Witam. Od jakiegoś czasu mam wrażenie że jestem w takim martwym puncie. Mam wrażenie że co bym nie robiła i tak nie jest wystarczająco dobre. Jakiś czas temu rozstałam się z kimś. Łudzę się że do siebie wrócimy a na razie nie możemy razem być. Tak naprawdę nie wiem czy z nim jestem czy nie, w każdym razie nie umiem sama stworzyć sobie rzeczywistości. Czuję się samotnie, zapadam się w sobie, chce uciec od samej siebie. Każdy mi mówi że mam się wyprowadzić z domu i zacząć samodzielne życie, a mnie to przeraża, bo boję się samotności. Czemu jakoś tak mi trudno poskładać sobie życie?
Wiesz, jest takie mądre powiedzenie- Wszyscy chcą naszego dobra- nie dajmy go sobie zabrać.
Jeżeli rozstałaś się z ukochaną osobą to normalne, że cierpisz i jest Ci smutno. Uciekasz od samotności- i dobrze. Człowiek powinien być między ludźmi, z bliskimi; zwłaszcza w trudnych chwilach.
Nie trzeba od razu wspinać się na szczyty, żeby mieć ciekawe i pasjonujące życie. Ono tak naprawdę składa się z drobnostek i małych przyjemności.
Na pewno jest coś, czym się interesujesz, co lubisz robić. Książki, filmy, spacery? Zastanów się, co Tobie samej sprawia przyjemność i nie oglądaj się na to, co mówią inni. Nikt nie ma prawa mówić nam, jak żyć, bo nikt za nas nie umrze.
Co do mieszkania w domu rodzinnym to ja Cię doskonale rozumiem
Sama po studiach wróciłam do rodziców. Nie chciałam wracać do obcego i pustego mieszkania tylko dlatego, że w pewnym wieku ,,pasuje" się wyprowadzić.
Wszystko wróci do normy, może potrzebujesz więcej czasu.
Zyj swoim rytmem, sama sobie go wyznaczaj.
Jeżeli będziesz gotowa to się wyprowadzisz. Nic na siłę- bo będziesz bardziej cierpieć.
Powodzenia!
Wszystko się por pawi tu tylko trzeba czasu i odrobinkę chęci
Znajdziesz kogoś kto zasługuje na ciebie kogoś tak wartościowego jak ty ![]()
hmm
Rozmawiałam dziś z nim, wszystko jest po staremu..to nasze stare poczucie humoru jak zużyta felga..heh....świat się buja a my z nim , tylko ciągle jest za mało i czegoś brak.
Boje się tutaj otwierać , nie wiem kto to czyta ;-(