hmmm... No więc tak:
-zdecydowanie niepunktualność (podobno baby się spóźniają, tylko dziwne, że to zawsze ja czekam)
-nie sprzatanie po sobie, a kiedy ja rzuce bluzke, czy spodnie to wielka afera, że nie trzymam porządku
-myślenie, jak to nazwać "tylko w jednej kategorii": ja płace w jednym czasie gotuje piore, planuje zapłatę rachunków, odpisuje na maila. A u faceta o jedną zmianę uszczelki nie mogę się doprosić, bo wszystko pokolei.
-niezdecydowanie. Kobieta się czepia, ale nic dziwnego skoro, na konkretny temat gadamy dniami, a kiedy przyjdzie do realizacji to moze jeszcze wypadałoby to przedyskutować
-lęk przed podejmowaniem "męskich decyzji"- jesli coś trzeba zrobić to trzeba to zrobic zdecydowanie, a nie czaić się.
-strach przed wyrażaniem własnych uczuć i obaw. Przecież facet to facet, nie może okazać swojej słabości.
-nieporadnośc w codziennych sprawach typu: ja tego nie umiem ugotować, ty to zrób (a mnie niby kto uczył gotować-sama kombinuje), kochanie wyprałem czarne rzeczy, ale zobacz pełno takich białych zacieków.... no rozbraja mnie to zupełnie.
-Oszczędność, chociaż powiedziałabym raczej sknera. Oczywiście rozumiem, że trzeba w dzisiejszym czasie zaoszczędzić, ale powinny byc to jakieś przyjemności bez których mozemy się obejść, czy coś w tym stylu, a nie woda, czy jedzienie. Pewnie lepiej iść na piwo z kumplami, czy wydać na worek wojskowy, podziurawiony, poplamiony i cholera wie skąd (dobra nie rozumiem męskiego hobby) i zostawić pustą lodówkę, a po powrocie zapytać: kochanie jest coś zjadliwego.....///// Cisnienie od razu mam jak po kilku głębszych.
Pewnie by się jeszcze znalazło kilka, ale dam sobie na wstrzymanie,bo zaraz jakiś net facet mi tutaj nawtyka:))