witam.prosze doradzic co robic.jestesmy malrzenstwem od 5-ciu lat.nasze problemy zaczely sie praktycznie juz po pol roku malrzenstwa.mianowicie maz przestal siedziec cicho na to co mowila i robila moja matka.kiedy powiedziala ze zlapalam go na dziecko chcial odrazu zwrucic jej uwage.powstrzymalam go tlumaczac to tym ze sytuacja w moim domu rodzinnym byla nie zaciekawa.zrozumial i nie odezwal sie.niestety puzniej z punktu widzenia meza moja matka robila coraz gorzej.to za czesto przyjerzdzala,gdy przyjechala bez zapowiedzi a my bedac na spacerza z dzieckiem przerwalam spacer poszlam do niej bo zadzwonila ze jest pod blokiem,jeszcze wczesniej gdy zadzwonil do niej i powiedzial ze wlasnie przywiuzl mnie do szpitala powiedziala ze jak sie czegos dowie to zeby jej dal znac a ojciec odrazu przyjechal do szpitala tez uwarzaza zle ze on mogl przyjechac a jej bylo ciezko,ze jak powiedzial mojejmatce zeby z nim szla do lekarza w mojej sprawie powiedziala ze poco ona pujdzie-i wlasnie po takim czyms zaczely sie konflikty miedzy nimi.puzniej dochodzilo do coraz to gorszych klutni miedzy nimi.wygadywanie jedno drugiemu.matka mu nawet powiedziala ze jest dlamnie nieodpowiedni bo z jednym to miala bym wszystko a drugi byl dobry trzeci niedobry.gdy dowiedzial sie o wszystkim ojciec chcial z mezem o tym porozmawiac maz powiedzial ze niema z nim oczym rozmawiac zaczely sie tez przepychanki miedzy nimi.do tego doszly klutnie miedzy nami o rodzicow.przy jednej z klutni gdu maz powiedzial ze mamy polroczne dziecko a tesciowa wygaduje takie rzeczy ja powiedzialam ze dziecko nie jest jego.wtedy mnie maz uderzyl.zadzzwonilam po rodzicow i wyszlam do nich oczywiscie nie obylo sie bez awantury.po dwuch tygodniach wrucilam.maz powtarzal ze odwrucilam sie od niego w momencie gdy sie odezwal w obronie dziecka niby z ta lapanka i ze jak matka powiedziala ze go zlapalam to ja powiedzialam ze nie jego.do tego znalazl u mnie recept na tabletki antykoncepcyjne i to po moim powrocie od rodzicow.bywala u nas policja.ja wiedzaczemaz jest zly na rodzicow zawsze ich bronilam.to twierdzil ze wykorzystuje to do tego ze wiem ze jak ich tak bronie to on wtedy nie przebiera wslowach i dochodzi do awantur a ja to wykorzystuje do dwutygodniowych wypadow.ostatnimi czasy twierdzil ze go olewam bo niechce z nim sypiac d pracy chodzilam wczesniej niz powinnam i zostawalam taz dluzej.byl przeciwny do pewnego momentu moim wyjazdom do rodzicow twierdzac ze niemoze nam ufac po tych receptach i ze napewno mnie nastawiaja przeciwko niemu.teraz doszlo wesele siostry.o ktorym nie mowilam mezowi.dowiedzial sie bo corka sie wygadala.mowilam mu ze baedzie proszony,ale powiedzialam tez ze mialam zamiar powiedziec mu dzien przed tym weselem.maz mowil ze do kosciola pojdzie zemnom a na sale juz nie,ja upieralam sie ze pojde na sale argumentujac to tym ze to moja siostra.i ze kazdy mowi ze isc powinnam nawet jak on nie pojdzie.zdenerwowal sie.mowil ze by poszedl ale nie oddzywa sie z moja rodzina,a na weselu ktos wypije przypomni sobie sytuacje miedzy nimi i moze zle sie to skonczyc.zebyl u moich rodzicow po dziecko i matka nie odpowiedziala mu dobry wieczor.no i ze mowiac ze i tak pojde nie biore jego pod uwage i calej sytuacji miedzy nim a rodzina tylko warzniejsze mi wesele siostry i zabawa z rodzina jak on.chcial zemnom porozmawiac na ten temat.on mowil ja sluchalam po czym wstalam nie oddzywajac sie i wyszlam do pracy.zadzwonil do mnie i zapytal cor robimy z naszym problemem powiedzialam mu zebymi dal spokuj bo niemamy oczym gadac.zdenerwowal sie i wymienil zamek w drzwiach mowiac ze chcial wywrzec na mnie rozmowe.znalazlam sie u rodzicow.powiedzialam mezowi ze wezne rozwod.on caly czas twierdzi ze to przez moja rodzine chce tak zrobic.prosze o pomoc.czy rozstanie to dobre wyjscie?
1 2013-04-13 12:04:42 Ostatnio edytowany przez rokpli3201 (2013-04-13 12:26:26)
1. Popraw błędy, bo nie da się tego czytać...
2. Upomnij matkę - z tego, co opisałaś, jest zgryźliwą stara jędzą.
3. Chcesz się z mężem rozwieść, bo nie odpowiada on Twojej matce? Zastanów się.
4. To dziecko jest jego czy nie? Bo NIC nie rozumiem...
5. Określ się, chcesz być z mężem, czy nie, czy pozwolisz dalej rodzinie ingerować w związek, czy nie...
Ogólnie bardzo niepoukładana jesteś. Ciężko cokolwiek doradzić...
tak dziecko jest jego
tak dziecko jest jego
To po cholerę mu powiedziałaś, ze nie jest jego?
Kochasz go, chcesz z nim być?
Jeśli tak, to dlaczego pozwalasz rodzicom się wtrącać w Wasze życie?
niewiem czy dobrym tlumaczeniem sa nerwy ze tak powiedzialam o dziecku
kocham go
Nie jestem moderatorem, ale tyle błędów, brak interpunkcji, że ciężko się połapać o co chodzi. Wyszłaś za mąż i żyjesz z mężem, czy z matką? Bo jeśli z mężem, to nie dziwię mu się że się wkurza.
a czy maz ma racje z tym weselem?
czy naprawde powinnismy isc tylko do kosciola?
czy racje maja ci co mowia ze powinnam isc bo to jednak siostra?
8 2013-04-13 12:58:03 Ostatnio edytowany przez Eileen (2013-04-13 13:03:00)
Twój mąż to święty człowiek, skoro jeszcze chce rozmawiać i to naprawiać. Szczerze mówiąc, to mu się dziwię. Tu matka, tu ojciec, tu siostra... wszyscy ważniejsi niż on. Zastanów się nad tym... ja bym na jego miejscu już dawno nie wytrzymała i odpuściła.
[edit] Na wesele mimo wszystko bym poszła, bo jednak w drugą stronę też nie ma po co przesadzać. To jest Twoja rodzina, czy on z nią żyje w zgodzie, czy nie. Jednak w pozostałych sytuacjach powinnaś stanąć po jego stronie, wspierać go, a ewentualnie dyskutować o tym z nim w domu, niech czuje, że ma w Tobie wsparcie - a na razie wygląda to tak (z tego, co napisałaś), że tańczysz, jak Ci rodzina zagra, nie licząc się z mężem ani trochę.
a czy to ze robil awantury o ktorych pisalam nie ma znaczenia?
Teraz nie powinnaś się zajmować weselem siostry, tylko ruszyć dupsko i zacząć RATOWAĆ swoje małżeństwo!
Twój mąż jest świętym człowiekiem, ja bym ciągłej krytyki ze strony rodziny męża nie zniosła, a on to znosi.
Twoja matka marudzi, ojciec marudzi, siostra zawraca gitarę. Wszyscy są przeciwko niemu!
Zastanów się, za kogo wyszłaś, za rodzinę, czy za męża. Ja na miejscu tego ostatniego już dawno bym odeszła, przecież jego nikt kompletnie nie szanuje!
Związek Ci się wali, a Ty się martwisz o wesele siostry...? PATOLOGIA!
Juz nie wspominając, jak można powiedzieć do męża "to nie Twoje dziecko", chociażby w nerwach... Mam tylko nadzieje, ze dziecko male i nic z tego nie zrozumiało...
11 2013-04-13 13:07:36 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-04-13 13:08:51)
a czy to ze robil awantury o ktorych pisalam nie ma znaczenia?
Jak dla mnie nawet, jeśli ma, to bardzo male, ponieważ był regularnie prowokowany, nikt by tego nie wytrzymał.
Jedyne, co jest nienormalne, to nastawienie Twojej rodziny do męża i to, ze Ty kompletnie nie reagujesz i nie wspierasz męża.
Edit: Oczywiście tego, ze Cie uderzył, absolutnie nie popieram.
błędy mnie przerażają
a po za tym jak chcesz dalej pod rządami mamusi to lepiej weź rozwód
jeśli nie,przemyśl sobie wszystko,i dojdź do łady z tym kto ważniejszy jest dla Ciebie
ja mężowi się wcale nie dziwię że na wesele nie chce iść,wystarczy trochę alkoholu z wesela zrobi się wojna
ja mężowi się wcale nie dziwię że na wesele nie chce iść,wystarczy trochę alkoholu z wesela zrobi się wojna
Oczywiście! Znając rodziców Autorki, to będą po nim jeździć jak po łysej kobyle... Tez bym nie chciała iść, absolutnie!
a czy rodzice nie maja prawa mnie bronic po takich awanturach?
ja przepraszam za te bledy ale poprostu nie mysle o tym jak pisze teraz
problemy chyba przez twoją matkę się zaczęły ?
"powiedzial mojejmatce zeby z nim szla do lekarza w mojej sprawie powiedziala ze poco ona pujdzie-i wlasnie po takim czyms zaczely sie konflikty miedzy nimi"
Więc konflikt wywołała Twoja matka, wtrącając się w wasze życie. Mogła odmówić pójścia, ale nie twierdzić, że pójdzie za Twojego męża. Co to miało być, odizolowywanie go?
"matka mu nawet powiedziala ze jest dlamnie nieodpowiedni bo z jednym to miala bym wszystko a drugi byl dobry trzeci niedobry.gdy dowiedzial sie o wszystkim ojciec chcial z mezem o tym porozmawiac maz powiedzial ze niema z nim oczym rozmawiac zaczely sie tez przepychanki miedzy nimi."
Kłótnia nr 2 - rozpoczyna ją... znowu Twoja matka. Pokazuje, że nie akceptuje męża. Też nie widzę powodu, dla którego mąż miałby rozmawiać z kimś o tym, że jest nieakceptowany.
".przy jednej z klutni gdu maz powiedzial ze mamy polroczne dziecko a tesciowa wygaduje takie rzeczy ja powiedzialam ze dziecko nie jest jego"
Brawo. Bez komentarza. Oczywiście nic nie tłumaczy tego, że Cię uderzył, ale na litość boską. Co to miało być?
"teraz doszlo wesele siostry.o ktorym nie mowilam mezowi.dowiedzial sie bo corka sie wygadala. "
Ukrywasz przed nim uroczystości rodzinne. Świetny pomysł na naprawianie stosunków.
"ja wiedzaczemaz jest zly na rodzicow zawsze ich bronilam"
To Twoja matka zaczęła "czepiać" się Twojego męża, więc Ty powinnaś bronić jego przy nich, a nie odwrotnie!
"zapytal cor robimy z naszym problemem powiedzialam mu zebymi dal spokuj bo niemamy oczym gadac"
Twój mąż cały czas próbuje to jakoś rozwiązać, a Ty go zbywasz. Jak to nie macie o tym gadać? Sytuacja, że Ty się co chwilę wynosisz do rodziców to jest nic? Dziecko to jest nic?
"czy rozstanie to dobre wyjscie?"
Owszem. Dla Twojego męża najlepsze...
Gdzie Twój mąż tu zaczął jakąś kłótnię? On chce się dogadać, porozumieć, a Ty go zawsze zbywasz i latasz do mamy... Kiedy Twoi rodzice go krytykują, Ty jeszcze ich bronisz. Gdzie tu Twój mąż rozpoczyna kłótnie sam z siebie? Nie widzisz, jak Ty go traktujesz?
Że tak z ciekawości spytam - po co za niego wyszłaś? Przecież masz rodziców, siostrę itd. Wygląda to tak, jakby ten mąż nie był Ci do niczego potrzebny. Może przypomnij sobie powód, dla którego za niego wyszłaś. Jeśli go kochałaś, to zacznij mu to okazywać, wspieraj go, bądź po jego stronie... zwłaszcza, że ma rację. I nie pozwól rodzinie wtrącać się w swoje życie, jesteście obydwoje dorośli.
w sumie tak.zrobilam zle ze poprostu to powiedzialam mezowi ze takie cos matka powiedziala
Eileen dobrze napisała
kobieto najwyższa pora przeciąc pępowine z mamusią,widywać się z nią jak najrzadziej bo w/g ona zrobi wszystko aby twoje małżeństwo rozwalić,a ty oczywiście jej posłuchasz
w sumie tak.zrobilam zle ze poprostu to powiedzialam mezowi ze takie cos matka powiedziala
Dajcie spokój, dziewczyny. Autorka nie rozumie, w czym problem.
Kobieto, robisz źle, bo rodzicom liżesz tyłki, a męża masz w dupie!
NIE WOLNO pozwalać rodzicom tak się wtrącać!
Trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć.
a to ze niechcial zeby dziecko do dziadkow jezdzilo to tez dobrze robil?
nawet biorac pod uwage to co moja matka powiedziala
dziecka przede wszystkim nie powinniście w to mieszać,bo to nie jest karta przetargowa
a to ze niechcial zeby dziecko do dziadkow jezdzilo to tez dobrze robil?
nawet biorac pod uwage to co moja matka powiedziala
A co, ma dziecko jeździć do dziadków i tam wysłuchiwać, jaki to tatuś jest zły...?
Przecież to jest podkopywanie ojcowskiego autorytetu.
myslalam ze ktos mnie zrozumie jako kobiete
ze rodzice to rodzice i siostra to siostra
mi robil wyrzuty ze do matki jade a on do swojej chodzil
26 2013-04-13 14:18:13 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-04-13 14:19:27)
ja cię rozumiem,ale skoro mam męża to teraz w pierwszej kolejności jest on i dzieci,potem dopiero inni
dziwisz sie że wyrzuty robi ze do matki jexdzisz? jak matka psy na nim wiesza a ty jej słuchasz?
nie pisz posta pod postem tylko skorzystaj z opcji edytuj ![]()
to wyglada na to ze bedzie tak jak do meza powiedzialam ze zrozumiem swoj blad ale bedzie za puzno tak?
niw wiem czy za późno bedzie ,jedyne co wam zostaje to szczerze ze sobą porozmawiać i albo dojść do jakiegoś kompromisu,albo sie rozejść
zeby dojsc do kompromisu ja musialabym zrobic tak jak piszecie na wesele nie isc jak juz to tak jak maz mowil ze razem ale tylko do kosciola.i musialabym pokazac ze mam meza a nie tylko rodzicow.
30 2013-04-13 15:20:50 Ostatnio edytowany przez Bella919 (2013-04-13 15:22:29)
Boże no nie wiem, ty jesteś za przeproszeniem aż tak naiwna żeby nie pisać głupia czy co ... Zrozumiałaś coś z tego co dziewczyny wyżej ci napisały? Bo chyba nic ... Jak ci zależy na małżeństwie to je ratuj, a nie latasz za mamusia, tak jak ona zagra tak ty zatanczysz... Chocbym wiedziala ze moj partner jest winny, to i tak nigdy nie pozwoliłabym go obrażać, wieszać na nim psy, i jakby mi to nie odpowiadało to dałabym mu święty spokój i tyle. Nie ma problemu. A ty masz męża i dziwisz sie że on Walczy o wasze małżenstwo, a ty mu ciagle dołki kopiesz ! I sie dziwisz że on traci cierpliwość ! Jego matka też tak cie traktuje jak twoja jego?? To jest chore. Odejdziesz od męza, zabierzesz tate dla dziecka, zniszczysz jego autorytet, i co? Mamusia drugiego męża ci znajdzie? Jak to sobie wyobrazasz? I szczerze, zrozum to, On nawet do kościoła z tobą chce iść. Podziwiam.
P.S
Odnosnie siostry, rozumiem że jest dla ciebie ważna, zrobiłabym tak że z mężem poszłabym do Kościoła, a nastepnie sama udałabym sie na to wesele.
Doceń swojego męża. Bo nigdy nie wiesz kim może okazac sie twoj następny partner, nie wiesz czy będzie tak o ciebie walczył jak ten tutaj, bo moze tylko powie "to spie**** do mamusi" i koniec związku. Według mnie jesteś jeszcze nie dojrzała...
P.S 2
życze rozumu w podejmowaniu DOJRZAŁYCH decyzji.
myslalam ze ktos mnie zrozumie jako kobiete
ze rodzice to rodzice i siostra to siostra
Ja myślę, że my rozumiemy, że rodzice, to rodzicie, a siostra to siostra, za to Ty chyba nie rozumiesz, że MĄŻ TO MĄŻ. To jest teraz Twoja "podstawowa" rodzina: mąż i dziecko.
to ja juz niewiem co robic skoro Bella pisze ze poszlaby na to wesele po kosciele sam
Na wesele to ja też bym poszła, a myślę, że gdybyś w pozostałych wypadkach wspierała męża tak, by czuł, że jest dla Ciebie ważny, to nie robiłby z tego problemu, natomiast teraz postrzega to jako kolejny dowód, że wybierasz rodzinę, a nie jego.
Pewnie nie wiesz co teraz robić? Uważam, że iść z mężem do kościoła, a na wesele jeżeli sama, to na krótko. Pobyła bym ze 2 lub 3 godziny i wróciła do domu, do męża. Najgorzej jak rodzina się za mocno wtrąca. I zapamiętaj jeszcze stare powiedzenie : "na jednej desce, ale u siebie".
wiem co robic.rozejde sie z mezem i pujde na cale.moja rodzina jest dlamnie najwarzniejsza.to jest moja mamusia i tatus .u nich nie musze myslec o niczym ..wychowuja dziecko a ja moge robic co chce.rodzina przy mezu mi powiedziala ze kazali mi sie rozejsc juz dawno a ja zawiesc ich niemoge.rodzine mam jedna a mezow moge miec nawet szesciu tez mi tak ktos doradzal.
Boze nie wierzę w to co czytam
możesz napisać ile ty masz lat?
nie no z takim podejsciem to ja sie dziwie ze Twój maż juz dawno cie za przeproszeniem nie kopnął w d...,
niech mamusia Ci zycie układa,tyle że ja Ci powiem że któregos dnia bedziesz bardzo żałowała
29 lat
29 lat
Jesteś albo durna, albo to podpucha jest.
39 2013-04-13 19:24:03 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-04-13 19:24:27)
nie powiedziałabym
od wychowywania dziecka jestes Ty i Twój maż a nie Twoi rodzice,zwłaszcza taka babcia
Ty ich zawieść nie możesz? jak matka powie żebyś sie powiesiła to to zrobisz,żeby jej przypadkiem nie zawieść?
dziewczyno no weź sie za siebie i ratuj swoje małżeństwo a nie martwisz się mamusią
Lenka, ja myślę, ze to troll jest.
Szkoda nerwów.
41 2013-04-13 19:29:47 Ostatnio edytowany przez rokpli3201 (2013-04-13 19:41:43)
nie podpucha.wszystko co jest napisane jest prawda.cala ta historia to prawda.chcialem dowiedziec sie co sadza o tym osoby z poza rodzin.jestem mezem tej dziewczyny co o niej pisalem.a to co pisalem to jeszcze nie wszystko.NIESTETY ALE TO WSZYSTKO SLYSZALEM A BYLO JESZCZE GORZEJ.niewiem co jest na rzeczy.ale dopuki nie pojawial sie temat jej rodziny bylo ok.a gdy pojawil sie temat rodziny zapominala o calym swiecie.
też mi sie zdaje że podpucha
a jak nie to po co Ci opinia innych jak i tak zrobisz ze swoim życiem to co Ci mamusia każe?
napisałaś że możesz mieć 6 mężów,mam nadzieję że jeśli sie rozwiedziesz z obecnym,juz więcej żadnego nie bedziesz miała,bo szkoda facetów do ciebie po prostu
nie podpucha.wszystko co jest napisane jest prawda.cala ta historia to prawda.chcialam dowiedziec sie co sadza o tym osoby z poza rodzin.
No wiec sadzimy, ze jesteś beznadziejna ;-).
Współczuje dziecku takiej matki.
nie podpucha.wszystko co jest napisane jest prawda.cala ta historia to prawda.chcialem dowiedziec sie co sadza o tym osoby z poza rodzin.jestem mezem tej dziewczyny co o niej pisalem.a to co pisalem to jeszcze nie wszystko.NIESTETY ALE TO WSZYSTKO SLYSZALEM A BYLO JESZCZE GORZEJ.niewiem co jest na rzeczy.ale dopuki nie pojawial sie temat jej rodziny bylo ok.a gdy pojawil sie temat rodziny zapominala o calym swiecie.
sory ze pisalem nie w swoim imieniu ale chcialem zobaczyc jak doradzila by kobieta kobiecie a nie facetowi.
w swieta nie docenili tego ze curka ma juz swoja rodzine i siostra napisala jej smsa''wolisz spedzic swieta z nim jak z nami''
inny sms''jestesmy wszyscy u cioci wez nikole i przyjedz''-wszystko robili zeby nam zaszkodzic.
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że i mąż, i żona robią takie same błędy w pisowni
.
od samego poczatku pisala jedna osoba.pisalem jako zona bo chcialem zeby po przeczytaniu tego wiedziala jak tiumaczy kobieta kobiecie.
no i co z tym teraz zrobisz? po ty co ci napisałysmy?
szczerze to niewiem
ja natomiast nie wiem co chciałeś zyskać podszywając sie pod swoja dziewczynę
a własciwie to co z tym weselem? pójdziesz? nie pójdziesz? pozwolisz żeby sama poszła? a może sie rozwiedziecie?
za duzo tu spraw na raz.
musicie cos uspalic
-moze chodzcie to dwoich matek raz w tygodniu o tej samej porze, kazdy do swojej mamusi
-zyjesz z mezem, nie musza kochac twego meza, a on tesciowej, wystarczy kontakt dyplomatyczny
-zajmuj sie swoja rodzina, mezem, dzieckiem.
-na wesele sie dogadajcie, mysle ze maz dobrze mowi ze pojawi sie wodka i moga wyjsc awantury, uwazam ze powianniscie posiedziec do momentu az zaczna sie upijac...moze 23? uwazam ze na weselu powiannas byc, wesele siostry...moja siostra za pare miesiecy tez bierze slub i nie ma mowy ze jest jakas sila zebym nie poszla...chcialabym tam byc z mezem, ale gdybym byla w twojej sytulacji po prostu chcialabym sie dogadac a nie robic sobie nazlosc, unikac i ciagle tylko szpile wsadzac.
pomysl, co tobie jest najwazniejsze, nie musisz wybierac miedzy mezem a rodzina, nie bierz zadnej ze stron, powiedz ze przykro ci, moze wtedy dla ciebie przynajmniej nie beda sie spinac
Syla ale to facet pisze ![]()
53 2013-04-13 22:18:03 Ostatnio edytowany przez rokpli3201 (2013-04-13 22:20:45)
co chcialem zyskac.to zeby wiedziala jakie jest zdanie kobiet postronnych.czy pojde.npewno nie bo niechce sie zona zemna dogadac to i niebede proszony.a potym co teraz robi i mowi to predzej wezwania na rozwod moge sie spodziewac jak zaproszenia na wesele.
powiedzialem zonie o tym ze tu pisalem moze przeczyta i przemysli to jaki jest poglad na zycie kobiet
a skąd będzie wiedziała jakie jest zdanie innych kobiet? pokażesz jej to?
mowilem jej ze tu pisalem a czy sprawdzi tego niewiem
zaraz mamusi pokaże ![]()
to wszystko wyjaśnia dlaczego to takie chaotyczne i dlaczego tyle błędów
ktoś na polskim w ogóle nie uważał.
a z tym rozwodem to nie prawda? dziwne strasznie to wasze małżeństwo
pozdrawiam i życzę wyjasnienia sytuacji ![]()
chcialbym.moze wkoncu i doniej by cos dotarlo.bo jak by niebylo to jej syn jest z zona w norwegi jak przyjechali zona kazala mu robic hamulce w aucie bo wiedziala ze kawal drogi ich czeka jak beda tam wracac a mamusia kazala mu kasetony klasc tak ze tez musiala swoje wtracic
Co za chaotyczna historia! W dodatku z taką ortografią....
60 2013-04-15 13:56:16 Ostatnio edytowany przez rokpli3201 (2013-04-15 22:47:04)
Szkoda ze pisał wszystko na mnie a nie napisał o sobie.pracowałam na pol etatu nie pasowalo mu to ze malo zarabiam po pracy miałam mozliwosc dorobienia tez szłam i tez przeszkadzało bez przerwy miał pretensje o to ze nie szukam pracy na cały etat kiedy juz poszłam do pracy chodziłam wczesniej po to zeby zarabiac a nie siedziec niestety za jego pensje 700zl jak miałam zrobic oplaty i zyc do nastepnego miesiąca moje dnie wyglądały tak ze dom praca praca dom.juz zeby nie miec klutni w domu o wyjazd do matki raz na dwa tygodnie stwierdziłam ze lepiej bedzie jak bede wpracy i wtedy bedzie spokoj bo po co dziecko ma wysłuchiwac klutnie.i to ze pracowałam to bez przerwy wysłuchiwałam ze wole prace jak jego ale niestety ktos musiał robic tak zeby starczyło na opłaty i zycie!!!!!!!Pretensje o to ze poszłam do koleżanki na kawe oprocz tego zniszcone ciuchy nie wiem czy by któraś z was takie cos tolerowała mąż mężem ale nie bycie wiezniem własnego domu chyba coś nie halo tak???!!!!!
61 2013-04-15 14:09:41 Ostatnio edytowany przez rokpli3201 (2013-04-15 14:27:46)
a co ja nie pracowalem?co nie robilem po 12 godz?wyplata 700 zl-dlatego ze mi sie noga podwinela i mam komornika na wyplacie.chcialem wyjechac za granice to powiedzialas ze jak chce sie rozejsc to zebym jechal.wiec zostalem.jak dostalem pismo od komornika mowilem ci ze jak chcesz to sie rozejdz zemna.to plakalas ze damy rade i zebym nie gadal glupot o rozstaniu.
chcialem zebysmy wyjechali razem to nie bo ty masz prace jaka chcialas a nie patrzylas na to zeby bylo nam lepiej gdy bysmy wyjechali.niestety ale nie chodzilo ci o prace tylko gdzie ty bys rodzicow zostawila do tego wiedzac jeszcze ze za pasem wesele siostry.patrzylas na rodzine a nie na nasze leprze jutro.
NIESTETY URAZILO CIE ZNOW TO ZE NAWET KOBIETY PISALY PRZECIWKO TWOIM RODZICOM I NAPISALY JAKIE JEST ZDANIE KOBIET ZAKIM ZONA POWINNA ISC.
my nie wiemy co tam się u was dzieje. nasze wypowiedzi są utozsamione z tym co czytalysmy tutaj, a jak widac sytuacja ma też drugie dno...
polecam wybrać się do psychologa na jakieś mediajcje, bo widzę krucho tam jakoś ...
co za historia,chyba pierwsza na tym forum gdzie dwoje ludzi wzajemnie sobie żale wyrzuca i się obwinia