Do takiej refleksji ostatecznie skłoniła mnie sytuacja z dziewczyną, z którą się ostatnio spotykałem.
Chłopak, który nie potrafi się dobrać do kobiety fizycznie nie może liczyć na nic poważnego.
Mój bilans to 5 lat uganiania się za kobietami i zdecydowanie więcej rozczarowań i nawet łez niż
czegoś miłego. Kiedy poznałem tą ostatnią dziewczynę to było taki dziwne bo od razu nam się fajnie
gadało, dużo wspólnych zainteresowań, podobała mi się, wiem, że miałem u niej szansę i niby chciałem
żeby coś z tego było ale niewiele robiłem. Dopiero zmobilizowało mnie to kiedy zaczęła mnie traktować
jak kolegę - taka trochę uciekająca szansa. Zacząłem się starać żeby okazać jej zainteresowanie.
Inicjowałem spotkania, wymyślałem różne propozycje, żeby nie było monotonnie (kabaret, jakiś koncert etc.).
Na dzień kobiet zaprosiłem ją do restauracji, przyniosłem prezent - nie jakiś banalny kwiatek tylko
indywidualnie wybrany dla niej. W sumie to miałem jej wszystko wyznać ale jej zaskoczenie sytuacją trochę
mnie onieśmieliło i pomyślałem, że może to za dużo naraz. Zostawiłem to na następne spotkanie, a wyszło
tak, że już się nie zobaczyliśmy ...
Akurat kończyła pisać magisterkę, były święta, a potem po miesiącu wyciągnałem się, że w między czasie
zakochała się w kimś innym
Także wygląda na to, że nie trzeba się za bardzo starać - wystarczy tylko
i aż dziewczynę zbajerować jakimiś tanimi komplementami, zmacać, przylizać i już, tak jest naprawdę ?
Bo w tamtym czasie naprawdę się niewiele działo żeby można było chodzić na jakieś fajne randki także
nie wiem co o tym myśleć.
Robiłem różne dziwne rzeczy dla dziewczyn, na których mi zależało ale zawsze kończyło się tak samo.
Przerabiałem i wariant miłego kolegi i teraz kogoś bardziej chłodnego i zdystansowanego. Już miałem problem
żeby się zaangażować choć wiem, że gdybym był młodszy i głupszy to od razu straciłbym dla niej głowę, a tak
to musiałem się poniekąd trochę zmuszać i właśnie myślałem sobie o sytuacjach kiedy "stawałem na głowie"
dla dziewczyn, które tak naprawdę nigdy nie traktowały mnie poważnie i mniej na to zasługiwały niż ona.
No ale skończyło się jak zawsze.
Naprawdę nie wyobrażam siebie w sytuacji żeby mi jeszcze kiedyś zależało na jakiejś kobiecie, żeby mi się
chciało starać. Uwierzyłem, że nic nie warto robić.