Witam,
wszystkich forumowiczów.Zwracam się o opinię głównie Panów. Miesiąc temu zerwał ze mna chłopak, bylismy ze sobą 9 miesiecy. Wszytko sie zaczęło od jego ubiegania sie o moje względy. Ja na początku byłam sceptycznie do tego zwiazku nastawiona ponieważ byłam po rozstaniu z innym. W końcu zgodziałm sie na związek. Ukladało nam się dobrze, nawet znaleźlismy wspólne zainteresowania, jak mieliśmy problem to rozmawialismy o nim ze sobą. Po czterech miesiacach zwiazku mielismy kryzys nawet. Głownie on nie był pewien swoich uczuc, wiec mu dałam czas do namysłu. Stwierdził ze nie moze beze mnie zyć i wrócil. Po tym jeszcze bardzej zaczał planować wspólną przyszłosć, dzieci, a nawet pokazywał miejsce gdzie wybuduje nasz dom. Mówił otwarcie o uczuciach bez wahania wielokrotnie powtarzał mi słowa "Kocham Cię". Było wręcz idealnie. na dwa miesiące przed rozstaniem zmienił pracę. Obecnie pracuje nawet po 10 godzin. Był ciągle zmeczony i odkaldal spotkania. Równiez zapisał się na studia zaoczne. Ja również studiuje zaocznie. Wszystko zaczęło sie psuc jak poznał swój harmonogram zjazdów i mój. Okazało się ze bedziemy sie mijać. Wtedy powiedział, ze nie zniesie tego ze bedziemy mało sie widywać, ze będzie mnie zaniedbywać. No i w takiej sytuacji powinnismy się rozstać. Ze za dwa lata jak skończymy studia i jesli uczucie nasze przetrwa to spróbujemy ponownie. Ja powiedziałam mu ze damy radę. Przyznał mi racje i myslałam ze wszytsko juz sobie wyjaśnilismy ale sie myliłam. Tydzień po tym zerwał ze mna mowiąc ze już mnie nie kocha. ja zapytałam czy przez ostatnie dwa tyg. udawał? powiedział ze nie. zapytałam czy poznal kogos? zaprzeczył. Powiedział ze nie ma casu dla siebie a co dopiero miałby sie oglądać za innym. Powiedział, ze tak poprostu uczucie wygasło a dwa dni przed tym normalnie się zachowywał. Przed rozstaniem miał doła, wszystko i wszyscy go wkurzało, nawet rodzice, a szczególnie praca. Zaproponował mi po rozstaniu tylko układy koleżeńskie oraz spotkanie. gdy sie na to zgodiałam i chciałam sie spotakac zaczał mnie unikac. A nawet obrazać. Pojechałm do niego do pracy by pogadać. Nie chciał. Wpadł w szał mimo ze nie poruszalam kwestii naszego rozstania tylko zapytałam czy ma jakis problem. Odparł ze juz nie ma. Bo miał problem z czasem. Zrezygnował ze mnie i prywatnych pacjentów (jest masażysta i fizjoterapeuta) i ma teraz czas dla siebie. No i nasłał na mnie policję oskarzając mnie o nekanie. A podkresle ze przed rozstaniem jeszcze mi płakal ze go w końcu zostwię i ze jestem pierwszą kobietą która go tak mocno kocha. Teraz rozpowiada znajomym ze załuje ze wrócił do mnie podczas tego kryzysu co wspomniałam wyżej. Uzasadniajac to tym ze bardzo go o to prosiłam. Nawet okazało sie ze kogoś juz ma. Matka jego również plotkuje. Jest to dla mnie dziwne, poniewaz mój szwagier jak do niego dzwonił to mu powiedział, ze w koncu korzysta z zycia, ze jest tyle łatwych dup do wyrywania i co to ze jedna w tą czy w ta? Bardzo prosze o wasz opinie. Nie wiem co mam o tym myśleć. Któs kto Ci mówi kocham a nawet planuje przyszłość itd. tak nagle może zmienić uczucia??
Nie za bardzo widze nad czym tu dyskutować
Wiesz bardzo łatwo powiedzieć komuś że się go kocha o wiele trudniej to udowodnić Obawiam się ze on po prostu Cię wykorzystał Faceci powiedzą wszystko i zrobią wszystko aby zdobyć kobiete Oczywiscie nie generalizuje ale wiesz jak jest .. Jedyna rada to jak najszybciej zapomniec o tym facecie Spotkałas drania i wyciągnij z tego wnioski .....
Nie kochał Cię to jest pewne. Nie trać energii na analizę jego zachowania. Olej go i zapomnij i nigdy w życiu już się z nim nie spotykaj.
Czyli to była zabawa?? Po co to wszystko. Mógł powiedzieć poznałem kogos innego i tyle a nie kłamac...Nigdy nie narzekał by bylo cos źle... powiem ze trafiłam na drugiego drania
Powiem, ze nie jest łatwo zapomniec. Po pierwsze mimo wszystko kocham a po drugie pracuje z jego matka...atmosfera nie jest fajna
A jakie są jeszcze Wasze opinie??
7 2012-11-06 20:17:40 Ostatnio edytowany przez Marisa (2012-11-06 20:28:13)
Moze on ma jakies zaburzenia osobowosci: np. BORDERLINE albo jest NARCYZEM z cechami psychopatycznymi.. Poczytaj sobie w necie na temat tych zaburzen..
Takie osoby manipuluja innymi, graja rozne role, dzis kogos idealizuja i uwielbiaja, a na drugi dzien nienawidza i zrywaja zupelnie kontakt. Sa niezrownowazone, bardzo zmienne. Nie mozna byc z nimi niczego pewnym.
Zwiazek z kims takim to pieklo (nie sa chyba zdolne do prawdziwej milosci).
8 2012-11-06 20:22:00 Ostatnio edytowany przez moni_jankes (2012-11-06 20:33:34)
mozliwe, raz mi powiedział ze wzięłam sobei faceta z problemami psychicznymi. najlepsze jest to ze, przed zerwaniem sam pytał czy bedzie mógł do mnie sie odezwać jak bedzie miał doła. Ciągle powtarzał, ze w końcu go zostawię...
obawiam sie, ze to moze byc prawda. bo naprawdę uwielbiał mnie...ale przez ten cały okres zwiazku nic na to nie wskazywało...
no i zerwał ze mną kontakt zupełnie...ale z moimi bliskimi normalnie rozmawia..
a moze byc tak, ze za jakiś czas sie odezwie...nie to zebym na to liczyła ale różnie bywa??
Pewnie, że o wszystkim wiedział. Nie chciał się przyznać bo nie był pewien czego chce i z dużym prawdopodobieństwem nie chciał Ci powiedzieć bo "w razie czego jesteś chociaż Ty". Poznał kogoś ale nie był pewien czy to wypali, więc tak jak Ci mówię, nie chciał za szybko kończyć. Jakby mu z "nową" nie wyszło a Ciebie wcześniej zostawił to zostałby sam.
Jak się kogoś kocha to nie mówi się że dobra koniec z nami bo nie będzie już czasu żeby się spotykać. Ja miałem identyczną sytuację. Ona wyprowadziła się o 40 km do miasta w którym studiowała dziennie. Ja w tygodniu pracowałem, a w weekendy studiowałem. Też byłem załamany tą wyprowadzką i tym, że już jej nie będę widywał codziennie. Ale jak się póniej okazało obawy okazały się tylko strachem bo było zupełnie inaczej, a nawet między nami o niebo lepiej. A to, że wezwał na Ciebie policję to tylko powinno być dla Ciebie potwierdzeniem, że niestety zmarnowałaś czas na totalnego dupka, który musi się dowartościować w oczach innych rozpowiadając jaka to byłaś, robiąc przy tym z siebie ofiarę.
mozliwe, raz mi powiedział ze wzięłam sobei faceta z problemami psychicznymi. najlepsze jest to ze, przed zerwaniem sam pytał czy bedzie mógł do mnie sie odezwać jak bedzie miał doła. Ciągle powtarzał, ze w końcu go zostawię...
obawiam sie, ze to moze byc prawda. bo naprawdę uwielbiał mnie...ale przez ten cały okres zwiazku nic na to nie wskazywało...
no i zerwał ze mną kontakt zupełnie...ale z moimi bliskimi normalnie rozmawia..
a moze byc tak, ze za jakiś czas sie odezwie...nie to zebym na to liczyła ale różnie bywa??
Pewnie, że tak. Przypuścmy, że zostanie sam, nie będzie miał nikogo a wtedy przyjdzie i zacznie Cię przepraszać jaki to on był głupi, że nie wie co się wtedy z nim stało, że tak postąpił itp.
A Ty nie masz myśleć "nie żebym na to liczyła" tylko żeby się nie godzić na bycie znowu razem. Teraz dla Twojego dobra to masz o nim jak najszybciej zapomnieć
Powiedziałam mu ze, chce zakończyc ta znajomosc kulturalnie bez spieć i ze jeśli kogos poznał to zycze szczęścia....ale nie chciał...
Widzisz akurat Ty byś tak chciała. A jeżeli on nie chce to masz kolejny powód, że jest dupkiem nie wartym uwagi i daje powód żeby jak najszybciej o nim zapomnieć
Nie będzie łatwo. Ale nie ma innego wyjścia.
14 2012-11-07 10:14:16 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-07 10:16:28)
moni_jankes -- jest wielu niedojrzałych facetów, którzy nie znają trudów życia, zakochują się, potem motylki w brzuchu mijają, wtedy się boją stałego związku, wycofują się pod byle pretekstem "nie jestem pewien swoich uczuć", "to nie ma sensu", "uleciał gaz". Taki świat.
Co zaś do udawania miłości to chyba nie myślisz, że jest takim doskonałym wyrachowanym aktorem? Nie wiem dlaczego w głowach ludzi w ogóle pojawia się taka myśl. Przecież symulowanie zakochania, miłości jest bardzo trudne, prawda?
Wielu ludzi przestaje myśleć, przestaje działać odpowiedzialnie, kierują się emocjami. I potem z takiego lenistwa rodzą się różne zmory.
Moja rada -- nie kończ związku, nie podtrzymuj związku na siłę. Daj temu czas. Daj jemu wolność, daj sobie wolność. Rób to na co masz ochotę -- chesz się spotkać, to się spotkaj. Nie chcesz to się nie spotykaj. Postaraj się działać niezależnie od tego co on pomyśli. Nie proś, nie błagaj, nie przepraszaj, nie żałuj. Nie krzywdź go, nie myśl o nim źle. Przeczytaj Desideratę, metodę 180 autorstwa mark21 na tym forum. Twoja wolność oznacza, że nie musisz odrzucać chłopaka, który akurat się do Ciebie uśmiechnie.
Tez uważam, ze udawanie miłosci jest trudne a nawet niemożliwe. Pójdę za Twoją radą.
Wyszły na jaw nowe okoliczności, dziewczyna z którą sie prowadza mój były jest jego koleanka z pracy. A sam mój były stał sie arogancki wobec moich znajomych i nie tylko. Teraz zarabia nawet 6 tys. miesiecznie. Potrafił mojemu znajomemu powiedzieć cytuje "tak nisko upadłes pracujac na budowie"... czy woda sodowa uderzyła do głowy (inaczej mówiac kasa?).
weź przestan dziewczyno on niczego nie jest wart
Według wielu powinnam dać sobie z nim spokój ale nie potrafię a nawet może nie chcę. Mimo tego co zrobił uważam, że się pogubił, a nawet że nie wie czego chce od życia.
Podejrzewam, ze mogł wpaść w depresję. Czy to możliwe? Czy tak może zachowywać się człowiek w depresji? Widziałam go ostatnio i wyglądał na przemęczonego a nawet może coś w tym mu pomogło ...
Przede wszystkim przestań do niego się odzywać, bo to pogarsza sprawę. Najwidoczniej ma teraz taki okres w życiu, że go drażnisz, i cokolwiek niezrobisz będzie na Ciebie wszystko zwalał. Musisz poczekać, jeśli sam okaże wolę, by napisać, porozmawiać, to może coś będzie z tego. Inaczej to raczej już koniec.
Narzucanie jemu swojego towrzystwa,swojej ciaglej pomocy nie zblizy go di ciebie. Co najwyzej jeszcze bardziej stracie szacunek do ciebie. Nie zastanawiaj sie czy i na co on choruje bo on wybral zycie bez ciebie. Ciagle latanie za nim tylko utwierdzasz go w tej dexyzji. Zastanow sie czy wolisz zostac w jego oczach madra,silna,pewna siebie i wlasnej wartosci dziewczyna. Czy latajaca kolejna "dupa"ktora moze sobje wyrwac. Daj mu zyc swoim zyciem. Pozdrawiam
Odpuściłam. Oczywiście nadal go kocham. Nawet jak go ostatnio widziałam to nawet nie rozmawiałam z nim. Ale czuję, ze ma jakiś problem. Prawda nie zmuszę go do znajomości ze mną.
O kobieto Ty przestań się martwić o niego, a zacznij o siebie! To nie jest małe dziecko, które sobie w życiu nie radzi. Ma mamusię, która dba o niego i nie jest mu tak ciężko jak Ci się wydaje.
Miałam kiedyś podobny przypadek do Twojego. Facet najpierw mnie kochał, starał się o mnie, był cudowny itd... Jak ja się w ten związek zaangażowałam to on nagle się zmienił. Cokolwiek bym nie zrobiła było źle. Darł się na mnie, poniżał mnie i lekceważył. Teraz pisze mi, że tego bardzo żałuje, ale już jest za późno. Ja już żyje swoim życiem i jego życie mam w nosie.
Ty też musisz myśleć o sobie!
Więc staraj się skończyć z myślami typu: on ma depresje, jest mu ciężko, wyglądał na zmęczonego itd...
On na Ciebie policję nasłał i oczernia Cię przy wszystkich. Ile jeszcze musi Ci krzywdy zrobić byś zrozumiała, że zasługujesz na prawdziwą miłość?
moni_jankes -- jest wielu niedojrzałych facetów, którzy nie znają trudów życia, zakochują się, potem motylki w brzuchu mijają, wtedy się boją stałego związku, wycofują się pod byle pretekstem "nie jestem pewien swoich uczuć", "to nie ma sensu", "uleciał gaz". Taki świat.
Co zaś do udawania miłości to chyba nie myślisz, że jest takim doskonałym wyrachowanym aktorem? Nie wiem dlaczego w głowach ludzi w ogóle pojawia się taka myśl. Przecież symulowanie zakochania, miłości jest bardzo trudne, prawda?
Wielu ludzi przestaje myśleć, przestaje działać odpowiedzialnie, kierują się emocjami. I potem z takiego lenistwa rodzą się różne zmory.
Moja rada -- nie kończ związku, nie podtrzymuj związku na siłę. Daj temu czas. Daj jemu wolność, daj sobie wolność. Rób to na co masz ochotę -- chesz się spotkać, to się spotkaj. Nie chcesz to się nie spotykaj. Postaraj się działać niezależnie od tego co on pomyśli. Nie proś, nie błagaj, nie przepraszaj, nie żałuj. Nie krzywdź go, nie myśl o nim źle. Przeczytaj Desideratę, metodę 180 autorstwa mark21 na tym forum. Twoja wolność oznacza, że nie musisz odrzucać chłopaka, który akurat się do Ciebie uśmiechnie.
To jest bardzo mądra rada. Tylko w ten sposób poczujesz się lepiej. Od mojego rozstania mineły trzy miesiące. On zerwał, bo mieszkając ze mną nagle stwierdził, że woli życie singla - tak w wielkim skrócie. Od tego czasu ani razu się do niego nie odezwałam, najwyżej odpowiadałam. Po pewnym czasie zaczął się odzywać: smsy typu co słychać, maile o jakimś nowym miejscu, które mogłoby mi się spodobać, itp. Potem to poszło jeszcze dalej: lajkuje i komentuje posty na fejsie moich przyjaciółek, ostatnio zalajkował zdjęcie, na którym jestem z nimi. Zamieścił zdjęcie z komentarzem, że sposobałoby mi się, nazywając mnie tak jak to robią dziewczyny. Aluzja była oczywista. Tydzień temu zadzwonił, żeby chce się spotkać pod pretekstem oddania mi moich ubrań, powiedziałam żeby wrzucił do pojemnika PCK. Nie chciałam się spotkać, choć bardzo za nim tęsknie. Wiem, głupie to jest. Po tym dał jakiś złośliwy komentarz mojej przyjaciółce i przestał się odzywać do mnie. Czy się jeszcze odezwie? Nie wiem, może jest tak obrażony, że już więcej o nim nie usłyszę. Czuję jednak, że to jeszcze nie koniec.
Właśnie, ''postaraj się działać niezależnie od tego co on pomyśli''. Żyj swoim życiem i nie przejmuj się nim a czas pokaże. Strasznie to trudne, tak się odciąć, ale to jedyna droga. Jeśli on się odezwie pierwszy, przynajmniej będziesz miała pewność, że zrobił to z własnej nieprzymuszonej woli, a nie że to był wynik nacisków, presji z Twojej strony.
Święte słowa. Też czuję, ze to jeszcze nie koniec. Coś mi mówi, ze jeszcze nasze drogi się połączą ... Niewiele osób mnie rozumie. Czas pokarze co jest mi pisane.
Jezeli to co was laczylo bylo czym szczegolnym to z pewnoscia wasze drogi sie jeszcze spotkaja. Tylko nie pokazuj jemu ze moze ci wejsc na glowe. Chcial sie rozstac,taj mu czas i byc moze zobqczyl co stracil. Jezeli macie byc ze soba to z pewnoscia bedziecie.
To co nas łączyło wyglądało na coś wyjątkowego ale chyba było to złudzenie. Trzy miesiące minęły od rozstania, przez ten czas dużo tym myślałam, o jego zachowaniu wobec mnie. Doszłam do wniosku, ze tak na prawdę nigdy mnie nie kochał. Osoba, która tak rani, na ulicy udaje że mnie nie zna i nasyła policję tak na prawdę nie kocha i nigdy nie kochała. Dziękuję wszystkim za porady. Czas zamknąć ten rozdział i zacząć nowy.