Witam,
Bardzo dużo czytam Waszych wpisów, problemy jakie występują w związkach, jak się zachować, co robić, jak postępować?
Od ponad roku jestem po rozwodzie, a mieszkam sam ok 3 lat.przez ten czas że tak powiem żałoby czułem żal może i nienawiść do płci żeńskiej bo ta jedna jedyna zgotowała mi taki los.Zaczęło mi po pewnym czasie brakować czułości kogoś bliskiego, wyjątkowego kogoś z kim mógłbym porozmawiać, przytulić się ale wciąż zadając sobie pytanie czy szukać ryzykować by znów przechodzić przez to samo.Na portalu internetowym poznałem bardzo fajną kobietę ,pierwszą z jaką zacząłem pisać choć nie ukrywam bałem się.Pisaliśmy o życiu, problemach, poznawaliśmy się coraz bardziej i tak to trwało ok 2 miesięcy po czym zaproponowałem spotkanie mysląc chcę spróbować jeszcze raz.Spotkanie udało się rewelacyjnie, spędziliśmy praktycznie ze sobą dwa wspaniałe popołudnia uśmiechnięci , weseli.Jeden problem to to , że mieszkamy od siebie 120 km i tylko możemy spotykać się w weekendy i to nie każde więc przeszkoda jak diabli.Tak to trwa 8 miesięcy tęsknimy za sobą bardzo jak to dwoje zakochanych ludzi po przejściach.Po pewnym czasie zacząłem wyczuwać, że zaczyna się oddalać, wyszukiwać wad co u mnie jest nie tak czy dam radę być z nią do końca życia przy czym czuje się ze mną bardzo szczęśliwa, kochana, bardzo ważna, bezpieczna.Zastanawiam się często kim ona jest czuję się przy niej jak świeży powiew wiosny, odzyskałem wiarę w siebie, wiarę że resztę życia spędzę u boku kobiety której oddam calego siebie.Jednak jak wspominałem wczesniej zaczęła się gubić w tym wszystkim jest przed rozwodem na który nie jest jeszcze gotowa, zaczyna mieć problemy w pracy, dorastający syn, cały bten majdan na jej głowie.nie spotykamy się od miesiąca prosi mnie o czas, bardzo go potrzebuje dla siebie by wiedzieć czego tak naprawdę chce mówiąc mi że nie napisze do mnie więcej , nie zadzwoni by upewnić się czy to jest naprawdę miłość!!!!
Buty mi spadły kiedy napisała.... Dziękuję Ci za wszystko, że stanęłam na Twojej drodze żegnaj........Nie trwało to dłużej jak parę dni kiedy pisze , że bardzo tęskni za mną ale nie chce się na razie spotkać , chce się upewnić co tak naprawdę chce i nie chce jakkolwiek będzie stracić ze mną kontaktu ale mówi daj mi czas.........Co ja mam robić jak zyć, tęsknię by ja przytulić pocałować złapać za rękę iść na spacer.Wiem ze mnie kocha bo takich słów nie wypowiada się ot tak. Zakochaliśmy się w sobie dorosłą miłością , mamy za sobą już 40 lat zycia i co dalej? Czy tez myslę zderzenie 2 innych światów?
Proszę Was drogie Panie odnieście się do mojego wpisu ja nie potrafie bez niej żyć.