nic tu po Nas.

24 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-08-07 19:15:01)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

Jak dla mnie to co piszesz niewiele ma wspólnego z sytuacją. My jesteśmy szczęśliwi. A jako że to są początki, to szukam sposobu na pomoc i nam i samej 'teściowej'.

Nie ma sposobu żeby zrobić dobrze wszystkim. Mamusia  zawsze będzie nieszczęśliwa, on będzie się miotał pomiędzy wami a w końcu zmęczony dojdzie do wniosku, ze jednak mamusia jest kobietą jego życia i nikt nigdy mu tak dobrze w życiu nie zrobił big_smile

Ojciecpiotr napisał/a:

Nie potrafisz walczyć o faceta. Poczekaj lepiej na kogoś bezproblemowego.

Co według Ciebie ma zrobić? Jak ma niby walczyć?
Nie ma sensu kopać się z koniem, zresztą co to znaczy walczyć? Pokazać, że na niego zasługuje? Czy zabić mamusię? big_smile uciekaj dziewczyno i dziękuj Bogu, że masz jasny obraz sytuacji już od samego początku.

Jeszcze cos mnie poraziło w twojej wypowiedzi:

Paszkuda napisał/a:

Mimo że jesteśmy ze sobą krótko, to jest coś wyjątkowego. Co prawda bywa, że mnie poniesie (nie jestem osobą zbyt spokojną), ale mój partner twierdzi, że zmieniam się na lepsze.

twierdzi, że zmieniasz się na lepsze jaki cudotwórca z niego! przy nim się zmieniasz oczywiście. Uciekaj bo to przypomina koszmar z mojej przeszłości. Powinien cię akceptować z całą walizą zalet i wad, jeśli próbujesz się dla niego zmieniać to już jest chore......uciekaj

ps. żeby nie było, że teoretyzuję znam to z autopsji i teraz się z tego śmieję ale wtedy to był koszmarny związek.

25

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Joga napisał/a:

ps. żeby nie było, że teoretyzuję znam to z autopsji i teraz się z tego śmieję ale wtedy to był koszmarny układ big_smile

Sie wie wink
To mi skądś jest znajome... układowo. lol

26

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
bags napisał/a:
Joga napisał/a:

ps. żeby nie było, że teoretyzuję znam to z autopsji i teraz się z tego śmieję ale wtedy to był koszmarny układ big_smile

Sie wie wink
To mi skądś jest znajome... układowo. lol

a ja właśnie zmieniłam końcówkę bo mi dziwnie zabrzmiało smile ale wracając do tematu jak myślisz, ile jeszcze musi dostać batów na tyłek, żeby uciec? Nas pewnie nie posłucha ....

27

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Pożyczyć?

wink

28

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

źle mi to wygląda, oj xle. mamusia chce być w centrum uwagi, twój partner to zrozumie, ale za kilka lat

29

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

zrównała cię z gównem, a ty chcesz jej pomóc. dziewczyno walcz o siebie, bo mamusia wejdzie w wasz związek na stale

30

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Joga napisał/a:

twierdzi, że zmieniasz się na lepsze jaki cudotwórca z niego! przy nim się zmieniasz oczywiście. Uciekaj bo to przypomina koszmar z mojej przeszłości. Powinien cię akceptować z całą walizą zalet i wad, jeśli próbujesz się dla niego zmieniać to już jest chore......uciekaj

On nie chce mnie zmieniać, nie w ten sposób zły.

31

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Joga napisał/a:
bags napisał/a:
Joga napisał/a:

ps. żeby nie było, że teoretyzuję znam to z autopsji i teraz się z tego śmieję ale wtedy to był koszmarny związek big_smile

Sie wie wink
To mi skądś jest znajome... układowo. lol

a ja właśnie zmieniłam końcówkę bo mi dziwnie zabrzmiało smile ale wracając do tematu jak myślisz, ile jeszcze musi dostać batów na tyłek, żeby uciec? Nas pewnie nie posłucha ....

Tak doświadczalnie mówiąc, to ilościowo trudno ją wyliczyć smile Kumulacja nastąpi zapewne wraz ze ślubem - standardowo smile - gdy naocznie i fizyczne odczuje nagły rozrost nowej rodziny, gdzie trzecią osobą nie będzie nowo narodzone dziecko a wiekowa teściowa. Ale przeca skąd My to możemy wiedzieć...
Z takim chojrakowaniem i graniem pewnej siebie, jak to czyni Paszkuda, to jeszcze się nie spotkałem pośród Naszych forumowiczów. Albo to trolling krakowskim targiem albo prowokacja.

32

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
N4VV napisał/a:

Pożyczyć?

wink

Poprosze.
Ja na swoja taka musze z tone swistkow wypelnic...

Co do sytuacji...Matka ma jakies 20 lat przewagi nad zona.
Wykorzysta kazde niedociagniecie i kazda ulomnosc chocby niewielka i niczym woda bedzie drazyc az jedyne co zostanie to pusta wielka dziura. big_smile

Zmienia sie ktos na lepsze? Super i wspaniale....

wiesz jak ktos chce sie zmienic to sie zmieni bez angazowania sil w postaci tesciowej i faceta.
W opisanej sytuacji widze problemy.
Tesciowa zasluguje na wprowadzenie w czyn swietnej porady ze Shreka "....krzeslem go, krzeslem!"...zreszta syn tak samo....
Jednoczesnie majac swiadomosc ze nadzieja zabila w czasie wojny wiecej osob niz nazisci wiem ze autorka wspanialomyslnie bedzie o ten zwiazek walczyc. W mysl nadziei...of course smile

33 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-08-07 21:10:23)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:
Joga napisał/a:

twierdzi, że zmieniasz się na lepsze jaki cudotwórca z niego! przy nim się zmieniasz oczywiście. Uciekaj bo to przypomina koszmar z mojej przeszłości. Powinien cię akceptować z całą walizą zalet i wad, jeśli próbujesz się dla niego zmieniać to już jest chore......uciekaj

On nie chce mnie zmieniać, nie w ten sposób zły.

paszkuda poczytaj inne tematy na forum: ah ta teściowa, przeprowadzka z miasta na wies-stres i zmiany, tam najlepsze historie są, takie dziewczyny jak ty, niektóre nawet zrezygnowały z ukochanej pracy, posprzedawaly mieszkania, popaliły dawne mosty, nawet kosztem kłótni w rodzinie i wszystko dla synusia. wiesz jak to wygląda teraz? zgliszcza i zgorzkniała kobieta, dwie kobiety i synus, często nowe pokolenie-dzieci tylko je łączą.
patologia z pokolenia na pokolenie.
za 5lat to możesz być ty:(
partner, partner nie synuś!!!
nie dokuczajcie paszkudzie, bo zwinie się i pójdzie i nie otrzyma żadnej mądrej rady od np mareny czy chaber, od wielokropka i innych -zawsze może paszkuda coś przemyśli i posłucha. tu chodzi o jej młode życie, i do jasnej bitej dziewczyny nie liczy biała sukienka i wesele za 30tysiecy, tylko ta szara rzeczywistość po balu weselnym z wiedźmą teściową(moja taka nie jest na szczęście)

34

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Radzicie z doświadczenia, bo wiecie jak to się układa zazwyczaj. Macie przed sobą dwie młode osoby w nieznanej sytuacji, które proszą o rozwiązanie problemu a nie uciekanie od Niego. Mam uciec, bo z reguły to się źle kończy? On ma zostać w czarnej dupie, bo nikt Mu nie powie jak z Niej wyjść? Skreślacie Jego normalne życie, bo się nie zmieni? On sam widzi to wszystko a ja uważam, że jestem odpowiednim bodźcem do zmian. Tacy ludzie potrzebują pomocy! Takie sytuacje da się ogarnąć w momencie, gdy taki problem się pojawia. Nie jesteśmy przed 50 rokiem życia, żeby stwierdzić, że nie da się nic zrobić, bo za długo się w gównie taki synuś babrał.

Rady o ucieczce to nie rady dla mnie.

bags napisał/a:

Z takim chojrakowaniem i graniem pewnej siebie, jak to czyni Paszkuda, to jeszcze się nie spotkałem pośród Naszych forumowiczów. Albo to trolling krakowskim targiem albo prowokacja.

Przeczytałam Twoją radę i te wszystkie punkty oraz tekst "Jeśli znajome jest Ci takie coś, to...". Tyle że nie jest mi znajomy ŻADEN punkt. Stanęliśmy przed nową sytuacją i stwierdziliśmy razem, że będziemy się starać a Was pytam jak poradzić sobie z takim czymś? Osoby, które są blisko nas, wiedzą że rozstanie byłoby głupotą. Może to z waszej strony jest trolling, że radzicie mi uciekać, gdy da się uratować kilka osób na raz.

35

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
N4VV napisał/a:

Pożyczyć?

wink

A co? Zajmujesz się usługami takimi? ;p

36

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
nokiaaa napisał/a:
Paszkuda napisał/a:
Joga napisał/a:

twierdzi, że zmieniasz się na lepsze jaki cudotwórca z niego! przy nim się zmieniasz oczywiście. Uciekaj bo to przypomina koszmar z mojej przeszłości. Powinien cię akceptować z całą walizą zalet i wad, jeśli próbujesz się dla niego zmieniać to już jest chore......uciekaj

On nie chce mnie zmieniać, nie w ten sposób zły.

paszkuda poczytaj inne tematy na forum: ah ta teściowa, przeprowadzka z miasta na wies-stres i zmiany, tam najlepsze historie są, takie dziewczyny jak ty, niektóre nawet zrezygnowały z ukochanej pracy, posprzedawaly mieszkania, popaliły dawne mosty, nawet kosztem kłótni w rodzinie i wszystko dla synusia. wiesz jak to wygląda teraz? zgliszcza i zgorzkniała kobieta, dwie kobiety i synus, często nowe pokolenie-dzieci tylko je łączą.
patologia z pokolenia na pokolenie.
za 5lat to możesz być ty:(
partner, partner nie synuś!!!
nie dokuczajcie paszkudzie, bo zwinie się i pójdzie i nie otrzyma żadnej mądrej rady od np mareny czy chaber, od wielokropka i innych -zawsze może paszkuda coś przemyśli i posłucha. tu chodzi o jej młode życie, i do jasnej bitej dziewczyny nie liczy biała sukienka i wesele za 30tysiecy, tylko ta szara rzeczywistość po balu weselnym z wiedźmą teściową(moja taka nie jest na szczęście)

Nie spodoba mi się, kopnę w dupę. Tak się składa, że wyszłam z dość trudnego związku (tego poprzedniego) i nie miałam z tym większych problemów, na razie chcę pomóc a jak nic nie da, to nie mój problem.

37

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

Radzicie z doświadczenia, bo wiecie jak to się układa zazwyczaj. Macie przed sobą dwie młode osoby w nieznanej sytuacji, które proszą o rozwiązanie problemu a nie uciekanie od Niego. Mam uciec, bo z reguły to się źle kończy? On ma zostać w czarnej dupie, bo nikt Mu nie powie jak z Niej wyjść? Skreślacie Jego normalne życie, bo się nie zmieni? On sam widzi to wszystko a ja uważam, że jestem odpowiednim bodźcem do zmian. Tacy ludzie potrzebują pomocy! Takie sytuacje da się ogarnąć w momencie, gdy taki problem się pojawia. Nie jesteśmy przed 50 rokiem życia, żeby stwierdzić, że nie da się nic zrobić, bo za długo się w gównie taki synuś babrał.

No i super. Tylko nie zapominaj o silnym oddziaływaniu matki na Niego, która zawsze się będzie odbijać rykoszetem na Tobie. Prosty przykład: wiesz co zrobi po pierwszej lepszej, tzn większej kłótni między Wami? Da dyla pod spódnice mamuni, bo tam jest azyl bezpieczeństwa.
Odporność u takich osób na problemy dnia codziennego są pozorne a praktyka wychodzi w praniu.
My w swoich partnerach też tą "chęć do zmian" widzieliśmy, a oni na wizji w stylu Żeromskiego Baryki szklanych domów poprzestali.
My jesteśny o krok milowy przed Tobą i wiemy jak możesz skończyć, tyle i aż tyle.

Paszkuda napisał/a:

Rady o ucieczce to nie rady dla mnie.

Też tak swego czasu uważaliśmy, teraz patrzymy czasem w lusterka, czy ta "sielankowa" przeszłość Nas nie dogania.

Paszkuda napisał/a:

nie jest mi znajomy ŻADEN punkt. Stanęliśmy przed nową sytuacją i stwierdziliśmy razem, że będziemy się starać a Was pytam jak poradzić sobie z takim czymś? Osoby, które są blisko nas, wiedzą że rozstanie byłoby głupotą. Może to z waszej strony jest trolling, że radzicie mi uciekać, gdy da się uratować kilka osób na raz.

Jak to scenaruisz lubi się powtarzać. Oby Twój finał był iście kolorowy a nie odwrotnie proporcjonalny i w pełni zgodny ze wspomnianą listą.

38

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Trochę go tłumaczysz.... Że miałby ciężko, że rodzina by się wkurzyła itp... Bez przesady... Jak go tak kocha to by to przełknęła tylko on się boi mieć własne zdanie.

39

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Powiem tak, On śledzi uważnie ten temat. Nie mam przed Nim nic do ukrycia. Wyciągnął wnioski i wiem, że się uda.

40

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

Powiem tak, On śledzi uważnie ten temat. Nie mam przed Nim nic do ukrycia. Wyciągnął wnioski i wiem, że się uda.

Jak  śledzi to napisz mi maila na priv podeślę wam książki "Toksyczni rodzice" i "Toksyczni teściowie" poczytacie sobie do poduszki w deszczowe wieczory.
Na koniec jedna uwaga, każdy z nas powinien się "odpępowić" zanim zacznie wchodzić w związki na tym polega dorosłość smile

41

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

nie znam synusia który odmówi "darowizny" bezinteresownej:) a gratis opieki nad mamusią.
po co ci synku kredyt, kiedy to twoje
i liczy sie nie rodzina, a mamusia i majątek

42

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

bezinteresownie bo mamusia nic, a nic nie chce!
eh gdzie jest smutny mis i jej opowiesci o wspólnym zyciu, o wspólnym wypadzie do biedronki, o wspólnej kuchni, o tym jak mąż dyskutuje z mamusią a nie żoną...
a gdzie jest jezyk, której tesciowa kazała wiadra z mlekiem nosic, aż poroniła? a pamiętacie jak mąż powiedział do jeżyka(zrób mi kochanie kolacyjkę i puścił oczko)?zamiast wpólnej nocy i kolacji z mężem co było? teściowa na głos kolacja zrobila natychmiast wszystko sama.
przeprowadzka z miasta na wies, net kobiety.

43

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Zastanów się najpierw czego chcesz. Dowiedz się czego on chce.. Na pewno będziecie mamie musieli powiedzieć (razem) o tym co czujecie do siebie i jakie macie plany. To co ona zrobi może tak naprawdę uderzyć tylko w nią samą bo Wasze wspólne problemy i cele tylko Was zbliżą do siebie. Czy jesteście na to gotowi na to (zwłaszcza on) tego nie wiem.

Wiemy czego chcemy. Ale Mamusia twierdzi, że kłamię i chcę Go omotać i rozmowy nie pomogą.

Ja nie napisałem żeby z mamą rozmawiać czy przekonywać bo to nic nie da, tylko powiedzieć, poinformować. Jesteście dorośli, ( twój chłopak raczej pełnoletni a nie dorosły) i nie musicie pytać mamusi o zgodę. Dziecko ma prawo podejmować własne decyzje a rodzic ma obowiązek pomagać a nie wyręczać.
Nie koniecznie jest tak, że jego rodzina cała jest przeciwko Tobie, tylko nikt nie chce przeciwstawiać się apodyktycznej i bogatej babie. Niech Ci chłopak opowie jak dziadkowie wychowywali mamę to może dowiesz się czemu jest taka zaborcza wobec syna. Pamiętaj to on ma matce wszystko powiedzieć przy Tobie a nie Ty. Niech sobie nie myśli, że Ty będziesz się kłóciła o niego a on potem po cichu będzie rozmawiał i się tłumaczył przed Tobą a potem przed mamusią żeby załagodzić konflikt. Jeżeli on się matce nie postawi to masz go olać, a mamusia niech mu dalej pupcię wyciera.

44

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

....
A co? Zajmujesz się usługami takimi? ;p

Wypożyczaniem - nie. big_smile
To tylko taka przenośnia "literacka". smile

->

Paszkuda napisał/a:

Powiem tak, On śledzi uważnie ten temat. Nie mam przed Nim nic do ukrycia. Wyciągnął wnioski i wiem, że się uda.

45

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

Powiem tak, On śledzi uważnie ten temat. Nie mam przed Nim nic do ukrycia. Wyciągnął wnioski i wiem, że się uda.

Mój narzeczony też uważnie śledził temat, który kiedyś tu założyłam, bo tak jak Ty miałam problem z przyszłymi teściami (w sumie problem jest nadal). On wtedy też niby wyciągnął wnioski, obiecywał, że zmieni sytuację. Niestety, były to tylko puste gadki, bo dzisiaj poważnie się zastanawiam, czy nie skończyć tego związku własnie przez jego mamusię.
Wydaję mi się, że sama mu nie pomożesz, potrzebny jest psycholog.

46

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Dziewczyny bo to jest "krótka piłka" albo-albo. Ja dwa razy miałam styczność z toksycznymi matkami partnerów. Pierwszy już mój ex.....może kiedyś jak się będę nudziła opiszę temat, dzisiaj jak sobie przypominam boki zrywam, bo byłam z wyjątkowo pokręconym idiotą a jego rodzice, szczególnie mamusia była kobietą jego życia, co zresztą na koniec usłyszałam big_smile Było śmieszno i straszno zarazem. Minęło kilka lat i u niego nadal nic się nie zmieniło a ma tych lat już 43 big_smile najlepszy synuś najlepszej mamusi.

Drugi przypadek to mój mąż, przed ślubem teściowie przemili, po ślubie wyszło z nich jakieś cholerstwo, sama nie wiem co to za demon big_smile. Przez pierwszy rok po ślubie starałam się jak idiotka ich zadowolić i ni cholery się nie dało aż w końcu mi się przelało i rozmowa była krótka, żegnam czule smile Mąż stanął po mojej stronie, nie utrzymujemy kontaktów, on właściwie też do nich nie chodzi a ja mam święty spokój. Czasem udaje mi się zapomnieć, że istnieją smile To samo dotyczy mojej mamy,ma koszmarny charakter ale gdyby próbowała ingerować w nasze życie też ją "wyautuję" bez skrupułów, ona o tym wie bo jej powiedziałam wprost.
Teściowie powinni żyć swoim życiem w naszym domu są gośćmi i nie wypada nawet, żeby komentowali to jak żyjemy, na co wydajemy kasę i jakie decyzje podejmujemy smile

47

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Ojciecpiotr napisał/a:

Jesteście dorośli, ( twój chłopak raczej pełnoletni a nie dorosły) i nie musicie pytać mamusi o zgodę. (...) Nie koniecznie jest tak, że jego rodzina cała jest przeciwko Tobie, tylko nikt nie chce przeciwstawiać się apodyktycznej i bogatej babie. (...) Jeżeli on się matce nie postawi to masz go olać, a mamusia niech mu dalej pupcię wyciera.

Może powiedzieć, ale wtedy nie ma żadnej rodziny. I o to w tym wszystkim chodzi. Może nie jest babą bogatą, ale życie popsuć Mu może, gdy zostanie On w domu. On doskonale o tym wie, że dostanie kopa w dupsko. Ja Go po prostu stawiam na nogi, pokazuję w czym problem i każę się ogarnąć, póki jest na to czas.



N4VV napisał/a:

Wypożyczaniem - nie. big_smile

A ja wcale pożyczać nie chcę. Ja myślałam, że potrafisz się posługiwać czymś takim i pomoc oferujesz wink



maggie93 napisał/a:

Wydaję mi się, że sama mu nie pomożesz, potrzebny jest psycholog.

Też tak stwierdziłam, powiedział że bardzo chce tam iść. I pójdziemy tam razem. Domyślam się, że w naszym przypadku, albo On nie będzie miał rodziny, albo problem będzie trwał, ale to będzie rodzinki problem a już nie nasz.



Joga napisał/a:

(...) byłam z wyjątkowo pokręconym idiotą a jego rodzice, szczególnie mamusia była kobietą jego życia, co zresztą na koniec usłyszałam big_smile (...) Przez pierwszy rok po ślubie starałam się jak idiotka ich zadowolić i ni cholery się nie dało aż w końcu mi się przelało i rozmowa była krótka, żegnam czule smile (...) To samo dotyczy mojej mamy,ma koszmarny charakter ale gdyby próbowała ingerować w nasze życie też ją "wyautuję" bez skrupułów, ona o tym wie bo jej powiedziałam wprost (...)

Mój poprzedni związek też był z takim synusiem, co to za mamusią i nie widzi Jej wad. I co z tego, że dostał już pisemko, bo mama zalegała z opłatami i miała od groma długów. Co z tego, że nie ma pieniędzy a nowe meble kupić musi (no bo w końcu coś jej się od życia należy). Moja mama powiedziała, żeby uciekać, bo i nie pasowała mi taka teściowa, co zamiast się starać, robi większe długi i samo podejście do mnie. Takie 'wtrącanie się' jest dobre. I tylko takie akceptuję. Co do obecnej sytuacji. Ja starałam się być sobą, zostałam nazwana kłamczuchą i oszustką. Też nie wiem czy będę chciała zajmować się taką osobą, która w ten sposób krzywdzi teraz też już moich bliskich. Jak to nasza wspólna znajoma powiedziała, ma przecież jeszcze drugiego synusia, który życia własnego nie ma. Może akurat się nie wyprowadzi, bo się na to nie zanosi. Jednak nie chcę wymuszać sytuacji, że "żegnamy czule" , bo to w sumie podobna zabawa do "wybieraj" a to mi się nie podoba.

48

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Joga napisał/a:

Dziewczyny bo to jest "krótka piłka" albo-albo. Ja dwa razy miałam styczność z toksycznymi matkami partnerów. Pierwszy już mój ex.....może kiedyś jak się będę nudziła opiszę temat, dzisiaj jak sobie przypominam boki zrywam, bo byłam z wyjątkowo pokręconym idiotą a jego rodzice, szczególnie mamusia była kobietą jego życia, co zresztą na koniec usłyszałam big_smile Było śmieszno i straszno zarazem. Minęło kilka lat i u niego nadal nic się nie zmieniło a ma tych lat już 43 big_smile najlepszy synuś najlepszej mamusi.

Drugi przypadek to mój mąż, przed ślubem teściowie przemili, po ślubie wyszło z nich jakieś cholerstwo, sama nie wiem co to za demon big_smile. Przez pierwszy rok po ślubie starałam się jak idiotka ich zadowolić i ni cholery się nie dało aż w końcu mi się przelało i rozmowa była krótka, żegnam czule smile Mąż stanął po mojej stronie, nie utrzymujemy kontaktów, on właściwie też do nich nie chodzi a ja mam święty spokój. Czasem udaje mi się zapomnieć, że istnieją smile To samo dotyczy mojej mamy,ma koszmarny charakter ale gdyby próbowała ingerować w nasze życie też ją "wyautuję" bez skrupułów, ona o tym wie bo jej powiedziałam wprost.
Teściowie powinni żyć swoim życiem w naszym domu są gośćmi i nie wypada nawet, żeby komentowali to jak żyjemy, na co wydajemy kasę i jakie decyzje podejmujemy smile

czekałam na twoją wypowiedź joga, jeszcze tylko zdanie chaber i mareny:)

49

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
nokiaaa napisał/a:

czekałam na twoją wypowiedź joga, jeszcze tylko zdanie chaber i mareny:)

Faktycznie dobry przykład.

50

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
nokiaaa napisał/a:

czekałam na twoją wypowiedź joga, jeszcze tylko zdanie chaber i mareny:)

Nokiaaa Nie mogłam się powstrzymać, bo ja weteranka popapranych relacji jestem big_smile
Nie rozumiem dlaczego ludzie świadomie ładują się w takie bagno a później płaczą. Trochę więcej realizmu, mniej "myślenia życzeniowego" jakby powiedziała Chaber smile

Autorka wątku próbuje przejąć rolę mamusi, zaprowadzi go do psychologa, pomoże mu rozwiązać problem, pokaże "
lepszy świat", inne prawdziwe życie, sielankowo i bajkowo. Przepraszam ale dorosły facet sam powinien umieć ustalić relacje z rodzicami, rodziną i innymi ludźmi jeśli tego nie potrafi i nie zrobił porządku do tej pory to trochę tak jakby próbować go wychowywać od nowa. Ja bym się w to nie bawiła ale ja to ja smile

51

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

haha no właśnie.
Czekaj Joga aż nadciągnie marena, jak napisze, to nie będzie odwrotu:)
i gojkę pamiętam. Ona tez coś tam mądrego skrobnie.

52

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Joga napisał/a:

Autorka wątku próbuje przejąć rolę mamusi, zaprowadzi go do psychologa, pomoże mu rozwiązać problem, pokaże "lepszy świat", inne prawdziwe życie, sielankowo i bajkowo. Przepraszam ale dorosły facet sam powinien umieć ustalić relacje z rodzicami, rodziną i innymi ludźmi jeśli tego nie potrafi i nie zrobił porządku do tej pory to trochę tak jakby próbować go wychowywać od nowa. Ja bym się w to nie bawiła ale ja to ja smile

Masz rację, oboje to wiemy. Odpuszczę trochę, żeby to On mógł się wykazać wink

53

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Podziwiam twój optymizm. Super. Naczytałam się nawet o tym jak dziewczyny poszły na swoje z synusiem i było super. Az rachu ciachu strata pracy, małe dziecko i brak pracy i wielki come back do teściów. Atam o zgrozo mamusia.

54

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Joga napisał/a:

Dziewczyny bo to jest "krótka piłka" albo-albo. Ja dwa razy miałam styczność z toksycznymi matkami partnerów. Pierwszy już mój ex.....może kiedyś jak się będę nudziła opiszę temat, dzisiaj jak sobie przypominam boki zrywam, bo byłam z wyjątkowo pokręconym idiotą a jego rodzice, szczególnie mamusia była kobietą jego życia, co zresztą na koniec usłyszałam big_smile Było śmieszno i straszno zarazem. Minęło kilka lat i u niego nadal nic się nie zmieniło a ma tych lat już 43 big_smile najlepszy synuś najlepszej mamusi.

Drugi przypadek to mój mąż, przed ślubem teściowie przemili, po ślubie wyszło z nich jakieś cholerstwo, sama nie wiem co to za demon big_smile. Przez pierwszy rok po ślubie starałam się jak idiotka ich zadowolić i ni cholery się nie dało aż w końcu mi się przelało i rozmowa była krótka, żegnam czule smile

Qrde jakbyś o mnie pisała przytaczając swoje perypetie Joga. Jakie te scenariusze zadziwiająco podobne do siebie hmm bo ja w/w mixa miałem.

"Jak to kobieta układa życie facetowi..." tylko sobie nie zdaje do końca sprawy, że wyroczni - czytaj teściowej - nigdy nie przeskoczy. A jak synciu w mamusię wpatrzony jak w obrazek... klękajcie narody.

55

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
bags napisał/a:

Qrde jakbyś o mnie pisała przytaczając swoje perypetie Joga. Jakie te scenariusze zadziwiająco podobne do siebie hmm bo ja w/w mixa miałem.

No to witaj w klubie big_smile przyciągamy podobnych kretynów znaczy z nami też jest coś nie tak big_smile

Chociaż nie! Mój mąż jest fantastycznym facetem więc może ja już się trochę "wyleczyłam" smile

56

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
nokiaaa napisał/a:

Podziwiam twój optymizm. Super. Naczytałam się nawet o tym jak dziewczyny poszły na swoje z synusiem i było super. Az rachu ciachu strata pracy, małe dziecko i brak pracy i wielki come back do teściów. Atam o zgrozo mamusia.

Ja już jestem taką osobą. Pamiętaj, że jest jeszcze moja rodzina.



bags napisał/a:

"Jak to kobieta układa życie facetowi..." tylko sobie nie zdaje do końca sprawy, że wyroczni - czytaj teściowej - nigdy nie przeskoczy. A jak synciu w mamusię wpatrzony jak w obrazek... klękajcie narody.

Układam, bo myślę, że warto. Jeśli okaże się, że jednak nie, to nie będzie się nad czym zastanawiać. I na prawdę wierzę, że poradzimy sobie z problemem.

57

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

ten chłopak -użerasz się całe życie!

58

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:

...

N4VV napisał/a:

Wypożyczaniem - nie. big_smile

A ja wcale pożyczać nie chcę. Ja myślałam, że potrafisz się posługiwać czymś takim i pomoc oferujesz wink

Wiesz - szybko sie uczę.
Nie sądzę jednak bym wzbudził w sobie altruizm takiej skali, by załatwiać za Twojego faceta jego problemy.
Gdybyś była moją kobietą i musiałbym bronić Cie przed smokiem - wówczas oczywiście tak.

59

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Paszkuda napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Jesteście dorośli, ( twój chłopak raczej pełnoletni a nie dorosły) i nie musicie pytać mamusi o zgodę. (...) Nie koniecznie jest tak, że jego rodzina cała jest przeciwko Tobie, tylko nikt nie chce przeciwstawiać się apodyktycznej i bogatej babie. (...) Jeżeli on się matce nie postawi to masz go olać, a mamusia niech mu dalej pupcię wyciera.

Może powiedzieć, ale wtedy nie ma żadnej rodziny. I o to w tym wszystkim chodzi. Może nie jest babą bogatą, ale życie popsuć Mu może, gdy zostanie On w domu. On doskonale o tym wie, że dostanie kopa w dupsko. Ja Go po prostu stawiam na nogi, pokazuję w czym problem i każę się ogarnąć, póki jest na to czas.

Nie zależałoby mi na rodzinie, która kazałaby mi robić wszystko pod ich dyktando i gdyby nie szanowali osoby, którą kocham.
Skoro Twój chłopak czyta to forum to niech napisze coś od siebie. No chyba, że musi zapytać mamusi.

60

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
Jaguar napisał/a:

..Co do sytuacji...Matka ma jakies 20 lat przewagi nad zona.

Przewagi czego?

61

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Oto jestem, wywołaliście wilka z lasu.

Miłosac chadza w różowych okularach. Będąc młodymi i zakochanymi myślimy, że nasz chłopak/dziewczyna będzie gotów dla nas gwiazdkę z nieba ściagnąc - niekoniecznie. Nie wszyscy aż tak się poświęcają. Są osoby wygodne, interesowne. Dlaczego ma się wysilac i zmieniac? Po co ma np. kupowac mieszkanie czy budowac dom skoro u mamusi mogą zamieszkac, a że owa mamunia jest u siebie i ona rządzi, to aż taki problem? Nie nim będzie pomiatac a dziewczyną lub żoną, jego to ani ziębi ani boli. Tak niektórzy podchodzą do życia.

Młody wiek też ma znaczenie. Umknęło mi albo nie doczytałam ile Twój chłopak ma lat. Umiejętnosc stawiania granic to nauka rozciągnieta na lata, a toksyczny rodzic nawet takiemu staremu prykowi nie pozwoli się postawic.

Jednak moim zdaniem króluje wygoda. Będzie z matką zadzierał i palił mosty? Trzeba miec gdzie wracac, czyż nie?

Jako rodzic powiem jedynie, że życzymy dzieciom jak najlepiej. Oczywiście oceniamy partnerów/partnerki pod różnym kątem. Nie jest to niczym złym, bo bywa, że mają rację ( gdyby moja matka posłuchała swoich rodziców uniknęlaby bagna). Skrzywione mamusie oceniają pod względem ewentualnych korzyści dla siebie. Tyle razy już pisałam, ale powtórzę: rodzic będzie chronił też swój interes. Synek albo córka są do czegoś potrzebni i z tym ciężko będzie wygrac.

62 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-09 07:56:47)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
chaber05 napisał/a:

Oto jestem, wywołaliście wilka z lasu.

Wilka? - Pudelka. big_smile

chaber05 napisał/a:

gdyby moja matka posłuchała swoich rodziców uniknęlaby bagna...

Albo nie.
Bo niby skąd to wiadomo.
Komputerowa symulacja równoległej rzeczywistości?

63

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

dzięki chaber za wypowiedź, wlasnie o mlodzienczym idealizmie zapomniliśmy,

64 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2013-08-09 09:43:05)

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Jakaż błyskotliwa uszczypliwosc ze strony N4VW, oczywiście wiele wnosząca do dyskusji.

Tak poważnie, zakochany nie widzi tych wad, które aż walą po oczach resztę. Rodzice są krytyczni, bo nie podchodzą emocjonalnie do wszystkiego. Moja matka była też taką naiwną istotą, myślała jak tysiące jej podobnych:on dla mnie się zmieni, z pewnością rodzina dla niego wiele znaczy. Nie znaczyła.

Rodzice jakiś tam bagaż własnych doświadczeń mają, co nie znaczy, że w każdym przypadku maja rację. Znają swoje dzieci, chcą często uchronic przed sparzeniem się, nie chcą żeby latorośl cierpiała. Tylko nie zawsze tak się da. Wyznaję zasadę, że lepiej dmuchac na zimne i uczyc na cudzych błędach.

Patrzę na swoich synów i tak sobie myślę: ile wy się musicie jeszcze od życia nauczyc. Dojrzałosc nie przychodzi wraz z otrzymaniem DO.

Przepraszam, że tak na raty. Dojrzałosc do bycia w związku czasami nigdy nie nadejdzie. Może autorka zbyt wiele nadziei wiąże akurat z tym mężczyzną. Joga ma rację, nie wychowasz faceta, wiele kobiet tak myśli, lecz to są pobożne życzenia. Każdy z nas ma w sobie trochę zdrowego egoizmu i działa tak, jak jemu wygodnie. Chłopak Paszkudy obrał metodę lawirowania pomiędzy matką a nią. W sumie najwygodniejsze wyjście z sytuacji.

Pozdrawiam i zmykam, jednak wolnego nie będzie, buuu.

65

Odp: 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.
chaber05 napisał/a:

Jakaż błyskotliwa uszczypliwosc ze strony N4VW, oczywiście wiele wnosząca do dyskusji.

Do dyskusji o czym?Autorka wątku jest wystarczająco rezolutna.
Zadałem konkretne pytanie - co Cie upoważnia do twierdzenia, że twoja matka czegokolwiek by unikneła.
Odpowiedz na nie zamiast bawić się w uniki.

chaber05 napisał/a:

Rodzice jakiś tam bagaż własnych doświadczeń mają, co nie znaczy, że w każdym przypadku maja rację. Znają swoje dzieci, chcą często uchronic przed sparzeniem się, nie chcą żeby latorośl cierpiała. Tylko nie zawsze tak się da. Wyznaję zasadę, że lepiej dmuchac na zimne i uczyc na cudzych błędach.

Rodzice mają swoje sprawy. Najlepszym co mogą zrobić, to dbać nalezycie o swoje życie i tym dawać przykład. Natomiast nie mają prawa do interwencjonizmu i stawiania ultimatów.

chaber05 napisał/a:

...
Młody wiek też ma znaczenie. Umknęło mi albo nie doczytałam ile Twój chłopak ma lat. ....

Typowe. Wiek wyznacznikiem mądrości. Niestety trzeci rodzaj prawdy. Przykładem, ze autorka watku przejawia bardziej racjonalne myślenie od pudelka z lasu.

chaber05 napisał/a:

...Jednak moim zdaniem króluje wygoda. Będzie z matką zadzierał i palił mosty? Trzeba miec gdzie wracac, czyż nie?

Może u Ciebie króluje wygoda - ja postąpiłem inaczej.

chaber05 napisał/a:

...Jako rodzic powiem jedynie, że życzymy dzieciom jak najlepiej.

To co się wydaje "najlepiej" wcale nie musi być najlepiej.

A uszczypliwość wynika z prowokacji do niej - oczywiście poczuwasz się do tego rodzaju prowokacji w pełni upoważniona, boś posiadłą o zagadnieniu wiedzę absolutną.
Nic się nie dzieje bez przyczyny.

Posty [ 1 do 65 z 105 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » 'Teściowa' i spółka, czyli lepiej wiemy co dla Ciebie synusiu lepsze.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024