Świat działa według pewnych zasad. Na przykład grawitacja -- działa na wszystkich ludzi tak samo bez względu na to w co wierzą. Jabłko spada w dół, zawsze spada w dół, wszystkich to dotyczy. Nie ma wyjątków -- nie możemy sobie swobodnie latać, bo jesteśmy przyciągani do ziemi.
... i tutaj zaczyna się pole do wierzenia: jedna osoba może powiedzieć, że nie wierzy w grawitację w ogóle, kto inny uzna, że wszyscy dążymy do centrum Ziemii, kto inna powie, że to przyciąganie mas. Teorie jednych osób lepiej opisują świat od innych.
Z religiami jest identycznie... wszystkich nas dotyczą te same prawa (np. jeśli ktoś czyni zło, to zło do niego wróci, kto czyni dobro, dobro do niego wróci, kto czyni zło traci szczęście, itd, itd), ale są różne wierzenia na temat działania tych praw.
Najbardziej gruntowny podział jest taki, że:
-- uważają, iż prawa wszechświata istnieją, działają na wszystkich, ale za tymi prawami nie ma Boga, który je stworzył
-- uważają, że świat stworzył Bóg, stworzył te prawa
Widzicie, że prawie nie ma różnicy w tym, prawda?
A jaki mamy ateizm na Ziemii tutaj... taki, że ateiści uważają, że Boga nie ma, że nie ma praw przez niego stworzonych, czyli można krzywdizć innych.
Ciekawostka: w ostatnich latach kluczowy ateista przyznał, że nie można stwierdzić, czy bóg istnieje czy nie istnieje.