Witam,
Mam olbrzymi problem, a rysuję on się następująco...
Jestem facetem przystojnym, atrakcyjnym, dbającym o siebie, podobam się kobietom. Ta powierzchowność przyciąga kobiety i przyciągnęła też dziewczynę z którą się spotykam. Spotykamy się, nawet kochamy!, ale ona o czymś nie wie. Mam problem z naczyniakiem na nodze, rozległym, powiem nawet że wygląda to odrzucająco.
Znamy się od 2 lat od zawsze na mnie leciała a ja na nią. Stało się tak że zaczęliśmy się regularnie spotykać, wyznawać sobie uczucia, przeżywać razem piękne chwile i teraz stoję nad pewnego rodzaju przepaścią(tak rysuje się to w mojej głowie). Od zawsze było to dla mnie problemem... nie odwzajemniałem uczuć by nie doprowadzić do sytuacji że będę musiał o tym komuś powiedzieć. Tym razem pozwoliłem się jej w sobie zakochać, wiedząc do czego to prowadzi. Chciałem czuć się kimś normalnym, kochać, przeżywać związek i dotarłem do tego momentu. Mój wizerunek w jej oczach to tzw ciacho. Przystojny brunet z niebieskimi oczami, dobrze zbudowany, bo dbam o swoje ciało i teraz to co burzy wszystko: naczyniak na nodze.
W mojej głowie wygląda to tak, że ona gdy się dowie odrzuci mnie, przestane ją pociągać, podniecać. Jeśli nawet to będzie ze mną tylko przez jakiś czas: z litości. Nie zniosę tego. Sama jest atrakcyjna i kręcą się obok niej faceci. Muszę coś zrobić a nie wiem co?