Trudny związek, czy warto? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny związek, czy warto?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: Trudny związek, czy warto?

Może źle robię pisząc tu, ale szczerze liczę na to że moze któraś z was otworzy mi oczy i napisze otwarcie co o mnie myśli, a to pomoże mi poukładac wreszcie swoje życie. Moja historia jest długa ale pomijając jakiś szczegół nie dam pełnego obrazu miejsca w jakim się teraz znalazłam. No więc od początku. Trzy lata temu rozwiodłam się z mężem po trzech latach małżeństwa. Przed ślubem byliśmy parą 9 lat  wydawało nam się że znamy się jak dwa łyse konie  nic nie jest w stanie tego zepsuć. Teraz wiem, że było to trochę małżeństwo z rozsądku, bo wszyscy oczekiwali od nas tej decyzji. Byliśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, więc stwierdziliśmy "czemu nie" moze czas ten nasz związek jakoś "uregulować". No i zrobiliśmy to. Moje małżeństwo było udane, bez żadnych problemów i konfliktów, wszyscy uważali nas za idealną parę. Z czasem jednak chyba oboje poczuliśmy że to nie był dobry pomysł. Wydaje mi się że miłość między nami wygasł jeszcze przed slubem, a potem sytuacja tylko się pogarszała. Mieszkaliśmy razem jak współlokatorzy, z tą rożnicą że ze sobą sypialismy. Była między nami przyjaźń i wsparcie, ale ogień wygasł. Z dnia na dzień oddalaliśmy się od siebie, aż do momentu kiedy właściwie przestaliśmy się zauważać i zyliśmy troche obok siebie. Żadne z nas nie robiło nic żeby to naprawić, bo oboje jesteśmy uparci i samolubni. I tak toczyło się to nasze niby wspólne zycie do momentu kiedy mój ex mąż znalazł sobie pocieszycielkę. Patrząc na to z perspektywy czasu, własciwie mu się nie dziwię, ale wtedy była to dla mnie tragedia . No bo niby nie kochałam go już tak jak kiedyś, ale perspektywa życia w samotności i świadomość że znalazła się inna - lepsza, była dla mnie bardzo przykra. Szybko podjęliśmy decyzję o rozwodzie, choć nie było to dla mnie łatwe. Długo dochodziłam do siebie obwiniając się za moją obojętność, która zniszczyła moje małżeństwo. Trwało to ponad rok. Okazała się jednak prawdą stara zasada, ze czas leczy rany i na dzień dzisiejszy moje dawne życie nie budzi juz we mnie emocji. Potrafię normalnie rozmawiać z moim ex i tamten rozdział uważam za definitywnie zamknięty. Ale to o czym własciwie chce wam opiwiedzieć stało się później. Mniej więcej w czasie kiedy ja się rozwodziłam z moją firmą zaczął współpracować pewien facet. Wpadał do nas raz na tydzień z papierami, a nasze kontakty ograniczały się do krótkiej rozmowy i wymiany uprzejmości. Początkowo wogóle nie zwracałam na niego uwagi, bo byłam w fazie kiedy mężczyźni mnie nie interesowali i miałam silne postanowienie że już z nikim nie będę się wiązać. Jeździł tak do nas przez rok. Podobał mi się i wydawał się sympatyczny ale nic więcej. Po roku współpracy dowiedziałm się, że odchodzi ze swojej firmy i zmienia pracę, więc nie będziemy się już widywać. Pewnego wieczoru zadzwonił do mnie i powiedział że nie chce tracić kontaktu ze mną i chciałby się ze mną umówić. Pomyślałam, że w sumie czemu nie. Facet jest miły, a ja mam dużo wolnego czasu. To była jesień i towarzystwo kogoś "nowego" miało poprawić mi humor. Umówiliśmy się do kina. To było jak grom z jasnego nieba. Na pierwszej randce oboje czuliśmy się tak jakbyśmy znali się całe życie. Po kienie długo rozmawialiśmy i nie umieliśmy się rozstać. Okazało się ze mamy podobne doświdczenia życiowe i to nas chyba połączyło. Dwa lata wcześniej jego żona odeszła do innego mężczyzny, ale tamto uczucie nie przetrwało i skruszona wróciła do domu. On przyjął ją, ponieważ mieli 3-letniego syna i dla jego dobra chciał ratować to małżeństwo. Jednak się nie udało i po kilku miesiącach to on się wyprowadził. Żyli w separacji, ale mieli ze sobą dobry kontakt i razem wychowywali dziecko. Między nami uczucie wybuchło szybko. Było cudownie. Mieliśmy wszystko to czego brakowało nam w naszych poprzednich związkach - miłośc, pasję, ogień którego nigdy wcześniej nie znałam. Spędzaliśmy razem dużo czasu i sprawiało nam radość wszystko co robiliśmy. To było jak miłość z filmu. Czuliśmy że jesteśmy dla siebie stworzeni i że to na siebie czekaliśmy całe życie. On szybko wyznał m co do mnie czuje, a ja choć trochę się bałam, poddałam się temu uczuciu. To było coś niesamowitego i oboje to widzieliśmy. Byliśmy dla siebie jak przysłowiowe połówki jabłka. Dopasowani idealnie. Jak w bajce. Poznaliśmy wzajemnie swoich znajomych i rodzinę, a po pół roku on postanowił przedstawić mnie swojemu synowi (teraz już 5-latkowi). Chłopak okazał się być fajnym dzieciakiem i odrazu złapaliśmy ze sobą dobry kontakt. Postanowiliśmy wspólnie wyjechać na wakacje. Zabraliśmy ze sobą kilku znajomych i jego syna. Były tam też inne dzieci, które znał więc wszystko układało się jak najlepiej. Niestety przy okazji naszego wspólnego wyjazdu o moim istnieniu dowiedziała się jego żona. Wcześniej to ja nie chciałam żeby jej o mnie opowiadał, bo bałam się jej reakcji. Nie mieli jeszcze rozwodu, a ja nie chciałam być jej "argumentem" w sądzie. Dziwiło mnie że przez dwa lata nie załatwili tej sprawy, ale nie naciskałam na rozwód, bo wiedziałam jakie to dla niego trudne. To on był tą pokrzywdzoną stroną i czułam że wciąż go to boli. Do tego dochodziła kwastia dziecka, które jest z nim bardzo mocno związane. On powtarzał mi ciągle że wszystko się ułoży, że złatwią wreszcie ten rozwód a wtedy my już zawsze będziemy razem. Opowiadał mi o tym że jego żona w poczuciu winy nie robi mu żadnych problemów i nie utrudnia kontaktów z synem (dziecko mieszka z nią) , wiec nie będzie problemów. Jednak te zaczęły się i to zaraz po powrocie z wakacji a nawet jeszcze w ich trakcie. Ona wydzwaniała do niego dwa razy dziennie pod pozorem troski o dziecko. Wkurzało mnie to ale przymykłam oko, tłumacząc sobie że może po prostu bardzo teskni za synem. On był dla mnie cudowny i nie dawał żadnych powodów do zazdrości. Po powrocie okazało się ze ona chyba liczyła na to że ich syn opowie jej jaką to straszną babę zabrał na wakacje jego tatuś. Było inaczej - dziecko wróciło zadowolone i szczęśliwe, opowiadając dużo miłych rzeczy o mnie. I to chyba było dla niej nie do przezycia. Wydaje mi się ze nagle zrozumiała co straciła i postanowił o to walczyć. Zaczęło się od błagania o wybaczenie i chęci naprawiania małżeństwa. Mój facet był twardy i nie zamierzał do niej wracać. Wiedząc jak mocno jest związany z dzieckiem, wytoczyła najgorszą z broni - zaczęła grać dzieckiem na jego emocjach. Wymysliła sobie, że w Polsce ma problemy z pracą więc wyjedzie do Anglii do swojej siostry i zabierze syna ze sobą. To była kropla która przelała czarę goryczy. Mój facet nie był w stanie wyobrazić sobie rozstania z dzieckiem,a z drugiej strony nie chciał zostawiać mnie. Jej pomysł zaczął wpływać na nasz związek. Z jednej strony on kocha mnie bardzo i chce być ze mną, a ja wiem że to jest szczere i prawdziwe uczucie, z drugiej strony, byłby gotowy poświecić swoje szczescie i wyjechać z nią byle tylko nie stracić dziecka. W tej atmosferze mija drugi miesiąc. On jej nie kocha, ale nie chce walczyć z nią w sądzie o prawa do dziecka, bo nie chce robić mu krzywdy. Ona na każdym kroku gra idealną żonę która chce ratować rodzinę i w tym wszystkim tkwię ja, zupełnie bezradna. Do tej pory nie naciskałam, nie wpływałam na niego ani nie robiłam wyrzutów. Byłam obok, starając sie dać mu tyle wsparcia ile tylko mogę. Rozmawialiśmy wiele razy o tym żeby wspólnie zamieszkać, ale on nie umiał podjąc tej decyzji. W końcu coś we mnie pękło i wykrzyczałam mu ze dłużej tak nie dam rady. Oczekiwałam od niego że wreszcie podejmie decyzje, bo dalej tak tego ciągnąć nie mozemy. Nie mam po prostu siły czekać na jego decyzje o ewentualnym wyjeździe jak na wyrok. Chce żeby postanowił czy chce zostać w Polsce ze mną czy wyjechać z nią dla dobra dziecka.  Tłumaczyłam mu i on wie o tym doskonale że ja nigdy nie zamierzałam rywalizować z jego synem o jego uczucia, ale życie w cieniu jego żony to dla mnie za dużo. On ciągle twierdzi że to ja jestem miłością jego życia i jeżli wyjedzie z nią, to tylko dla dziecka, bo ich małżeństwo już nie istnieje. Wczoraj po mojej reakcji stwierdził ze potrzebuje czasu na przemyślenie tego i lepiej będzie jeśli przez parę dni nie będziemy się widywać. Dałam mu ten czas, ale nie wiem czy to ma jakiś sens. Kocham go nad życie  bardzo się boję że go stracę. A nauczona doświadczeniem z nieudanego małżeństwa, wiem że tracę coś naprawdę niezwykłego. Powiedzcie mi co o tym wszystkim myślicie i co powinnam zrobić. Chce o niego walczyć, bo bardzo mi zalezy, ale może nie powinnam? Moze lepiej będzie pozwolić mu odejść i nie rozbijać rodziny niewinnemu dziecku? Pomóżcie proszę...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudny związek, czy warto?

Co robić? Walczyć o niego. Jego żona trochę posługuje się tym dzieckiem jak jakimś narzędziem. Dobrze wie, że mąż zrobi dla syna wszystko. Nie powinna tak postępować i bawić się uczuciami kilku osób. Ty nie rozbijasz żadnej rodziny, ponieważ on już jej nie kocha. Normalne, iż nie potrafi wybrać. Z jednej strony Ty-kobieta, którą kocha a z drugiej jego syn. Czeka go ciężka decyzja i wydaje mi się, że on wybierze syna...

3

Odp: Trudny związek, czy warto?

Boję się tego bradzo, bo też tak przypuszczam. Wiem, że pewnie na jego miejscu też bym tak zrobiła, ale drugiej strony tłmaczę sobie, że decyzja o zostaniu w Polsce nie oznacza przecież że straci dziecko. On zawsze będzie jego synem, bez względu na to ile kilometrów będzie ich dzielić, są przecież samoloty, a Anglia to nie koniec świata. Jeżeli jendak postanowi wyjechać, to to co jest między nami nie przetrwa, nie wierzę w związki na odległość. Kocham go bardzo i chce jego szczęścia, a nie poświęceń z jego strony, ale nie wyobrażam sobie że go stracę. Wiem, że jego żona go nie kocha i gra dzieckiem dla własnej satysfakcji. To podłe, ale niestety tak jest. Dlaczego takie kobiety rozbijają rodzinę a potem nie pozwalają drugiej osobie ułożyć sobie życia na nowo? Jak mam z nim o tym rozmawiać?

4

Odp: Trudny związek, czy warto?

Napiszcie, jeśli któraś z was ma podobne doświadczenia, albo jak to wszystko wygląda z boku. Nie wiem co robić, nie radzę sobie z tym :-(

5

Odp: Trudny związek, czy warto?

Zuziu bardzo Ci wspolczuje,ale prawda jest taka ze bedziesz musiala ulokowac uczucia gdzie indziej.Nie wygrasz z jego synem a raczej zona.Niestety wiekszosc mezczyzn jest tchorzliwa i niezdecydowana.Daja soba manipulowac.Napewno odnajdziesz te druga polowe w postaci wolnego faceta.Musisz sie odkochac.Wiem,ze to trudne.Ja wlasnie jestem na tym etapie i mysle ze robie postepy.Tymczasem powodzenia.

6

Odp: Trudny związek, czy warto?

Nie dam sobie z tym rady. Bałam się tego uczucia, ale jak już w to weszłam to na całego. To naprawdę jest facet na którego czekałam całe życie i jeśli to się nie uda, to jestem pewna że już nic podobnego nigdy w życiu mnie nie spotka. Dlatego boję się go stracić.

7

Odp: Trudny związek, czy warto?

zuziu ta historia bardzo przypomina moją!
też była żona
tęz dziecko jako tarcza
ha ha też wyjazd do anglii
też dziecko 5 lat
ja już jestem na etapie godzenia się ze stratą
też nie wiedział co zrobić
też prosił o czas
też trudne wybory między mną a dzieckiem
moim zdaniem ta prośba o czas to tylko takie złagodzenie ostatecznego ciosu, bo łatwiej jest powiedzieć daj mi trochę czasu niż kobieta daj mi spokój ja mam dziecko i to ono bedzie dla mnie zawsze najważniejsze. jezeli da się pogodzić to wszytko to ok ale jeżeli trzeba wybrać wybór jest zawsze jeden! też mam dzieci i nie wyobrazam sobie że mogłąbym je zostawic!
nawet jeżeli się dogadacie, ta kobieta nie zniknie jak kamfora, ona zawsze bedzie gdzieś obok, pod byle pretekstem. pomyśl czy chcesz życ  w trójkę? bo niestety tak bedzie wyglądała twoja przyszłość u boku tego pana. jedyną nadziejąna poprawę sytuacji jest to że ona kogoś znajdzie i zajmie się sobą. ale jeszeli zadzieje się to za 5 lat ty umrzesz ze zgryzoty, nie wytrzymasz cisnienia.
nie mozna zaczynać nowego związku jak nie zamknie sie ostatecznie starych spraw, nasi panowie niestety tak zrobili i teraz mają problem szkoda tylko że najgosrzej my na tym wyszłyśmy

8

Odp: Trudny związek, czy warto?

Zuziu ile masz lat jesli to nie jest tajemnica.Pomysl troche o sobie.Ciut egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodzilo.Myslisz ze on tez tak bardzo sie meczy????Nie sadze.Czy chcesz byc szczesliwa?Uwierz mi bez niego to tez bedzie mozliwe

9

Odp: Trudny związek, czy warto?
zuzia1311 napisał/a:

Boję się tego bradzo, bo też tak przypuszczam. Wiem, że pewnie na jego miejscu też bym tak zrobiła, ale drugiej strony tłmaczę sobie, że decyzja o zostaniu w Polsce nie oznacza przecież że straci dziecko. On zawsze będzie jego synem, bez względu na to ile kilometrów będzie ich dzielić, są przecież samoloty, a Anglia to nie koniec świata. Jeżeli jendak postanowi wyjechać, to to co jest między nami nie przetrwa, nie wierzę w związki na odległość. Kocham go bardzo i chce jego szczęścia, a nie poświęceń z jego strony, ale nie wyobrażam sobie że go stracę. Wiem, że jego żona go nie kocha i gra dzieckiem dla własnej satysfakcji. To podłe, ale niestety tak jest. Dlaczego takie kobiety rozbijają rodzinę a potem nie pozwalają drugiej osobie ułożyć sobie życia na nowo? Jak mam z nim o tym rozmawiać?

bo to są psy ogrodnika! same nie zjedzą i nikomu nie dadzą!
zastanawiałam się nad tym o czym teraz piszesz przez kilka tygodni i szczerze mówięc nie ogarniam.
myslałam nawet o tym żeby z nią porozmawiać ale w koncu doszłam do wniosku że to bedzie rozmowa ślepego z głuchym o kolorach...  szkoda mojego życia i czasu na rozwiązywanie cudzych problemów, mam swoje.
ech szkoda gadać...

10

Odp: Trudny związek, czy warto?

Jestem po 30-tce, on też, więc nie jesteśmy juz jakimiś głupimi małolatami którzy nie wiedzą czego chcą od życia. Mamy oboje za sobą trudne związki i spore w tym doświadczenie. nie jestem w stanie wyobrazić sobie już układania życia z komś innym. To by za bardzo bolało.

11

Odp: Trudny związek, czy warto?

Postanowiłam, że nie będę o niego walczyć. Nie chcę być z kimś kogo sobie "wywalczyłam". Chce wiedzieć że on jest ze mną, bo nie umie beze mnie żyć, a nie dlatego że tak POWINIEN. Dobrze myślę?

12

Odp: Trudny związek, czy warto?

Zaraz zaraz ale to, że była żona chce wywieźć dziecko to nie znaczy, że się jej to uda, przecież ojciec też ma swoje prawa. Pomimo rozwodu i podziału praw rodzicielskich, kobieta nie ma prawa odebrać  dziecka. Partner może w sądzie walczyć i domagać się zakazu stałego pobytu dziecka za granicą.  Albo przynajmniej starać się, aby żona opłacała jego podróże, gdyż sąd powinien wziąć pod uwagę, że finansowo nie będzie w stanie dojeżdżać. Dodatkowo, może starać się o sądową rozmowę psychologa z dzieckiem, który postawi diagnozę jak potencjalny wyjazd wpłynąłby na syna.

13

Odp: Trudny związek, czy warto?

Wiem, że tak jest, ale on nie chce walczyć z nią w sądzie o dziecko. Chce się z nią dogadać bez wciągania w to prawników. Boi się że jak zacznie z nią wojować, to ona będzie mu utrudniac kontakt z synem i nastawiać go przeciwko niemu.

14

Odp: Trudny związek, czy warto?

Kochasz go, On Ciebie.
JEDŹ Z NIM smile
Wasz problem się rozwiąże smile

15

Odp: Trudny związek, czy warto?

Myślałam o tym, ale mam chorych rodziców, nie mogę ich tu zostawić. A on też uznał że jeśli zrobię to tylko dla niego to za jakiś czas będę miała o to do niego żal.

16 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-08-05 20:47:22)

Odp: Trudny związek, czy warto?
zuzia1311 napisał/a:

Myślałam o tym, ale mam chorych rodziców, nie mogę ich tu zostawić. A on też uznał że jeśli zrobię to tylko dla niego to za jakiś czas będę miała o to do niego żal.

Ty go znasz.
Ty z nim jesteś.
Nasze oceny - tutaj - są tylko poglądowe.

Ja się zastanawiam tylko czy on ( ktoś już to wyżej napisał ) nie chce dawkować Ci informacji o tym, że się rozstajecie. Teraz potrzebuje czasu, chwili zastanowienia, czy pojedzie czy nie pojedzie. W taką grę na emocjach Cię wciągnął.
Albo...
Sam też może nie wie co zrobić, jak tą sytuację rozwiązać. Może się pogubił. Wiadomość od żony, że wyjedzie z synem mogła być dla niego ciosem. W takim przypadku daj mu czas. Zajmij się sobą i się z nim nie kontaktuj. Jeśli Cię kocha - NAPRAWDĘ - odezwie się i będzie chciał to poukładać.

A on często się widuje z synem?

17

Odp: Trudny związek, czy warto?

Widują się kilka razy w tygodniu, na krótko plus co drugi weekend. Wiem że są ze sobą mocno związani. I wiem że to dla niego naprawdę trudna decyzja. Tak jak napisałaś - pogubił się i chyba sam nie wie co zrobić. Dlatego własnie nie odzywam się trzeci dzień i czekam. Nie chce go naciskać, chce dać mu czas. Ale z drugiej strony wiem że przy każdej okazji kiedy on odwiedza syna, ona go nakręca i truje o wyjeździe, urabia go jak tylko moze udając idealną żonę. A mnie tam nie ma i nie mam głosu. Boję się że jak ja nie walczę to tak jakbym z niego zrezygnowała i pozwalam no to żeby ona nim manipulowała. Ona wie że syn jest jedyny argumentem i wykorzystuje to do granic mozliwości.

18

Odp: Trudny związek, czy warto?
zuzia1311 napisał/a:

Widują się kilka razy w tygodniu, na krótko plus co drugi weekend. Wiem że są ze sobą mocno związani. I wiem że to dla niego naprawdę trudna decyzja. Tak jak napisałaś - pogubił się i chyba sam nie wie co zrobić. Dlatego własnie nie odzywam się trzeci dzień i czekam. Nie chce go naciskać, chce dać mu czas. Ale z drugiej strony wiem że przy każdej okazji kiedy on odwiedza syna, ona go nakręca i truje o wyjeździe, urabia go jak tylko moze udając idealną żonę. A mnie tam nie ma i nie mam głosu. Boję się że jak ja nie walczę to tak jakbym z niego zrezygnowała i pozwalam no to żeby ona nim manipulowała. Ona wie że syn jest jedyny argumentem i wykorzystuje to do granic mozliwości.

a ja ci mówię że nie wygrasz, ona zrobi wszytko żebyście nie byli razem (u mnie już pozamiatane) nie wiem czy masz dzieci, ale gdyby tobie ojciec waszych dzieci poetarzała przez kilka tygodni czy miesięcy że jsteś złą matką i zaniedbujesz dzieci z powodu swojego przyjaciela w koncu doszłabyś do wniosku że on ma chyba rację. jestem przekonana że jego zona tak własnie robi, żeby osiągnąć cel i facet ma nie lada dylemat... jestem niemal pewna że nie jesteś teraz na szczycie jego listy priorytetów
ale twój wybór jeżeli chcesz to walcz

19

Odp: Trudny związek, czy warto?

Nie będę walczyć. Tak jak pisałam wcześniej - to ma być jego decyzja. Jeśli mnie kocha, to nic tego nie zniszczy, a jesli nie, to i tak nie warto. Mam rację?

20

Odp: Trudny związek, czy warto?

ja już tu wyczytałam wiele madrych zdańale jedno wybitnie mi się spodobało..
nie traktuj jak priorytet kogos, dla kogo jesteś tylko opcją w dodatku jedną z wielu...
poczekaj, niech emocje opadną, wtedy spokojnie pociągniecie temat. on wie że ty jesteś i czekasz

21

Odp: Trudny związek, czy warto?

Na to tak szczerze liczę. Dzięki :-)

22

Odp: Trudny związek, czy warto?
zuzia1311 napisał/a:

Nie będę walczyć. Tak jak pisałam wcześniej - to ma być jego decyzja. Jeśli mnie kocha, to nic tego nie zniszczy, a jesli nie, to i tak nie warto. Mam rację?

Tak jest! (ukłon do pasa). Sprawy rozwodów, ciorania po sądach, walka o dzieci...to na ogół bardzo śmierdzące sprawy. Więc jeśli ma być bez prawników, batalii i nienawiści, to niech sprawy rozwiżą się same. Gdyby wszyscy mieli takie podejście jak Ty...ach. smile Brawo.

Niktr Ci potem nie powie, że o coś się biłaś, nikt Ci niczego nie zarzuci i wyjdziesz ze wszystkiego z twarzą i honorem.

23

Odp: Trudny związek, czy warto?

Szkoda tylko, że to czekanie tak boli :-(

24

Odp: Trudny związek, czy warto?
zuzia1311 napisał/a:

Szkoda tylko, że to czekanie tak boli :-(

Jesteś silna.
Pokazujesz mu, że potrafisz czekać.
Że kochasz go tak bardzo, że dajesz mu ten czas na poukładanie własnych spraw z dzieckiem i żoną.
Czy to doceni ?
To już niestety tylko od Niego zależy.
Ale jeśli go kochasz - warto to wszystko znieść.

Może spróbuj w tym oczekiwaniu zrobić coś dla siebie ?:) Jakaś kosmetyczka, zabieg na włosy, fitness, nowa dobra książka - to co lubisz smile

25

Odp: Trudny związek, czy warto?

Byłam u fryzjera, ale nie pomogło :-/

26 Ostatnio edytowany przez Remi (2013-08-06 19:38:03)

Odp: Trudny związek, czy warto?

Naciskaj na niego, to On musi zdecydować. I to szybko.
Na dziś jesteś kochanką, On typowym facetem zamężnym, który opowiada jak mu źle z żoną, ale robi wiele by z tą żoną być. Nie wierzę w facetów narzekaczy na swoje żony a dalej z nimi są. Myślę, że cię zostawi. I tego raczej oczekuj.

Facet komunikuje, że wyjeżdża z żoną - ubiera to w słowa smęcenia. O co tu walczyć, o jakiej cierpliwości się mówi, nagle zrezygnuje i wróci, bo miłość wg kobiety? Haha

27

Odp: Trudny związek, czy warto?

Chciałam Wam tylko napisać - może dla innych którzy mają podobny problem, a może po to żeby wykrzyczeć całemu światu moje szczęście - warto czekac na miłość jeśli czujemy że jest prawdziwa. Moje sprawy się poukładały, jesteśmy razem tak naprawdę i jest cudownie. Zrozumiałam ze jeśli się czegoś naprawdę bardzo chce to nie ma przeszkód nie do pokonania. A o miłość nie trzeba walczyć bo ona wygra zawsze. Dzięki za Wasze ciepłe słowa i powodzenia dla wszystkich wątpiących. Marzenia się spełniają, czasem wystarczy poczekać...

28

Odp: Trudny związek, czy warto?
zuzia1311 napisał/a:

Chciałam Wam tylko napisać - może dla innych którzy mają podobny problem, a może po to żeby wykrzyczeć całemu światu moje szczęście - warto czekac na miłość jeśli czujemy że jest prawdziwa. Moje sprawy się poukładały, jesteśmy razem tak naprawdę i jest cudownie. Zrozumiałam ze jeśli się czegoś naprawdę bardzo chce to nie ma przeszkód nie do pokonania. A o miłość nie trzeba walczyć bo ona wygra zawsze. Dzięki za Wasze ciepłe słowa i powodzenia dla wszystkich wątpiących. Marzenia się spełniają, czasem wystarczy poczekać...

Czyli się wszystko ułożyło tak jak chciałaś?:) A możesz coś więcej napisać? Czy jesteście w Anglii czy w Polsce? Jak te kontakty z dzieckiem?
Ale z jednym co napisałaś się nie zgodzę, o miłość trzeba walczyć. Ty też walczyłaś - czekałaś:)

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny związek, czy warto?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024