Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Witam wszystkie netkobiety. Czytałam wczesniej Wasze fora zeby znalezc jakies porady, ale nie widzialam sytuacji podobnej do mojej. Dlatego postanowilam napisac.

Mam 21 lat, 8 msc synka i jestem w ciazy. Jestem w zwiazku i mieszkamy razem od ponad roku. Na poczatku naszej znajomości bylo idealnie. Mieszkalam wtedy z mama, ktora zresztą ostrzegala mnie przed nim. Nie sluchalam. I tak zaszlam w ciaze. Zamieszkalam z nim i jego rodzicami. Po jakims msc zaczelo sie.. Nie dosc ze jego matka mowila co i jak mam robic, to jeszcze nie mialam w nim zadnego oparcia. Czesto plakalam. Bylismy na dozynkach. Ubzduralo mu sie ze ja niby z jakims innym krece, bzdura. Wtedy zostawil mnie sama wsrod obcych. Czekalam na dworze do 1 w nocy. Wrocilam do domu. O 6 rano szukalam go po lasach, myslalam ze sie powiesil (jak zapowiadal) Dostalam potem smsa ze mnie kocha i wszystko jest ok. Obwinial mnie ze wszystko przeze mnie. Od tamtej pory, gdzie bysmy nie byli, po pewnej ilosci alkoholu zawsze mnie zostawial sama. Przezylam wszystko-z milosci. W lutym przedwczesnie urodzil sie synek z wada wrodzona. Przyznaje ze nasze problemy nas zblizyly. Uznalam ze to koniec nieporozumien i licznych klotni. Ale koszmar mial dopiero nadejsc.

Moze jestem przewrazliwiona.. Nie mam sily zyc. Pare msc temu dwa razy mnie pobil, wraz z duszeniem, kopaniem w brzuch i innymi atrakcjami. Do tego doszlo z milion klotni o byle co, zostawianie mnie. (zapomnialam dodac ze juz 5 msc mieszkamy sami) Mieszkamy posrod jego rodziny jednak nie mozna na nikogo liczyć. Teraz jest tak: traktuje mnie jak smiecia do niczego. Uwaza ze i tak nie skoncze liceum bo jestem za tepa. Boje sie robic cokolwiek bo on ciagle krzyczy i klnie. Ciagle daje mi do zrozumienia ze zabierze mi dziecko. Sytuacji jest mnostwo tylko ja juz nie potrafie ich opisywac. Ciagle placze, a wtedy on szydzi ze tylko to potrafie. Wszystko co robie jest zle... jestem rozstawiana po katach. Zauwazylam ze robienie mi przykrosci sprawia mu radosc..

Nie mam komu sie zwierzyc, jestem tu sama. Moja mama jest daleko, uciekam czasami do niej jak jest juz zle. O niczym nie wie. Nie chce jej obarczac. Nie wie tez o 2 ciazy. Nie wiem co mam robic.... Najgorsze ze go kocham i z calych sil staram sie wszystko naprawic. Nawet nie mialabym gdzie uciec.

Nie mam pracy bo opiekuje sie synem. Jestem chyba juz skazana na to wszystko..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Lumnia, bardzo smutna jest Twoja sytuacja, powinnaś uciekać raz na zawsze.

Ale mimo wszystko nie rozumiem jednej rzeczy - czy nie potrafiłaś zabezpieczyć się przed ciążą? Rozumiem za pierwszym razem, wiadomo, zdarzyło się. Ale Twój synek ma 8 m-cy a ty już jesteś w drugiej ciąży? Sama uwiązałaś sobie sznur na szyi, bo samej z dwójką dzieci byłoby by ci o niebo trudniej niż z jednym sad

3

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Masakra... jak uczucia potrafią ogłupić...
Zanim zmajstrujesz sobie z nim trzecie dziecko, wyprowadź się..
Będzie ciężko, ale jeśli mama będzie w stanie Ci pomóc to spróbuj, lepsze to niż życie z tyranem pod jednym dachem.

4

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Jeżeli masz możliwość to wyprowadź się do mamy. Poradzisz sobie. Nie zostawaj z tym gnojem, a jak Cię pobije jeszcze raz to zabieraj dziecko i idz na obdukcje. NIE WOLNO Ci wychowywać dzieci z takim tyranem. Ratuj się póki możesz.

5

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Jesteś ofiarą przemocy i fizycznej, i psychicznej.

Nie musisz być bezradną.

Możesz podczas awantury wezwać policję, możesz po pobiciu zrobić obdukcję u lekarza sądowego, możesz nagrywać te awantury na dyktafon, możesz pójść do gminnego/miejskiego ośrodka pomocy społecznej, możesz poszukać w internecie stron Niebieskiej Linii (są dwie) i poczytać o przemocy, o sposobach radzenia sobie z nią, o pomocy prawnej.

I przestań, proszę, twierdzić, że jesteś przewrażliwioną. Bicie (i inne tego typu atrakcje) są przemocą, nie objawami przewrażliwienia.

6

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
lumnia napisał/a:

Witam wszystkie netkobiety. Czytałam wczesniej Wasze fora zeby znalezc jakies porady, ale nie widzialam sytuacji podobnej do mojej. Dlatego postanowilam napisac.

Mam 21 lat, 8 msc synka i jestem w ciazy. Jestem w zwiazku i mieszkamy razem od ponad roku. Na poczatku naszej znajomości bylo idealnie. Mieszkalam wtedy z mama, ktora zresztą ostrzegala mnie przed nim. Nie sluchalam. I tak zaszlam w ciaze. Zamieszkalam z nim i jego rodzicami. Po jakims msc zaczelo sie.. Nie dosc ze jego matka mowila co i jak mam robic, to jeszcze nie mialam w nim zadnego oparcia. Czesto plakalam. Bylismy na dozynkach. Ubzduralo mu sie ze ja niby z jakims innym krece, bzdura. Wtedy zostawil mnie sama wsrod obcych. Czekalam na dworze do 1 w nocy. Wrocilam do domu. O 6 rano szukalam go po lasach, myslalam ze sie powiesil (jak zapowiadal) Dostalam potem smsa ze mnie kocha i wszystko jest ok. Obwinial mnie ze wszystko przeze mnie. Od tamtej pory, gdzie bysmy nie byli, po pewnej ilosci alkoholu zawsze mnie zostawial sama. Przezylam wszystko-z milosci. W lutym przedwczesnie urodzil sie synek z wada wrodzona. Przyznaje ze nasze problemy nas zblizyly. Uznalam ze to koniec nieporozumien i licznych klotni. Ale koszmar mial dopiero nadejsc.

Moze jestem przewrazliwiona.. Nie mam sily zyc. Pare msc temu dwa razy mnie pobil, wraz z duszeniem, kopaniem w brzuch i innymi atrakcjami. Do tego doszlo z milion klotni o byle co, zostawianie mnie. (zapomnialam dodac ze juz 5 msc mieszkamy sami) Mieszkamy posrod jego rodziny jednak nie mozna na nikogo liczyć. Teraz jest tak: traktuje mnie jak smiecia do niczego. Uwaza ze i tak nie skoncze liceum bo jestem za tepa. Boje sie robic cokolwiek bo on ciagle krzyczy i klnie. Ciagle daje mi do zrozumienia ze zabierze mi dziecko. Sytuacji jest mnostwo tylko ja juz nie potrafie ich opisywac. Ciagle placze, a wtedy on szydzi ze tylko to potrafie. Wszystko co robie jest zle... jestem rozstawiana po katach. Zauwazylam ze robienie mi przykrosci sprawia mu radosc..

Nie mam komu sie zwierzyc, jestem tu sama. Moja mama jest daleko, uciekam czasami do niej jak jest juz zle. O niczym nie wie. Nie chce jej obarczac. Nie wie tez o 2 ciazy. Nie wiem co mam robic.... Najgorsze ze go kocham i z calych sil staram sie wszystko naprawic. Nawet nie mialabym gdzie uciec.

Nie mam pracy bo opiekuje sie synem. Jestem chyba juz skazana na to wszystko..

Strasznie mi przykro. sad Ja nagrałabym na dyktafon (chociażby z MP3 położony na szafie) jego krzyki, może nawet bójki... Ale kochasz go (sama siebie się pytam "za co??"), więc nie będziesz umiała odejść. Trudna sytuacja, ale wiedz jedno - on się nie zmieni. To tyran, tak jak napisałaś w tytule, to znęcanie się, w tym wypadku psychiczne i fizyczne. Uciekaj od niego, ja Cię proszę... sad

7

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Moze jak do twojego dziecka zacznie miec szybkie łapy to cie otrzezwi z tej twojej patologicznej milosci do niego,a moze i nie i nadal bedziesz pozwalac aby ciebie jak i synka podle traktował stosując przemoc fizyczną i psychiczną
Na niektore kobiety dziala to jak kubel zimnej wody, inne niestety szukają w sobie winy lub w dziecku tlumacząc degenerata zachowanie
Mam nadzieje ze jestes w tej mądrzejszej grupie,choć z tym róznie bywa hmm

8

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

uciekaj od niego! pobił Cię że mogłaś stracić dziecko takim kopniakiem jak on Ci zafundował..nie wiem na co czekasz, pobił raz a Ty dalej tkwisz w tym patologicznym związku.. Dziewczyno jesteś młoda całe życie przed Tobą,zgłoś to na policje zrób obdukcje, nie dawaj się tak poniżać i przede wszystkim by cię bił najpierw biję Ciebie potem zacznie i dziecko chcesz Tego?? cchesz dalej być z trakim tyranem ? tak ma wyglądać Twoje życie?? wyprowadź się od niego jak najszybciej nie pozwolaj by traktował Cię jak śmiecia (przepraszam ale tak Cię własnie traktuje) jak u mamy nie masz warunków to nawet do domu samotnej matki już tam Ci będzie na początku lepiej niż z nim złóż pozew o alimenty a dziecko i 2  w drodze i na siebię to zawsze jakaś kasa .WALCZ BY BYŁO CI DOBRZE> TOBIE I TWOIM DZIECIOM! i nie wierz jak będzie Ci zapewniał że się zmieni, może i się zmieni ale na ile tydz dwa i znów uderzy, pobije ...dasz rade bez niego !

9

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Nic nie może być gorszego niż poniżanie bliźniego.... dlatego, nie zwlekaj bo lepiej być już (po tym co opisujesz) nie może i nie licz na to... powiedz sobie STOP!! Jeśli nie starcza Ci odwagi... pomyśl, że jesteś dorosła i odpowiedzialna za swoje dzieci...  przecież chcesz im dawać miłość, opiekę i poczucie bezpieczeństwa....  Mnie raz uderzył partner w miesiąc po urodzeniu syna,... raz i powiem Ci, że już więcej nie miał na to okazji...  ciężko było ale dałam radę. Masz rodzinę a rodzina się wspiera więc nie obawiaj się, że mama Ci nie pomoże... choćby duchowo będzie i też pamiętaj, że będzie PO TWOJEJ STRONIE...  a potem idź po pomoc gdzie tylko można..  musisz ratować siebie, dzieci... musisz..   
Twoja historia bardzo mnie wzruszyła... utulam Cię i trzymam mocno kciuki!! Pozdrawiam.

10

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Ty się jeszcze zastanawiasz? Facet cię kopie i bije po brzuchu a ty dalej w tym tkwisz? Tu nawet nie chodzi o Ciebie bo to twój wybór.. ale chodzi o dzieci!!!! Przecież tak agresywny  człowiek może zrobić im krzywdę.
Niedawno była głośna sprawa Marka i Ewy. Marek zakatował swoją miesięczną córeczkę Patrycję. Tak się składa, że Ci ludzie pracowali u nas w wakacje przy doczyszczaniu naszsej firmy więc znam ich. Ona była  wtedy w końcówce ciąży.Była często bita przez Marka, niedożywiona.. zastraszona. Proponowałysmy jej z szefową, że zawieziemy ją do jej matki na wieś. Ona jednak była nieugięta.. raz wzięla pieniądze na bilet a on je przepił i jeszcze ją pobił. Wiele razy próbowałyśmy jej wytłumaczyć, że on jest niebezpieczny, że facet, który choć raz uderzy kobietę, już zawsze będzie to robił.. Mówiłyśmy jej, że skoro nawet w ciąży ją bije to nie zawaha się podnieść ręki na dziecko. Niestety stała się jednak tragedia... on zakatował tą malutką dziewczynkę w czasie kłótni. Wpadł w szał.   Do dziś śni mi się ten koszmar... Ale powiem Ci szczerze, że uważam, że wina śmierci dzieciątka, leży tak samo po jej stronie. Nie obroniła własnego dziecka, chociaż wszyscy oferowali jej pomoc...
Jestem pewna że ty nic nie zrobisz.. ,że dalej będziesz w tym tkwiła z tyranem, psycholem... dnem totalnym aż nie zdarzy się nieszczęście.
Ja również jestem w chorym związku ale moj facet nigdy nie podniósł na mnie ręki. Gdyby to zrobił to zniszczyłabym go. Nigdy bym na to nie pozwoliła. To że mógłby to zrobić mi, to jednocześnie mógłby to zrobić naszemu dziecku a takiego ryzyka bym nie zniosła.

Poza tym, jeśli on pije, przeklina, awanturuje się to pewnie robi to również przy dziecku. Jeśli na to pozwalasz to jesteś współwinna krzywdy swoich dzieci. Twoim obowiązkiem jest uwolnić się od tej relacji. Wracaj do matki, albo zwróć się do niebieskiej linii. Jest sporo organizacji, które pomagają kobietom w twojej sytuacji. Działaj zanim nie będize za późno.... Proszę Cię sad

11 Ostatnio edytowany przez igla16 (2012-10-24 23:20:41)

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Porozmawiaj z mamą. Zapytaj się czy mogłabyś wrócić. Wtedy wszystko jej powiedz. Myślę, że zrozumie Cię i również pomoże finansowo czy z pomocą przy dzieciach dopóki nie urodzisz drugiego i nie znajdziesz pracy.
Domyślam się, że jest Ci ciężko podjąć decyzję, aby wyprowadzić się i wywalić faceta ze swojego życia, bo kochasz go jakąś bezsensowną miłością.

Masz wybór- albo wrócić do swoich rodzinnych stron, albo dać się sponiewierać mu.

12

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
Claire1983 napisał/a:

Ty się jeszcze zastanawiasz? Facet cię kopie i bije po brzuchu a ty dalej w tym tkwisz? Tu nawet nie chodzi o Ciebie bo to twój wybór.. ale chodzi o dzieci!!!! Przecież tak agresywny  człowiek może zrobić im krzywdę.
Niedawno była głośna sprawa Marka i Ewy. Marek zakatował swoją miesięczną córeczkę Patrycję. Tak się składa, że Ci ludzie pracowali u nas w wakacje przy doczyszczaniu naszsej firmy więc znam ich. Ona była  wtedy w końcówce ciąży.Była często bita przez Marka, niedożywiona.. zastraszona. Proponowałysmy jej z szefową, że zawieziemy ją do jej matki na wieś. Ona jednak była nieugięta.. raz wzięla pieniądze na bilet a on je przepił i jeszcze ją pobił. Wiele razy próbowałyśmy jej wytłumaczyć, że on jest niebezpieczny, że facet, który choć raz uderzy kobietę, już zawsze będzie to robił.. Mówiłyśmy jej, że skoro nawet w ciąży ją bije to nie zawaha się podnieść ręki na dziecko. Niestety stała się jednak tragedia... on zakatował tą malutką dziewczynkę w czasie kłótni. Wpadł w szał.   Do dziś śni mi się ten koszmar... Ale powiem Ci szczerze, że uważam, że wina śmierci dzieciątka, leży tak samo po jej stronie. Nie obroniła własnego dziecka, chociaż wszyscy oferowali jej pomoc...
Jestem pewna że ty nic nie zrobisz.. ,że dalej będziesz w tym tkwiła z tyranem, psycholem... dnem totalnym aż nie zdarzy się nieszczęście.
Ja również jestem w chorym związku ale moj facet nigdy nie podniósł na mnie ręki. Gdyby to zrobił to zniszczyłabym go. Nigdy bym na to nie pozwoliła. To że mógłby to zrobić mi, to jednocześnie mógłby to zrobić naszemu dziecku a takiego ryzyka bym nie zniosła.

Poza tym, jeśli on pije, przeklina, awanturuje się to pewnie robi to również przy dziecku. Jeśli na to pozwalasz to jesteś współwinna krzywdy swoich dzieci. Twoim obowiązkiem jest uwolnić się od tej relacji. Wracaj do matki, albo zwróć się do niebieskiej linii. Jest sporo organizacji, które pomagają kobietom w twojej sytuacji. Działaj zanim nie będize za późno.... Proszę Cię sad

BRAVO
Lumna mam nadziej ze te wszystkie wpisy co tutaj ludzie tobie piszą,jakos twój rozum przeskoczy na wlasciwe tory,i obedzie sie bez efektu jak grochem o ściane

13

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Ja wiem co powinnam robic. Ale nie mam gdzie uciec. 2 dziecko.. zabezpieczalam sie i nic to nie dalo. Rodzina moze by pomogla ale na mieszkanie nie mam co liczyc.

14

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Idź do ośrodka pomocy społecznej, prawdopodobnie mają w swej bazie danych adresy miejsc dla samotnych matek.

15 Ostatnio edytowany przez Claire1983 (2012-10-24 22:06:33)

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
lumnia napisał/a:

Ja wiem co powinnam robic. Ale nie mam gdzie uciec. 2 dziecko.. zabezpieczalam sie i nic to nie dalo. Rodzina moze by pomogla ale na mieszkanie nie mam co liczyc.

WSZĘDZIE BĘDZIE LEPIEJ NIŻ Z NIM. Nawet pod mostem... 
Poza tym już Ci pisałam, że są różne fundacje, które pomagają kobietom w takiej sytuacji. Jestem przerażona, że po tym jak on cię bił, zostawiał samą , zaszłaś w drugą ciążę.. ale nie mnie to oceniać. Mleko się wylało i teraz musisz walczyć. Zrozum, że niżej już upaść się nie da niż być z takim tyranem więc wszędzie będzie Ci tylko lepiej.

Udaj się na policję, opowiedz o wszystkim, poproś o pomoc. Oni powinni cię skierować do funacji bądź domu samotnej matki. Nie pisz, że nie masz gdzie uciec.. Nie żyjemy w Afryce tylko w Europie....  To tylko wymówka, że tak piszesz, jakbyś chciała coś zmienić to byś zmieniła. Tu nie chodzi o ciebie tylko o dzieci, zrozum to... masz obowiązek je chronić przed psychopatą. Pierwsze dziecko urodziło się przedwcześnie i z wadą.. i myślisz, że stres nie był przyczyną? Już pierwsze dziecko ucierpiało.. ratuj swoje dzieci.

Boże.. płakać mi się chce jak czytam historie takie jak twoja... Płakać bynajmniej nie z litości a z bezsilności... sad

16

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Nie chce sie usprawiedliwiac, ale ja do tej pory walczylam o nas po prostu mialam nadzieję ze cos sie zmieni. Sama nie mialam ojca i chcialam zeby chociaz moje dzieci mialy. Po niektorych postach czuje sie jeszcze gorzej. Nie myslalam w kategoriach bicia dzieci. Jest we mnie jakas blokada.

17

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Może to trochę otworzy Ci oczy:

Niebieska Linia napisał/a:

Cykle przemocy w rodzinie
Przemoc nie jest jednorazowym aktem, lecz procesem który ma tendencję do powtarzania się. Nie zatrzymana przemoc- narasta.  Badania wykazały, że osoby doznające przemocy,  przechodzą przez trzy fazy powtarzającego się cyklu przemocy.
1. Faza narastania napięcia
Początkiem cyklu jest zwykle wyczuwalny wzrost napięcia oraz nasilające się sytuacje konfliktowe. Osoba stosująca przemoc jest stale poirytowana, napięta, często robi awantury z byle powodu, prowokuje kłótnie. Reakcjami ofiar przemocy na taką sytuację w domu jest najczęściej uspokajanie atmosfery, spełnianie wszelkich zachcianek, przepraszanie sprawcy ?na wszelki wypadek?.

2. Faza gwałtownej przemocy
W tej fazie osoba stosująca przemoc staje się gwałtowna, wpada w szał. Eksplozję wywołuje zazwyczaj jakiś drobiazg, np. lekkie opóźnienie posiłku. Skutki użytej przemocy mogą być różne - podbite oko, połamane kości, obrażenia wewnętrzne, poronienie, śmierć. Najczęściej w tej fazie ofiary decydują się  wezwać policji lub szukać pomocy gdzie indziej.
Po zakończeniu wybuchu przemocy, ofiara jest w stanie szoku. Nie może uwierzyć, że to się na prawdę stało. Odczuwa wstyd i przerażenie. Jest oszołomiona. Staje się apatyczna, traci ochotę do życia, odczuwa złość i bezradność.

3. Faza miodowego miesiąca
To faza skruchy i okazywania miłości. Sprawca szczerze żałuje tego, co zrobił, okazuje skruchę i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego, co zrobił i przekonuje ofiarę, że to był jednorazowy, wyjątkowy incydent, który już się nigdy nie zdarzy.
Staje się znowu podobny do tego, jaki był na początku znajomości. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby przemoc nigdy nie miała miejsca. Rozmawia z ofiarą, dzieli się swoimi przeżyciami, obiecuje, że nigdy już jej nie skrzywdzi. Dba o ofiarę spędza z nią czas i utrzymuje bardzo satysfakcjonujące kontakty seksualne. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Ofiara zaczyna wierzyć w to, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie incydentem.
Faza miodowego miesiąca przemija. Po jakimś czasie napięcie znowu powraca i cały cykl przemocy powtarza się. Prawdziwe zagrożenie, jakie niesie ze sobą faza miodowego miesiąca jest związane z tym, ze przemoc w następnym cyklu jest zazwyczaj gwałtowniejsza. Cykliczność przemocy sprawia, że ofiarom trudno jest podjąć działania mające na celu zatrzymanie przemocy.

I jeszcze garść innych uwag:

Usunięcie sprawcy przemocy domowej z mieszkania
W aktualnym stanie prawnym kobiety dotknięte przemocą domową mogą doprowadzić do usunięcia sprawcy przemocy z mieszkania, niezależnie od tego, komu przysługuje prawo do tego mieszkania. Sprawca przemocy może zatem zostać usunięty z mieszkania, które jest jego wyłączną własnością, lub którego jest współwłaścicielem, do którego przysługuje mu prawo najmu lub inne prawo do lokalu.

Kobieta doświadczająca przemocy domowej może doprowadzić do usunięcia sprawcy przemocy z mieszkania  w dwojaki sposób:
1. w postępowaniu karnym w drodze postanowienia Sądu lub Prokuratora o nakazie opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy - a jednocześnie podejrzanego/oskarżonego  w sprawie. Jak widać w pierwszej kolejności należy złożyć zawiadomienie o przestępstwie, np. znęcania się, pobicia, złożyć zeznania w charakterze świadka, doprowadzić do przedstawienia sprawcy przemocy zarzutu popełnienia przestępstwa, a następnie złożyć wniosek do Prokuratora o nałożenie na sprawcę przemocy  obowiązku opuszczenia mieszkania w określonym terminie. Jest to droga szybka i skuteczna, szczególnie tam, gdzie przemoc przybiera drastyczne formy przemocy fizycznej, bicia, zastraszania kobiety lub dziecka
2. w postępowaniu cywilnym poprzez złożenie do Sądu wniosku o zobowiązanie  sprawcy przemocy do opuszczenia wspólnie zajmowanego z nim mieszkania. W tym wypadku należy wykazać w postępowaniu cywilnym, że wspólne zamieszkiwanie z mężem, partnerem czy rodzicem jest  szczególnie uciążliwe z powodu stosowanej przez niego przemocy. Jak widać w przepisie jest mowa o wspólnie zajmowanym  mieszkaniu a nie wspólnym mieszkaniu. Obecnie egzekucja takiego postanowienia Sądu przebiega sprawnie z 2 powodów: po pierwsze eksmisja może zostać przeprowadzona przez cały rok, również w okresie jesienno-zimowym, po drugie sprawców przemocy eksmituje się obecnie do noclegowni, bez obowiązku zapewnienia im lokalu socjalnego czy pomieszczenia tymczasowego.

Eksmisja (zobowiązanie do opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy) - wniosek na podstawie art.11 a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie
Art. 11a.     
1. Jeżeli członek rodziny wspólnie zajmujący mieszkanie, swoim zachowaniem polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie czyni szczególnie uciążliwym wspólne zamieszkiwanie, osoba dotknięta przemocą może żądać, aby sąd zobowiązał go do opuszczenia mieszkania.     
2. Sąd rozpoznaje sprawę w trybie przepisów ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. Nr 43, poz. 296, z późn. zm. ) o postępowaniu nieprocesowym. Postanowienie zapada po przeprowadzeniu rozprawy, która powinna odbyć się w terminie jednego miesiąca od dnia wpływu wniosku. Staje się ono wykonalne z chwilą ogłoszenia i może być zmienione lub uchylone w razie zmiany okoliczności.     
3. Do wykonania obowiązku orzeczonego na podstawie ust. 1 stosuje się odpowiednio przepisy o egzekucji obowiązku opróżnienia lokalu służącego zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika.

18

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Kochana autorko, faceci się nie zmieniają sami z siebie, ani dlatego, że się ich kocha, muszą sami chcieć.
A Twój nie chce i żadne miłosne czary-mary nie pomoże.
Zadbaj więc o siebie i dzieci, by były bezpieczne.
Lepiej być bez ojca niż ojcem tyranem.
Nawet gdyby ich nie bił, tylko Ciebie, to by się na nich odbiło.
Mogą być bardziej strachliwe niż rówieśnicy, mieć problemy z nawiązywaniem kontaktów.
Spokojne dzieciństwo to podstawa do udanego rozwoju.

19

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
lumnia napisał/a:

Nie chce sie usprawiedliwiac, ale ja do tej pory walczylam o nas po prostu mialam nadzieję ze cos sie zmieni. Sama nie mialam ojca i chcialam zeby chociaz moje dzieci mialy. Po niektorych postach czuje sie jeszcze gorzej. Nie myslalam w kategoriach bicia dzieci. Jest we mnie jakas blokada.

Kpisz sobie poprostu i tyle w temacie.:/
Przykro mi ,ze kierujesz sie takich mysleniem,iz lepiej aby dzieci mialy ojca tyrana,i sadyste,ktory na ich oczach poniza ich matke,a napewno za jakis czas dzieci rowniez dotknie przemocowe jego zachowania, niz by byly odciete od takich widokow i doswiadczyly takiego dziecinstwa pelnego agresji
Widze jednak,że nie myślałaś nad wieloma rzeczami,nad ktorymi juz dawno powinnas pomyslec
Twoja patologiczna milosc do degenerata doprowadzi do tragedi, jak nie twojej to twoich dzieci jakie pieklo bedą mieli zgotowane,a to zwlaszcza za sprawą mamusi, dając tak sie terroryzować.Jesli siebie nie potrafisz obronic i ochornic to co dopiero mowiąc dziecko gdy zajdzie taka sytuacja.Poczytaj sobie ile obecnie osob juz doroslych zalicza sie do DDD,i jakim gniewem pałają do osób,ktore skazaly ich na traumatyczne przezycia z dziecinstwa mad
I aby nie bylo,nie ponioslo mnie,lecz staralam sie jak najlagodniej tu autorke poniekąd ocucić
Ode mnie w tym temacie już koniec.
Widze że kazdy tuatj wpis ktory powiniien dac jej do myslenia został neptycznie odebrany
Świadczy o tym  powyzszy cytat.Ave

20

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
lumnia napisał/a:

Nie chce sie usprawiedliwiac, ale ja do tej pory walczylam o nas po prostu mialam nadzieję ze cos sie zmieni. Sama nie mialam ojca i chcialam zeby chociaz moje dzieci mialy. Po niektorych postach czuje sie jeszcze gorzej. Nie myslalam w kategoriach bicia dzieci. Jest we mnie jakas blokada.

Chyba sobie teraz jaja robisz.

Jestem z rozbitej rodziny. Nie dochodziło u nas do przemocy, ale mój ojciec zdradził moją mamę. Wykopała go za drzwi. Mimo ogromnej miłości do niego. Zdarzały się między nimi kłótnie, wiedziała, że po tym incydencie mogłoby być jeszcze gorzej. Bo wiesz co? Mój ojciec ma niezły temperamencik jak na Bułgara przystało. Mogło dojść do przemocy w stosunku do niej i do nas.
"Skazała" nas na życie bez ojca. Ale chwała jej, bo nie wiadomo co mogłoby się stać. I wiesz co? Cieszę się, że nie musiałam patrzeć na ich życie obok siebie a nie ze sobą, wieczne pretensje i ewentualną przemoc psychiczną i/lub fizyczną.

Chcesz skazać swoje dzieci na większe zło? Czy chcesz, żeby brały z niego przykład? Czy chcesz zgotować im piekło? Czy masz świadomość, że TWOJE DZIECI mogą stać się czymś takim? Chciałabyś, aby miały problemy ze sobą, bo nie potrafiłaś ochronić siebie i ich od tego człowieka? Czy wiesz, co możesz zrobić dzieciom? Jeśli nie chcesz swojego dobra, pomyśl o nich! Masz małe dziecko, kolejne jest w drodze. Masz szansę na to, by uchronić je. Później będzie już za późno.

21

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Juz od paru godzin jestem w ucieczce. Siedze u kuzynki, jutro jade do mops. Przed chwila widzialam sie z nim. Kazal mi spier.. i wyzwal od roznych. Nie potrzebuje otwierania oczu tylko rady. Juz tam nie wroce. Dziekuje za wszystko, bardzo mi pomoglyscie. Chcialam tylko zeby ktos mnie popchnal do dzialania.

22

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Rozumiem. Możesz czuć się zagubiona w tej sytuacji.
Masz na szczęście rodzinę, która Ci pomoże.
Nie wracaj do niego, nie warto. Ale o alimentach pamiętaj ^_^
Powodzenia.

23

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Dopadlo mnie zwątpienie... Juz nie jestem wszystkiego taka pewna...

24 Ostatnio edytowany przez november (2012-10-25 08:21:02)

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
lumnia napisał/a:

Dopadlo mnie zwątpienie... Juz nie jestem wszystkiego taka pewna...

A czego dokładnie nie jesteś pewna? Że facet znęca się nad Tobą? Czy tez zastanawiasz się, czy dasz radę wytrzymać tak życie? ;/
Podjęłaś najlepszą możliwą decyzję. Owszem, początek nie będzie łatwy, ale to pierwszy, konieczny krok do tego byś mogła żyć normalnie.
Nie daj się omamić swoim wątpliwościom, skup się nie na analizowaniu czy dobrze zrobiłaś - a zrobiłaś, i tego bądź pewna - ale planowaniu następnych kroków. Myśl o swoim dobru.

25

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

lumnio,
dopadło Cię zwątpienie?

Przeczytaj swój pierwszy post, zwłaszcza te zdania o przemocy psychicznej i o fizycznej.
Przypomnij sobie atmosferę w "domu", jego wyzwiska pod Twoim adresem, razy Ci zadane, ból im towarzyszący, przeżywane przez Ciebie uczucia.

26

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Lumnio! Brawo!

Stanęłaś na wysokości zadania. Dasz radę, zobaczysz. Tylko odetnij się od psychopaty.

Twoja niewiara w siebie jest skutkiem prania mózgu, które Ci zaaplikował. Teraz ważny jest Twój dialog wewnętrzny. Co do siebie mówisz?

Gdy pojawią się myśli: nie dam rady, jestem słaba, głupia itp. NATYCHMIAST ZASTĄP JE MYŚLAMI: poradziłam sobie, jestem samodzielna, radzę sobie coraz lepiej, kocham dzieci i dla nich jestem silna - i podobnymi.

Nie zatruwaj się złymi myślami i złymi emocjami.

27

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Kobieto!Nad czym Ty się zastanawiasz! Nie wracaj do Niego! Myślisz,że dzieci które wychowają się z Takim ojcem,będą miały normalną psychikę?A jak w furii uderzy dziecko i zabije,to jak będziesz z tym żyła,przecież to też będzie Twoja wina,że nie zrobiłaś czegoś w porę,a mogłaś.A tego sadystę,to już dawno oddałabym na policję i praw rodzicielskich pozbawić i alimenty dla Ciebie i dzieci zasądzić.

28

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
lumnia napisał/a:

Dopadlo mnie zwątpienie... Juz nie jestem wszystkiego taka pewna...

Żadne mi tu zwątpienie! Jestem dumna z Twojej odwagi! Zabraniam Ci wracać wink

Słuchaj - idz mieszkać do mamy, nawet jak miałybyście gnieździć się razem na 20m2.

29

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Ona wróci... Ktoś z was w to wątpi?  Mam znajomą, która pracowała w ośrodku opieki społecznej i ona mi opowiadała, że kobiety zawsze wracały do oprawców.. Nawet jak miały już pracę, mieszkanie socjalne... Nie musiały się już bać to szukały kontaktu ze swoimi tyranami. Niestety taka jest smutna prawda....  Bardzo rzadko któraś na stałe się odcinała od przeszlości.

30 Ostatnio edytowany przez Kawashake (2012-10-25 22:26:09)

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Lumnia....nie podobaja Ci sie wpisy....wiesz, co masz robic......jakos w to watpie.

Piszesz, ze walczylas o Was.
Piszesz, ze chcialas, zeby CHOCIAZ Twoje dzieci mialy Ojca.

Ja tez mialam Ojca.Moja Mama miala meza.Jak on ja kochal........milosc wyrazal piesciami.Potem przepraszal, obiecywal.Wierzyla dlugie lata.Tez chciala, zebym miala Ojca.Kochala go bezwarunkowo.Pudrowala siniaki i szla z nim pod reke.Sielanka do nastepnego razu, szczesliwa rodzina.Masz choc troche wyobrazni......potrafisz sobie wyobrazic, co czuje dziecko, kiedy za sciana ojciec tlucze matke, ona placze,wrecz skamla,zeby przestal?Potrafisz poczuc ten strach?Wiesz, jak cichy musial byc moj placz?Znasz smak zduszonych lez?Lez bezbronnego dziecka, ktoremu swiat rozpada sie na milon kawalkow?

Mnie tez kochal, robil sniadanka, kupowal slodycze.Do czasu, kiedy postanowil mnie '' wychowac''.Bo zaczelam sie odzywac, nie plakalam juz, krzyczalam, wybiegalam na klatke...Wychowywal mnie pasem.Myslisz, ze Mama stanela w mojej obronie?Nie przypominam sobie.Ona nie miala sily ,byla tak pobita.Pamietam ''dzien nastepny'' i jej tlumaczenia.......bo tatus byl pijany, bo on nie chcial nas skrzywdzic.Kiedys sasiedzi zadzwonili po Milicje.....nie pozwolila go zabrac, tlumaczyla, ze nic sie nie stalo, wprawdzie bylo troche glosno........a potem juz bylo tylko pieklo.Chociaz nie, wyobrazalam sobie, ze w piekle jest o niebo lepiej.

Nienawidzilam Go.Nawet nie chcesz wiedziec, jakie mysli krazyly po mojej glowie.I wiesz co..........pozniej znienawidzilam takze swoja Mame.Za to, ze nic nie robila, ze dawala soba pomiatac, ze Go ciagle tlumaczyla, ze pudrowala siniaki i klamala wszystkich wokol.Podczas kolejnych ''wieczorkow z piesciami' 'nie moglam sluchac, jak placze, jak blaga, zeby przestal.Chcialam, zeby sie pozabijali.Zeby w koncu byla tylko cisza.

Na sprawie rozwodowej Sedzial zadal mi tylko jedno pytanie(mialam 16 lat)-czy Rodzice dobrze robia, ze sie chca rozejsc?Odpowiedzialam jednym zdaniem:Tak, ale o kilka lat za pozno.

Rozumiem, ze go kochasz.Chora ta milosc.Czasami nieuleczalna.Pomysl o dzieciach ,pomysl o tym, co beda czuly, czego sie naucza, co wyniosa z domu rodzinnego.Jak to bedzie rzutowalo na ich przyszlosc?Odeszlam z domu w mlodym wieku, wszystkie sasiadki przepowiedzialy moja przyszlosc......bede miala takie zycie jak moja Mama.Pomylily sie.Przezycia z dziecinstwa zostawily slad w mojej psychice, nie zapomnialam i nie zapomne.Moja Rodzina jest dla mnie najwazniejsza i nigdy nie pozwole, zeby ktos cierpial.

Odejdz.Nie ogladaj sie za siebie.On bedzie prosil, blagal, obiecywal.Wrocisz i bedzie pieknie......do pierwszego razu, kiedy podniesie na Ciebie reke.A potem to juz domino...

Dlaczego sila przyciagania ofiary do oprawcy jest tak wielka?

31

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

ja tez jestem z rozbitej rodziny, mama wychowywała mnie i brata sama i dała radę. ja wyszłam za mąż dwa lata temu zachowania męża były bardzo podobne, wyzwiska poniżanie, o byle co awantury itd. dwa razy powiedział że mnie zabije i ten drugi raz był ostatni kiedy mi groził. powiedziałam koniec. mam córke ma prawie9miesięcy jesteśmy matkami i naszym obowiązkiem jest dbać o dobro i bezpieczeństwo dziecka.. dzieci są bezradne to my  musimy o nie dbać. NIE MOŻESZ TERAZ ZWĄTPIĆ!!! TO JEST ZNĘCANIE I NICZEGO NIE WYOLBRZYMIASZ!!!!!!!! RATUJ SIEBIE A PRZEDE WSZYSTKIM  DZIECI! początek jest trudny ale dasz radę JAK BĘDĄ CIE NACHODZIĆ WĄTPLIWOŚCI TO POMYŚL O DZIECIACH PROSZĘ CIĘ NIE MOŻESZ SIĘ PODDAĆ!!!

32

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Witajcie.
Piszę na takim forum pierwszy raz więc proszę o wyrozumiałość. U mnie wygląda to tak: Mam 28 lat i jestem mężatką od lat 7. Na początku nie było u nas tak źle. Wiadomo byłam zakochana, wręcz ślepa. Wpadliśmy i byłam przerażona. Nie byłam jeszcze gotowa na dziecko. Wyszłam za niego pod presją otoczenia i miało się jakoś ułożyć. Wprowadziliśmy się do jego babci, która mieszka na wsi i miało to być chwilowe rozwiązanie. Okazało się, że mieszkam tu do teraz. Ale zaczęło się wszystko gdy urodziłam dziecko. Odsunął mnie od siebie i to był dla mnie koszmar. Zaczęło się. Pierwszy raz mnie uderzył. Oczywiście pod wpływem alkoholu. Wytłumaczenie: "Nawet tego nie pamiętam" Od tamtej pory wszystko robiłam źle. Krytykował nawet to w jaki sposób zamiatam podłogę, sprzątam, gotuje, zajmuje się dzieckiem. Niejednokrotnie musiałam gotować drugi obiad specjalnie dla niego bo na to co jedli wszyscy nie miał ochoty. Kiedy płakałam mówił, że tylko to potrafię lub stawał nade mną i cieszył się, że będę mniej sikać. Oczywiście ja siedziałam w domu z dzieckiem a on imprezował co wieczór z kolegami. Wracał po nocach pod wpływem alkoholu i marihuany żądając mojego oddania. Nawet gdy nie miałam ochoty mówił, że to jest mój obowiązek małżeński i muszę. Po jakimś czasie przyznał się, że zrobił mi dziecko celowo bo uważał, że będę dobrą żoną i matką. Dodam, że nie mogę brać hormonów. Potem znalazł pracę jako kierowca ciężarówki i wyjeżdzał na 3 tyg i tydzien byl w domu. Zostałam sama na gospodarstwie mając na głowie wszystkie obowiązki. Nauczyłam się palić w piecu, opiekować się ogródkiem, robić przetwory chyba ze wszystkiego, do tego zwierzęta i to wszystko trzeba było pogodzić z obowiązkami domowymi i opieką nad małym dzieckiem. Nikt kompletnie nie doceniał mojego poświęcenia i nie szanował mojej pracy. Wiecznie za wolno, za dokładnie, za mało dokładnie, za szybko, NIC Z CIEBIE NIE BĘDZIE, JESTEŚ ZWYKŁYM MIESZCZUCHEM, DO NICZEGO SIĘ NIE NADAJESZ. Kiedy żaliłam się mężowi telefonicznie twierdził że widocznie za mało się staram. Że czego się spodziewałam po mieszkaniu na wsi. Wstyd mi było przed rodziną. Kiedy przyjeżdzali udawałam że wszystko jest w porządku i że daje sobie ze wszystkim rade. Kiedy chciałam gdzies wyjsc, mąż sie nie zgadzal, kiedy sie uparlam to z fochem mowil rob jak chcesz a kiedy przychodzilo do wyjscia zasypywal mnie smsami ktore powodowały u mnie poczucie winy ze on w pracy a ja sie bawie. Kiedy razem wychodzilismy nie moglam sie slowem odezwac w towarzystwie. Przerywal mi i konczyl za mnie mowiac ze lepiej cos opowie. Poza tym ciągłe posądzanie o moja niewiernosc. Nawet kiedy do mnie dzwonił i bylo zajete czy za długo na zakupach bylam. Trzepanie telefonu i korespondencji mailowej było na porządku dziennym. Chciałam isc na studia to powiedzial ze nie bedzie we mnie inwestowal. Do pracy? To za daleko, to za malo płacą itd. Z kim dzieci zostawię! No i co? Drugie dziecko. Przepłakałam calą ciążę. On pocieszał ze nic sie nie stalo. Tak bedzie lepiej. Mała roznica wieku miedzy dziecmi itd. Bedzie dobrze. Urodziłam syna. Sylwester w szpitalu. Mąż zrobił impreze sylwestrowa w domu. Potem pojechal do pracy. Ze szpitala odebral mnie ojciec. Kiedy syn mial 3 miesiace zachorowal na wirusowe zapalenie płuc. Wszyscy w jego rodzinie mnie obwiniali. Że niedopilnowałam dziecka, że nie potrafie się nim zająć i że jaką ja jestem matką. A on po prostu zaraził się od swojej siostry i się rozwinęło w trakcie przyjmowania antybiotyków. Ledwo to przeżył. Dwa tygodnie spedzilam z nim w szpitalu. Mąż odwiedzil nas trzy razy. Raz byl chwile, pojechal i przez telefon zrobil mi awanture ze zapomnial kluczy od domu i drzwi musi wywazac i to moja wina. Nie mialam nawet co jesc. Kiedy syn wyszedl z ojomu na oddzial, maz dzwonil z domu ze robi impreze, ze dziecko juz zdrowe. Ze szpitala tez nie mial mnie kto odebrac. Musialam sama odsniezyc auto i kiedy mu powiedzialam ze chce jedna noc jeszcze zostac u rodzicow zeby przespac chodz jedna cala noc, ze mama sie zajmie dzieckiem. Nie zgodzil sie i musiałam wrócic sama 40km autem w zimie z małym dzieckiem po nieprzespanych dwóch tygodniach. Potem znow udeżył a ostatnim razem jeszcze zwyzywał od najgorszych i dodał ze ma nadzieje ze znow jestem w ciazy i ze mnie udupi dalej w domu. Od tamtej pory bałam się zwykłego dotknięcia. Odsuwałam się nawet gdy mnie przypadkiem dotknął. Przy ludziach mówił że jestem zimna i oschła. Odrzuciło mnie od niego całkowicie. Nawet gdy był miły nic to nie zmieniało. Niedawno wyjechał do Norwegii i chciał nas tam ściągnąć. Miałam jechać ale się wystraszyłam ponieważ powtarzał ciągle, że nie bedziemy mogli sie kłócic, jak podniosłam glos kiedy mnie z równowagi wyprowadził to uciszał mnie mówiac ze muszę się wyciszyć bo w Norwegii za to moga nam dzieci zabrac itd. Przestraszyłam sie. Powiedzialam mu, że go nie kocham, ze chce odejsc. To teraz zaczął się dopiero cyrk. Psychicznie juz nie daje rady. Mowi ze ja chce zniszczyc nasza rodzine i ze dzieci beda z rozbitej rodziny. Koszmar jakis. Rodzice sie ode mnie odwrocili bo nie widzieli problemu. Wg nich to jest moje widzi mi się. Mój błąd. Nigdy się nie skarżyłam.  Bo myślałam, że to by była nielojalność wobec męża co zawsze mi wpajał. Mówił, że to są sprawy między nami i nikogo nie powinny obchodzić. Mam wsparcie siostry i przyjaciółki. To mi wystarczy. Nie poddam się. Wiem że odejscie bedzie najlepszym rozwiązaniem dla mnie i dla dzieci. Chociaż zostaje z niczym pod względem finansowym to będę w końcu szczęśliwa.

33

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

lumnia nie wracaj do niego już nigdy. Są takie instytucje jak MOPS, PCPR czy domy samotnej matki. Jeśli się tam zglosisz napewno otrzymasz pomoc, także psychologiczna. Niestety sprawce przemocy nie jest tak łatwo usunąć z domu jak to jest w przepisach. Wszystko ładnie tylko na papierze wygląda. W rzeczywistości jest to bardzo skomplikowany proces.

34

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

olajla84 strasznie współczuję sytuacji... Musisz być  silna. Nie jedź do niego. Uwolnij się raz na zawsze...  niech płaci alimenty. Uciekaj z tego domu. Ratuj się. Wiem, że łatwo mi mówić.. wiem, ze nie znam szczegółów.. nie mam pojęcia, czy masz z czego żyć ani gdzie pojechać i nie wiem jak bardzo zdesperowany on jest, ale uważam, że powinnaś zmieniać swoje życie na tyle ile to tylko możliwe. Dzieci są najważniejsze, ale Ty też zasługujesz na szacunek i miłość. Trzymam za Ciebie kciuki.

35

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
lumnia napisał/a:

Dopadlo mnie zwątpienie... Juz nie jestem wszystkiego taka pewna...

Zostaw gnoja.Trzymam kciuki.

36 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-11 13:25:55)

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
Kawashake napisał/a:

[...]

Dlaczego sila przyciagania ofiary do oprawcy jest tak wielka?

Bo prawda jest bardzo przerażająca o tego typu układach. Ofiara tworzy oprawcę, w systemach rodzinnych i systemach społecznych także.

Niedojrzałość implikuje pojawienie się dominacji. Patologiczna uległość sprzyja pojawieniu się patologicznej władczości.

Wszystko zaczyna się od obrazu siebie. "Nie potrafię", "nie umiem", "nie dam rady" i zaczynam szukać kogoś, kto jest odwrotnością mojej bezradności w świecie.

Kto szuka, ten znajduje.

I możecie sobie pisać o dobrych reakcjach. Nie zmienia to faktu, że najlepsza jest profilaktyka. A profilaktyką jest odpowiednie wychowanie Dziewczynek. Ale kto ma odpowiednio wychowywać, skoro wychowanie podporządkowane jest modom i ideologiom, które niszczą trwałość Rodziny.

Wszystko, co potraficie doradzić, to samotne wychowanie dzieci z pomocą społeczną, a przecież nie można ukryć tego, że to właśnie te samotnie wychowywane przez Matki dzieci mają problemy w swoim życiu.

Twoje podszepty, Diable Stróżu, są na pewno "dobre". To Ty ich skojarzyłeś?

37 Ostatnio edytowany przez Diabeł Stróż (2012-12-11 13:48:44)

Odp: Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...
Animus napisał/a:

Twoje podszepty, Diable Stróżu, są na pewno "dobre".

Teoretyzujesz, niezupelnie na temat,lagodnie mowiac.
To nie miejsce ani czas na jalowe rozwazania ,to zycie.



Animus napisał/a:

To Ty ich skojarzyłeś?

Niezupelnie rozumiem.Szukasz wroga?
Wszelkie granice podlegajace dyskusji w tym przypadku zostaly dawno przekroczone.
To patologia.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Znecanie sie? Mam problem czy po prostu wyolbrzymiam? Co robic...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024