Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

Temat: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Witam wszystkich! Cieszę się,że znalazłam taką stronę bo choć pisanie nie oddaje tylu emocji i przeżyć co mówienie zawsze to coś. jestem w związku od 4 lat, niegdyś zabawna, dusza towarzystwa, uwodzicielska... Mój mąż sprawił,że stałam się zakompleksioną kobietą, mimo że zawsze swoją urodą przyciągałam wielu adoratorów i nie narzekałam na brak towarzystwa. uległam mu całkowicie. Niewolnica we własnym domu. Gdy mam inne zdanie od jego, potrafi nieodzywać się do mnie tydzień (jak teraz), wychodzi kiedy chce, pokazując tym samym, że ma nade mna przewagę bo wie że nie mam nikogo. mamy 2 córki i jest mi przykro, że muszą patrzeć jak ich mama jest ciągle smutna. dziś postanowiłam wybrać do pobliskiego miasta na zakupy. Poinformowałam go o tym telefonicznie ( nie wolno mi nic robić bez jego wiedzy), odpowiedział,że pewnie chce mi się je....ć i że nic go nie obchodzę. Zrezygnowałam z zakupów. Znowu łzy i niesamowity ból w klatce piersiowej, jestem już na tabletkach uspokajających bo nie wytrzymuję tego napięcia. Widzę, jaką mu to sprawia przyjemność, dręczenie mnie. na codzień pracuję, jestem nauczycielką ale teraz są wakacje i po prostu uszło ze mnie życie. Bywaja między nami dobre chwile ale tylko wtedy gdy jestem posłuszna. Jestem wykończona, nie mogę spać czekając, że może choć na chwilę mnie przytuli, nie jem bo z nerwów mam zaciśnięty żołądek. Mąż wie że jestem słaba psychicznie i chce mnie w ten sposób ukarać. Aż boję się w wekendu. Podejrzewam, że mnie zostawi samą z dziecmi a sam wyjedzie do brata lub rodziców. Nie mam nikogo, żadnych przyjaciół, znajomych. Koleżanki ze studiów porozjeżdzały się po całej Polsce. Wiem, że warto żyć dla córek ale tak bardzo bym chciała być kochana...czy kobiety zawsze muszą znosić humory mężczyzn, być podporządkowane i czekać cicho aż konflikt minie? To tak bardzo boli sad((

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez koma5 (2009-08-06 16:20:11)

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
niekochana25p napisał/a:

czy kobiety zawsze muszą znosić humory mężczyzn, być podporządkowane i czekać cicho aż konflikt minie? To tak bardzo boli sad((

Nie!! Nie muszą, ale niektóre tak robią. Przeciez jetscie młodym małżeństwem - tak szybko minęła z jego trony miłość?? Może zawsze taki był, tylko Ty tego nie widziałaś?
Długo tak masz zamiar dawać sie lekceważyc i poniżać?? Może byś z nim porozmawiał - zdecydowanym , nieznoszącym sprzeciwu głosem? Że masz dość, że wolisz sama, że jego obowiązkiem jest..., a skoro nie ma zamiaru, to...
Nie w drzwiach, w przedpokoju czy przy okazji - ale zrób herbatę i poproś go, by usiadł. Bądź twarda, nie płacz, bo jego chyba Twój płacz bawi, taki typ, co to dodaje sobie męskości upodlając żonę.
Postaw się, kup sobie cos do ubrania bez jego zgody,...Co Ci, zrobi, gdy tak postąpisz? Jest agresywny? To powiedz jego rodzicom, że tak Cie potraktował. Nie siedź! Walcz o siebie!

3

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Spróbuję, boję się ryzykować, mam do stracenia związek. A jak odejdzie? Bardzo się boję być sama ale z drugiej strony jest gdzieś we mnie cząstka, która pragnie innego życia... Może ślepo zaufać przeznaczeniu?

4

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

niekochana25p- nie daj się draniowi ,małżeństwo to nie więzienie , ja znam osobiście takiego typka który nie pozwalał żonie na nic a robił sam co żywnie się mu podobało . Dlaczego się boisz ,że on cie zostawi ?, -przecież masz pracę ! Nie jesteś od niego zależna finansowo .
Jak tak dalej dasz sobą pomiatać to w życiu nie usłyszysz od niego dobrego słowa ,on po prostu  tobą manipuluje ,ma cię w garści bo wie że nie lubisz jak on się nie odzywa , widzi cie wtedy zdołowaną i to go cieszy , on takiego zachowania od ciebie oczekuje . Weź kobieto na siłę śmiej się choćby do dzieci ,pokaż mu że chociaż  on się dąsa to ty nie musisz . Przecież jesteś KOBIETĄ  silną dziewczyną !
On albo boi się,że go zdradzisz albo ma plan co do ciebie i szykuje jakąś nie miłą niespodziankę . Najpierw cię zdołuje a później stwierdzi ,że to twoja wina  i np. odejdzie .
Wiem że ciężko się śmiać gdy się jest  tak wrażliwym jak ty ,ale długo nie wytrzymasz .
Koma 5 ma rację ! Kup sobie coś fajnego i nie pytaj o pozwolenie .
Nie wiem dlaczego tak dajesz się traktować ,wiem tylko ,że ja już dawno bym zostawiła takiego dupka ,chociaż jestem od mojego męża zależna finansowo . My kobiety jesteśmy silniejsze od facetów dlatego nas gnębią .
Też mam problemy ze swoim mężem ,ale on wie o tym że ja jestem odważna i odejdę bez słowa gdy tylko przestanie mnie szanować.

5

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Dziewczyno masz 25 lat , jesteś za młoda na samotność, a zresztą i tak jesteś sama z dziećmi bo mąż raczej nie jest twoim sojusznikiem.
Chociaż przyznam ,że ja w twoim wieku też się obawiałam samotności , ale po 30 tce światopogląd uległ radykalnej zmianie . Nie daj sobą pomiatać ,zrób to dla nas , dla dziewczyn z forum.

6

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

dziękuję Wam kochane z całego serca, mały promyk nadziei i takie cudowne osoby tutaj!takiego wsparcia potrzebowałam, tu nie mam nikogo a w moim przypadku milczenie wcale nie jest złote...Wreszcie jacyś zyczliwi ludzie. Będę spała spokojniej. Dziękuję...

7

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Sam niedawno okazałem się takim ??typowym mężczyzną??. Mam wrażenie, że Twój mąż czerpie z tej sytuacji więcej szczęścia niż sobie zdajesz sprawę. Jego zachowanie jasno mówi, kto tak naprawdę jest słaby psychicznie! Wychowujesz dwie córeczki i myślisz, że jesteś słaba?! Przecież to on jest słaby! A jeżeli facet wie, że jest słaby to musi pokazać, jaki to z niego chojrak, co by nie stracił w oczach wybranki. Musi mieć kontrolę nad Tobą, bo sam traci nad sobą.
Od jakiegoś czasu wstyd mi za siebie i za ??mężczyzn?? takich jak Twój mąż. Najgorsze, że nie zdajemy sobie sprawy, jakimi jesteśmy idiotami. Przecież wystarczy przytulić i normalnie porozmawiać. Za takie ??proste?? rzeczy jesteście w stanie dać od siebie wszystko, co najlepsze.
Dużo teraz przechodzisz, ale na pewno dasz sobie radę. Wszystko jakoś się ułoży, niektórzy faceci potrzebują trochę więcej czasu żeby?dojrzeć. Oby nie zmądrzał za późno.


No i taki skarb ? dwie córeczki, kurczę można tylko zazdrościć i pomarzyć.

8 Ostatnio edytowany przez AlicjaZKrainyCzarow (2009-08-07 04:05:33)

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Kochana nie daj sie szantazowac emocjonalnie!! Naprawde nie warto. Rob co Ci jawnie podoba. Przestan dzwonic, ze gdzies wychodzis itp. Przeciez nie jestes malym dzieckiem, ktore musi sie spowiadac rodzicom dokad idzie.
Skoro tu napisalas, to znaczy ze chcesz cos zmienic. 
Zmien i nie zaluj. Idz gdzies i koniec. Jak zareaguje bardzo zle, to znaczy ze nie jest Ciebie wart! jak zrozumie, to rob to coraz czesciej az sie wyzwolisz z niewoli. Bo tak- jestes w niewoli. Mialam chlopaka, ktory mnie pobil kiedys bo ot tak mu sie podobalo. a zaczelo sie od wlasnie takiej niewoli. Odeszlam na drugi dzien.
kobiety sa silniejsze niz mezczyzni! I na pewno dasz rade.
NIe daj soba pomiatac. Ty jestes silna, nie on.

9

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
joker77 napisał/a:

Sam niedawno okazałem się takim ??typowym mężczyzną??. Mam wrażenie, że Twój mąż czerpie z tej sytuacji więcej szczęścia niż sobie zdajesz sprawę. Jego zachowanie jasno mówi, kto tak naprawdę jest słaby psychicznie! Wychowujesz dwie córeczki i myślisz, że jesteś słaba?! Przecież to on jest słaby! A jeżeli facet wie, że jest słaby to musi pokazać, jaki to z niego chojrak, co by nie stracił w oczach wybranki. Musi mieć kontrolę nad Tobą, bo sam traci nad sobą.
Od jakiegoś czasu wstyd mi za siebie i za ??mężczyzn?? takich jak Twój mąż. Najgorsze, że nie zdajemy sobie sprawy, jakimi jesteśmy idiotami. Przecież wystarczy przytulić i normalnie porozmawiać. Za takie ??proste?? rzeczy jesteście w stanie dać od siebie wszystko, co najlepsze.
Dużo teraz przechodzisz, ale na pewno dasz sobie radę. Wszystko jakoś się ułoży, niektórzy faceci potrzebują trochę więcej czasu żeby?dojrzeć. Oby nie zmądrzał za późno.


No i taki skarb ? dwie córeczki, kurczę można tylko zazdrościć i pomarzyć.

Joker77 _ jestem pełna podziwu dla ciebie . Wiesz ,że jesteś drugim  facetem który zrozumiał kobiety? Oby ci się nie odmieniło .

10

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Posłuchaj, kochana, nie jesteś słaba! Jesteś kobietą, a kobieta nie może być słaba. Może zabrzmi to brutalnie, ale to co masz teraz zafundowałaś sobie sama, na własne życzenie. A co by takiego się stało gdyby odszedł? A moze miała byś lepsze życie? Masz dopiero 25 lat, jesteś atrakcyjna, tak jak sama mówiłaś, to czego ty się boisz? Całe życie przed tobą i jakie ono będzie zależy od Ciebie. Zastanów się, moze warto pokazać facetowi, że niie może Cie tak traktować. Powiedz, dlaczego nie pojechałaś wtedy na te zakupy? Bo był dla Ciebie niemiły? Bo powiedział, ze chce Ci się je....? To trzeba było odpowiedzieć- a TAK chce się!!! I niech się zastanawia przez resztę dnia gdzie jesteś i co robisz, to może następnym razem nie będzie takich teorii głosił.

11

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Niekochana jak czytałam Twój post az mi serce zadrzało... kurcze o jakiej samotnosci Ty sie boisz?? TY juz od dawna jestes sama!!!! Porozmawiaj z nim... jezeli Ci wysmieje- z tego co czytam to jest w stylu Twego męża pokaz mu ze jestes stanowcza spakuj sie i jedz do rodziców, siostry brata gdziekolwiek! nie mów mu gdzie sie wybierasz ... dasz mu do myslenia.... jesli jego podejscie sie nie zmieni to chyba zostaje wyjscie ostateczne- rozwód

12

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Kochanie,
Przeczytaj uważnie co napisał Joker77, duzo mądrości.
Uwierz w siebie, nie daj sobie wmawiać, że jesteś słaba.
Masz dwójke dzieci, pracujesz, prowadzisz dom, radzisz sobie ze wszystkimi przeciwnościami!!
Ja wiem ze to tak łatwo powiedzieć, "weź odejdź od niego, on nie jest Ciebie wart"
Ale choć pomysł o tym ile jesteś warta. Urodziłaś mu dwójkę dzieci- to najlepsze co może spotkać dwójkę ludzi-a on ?? On nie docenia tego co ma. Ma cudowna Kobietą, Córeczki. Pozwól mu poczuć , że Was stracił. Może teraz w wakacje, to najlepszy czas (jesteś nauczycielką, masz wakacje) żeby wynieść się, na przykład do rodziców.Mam nadzieje, że masz taka możliwość.

Nic się nie zmieni, jeśli twój mąż nie poczuję, że może was stracić. Z tego co napisałaś wnioskuje, że mąż traktuje Cie jak własność. Nie pozwól na to. Przeprowadź się na jakis czas-zobaczysz czy zrozumie. Ja zakładam się, że on sobie sam nie poradzi-jest słabszy niż Ci się wydaje. A Tobie będzie łatwiej, bez balastu!! jesteś młodziutka. Na pewno znajdziesz kogoś wartego Ciebie. Może nie za rok, może nie za dwa, ale na pewno znajdziesz!! Zobaczysz że los wynagrodzi Ci te co teraz przechodzisz, ale musisz o to zawalczyć.

Ola

13

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

miło poczytać, że i mężczyzna rozumie takie zachowanie. Mój Pan wczoraj przemówił do mnie ludzkim głosem. Byłam taka zadowolona, że chciałam mu wszystko opowiedzieć, co czułam przez ten cały tydzień, jak było mi przykro i zle, przecież wie, że nie mam znajomych i siedziałam całymi godzinami w domu. Szybko mnie zgasił "przestań, chyba przyzwyczaiłaś się do samotności przez ten tydzień? no to teraz może sie pokochamy?" Słuchajcie, mam wrażenie, że ten człowiek cofa sie w rozwoju a ja tak bardzo go kocham. Ale wyczułam wczoraj, że strasznie boi się zdrady. Gdy wrócił z pracy przed 17, sam zabrał mnie na zakupy żebym przypadkiem sama nie postanowiła się wybrać. No i oczywiście wyrzuty, po co tak sie wystroiłam, pewnie kogoś mam itd. Odejść, ale dokąd?Zostać i dać szansę? Czekać, co przyniesie los?

14

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
niekochana25p napisał/a:

Słuchajcie, mam wrażenie, że ten człowiek cofa sie w rozwoju a ja tak bardzo go kocham. Ale wyczułam wczoraj, że strasznie boi się zdrady.

owszem on już wcześniej cofnął się w rozwoju, nie ma dla ciebie żadnego szacunku, drań jeden...
powinien cieszyć się, że ma tak kochającą i piękną żonę. Jednak wydaje mnie się, że wartość czegoś bądź kogoś poznajemy wtedy gdy to stracimy... Powinnaś dać mu jasno do zrozumienia, że jesteś silna, niezależna i przede wszystkim pewna siebie... on tej pewności siebie w tobie nie widzi dlatego wie, że jesteś słaba i zrobisz wszystko co ci każe... Nie pozwalaj na to...

Boi się zdrady... może nawet dobrze zauważyłaś. Zależy mu abyś nie miała z nikim kontaktu, nigdzie nie wychodziła sama... Takie zachowanie jest chore, tak jakby on ci nie ufał. Może spróbuj porozmawiać z nim o waszym uczuciu, ale w spokoju...
Piszesz, że miał do ciebie pretensje, bo się wystroiłaś powinnaś wtedy odpowiedzieć: "Stroję się dla Ciebie... Nie podobam Ci się?" Ciekawe co by powiedział?
Trzymaj się Cieplutko ;***

15

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
niekochana25p napisał/a:

miło poczytać, że i mężczyzna rozumie takie zachowanie. Mój Pan wczoraj przemówił do mnie ludzkim głosem. Byłam taka zadowolona, że chciałam mu wszystko opowiedzieć, co czułam przez ten cały tydzień, jak było mi przykro i zle, przecież wie, że nie mam znajomych i siedziałam całymi godzinami w domu. Szybko mnie zgasił "przestań, chyba przyzwyczaiłaś się do samotności przez ten tydzień? no to teraz może sie pokochamy?" Słuchajcie, mam wrażenie, że ten człowiek cofa sie w rozwoju a ja tak bardzo go kocham. Ale wyczułam wczoraj, że strasznie boi się zdrady. Gdy wrócił z pracy przed 17, sam zabrał mnie na zakupy żebym przypadkiem sama nie postanowiła się wybrać. No i oczywiście wyrzuty, po co tak sie wystroiłam, pewnie kogoś mam itd. Odejść, ale dokąd?Zostać i dać szansę? Czekać, co przyniesie los?

Zrobisz co będziesz chciała ,wiedz tylko że chorobliwa zazdrość którą wykazuje twój mąż prowadzi z czasem do rękoczynów . Teraz tylko zabrania ,nie zgadza się , nie pozwala ,ale nie wiadomo co będzie po paru latach .  On powinien dbać o to żebyś wyglądała pięknie ,chwalić się tobą ,a on próbuje cie ukrywać przed światem . Wiesz ,że chorobliwa zazdrość to wada psychiki ? On pewno nie jest cofnięty w rozwoju ,ma po prostu problemy natury psychicznej . Pewno coś kiedyś przeżył i to wpłynęło na niego negatywnie.
Nie wiem co zrobiłaś jak zapytał czy się pokochacie , po tym jak kazał ci się przyzwyczajać do samotności , wiem tylko że ja szybko bym męża  nawet nie pocałowała.

16

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Jestem gówniarą, doświadczenia nie mam, no ale się wypowiem.
Przepraszam, że to powiem, ale z tego związku, moim zdaniem, to już nic dobrego raczej nie wyniknie. Ja nie potraktowałabym najgorszego wroga tak, jak twój mąż ciebie. Nie rozumiem dlaczego mu na to pozwalasz, dlaczego nie pojechałaś w końcu na te zakupy, dlaczego się nie postawisz? Nie chcesz zniszczyć związku (który i tak już widać, że się posypał) czy może po prostu boisz się męża? Bo przyznam, że jego zachowanie wskazuje  na to, że jest o krok od uderzenia ciebie. Jeśli kieruje tobą strach, to uciekaj z tego związku jak najszybciej! Spójrz, on już nieraz udowodnił, że sprawia mu przyjemność, kiedy jest ci źle, a to jest chore. Naprawdę poważnie się zastanów czy chcesz, żeby twoje córki wyrastały w takiej atmosferze.
I nie rozmawiaj z mężem tylko mu powiedz raz a dobrze o co ci chodzi. Niech siedzi na d****e i słucha co ci leży na wątrobie. Nie chce albo mało go to obchodzi? No to wiadomo, że trzeba od niego uciekać. Jesteś młoda i wiele jeszcze przed tobą, nie marnuj życia! Jeśli do niego już naprawdę nic nie dociera to zbieraj dowody, a później wręcz mu pozew o rozwód. Czasem zdrowiej jest się rozejść niz tkwić na siłę w związku.

17

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
niekochana25p napisał/a:

Spróbuję, boję się ryzykować, mam do stracenia związek. A jak odejdzie? Bardzo się boję być sama ale z drugiej strony jest gdzieś we mnie cząstka, która pragnie innego życia... Może ślepo zaufać przeznaczeniu?

Ale czy to jest związek wart Twojego poświęcenia?! Nie będziesz sama, bo masz córeczki, sam to zostanie on - nikt nie zastąpi najbliższej rodziny!!!
Twoje córki widzą jak ojciec traktuje ich matkę, nie pozwól żeby myślały, że właśnie tak wygląda rodzina! A gdyby kiedyś jakiś facet traktowałby tak paskudnie Twoją córeczkę? Myślę, że urwałabyś mu j... własnymi rękami.
Najważniejsze, że pracujesz, poradzisz sobie!!!
I jeszcze jedno, Ty zarabiasz, Ty wydajesz i to na co masz ochotę ( w ramach rozsądku, bo potrafimy zaszaleć:))), nie pozwól żeby on kontrolował co kupujesz, ale zawsze się pochwal czymś nowym.
Jesteś młodą dziewczyną, Twoje życie się rozkręca, zrób wszystko żebyś była szczęśliwa. Trzymam kciuki

18

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Czy Twoj maz zawsze sie tak zachowywal w stosunku do Ciebie?jakim jest czlowiekiem dla innych,obcych, jaki jest dla dzieci?czy moze cos sie wydarzylo i od tego mometu taki jest czy to tak stopniowo?co robi na codzien?jak bys go opisala?czy jest pewny siebie?czy tylko wtedy jest pewny hgdy czuje sie silniejszy?czy w pracy pelni jakas kierownicza funkcje?jakie sa jego aspiracje?czy lubi w ogole rzadzic?i jaki jest jego ojciec? wiem, ze to duzo pytan. pewnie wydaja sie zupelnie oderwane od tematu ale tak nie jest. Nalezaloby sie przyjrzec sprawie glebiej, wnikliwiej, bo jst co ratowac. A to nie takie proste powiedziec od dzisiaj nie dam sie tak traktowac. Bo po prostu brakuje sil. ten ktos wykancza psychicznie. z kolei odejsc to tez nie jest rozwiazanie, bo sama mowisz, ze go kochasz.

19

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

nie wiem czy to odwaga czy bezsilność... ja bym uciakła... wampir  emocjonalny... aż mnie ciary przeszły.

20

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

każdemu łatwo powiedzieć " uciekaj od niego" ...postawmy się  w sytuacji niekochanej... Tak, to prawda nie potrafimy tego zrobić, wyobrazić sobie jak w rzeczywistości czuje się ta kobieta.
Uciekając pokażesz swoją bezsilność, kochasz go? więc próbuj walczyć o niego...nie chowaj głowy w piasek..
Niekochana odpowiedź na pytania Pani ekspert. Jeżeli ukażesz obraz swojego męża, łatwiej będzie określić  w czym tkwi źródło jego stosunku wobec ciebie a także dobrać odpowiednie rady...
Pozdrawiam Ciepło ;**

21

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

tak mi przykro się zrobiło jak to czytałam. sama mimo młodego wieku, miałam chłopaka, który zachowywał się podobnie. przykro mi, że nie masz kogoś kto by Cię zmobilizował psychicznie, do postawienia się mu. mnie pomogła mama. może poproś rodziców, teściów, przyjaciół, żeby przyjechali do Was i zobaczysz czy tak samo się będzie zachowywał. a co do odejścia to może idź do psychologa, osoba postronna, spojrzy na to zboku i pokaże Ci jak sobie radzić ze złością męża. a jak już będziesz na tyle silna, to spróbuj go zaszantażować, że jak się będzie tak zachowywać to zabierzesz mu dzieci, na niektórych mężczyzn to działa, jednak nie na wszystkich.
Trzymam za Ciebie kciuki i cieplutko pozdrawiam!

22

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

sięgając do początków naszej znajomości...zawsze był o mnie zazdrosny, czas spędzaliśmy zawsze razem ale był troskliwy i kochany. Wiedziałam, że lubił się ze mną pokazywać. Kontrolował się, nie było żadnych kłotni ani wybuchów. Nie mieliśmy dzieci, żadnych obowiązków, pewnie wiedział, że w każdej chwili mogę odejść. Wszystko zmieniło się po ślubie...Jaki jest dla innych, hm jest raczej towarzyski i lubiany ale potrafi być niemiły  i uszczypliwy. Jego kumple to nasi młodsi sąsiedzi, myśli, że czują przed nim respekt bo on ćwiczy na siłowni (to jego pasja) i pewnie się go boją bo on taki silny. Z dziećmi nie ma dobrego kontaktu chociaż one bardzo go kochają. Rozmawia kilka minut dziennie, gdy one cos chcą zawsze jest zajęty, patrzy w komputer, nie skupia się na ich problemach, nie bawi się z nimiWspólne spacery albo wyjazdy-owszemale i tak nie poświęca im czasu. Ma dobrze płatną pracę (fizyczną), nie ma żadnego kierowniczego stanowiska ale takie mu się marzy. Lubi rządzić i jest dumny gdy inni sie go boją. Rzadko mnie chwali np. za wygląd, sam gdy wraca z siłowni, przegląda się w lustrze no i ja muszę go na siłe wychwalać, jaki to on nie wspaniały. Romantyzmu zero. Mimo, że nie raz mówiłam o kwiatach, sama upominam sie o prezenty, nie pamieta nawet o rocznicy czy ważnych dla nas świętach. Jeżeli ja jestem posłuszna, nie marudzę, że coś mi się nie podoba- jest ok, potrafi być kochany, przytula mnie kilka razy dziennie, pisze miłe smsy, oglądamy wspólnie film. W domu nie pomaga nic, mimo, że ja także pracuję (oprócz wakacji). Nigdy sam nie zrobił choćby kolacji, no chyba że ja się zbuntowałam ale wtedy to był powód do obrażania. Wie, że ja potrzebuję czułości i podczas gdy nie odzywa sie do mnie, jest tak chłodny i oziębły bo wie jaki mi sprawia ból. Ja nie umiem się długo gniewać, bo po prostu potrzebuję bliskości. Jego ojciec na pewno nie ma szacunku do żony, jest nawet gorszy niż mój mąż bo wybuchowy i strasznie nerwowy. Mąż był przez ojca odtrącony gdy pojawił się młodszy brat. Odczuł on to dotkliwie, nie raz to wspomina. Mimi to ma niesamowity do niego szacunek, matka może dla niego nieistnieć Takie to wszystko zawiłe, kocham go bardzo..Wczoraj oglądałam zdjęcia z czasów studiów, byłam taka radosna, świat należał do mnie. Kompleksy? nigdy by mi to nie przyszło do głowy. A teraz? Ciągle jakieś diety bo może jestem dla niego za gruba. moje piersi też nie są tak duże jakby sobie życzył. Ja się przez niego wykończę!

23 Ostatnio edytowany przez joker77 (2009-08-07 21:12:25)

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy. Głowa chyba nigdy nie pracowała mu prawidłowo. Dziewczyny proszę napiszcie niekochanej coś mądrego. Sam okazałem się skurw?.em, ale czytając tę historię krew mnie zalewa. Chyba naprawdę muszę się ogarnąć. Zamartwiam się swoimi wg mnie dużymi problemami a ludzie tak cierpią.

24

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Masz gdzie odejść? Jest taka możliwość?

25

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

możliwości ja widzę trzy:
1. zaciągnąć tego pana do psychologa o nieziemskiej cierpliwości, który sięgnie do korzeni a jednocześnie wyjaśni problem temu panu dość łopatologicznie
2. odejść i cieszyć się życiem choćby tylko z córkami
3. zmarnować sobie życie przy takim bóbkowatym charakterze.

Jak ktoś ma lepsze propozycje to piszcie babeczki, moja finezja tylko na tyle mi wystarczyła.

26

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

po twoim ostatnim poście niekochana zatkało mnie... nie wiem co powiedzieć
yhh ten facet to skończony drań;(

27

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Niekochana jak czytam Twoją historię widzę wiele podobieństw do mojej "dziwnej przygody" już teraz mogę pisać- z moim byłym mężem.
Ja też nie miałam nigdy większych kompleksów, znałam swoją wartość-teraz przez niego, mimo, że też jestem nauczycielką -jestem wrakiem psychicznym człowieka. On znęcał się nade mną do dzis psychicznie jak nad Tobą mąż (nie bedę pisała szczegółów, bo o tym pisze w swoich postach).Od 1,5 miesiąca nie mieszkam z mężem-ale wciąż przy okazji lub telefonicznie słyszę jaka jestem żona-niekochajaca, nie staram się o niego, a on starał się o mnie przez 7 lat, nieczuła, itp. Jeden wielki egoista i z niego i z Twojego męża. Nie ukrywam, że cierpię bardzo, bo tęsknie za nim, mimo, że wszyscy dookoła radzą mi żebym dała sobie z nim spokój.
Bardzo przypominasz mi Niechciana mnie samą- dziewczyny tutaj mają świętą rację-posłuchaj ich, nawet Joker-jako mężczyzna (podziwiam) bardzo dobrze "mówi". Zastanów się nad swoim życiem, bo ja czuję się obecnie strasznie, bez męża, który lekceważył mnie i robił sobie ze mną co chce. Ale dziś dowiedziałam się, że zachowanie męża (Twojego może także) należy leczyć, jesli człowiek od samego początku małżeństwa był inny a teraz jest samolubem i egoistą i daje wycisk psychiczny- to to nie jest normalne.
Trzymam kciuki za Ciebie. Pomyśl nad sobą. Poczytaj moja historię i nie daj się doprowadzić do takiego stanu w jakim ja jestem.

28

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Witaj ,

Twoj opis jego relacji z ojcem, a jednoczesnie jego uwielbienie dla niego nie wroza niczego dobrego ....Podobnie jak jego zaborcze zachowania i reszta tla sytuacji jakie przedstawilas. Zachowaj spokoj. Wydaje mi sie ze powinnas powoli planowac uniezaleznienie sie od tego czlowieka - zarowno finansowym jak psychicznym.Zabezbiecz srodki finansowe, poszukaj adwokata, poradz sie  i zaplanuj rozwod na Twoich zasadach i o czasie jaki Ty wybierzesz. A potem znajdz kogos na Twoim poziomie intelektualnym, emocjonalnym i z normalnym ego bo ten facet ewidentnie nie spelnia oczekiwan. Zreszta sadzac z tego co piszesz nie sadze by spelnial czyjekolwiek oczekiwania.

Pozdrawiam

29

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Jak tak sobie czytam opis Twojego męża, to mam wrażenie jak bym czytała o swoim. Z kilkoma różnicami, ja staż małżeński mam 7 letni, jedno dziecko i mój mąż rządzi sporą ilością ludzi, ale wcale mu to nie przeszkadza ustawiać mnie w domu. Najbardziej przykre jest w tym to, że Ci nasi faceci przed ślubem byli inni, że nie dali nic po sobie poznać. To jest zupełnie nie uczciwe, że tak się zmienili po ślubie. Ja czasem mam wrażenie, że jestem sprzętem domowym do obsługi domu. Choć ostatnio (jakiś rok temu jak otworzyłam swoją firmę) trochę się przełamałam i zaczęłam się stawiać i najpierw po cichu robić niektóre rzeczy po swojemu. I nic strasznego się nie stało. A jak zauważył coś to się obrażał i nie odżywał, ale ja starałam się być twarda i nic po sobie nie dać poznać. I to go zmyliło i zaczął prowokować słownie - to mu zaczęłam mówić, że nie ma racji, albo że nie życzę żeby tak do mnie mówił, bo nie zasłużyłam, albo że i tak jestem dla niego najlepszą żoną na świecie i potem wychodziłam i zostawiałam go z przemyśleniami. Przestałam płakać, bo tak jak Ty mam wrażenie, że go to bawi. Staram się uśmiechać. Jest to trudne, ale chociaż poprawia mi to trochę samopoczucie, choć niestety nie zabija uczucia samotności i bólu. Tak na koniec i na pocieszenia mogę napisać, że mój mąż czasem zaczyna liczyć się z moim zdaniem. Cały czas go kocham i mam przed oczami jakim był fantastyczny facetem przed ślubem i mam nadzieję, że kiedyś jeszcze będzie tak fajnie jak kiedyś.
Głowa do góry -  teraz masz nas i bedzie dobrze!!!

30

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
joker77 napisał/a:

Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy. Głowa chyba nigdy nie pracowała mu prawidłowo. Dziewczyny proszę napiszcie niekochanej coś mądrego. Sam okazałem się skurw?.em, ale czytając tę historię krew mnie zalewa. Chyba naprawdę muszę się ogarnąć. Zamartwiam się swoimi wg mnie dużymi problemami a ludzie tak cierpią.

Niestety ,nikomu na siłę nie da się pomóc ,każdy idzie swoja drogą . To nie zależny od nas czy nas posłucha czy nie , jak będzie chciała cierpieć to zostanie z mężem .  Większość kobiet tak właśnie robi , cierpią bo twierdzą że tak ma być .

31

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
PinaColada2706 napisał/a:

każdemu łatwo powiedzieć " uciekaj od niego" ...postawmy się  w sytuacji niekochanej... Tak, to prawda nie potrafimy tego zrobić, wyobrazić sobie jak w rzeczywistości czuje się ta kobieta.
Uciekając pokażesz swoją bezsilność, kochasz go? więc próbuj walczyć o niego...nie chowaj głowy w piasek..
Niekochana odpowiedź na pytania Pani ekspert. Jeżeli ukażesz obraz swojego męża, łatwiej będzie określić  w czym tkwi źródło jego stosunku wobec ciebie a także dobrać odpowiednie rady...
Pozdrawiam Ciepło ;**

Witam! Ja potrafię postawic się w sytuacji niekochanej i wiem jak się czuje! Przerabiałam to przez ostatnie lata swojego długoletniego związku. Z doswiadczenia wiem, ze rozmowa juz w tym momencie nie zda zadnego rezultatu! Należy podjąc radykalne kroki. "Uciekając" wcale nie pokaże, ze jest bezsilna! Tylko kobieta zdecydowana i zdesperowana jest w stanie zamknąc za sobą drzwi. W tym momencie facet albo przejrzy na oczy i podejmie kroki w stronę pozytywnych zmian, bądź pozostanie bierny, co bedzie swiadczyc o tym, ze dobrze zrobiła odchodząc! Uwierzcie ja odchodząc kochałam swojego eks nad życie, do dnia dzisiejszego jeszce bardzo cierpie, jednak nie zmieniłabym swojej decyzji!! Nie mozna tkwic w związku, który nas rujnuje a nie buduje! Czy warto poswięcac się, w zamian otrzymując - samotnośc i brak zrozumienia?

32

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Strasznie się cieszę, że jest weekend a my w miarę normalnie ze sobą rozmawiamy. Oczywiście nie ma żadnych wielkich uniesień ale przynajmniej nie dochodzi do kłótni. I znowu wyszło tak jak on chce, nadal jestem posłuszna, gotuję sprzatam i nie wychodzę z domu. Bo do kogo? Jedynie do pobliskiego sklepu na zakupy. Wczoraj wieczorem oglądaliśmy wspólnie film, widziałam, że mąż ma dobry humor, trzymał mnie za rękę. Skorzystałam z okazji i zapytałam, czy mogłabym wyjechać w weekend nad morze ( on ze mną nie chce, przecież ja to takie nudne towarzystwo) no i oczywiście się nie zgodził, bo przecież tam tylu facetów...i na pewno każdy by mnie podrywał a ja każdemu bym uległa. Powiedział "nie będziesz miała po co tu wracać".Dodam, że wakacje mam od 20 czerwca i nigdzie nie byliśmy bo on w tyg. pracuje no a w weekendy to trzeba przecież popić. Chciałabym odejść ale bardzo go kocham i teraz gdy ze mną normalnie rozmawia, to ciężar spadł mi z serca. Tak bardzo go kocham, boję się że sama nie poradzę sobie, nie mam przyjaciół. Na rodzinę też nie mogę liczyć. On kontroluje wszystkie moje wydatki, mamy wspólne konto ale nic przed nim nie ukryje i oszczędnści też wspólne. Przyznam szczerze że spodobała mi się wypowiedz aby powoli się uniezależnić, to nie było by tak nagłe jak odejście i byłoby pewnie potem łatwiej podejmować decyzje. Ja bardzo przywiązuję się do ludzi, trudno mi uwierzyć, że jest na świecie ktoś, kto mógłby go zastąpić, kto dałby mi prawdziwe szczęście o jakim marzę......

33

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Tak bardzo go kocham...nikt go nie zastapi...niech mnie przytuli...

Są kobiety, które lubia być tak traktowane: Chcą być zdominowane, lekceważone, odtrącane, kontrolowane, posądzane o najgorsze...chcą, by mąż za nie decydował we wszystkim...

I za to właśnie kochają swych mężów!!

34

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Po 30 to trudno znależ kolejną miłość

35

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

niekochana25p , jestes mloda , dasz sobie rade. Nie pozwalaj traktowac sie jak smiec. Czy Ciebie naprawde uszczesliwia bycie z osiłkiem ktorego jedyna forma wyrazania uczuc i przywiazania jest to od czasu do czasu nie torturuje Cie psychicznie oraz trzyma zamknieta w klatce?
Jak mozesz tego faceta kochac? Za co? Za te ochlapy szczescia jakie Ci laskawie rzuca?

Dlaczego nie mozesz liczyc na rodzine? Musi byc ktos do kogo mozesz w razie czego zwrocic sie o pomoc. W kazdym razie , postaraj sie powoli i systematycznie zmierzac w strone niezaleznosci. Nie liczylbym na cudowna odmiane w zachowaniu twojego faceta, ktory szczerze mowiac nie wiem jakim cuden stal sie Twoim mezem..


Pozdrawiam

36

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

ardzo chciałabym mieć więcej swobody i wolności, po prostu boję sie jego reakcji, dla n iego żona musi być w domu i wiernie czekąć. Przed ślubem było cudownie, potrafił płakać ze szczęścia, że ma mnie. Dokąd ja pójdę? mamy wspólne mieszkanie, gdy ja odejdę to tylko na stancję i z dziećmi. Nie wiem czy dam radę finansowo. W mojej rodzinie panuje przekonanie, że z każdego kryzysu można wyjść a nie rozwody i rozstania. To kobieta powinna sie poświęcać i ratować związek a facet jak to facet, należy mu się wszystko. ..Powoli zacznę wprowadzać zmiany i zobaczymy jak to będzie. Jak on posunie się za daleko, to wtedy nie będę miała wyjścia i ucieknę....

37

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
koma5 napisał/a:

Tak bardzo go kocham...nikt go nie zastapi...niech mnie przytuli...

Są kobiety, które lubia być tak traktowane: Chcą być zdominowane, lekceważone, odtrącane, kontrolowane, posądzane o najgorsze...chcą, by mąż za nie decydował we wszystkim...

I za to właśnie kochają swych mężów!!

Masz rację.Takie słowa "tak bardzo go kocham" są normalnie żenujące w takim przypadku.To trąci masohizmem...Psychol Cię upokarza a ty tak bardzo go kochasz.To nie normalne.

38

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Niekochana25p , dobrze , powalcz o zmiany , ale postaraj sie tak czy inaczej o plan awaryjny, pamietaj ze cale zycie przed Toba, nie pozwol by jeden zwiazek przekreslil Twoja przyszlosc.

Trzymaj sie dzielnie.Musisz , dla samej siebie.

39

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Ty uciekaj juz teraz i nie czekaj az on 'posunie sie za daleko', chcesz wyladowac w szpitalu czy na cmentarzu? to bedzie za daleko?

A do rodzicow nie daloby rady uciec?

40

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Niekochana masz rację, nie uciekaj od razu ale spróbuj SIĘ zmienić uwolnić się z pod jego presji uświadom przede wszystkim SOBIE że jesteś wartościowym człowiekiem i masz swoje zdanie. Wiem że da się to zrobić bo byłam w sytuacji trochę podobnej do twojej . Dopóki ja dawałam sobą manipulować robił to, ale teraz już wie że nie może ,że sobie na to nie pozwolę czasem jeszcze wścieka się gdy coś jest nie po jego myśli ale ja generalnie mam to gdzieś...Nie jest już w stanie zepsuć mi humoru swoimi kąśliwymi uwagami ,a gdy się bardzo irytuje mówię mu że zachowuje się jak kretyn i jest mi go żal co irytuje go jeszcze bardziej tylko że ja się tym nie przejmuję , zajmuję się swoimi sprawami.

41

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Niekochana napisz co się dzieje. Może nie piszesz bo wszystko się powoli układa:)

42

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Tak jak większość Ci radzi- zostaw Go póki jesteś młoda!!!!Nie trać młodości!!!!Nie warto!!!!

43

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

witam po niedługiej przerwie. nie pisałam bo niewiele się zmieniło. tzn., na razie nie ma dzikich awantur, chłodu i lodu ale ja nadal jestem posłuszna. Chciała zrobić coś dla siebie, czego nie robiłam od dawna, zaszaleć...bez niego. Ale nie potrafię, boję się. Tu juz nawet nie chodzi o miłość bo dzięki Wam zaczęłam głębiej przyglądać się Jemu i widzę, że wcale nie jest taki cudowny idealny a jego zachowanie jest anormalne i wstyd mi za siebie, że zawsze usprawiedliwiam jego czyny. Problem tkwi we mnie, boję się samotności, takiej totalnej. Uzależniłam się od niego. Dużo nad tym myślę i postanowiłam wybrać się do psychologa. Chcę odzyskać swoją wartość,chcę znów czuć się piękna i cieszyć się zyciem. Gdy on zauważy tę zmianę może się zmieni a może nie będę go już potrzebować...Dzięki Wam zaczęłam wierzyć, że wiele jeszcze może mnie spotkać (dobrego) ale muszę przede wszystkim wziąć się za siebie.Może się uda....

44

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Mam nadzieję,że po wizycie u psychologa odmienisz swoje życie.Zyczę Ci tego z całego serca!!!Jesteś młodziutka i wykształcona!!!Ja osobiście najwięcej żałuje ,że zaraz po ślubie nie rozwiodłam się-byłam w nieudanym związku 13 lat -  o te 13 lat za długo!!!Przyznaje się jestem samotna i czasami to doskwiera ale mam wspaniałego syna i wierze głeboko,że jeszcze się los do mnie uśmiechnie i znajdę tą drugą połówkę!.Jestem starsza 2 razy od Ciebie i mam jeszcze marzenia!Trzymam kciuki za ciebie!!

45

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Trzymam za Ciebie kciuki. Myślę, że nie tylko ja:)

46

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Wszyscy trzymamy kciuki!
Walcz o siebie, a totalnej samotności nie zaznasz - masz dwie wspaniałe córki. Teraz są małe i pewnie za wiele nie rozumieją, ale później mieć takie dwie przyjaciółki to skarb!

47

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

3maj się wink

48

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Najważniejsze, żebyś była dzielna i nie dała się dalej dominować. Powodzenia!!!

49

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

przepraszam, to znowu ja. Znowu sama i niechciana... piszę, po prostu...Obejrzałam "Zmierzch" po raz dziesiąty, córeczki się bawią w swoim pokoju, słucham wciąż piosenki "Bellas lullaby" (właśnie z tego filmu). Taka romantyczka, wrażliwa a taka samotna...nie do pomyślenia. Jeszcze raz przepraszam, że zaśmiecam Wasze forum

50

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Mnie się wydaje, że nie zaśmiecasz, bo w końcu to forum powstało i dlatego, żebyśmy się tu mogły po wyżalać i podzielić swoimi uczuciami, emocjami oraz przeżyciami.

51

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

pamietaj,mozesz wszystko!!!

moja Mama odeszla od mojego ojca jak miala 23 lata a ja mialam 4,poradzila sobie,dzieki Niej mialam najwspanialsze dziecinstwo na swiecie:))nie wiem jakby to bylo gdyby Mama zostala a ja bym widziala jak tlucze Ja by pokazac jaki on jest wielki ;/;/

jestes mloda kobieta,moze masz wparcie u rodzicow?! niech Ci pomoga...i wcale nie jestes slaba i musisz mu to pokazac!!!jestes Bohaterka dla swoich dzieci i niech Cie to trzyma Cie przy silach.

52

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

uważam że brak tu jednej uwagi... wątek nieco nieaktualny, ale może komuś da to do myślenia: mianowicie przemoc ekonomiczna, psychiczna czy fizyczna wobec kogokolwiek jest przestępstwem. w przypadku małżeństwa mówimy o znęcaniu się. autorce wątku- psychoterapię i to długotrwałą, jesteś już i tak na dobrym etapie, bo potrafisz porównać co teraz i kiedyś. mężowi psychoterapię, plus wspólną terapię tzw. rodzinną. nie jest ważne jakie to on ma problemy, ważne są w tej chwili twoje problemy- i da się je rozwiązać, wiem to z doświadczenia. są też pary które wychodzą z tego obronną ręką- inne się rozchodzą. taki stan rzeczy nie powinien trwac dłużej ponieważ sama się godzisz na to by cię krzywdzić. taka toksyczna miłość tylko wyniszcza. Miłość z definicji jest oparciem, empatią i związkiem. a mnie to przypomina syndrom sztokcholmski...

53

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Cześć! Nazywam się Monika. Mam 18 lat i pewnie zastanawiacie się co ja tu wogóle robię. Jestem sama od zawsze. Nigdy nie miałam chłopaka choć zawsze chciałam. Dzisiaj jednak zdarzyło się w moim życiu coś strasznego. Została odtrącona przez koleżanki z klasy. Nie mam przyjaciółki więc w klasie przynajmniej mogłam z kimś pogadać, wyżalić się a teraz nie mam już kompletnie nikogo. Moja mama zaczyna się już martwić, ponieważ wszystkie moje dotyczszasowe przyjaźnie kończyły się ty, że je zrywałam albo, że znajdowałam w nich tylko te złe strony. Od roku nie rozmawiam z moją najlepszą przyjaciółką Basią ale ona nie chce ze mną rozmawiać. Bardzo mi jej brakuje. Kiedy przyszłam dzisiaj do domu ze łzami w oczach miałam ochotę zadzwonić do niej. Niestety nie zrobiłam tego. Nie mam siły żyć, bawić się, a w sobotę mam studniówkę. Błagam niech mi ktoś pomoże.

54

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

No Moniko, rzecz to niesłychana się stała. Pomóc to musisz sobie sama, bo raczej nikomu nie powinno zależeć na Tobie bardziej, niż Tobie samej. Skoro Ci Basi brakuje to może weź się z nią spotkaj (jeśli nie chce to nie wiem, co z niej za przyjaciółka).
A na brak sił to pomaga uprawianie sportu i myślę, że tu może tkwić przyczyna smile
Pozdrawiam

55

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?
niekochana25p napisał/a:

ardzo chciałabym mieć więcej swobody i wolności, po prostu boję sie jego reakcji, dla n iego żona musi być w domu i wiernie czekąć. ...

niekochana..!!!,niepowinno..niemoze byc czegos takiego w jakimkolwiek zwiazku.. ''dla niego zona musi byc.. i tak ma byc'!!! zawązek jest jednoscia..całoscia Was.. czyli Wy!!! Ty i  On.A gdzie w tym zwiazku jestes Ty?????juz niewspomne o dzieciac.Jak  wiadomo nam kochasz go a miłosc bywa slepah..Czeka Cie teraz  sporo pracy by to naprawic i nie bedzie łatwo,mozesz nawet cierpiec bardziej niz do tej pory ale sie niepoddawaj bo jak przerwiesz zmiany ktore zaczniesz wprowadzac pokazujac jaka jestes bezsilna to przegrasz!!!a ta przegrana  moze dopiero po latach Cie uswiadomic dogłebnie,a tego bysmy nie chcieli!!!! Kochasz męza jestes  'ślepa na wiele rzeczy"ale napewno nie zmieni sie jedno ..to ze kazda kobieta pragnie by  meżczyzna kochał ją tak jak ..kobiete,żone..powinno.!! Teraz  kiedy zaczełas dostrzegac ze tak nie jest..masz jedyna szanse by spróbowac naprawic...Wasz Zwiazek..masz szanse by  przekonac sie czy Twoj mezczyza kocha(i wszystko  co wtym słowie zawarte)..Cie jak kobiete szczerze....
"Bo prawdziwa miłosc to miłosc bezwarunkowa,gdy nieoczekujemy..."

56

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Hej, istnieja ludzie, ktorzy musza z innych wypijac krew, by sami mogli funkcjonowac, jak pijawki. 

To jest takie ponizanie, gnojenie, brak szacunku, manipulowanie innymi, upodlanie czlowieka.

Czytajac twoje wpisy moge powiedziec, ze twoj maz ma wiele cech psychopatycznych, leczenie psychopatow jest bardzo trudne (terapia) i  niewiele owocne.
Sadze tez, na podstawie twoich wypowiedzi, ze ty od niego nie odejdziesz, choc POWINNAS JAK NAJPREDZEJ, POKI MASZ JESZCZE SILE PSYCHICZNA, z czasem, w tym zwiazku, bedziesz jej miala coraz mniej. Do tego stopnia, ze gdy bedziesz chciala odejsc to juz nie odejdziesz.

Ja wiem o czym mowie, ja sama bylam do tego stopnia zniszczona przez podobnego mezczyne, ze bylam jak mrowka, ktora on mogl w kazdej chwili rozmiazdzyc butem.
Moja kolezanka pomogla mi, kiedy ja sama juz nie mialam sil: zwijaj manatki i jedziemy do mnie. Spalam u niej na lozku polowym pol roku, w tym czasie chodzilam do psychologa 2 razy w tygodniu (odratowala mnie psychicznie, moje pczucie wartosci i godnosci siebie...), dostalam tez w koncu mieszkanie, poznalam dobrego i szanujaceo mnie i nasze dziecko, czlowieka.
To nie jest wielka milosc, jak z tym pierwszym, ale spokojna wspolnota, wzajemne wspieranie siebie.
I to wlasnie przy nim dopiero moglam rozkwitnac jako kobieta i czlowiek w ogole...

Czyli szczescie jest mozliwe...
TAKZE DLA CIEBIE...ale ty musisz najpierw odejsc...on sie juz nie zmieni

Zyczac tobie wszystkiego dobrego...

aroniafy

57

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Witaj niekochana. Wszystko we mnie się trzęsie, gdy czytam o twojej samotności. Wiem, że córeczki to nie wszystko. Potrzebujesz miłości i uznania. Na pewno nadal jesteś atrakcyjną kobietą i nie jesteś od niego zależna finansowo. A może są jeszcze w nim te lepsze cechy, uczucia, do których możesz się odwołać? Może jakaś niegroźna manipulacja, tak, żeby się nie domyślił. Albo odwrotnie, znaleźć jakiś jego słaby punkt. Chociaż to ostateczność, bo jesteś wrażliwą osobą. Ja też mam problemy z mężem. Starałam się być miła i delikatna, ale on tak jakby tego nie zauważał i nadal swoje robił. Ale gdy coś mu wypominałam, dokuczyłam, to później czułam się jeszcze gorzej, bo burzył się mój obraz samej siebie. Też mamy dwójkę dzieci, córka jeszcze nie ma roku. Mąż ma nade mną przewagę, ale są w nim te dobre cechy, do których mogę się odwołać. Kocha dzieci. Jego słowa mnie czasem bolą. Jest taki zdolny, wszystko potrafi i ciągle się tym chwali. Moich zdolności, w które już mniej wierzę, nie zauważa.
Zapisz się na jakiś kurs, kółko zainteresowań i czerp z tego jak najwięcej, także radości i uśmiechu. Nie może ci tego zabronić. Może poznasz nowych ludzi... Trzymaj się ciepło. Niestety niektóre kobiety widzą siebie oczami partnerów. Ty postaraj się zachować na zawsze siebie, jako wartościową, silną osobę. Abyś zobaczyła w jego oczach  to czego szukasz. Nie daj się. Pozdrowienia.

58 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-28 15:13:09)

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Kochana witaj,
1/ pierwsza rzecz to niesamowita niespojnosc nazywasz siebie Niekochaną i piszesz, że bardzo kochasz - czyli godzisz się, że tylko ty dajesz.
2/ mąż zabija twoje uczucie dzien, za dniem moim zdaniem to co czujesz to nie milosc - to strach , strach przed ocenianiem, samotnoscia , odrzuceniem , strach przed zyciem samej z dziecmi, przed problemami, przed nieznanym, itd...
Sama nazwij swoj strach, ty go czujesz najlepiej. Potem postaraj sie z nim oswoic, zobacz co chce ci powiedziec.
3/ nie staniesz sie z dnia na dzien z ofiary, wojownikiem na to nie licz ale mozesz lepiej poznac siebie i to jak pragniesz by wyglądało Twoje życie. A gdy już będziesz wiedziała, zacznij przygotowania. Psycholog i to forum to świetny początek do zmiany.

4/ To nie mąż jest twoim wrogiem, to twoj strach, gdy zrobisz z niego znajomego przyjaciela - ruszysz do przodu.

Ja, przezylam strachy najgorsze na swiecie. Czy czegoś żałuję w moim życiu, tak, że pozwoliłam moją biernością na tak dluga agresje ze strony prawie ex, godząc sie na zło pozwalałam by było tak długo i niszczyło.

Kochana otrząśnij się to jest dobry moment - masz do wygrania swoje życie.
Nie wiem, czy będziesz z mężem czy bez ale jesteś odpowiedzialna za swoje szczęście, a on też pewnie chce abyś była szczęśliwa tylko mu się coś kierunki i sposoby popie...przyły:)

59

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

5 lat..... minęło 5 długich lat. czy coś się zmieniło? Wciąż jestem z tym samym człowiekiem. Nie miałam dość siły i odwagi by odejść. Kilka razy postawiłam na swoim, dzięki Wam, wspaniałym ludziom. Ostatecznej decyzji nigdy nie udało mi się podjąć. Nie raz przełykałam gorzkie łzy myśląc sobie: to koniec, przesadził ,odchodzę. Ale nie odeszłam, nie umiałam i tkwię w tej beznadziejności do dziś. Nie kocham już go tak bardzo jak kiedyś, ale jednak. Do pełni niezależności potrzebuję odwagi, a może rozumu?

60

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

hej:)
przeczytałam tą Twoją historię
smutną bardzo
czasami trzeba mieć odwagę....oswajać myśli....jak je człowiek oswoi nie są takie przerażające...okazuje się, że coś czego się baliśmy, nie jest takie straszne...podobno jak zamykają się drzwi...gdzieś otwiera się okno...dawno, dawno temu to usłyszałam gdzieś smile
nie wiem czy mam rację, ale czy trwanie w związku w którym człowiek jest traktowany jak czyjaś własność, jak i tak jest samotny...ma jakiś sens?
powiem...a raczej napiszę wink...tak....tez były momenty gdy wydawało mi się, że jestem w sytuacji bez wyjścia....kilkaset kilometrów od domu rodzinnego, tak naprawdę sama...bo okazuje się, że człowiek sam musi podjąć taką decyzję....ze znajomymi, osobami które pomogły...ale jednak sama...i udało się.....jestem z dziećmi, samodzielna, szczęśliwsza....
no dobrze.....czasami samotna....

61

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Właśnie, chyba oswoiłam się z tą sytuacją. Chciałabym poznać historie ludzi, którzy byli w podobnej sytuacji  i znaleźli siłę i odwagę aby walczyć o siebie. Ja nie umiem, trwam w bezsilności

62

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Zobaczysz jak bardzo będziesz żałowała za kilka lat swojej 'bezsilnosci' czy juz dosadniej nazywając głupoty. Lęk przed nieznanym, samotnością. Twoim motorem napędowym wciąż jest cierpienie. Chociaż znajac zycie prędzej ktos Cie wyciagnie z tego. Moze jakis romansik...
5 lat to raczej tu słowa nie pomogą, tłumaczenia. Żadna historia Ci nie pomoże i żadna rada. Ty po prostu chcesz by było tak jak jest, bo boisz się, że może być gorzej bez tego co masz. I to jest jedyny problem.

63

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Może romansik... jeśli sama nie umiem zrozumieć beznadziejności, w ktorej się znajduję, ktoś inny otworzy mi  oczy, odbuduje poczucie własnej wartości,

64

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Jeśli nawet, to będzie szczęście chwilowe. Uzależniasz nawet poczucie własnej wartości od drugiego człowieka, więc to jest jedna wielka droga do porażki. Albo jesteś sobą i sie cieszysz z tego kim jesteś, co osiągasz, albo cała Twoja wartość odbija sie w oczach innych ludzi. To drugie nie jest prawdziwe, nigdy. I zmienia sie wraz z humorem drugiej osoby, jej zmianą zdania, oceną. A ludzie oceniają, ludzie sie zmieniają. My jednak musimy znać swoją wartość, która sie nie zmienia pod wpływem innych.

65

Odp: Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

musisz sama wiedzieć czego chcesz...a wtedy znajdziesz siłę na zmiany
nie wiem czy romans tu pomoże...
bo jak czytałam wcześniejsze posty...to jak uzależnienie jest...trwać w czymś co rani, zabiera tak dużo...
pisałam ,że trzeba oswajać myśli...bo jak człowiek zaczyna sobie wizualizować, że ok...na początek....się wyprowadzę, przeprowadzę....itd., zaczyna myśleć o tym co trzeba zrobić, żeby osiągnąć cel...
to jest szansa, że się uda
Powodzenia:)

Posty [ 1 do 65 z 68 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Samotna, niechciana, odtrącona....Gdzie jest sprawiedliwość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024