Żadna podświadomość, tylko budowa. Miałam już nie pisać na forum, ale takie tematy jak ten są bardzo trudne i wiem jak te dziewczyny to przeżywają, bo miałam tak samo.
Mnie też bardzo bolało, męczyliśmy się kilka miesięcy z błoną, mnie bolało, płakałam, nie chciałam, a chciałam, normalna sprawa. Jak boli, to się bronisz, mój chłopak był bardzo czuły i wznosił się na wyżyny cierpliwości.Do tej pory go podziwiam, za to, że cały czas ja byłam najważniejsza i moje odczucia. Nic nie pomagało, żadne żele, gry wstępne, po prostu mam taką budowę, a nie inną. Poszłam do lekarza stwierdził, że moja błona jest zbyt oporna i chyba trzeba będzie mnie rozdziewiczyć skalpelem. Popłakałam się, poryczałam bo jak to skalpelem, ja tyle lat na to czekam, a tutaj skalpel, zamiast ukochanego faceta. Zawzięłam się. Zaznaczę, że wcześniej rozważaliśmy wiele możliwości, upijałam się i tak bolało, nawet (teraz z perspektywy czasu to idiotyzm) rozważaliśmy kupienie tabletki gwałtu. Chyba jak miałam miesiączkę, podczas prób chłopak troszkę naderwał błonę, bo bardzo bolało i było więcej krwi. Ogólnie pełne rozdziewiczenie nastąpiło jak byłam chora łyknęłam 2 gripexy, potem oglądaliśmy film i ja głupia wypiłam 2 piwa. Owszem bolało, ale odczucia były stępione i w końcu się udało.
Co do bólu przy każdym stosunku, tak mam. Za każdym razem mnie boli, nie tak jak podczas prób, ale ogólnie trudno się "do mnie dostać" jestem bardzo ciasna i w sumie przy każdym stosunku czuje się tak jakbym traciła dziewictwo- pod względem bólu. To trwa tylko chwilkę, potem jest już normalnie, przeżywam wszystko jak "normalna kobieta" nie mam problemu z osiągnięciem orgazmu. Naprawdę wszystko zależy od partnera i jego podejścia, to wpływa na zachowanie kobiety. Natomiast ból, jeżeli trwa przez cały stosunek należy iść do lekarza, zrobić badania. Ja po prostu na początku zaciskam zęby, a potem ciesze się seksem 