czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez amelyye (2012-12-09 19:40:37)

Temat: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Witajcie,
przepraszam, że ten tekst będzie długi. jednakże moja sytuacja jest bardzo skomplikowana i chciałabym żeby osoby które ewentualnie zdobędą się na to, żeby to przeczytać i spróbują mi pomóc jak najlepiej zrozumiały o co chodzi. bardzo dziękuję z góry.

2 miesiące temu rozstałam się z mężczyzną.
oboje mamy ciężkie charaktery. to była zarówno dla mnie jak i dla niego pierwsza poważna relacja. wcześniej spotykaliśmy się z innymi, ale nic poważnego.
nie umieliśmy wprost rozmawiać o naszych uczuciach. szczególnie ja miałam taką blokadę, myślę, że ma to podłoże w wychowaniu. rodzice nigdy nie nauczyli mnie mówić o uczuciach, nigdy nie powiedziałam im nawet, że ich kocham.. dlatego teraz mówienie dla mnie "kocham cię" jest nienaturalne, trudne i ciężko mi przychodzi.
wydawało mi się, że nic szczególnego do niego nie czuję.
na jego widok  nie miękły mi kolana, serce szybciej nie było, nie śnił mi się każdej nocy i nie miałam ochoty spędzać z nim każdej możliwej chwili.  koleżanki świrowały na punkcie swoich facetów a ja... dla mnie on po prostu był. był i tyle. a pierwsze rozstanie miało być już pod koniec czerwca.. ale obiecałam, że się zmienię. i zmieniłam. ale nie na długo...

przez problem ze sobą zniszczylam swój związek. choć wiele znajomych, ludzi znających tą historię mówi, że przesadzam, ze wina nigdy nie leży po jednej stronie... to ja czuję że to właśnie przeze mnie wszystko się rozpadło. nie umiałam się zaangażować gdy on tego chciał, nie umiałam okazać mu uczucia. wszystko było spowodowane tym, że w przeszłości zawsze bylam sama. broniłam się przed bliskością..
oprócz tego często nie szanowałam jego czasu... i masę innych rzeczy. On nie czuł się przy mnie dobrze. mieliśmy świetne chwile, świetne tygodnie, a potem znowu źle, potem znowu cierpiał.
chciał się ze mną rozstać na początku września br. rozmowę o nas zaczęłam ja bo czułam, że coraz bardziej się oddalamy.
lecz w momencie kiedy uświadomilam sobie, że wszystkie nasze chwile mają być przekreślone i że to koniec zdalam sobie sprawę, że.... moje uczucia do niego są. tylko że nie umiem ich nazywać i wypierałam je z siebie. zdałam sobie sprawę, że bez tego człowieka nie mogę żyć.
nie rozstaliśmy się w końcu, mimo, że powiedział, że sprawiłam na własne życzenie, że jestem mu obojętna. że się angażował ale juz nie ma siły, że zraziłam go do siebie i takie tam. ale zgodził się na to, że na razie jeszcze będziemy razem, ja mu pokażę, że "można" i zobaczymy.
od wrześna do dokładnie 14 października starałam się. robiłam dużo, zmieniłam się. ale on i tak każde moje zachowanie odbierał sztucznie bo przywykł do innej mnie.
mówił że i tak nic sie nie zmienia... raz było fajnie, raz mówił mi wprost, że nie chce się ze mną widzieć, że ma mnie gdzieś. a ja płakałam każdej nocy, stawałam się ruiną psychiczną ale i tak nie chciałam odpuścić....

dziś mijają prawie dwa miesiące od oficjalnego rozstania. to ja zerwałam. oczywiście, że tego nie chciałam. zrobiłam to dlatego bo on nie zerwałby ze mną. a wiedziałam, ze jeżeli coś ma się poprawić to może dzięki temu, ze damy sobie czas - to jego słowa. powiedział też że " jeżeli mamy być ze sobą to będziemy" więc w to wierzyłam...
ja po rozstaniu nie mogłam się pozbierać. śnił mi się każdej nocy, nie myślałam o niczym innym. płakałam, wpadałam w histerię, straciłam sens życia. wydawało mi się, że już nigdy z nikim się nie zwiąże....
mamy samych wspolnych znajomych więc widywałam go co weekend na imprezach czy wspolnych wypadach. co tylko utrudniało mi zapomnienie.
3 tygodnie po rozstaniu nie wytrzymałam i poprosiłam o spotkanie. zgodził się. na spotkaniu bylo dziwnie, pierwsze pytanie jakie mi zadał to czy z kimś się spotykam.
potem kontakt nam się nieco odświeżył  ale niestety raz uległam i poszłam z nim do łóżka (bylam bardzo spragniona bliskosci z nim i mimo, że wiedziałam, ze to zle nie moglam sie powstrzymac. ) no i od tamtego momentu zaczęliśmy spotykać się.. w kontekście seksualnym. dosyć regularnie. miałam nadzieje, że to w nim obudzi uczucie do mnie... głupia ja.
postanowilam, że zrobię wszystko, zeby do mnie wrocil. nie bede naciskała, będę po prostu pokazywala mu, że się naprawdę zmienilam.
no i na dzień dzisiejszy mamy kontakt, spotykamy się, gadamy ale ja już nie mam siły. robię dla niego dosłownie WSZYSTKO. z kompletnie zimnej, nieumiejącej się angażować osoby zamienilam się w uczuciową, kochająca kobietę, która dla swojej miłości jest w stanie poświęcić nawet siebie.
a on? on tego nie docenia mi się wydaje. mu wciąż coś nie pasuje.
cały czas coś nie tak. kilka dni temu na imprezie mieliśmy ostrą sprzeczkę i  poważną rozmowę.
powiedzial mi, że zdystansował się do mnie i do uczuć do mnie. że nie da się zrobić A, zaczynając od B. że nie możemy budować relacji tylko na fizycznym aspekcie i oczekiwać, że wyjdzie z tego coś innego, bo to są dwie różne sprawy. że tak naprawdę u nas trzeba tak się zachowywać jakbyśmy dopiero się poznali, wszystko od nowa. że wszystko powinno się dawkować, małymi kroczkami, a nie wielkie bum od razu i oczekiwać nie wiadomo czego. że dla niego to wręcz sztuczne, bo był przyzwyczajony do innej mnie.
spytałam się go czego jeszcze mu brakuje, co mu nie odpowiada.
on jest zdenerwowany na pewne moje pojedyncze zachowania, nawyki. spytałam się jakie, co konkretnie.
nie chciał mi odpowiedzieć. powiedział, że jeżeli sama na to wpadne, zauważę to i powoli będę to zmieniała to wyjdzie to o wiele naturalniej.

podsumowanie:
no i teraz pytanie: warto dla niego poświęcać tyle czasu? dla osoby, która wprost mówi, że jest zdystansowana i nie czuje nic szczególnego? ale tak naprawdę wiem, że mam szansę, jeżeli zmienię te nawyki, te swoje zachowania, które go wkurzają. ja nawet mnieeeej więęęcej wiem o co chodzi, ale tak naprawdę sporo rzeczy muszę dopiero zauważyć a i tak boję się, że wciąż nie będę wystarczająco dobra. ja naprawdę jestem w stanie to zrobić! boję się tylko, że nie powinnam.. że to on powinien kochać mnie taką jaka jestem a nie taką jaką chciałby żebym byla( w sumie sam powiedzial, że on nie chce żebym na siłę się dopasowywała do niego. problem w tym, że to nie na siłe tylko ja tego chcę.)
ja naprawdę nie wyobrażam sobie bycia z nikim innym, to go widzę w głowie wyobrażając sobie przyszłość... bardzo żałuję, że nie umiałam tego zauważyć wcześniej.
spotkałam się ostatnio nawet z kilkoma facetami, ale żaden mnie nie pociąga, w mojej głowie jest tylko ON.

proszę o wasze opinie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Ze zmianami jest tak, że gdy coś zmieniasz - otoczenie wywiera wpływ żebyś wróciła do punktu wyjścia.. czasem wręcz wywiera presję żebyś pokazała dawną siebie, po to by udowodnić że nie udało Ci się zmienić.. dlatego nie warto zmieniać się dla kogoś, tylko dla siebie i najlepiej od razu odciąć się od każdego kto nie docenia i ściąga Cię ponownie w dół..

Niestety Twój partner zamiast Cię wspierać właśnie czeka na Twoje "potknięcie"  - by Ci udowodnić że to on jest górą..

Radzę Ci być dobrą dla siebie, doceniać siebie i nigdy nie zapominać że jesteś wartościową osobą niezależnie od tego co sądzi otoczenie. Nikt nie zna Cię przecież lepiej niż Ty sama.

3 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-12-09 20:33:32)

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Ile byliście razem przed wrześniem ? A teraz to po 14.10 i kilku tygodniach coś tam razem rzeźbicie, czy nie ?
No i uciekłaś offline. Miałem nadzieję że odpowiesz.
Przede wszystkim jesteś winna ty, twój charakter, twoje emocje/uczucia a właściwie ich brak. Ja świetnie rozumiem, miałem podobnie przez 1,5 roku. Gdzieś na psychologii jest mój wątek więc nie będę się rozpisywać.
Po rozstaniu w końcu uczucie wygasło. Kompletnie zamilkła, nie reagowała na telefony, smsy, malie. Jak już, to pożal się Boże. Po koniec lata może coś w niej drgnęło (też w mojej historii). Spotkaliśmy się. I nic.
Teraz co da was. On, jak ja, po prostu nie potrafi tobie zaufać (ja poza tym przestałem ją kochać). Zniszczyłaś zaufanie. Skąd ma wiedzieć, czy za chwilę ci znowu nie odbije. A to wasze rozstanie dodatkowo spowodowało dystans i zanik uczucia. Ale nawet jeśli ono jest, to brak zaufania.
Może nad tym popracuj.

4

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Bardzo dziękuję za odpowiedzi i zainteresowanie tematem.
Jeżeli chodzi o związek, ciężko powiedzieć w ogóle, w którym momencie zaczęliśmy być razem. na początku spotykaliśmy się długo bez zobowiązań, po prostu zawsze nas do siebie ciągnęło. ale raz to ja chciałam czegoś więcej, raz on, nie mogliśmy się dogadać. jakoś w maju br przeszło to na status związku. 

po 14.10.br czy coś rzeźbimy... hmm... tak jak pisałam, ja staram się zrobić wszystko, pokazać mu, że się zmieniłam, że zależy mi na nim. powiedziałam mu nawet, że go kocham co naprawdę jest dla mnie potwornie trudną rzeczą ale się na to zdobyłam...
on wprost nie potrafi mi dać spokoju, olać mnie, czy powiedzieć " nic z tego nie będzie ". ale też nie daje znaków, że chciałby powrotu. wiem, że żadną inną dziewczyną nie jest zainteresowany, z nikim się nie spotyka.
mówił mi to co napisałam w poście, czyli, że się zdystansował, że za bardzo przeszkadzają mu niektóre moje zachowania itp..
więc póki co to wygląda tak, ze ja się staram - on to docenia, ale to i tak nie to.
więc ja chcę starać się dalej i dalej aż w końcu osiągnę efekt, pytanie tylko czy to ma sens i czy mój wysiłek i tak nie pójdzie na marne i pozostanę bez niczego..

5

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..
amelyye napisał/a:

że za bardzo przeszkadzają mu niektóre moje zachowania itp..
więc póki co to wygląda tak, ze ja się staram - on to docenia, ale to i tak nie to.
więc ja chcę starać się dalej i dalej aż w końcu osiągnę efekt, pytanie tylko czy to ma sens i czy mój wysiłek i tak nie pójdzie na marne i pozostanę bez niczego..

Co do zachowań to go wprost zapytaj. Tylko powiedz, że być może też będziesz chciała żeby coś w sobie zmienił. Mogę się tylko domyślać, że nie chodzi mu o twoje "fanaberie" smile Jeśli tak, to trochę jest niedojrzały. Masz szansę go wychować.
Czy wysiłek nie pójdzie na marne ? Może pójść. Tu nigdy nie ma pewności.

6

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

spytałam wprost. nawet ostatnio, przy tej "poważnej" rozmowie. spytałam wprost, co jeszcze chce żebym zmieniła, o jakie konkretne zachowania/nawyki mu chodzi, co jest nie tak.
ale on właśnie odpowiedział, ze mi nie powie, że bardziej naturalnie to wyjdzie, jeżeli do wszystkiego dojdę sama i powoli będę to zauważać i korygować...

7

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..
klarek napisał/a:

Teraz co da was. On, jak ja, po prostu nie potrafi tobie zaufać (ja poza tym przestałem ją kochać). Zniszczyłaś zaufanie. Skąd ma wiedzieć, czy za chwilę ci znowu nie odbije. A to wasze rozstanie dodatkowo spowodowało dystans i zanik uczucia. Ale nawet jeśli ono jest, to brak zaufania.
Może nad tym popracuj.

to fakt, masz całkowicie racje. on sam powiedział jakiś czas temu " ja się po prostu do ciebie zraziłem "...
dlatego tak bardzo ostatnio się starałam, chciałam mu pokazać, że jestem inna niż byłam jakiś czas temu.
ale.. to przyniosło chyba odwrotny skutek. czym bardziej ja się próbowałam zbliżyć tym było gorzej.
sama nie wiem. powiedział, że owszem zauważył moje starania i to jest pozytywne, ale złe rzeczy wciąż przeważają.
mi się wydaje, że on chce mi dać pewnego rodzaju nauczkę.
raz powiedział też " widzisz jak to jest jak ktoś się stara. to nie takie latwe" ...

8

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Hmm, jeśli faktycznie próbuje się "odegrać" to robi prawie dokładnie to co ty wcześniej. Tylko jego bym osądził mocniej. Bo po prostu ciebie traci. Mi by to do głowy nie przyszło przyznam szczerze. Co innego odbudowanie zaufania.
Ojej ojej. Porobiło się wam. Najłatwiej byłoby poradzić - kończcie to, bo ta przepychanka nie ma sensu. Tylko chyba trochę szkoda. Dwie miłości, które jakoś się nie mogą zetknąć.
Radzić rozmowę można, tylko w jakiej formie. Może powiedz mu, że np. za 3 dni chcesz z nim porozmawiać. Przygotuj się do tego. On też ma to zrobić. I może rozegraj to w formie: najpierw ty mówisz a on siedzi cicho. Potem jego kolej. A w trzeciej rundzie smile rozmawiajcie. Bo wszystko pięknie, ale on nie może dłużej prowadzić jakieś szczeniackiej zemsty, bo go wcześniej zraniłaś swoją obojętnością, czy innymi wyskokami. Jak pisałem, trochę to niedojrzałe i dziecinne.
Wóz albo przewóz.
Możesz jeszcze ty to zakończyć. Pocierpisz, spędzisz trochę bezsennych nocy. I w końcu przejdzie. Tylko go wtedy unikaj, a jeśli już to: cześć, cześć, co słychać. Żadnych rozmów o was. Chyba że otrzeźwieje.

9

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Czy warto się zmienić dla drugiej osoby?
Nie. Nie warto. Warto zmieniać się dla siebie.

Twierdzisz, że się starasz. "Staranie się" jest rzeczą nienaturalną, udawaniem, okłamywaniem.
Napisałaś, że jesteś w stanie poświęcić siebie dla Tej miłości. A zapytałaś go, czy on chce takiego poświecenia? Dużo w Twych postach słowa "powinno się" w różnych odmianach. Moim zdaniem, nie ma sensu przykładać ani uczuć, ani swych relacji, ani zachowań do jakichkolwiek stereotypów.

I można kogoś kochać, a mimo to zdecydować się na życie osobne.

10

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..
amelyye napisał/a:

.
spytałam się go czego jeszcze mu brakuje, co mu nie odpowiada.
on jest zdenerwowany na pewne moje pojedyncze zachowania, nawyki. spytałam się jakie, co konkretnie.
nie chciał mi odpowiedzieć. powiedział, że jeżeli sama na to wpadne, zauważę to i powoli będę to zmieniała to wyjdzie to o wiele naturalniej.

Matko, co za g..j!

Wiesz co? Idź do psychologa. Żeby się odkochać. Terapie są skuteczne. On nie jest wart jednej Twojej łzy.

Masz być jasnowidzem? Czytać w jego myślach? Czy on nie widzi oddania i miłości w tym, że  zmieniasz się DLA NIEGO? Otóż widzi.  I WŁAŚNIE DLATEGO traktuje Cię źle.

Rozwijaj się DLA SIEBIE. Kochaj SIEBIE. Nie jego.

11 Ostatnio edytowany przez amelyye (2012-12-10 13:42:13)

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Artemida,
szczerze mówiąc myślałam o tym żeby pójść do psychologa, może łatwiej będzie mi przejść przez to wszystko... bo póki co tylko wspominam i wspominam a wspomnienia chyba bolą najbardziej i ta złość do siebie, że kiedyś go nie doceniłam, a teraz on traktuje mnie... no cóż, tak jak traktuje.

Artemida napisał/a:

Czy on nie widzi oddania i miłości w tym, że  zmieniasz się DLA NIEGO? Otóż widzi.  I WŁAŚNIE DLATEGO traktuje Cię źle.

tylko gdzie w tym logika? daję mu wszystko to, czego nie dawałam wcześniej... ja wiem, że to za późno, że być może już pewnych rzeczy nie odwrócę, ale
skoro widzi, że naprawdę się staram, naprawdę się oddaje, to czemu chce żebym tak się czuła? ehh..


dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi, jeżeli będę się dalej zmieniać to tylko dla siebie smile jak on mnie nie doceni to cóż... jego strata...szkoda tylko.

12

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..
amelyye napisał/a:
Artemida napisał/a:

Czy on nie widzi oddania i miłości w tym, że  zmieniasz się DLA NIEGO? Otóż widzi.  I WŁAŚNIE DLATEGO traktuje Cię źle.

tylko gdzie w tym logika? daję mu wszystko to, czego nie dawałam wcześniej... ja wiem, że to za późno, że być może już pewnych rzeczy nie odwrócę, ale
skoro widzi, że naprawdę się staram, naprawdę się oddaje, to czemu chce żebym tak się czuła? ehh..

Nie ma w tym logiki. Jest w tym głupota, egoizm i krótkowzroczność.

Poczytaj teksty facetów. Oni chcą, żeby kobieta nie czuła się pewnie, bo oni sami, gdy czują się pewnie, przestają się starać. Posądzają o to kobiety. Twój niuniuś czuje się pewnie, czuje że ma przewagę i z niej korzysta.

Mój Kochany chce żebym czuła się pewnie. Bo on jest Mężczyzną.  I w odróżnieniu od chłopczyków wie, że kobieta daje z siebie więcej, rośnie i rosną jej skrzydła, gdy ma wysoką pozycję w związku. Kobieta nie potrzebuje niepewności.

Smarkaczom się wydaje, że jak będą kobietą szarpać, to będą mieć wygodnie. I to się sprawdza, tylko oni nie widzą jakim kosztem. Jak ktoś używa drogiego laptopa do wbijania gwoździ, widzimy że to pacan. Jak ktoś używa kobiety jak zabawki, jakoś tego jego pacaństwa nie chcemy zauważyć. Dajemy się wykorzystywać zamiast rozwijać swój potencjał. Jak się budzimy często jesteśmy już stare i zmęczone. Więc zamykamy oczy i nie zmieniamy niczego, żyjemy w cichej desperacji do śmierci.

Kobieta, która ma wysoką pozycję w związku, daje swojemu mężczyźnie o wiele, wiele więcej niż kobieta niepewna, zgadzająca się na rolę podnóżka.

On z Tobą był, gdy byłaś "niedobra", ale byłaś sobą. Było mu źle, byłaś tajemnicza i niedostępna, trwał. Jesteś teraz dobra i miła - nie chce Ciebie takiej. O tamtą Ciebie zabiegał. Dopóki byłaś sobą - walczył. Nie chce swojego cienia. Gdyby chciał bezwolnej istoty, lepsza byłaby lalka.

W niedojrzałym samcu ścierają się dwie tendencje, walczą dwie potrzeby: bycia chłopczykiem, syneczkiem i bycia mężczyzną. Niektórzy nigdy nie stają się mężczyznami. Bo ich kobiety nie stawiają im wymagań, nie są wyzwaniem, matkują i kastrują swoich samców a potem płaczą, że im (kobietom) źle.

Dojrzały, rozumny mężczyzna
- kocha, nie wartościuje,
- nie wmawia kobiecie, że coś z nią nie tak (bo to tylko osłabia, nie pomaga - wiesz, bo doświadczyłaś),
- jeśli coś mu się nie podoba, mówi wprost o co chodzi,
- zachowuje się  wypowiada w sposób jasny i czytelny,
- jest JEDEN - jego zachowanie i słowa zgadzają się z jego światopoglądem, myśleniem,
- jeśli nie odpowiada mu ta konkretne kobieta, mówi asertywnie, a jednocześnie delikatnie, żeby nie traciła dla niego czasu,
- nie jest tajemniczy i niedostępny
- nie strzela fochów,
- wie co robi, w szczególności:
- nie seksuje się po to żeby później żałować i wypominać,
- dąży skutecznie do celu
- w ogóle ma cel, a nie dryfuje.

Dojrzała rozumna kobieta podobnie, z tym że bywa tajemnicza i niedostępna a i fochy strzela, gdy chce rozpalić mężczyznę i/lub nie dopuścić do spowszednienia  wink

13

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Podpisuje się pod tym co napisała Artemida. Dlatego doradzałem ci rozmowę ale żebyś się dobrze do niej przygotowała. Daj wam szansę. Bo było tak, że on był ZA a ty NIE. Teraz ty się zmieniłaś na TAK a on .... No właśnie, na co ?
I tyle. Jak tego nie doceni to zakończ i już.

14

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Nie warto.

15

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Artemida - dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. taka jest prawda... i ja zdaję sobie doskonale z tego sprawę. szkoda, że tak trudno znaleźć takiego mężczyznę i że zakochujemy się w tych niewłaściwych...

Klarek - wiesz co, my już rozmowę poważną mieliśmy. on mi i tak już dużo powiedział, myślę, że na tą chwilę więcej mi nie dopowie. ja też mu powiedziałam o swoich uczuciach, o tym, że żałuję tego jaka kiedyś byłam, o tym, że źle się czuję gdy mnie tak traktuje, itp itp.
wszystko to juz przerobiliśmy. kolejna rozmowa chyba nie będzie miała sensu.
muszę się po prostu zdystansować i nie zabiegać tak o niego, nie ulegać mu. może wtedy coś się w nim... hmm ruszy... a jak nie to muszę  w końcu zapomnieć bo po co się tak męczyć, chodzić po psychologach i rujnować...

16 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-12-18 13:44:20)

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo...

Ale czy nie lepiej przeznaczyć dodatkowy rok (nawet 2, 3,5) na szukanie, żeby budować z kimś właściwym, niż złapać byle co, a potem cierpieć latami, męczyć dzieci i ostatecznie zmarnować 10 lat, bo trudno odejść i jest się uwikłaną?

Jasne, że nie każdy jest idealny, ale my przecież nie szukamy ideału, bo nie ma takiego, który by zadowolił każdą kobietę. Szukamy kogoś, kto pasuje DO NAS. I wystarczy taki JEDEN.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości.

Nie obniżaj standardów!

17

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..
Artemida napisał/a:

Kobieta, która ma wysoką pozycję w związku, daje swojemu mężczyźnie o wiele, wiele więcej niż kobieta niepewna, zgadzająca się na rolę podnóżka.

Kobieta, która ma wysoką pozycję w związku kończy taki związek. Kobieta musi się czuć pewnie i bezpiecznie. A to nie to samo, bo kobieta chce być w związku z facetem, a nie chce sama odgrywać jego roli.



Szczerze mówiąc amelyye ja się nie dziwię twojemu facetowi. Piszesz, że się zmieniłaś, że się starasz. A jak rozmawiałaś z nim o tym, które twoje zachowania go denerwują, to nie wiedziałaś nawet jakie (czyli co - kłóciliście się tyle razy, a nie wiesz z jakiego powodu nawet??). Na czym więc ta twoja rzekoma zmiana polegała? Bo z twojego opisu to ja niestety mam podobny odbiór - złe (drażniące) nawyki zostały, a otoczka do nich zrobiła się jakaś taka kompletnie nietypowa i przez to sztuczna. Póki co, to jedyną zmianę jaką dostrzegłem to to, że zaczęłaś z nim uprawiać więcej seksu wtedy kiedy on ma na to ochotę.

18

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

MAm ochotę napisać " ona jeszcze tego nie wie..."

Zmieniamy się dla siebie nie dla innych... MYślę, że powinnaś dać WAm czas tzn. rozstać się i nie utrzymywać kontaktu a mocno zacząć pracować z psychologiem i dowiedzieć się czego tak naprawdę chcesz. To wszystko wygląda tak, że tracisz grunt pod nogami ale nie wiesz czego się chwytać... GOrączkowo ratujesz wszystko jednocześnie paprząc (seks) nowo powstałe (poprawa)...

Pomyśl nad tym czego TY tak naprawdę chcesz i potrzebujesz
Powodzenia wink

19

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Na pytanie czy warto się zmienić hmm to zależy w jakim obszarze, jeśli masz
wrażenie, że warto to zrób to ale to zależy smile

20

Odp: czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..
Wielokropek napisał/a:

I można kogoś kochać, a mimo to zdecydować się na życie osobne.

jakim cudem...? przecież jesli nie ma zdrady,bicia czy innych tego typu rzeczy a tylko 'niedogadanie' lub po prostu 'inność' to przeciez jesli sie bardzo kocha da sie wszystko zrobic..

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy warto zupełnie zmienić się dla drugiej osoby? naprawianie błędów..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024