Hej,
mam problem, który po prostu nie pozwala mi spać. Nie miałam za dobrych doświadczeń w związkach, zawsze obrywałam dosyć mocno po dupie, a na końcu i tak zawsze to ja byłam winna. Szkoda gadać. Teraz poznałam mężczyznę, który ma 38 lat. Jest miło, spotykamy się, rozmawiamy. Czuję się bezpiecznie, czuję się dobrze, wiem że nic mi nie grozi, że nie wyskoczy zaraz do kumpli i o mnie zapomni, albo w ogóle koledzy będą ważniejsi ode mnie. On traktuje mnie z szacunkiem. Jest tylko mały problem. Ja mam 21 lat. Studiuję na II roku filologię germańską. Boję się reakcji przyjaciół. Moja dobra przyjaciółka strasznie się o mnie martwi, wręcz denerwuje się na mnie, że się z nim spotykam. Nie wiem co mam robić. Czy to naprawdę aż tak źle wygląda? Jakieś rady? Nie zmienie swoich uczuć od tak, nagle...
Witaj,
Już gdzieś to pisałam,ze znam pare gdzie ona jest mlodsza 2x od niego i mogłaby być jego córka. Sa szczesliwi ale pojawia sie pytanie co dalej. Zastanów się czy z Twojej strony to miłość czy zaurocznie? Poczułaś,zekomus na Tobie zalezy. ktos starszy, pewnie z bagazem doswiadczen zainsteresowal sie Toba wiec poczulas sie bezpieczna. Moze jeszcze jest czas zeby sie wycofac? Oczywiscie wychdoze z założenia że miłość nie wybiera;D jednak zastanów się jak miałoby to wyglądać na dłuższą mete. I wybacz,ale czy dla niego nie ejst to chęć podbudowania męskiego ego, że w wieku 38 "wyrwal"kolokwialnie mówiąc młodą dziewczynę. Zależy ile się znacie,skąd,jak wygladaj Wasze relacje,czy ktos wie o Was?
3 2012-12-10 14:15:48 Ostatnio edytowany przez Elektra (2012-12-10 15:09:56)
Poznaliśmy się w pubie, przez przypadek. Nasze relacje są narazie koleżeńskie, nie doszło do niczego, bo nie o to w tym wszystki chodzi. Znamy się od 2 miesięcy. Niedawno mnie zaprosił na urodziny brata, było miło, sympatycznie. Z jego strony też mu jest na pewno ciężko, chociaż masz rację, on może się mną pochwalić
Tylko ja tego nie odczułam. Z mojej strony już trochę gorzej, bo każdy myśli, że to złe, że on chce mi zrobić krzywdę, ogólnie jestem głupia. Denerwuje mnie to strasznie. Przyjaciele widzą, że coś się dzieje, ale nie są z tego powodu zadowoleni. Mam wrażenie, że się odsuną ode mnie. Wszystko jest strasznie zakręcone.
Po prostu chodzi o to, że on jest inny. Ja już mam dosyć niedojrzałych gnojów, którzy mnie nie szanują, olewają, chcą tylko seksu i to najlepiej, żebym ja jego zadawalała, a moje potrzeby się nie liczą, mam dość czekania na telefony, sms, bo szanowny pan zapomniał czy "nie miał czasu". Mam dość kłótni o głupoty, fochów. Moje koleżanki co tydzień się rozstają i schodzą, kłócą, kochają, nienawidzą. Dla mnie to nie jest podniecające i super. Mimo mojego młodego wieku chce żyć stabilnie a nie emocjonalnie i bez celu.
Po prostu chodzi o to, że on jest inny. Ja już mam dosyć niedojrzałych gnojów, którzy mnie nie szanują, olewają, chcą tylko seksu i to najlepiej, żebym ja jego zadawalała, a moje potrzeby się nie liczą, mam dość czekania na telefony, sms, bo szanowny pan zapomniał czy "nie miał czasu". Mam dość kłótni o głupoty, fochów. Moje koleżanki co tydzień się rozstają i schodzą, kłócą, kochają, nienawidzą. Dla mnie to nie jest podniecające i super. Mimo mojego młodego wieku chce żyć stabilnie a nie emocjonalnie i bez celu.
Wiesz,to ze on ma swoje lata nie znaczy ze tak nie bedzie robił.. Na poczatkuz awsze jest cudownie. A to ze im starszy tym madrzejszy... nie bralabym tego tak do siebie. Moja znajoma para tez miala problemy ze swoimi znajomymi. Czesc ich zaakceptowala czesc nie i zerwali kontakt. No ale u nich wchodzilo w gre uczucie,wiec co to za przyjaciele,jak potrafia prawic uszczypliwe uwagi. Ale 2 miesiace to krótko.. musisz byc ostrozna po prostu i poczekac,jesli faktycznie cos miałoby z teg być. a brat starszy od niego,czy młodszy?
Hmmm....
Z jednej strony nie uwazam to za problem, z drugiej tak. Niech wyjasnie. Moj facet jest 14 lat ode mnie starszy i sie swietnie dogadujemy, ale ja nie jestem mlodziutka dziewczyna, oraz poznalam go gdy mialam 33 lata.
W Twoim wypadku, widze roznice w etapach zyciowych. Facet pod czterdziestke ma inne prerogatywy niz mloda kobieta, i to predzej czy pozniej sie ujawnia.
Zycze powodzenia, ale nie wstrzymywalabym oddechu.
Co za problem?Taki facet prrzynajmniej wie czego chce i potrafi utrzymac rodzine lepiej niz jakis siusiumajtek.Chyba ze zostawi cie dla innej jak znajdzie lepsza.Ja tam sie swietnie dogaduje ze swoim 30 latkiem i go kocham ![]()
Sama mam męża 10 lat starszego, ale Was dzieli 17 lat..... jak dla mnie za dużo.
Wiem o czym piszesz, mówiąc, że jest taki odpowiedzialny, daje poczucie bezpieczeństwa, nie wyskakuje z kumplami. Wiesz z czego to wynika? Z tego, że czas imprezowania ma dawno za sobą, miał czas się wyszumieć; ma pracę i stałe dochody, mieszkanie - to daje kobietom poczucie bezpieczeństwa, ale też wielokrotnie ma już bagaż doświadczeń w postaci byłej żony, dzieci...
Minusy tych zachowań:
- będzie oczekiwał, że będziesz się zachowywać stosownie do jego wieku lub sama będziesz na siłę się "postarzać"
- możesz za parę lat stwierdzić, że się nie wyszumiałaś i on wtedy tego nie będzie akceptował w takim samym stopniu jak rówieśnik,
- będzie zazdrosny o młodszych
- chcesz mieć dziecko? Za ile lat? Chcesz, żeby ludzie mówili "jakiego ładnego wnuczka ma dziadek'?, No chyba, że w miarę szybko planujesz mieć dzieci.
- bagaż w postaci byłej żony i dziecka jest bardzo ciężki i choćby nie wiem co, zawsze będzie częścią Waszego życia (o ile takowy posiada). Jesteś tego świadoma?
Mówisz, że On jest inny. Nie jest inny. Jest taki sam tylko parę etapów życia później.
Wiesz,to ze on ma swoje lata nie znaczy ze tak nie bedzie robił.. Na poczatkuz awsze jest cudownie. A to ze im starszy tym madrzejszy... nie bralabym tego tak do siebie. Moja znajoma para tez miala problemy ze swoimi znajomymi. Czesc ich zaakceptowala czesc nie i zerwali kontakt. No ale u nich wchodzilo w gre uczucie,wiec co to za przyjaciele,jak potrafia prawic uszczypliwe uwagi. Ale 2 miesiace to krótko.. musisz byc ostrozna po prostu i poczekac,jesli faktycznie cos miałoby z teg być. a brat starszy od niego,czy młodszy?
Jego brat jest młodszy o 8 lat. Ale ma już swoją rodzinę, żonę i dziecko. Chyba muszę narazie obserwować i zobaczyć co będzie się działo dalej. Dzwoni do mnie tak dwa, trzy razy dziennie, rozmawiamy sobie, widzimy się w weekendy, bo ja narazie studiuję w innym mieście.Najgorsze to, że czuję się winna, jakbym robiła coś złego. Nie wiem czemu...
Sama mam męża 10 lat starszego, ale Was dzieli 17 lat..... jak dla mnie za dużo.
Wiem o czym piszesz, mówiąc, że jest taki odpowiedzialny, daje poczucie bezpieczeństwa, nie wyskakuje z kumplami. Wiesz z czego to wynika? Z tego, że czas imprezowania ma dawno za sobą, miał czas się wyszumieć; ma pracę i stałe dochody, mieszkanie - to daje kobietom poczucie bezpieczeństwa, ale też wielokrotnie ma już bagaż doświadczeń w postaci byłej żony, dzieci...
Minusy tych zachowań:
- będzie oczekiwał, że będziesz się zachowywać stosownie do jego wieku lub sama będziesz na siłę się "postarzać"
- możesz za parę lat stwierdzić, że się nie wyszumiałaś i on wtedy tego nie będzie akceptował w takim samym stopniu jak rówieśnik,
- będzie zazdrosny o młodszych
- chcesz mieć dziecko? Za ile lat? Chcesz, żeby ludzie mówili "jakiego ładnego wnuczka ma dziadek'?, No chyba, że w miarę szybko planujesz mieć dzieci.
- bagaż w postaci byłej żony i dziecka jest bardzo ciężki i choćby nie wiem co, zawsze będzie częścią Waszego życia (o ile takowy posiada). Jesteś tego świadoma?Mówisz, że On jest inny. Nie jest inny. Jest taki sam tylko parę etapów życia później.
Zdaję sobie z tego sprawę, wiem jakie są minusy i tego też się obawiam. On ma raczej pogodne usposobienie, sympatyczny, umie żartować, czasem jak spotkaliśmy się wszyscy razem - ja i moi znajomi, to nie było tak, że on czuł się nie swojo, rozmawiał normalnie, żartował, a nawet postawił piwo moim znajomym. Nie wygląda na kogoś kto by chciał mnie zamknąć w złotej klatce. Ogólnie jest lubiany, ale no właśnie jest to jedno A L E: wiek. I to wszystko psuje odrazu.
Jestem rozerwana na pół. Musiałam się komuś wygadać w końcu.
nie pisz posta pod postem bo zaraz mod wkroczy do ackji;D
Mówisz, że On jest inny. Nie jest inny. Jest taki sam tylko parę etapów życia później.
Zgadzam sie! wyszumial se,to jest spokojny,. ale zaraz moga wyjsc inne wady"odpowiednie dla tego wieku". Pamietaj ze pczoatkiz awsze sa wspaniale,bez wzgledu na wiek. Nie daj sie zwodzic. Badz uwazna. A jak poczujesz ze chodzi o fizycznosc,to uciekaj gdzie pieprz rosnie! nie badz naiwna,nie mysl ze jak ulegniesz to bedzie inaczej. A nuz,sie wszystko uda:) choc wiadomo,inne podejscie do rzeczy,inne etapy zyciowe,inne problemy. no ale powtarzam-milosc nie wybiera:)
Nie wygląda na kogoś kto by chciał mnie zamknąć w złotej klatce.
Ja z moim mężem przez pierwszy rok znajomości byliśmy na odległość i nigdy nie przeszkadzało mu, że praktycznie codziennie wychodzę ze znajomymi. Jak zamieszkaliśmy razem to zwrot o 180 stopni. Był bardzo zazdrosny. Szukałam pracy - na pewno po to, żeby kogoś poznać, szłam na studia - na pewno po to żeby kogoś poznać. Wynikało to z tego, że był zdradzony i trochę to trwało zanim zmienił swoje podejście. teraz to ja jestem bardziej zazdrosna ![]()
Mi wiek mojego męża długo przeszkadzał, bo dla mnie te 10 lat to było już dużo. Wiadomo, zrobisz jak uważasz, ale może poszukaj wśród młodszych. Nie mówię rówieśników, ale np. koło 30.
Pozdrawiam
Wyglada zle, lepiej znalezc sobie kogos rozsadnego ale mlodszego! Masz milon opcji i wyborow w tym wieku. Za 12 lat bedziesz mogla sobie poderwac 30 latka a on bedzie mial 50 dych i bedzie dla Ciebie zwyczajnie stary. Ale to tylko moje zdanie.
13 2012-12-10 20:45:38 Ostatnio edytowany przez Diabeł Stróż (2012-12-10 20:46:08)
Nie wiem co mam robić. Czy to naprawdę aż tak źle wygląda? Jakieś rady?
To wogole zle nie wyglada, takie zwiazki doskonale sie uzupelniaja.W obiegu funkcjonuja po prostu pewne stereotypy obyczajowe na ktore nie trzeba zwracac uwagi. Co do chwalenia sie mloda partnerka to tez stereotyp,zapewniam Cie ze zawrocic w glowie mlodej dziewczynie jest zwykle o wiele latwiej niz doswiadczonej kobiecie .Dojrzaly facet wie czego chce i wie czego kobieta oczekuje w zwiazku i da Ci to,a ludzie jak to ludzie, zawsze znajda powod do gadania.Bylem w takim zwiazku i oboje bylismy bardzo szczesliwi .
Autorko - nikt Ci tutaj nie powie na 100%, czy ten związek się uda, czy nie. Różnica wieku to najmniejszy problem. Ze spokojem kontynuuj Waszą znajomość, a czas pokaże. Jeśli się uda - cudownie. Jeśli nie - pozostaną Ci miłe wspomnienia. Jeśli natomiast w ogóle nie spróbujesz, będziesz żałować, że mogło być wspaniale, ale Ty stchórzyłaś.
Bardziej mnie, szczerze mówiąc, martwi, co Ty jesteś w stanie dać z siebie temu mężczyźnie? Czy to nie jest przypadkiem jakaś znajomość z rozsądku na zasadzie "młodzi to świnie, a ten jest starszy, wyszalał się już, nie będzie robił głupot, to się z nim zwiążę, żeby już nikt więcej mnie nie zranił"?
Nie jest prawdą, że będziesz się chciała wyszumieć. Kto baluje za młodu, potem też chce. Kto jest poważny, zostaje taki.
Nie wygląda to źle - nie dla mądrych. A głupimi nie ma się co przejmować.
Znam szczęśliwą parę, gdzie dziewczyna jest przed 30, a on ma koło 60. Kochają się, mają dziecko.
Różnica wieku mnie by nie przerażała. Natomiast zastanawiałabym się co z nim jest nie tak, że go żadna nie chciała na dłużej, na stałe. A może ma jakieś dzieci, byłe żony?
Znam dziewczynę (po rozwodzie), która była trzecią żoną faceta. Długo się nie przyznawał, że były wcześniej dwie...
Był z kobietą 8 lat, mają dziecko, ale on wyjechał do Anglii za pracą i pieniędzmi, a ona w tym czasie znalazła sobie innego i go zdradzała...On się o tym dowiedział, bo okazało się, że to jakiś jego znajomy. Wiem, że ma dziecko, wiem, że bardzo kocha swoją córkę. Ja nie chcę nikogo rozdzielać ani nic mu odbierać, ale tamta kobieta sama podjęła deczyję. Oni już mieli brać ślub, miało być wesele, a ona odwaliła mu taki numer, a on potem sam odwoływał sale itp. Wszystko wiem i mam taką nadzieję, że jest to szczera prawda. Może się zraził, może potem nie chciał wchodzić w związki.
Co ja mogę dać z siebie? Jestem mądra, uczę się dalej, wiem co chcę robić. Nie jestem sztywniarą, ale po prostu umiem zachować się odpowiednio do sytuacji. Myślę, że jestem też dobra, czuła, troskliwa, wyrozumiała.
Mam w głowie istny kołowrotek.
Witaj;))
Ja uważam,że na ten temat powinni się wypowiadac ludzie,którzy sami byli,albo są w takiej sytuacji.Wszyscy inni jak dla mnie nie są obiektywni.Ja jestem młodsza od mojego męża 20 lat i w niczym nam to nie przeszkadza.Nie zamieniłabym go na nikogo innego.Jak jest prawdziwe uczucie to wiek na prawdę nie ma żadnego znaczenia.Najsmieszniejsze jest to,że ja też kiedyś myslałam,że nie mogłabym byc w związku z dużą różnicą wieku,ale jak życie pokazało,myliłam się.Słuchaj swojego serca i rozumu,a nie ludzi.Pozdrawiam;))
Jeśli ma bagaż w postaci dziecka to nie radze się pchać w taki związek. Jesteś młoda, po co Ci to? Równiez mam męża sporo starszego, bo aż 14 lat różnicy między nami jest. Ale jest jedno ale... on ma dziecko z poprzedniego związku. Też byłam ślepo zapatrzona w niego. Miałam wtedy 19 lat i mnie to nie przeszkadzalo. Teraz to dziecko dorosło i są same problemy .Z mężem oczywiście się dogadujemy, jak to w każdym związku są sprzeczki, ale różnica wieku nie jest problemem . Sama musisz przemyśleć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję. Oby słuszną
Jeśli ma bagaż w postaci dziecka to nie radze się pchać w taki związek. Jesteś młoda, po co Ci to? Równiez mam męża sporo starszego, bo aż 14 lat różnicy między nami jest. Ale jest jedno ale... on ma dziecko z poprzedniego związku. Też byłam ślepo zapatrzona w niego. Miałam wtedy 19 lat i mnie to nie przeszkadzalo. Teraz to dziecko dorosło i są same problemy .Z mężem oczywiście się dogadujemy, jak to w każdym związku są sprzeczki, ale różnica wieku nie jest problemem . Sama musisz przemyśleć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję. Oby słuszną
No to skoro się dogadujecie to jakie są problemy?
Hmm, to jest jego wersja wydarzen, ze zwiazek sie rozpadl z powodu jego bylej partnerki. Szczerze? Mysle, ze nie ma co sie pakowac w ta sytuacje. Naprawde chcesz sie od czasu do czasu uzerac z czyims dzieckiem i ciagla obecnoscia bylej w waszym zyciu? Razem nie sa ale dziecko maja, wiec ona nigdy nie zniknie magicznie.
calineczka_m napisał/a:Jeśli ma bagaż w postaci dziecka to nie radze się pchać w taki związek. Jesteś młoda, po co Ci to? Równiez mam męża sporo starszego, bo aż 14 lat różnicy między nami jest. Ale jest jedno ale... on ma dziecko z poprzedniego związku. Też byłam ślepo zapatrzona w niego. Miałam wtedy 19 lat i mnie to nie przeszkadzalo. Teraz to dziecko dorosło i są same problemy .Z mężem oczywiście się dogadujemy, jak to w każdym związku są sprzeczki, ale różnica wieku nie jest problemem . Sama musisz przemyśleć wszystkie za i przeciw i podjąć decyzję. Oby słuszną
No to skoro się dogadujecie to jakie są problemy?
problemy z dzieckiem są. Miesza wszystkim w głowach. Na dodatek jest zagrozeniem dla naszego dziecka. Jak było małe to było wszystko fajnie. Ale trzeba pamiętać że dzieci dorastaja...
Może mam do tego inne podejście, bo od zawsze marzyłam żeby pracować z dziećmi. Chcę pracować w szkole jak nauczycielka niemieckiego, lubię dzieci, może teraz mi się tak wydaję, bo sobie to wmawiam - nie wiem. Przecież to dziecko nie jestem niczemu winne, że wyszło tak a nie inaczej.Równie dobrze to ja mogłabym mieć dziecko z byłym i co - już nigdy nie miałabym prawa z nikim być? Zdaję sobie z tego wszystkiego sprawę, nie jestem totalnie zaślepiona, bo jakby tak było to bym nie prosiła o radę tylko zrobiła swoje. Tylko jest to trudne.
ja też uwielbiam dzieci ale w wieku przedszkolnym i z takimi mam zamiar pracować. No to Twój wybór ale jak kiedyś od tego dziecka uslyszysz będąc w ciąży że konkurencja mu się urodzi to dopiero wtedy Ci się oczy otworzą. Oczywiscie tak być nie musi. Ale licz się z tym że matka dziecka będzie je nastawiala przeciw Tobie
Ja bym wzięła pod uwagę, że młodzi ludzie są gotowi na kompromisy. Starszych już trudniej nagiąć. Niby w związku trzeba się dotrzeć. Ja znam przypadek, gdzie on jest starszy chyba o 20 lat i szczerze mówiąc, to on swoją kobietę teraz ustawia. Ciężko ich związek nazwać małżeństwem. Ma swoje naleciałości, które są wręcz nienormalne, ale nie ma mowy o jakiś zmianach z jego strony. To ona musi się dostosować do jego zasad.
Radzę przyjżeć się temu mężczyźnie uważnie i jak coś takiego zauważysz, to dać sibie spokój.
Ta znajoma teraz ma z nim dziecko i to , jak je musi wychowywać to paranoja....
W dwóch innych małżeństwach, gdzie różnica wieku jest około 10 lat kobiety skarżą się, że mają ochotę gdzieś wyjść, potańczyć, a Ci mężczyźni już chętniej myślą o spokoju w domku.
To racja... Pomyśl, jakim może on być człowiekiem za 15 lat, kiedy Ty będziesz w kwiecie wieku.
Nie można wszystkich wziąść pod jedną kreskę, ale ja bym się obawiała tak dużej różnicy wieku.
Nawet jesli beda mieli jakies 'ale' to sie tym nie przejmuj. To twoje zycie. Gdy jednak beda protestowac i nie zrozumieja twojej decyzji to nie sa warci twojej przyjazni... Wiek nie jest wazny, najwazniejsza jest relacja miedzy dwojgiem ludzi
a jesli ty czujesz sie z Nim dobrze to ciesz sie Tym! Predzej czy pozniej rodzina czy przyjaciele zakcptuja twoj wybor.
Hm... Ja Kochanemu ufam. Ale na początku bardzo uważnie sprawdzałam, czy wszystko się zgadza. Był wiele lat po rozwodzie. Sprawdziłam (pokazał dokumenty). Miał złe relacje z byłą. Sprawdziłam - to ona była stuknięta. Utrudniony kontakt z dzieckiem - sprawdziłam. Kochał dziecko - uważnie obserwowałam jego podejście i zachowanie dziecka.
Zanim się zakochasz zupełnie, wproś się na spotkanie jego z dzieckiem. Obserwuj obiektywnie.
Sama mam męża 10 lat starszego, ale Was dzieli 17 lat..... jak dla mnie za dużo.
Wiem o czym piszesz, mówiąc, że jest taki odpowiedzialny, daje poczucie bezpieczeństwa, nie wyskakuje z kumplami. Wiesz z czego to wynika? Z tego, że czas imprezowania ma dawno za sobą, miał czas się wyszumieć; ma pracę i stałe dochody, mieszkanie - to daje kobietom poczucie bezpieczeństwa, ale też wielokrotnie ma już bagaż doświadczeń w postaci byłej żony, dzieci...
Minusy tych zachowań:
- będzie oczekiwał, że będziesz się zachowywać stosownie do jego wieku lub sama będziesz na siłę się "postarzać"
- możesz za parę lat stwierdzić, że się nie wyszumiałaś i on wtedy tego nie będzie akceptował w takim samym stopniu jak rówieśnik,
- będzie zazdrosny o młodszych
- chcesz mieć dziecko? Za ile lat? Chcesz, żeby ludzie mówili "jakiego ładnego wnuczka ma dziadek'?, No chyba, że w miarę szybko planujesz mieć dzieci.
- bagaż w postaci byłej żony i dziecka jest bardzo ciężki i choćby nie wiem co, zawsze będzie częścią Waszego życia (o ile takowy posiada). Jesteś tego świadoma?Mówisz, że On jest inny. Nie jest inny. Jest taki sam tylko parę etapów życia później.
Mogę pod tym się tylko podpisać, dlaczego się śpieszysz? na miłość trzeba poczekać, warto, jesteś młodą studentką, daj sobie spokój na razie ze stałymi związkami, rób spokojnie studia i ciesz się życiem, facet starszy jest zaborczy, jak tylko poczuje że zależy Ci na nim, to systematycznie będzie Cię ograniczał, teraz jesteście na etapie starania się o siebie i przypodobania. Radzę Ci z całego serca, nie wiąż się z kimś ,co ma za sobą przeszłosć, chyba nie myślisz że on na ciebie czekał ?
Ja tez jestem ze starszym partnerem.
Osobiscie nigdy bym sie nie zdecydowala na taki zwiazek w wieku 21.
MILOSC NIBY NIE ZNA GRANIC ale udany zwiazek to nie tylko milosc, to tez szara codziennosc , codzienne podejmowanie zyciowych decyzji. Nie ukrywajmy 21 i 38 to zupelnie 2 rozne poziomy zyciowej dojrzalosci , emocjonalne itd.
Badz ostrozna , zycze ci wszytkiego dobrego....
Ja bym wzięła pod uwagę, że młodzi ludzie są gotowi na kompromisy. Starszych już trudniej nagiąć. Niby w związku trzeba się dotrzeć. Ja znam przypadek, gdzie on jest starszy chyba o 20 lat i szczerze mówiąc, to on swoją kobietę teraz ustawia. Ciężko ich związek nazwać małżeństwem. Ma swoje naleciałości, które są wręcz nienormalne, ale nie ma mowy o jakiś zmianach z jego strony. To ona musi się dostosować do jego zasad.
Otóż to. Młode dziewczyny mają to do siebie, spotykając starszego mężczyznę, dają się prowadzić, nie protestują, dostosowują się. A po pewnym czasie dostrzegają, że w ich związku zatraciły siebie. I to jest najbardziej niebezpieczne.
Mówię to z własnego doświadczenia. Jak poznałam męża miałam 18 lat. Młoda byłam, głupia, niedoświadczona. Wiele złego to spowodowało w naszym związku, kiedy dostrzegłam, że wszystko robię tak jak (wtedy jeszcze) narzeczony mówi. Zaczęłam walczyć o siebie - oj ciężko było, nieraz byliśmy bliscy rozstania, ale dzięki temu, że siebie odnalazłam na nowo stworzyliśmy w konsekwencji udany związek. Tylko w sumie nie byłoby tego wszystkiego, gdybym od początku miała swoje zdanie.
Chcesz spróbować, spróbuj. Tylko nigdy nie traktuj Was na zasadzie "On jest bardziej doświadczony, więc pewnie wie lepiej". Miej swoje zdanie i zdrowy rozsądek.
Chcesz spróbować, spróbuj. Tylko nigdy nie traktuj Was na zasadzie "On jest bardziej doświadczony, więc pewnie wie lepiej". Miej swoje zdanie i zdrowy rozsądek.
Wlasnie. Owszem sa sytuacje ze ma racje lub wieksze doswiadczenie ale potrzeba wlasnego doswiadczenia by to umiec rozeznac....
Ja mam faceta 21 lat starszego jesteśmy razem już 7 lat niesamowita nić porozumienia mogę polegać na nim na każdym kroku. Jest stabilny emocjonalnie wie czego chce potrafi zadbać o wszystko. Daje mi poczucie bezpieczeństwa i nawet jak cały mój świat sie wali wystarczy , że na mnie spojrzy i już wiem , że będzie dobrze. Gdyby nie on to chyba dawno bym wyldowała w wariatkowie. Boję się troche co bedzie później muszę się liczyc , że w pewnym momencie mogę zostać sama chociaż nigdy nie wiadomo komu pierwszemu świeczka zgaśnie. Staram się nie przejmować tym i żyć ciesząc się każdym dniem .Wcale się nie przejmuję tym co mówią inni i jakie zdziwione miny robią to jest moje życie i mój wybór. Uważam że wiek nie ma żadnej roli jeśli to ten jedyny będzie super obojętnie ile nie ma lat. Znam parę gdzie różnica wieku to 36 lat mają 2 dzieci i są naprawdę szczęśliwi.
Ogolnie nie polecam. Nie roznica wieku jest istotna ale Twoj wiek. Jestes mloda kobieta, masz swoje prerogatywy. Uwierz mi, nie znajdziesz wspolnego mianownika z gosciem, ktory nie tylko ma juz dziecko ale jest niezle pod czterdziestke.
Wiem z doswiadczenia, ze gdybym mojego partnera poznala dziesiec lat wczesniej, to by nici z tego byly. Jako 23 latka czulabym sie po prostu ograniczona przez faceta, ktrory mialby wtedy 37 lat. Nie ten poziom rozwoju.
A jeszcze dodam co do dzieci syn mojego ma 21 lat i od samego początku naszej znajomości mamy świetny kontakt więc nie wiem skąd te groźby przed użeraniem poprostu zależy od podejścia i od tego jak dziecko bedzie miało pzredstawioną sytuację. U mnie to dla żartów jak kiedyś chodziliśmy na zakupy syn mojego faceta mówił do mnie mamusiu to dopiero były spojrzenia ludzi... ![]()
7 lat to juz ladnie. Fajnie jesli wam sie udalo i jestescie szczesliwi. Serio :-)
Dla nie osobiscie taka roznica bylaby nie do zaakceptowania ale kazdy ma swoj gust.
Dziękuję za rady
Więc narazie pozostanę obserwatorem i nie będę się pchać w coś co nie jest pewne. Pewnie będę się jeszcze odzywać do Was co i jak. Pozdrawiam ![]()
Moim zdaniem, nie ma oczywiście ani 100% pewności że związek ze starszym o 17 lat facetem się uda...jak i nie ma pewności, że się nie uda... Wszystko zależy od partnerów, od ich charakterów, od podejścia do związku, do życia itd...
Mimo wszystko, jakoś taka różnicą wielu (przy wieku kobiety 21 lat) jest dla mnie wręcz kosmiczną różnicą.... wydaje mi się, że pojawić się tutaj może "sprzeczność interesów"
Ty młoda kobieta, ucząca się, chcąca poznawać świat i ludzi...i on facet przed czterdziestką... mający spory bagaż życiowy, mający dziecko, a w związku z tym zobowiązania wobec niego... Chciałabym uwierzyć, że starszy facet "dogada się" pod każdym względem (szarej codzienności) z młodziutką dziewczyną i będzie dla niej zawsze tym fascynującym i atrakcyjnym obiektem westchnień...że ich wzajemne wymagania i oczekiwania będą się idealnie pokrywać... Niestety nijak w to uwierzyć nie mogę... (choć wiem że tak czasami bywa, z tego czytam na forum) Jednak znacznie częściej czytam inne tematy, związane z problemami i niedopasowaniem ...
Cóż Elektra...wybór należy do Ciebie.... Ja osobiście nie wchodziłabym w taki związek...przynajmniej mając tyle lat co Ty. Poszukałabym sobie kogoś w "niższym pułapie wiekowym"
Dla mnie idealna granica, to 3-5-7 lat...maksymalnie ... ![]()
Wlasnie o to mi chodzilo...
Ja nie mam tylu lat, co ten gość Elektry, ale 30 plus. Szczerze powiem, że nie zdecydowałbym się na jakikolwiek związek z tak młodą osobą. Dla mnie w tym co autorka wieku kobiety są chwiejne, niepewne, targane emocjami, zbyt mało doświadczone. Gdybym miał niską samoocenę, może,ale normalnie to nie.
Różnica prawie 2 pokoleń jest nie do przeskoczenia. To inni znajomi, inny typ muzyki nawet, inne spojrzenie na świat, inne priorytety życiowe. Na dzień dobry może i fajnie, ale po krótkim czasie to już może zacząć krok po kroku coś nie pasować. Taki mężczyzna w średnim wieku może fascynować, ale co gdy fascynacja minie i proza życia się pojawi?
Dla mnie maks to 7 lat różnicy i tylko i wyłącznie odnośnie kobiety młodszej.
Remi
Ot spojrzenie meskie.
Wg mnie jesli chodzi o roznice wazny jest wiek kobiety. 20 a 25 lat robi wielka roznice.
Ja sobie rowniez nie wyobrazam sobie w wieki 20 22 lat takiego zwiazku.
Mnie też zawsze pociągali starsi mężczyźni, i takowego męża sobie znalazłam.;)
Z tym, że nie ma...dziecka.
A o ile starszego?
Wiesz, całkiem niedawno miałam podobny problem, zafascynował mnie straszy mężczyzna, świata poza nim nie widziałam, ale dałam sobie na wstrzymanie, stwierdziłam że skoro to ma być taka wielką miłość to ona wróci jak bumerang:) ale kochana pamiętaj o jednym żadna z nas nie da ci jednoznacznej odpowiedzi co robić. To twoje życie:) ty musisz działać w zgodzie z swoim sercem i sumieniem:) ja wiem że życie z starszym facetem jest wygodne itp ale zastanów sie czy warto:)
43 2012-12-14 01:33:44 Ostatnio edytowany przez Elektra (2012-12-14 14:16:44)
Mogę jeszcze dodać od siebie, że nie ściemnia mi bajek, nie opowiada dzikich fantazji, tylko szczerze mówi jak jest, że w jego życiu zawsze będzie już ta kobieta, no bo tak będzie. Wszystko mi opowiada, pokazuje zdjęcia, nie ściemnia po prostu. No i przede wszystkim - nie chce mnie do niczego zmuszać, nie ma mowy o seksie i tym podobnych sprawach. Może mam złe rozumienie, ale jakby chodziło o jedno to już dawno by to zrobił i było by po sprawie...
Dzisiaj wychodzę ze znajomymi no i on chciałby iść ze mną. Boję się. Już widzę minę swoich przyjaciół. Nie to, że ja się go wstydzę, bo tak nie jest, ale już w wyobraźni słyszę teksty znajomych na ten temat.