W moim domu tylko ja (choć normalnie pracuję) sprzątam, gotuję, prasuję i zajmuję się dziećmi. Dla mojego męża to naturalny odział ról. Taki był w jego rodzinie - choć jego mama nie pracowała na cały etat jak ja ! Mam powoli tego dosyć. Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać niby żartem straszy mnie rozwodem.
Eee to pewnie tylko takie żarty- myślę,że nie masz się czym przejmować Inez ![]()
Za dlugo pozwolilas sobie na trwanie takiego stanu rzeczy!!! Mezczyzna powinien w takim samy stopniu dbac o wasze gospodarstwo jak i ty! O tym, ze nie bedzie tak jak w domu jego rodzicow powinnas walczyc od poczatku! Niestety to co facet wynosi z domu rodzinnego odciska sie potem na zonach!
Straszenie Ciebie rozwodem (nawet jesli tylko w zartach!!) jest kompletnie nie do zaakceptowania. Nie powinnas mu na to pozwalac! On traktuje cie takimi "grozbami" bo wie, ze ujdzie mu to na sucho. Moze to on powinien bardziej bac sie o utrzymanie Ciebie u boku. Kobiety potrafia zniesc wiele, ale kazda z nas ma swoje limity!
w moim malżeństwie jest podobnie. próbowałam z tym walczyć, coś zmienić, niestety nic to nie dało oprócz moich zszarganych nerwów. jesteśmy już prawie 9 lat razem , a ja nadal uważam, że nie tak powinno być. /zeby facet nie potrafił NIC ( a raczej nie chciał) w domu zrobić, nawet sprzątnąć po sobie, to po prostu ... szkoda słów...
witam ... mój m. też mnie straszył rozwodem i ... za tydzień się wyprowadza ... ![]()
o rany.......... toż to szantaż...... wiem,że są tacy faceci.Moje małżeństwo było partnerskie- po prostu pracowaliśmy zawodowo- i dlatego staraliśmy się pomagać sobie we wszystkich pracach domowych.Bardzo się to spodobało mojej mamie- i postanowiła również "przenieść " to na grunt swojego małżeństwa.Jednego dnia mój tato wpadł jak burza do mnie z krzykiem......... matka zgłupiała na starość....... i podłogę mi kazała zmywać........a to wszystko przez was!!!!!!!!!!
Danusiu to musisz być szczęśliwa ... my się za bardzo licytowaliśmy, kto i ile zrobi lub zrobił ... ![]()
o rany.......... toż to szantaż...... wiem,że są tacy faceci.Moje małżeństwo było partnerskie- po prostu pracowaliśmy zawodowo- i dlatego staraliśmy się pomagać sobie we wszystkich pracach domowych.Bardzo się to spodobało mojej mamie- i postanowiła również "przenieść " to na grunt swojego małżeństwa.Jednego dnia mój tato wpadł jak burza do mnie z krzykiem......... matka zgłupiała na starość....... i podłogę mi kazała zmywać........a to wszystko przez was!!!!!!!!!!
Danusia jak zwykle wprowadziłaś jakis pozytywny akcent...jestes niesamowita
Inez on Cie straszy....to może Ty postrasz go tym samym...
No bo moje małżeństwo było troszkę inne niż większość.W pewnym okresie to mąż przejął obowiązki domowe- bo był na rencie- a ja pracowałam na dom- więc troszkę czułam się w domu jak "księżniczka".Ale za to jak zmarł...... po 12 latach wlazłam do kuchni.... przypięłam pinezką zdjęcie męża...ze słowami........pilnuj mnie..... bo nie wiem co będzie.... dzieci w napięciu czekały -a ja wzięłam się za gotowanie.Ale to jest jak z jazdą na rowerze........ nie zapomina się.... i wszystko skończyło się dobrze.A że .......najtrudniejszy pierwszy krok....... teraz nie ma najmniejszego kłopotu- tylko czasem tak bardzo brakuje tego,że Ktoś kochany wyręczy w czymś...... ale na to to nie mamy wpływu.
E........ ja byłam tolerancyjna- jak jeszcze oboje pracowaliśmy- to dawałam fory- i pozwalałam mężowi wybierać "rewiry do sprzątania" .... i co nie byłam szlachetna???????????/ haaaaaaaaaaaaa
E........ ja byłam tolerancyjna- jak jeszcze oboje pracowaliśmy- to dawałam fory- i pozwalałam mężowi wybierać "rewiry do sprzątania" .... i co nie byłam szlachetna???????????/ haaaaaaaaaaaaa
A iści,że byłaś...........:)
właśnie!!to jest kwestia tego co kto wyniesie z domu.Moja teściowa miała trzech synów i męża w domu i jako jedyna kobieta nie dała się wkręcić na dbanie o dom i pracę podczas gdy faceci poprzestaliby na pracy.Tam wszyscy dbali o dom,i pracowali.Dzięki temu nie ma problemu kiedy teściowa jest w pracy to teść gotuje,chłopaki sprzątają i chodzą na zakupy.Mój mąż właśnie tak był w domu nauczony i musiałam go wyganiać z kuchni bo jakoś to dziwnie wyglądało:mąż wracał z pracy zjadał obiad a później szedł do kuchni i zmywał.Po rozmowie z teściową doszłam jednak do wniosku że skoro sam tak chce to o,przynajmniej mogę w tym czasie zrobić coś koło siebie.
Tak samo jest z opieką nad dzieckiem,ustaliliśmy że w tygodniu ja się zajmuję dzieckiem a tata jest tylko od zabawy wieczorkiem przed snem ale weekendy to mąż pełni dyżur a ja poświęcam czas sobie.Tym sposobem wszyscy są zadowoleni.Wiele rzeczy można ustalić podczas mieszkania razem,tylko trzeba być konsekwentnym.
Masz Brysiu rację że to się wynosi z domu.U mojego męża było wprost przeciwnie niż u Twojego.Moja teściowa wszystko wykonywała za swoich synków,:( chociaż przez ostatnie trzydzieści lat swojego życia była kaleką(nie miała nogi).Co tu dużo mówić usługiwała im,ale też nie dopuszczała do żadnych domowych obowiązków.I mi się trafił taki jeden z synusiów,który w kuchni czuje sie jak słoń w sakładzie porcelany.:)
Nie powiem że jak musi to zrobi,ale żeby się wyrywał do domowych obowiazków,to nie.Fakt ja nie wymam tego od Niego gdyż to ja siedzę w domu,a On dwoi sie i troi zarabiając na rodzinke.
Co do opieki nad dziećmi to nie powiem bardo mi pomagał,kąpał,przewijał i nawet wstwał w nocy.:)
wiesz ja mam jedna racje dla ciebie zaproponuj mu ze na jeden dzien zamienicie sie obowiazkam niech on robi przez caly dzien to co ty moze to skloni go do refleksji i zobaczy jaka jest ciezka praca zajmowac sie domem i dziecmi dopoki facet tego nie zasmakuje bnie zdaje sobie sprawy buziaki
kaja216, wpełni sie z tobą zgadzam ![]()
faceci juz tacy są jak zobaczą ze na zawiele im sie pozwoli to będą to wykorzystywać ..