Cześć dziewczyny, to mój pierwszy wątek w całym moim życiu na forum. Musiałam poradzić się kogoś z 'zewnątrz' gdyż sama sobie nie daje rady z moim związkiem.
Nie mam za wiele lat, bo 18 mój chłopak jest o rok starszy. Jeteśmy ze sobą 4 miesiące. Na początku wszystko było dobrze, on bardzo się starał, widziałam że mu na mnie zależy i mnie na nim równie bardzo zależało. W końcu pierwszy wyznał mi, że mnie kocha. Wtedy byłam najszczęśliwsza na świecie i od tego momentu starałam się również w nim zakochać. Żyliśmy szczęśliwie gdy nagle coś zaczęło się dziać, widziałam że nie zależy mu tak bardzo jak kiedyś, a ja za bardzo zaangażowałam się chyba w ten związek. Kiedy M. czegoś potrzebuje zawsze jestem gotowa do pomocy, kiedy chce się spotkać rezygnuje ze spotkań z innymi byleby go zobaczyć. On jedyne co potrafi robić to wypominać mi, że na nic mu nie pozwalam, a prawda jest zupełnie inna. Spotyka się ze znajomymi, jeździ na wspólne wyjazdy.
Wczoraj prawie doszło do zerwania, powiedział że nie kocha mnie tak jak kiedyś. Po godzinach rozmów i płaczu stwierdził, że chce na nowo zbudować nasz związek i będzie się starał.
Wszyscy mi mówią, że on na mnie nie zasługuje. Że nie powinnam tak za nim 'latać' bo on i tak mnie nie docenia i nie szanuje. Ja sama to wiem, mówiłam mu to już wiele razy, ale nie potrafię z nim zerwać. Nie mogłabym go zostawić.
Dziewczyny, poradźcie teraz Wy. Co najlepiej zrobić w związku kiedy chłopak mówi że już nie kocha jak kiedyś, ale chce się podobno starać, a Ty dalej jesteś w nim zakochana do granic możliwości?
Wszyscy mi mówią, że on na mnie nie zasługuje. Że nie powinnam tak za nim 'latać' bo on i tak mnie nie docenia i nie szanuje. Ja sama to wiem, mówiłam mu to już wiele razy,
ja tam mu się nie dziwię, szczerze mówiąc
tez bym się odkochała.. w trymiga
może źle się wyraziłam, czuje się w ogóle niedoceniania przez niego i ostatnio odkryłam że mnie okłamał przez co czuję, że mnie nie szanuje.
Skoro po 4 miesiącach już takie dramaty, to strach pomyśleć co będzie dalej...
no. ja uważam, że to nie ten związek, nie ten facet, nie ta relacja i "nieprzyszłość"
widzisz guius - pytasz czy "WARTO".
bo masz pakiecik do dania i zastanawiasz się, czy ci się "opłaca dać" - rozumiesz?/
dlatego uważam, że to nie ten czas, nie te relacje
i jesteście ze sobą na tyle krótko - że stawianie sobie, po czterech miesiącach relacji pytania -czy warto.. o czyms swiadczy.
Po mojemu nie warto sb zawracać nim głowy . Nie staraj sie o niego niech on to robi ..
My, kobiety, tak często boimy się przegapić lub stracić miłość, że wolimy marnować czas z kimś, kto nie potrafi jej dać
dokładnie skoro po 4 m-cach już sie zastanawaisz czy warto to chyba jednak nie warto.
Czasem jest ciężko zerwać nawet tak krótką relację, miałaś nadzieję ze tym razem to będzie coś więcej a tu znowu rozczarowanie. Ale jeśli nie jesteś do końca szczęśliwa i do tego on mówi że nie kocha jak wcześniej, to już nie będzie jak dawniej. To byly tylko 4 m-ce lepiej to zostawić i pójść na przód ![]()
niestety jestem w niego bardzo zapatrzona, dalam ostatnią szansę ale czuje, że nie będzie już tak dobrze jak było kiedyś. teraz to ja będę w jego roli i to ja będę tą, której nic nie pasuje i jest opierzona w piórka jak dama.
Ale co to ma być? Jakieś gierki emocjonalne, czy zdrowy związek?
Młoda jesteś, zakochasz się jeszcze najmniej kilka razy, najmniej też kilka razy spotkasz jeszcze kogoś z kim zamiast pogrywać, odgrywać się i liczyć kto dla kogo z czego zrezygnował, będziesz po prostu chciała być.
Szkoda czasu i energii, skoro z daleka widać, że to nie to.
Nie warto. On widocznie cię nie kochał i nie kocha a jedynie był tobą zauroczony, więc nie ma sensu tego dalej kontynuować
Niezależnie od tego co postanowisz - on odejdzie.
To tylko kwestia czasu .. bo jak sam powiedział: "nie kocha Cię tak jak kiedyś".
Twoje "piórka" czy manipulacyjne sztuczki nie mają tu nic do rzeczy, nie masz na to wpływu.
Jedyne co możesz zrobić, to przejrzeć na oczy i zacząć więcej myśleć o sobie. Rozwijaj pasje, spotykaj ze znajomymi, baw się życiem.