Do tego wątku zainspirowało mnie wczorajsze zdarzenie. Weszłam sobie do tramwaju, skasowałam bilet i usiadłam. Tramwaj niemal pusty, więc wybór spory
, no ale nie w tym rzecz. Kilka miejsc za mną siedzą dwie wiekowe panie i nagle słyszę dość donośne i pełne oburzenia (miało pewnie być cicho, ale słuch już pewnie nie ten, a i w pustym tramwaju niesie się...):
- Patrzaj Hela, z brzuchem, a wymalowana!
Na co równie przejęta Hela:
- No nie przystoi, nie przystoi...
Mnie nieco wmurowało. Głównie dlatego, że generalnie maluje się sporadycznie, a i tego dnia jedynym "makijażem" jaki zaprezentowałam światu był krem koloryzujący-niewidoczny zupełnie, lekka mascara i na ustach błyszczyk. Może ten błyszczyk tak panie starsze zniesmaczył? Sama jestem ciekawa, a że jechałam tylko dwa przystanki, to już nie miałam okazji sama zapytać
I ta sytuacja przypomniała mi też niedawną rozmowę z pewną moją ciotką, kiedy to swierdziłam, że muszę sobie kupić jakieś krótkie spodenki, bo w przedciążowe nie mam szans najmniejszych wejść, a nie chcę ich przerabiać, bo szkoda mi, jeśli nie będę umiała potem na powrót na nie-ciążowe przerobić. No a upał nie do zniesienia, więc jedyne moje ciązowe spodnie-dzinsy nie nadają się. I wtedy usłyszałam też pełne bojaźliwego drżenia:
- Ale będziesz w krótkich spodenkach W CIĄŻY (!) chodzić?! To nie wypada!
Tematu nie ciągnęłam, choć korci mnie jednak dowiedzieć się co takiego złego w tych krótkich spodenkach?
I tak mnie to zaintrygowało, czy Wam też przydarzyło się słyszeć, że czegoś tam w ciąży nie wypada, nie można ubrać itp? A może same macie takie zdanie i jakieś ograniczenia sobie narzuciłyście?