Jestem zwiazana z chłopakiem ktory ma dziecko . Co tydzien płaci jej na dziecko stala kwote, ostatnio placil wiecej i nic mi o tym nie mowil i przychodzil do mnie po pieniadze bo mowi ze nie ma, na papierosy ani na nic . Jestem o to wkurzona ze jej daje wiecej a pozniej do mnie przychodzi, a jak ja sie zapytalam ostatnio czy moze mi kupic papierosy to powiedzial ze nie bo nie ma pieniedzy .... Jak mamy sie dogadac co do pieniedzy, zeby sie nie klocic ... Bo ja tez chce cos odlozyc i miec na swoje wydatki a nie ciagle sie martwicv bo on nie ma ... a ona zadowolona... Jak sie dogadac co do pieniedzy zeby jej dawal i my zebysmy mieli... jak ja zaczynam ten temat to on sie obraza i mowi ze jestem zlotowa....a to nie o to chodzi... tez chce zebysmy gdzies wychodzili bo jeszcze nigdy nie bylismy od roku...jak mu to powiedziec zeby go nie denerwowac a zeby zrozumial
a czemu w ogole bierzesz od niego kase na papierosy kiedy on ma dziecko? chyba wazniejsze zeby dziecku swojemu dal niz Tobie na fajury, przestan palic to nie bedzie problemu. A najlepiej to sama zarabiaj na swoje potrzeby jak dorosly czlowiek...nie chce Cie urazic ale slabo brzmi twoj post. Zwiazalas sie z facetem z dzieckiem i tak to niestety wyglada.
a czemu w ogole bierzesz od niego kase na papierosy kiedy on ma dziecko? chyba wazniejsze zeby dziecku swojemu dal niz Tobie na fajury, przestan palic to nie bedzie problemu. A najlepiej to sama zarabiaj na swoje potrzeby jak dorosly czlowiek...nie chce Cie urazic ale slabo brzmi twoj post. Zwiazalas sie z facetem z dzieckiem i tak to niestety wyglada.
Ale własnie o to chodzi ze to on odemnie wiecznie bierze ja mu kupuje ciuchy , ja mu daje na papierosy, ja kupuje jedzenie , on niczym sie nie martwi .... i chodzi o to ze placi wiecej jej a ja musze ze swojego dawac jemu bo on nie ma pozniej ... ja rozumiem ze ma dziecko ale dlaczego ja mam sie do tego dokladac
Po pierwsze i najważniejsze - on nie płaci swojej byłej, ale łoży na utrzymanie własnego dziecka! Widzisz różnicę? I nie jest to jego łaska, ale obowiązek, więc to akurat dobrze o nim świadczy, że się z niego wywiązuje.
Wiedziałaś, że biorąc sobie faceta, który ma dziecko będziesz musiała godzić się z pewnymi jego ograniczeniami i zobowiązaniami - też finansowymi. Więc teraz bądz na tyle dojrzała, aby załatwić to nie awanturami, ale rzeczowymi ustaleniami, które nie odbędą się kosztem dziecka!
No to mu nie dawaj.
Ja wiem ze musi placic na dziecko wiem to od samego poczatku i nie mam nic przeciwko tylko chodzi mi o to ze czemu przedemna ukrywa ze placi wiecej, i oczekuje odemnie ze ja mu bede dawac ze swoich ciezko zarobionych pieniedzy bo on swoje oddaje bylej no sorry , ale tak sie nie da ... a jak mu odmawiam ze nie dam mu bo chce odlozyc i miec zabezpieczenie to wyzywa od złotówy. tym bardziej ze on zarabia swoje a ja swoje
i chcialabym sie jakos z nim dogadac co do pieniedzy , zebysmy my tez mieli zabezpieczenie , ale sie nie da bo daje wszystko swojej bylej
witam wszystkich...zjechaliście biedna dziewczynę, a ona ma racje...owszem facet jest zobowiązany do łożenia na swoje dziecko, ale w kwocie na jaką go stać...a skoro nie starcza mu na jedzenie to coś jest nie tak...przecież powinien mieć ustaloną kwotę alimentów sądownie...tez mam męża, on ma dziecko z pierwszego związku i mamy ustalona kwotę...nie jest niska, ale na taką wspólnie się wszyscy zgodziliśmy...również ja
skoro mam wspólność majątkową z mężem to mam prawo ingerować w wysokość jaką łoży na swoje wcześniejsze dziecko...owszem są sytuacje, kiedy coś wspólnie chcemy dodatkowo przekazać...ale podkreślam taka decyzja musi być wspólna...a nie wyobrażam już sobie wcale sytuacji takiej, ze nie mam a daje więcej niż ustalone...
witam wszystkich...zjechaliście biedna dziewczynę, a ona ma racje...owszem facet jest zobowiązany do łożenia na swoje dziecko, ale w kwocie na jaką go stać...a skoro nie starcza mu na jedzenie to coś jest nie tak...przecież powinien mieć ustaloną kwotę alimentów sądownie...tez mam męża, on ma dziecko z pierwszego związku i mamy ustalona kwotę...nie jest niska, ale na taką wspólnie się wszyscy zgodziliśmy...również ja
skoro mam wspólność majątkową z mężem to mam prawo ingerować w wysokość jaką łoży na swoje wcześniejsze dziecko...owszem są sytuacje, kiedy coś wspólnie chcemy dodatkowo przekazać...ale podkreślam taka decyzja musi być wspólna...a nie wyobrażam już sobie wcale sytuacji takiej, ze nie mam a daje więcej niż ustalone...
dziekuje za zrozumienie
:):) tylko nie wiem jak zaczac temat zeby jakos to ustalic zeby sie nie denerwowal ze ja zaluje dziecku . Ja jego dziecku nigdy nie zalowalam i nie bede , ale tez chce zebysmy my mieli cos dla siebie a nie wiecznie myslec czy starczy czy nie .
Pewnie, że na dziecko musi łożyć ,ale to jest jego dziecko, jego obowiązek i nie powinno to być kosztem Twoich zarobionych pieniędzy. Ja bym z nim szczerze porozmawiała. I ustaliła co kupujecie ze swoich pieniędzy, a co np ze wspólnych. Ja np ostatnio z moich chłopakiem ustaliłam , że w celu bardziej częstego wychodzenia na miasto zrobimy sobie takie " wspólne fundusze" i z nich będziemy takie wyjścia opłacać. Ale wiadomo nam jest łatwiej, bo ani ja , ani on dziecka nie mamy. Jednak uważam, że bez rozmowy i ustalenia, co jego , co Twoje, a co Wasze się nie obejdzie. A poza tym głupie takie ukrywanie, bo skoro akurat na dziecko było więcej pieniędzy potrzebnych w tym miesiącu to niech Ci o tym powie, dogadacie się, że np mu pożyczysz czy nawet dasz, ale wszystko trzeba ustalić skoro jesteście razem.
Musiscie ze sobą pogadać . Ty nie masz dziecka . Nie rozumiesz jak to jest . To są jego pieniądze i jego sprawa co z nimi robi. Jeżeli uważa, że tyle ile daje jest stosowne to ... No trudno. Może ta była zadzwoniła do niego ,że potrzebuje pieniądze na jakieś dodatkowe szczepienia, leki itd... Po prostu masz dobrego chłopaka, ale jeżeli chodzi o to ,że Ty mu dajesz później pieniądze to jest to zupełnie bez sensu . Skoro nie umiecie się dogadać to niech każdy ma swoje konto . I jeżeli wyda to jego sprawa. Ty nie masz na fajki to też zacznij rozgraniczać w czym możesz mu pomóc a w czym nie .
Następnym razem jak przyjdzie po pieniądze to powiedz Mu po prostu ,że nie masz na jego wydatki pieniędzy.
Niech rozlicza się z kobietą swojego dziecka tak, aby mu na życie starczyło.Da się to załatwić na pewno, tylko trzeba chcieć.
A jak go nauczyłaś ,że będziesz Mu oddawała swoje pieniążki to niestety...wiadomo,że będzie się upominał i od złotów nazywał ![]()
A jak Wy się w ogóle rozliczacie? Macie osobne pieniądze czy wspólne czy trochę tak trochę tak? Czy oboje zarabiacie? Facet ma psi obowiązek placić alimenty, a jesli płaci więcej niż powinien to chwała mu za to, ale powinien płacić ze swoich.
Albo ma się wspólny budżet, albo osobny. Jeśli macie wspólny - porozmawiajcie i ustalcie pewne rzeczy. Typu tyle i tyle idzie na rachunki, tyle i tyle idzie mniej więcej na jedzienie, tyle i tyle będziemy w stanie dawać na dziecko ( no chyba, że kwota jest ustalona sądownie, więc niech płaci tyle ile ma zasądzone alimentów ). Jeśli każde z Was ma osoby budżet, powiedz, że jeśli nie ma to niech robi tak aby mieć. Wiadomo, że jego obowiązkiem jest placenie na dziecko - to akurat bardzo dobrze o nim świadczy. Pozostaje Wam szczera rozmowa, a jak ją zacząć ? Tak po prostu. Moim zdaniem nie ma co owijać w bawełne.
On ma ustaloną sądownie wysokość alimentów? Jeżeli nie to niech wystąpi do sądu i sąd ustali - wtedy jeżeli będzie Was stać na więcej to możecie dać dziecku więcej ( albo wpłacać na książeczke) a jeżeli będzie gorszy miesiąc to płacicie tyle ile macie zasądzone i koniec problemu.
Twój chłopak prowadząc z Tobą gospodarstwo domowe nie może sobie sam decydować o tym ile da dziecku pieniędzy - jest to nie fair w stosunku do Ciebie. Przede wszystkim jeżeli nie ma ustalonej wysokości alimentów - to porozmawiaj z chłopakiem, że jest to konieczne aby uniknąć takich sytuacji. Sąd weźmie wtedy pod uwagę ile zarabia Twój facet i jakie potrzeby ma dzieko ( w danym wieku) tak ażeby żadna strona nie była pokrzywdzona.
Jeżeli zaś Twój chłopak ma zasądzone alimenty na rzecz swojego dziecka a i tak chce więcej łożyć na jego utrzymanie, to musisz z nim porozmawiać abyście oddawali do wspólnego koszyka stałą kwote na opłaty, zakupy etc - a następnie On ze swojej "wolnej" części, którą przeznacza na swoje przyjemności, papierosy, ubrania etc - robił co chce - dał dziecku albo wykorzystał dla siebie.
Reasumując - powiedz mu, że przeciwko ustalonej sądownie kwocie alimentów nie masz nic przeciwko, ale na zwiększenie tej kwoty może liczyć tylko jeżeli sam zrezygnuje z czegoś, ew. w sytuacjach wyjątkowych jeżeli takie zaistnieją a nie będziesz miała pilnych wydatków w swojej "wolnej części" dochodów to możesz mu się dołożyć.