miłe Forumowiczki zarejestrowałam się przed chwilką na forum bo szukam pocieszenia...
jest mi strasznie smutno....
jestem pusta jak bęben.... nie czytam, nie mam hobby, specjaliści nic
leniwa gorzej jak leniwiec... nie sprzątam w mieszkaniu i wcale mi to nie przeszkadza.... a jak już coś sobie umyślę to rzucam to szybciej niż pomyślałam....
nic mis się nie chce.... kiedyś spałam aby zapomnieć coś wychyliłam a teraz nawet mi się myśleć nie chce...potrafię cały dzień nic nie jeść...
za to mam "cudownego" męża który ma chyba nerwicę, bo tylko przeklina, za wszytko się na mnie drze /za dom to mi się należny, ale jest nerwusem do potęgi również w perspektywie innych spraw/ ogląda filmy do 3-4 rano /nie wiem i nie wnikam co jest w tv o tej godzinie/ pracuje 8-22-23... tak mnie wspiera w znalezieniu pracy, że dziś nie poszłam do 6 mimo, że przechodzę rekrutację bez problemu... karze mi pisać swoją mgr /wysoko wyspecjalizowaną z zarządzania lotnictwem/ gdzie ja mam tylko maturę, nie znam ang i generalnie ani o zarządzaniu ani o lotnictwie nie mam nic pojęcia... nawet nie leciałam samolotem...
płakać też mi się nie chce...
nie mam depresji bo jakoś się ogarniam czasem... spotkam się z mamą, wyjdę z psem... nawet nie mam koleżanki... nie mówiąc o przyjaciółce....
chcę żyć ale nie wiem od czego zacząć co ze sobą zrobić...
no i niestety musiałam się rozpłakać... coś pęka i już...
jak można kogoś tak olewać????
cały dzień nie zapytać co jest?
nie jeść śniadań ani kolacji...
jak można rozmawiając z żoną olać że ona płacze
ale jednoczesne twierdzić że się kocha...
a na wszystkim cierpi dziecko... dziś nie poszłam nawet po nią do przedszkola tylko zrzuciłam to na kogoś....