Nawet nie wiem, gdzie umieścić ten post. W dziale ciąży czy tutaj.. Ale od początku.
Jakiś czas temu lekarz zaproponował mi zmianę tabletek, gdyż po dot dotychczasowych miałam obfite miesiączki. Wybrałam tylko jedno opakowanie tych nowych, gdyż je wycofano. Po nich niby dostałam miesiączkę, ale była dziwna, taka słabiutka i krótka. Znów udałam się do lekarza. Lekarz bez badania wypisał mi inne tabletki, twierdząc, że tam te nie były złe, nie wie czemu je wycofali.. A miesiączka była taka, bo zmiana leków itd. Zaczęłam znów brać inne. Wybrałam całe opakowanie, choć podczas brania czułam się dziwnie. Było mi niedobrze, wiecznie chodziłam zła jak osa a za chwilę chciało mi się płakać, nie miałam cierpliwości do niczego i nikogo. Nie przepadam za mięsem, a tu nagle mogłam jeść kilogramami! Po skończonym opakowaniu miesiączka nie nadeszła. Zrobiłam test.. pozytywny.
I tu zaczynają się schody.. Bo skoro brałam tabletki, tzn., że nie chciałam być w ciąży. Mam ślicznego, cudownego synka, który ma roczek i którego kochamy ponad życie. Na razie pracuje tylko mąż, ja zaczynam po wakacjach. Wiadomo jak jest w naszym kraju, dwie pensje są po prostu potrzebne, zwłaszcza przy małym dziecku. No i jest jeszcze jeden powód, dlaczego wracam do pracy. Mój mąż poważnie choruje, czekamy na decyzję o operacji.
W głowie mam setki myśli, takiego chaosu nie miałam nigdy. Nie wiem jaką podjąć decyzję- bo rozwiązania są dwa. Jeżeli zdecyduję się urodzić, nie podołamy finansowo, ja nie wiem czy podołam psychicznie- ja, dwójka dzieci i chory mąż. A pierwszą ciążę znosiłam strasznie, i już widzę, że zaczyna się to samo. Ale z drugiej strony.. nie wyobrażam sobie, że mam zrobić tak straszną rzecz, przecież to moje dziecko. Na samą myśl jestem chora.
Wszystko nałożyło się ostatnio.. najpierw choroba synka, później mamy a teraz męża.. a teraz jeszcze ciąża. Ostatnio mój dzień wyglądał tak: rano z synkiem do lekarza na zastrzyki, później z mamą na rehabilitację, później z mężem na zastrzyki i rehabilitację i codziennie sprawy.. Staram sie dla wszystkich być wsparciem, ale teraz jest mi cholernie ciężko!