Witam jestem tu zupelnie nowa. Dzis znalazlam to forum i postanowilam sie zapisac. Jestem mloda mama i zona od 4lat. Na poczatku wszystko bylo ok. Dodam ze nie mieszkamy sami tylko z meza wujem i jego zona, ale do sedna od kad zaczely stac na drodze panie w naszym rejonie w moim malzenstwie zaczelo sie psuc ale oki po jakims czasie bylo ok az urodzil sie synek. Mlody mial 3 tyg jak zachorowal wyladowalismy w szpitalu na prawie miesiac, i niestety tu zostalam sama Przez 3tyg maz sie malo odzywal a jak juz to konczylo sie na klotni. I potem jak wrocilam do domu to juz coraz gorzej maz nawet podniosl na mnie reke i to nie raz a kilka razy sie zamachnal, czesto klocimy sie rowniez z wujem i ciocia a co za tym idzie maz albo zostawia mnie z tym wszystkim sama albo idzie po stronie tamtych, moja psychika juz nie wyrabia tego wszystkiego czasem mam ochote cos zrobic ale jak spojrze na babli to wszysto przemija. Starszy syn juz jest nerwowy bo wuj robil awantury. Myslalam nad rozwodem bo to chyba bylo by jedyne rozwiaznie ale szkoda mi dzieci. ALE Z DRUGIEJ STRONY JA CHCE BYC SZCZESLIWA CHCE ZYC WLASNYM SZCZESCIEM A NIE W STRESIE CZY NP NIE BEDZIE AWANTURY BO COS NIE TAK ZROBILAM POMOZCIE JAK MAM T ROZWIAZAC
DODAM ZE ZADNE ROZMOWY Z MOIM MEZEM NIE POMAGAJA
Skoro jesteś nieszczęśliwa, nie szanowana w małżeństwie, bita a z problemami zostajesz sama to odejdź. Co Twoim dzieciom po domu, w którym wybuchają awantury, dochodzi do rękoczynów, a rodzice są ze sobą na siłę, łączą ich tylko dzieci a dzieli wszystko inne. W takim domu dzieciaki szczęścia nie zaznają, więc nie rozumiem czego tu żałować. A to, że Ty przestaniesz być z ich ojcem nie oznacza, że one nie mają mieć z nim kontaktu.
Dzieci widzą i rozumieją wszystko, co dzieje się naokoło nich. Będą bardziej szczęśliwe mając oboje rodziców spokojnych, zadowolonych z życia, choćby mieli być oni osobno, niż gdy mają obydwoje razem, ale za to nienawidzących się i wiecznie walczących ze sobą.
Niewiem mam okropny metlik w glowie dodam ze ostatnio moj maz niby w nerwach ale powiedzial ze Zaluje ze sie ze mna ozenil ![]()
Niewiem mam okropny metlik w glowie dodam ze ostatnio moj maz niby w nerwach ale powiedzial ze Zaluje ze sie ze mna ozenil
Wierz mi, że to jest w tej chwili Twój najmniejszy problem.
Żyjesz w patologii. Z człowiekiem, który Cię nie szanuje. Szkoda Ci dzieci? To przestań pozwalać na to, by żyły w toksycznym domu i czerpały take wzorce. Zapewniam Cię, że nie będą w przyszłości szczęśliwe mając świadomość, że "dla nich" mamusia się poświęcała i żyła w takim małżeństwie.
Nie martw sie. Glowa do gory i wez zycie w swoje rece. Ja mialam podobna sytuacje z ojcem mojej corki. Uznalam nawet ze jesli pojdziemy na swoje bedzie lepiej. Ale bylo jeszcze gorzej i w momencie gdy pobil mnie powaznie i grozil ze zabije ucieklam od niegoí poszlam na policje. Obecnie jestem z corka sama i jest nam lepiej niz gdy bylismy razem. Nawet corcia odzyla. Nie ma tych wiecznych awantur. Dziecko nie jest szczesliwe gdy rodzice sie kloca.
Nie martw sie. Glowa do gory i wez zycie w swoje rece. Ja mialam podobna sytuacje z ojcem mojej corki. Uznalam nawet ze jesli pojdziemy na swoje bedzie lepiej. Ale bylo jeszcze gorzej i w momencie gdy pobil mnie powaznie i grozil ze zabije ucieklam od niegoí poszlam na policje. Obecnie jestem z corka sama i jest nam lepiej niz gdy bylismy razem. Nawet corcia odzyla. Nie ma tych wiecznych awantur. Dziecko nie jest szczesliwe gdy rodzice sie kloca.
Ojej, to ty masz dziecko z jakimś psycholem, skoro musiałaś uciekać przed nim, żeby cię nie zabił. Jeśli poszłaś na policję, to mam nadzieję, że niebezpieczny dla otoczenia ojciec twojego dziecka został ukarany przez sąd za próbę usiłowania zabójstwa matki swojego dziecka, albo chociaż za pobicie i groźby karalne. Po tym co przeszłaś obowiązkowo potrzebujesz terapii u dobrego specjalisty. Chodzisz do psychologa?
A ten psychol płaci ci chociaż alimenty na dziecko?
niunua, spakuj męża i postaw mu walizki koło tych pań, co stoją na drodze, w waszym rejonie.
Myslalam nad rozwode bo to chyba bylo by jedyne rozwiaznie ale szkoda mi dzieci.
Nie no tym zdaniem to pozamiatałaś...kobieto ale Ty właśnie tkwiąc w tej relacji krzywdzisz dzieci nie widzisz tego??? Sama piszesz że syn jest nerwowy. Chcesz aby dzieci miały spaczoną psychikę? Taki start chcesz im zapewnić na przyszłość? Uciekaj jak najdalej,myśl teraz wyłącznie o sobie i swoich dzieciach bo to wy jesteście najważniejsi. Mężczyznę znajdziesz takiego który obdarzy Cię miłością,opieką i szacunkiem a dzieci są na całe życie.
Dzieki Ze moglam sie wam wyzalic,kolezanka wyslala mi juz swoje papiery zebym wiedziala jak napisac' nawet powiedzialam to mezowi ale on myslu ze ja go strasze teaz jedziemy na badania z malym i ja bede u mamy i chyba tam juz zostane
A co do tych walizek to nic nie moge zrobic bo to my u niego mieszkamy. A co do chlopa to mam przyjaciela ktory mnie rozumie i wg ale to tylko przyjaciel
11 2013-06-17 21:15:16 Ostatnio edytowany przez malexis23 (2013-06-17 21:22:59)
Jest ukarany. Ale to bylo ponad rok temu i ja juz dalam sobie z tym rade. Jestem sama z corka i daje rade. A ty niunua trzymaj sie. Dasz sobie rade tak jak i ja dalam.
Najwazniejsze zebys trzymala sie juz raz podjetej decyzji! Nie rozmyslaj sie bo bedzie dobrze przez chwile a potem jeszcze gorzej niz poprzednio. Wiem co mowie... I pamietaj ýze musisz zyc teraz glownie dla dzieci. Glowa do gory-dasz rade. Trzymam kciuki za ciebie ![]()
Pol nocy przeplakalan i caly poranek nie.mam sily wcZoraj jak mu powiedzialam to myslal ze zartuje ale potem to rozpetalo sie czyste pieklo, stwierdzi, juz nie pierwsZy raz ze jeslu go zostawie to sie zalamie napisze list bo to wszystko bedzie moja wina ze sie powiesi i ze jak chce to juz na sobote moz mi wisiec
Jak tak bardzo mu na Tobie zalezy, to dlaczego sie nie stara, zeby byc dobrym mezem i zebys byla z nim szczesliwa?
Chce sie zabic?
To moze niech ratuje wasze malzenstwo i w zamian nie bedzie musial sie wieszac?
Zaproponuj mu to jesli chcesz.
A jesli nie potrafi byc inny, to moze sie leczyc i wtedy pogadacie.
zwykły szantaż emocjonalny i próba zwalenia winy na Ciebie. On się nie powiesi, próbuje powstrzymać Cie przed działaniem
Nie daj się wciągnąć w jego emocjonalne gry i szantaż... Jeśli chce być z Tobą to nie tędy droga uświadom mu to powiedz że takim zachowaniem nie poprawia sytuacji i tylko stawia siebie w jeszcze gorszym świetle.
I nie schodź z tej drogi którą już obrałaś walcz o szczęście swoje i dzieci.
17 2013-06-19 07:46:35 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-03-18 17:24:46)
..To moze niech ratuje wasze malzenstwo i w zamian nie bedzie musial sie wieszac?
Zaproponuj mu to jesli chcesz...
Doonna masz w zupełności rację, "jeśli chesz".
Niunua - pytasz co robić, więc napiszę Ci jak to widzę jako facet. Jeśli chcesz ratować małżeństwo stanowczo, dobitnie i wyraźnie stwierdź, że chcesz ratować związek. Powiedz co wg Ciebie musi się zmienić i co Ty od siebie zmienisz by było lepiej. Ponadto zaproponuj mężowi, żebyście poszli do terapeuty. Najlepiej powtórz to też komuś z jego przyjaciół (nie swoich). Jeśli się nie zgodzi wtedy jak najbardziej możesz myśleć o rozwodzie. Facet (każdy) jak mu nie powiesz tego dobitnie, nie zrozumie, nie domyśli się i nie wynika to ze złej woli Tacy już jesteśmy.
Ja opiszę to oczami faceta. Niunua nie mam zamiaru w żaden sposób Cię urazić i z góry przepraszam jeśli nie mam racji i poczujesz złość, ale ja to widzę trochę inaczej.
Pol nocy przeplakalan i caly poranek nie.mam sily wcZoraj jak mu powiedzialam to myslal ze zartuje ale potem to rozpetalo sie czyste pieklo, stwierdzi, juz nie pierwsZy raz ze jeslu go zostawie to sie zalamie napisze list bo to wszystko bedzie moja wina..
Tak. Sądzę, że on uważa, że małżeństwo rozpada się z Twojej winy. Dlaczego ? Rozwinąłem to niżej. Oczywiście mogę się mylić ale sądzę, że on prawdopodobnie jest w stanie walczyć o związek i tego chce ale nie jestem do końca przekonany, ze niunua tego chce.
.. A co do chlopa to mam przyjaciela ktory mnie rozumie i wg ale to tylko przyjaciel
Przepraszam, nie chcę Cię osądzać bo Cię nie znam, ale mam nieodparte wrażenie, że to zdanie rzucone ot tak, może nie być bez znaczenia w tej sprawie. Mam nadzieję, że się mylę. Być może mąż też tak myśli jak ja, nie radzi sobie z tym, zamyka się w sobie.
Napisz coś więcej o relacjach z przyjacielem.
Czy uważasz, że on rozumie Cię ? Czy zwierzałaś się temu przyjacielowi z waszych (z mężem) kłopotów, szczegółów związku i czego Ci brakuje u męża ? Czy lubisz przebywać z przyjacielem bardziej niż z mężem ? Czy przy przyjacielu czujesz to coś czego nie czujesz przy mężu (euforia) ? Czy przyjaciel jest czuły, komplementuje Cię ? Czy on zachowuje się tak jak byś chciała wcześniej by zachowywał się Twój mąż ? Od kiedy znasz tego przyjaciela ?
Czy często dzwonicie, sms-ujecie do siebie z przyjacielem jak jesteś w domu ? Jeśli tak, to czy starasz się by mąż nie zauważał tego (np zamykasz się w toalecie, wychodzisz) ?
Mąż oczywiście nie jest doskonały "nobodys perfect".
Napisałaś, że podniósł na Ciebie rękę, bardzo nieładnie. Jednak czy uderzył Cię ?
Napisz czy Tobie też nie zdarzyło się podnieść na niego rękę, uderzyć ?
Skoro odezwal sie pan to napisze. Nie nie obraziles mnie niczym, rozmowa z moim mezem tez nc nie robi on to traktuje jak glupi zart, jak pewnie zauwazyles pisalam ze nie ieszkamy sami' i to moze byc klopot ale jak mu mowie zebysmy sie wyprowadzili to moze nas uratowac to on mowi, e ja sie nigdzie nie wyprowadzam bo mi tu dobrze.a wiec ja mysle ze jesl on by chciAl ratowac nasz zwiazek to by cos zrobil,albo chociaz sie postawil cioci u wujowi lub wlasnie wyprowadzil sie z nami. Co do przyjaciela tak wie o klopotach znam go 8lat jest dla mnie jak starszy brat wyslucha wesprze piszemy nalo jak tylko mam jakis klopot wiem ze moge zadwonic i on mnie wyslucha
Skoro odezwal sie pan to napisze. Nie nie obraziles mnie niczym, rozmowa z moim mezem tez nc nie robi on to traktuje jak glupi zart, jak pewnie zauwazyles pisalam ze nie ieszkamy sami' i to moze byc klopot ale jak mu mowie zebysmy sie wyprowadzili to moze nas uratowac to on mowi, e ja sie nigdzie nie wyprowadzam bo mi tu dobrze.a wiec ja mysle ze jesl on by chciAl ratowac nasz zwiazek to by cos zrobil,albo chociaz sie postawil cioci u wujowi lub wlasnie wyprowadzil sie z nami. Co do przyjaciela tak wie o klopotach znam go 8lat jest dla mnie jak starszy brat wyslucha wesprze piszemy nalo jak tylko mam jakis klopot wiem ze moge zadwonic i on mnie wyslucha a co do reki meza tak uderzyl 2razy raz nawet przy mlodszyn synku podniosl reke z nozem ja nie uderzylam go w
Prawde mowiac go kocham ale jesli moje dzieci maja patrzec na przemoc nie tylko z jego strony bo i wuja jezdzi po mnie jak po swini z tak powie wyzywa od ku... i co moj maz stoi ezczynnie nic z tego nie robiac a dzieci a to patrza
cofam swoje wątpliwości. Pozdrawiam Cię niunua i sorki raz jeszcze.